Sprawa Józefa O'Della


WŁOCHY

Obrońcom Josepha O'Della, mordercy skazanego na karę śmierci, udało się poruszyć największe autorytety moralne

Nie tykać Kaina

JACEK MOSKWA z Rzymu

Joseph O'Dell, na którym w ubiegłym tygodniu wykonano karę śmierci w amerykańskim stanie Wirginia, nadal nie przestaje wzbudzać namiętnych sporów.
Jego siostra chce, aby pochowano go w USA. Lori Urs O'Dell, małżonka poślubiona na kilka godzin przed egzekucją, domaga się natomiast respektowania ostatniej woli straconego; O'Dell pragnął, aby
pochowano go w Palermo. W ostatnich dniach życia przyznano mu honorowe obywatelstwo sycylijskiej stolicy. Zadziwiają rozmiary mobilizacji włoskiej opinii publicznej w obronie jednego z kilkuset - a
może kilku tysięcy - skazańców, na których rokrocznie wykonywana jest w różnych krajach kara śmierci.
W noc egzekucji (ze środy na czwartek) główne sieci telewizyjne wielokrotnie łączyły się na żywo ze swoimi specjalnymi wysłannikami w stanie Wirginia. W Rzymie kilkaset osób czuwało do rana na placu
Campo di Fiori, gdzie swego czasu spalono Giordana Bruna. Podobnie było w Palermo. Obrońcom O'Della udało się poruszyć największe autorytety moralne. O ułaskawienie skazanego papież apelował już
wcześniej. Teraz rzecznik Stolicy Apostolskiej przypomniał w jego imieniu, że tylko Bóg jest panem życia i śmierci. Joaquin Navarro Valls podkreślił jednocześnie, że Ojciec Święty nie wnika w merytoryczną
zawartość sprawy. Później do apelu dołączyła się Matka Teresa z Kalkuty.

Miłość zamiast dowodów

Kampania w obronie O'Della stała się jednak we Włoszech okazją do wielkiej manipulacji. Fałszywie relacjonowano przebieg procesu, pomijając obciążające go dowody i fakt, że niezależnie od
kwestionowanego zabójstwa Helen Schartner zabił w więzieniu inną osobę. Eksponowano natomiast wątek miłości, jaka narodziła się między skazanym i jego adwokatką. Z chóru fałszywych moralizatorów
wyłączył się tylko nestor włoskich dziennikarzy Indro Montanelli. Stwierdzając, że nie sprawia mu żadnej trudności przyłączenie się do protestów przeciwko karze śmierci, przypomniał jednak, że w tej samej
Wirginii stracono w tych dniach dwóch innych morderców. Byli oni upośledzeni umysłowo i nie potrafili ukryć swoich przestępstw. Retoryczne popisy mają natomiast pokazać wyższość "cywilizowanych"
Europejczyków nad amerykańskimi "barbarzyńcami" - pisał Montanelli w swym komentarzu na łamach "Corriere della Sera".

Jednak nawet publicysta obdarzony taką odwagą i przenikliwością zaledwie dotknął sedna problemu. Wymiar sprawiedliwości we Włoszech jest wyjątkowo niesprawny, wręcz chory. Z jednej strony
prokuratura i sprzymierzone z nią środki przekazu ferują przedwczesne wyroki wobec podejrzanych, z drugiej tryb postępowań odwoławczych i kasacyjnych sprawia, że mimo mocnych poszlak wielu oskarżonych o morderstwa unika odpowiedzialności. Przykładem jest sprawa "potwora z Florencji" czy polskiej striptizerki Cateriny Miroslavy, która uszła sprawiedliwości tuż przed ostatecznym wyrokiem za współudział w zabójstwie kochanka. Włochy to jedyny kraj w Europie, gdzie niezbędne okazuje się wyprowadzanie wojska na ulice, gdyż państwo nie jest w stanie poradzić sobie z przestępczością. Interwencja wojska nastąpiła ostatnio w Neapolu, gdy od kul na ulicach zaczęli ginąć niewinni ludzie. Od 50 lat kara śmierci we Włoszech nie jest wykonywana, ale tylko przez państwo. Skazanych przez siebie zabija mafia, zabijali terroryści czerwoni i czarni, zabijają znudzeni młodzieńcy rzucający kamienie z wiaduktów nad autostradami i strzelający do koleżanek z okien wydziału prawa, jak ostatnio zdarzyło się na rzymskim uniwersytecie.

Zapał abolicjonistów

Tymczasem równolegle z kampanią w obronie O'Della w parlamencie włoskim rozpoczęła się debata na temat zniesienia innej "zbyt niehumanitarnej" kary - dożywotniego więzienia. Zapał abolicjonistów
sprawia, że racje skazanych przysłaniają myśl o ich ofiarach. Główna organizacja zaangażowana w walkę o zniesienie kary śmierci nosi nazwę "Niech nikt nie tyka Kaina", co nawiązuje do losu pierwszego
bratobójcy, którego z Boskiego nakazu nie wolno było zabić. Wyrzucenie mordercy poza nawias społeczeństwa to jednak coś innego niż kreowanie go na pozytywnego bohatera, jak uczyniono w przypadku
O'Della.

powrót do strony Kara śmierci na świecie