|
Egzekucja gen. policji Marka Papały - 1998 r. |
|
|
Aktualizacja 05.01.2010 r.
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
"Lepszy świadek martwy, niż żywy; nie będzie już ekstradycji Mazura" PAP - Iwan był ważnym świadkiem. Protokoły zeznań Zirajewskiego nie mają już takiego znaczenia. Do ekstradycji Mazura na pewno juz nie dojdzie - mówił o śmierci Artura Zirajewskiego w Radiu ZET Janusz Kaczmarek. Były prokurator krajowy i były szef MSWiA powiedział w kontekście śmierci Zirajewskiego (pseudonim Iwan), że "do ekstradycji Mazura na pewno juz nie dojdzie". - Trzeba przyjąć różne hipotezy śmierci Iwana, również tę, że to mogło być samobójstwo - dodał. - "Słowik" jest w dobrym nastroju po śmierci "Iwana" - mówił Janusz Kaczmarek o innym świadku ws. morderstwa Marka Papały. - Lepszy jest świadek martwy niż żywy. Został tylko "Słowik" żywy, bo pozostali świadkowie to osoby, które znają sprawę tylko ze słyszenia - dodał. Tajemnicza smierć Artur Zirajewski, świadek w sprawie zlecenia zabójstwa gen. Marka Papały, zmarł nagle w niedzielę po południu, na oddziale szpitalnym gdańskiego aresztu śledczego. Trafił tu 31 grudnia. Wcześniej, przez trzy dni przebywał w gdańskim szpitalu MSWiA, do którego przewieziono go z objawami zatrucia lekami. Lekarze stwierdzili też u Zirajewskiego zapalenie płuc. Szef Służby Więziennej płk Kajetan Dubiel ujawnił w poniedziałek, że dzień przed Bożym Narodzeniem Zirajewski dostał gryps, po którym spalił swe notatki, napisał list do żony i 28 grudnia zatruł się lekami nasennymi. Oprócz gdańskiej Prokuratury Okręgowej, sprawę śmierci Zirajewskiego bada też specjalny zespół resortu sprawiedliwości oraz grupa kontrolna Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Zirajewski, pseud. Iwan, został skazany w 2007 r. przez sąd w Gdańsku na 15 lat więzienia za działalność w tzw. klubie płatnych zabójców. Wyrok na niego był łagodniejszy niż wobec innych skazanych w tamtej sprawie, bo prokurator docenił w ten sposób jego współpracę z organami ścigania - oskarżyciel wnosił o 13 lat więzienia, a sąd wymierzył dwa lata więcej. Iwan twierdził, że w kwietniu 1998 r. brał udział w spotkaniu w hotelu w Gdańsku, podczas którego szukano kogoś, kto weźmie zlecenie na zabójstwo "głównego psa". Według jego relacji Edward Mazur i gangster Andrzej Z. "Słowik" spotkali się w tym celu z Nikodemem Skotarczakiem, ps. Nikoś, i właśnie z "Iwanem". Mazur, polonijny przedsiębiorca z Chicago, jest podejrzany o to, że w 1998 r. nakłaniał Zirajewskiego do zabójstwa Papały, oferując mu 40 tys. dolarów. W czerwcu 2009 r. PAP ustaliła, że powołany przez prokuraturę biegły psycholog policyjny podważył wiarygodność słów Zirajewskiego i uznał, że "nie spełniają one większości psychologicznych standardów wiarygodności". Opinia biegłego to jeden z dowodów w danej sprawie, choć sam w sobie nieprzesądzający. W listopadzie 2009 r. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie nakłaniania do zabójstwa Papały przeciw Andrzejowi Z., ps. Słowik, i Ryszardowi B. Śledztwo wobec Mazura trwa. Za witryną Onet z dn. 05.01.2010 r. Podano powody porażki ws. ekstradycji Mazura - W tym postępowaniu było widać szereg błędów popełnionych na wstępnym etapie śledztwa, które zaważyły na losach wniosku o ekstradycję Edwarda Mazura ze Stanów Zjednoczonych powiedział w I Programie Polskiego Radia Zbigniew Ziobro. eurodeputowany komentował w studio sprawę zabójstwa gen. Marka Papały. - To były między innymi błędy prokuratorsko-policyjne, jeśli chodzi o zabezpieczenie miejsca zbrodni. Były także błędy w których tle była brudna polityka - powiedział Zbigniew Ziobro. Jestem jak najdalej od formułowania oskarżeń, ale stwierdzam, że kierownictwo jednej z prokurator nalegało na wypuszczeni Edwarda Mazura dodał, podkreślając, że "jeden z prokuratorów uzyskał awans za czasów rządów PO". - W czasach rządów PiS chcieliśmy skłonić władze USA do uruchomienia procesu ekstradycyjnego. Edwarda Mazura. Prokuratorzy amerykańscy już na początku powiedzieli nam jednak, że pewne nieprawidłowości mogą zaważyć na losach naszego wniosku oświadczył Ziobro. Stracono wielką szansę, gdy zatrzymano Mazura w kraju; został on jednak wypuszczony i następnie uciekł z Polski; teraz już do naszego kraju dobrowolnie nie wróci - dodał eurodeputowany PiS. Jak podkreślił Ziobro, sprawa zabójstwa gen. Marka Papały i porwania iż zabójstwa Krzysztofa Olewnika, powinny być przykładami do "wyciągnięcia odpowiednich wniosków" przez polskie władze. Pierwsi oskarżeni w sprawie Papały Jak dowiedział się serwis tvp.info, boss mafii pruszkowskiej Andrzej Z. ps. Słowik i cyngiel gangu Ryszard B. to pierwsi oskarżeni w sprawie zabójstwa generała Marka Papały. Warszawska prokuratura apelacyjna zakończyła pierwszy wątek trwającego ponad 10 lat śledztwa. Andrzej Z. odpowie za podżeganie do zabójstwa gen. Marka Papały, a Ryszard B. za współudział w zbrodni. Prokuratura skierowała już do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Nie chce jednak na razie ujawniać szczegółów. Według informacji portalu tvp.info Ryszarda B. obciążają m.in. zeznania śląskiego gangstera Janusza T. ps. Krakowiak, a także kilku innych świadków. Andrzej Z. ps. Słowik sam przyznał się do rozmów z Edwardem Mazurem na temat wynajęcia killera, który byłby gotów zabić byłego szefa policji. W czasie śledztwa wyszło też na jaw, że Edward Mazur miał rzekomo zlecić pobicie jednego ze swoich znajomych. To właśnie Mazur jest zdaniem prokuratury mózgiem spisku na życie Papały. Za serwisem Onet.pl z dn. 12.11.2009 r. Zabójstwo Papały - przed śmiercią gangster ujawnił zlecedniodawcę "Polska": Prawdziwym zleceniodawcą zabójstwa gen. Marka Papały był Adam D., emerytowany oficer SB, związany z warszawskimi gangsterami, twierdził zamordowany 14 lipca lider trójmiejskiego podziemia przestępczego Daniel Zacharzewski, ps. Zachar. Zabójstwo "Zachara" to kolejna tajemnicza śmierć ważnego świadka w sprawie zabójstwa b. szefa policji. Część z nich została zamordowana, część popełniła samobójstwa w niejasnych okolicznościach, a inni zmarli tuż przed ich przesłuchaniem przez prokuraturę. Kilka miesięcy temu zastrzelony w Gdańsku "Zachar" złożył śledczym obszerne wyjaśnienia dotyczące sprawy zabójstwa gen. Papały. Stwierdził, że w 1998 r., gdy był prawą ręką "Nikosia" - ówczesnego szefa trójmiejskich gangsterów - uczestniczył w rozmowach dotyczących zabójstwa komendanta głównego policji. Zacharzewski potwierdził, że "Nikoś" prowadził rozmowy na ten temat, ale ostatecznie wycofał się i nie przyjął zlecenia. Tyle tylko, że według "Zachara" zleceniodawcą zbrodni nie był Edward Mazur. Zacharzewski powiedział prokuratorom, że partnerem w rozmowach na temat zabójstwa Marka Papały był Adam D. Według gangstera Papała wiedział o jego powiązaniach z międzynarodową grupą przestępczą zajmującą się handlem narkotykami. Dla dobra śledztwa nie udzielamy informacji na temat jego szczegółów, powiedział "Polsce" prok. Robert Majewski z Prokuratury Krajowej. Za witryną Onet.pl z dn. 08.08.2009 Interesują się nim śledczy Co grecki konsul wie o śmierci Papały? Czy były honorowy konsul grecki w Trójmieście Fivos Fengaras wie coś o okolicznościach śmierci szefa polskiej policji generała Marka Papały? Niewykluczone, bo jak donosi "Rzeczpospolita", konsulem interesują się śledczy tropiący zabójców byłego komendanta policji. "Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam. Dla dobra śledztwa nie ujawniamy, kogo przesłuchujemy ani kim się interesujemy. Zbyt wiele informacji na temat tego postępowania już się ukazało" - zastrzega prokurator Elżbieta Grześkiewicz prowadząca to śledztwo. Sam Fivos Fengaras w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przyznaje, że zeznania złożył dopiero w lutym 2008 roku. "Śledczy pytali, czy znam Leszka Millera, Marka Papałę, Edwarda Mazura, >Baraninę<. Odpowiedziałem, że nie znam. Jeszcze do niedawna nie wiedziałem, czy to Mazur zabił Papałę, czy Papała Mazura" - mówi były konsul. Zdaniem Fengarasa, śledczy chcieli usłyszeć od niego coś, co mogłoby poprzeć wniosek o ekstradycję Edwarda Mazura. Oficer służb specjalnych przyznał, iż ostatnio policjanci z Warszawy rozpytywali w Trójmieście o znajomość Fengarasa z Edwardem Mazurem, oskarżonym o podżeganie do zabójstwa generała Papały. "Pytali o ich wzajemne powiązania" - mówi informator "Rzeczpospolitej". Były szef polskiej policji został zastrzelony 28 czerwca 1998 roku przed swym domem w Warszawie. Natomiast Fivos Fengaras, po ujawnieniu jego związków z gangsterami, wyjechał z Polski w 2001 roku. Według gazety, o ewentualne związki z zabójstwem generała Papały śledczy pytali w tym roku również między innymi Andrzeja Jaroszewicza, syna premiera rządu PRL. "Pytano mnie o wszystko, co wiem na jego temat" - informuje Jaroszewicz, podkreślając, że wie o związkach Fengarasa z gangsterami. Za dziennikiem "DZIENNIK" z dn. 05.08.2008 r. Dziennikarka podała motyw zabójstwa Papały - Po 10 latach od śmierci gen. Marka Papały stawiamy wciąż te same pytania. Winni takiemu stanowi rzeczy są wszyscy - i policjanci, i politycy, ponieważ brakuje im determinacji, by wyjaśnić ta sprawę - powiedziała w TVN 24 Anna Marszałek z "Dziennika", autorka książki na temat śmierci byłego szefa polskiej policji. Jak przypomniała dziennikarka, dla sprawy zawsze decydujące są pierwsze miesiące. - Wielu świadków ze sprawy Papały już nie żyje -zauważyła. Marszałek stwierdziła, że prowadziła śledztwo przez półtora roku. - Gen. Papała zginął dlatego, że ktoś ocenił, bo był zagrożeniem dla poważnych interesów. Chodziło prawdopodobnie o sprawy narkotykowe - oświadczyła. - Stawiam tezę, że generała Papałę zabił Rafał D., pseudonim Gruby, żołnierz gangstera "Baraniny". Decyzja o zabiciu Papały zapadła prawdopodobnie w Wiedniu. "Baranina" był nieobliczalny, a także uwikłany w międzynarodowe układy przestępcze - stwierdziła dziennikarka. Jak przyznała, wątek Edwarda Mazura w sprawie śmierci Papały pozostaje niejasny. - Policja natrafiła w toku śledztwa na tak wiele wątków politycznych, że grupy polityków od prawa do lewa powinny zacząć się poważnie obawiać - mówiła Marszałek. Jej zdaniem, kluczem do wyjaśnienia sprawy jest gangster Ricardo Fanchini, odsiadujący wyrok w amerykańskim wiezieniu. Za serwsem Onet.pl z dn. 25.06.2008 r. Ćwiąkalski nie odpuścił sprawy Papały Amerykanie postawią zarzuty Mazurowi Edward Mazur usłyszy jednak zarzuty w sprawie zabójstwa generała Marka Papały, byłego szefa policji. Polska prokuratura chce, by ogłosili mu je Amerykanie w ramach tzw. pomocy prawnej. Ale Polska nie złoży kolejnego wniosku o ekstradycję Mazura. "Nie ma na razie żadnych nowych okoliczności, które pozwoliłyby na ponowienie wniosku o ekstradycję" - mówi w wywiadzie dla DZIENNIKA minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. DZIENNIK przypomina, że poprzedni wniosek ekstradycyjny przygotowany jeszcze za kadencji Zbigniewa Ziobry, został odrzucony przez amerykański sąd. Wkrótce polscy prokuratorzy chcą jednak zawieźć do USA wniosek o przedstawienie Mazurowi zarzutu podżegania do zabójstwa byłego szefa polskiej policji. Według zeznań kilku gangsterów polonijny biznesmen miał szukać jego zabójcy. Mimo to amerykański sąd odrzucił wniosek o ekstradycję Mazura. "Nadal jesteśmy przekonani o jego współudziale w zbrodni" - mówi tymczasem Ćwiąkalski. Wywiad z ministrem sprawiedliwości, Zbigniewem Ćwiąkalskim Anna Marszałek: Jakie są wyniki pracy specgrupy w sprawie Papały? Zbigniew Ćwiąkalski: Cały czas analizuje ona jeszcze akta i nie ma ostatecznych wniosków. Ale mogę ujawnić, że prokuratura rozważa poproszenie USA o przedstawienie w drodze pomocy prawnej zarzutów Edwardowi Mazurowi. Czyli Polska rezygnuje z ponowienia wniosku o ekstradycję Mazura? Żeby taki wniosek powtórzyć, musiałyby się pojawić jakieś nowe okoliczności, nowe dowody przeciwko niemu. A takiego przełomu nie ma. Chcemy jednak, żeby usłyszał zarzuty i stał się formalnie podejrzanym. Jesteśmy dalej przekonani, że współuczestniczył on w popełnieniu tego przestępstwa. Mazur jest podejrzewany o szukanie zabójcy, który przyjąłby zlecenie na generała. Jakie materiały zostaną przekazane do USA? Wniosek o przedstawieniu mu zarzutu wraz z uzasadnieniem, w tym szczegółowy wykaz pytań z naszej strony oraz materiały ze śledztwa, które dotyczą tego biznesmena. Nie jest też wykluczone, że polscy prokuratorzy będą brać udział w tej czynności. Co to konkretnie oznacza dla śledztwa w Polsce? Amerykanie przedstawią zarzuty i przesłuchają Mazura w charakterze podejrzanego, po czym odeślą nam te protokoły. My natomiast będziemy mogli skierować do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm osobom, które już mają przedstawione zarzuty. Chodzi o "Słowika" i płatnego zabójcę Ryszarda Boguckiego? Tak. Ale Bogucki jest podejrzany tylko o współudział w zbrodni, a "Słowik" o "pomocnictwo". Po 10 latach nadal nie wiadomo, ani kto strzelał do Papały, ani kto i dlaczego kazał to zrobić. To będzie nadal wyjaśniane. Dlaczego dotąd nie można było oskarżyć Boguckiego i "Słowika"? Bo wszystko wskazuje na to, że współdziałali z Mazurem. I powstałaby dziwna sytuacja procesowa, że oni mają zarzuty, a on nie. Zresztą nie jest wykluczone, że jeśli pojawią się nowe okoliczności ponowimy wniosek o ekstradycję. A jak się posuwają inne najważniejsze śledztwa w Polsce? Pytam pana jako prokuratora generalnego. Nie ma prokuratura generalnego, który zna wszystkie śledztwa. Najważniejsze rzeczy wiem. No to sprawdźmy. Czy Zbigniew Ziobro złamał prawo, kierując resortem sprawiedliwości? Ja nie jestem od oceny, czy mój poprzednik złamał prawo. Ale prokuratura, która panu podlega, jest. No tak. Ale prokuratura nie skończyła na razie żadnego postępowania. Ja nie mogę mówić, czy Zbigniew Ziobro złamał prawo, czy nie, bo ujawniłbym informacje ze śledztwa. Czy będzie śledztwo w sprawie rzekomego żądania przez Lecha Kaczyńskiego zbierania przez ABW haków na premiera Kazimierza Marcinkiewicza? Tego nie wiem. Trwają czynności sprawdzające. Gdybym w tym momencie odpowiedział na to pytanie, to bym się spotkał z zarzutem, że przesądzam kierunek postępowania. Zresztą sam Kazimierz Marcinkiewicz nie jest jednoznaczny w swoich twierdzeniach. Wycofał się ze swoich oskarżeń podczas przesłuchania w prokuraturze? W wypowiedziach medialnych też nie był jednoznaczny. Z upływem dni jego oskarżenie nieco słabło. Czyli przyznaje pan, że się wycofał? Niczego nie mogę powiedzieć. Prokuratura nieoficjalnie przyznaje, że podczas przeszukania u pułkownika WSW Aleksandra Lichockiego i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego, ale także obu likwidatorów WSI Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka znaleziono tajne dokumenty. Potwierdzam, że u wszystkich tych osób znaleziono niejawne dokumenty. Trwa ich weryfikacja. Musimy jeszcze sprawdzić, czy miały one nadal klauzule tajności, czy nie. Czy szef CBA Mariusz Kamiński złamał prawo, współpracując z FBI w sprawie Sawickiej? Nie mogę przesądzać. Ale jest śledztwo w tej sprawie. Tak. Prokuratura bada wątek współpracy CBA z FBI, bo nie jest ona organizacją międzynarodową, a tylko taką możliwość wpisano w ustawie. Czyli zgodnie z prawem CBA mogłoby współpracować z Interpolem, ale nie ze służbami specjalnymi innych państw? Właśnie. Z Interpolem. Z Europolem. I nawet Centrum Legislacyjne Rządu wydało na ten temat opinię prawną dla tej służby. Tymczasem okazuje się, że CBA współpracowało z dwudziestoma paroma zagranicznymi podmiotami, w tym służbami innych państw. Ale to by znaczyło, że PiS nieprecyzyjnie napisał sobie ustawę o CBA. Tak wygląda. Czy w jakimkolwiek śledztwie, o którym rozmawiamy, prokuratura cokolwiek konkretnego zrobiła? Jest taki przepis z artykułu 241 kodeksu, który mówi o zakazie ujawniania informacji ze śledztwa, zanim sprawa znajdzie się w sądzie. Prokuratorzy prowadzący śledztwa i pan, jako ich przełożony, mają prawo ujawnić każdą informację, jeśli tylko nie szkodzi ona postępowaniu. A pan się zachowuje tak, jakby wszystko było tajemnicą. W myśl takiego rozumowania Zbigniew Ziobro powinien być ścigany karnie za każdą swoją wypowiedź. Ale właśnie to jest przedmiotem ustaleń prokuratury. Czyli prokuratura sprawdza, czy minister Ziobro miał prawo zwoływać swoje konferencje i mówić o śledztwach? Toczy się postępowanie, w którym wyjaśnia się, o czym może decydować prokurator generalny osobiście. I czy musi się zgodzić na to prokurator prowadzący śledztwo. Pytam o duże i znane od dawna sprawy. Minęło ponad pół roku i nie widać żadnych efektów. Czy pana milczenie nie kryje tak naprawdę tego, że prokuratura pod pana kierownictwem nic nie robi. Pół roku to nie tak długo. Mogę zapewnić, że prokuratura pracuje. Ale pyta pani o skomplikowane sprawy dotyczące służb specjalnych wymagające przesłuchania wielu świadków. To proszę podać jakiś konkret. Konkretów nie mogę podawać. Za dziennikiem "DZIENNIK" z dn. 16.06.2008 r. Policyjna specgrupa wraca do sprawy Zabójca Papały zostawił ślady krwi na ulicy Morderca generała Marka Papały, uciekając z miejsca zbrodni, zostawił na ulicy ślady krwi. Teraz, po dziesięciu latach, te tropy z asfaltu, a także pocisk, odciski palców i próbki DNA zostaną sprawdzone w europejskich bazach danych, przy użyciu nowych metod kryminalistycznych - czytamy w DZIENNIKU. Ponowne przebadanie wszystkich śladów z miejsca zabójstwa to pierwsze wnioski wysunięte przez specjalną grupę policyjno-prokuratorską, która analizuje na nowo sprawę zabójstwa generała. "Dostałem raport na ten temat" - potwierdził minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. Lada dzień nowe zadanie w sprawie Papały otrzymają specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego. "Już w pierwszych tomach akt znaleźliśmy informacje o zabezpieczonych w samochodzie i na miejscu zabójstwa śladach. Ale natychmiast rzuciło nam się w oczy, że były one sprawdzane przez ekspertów tylko na początku. A od tamtego czasu technika kryminalistyczna poszła do przodu. Mamy też większe możliwości korzystania z zagranicznych komputerowych baz danych. Musimy to wykorzystać, by ruszyć sprawę z miejsca" - mówi DZIENNIKOWI oficer KGP. Co policja zabezpieczyła przed 10 laty? * Pocisk, od którego zginął generał. Kula trafiła prosto w czoło i wyszła przez potylicę. Pocisk znaleziono w samochodzie, w którym zabito Papałę. Łuski nigdzie nie było. Bandyta najprawdopodobniej strzelał z pistoletu TT lub innej podobnej broni. CLK zdołało wówczas tylko stwierdzić, że nie ma w swoich zbiorach informacji, by kiedykolwiek użyto gdzieś broni, z której wystrzelono ten pocisk. * Krwawe ślady. Na parkingu obok samochodu, w którym zginął generał, zachowały się odciski butów. Część z nich już na początku rozszyfrowano, bo należały do żony Papały, która znalazła zwłoki męża. Ale są też ślady, które zostawił morderca, odbiegając zygzakiem w kierunku Wyścigów. O tym, że uciekał w tamtą stronę, mówili także świadkowie. Policjanci zabezpieczyli kawałki asfaltu z chodnika przy ul. Wyścigowej z brunatnymi plamami pozostawionymi przez zbrodniarza. Zabrudzenia - co potwierdziła ekspertyza - były krwią generała. * Odciski palców. Zebrano je m.in. z samochodu Daewoo Espero, w którym zginął Papała, oraz aut zaparkowanych obok. Część śladów okazała się należeć do generała i jego żony. Ale policjanci zabezpieczyli także linie papilarne, o których nie wiadomo, do kogo należą. Śledczy porównywali je wprawdzie z odciskami różnych osób przewijających się w śledztwie, ale dotychczas nie dało to żadnych efektów. Część przeniesionych na folię odcisków była nieostra i nie nadawała się - według ekspertów - do porównywania. * Próbki DNA. 10 lat temu i technika daktyloskopijna, i komputerowe bazy danych były znacznie uboższe. "Nie mamy nic do stracenia, a ponowne sprawdzenie śladów może dać jakieś efekty" - mówi oficer KGP. Na co mogą liczyć śledczy? Po pierwsze, mając dostęp do komputerowych baz danych wszystkich europejskich policji, mogą trafić na ślad użycia broni, z której zabito Papałę. Jeśli kiedykolwiek kogoś z tej samej broni zraniono lub zastrzelono i zachował się pocisk, będzie to odnotowane. Po tylu latach znacznie bogatsze są też polskie i europejskie zbiory linii papilarnych. Być może uda się ustalić, kto pozostawił odciski palców na miejscu zbrodni? Czy był to zabójca, albo inny gangster, który "kontrolował wykonanie zadania? A może zrobił to któryś z polityków, którzy tłumnie zgromadzili się na miejscu zbrodni tuż po zabójstwie? Marek Papała zginął 25 czerwca 1997 r. przed swoim domem przy ul. Rzymowskiego w Warszawie. Po 10 latach śledztwa nadal nie wiadomo, ani kto strzelał, ani kto zlecił tę zbrodnię i dlaczego. Gangsterowi Ryszardowi Boguckiemu postawiono tylko zarzut "pomocnictwa w zabójstwie, a Andrzej Zieliński ps. "Słowik i polonijny biznesmen Edward Mazur mieli szukać płatnego zabójcy. Na nich trop się urwał. Anna Marszałek, Robert Zieliński Za dziennikiem "Dziennik" z dn. 19.04.2008 r. Nowy pomysł na śledztwo Wykrywacz kłamstw pomoże znaleźć zabójcę Papały? Prokuratura krajowa chce zbadać wariografem prawdomówność ludzi lewicy, gdy będzie im zadawać pytania o zastrzelenie w 1998 roku generała Marka Papały. Ponieważ zamordowany szef policji tuż przed śmiercią był w domu Jana Bisztygi, to właśnie tego doradcę premiera Leszka Millera, prokuratura będzie chciała poddać badaniu w pierwszej kolejności. "Wprost" pisze, że na liście oczekujących na badanie są też gangsterzy. Wśród typowanych do badania osób są: członek klubu płatnych zabójców z Gdańska Artur Zirajewski (ps. Iwan), gen. Józef Sasin, który w SB zajmował się sprawami gospodarczymi, szef grupy pruszkowskiej Andrzej Zieliński (ps. Słowik) oraz Roman Kurnik, były zastępca komendanta głównego policji - donosi "Wprost". "Osoby, które miałyby zostać zbadane wariografem, muszą się na to zgodzić. Odmowa będzie już jednak cenną wskazówką dla policjantów i prokuratora" - powiedział tygodnikowi jeden z prokuratorów Prokuratury Krajowej. Choć generał Marek Papała został zastrzelony w 1998 r. śledczy wciąż nie znają konkretnego motywu zabójców. Powstało wiele hipotez. Jedna z nich mówi, że w zbrodnię zamieszany jest amerykański biznesmen polskiego pochodzenia, Edward Mazur. To on widział się z generałem jako jeden z ostatnich. Wiadomo, że wiele osób bało się wiedzy generała, który miał objąć stanowisko polskiego oficera łącznikowego w Brukseli zajmującego się przestępczością międzynarodową. Po zabójstwie wyszło na jaw, że członkowie polskich grup przestępczych szmuglowali broń dla kurdyjskiej partyzantki. Proceder miał ogromny zasięg, więc musiały o nim wiedzieć specsłużby. Za dziennikiem "DZIENNIK" z dn. 23.02.2008 r. Nowy wątek śledztwa Czy generał Papała współpracował z mafią? Policjanci i prokuratorzy badający sprawę zabójstwa generała Marka Papały sprawdzają, czy były komendant główny policji współpracował z przestępcami - ustalił "Newsweek". W śledztwie pojawił się wątek domniemanego zaangażowania generała w przemyt narkotyków. Co naprawdę wiązało zamordowanego policjanta z Edwardem Mazurem? Czy współpracował z przemytnikami narkotyków? Odpowiedzi na te pytania mogą okazać się przełomowe dla śledztwa. Jedna z wersji motywu zbrodni zakłada bowiem, że Papała miał bardzo ścisłą wiedzę o zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się przemytem narkotyków i nie jest wykluczone, że sam mógł być zaangażowany w działalność tej grupy. Decyzja o zleceniu mordu zapadała stopniowo Wynika to z dokumentów, do których dotarł "Newsweek". Jest to opis dowodów zebranych przeciwko Edwardowi Mazurowi, podejrzanemu o podżeganie do zabójstwa Papały (który był jego bliskim znajomym). Opis ten przygotowali prokuratorzy z Katowic badający sprawę wypuszczenia zatrzymanego biznesmena na początku 2002 roku. Według zebranych dowodów, decyzja o zleceniu mordu na generale zapadała stopniowo, w trakcie kilku narad spiskowców. Jedno z tych spotkań odbyło się rano, w kwietniu 1998 roku w restauracji gdańskiego hotelu "Marina". Wzięli w nim udział: nieżyjący już herszt gangów z Wybrzeża - Nikodem Skotarczak (pseudonim "Nikoś"); Andrzej Zieliński (ps. "Słowik") - jeden ze skazanych obecnie hersztów gangu z Pruszkowa (także podejrzany o zlecenie zabójstwa Papały); Edward Mazur oraz Artur Z. - płatny zabójca z Trójmiasta. Ten ostatni poszedł na współpracę z prokuraturą i ujawnił spisek na życie generała. Według relacji Artura Z., miał on zorganizować zamach na Papałę (ostatecznie mordu dokonał ktoś inny) za 40 tysięcy dolarów. W trakcie narady w "Marinie" spiskowcy pokazali Arturowi Z. zdjęcie generała. Papała chciał się wycofać? Później - według prokuratorskich dokumentów - "Słowik" i Edward Mazur wraz z "Nikosiem" rozmawiali o przemycie narkotyków przez południową granicę Polski. Z opisu dowodów wynika, że Mazur i "Słowik" oświadczyli, iż Papała chce się wycofać ze współpracy z nimi. Mieli się tego dowiedzieć od jednego z pracowników MSW, który był wspólnym znajomym ich i generała. Czy Marek Papała tylko miał wiedzę na temat prawdziwej działalności późniejszych zleceniodawców jego mordu, czy w jakiś sposób sam w niej uczestniczył? Żaden z prokuratorów i policjantów, którzy pracowali nad zagadką zabójstwa, nie chce się oficjalnie wypowiadać na ten temat. Za dziennikiem "DZIENNIK" z dn. 11.02.2008 r. Nowa policyjna specgrupa "Archiwum X" poszuka mordercy Papały Ma być wszystko. Najlepsi ludzie. Duże pieniądze. Specjalistyczny sprzęt. Kontakty zagraniczne. Wsparcie wszystkich służb. To pomysł, jak rozwiązać największą zagadkę śledczą w Polsce. Powstaje specgrupa, która ma wyjaśnić okoliczności zabójstwa generała Marka Papały - pisze DZIENNIK. Nowa specgrupa będzie działać w Komendzie Głównej Policji i prokuraturze niezależnie od dotychczas zajmujących się śledztwem policjantów i prokuratorów. "To pomysł wiceszefa
MSWiA Adama Rapackiego. Ma działać jak policyjne Także Małgorzata Wierchowicz, która kieruje policyjną grupą o kryptonimie Generał i od początku jest partnerem prokuratora, pozostaje na swoim stanowisku. "Jesteśmy z generałem pewni, że oboje mają w głowie unikalną wiedzę, której nie można zmarnować" - mówi minister Ćwiąkalski. Nowa brygada ma działać zupełnie niezależnie, ale dostanie do wglądu wszystkie materiały zgromadzone w dotychczasowym śledztwie. Tylko w prokuraturze jest około 100 tomów akt. W policji właśnie rusza "casting" na najlepszych fachowców. W skład grupy wejdzie do dziesięciu policjantów o różnych specjalnościach. Trzon będą stanowić specjaliści od analizy kryminalnej. Ich zadaniem będzie prześledzenie zdobytych dotychczas informacji. Obie grupy mają dostać także wsparcie policji i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. "Nie może im zabraknąć niczego. Tę sprawę musimy doprowadzić do finału" - potwierdza wiceminister Adam Rapacki. Ocena pracy prokuratora Jerzego Mierzewskiego i oficer policji Małgorzaty Wierchowicz nie jest jednoznaczna. Z jednej strony doceniano ich ustalenia i zaangażowanie. Z drugiej jednak, nie ulega wątpliwości, że popełniali również błędy. A nawet ponieśli spektakularną klęskę, jaką była miażdżąca krytyka i odrzucenie wniosku o ekstradycję Edwarda Mazura przez amerykański sąd. Anna Marszalek, Robert Zieliński Za dziennikiem "DZIENNIK" z dn. 25.01.2009 r. Kontrowersyjna nominacja w stolicy Nowy szef warszawskiej prokuratury bronił Mazura Nowy szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie sześć lat temu doprowadził do uwolnienia polonijnego biznesmena podejrzanego o podżeganie do zabójstwa generała Marka Papały. "Newsweek" dotarł do dokumentów z umorzonego śledztwa, jakie w sprawie wypuszczenia biznesmena prowadzili śląscy śledczy. W lutym 2002 r. prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa byłego komendanta głównego policji, zdecydowali że nie postawią żadnych zarzutów biznesmenowi Edwardowi Mazurowi. Prokurator Bogusław Michalski przekonał wówczas swoich kolegów, że dowody przeciw Mazurowi są słabe, a w śledztwie popełniono błędy - donosi "Newsweek". Ten sam Bogusław Michalski pod koniec ubiegłego roku został mianowany przez ministra sprawiedliwości na stanowisko szef prestiżowej Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Na trzy tygodnie przed nominacją śledczy z katowickiego oddziału Biura Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej skierowali do ministra list, w którym stwierdzili, że Michalski nie miał racji broniąc Mazura. Zarzucili mu "formułowanie rażąco błędnych ocen materiału dowodowego, rażąco błędnych ocen prawnych, a w konsekwencji doprowadzenie do oczywiście błędnych decyzji procesowych, które wyrządziły realne, wymierne i być może nieodwracalne szkody w śledztwie". Michalski nie chciał rozmawiać z "Newsweekiem". Na pytania, dlaczego był orędownikiem wypuszczenia Mazura, odpowiedział przez rzecznika prasowego. "Pytania dotyczą materiału dowodowego, który jest objęty tajemnicą śledztwa" - uciął rzecznik Zbigniew Jaskólski. Za dziennikiem "DZIENNIK" z dn. 20.01.2008 r. Będzie jednak ekstradycja do Polski? Śledczy mają haka na Mazura Edward Mazur podejrzewany o podżeganie do zabójstwa generała Marka Papały mataczył w tej sprawie. Polska prokuratura zdobyła na to dowody. I mogą one teraz pomóc w ponownej próbie ekstradycji Mazura z USA do naszego kraju. Edward Mazur przez specjalnych wysłanników nakłaniał gdańskiego gangstera Daniela Z. do podważania wiarygodności Artura Zirajewskiego - jednego z głównych świadków w sprawie zabójstwa byłego szefa polskiej policji - dowiedział się "Super Express". Śledczy mają dowody na to, że Mazur dotarł do Daniela Z. za pośrednictwem pary Polaków prowadzących w Niemczech agencję towarzyską. Wszystko działo się w roku 2006, tuż przed zatrzymaniem Mazura. Wtedy w Polsce pojawił się wysłannik chicagowskiego biznesmena, który podawał się za dziennikarza prasy polonijnej. To właśnie on miał namówić Daniela Z. do zdyskredytowania Artura Zirajewskiego. Dlaczego? Daniel Z. bardzo dobrze znał Zirajewskiego. Kiedyś działali w jednym gangu. Po jego rozbiciu Zirajewski zeznał, że Mazur szukał ludzi gotowych zamordować generała Papałę. Zapamiętał spotkanie z polonijnym biznesmenem oraz szefem gdańskiej mafii Nikodemem Skotarczakiem pseudonim Nikoś. Pośrednikiem, który skontaktował Mazura z "Nikosiem" był jeden z przywódców gangu pruszkowskiego Andrzej Zieliński pseudonim Słowik. Papała przeszkadzał gangsterom w robieniu interesów. Prokuraturze nie udało się ustalić, co konkretnie w zachowaniu Papały wzbudziło niepokój Mazura. Wszystko wskazuje na to, że były komendant główny zorientował się na podstawie spraw prowadzonych przez policję oraz informacji zdobytych w czasie prywatnych spotkań, że byli esbecy razem z biznesmenami i politykami organizują handel narkotykami. Mazur i jego adwokaci wielokrotnie bagatelizowali zeznania Zirajewskiego. Zebrane przez prokuraturę dowody świadczą jednak o tym, że w istocie polonijny biznesmen bardzo obawiał się świadków, którzy zapamiętali jego rolę w organizowaniu zabójstwa Marka Papały - pisze "Super Express". Bartłomiej Bajerski, PAP Za dziennikiem "DZIENNIK" z dn. 19.01.2009 r. Zabójstwo Papały - tropy sprzed ośmiu lat 24 czerwca 1999 r. - rok po zamordowaniu gen. Marka Papały - "Gazeta" opublikowała reportaż Pawła Smoleńskiego będący próbą odpowiedzi: Dlaczego były komendant policji musiał zginąć i kto mógł to zabójstwo zlecić? Smoleński nie używa prawdziwych nazwisk, zmienia inicjały większości bohaterów. Dzisiaj można je już rozszyfrować.Przypominamy ten tekst sprzed siedmiu lat. Uzupełniamy go (dopiski wyboldowane) o fragmenty wniosku ekstradycyjnego Edwarda Mazura i późniejsze informacje ze śledztwa ws. zabójstwa Papały. Widać, że trop podjęty wówczas przez "Gazetę" i inne media jest do tych ustaleń bardzo podobny. Okruchy zbrodni Jutro minie rok od zabójstwa generała Marka Papały. Czy zginął, bo ktoś myślał, że wie więcej, niż wiedział? Skoro wszystko w tej historii układa się jak scenariusz czarnego kryminału, dwie bodaj najważniejsze sceny filmu powinny wyglądać tak: Scena pierwsza. Zimowa noc, w mdłym blasku latarni niezgrabnie wirują płatki ciężkiego śniegu. Biało-czerwony szlaban, dalekobieżny autokar na pustym przejściu granicznym, rozespani pasażerowie - właśnie skończyła się kontrola bagaży. Na mokrym asfalcie w karnych szeregach stoją ortalionowe torby i walizki. Znudzony celnik świeci latarką w pusty luk bagażowy, wsuwa dłoń za odstający kawałek blachy. Ze skrytki na podłogę luku wypadają dziesiątki foliowych torebek wypełnionych heroiną. Pryska znudzenie i senność, funkcjonariusze wyciągają z przemyślnie zamontowanych schowków (musiano je zbudować, gdy autokar schodził z taśmy montażowej) kolejne kilogramy narkotyku. Klaps, wyłączamy kamerę. Scena kolejna (w zależności od rozwoju sytuacji może być ostatnia albo dopiero zagęszczać akcję). Na parking przed kilkupiętrowy dom na warszawskim osiedlu wjeżdża osobowy samochód. Do wysiadającego kierowcy podchodzi młody mężczyzna, ma w dłoni przyrząd wyglądający z dala jak samochodowa gaśnica. Coś mówi, więc kierowca odwraca głowę, by zaraz instynktownie osłonić dłonią twarz. Stłumiony dźwięk, kierowca osuwa się na fotel samochodu. Mężczyzna odchodzi, za chwilę na parkingu słychać krzyk kobiety, która właśnie znalazła ciało. Koniec ujęcia. Pierwszą scenę można by nakręcić na przejściu granicznym w Cieszynie, gdzie w nocy z 11 na 12 grudnia 1996 r. w autokarze relacji Stambuł - Warszawa celnicy wykryli przemyt 83 kilogramów heroiny wartości 4 milionów dolarów. Drugą - przed domem generała Marka Papały, byłego szefa policji, zamordowanego strzałem w głowę 25 czerwca 1998 r. Pozostałe sceny, jeśli włączymy je do filmu, rozgrywają się w polskich i zagranicznych więzieniach, na ustronnych parkingach i w pokojach eleganckich willi, w gabinetach, gdzie rozmawia się o interesach, wielkich pieniądzach albo o polityce. Występują w nich drobni przestępcy, którzy z czasem urośli do rangi ojców chrzestnych mafijnych rodzin, zawodowi zabójcy, agenci służb specjalnych, biznesmeni, których kariery przypominają amerykański sen o drodze od pucybuta do milionera, urzędnicy państwowych instytucji, politycy. Słowem - gdyby ktoś postanowił sfilmować historię zaczynającą się w Cieszynie, a nabierającą tempa pod domem generała Marka Papały, to działaby się ona w wielu miejscach i miałaby wielu aktorów, występujących niekiedy nieświadomie, lecz znacznie częściej - z premedytacją. Ułożyłaby się w opowieść nieprawdopodobną, gęsto przetykaną pytaniami bez odpowiedzi, która jednak zdarzyła się naprawdę. Turcja, 1996 r. Gdy strażacy rozcięli karoserię zmiażdżonego mercedesa, który nocą wbił się pod nieoświetloną ciężarówkę opodal miejscowości Susurluk, okazało się, że podróżowali nim Husein Kocadag, wiceszef stambulskiej policji odpowiedzialny za niejawne i pozaprawne działania przeciw kurdyjskiej partyzantce, miss Turcji i Abdullah Catli, najsłynniejszy turecki gangster, od niemal 20 lat poszukiwany przez Interpol. Zabici spędzali urlop w nadmorskim motelu, w którym zatrzymał się również turecki minister spraw wewnętrznych. Wypadek w Sursuluk i egzekucja w Erdine Wypadek w Susurluk wpędził Turcję w poważny kryzys gabinetowy. Premier Mesut Yilmaz obiecywał, że jego rząd rozwiąże zagadkę w kilkanaście tygodni, lecz rychło skończył zajmować się sprawą Susurluk. Powiedział publicznie, że każdy kraj ma swoje żywotne tajemnice, których musi strzec jak oka w głowie. Nagle okazało się, że w Turcji niemożliwe jest możliwe, a ludzie i ugrupowania powszechnie uznawane za wrogie sobie, mogą prowadzić wspólne interesy. Że agendy państwa powołane do ochrony prawa i porządku z prawem i porządkiem są mocno na bakier. Tajemnicze zgony dziennikarzy zajmujących się korupcją, praniem pieniędzy, prawicowym terroryzmem czy lewicową kurdyjską partyzantką przestano traktować jak nieszczęśliwe wypadki. Zaczęto za to baczniej słuchać polityków, którzy wskazywali na olbrzymie dochody niektórych funkcjonariuszy państwowych, policjantów, wyższych wojskowych. Postawiono pytanie, czemu kurdyjska partyzantka ma się tak dobrze, skoro w jej zwalczaniu bierze udział najliczniejsza po amerykańskiej armia NATO zasilana dziesiątkami milionów dolarów z państwowej kiesy. Wypadek pod Susurluk otworzył worek pełen podejrzeń i domniemań, oskarżeń opartych na lichych poszlakach i zarzutów potwierdzonych mocnymi dowodami, zagadek i pytań, z których wiele zapewne nie doczeka się jasnych odpowiedzi. Turcja, 21 grudnia 1996 r. Do autokaru jadącego z Polski wsiada na parkingu w pobliżu nadgranicznego miasteczka Erdine dwóch zamaskowanych zamachowców. Zabijają sześciu pasażerów; jeden z zastrzelonych wiózł należności dla stambulskiej firmy odzieżowej Sułtan, należącej do wdowy po Abdullahu Catlim (faktycznie pieniądze pochodziły z przemytu narkotyków). Świadkiem egzekucji była Polka, wedle tureckiej policji wspólniczka zamachowców. Mord odbył się zgodnie z mafijnymi regułami - strzał w usta to kara dla konfidentów, rozsypane wokół zwłok pociski oznaczają, że wyrównywanie rachunków dopiero się rozpoczęło. Prasa turecka, opierając się na policyjnych informatorach, powiązała aferę Susurluk z mordem w Erdine, a Erdine - z cieszyńskim przemytem. Sześciu Turków zginęło dlatego, że na polskiej granicy wpadły 83 kilogramy heroiny. Dwie notatki Przebieg i efekty akcji cieszyńskich celników opisywały dwie służbowe notatki. Jedna trafiła na biurko szefa GUC. Druga - do generała Papały. Szef GUC nagrodził funkcjonariuszy, którzy udaremnili przemyt, stu tysiącami złotych na głowę. Jednocześnie utajnił ich wizerunki i personalia, zapewne w obawie przed zemstą gangsterów. Ponoć celnicy dostali polecenie, by pieniądze z nagrody wydawać ostrożnie. Generał Papała opatrzył notatkę podpisem i odesłał w dół. Przez kilkanaście miesięcy wokół notatki nie działo się nic, choć do Warszawy przyjeżdżali wysłannicy tureckiego MSW, by wyjaśnić szczegóły mordu w Erdine. Dlaczego? To pierwsze pytanie, na które nie ma dziś odpowiedzi. - W moim przekonaniu generał Papała początkowo nie zwrócił uwagi na znaczenie notatki - uważa X. - Nie był typowym łapsem, śmialiśmy się, że na własne oczy nie widział nigdy prawdziwego przestępcy, a tylko piratów drogowych, bo większość policyjnej kariery spędził w szczytnieńskiej szkole oficerskiej i w wydziałach ruchu. Mówiliśmy na niego "Mareczek", bo jak dziecko łasy był na ciepłe słowo, pochwały, komplementy, lubił bywać na przyjęciach, obracać się w towarzystwie znanych twarzy. Łatwo i często niefrasobliwie zawierał znajomości, w jego notesie pełno było telefonów do polityków i biznesmenów, wolał to od korytarzy Komendy Głównej. Przy tym lubił się chwalić, że coś usłyszał, coś wie, ma o kimś lub o czymś informacje; zapewne myślał, że takie sygnały dodawały mu powagi i znaczenia. Jak na policjanta był stanowczo zbyt gadatliwy. Dlatego zginął. Nie tylko ze względu na wiedzę, ile przez brak dyskrecji. Koło ratunkowe A jednak generał Papała, choć wyśmienity drogowiec, lecz raczej niedoświadczony glina, przypomniał sobie, zdaniem X, o notatce. Było to wtedy, gdy w prasie pojawiały się spekulacje o jego odwołaniu. X twierdzi, że Papała chciał wykorzystać cieszyński przemyt jako koło ratunkowe; notatka wskazywała, że Turcy zamieszani w przemyt heroiny mają kontakty wśród polskich wysokich urzędników i funkcjonariuszy służb specjalnych. Jeden z pasażerów autokaru wynajmował pod Warszawą hurtownię od W.D., dyrektora w centralnym urzędzie [MSWiA]. W.D. nie zaprzecza, że wynajmował hurtownię Turkowi. Prasa donosiła, że utrzymywał kontakty z innymi Turkami, m.in. z Ayhanem Findikiem, kurierem firmy Sułtan zastrzelonym w Erdine. Co W.D. wiedział o interesach Turków? Nie wiadomo. Nie wiadomo również, jakie interesy łączyły W.D. i jego rodzinę z Andrzejem S., byłym oficerem kontrwywiadu PRL, specjalistą do spraw rozliczeń dewizowych w Ministerstwie Finansów, doradcą Towarzystwa Handlu Międzynarodowego DAL, zajmującego się m.in. handlem bronią. Andrzej S. został zastrzelony w 1991 r. przez nieznanych sprawców. Wątek Andrzeja S. i DAL był sprawdzany w kontekście morderstwa Papały. W dziesiątkach artykułów ("Rzeczpospolita", "Życie", "Wprost") padają sugestie, że generał Papała zginął, gdyż wpadł na trop wielkiej afery, w którą zamieszani są urzędnicy, politycy, biznesmeni, postacie z pierwszych stron gazet. Mówi się o przestępstwach gospodarczych, handlu bronią, narkotykami, o postkomunistycznej mafii dawnych funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa prowadzącej nielegalne interesy idące w dziesiątki milionów dolarów. X nie wyklucza żadnej z tych wersji, dodaje nawet, że w każdej z gazetowych opowieści jest źdźbło prawdy. X twierdzi, że pieniądze, o które idzie gra, są tak ogromne, a władza i nieformalne wpływy tak upojne, iż kuszą niektórych ludzi niezależnie od biografii i przekonań. Rozgrywka o taką stawkę jest podszyta wielkimi emocjami, a nerwy grających napięte jak postronki. Dlatego czasem może zabraknąć zimnej krwi. - Moim zdaniem generał Papała zginął, bo ktoś uznał, że może wiedzieć więcej, niż wiedział w istocie - mówi. - A mafia? Nie chciałem wierzyć w jej istnienie, póki różne fragmenty puzzli związanych ze śmiercią generała nie zaczęły układać się w dziwną całość. Mafia jest ponad politycznymi podziałami, obok byłych esbeków i agentów wojskowych służb informacyjnych są w niej zwykli gangsterzy i złodziejaszki, biznesmeni, a także politycy. Kim jest X? Byłby poważny kłopot ze sfilmowaniem X. Dlatego że X fizycznie nie istnieje. A ściślej - składa się nań kilka osób, Polaków i cudzoziemców, niekiedy zupełnie przypadkowo wplątanych w okoliczności towarzyszące zabójstwu generała Papały. Informacje od nich uzyskane staraliśmy się weryfikować w sposób najbardziej dokładny. Grzebaliśmy w życiorysach, sprawdzaliśmy ich oficjalnymi i nieoficjalnymi kanałami. Wyszło, że X jest w pełni wiarygodny. Po prostu nie lubi skrytobójstw, przemytów, korupcji i mafii. Niezależnie od tego, kto za tym wszystkim stoi. Na informacje o śmierci generała Papały oraz o kierunkach śledztwa policja, UOP, prokuratura nałożyły embargo, wspierając je celową dezinformacją. Dlatego, choć X operował nazwiskami i stanowiskami, personalia niektórych osób postanowiliśmy ukryć pod inicjałami, które niekoniecznie muszą pokrywać się z pierwszymi literami ich prawdziwych imion i nazwisk. Dziwne znajomości Generał Papała zginął od jednego strzału z broni kaliber 9,67, najpewniej zaopatrzonej w tłumik. Na miejscu zabójstwa nie znaleziono łuski, co skłaniało do spekulacji, że został zastrzelony z rewolweru (po strzale nie wyrzuca łusek), lecz w końcu skłoniono się ku pistoletowi TT, broni łatwo dostępnej i popularnej. Zrazu motywów zabójstwa upatrywano w sprawach osobistych generała, kontaktach ze środowiskami biznesowymi czy w zemście skrzywdzonego funkcjonariusza. Szybko zarzucono wersję o spisku obcych wywiadów oraz... o akcji rodzimych gangsterów, gdyż wedle prowadzących śledztwo bandyci musieli zdawać sobie sprawę, że zabójstwo szefa policji jedynie wzmocni działania przeciw nim. Zastanawiano się nad szaleńcem, karą za długi (generał zaciągnął wysoki kredyt, miał kłopoty z jego spłaceniem, musiał pożyczać pieniądze), a również nad przypadkiem; według tej hipotezy zabójca pomylił Papałę z kimś innym. W śledztwie pojawiło się nazwisko polonijnego biznesmena, który załatwiał generałowi stypendium językowe w USA (po odwołaniu z funkcji szefa policji Papała miał być polskim oficerem łącznikowym w Brukseli, dlatego intensywnie uczył się angielskiego), a był jednym z pierwszych, którzy zjawili się na miejscu zabójstwa generała, a także nazwiska ludzi związanych z prywatnymi mediami elektronicznymi lub - postać byłego generała SB, którego Papała odwiedził na kilka godzin przed śmiercią. [Polonijny biznesmen to Edward Mazur. Rzeczywiście "załatwiał generałowi stypendium językowe w USA". Był też wśród osób, które zjawiły się bardzo szybko na miejscu zbrodni.] Sprawdzano szczegóły bliskiej znajomości z W. (spotkali się tuż przed śmiercią), osobą niegdyś piastującą wysokie stanowisko w MSW. Badano kontakty z politykami i biznesmenami. Policyjna specgrupa i funkcjonariusze UOP przyglądali się bacznie kilku firmom (m.in. Opoczno SA, Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych), z którymi kontaktował się generał. [W. to gen. Józef Sasin, emerytowany naczelnik departamentu SB zajmującego się gospodarką. Po 1989 r. reprezentował w Polsce interesy Mazura. We wniosku ekstradycyjnym Sasin występuje trzy razy: "Zirajewski i Skotarczak udali się do Warszawy; Skotarczak twierdził, że ma tam umówione spotkanie w hotelu Marriott w związku ze ťsprawami warszawskimiŤ- co, jak sądził Zirajewski, miało oznaczać zabójstwo Papały. Skotarczak zatrzymał się na parkingu, gdzie Zirajewski ujrzał trójkę mężczyzn. Jednym z nich był MAZUR. Zirajewski nie uczestniczył w spotkaniu, ale przywitał się z mężczyznami, którzy przedstawili się jako Józef i Jacek. Później Skotarczak wyjaśnił Zirajewskiemu, że to współpracownicy MAZURA i że obaj mają na nazwisko ťSusinŤ lub jakoś podobnie. Zirajewski słyszał tylko urywki rozmowy, która, jak się zdaje, dotyczyła przemytu narkotyków przez granicę wschodnią. (...) 29 kwietnia 1998 roku Zirajewski został aresztowany w związku z innymi zarzutami. Rozpoznał wówczas na zdjęciu EDWARDA MAZURA i potwierdził, że to ten sam MAZUR, z którym widział się podczas drugiego spotkania w gdańskim hotelu Marina w kwietniu 1998 r. Rozpoznał też na zdjęciach (...) Józefa Sasina jako ťJózefaŤ, którego poznał w Warszawie w towarzystwie Skotarczaka i MAZURA. Stwierdził też, że widoczny na zdjęciu Jacek Sasin ť to być może tamten Jacek Ť, którego spotkał w towarzystwie Józefa i MAZURA (...) Śledztwo policyjne wykazało, że w dniu morderstwa Papała spotkał się w godzinach wieczornych z EDWARDEM MAZUREM w mieszkaniu Józefa Sasina, emerytowanego generała Służby Bezpieczeństwa. Papała powiedział MAZUROWI, że z domu Sasina zamierza się udać na Dworzec Centralny w Warszawie, by odebrać krewnych, którzy mają przyjechać pociągiem. Pociąg spóźnił się znacznie i Papała sam wrócił do domu, gdzie został zabity przy wysiadaniu z samochodu". Nikodem Skotarczak to osławiony gangster "Nikoś". Artur Zirajewski "Iwan" to członek gdańskiego klubu płatnych zabójców. Obaj mieli być częścią spisku, pomagali szukać kilera, który zabije Papałę. "Iwan" jest głównym świadkiem przeciw Mazurowi.] I tak dalej. Lista znajomych Papały była bardzo długa i - zdaniem X - niekiedy również bardzo dziwna. Kurtka w paski X uważa, że po roku śledztwa wiadomo, kto zastrzelił generała Papałę. Najprawdopodobniej "cynglem" był Siergiej, trzydziestolatek, obywatel Ukrainy, były żołnierz specnazu z afgańskim treningiem mieszkający w Polsce od kilku lat. [Z wniosku o ekstradycję Mazura: "W kwietniu 1998 roku EDWARD MAZUR nakłaniał do zabójstwa Marka Papały (...). Podczas spotkania w Gdańsku MAZUR namawiał do popełnienia tego zabójstwa Artura Zirajewskiego, a także Andrzeja Zielińskiego. Zirajewski i Zieliński zostali aresztowani zanim jeszcze doszło do zabójstwa (...).W swoim zeznaniu Artur Zirajewski podaje, że w marcu lub kwietniu 1998 roku spotkał się w gdańskim hotelu Marina z Nikodemem Skotarczakiem (zidentyfikowanym przez polskie władze jako przywódca zorganizowanej grupy przestępczej działającej w Gdańsku i innych miejscach na terenie Polski), Tomkiem Nowosadem, Jackiem Haronem, Kazimierzem Hedbergiem (skazanym w Niemczech i Szwecji za przemyt narkotyków) i innymi osobami. Podczas tego spotkania omawiano zabójstwo warszawskiego oficera policji. Ofiara planowanego morderstwa nie została wymieniona z nazwiska. Zirajewski spotkał się następnie ze wspólnikiem o przezwisku ť Siergiej Ť, który wcześniej mówił mu, że brał już udział w zabójstwach. ť Siergiej Ťpowiedział Zirajewskiemu, że Nowosad proponował mu zlecenie zabójstwa, którego ofiarą miał być oficer policji w randze ť generała Ť. Nowosad potwierdził później Zirajewskiemu, że proponował ť Siergiejowi Ťwykonanie zabójstwa na zlecenie w Warszawie. Andrzej Zieliński "Słowik" to jeden z bossów "Pruszkowa", dziś współoskarżony o nakłanianie do zabójstwa Papały. Tomasz Nowosad to członek klubu płatnych zabójców z Trójmiasta. Kazimierz Hedberg "Kartofel", gangster i przemytnik narkotyków powiązany ze służbami specjalnymi PRL; w Szwecji skazany w 1996 r., zmarł na raka rok później. Jacek Haron to prawa ręka Hedberga.] Historia Siergieja to osobny wątek czarnego kryminału. Już na Ukrainie był płatnym zabójcą, lecz gdy zastrzelił jednego z bossów podziemia, musiał uciekać. Schował się w Kielcach, gdzie ledwie wyniósł głowę z zamachu; zapewne nieopatrznie zostawił za sobą jakieś ślady. X uważa, że wtedy postanowił ukryć się przed zemstą w polskim więzieniu: - Tacy jak Siergiej nie popełniają dziecinnych błędów. Tymczasem on, w końcu profesjonalny gangster, kradnie w Lublinie samochód, jedzie na przejście graniczne i wpada na rutynowej kontroli, bo auto nie ma ani przebitych numerów, ani żadnych dokumentów zezwalających na wyjazd z Polski. Zapewne to stanowi podstawę pogłoski, że Siergiej działał w lubelskim gangu samochodowym. Po wyjściu z aresztu w 1994 r. Siergiej trafia na Wybrzeże. Początkowo jest bramkarzem w agencjach towarzyskich, wymusza oddawanie długów, choć z Ukrainy ciągnie się za nim sława sprawnego mordercy do wynajęcia. Zdaniem X Siergiej to zimny, wyrachowany zabójca, najbezwzględniejszy z tych, których spotkał. Jeszcze podczas służby w radzieckim specnazie zasłużył na opinię człowieka o sadystycznych skłonnościach. Świetnie strzela, potrafi posługiwać się nożem i konstruować ładunki wybuchowe. Podobno ma na sumieniu około czterdziestu ofiar. Na razie przyznaje się do zleceń, których nie wykonał: na znaną sędzię z Warszawy, na prokuratorów z Radomia i Trójmiasta. O zamordowaniu Papały milczy. Jednak sposób zabójstwa, użyta broń wskazują na Siergieja - mówi X. - Po zatrzymaniu opowiadał, że kiedy idzie wykonać wyrok, nie jest mu potrzebna żadna kominiarka ani chustka zasłaniająca twarz. "Zakładasz dziwne ubranie - opowiadał - i wtedy nikt nie zapamięta twojej twarzy, tylko niecodzienną kurtkę". Wedle zeznań świadka zabójca generała był ubrany w charakterystyczną czarną kurtkę w pasy. Zlecenie na psa Kolejny raz Siergieja aresztowano w Gdańsku jesienią 1998 r. Trafił za kratki razem z grupą przestępców podejrzanych o wiele morderstw i usiłowań zabójstw podczas trójmiejskiej wojny gangów. Z zeznań współaresztowanych wynika, że Ukrainiec mógł zabić bossów gdańskiego podziemia, "Nikosia" i "Szwarcenegera". Morderstw dokonano na zlecenie; zapewne szło o opanowanie Trójmiasta. - W areszcie znalazło się kilku "żołnierzy" podejrzewanych o zamach na pewnego gdańskiego biznesmena, a również inne zabójstwa - opowiada X. - W zeznaniach obwiniali się wzajemnie, a także opowiadali o sprawach pośrednio związanych z wojną o panowanie w Trójmieście. Wtedy przypadkowo wyszły związki Siergieja ze sprawą generała Papały. Z informacji uzyskanych w Gdańsku wiadomo o dwóch rozmowach (jedna telefoniczna, druga prowadzona w samochodzie); w obu nie pada nazwisko Papały, lecz mówi się, że "generała trzeba załatwić". Wiadomo również, że Siergiej pochwalił się "zleceniem na najważniejszego psa". Podobno zażądał pieniędzy z góry, gdyż do pośredników i zleceniodawców nie miał zaufania. W przechwałkach, być może po raz pierwszy, pada nazwisko generała. Jego głowa warta była 40 tys. dolarów. Informacje o wynajęciu Siergieja datowane są na maj 1998 r. Generał zginął 25 czerwca. Co działo się przez kilka tygodni ze "zleceniem na psa" - nie wiadomo. Teoretycznie mogło zostać wycofane, mógł znaleźć się inny wykonawca. Lecz, zdaniem X, jest to właściwie nieprawdopodobne. Jeżeli coś się zmieniło, to jedynie cena. [Z wniosku o ekstradycję Mazura: Zirajewski lub Skotarczak uzgodnili z MAZUREM, że cena zabójstwa ma wynieść 40 tysięcy dolarów. Nie wyznaczono daty zabójstwa, ale MAZUR proponował, by ť cyngiel Ťna dany sygnał udał się samolotem z Gdańska do Warszawy.] Capo di tutti capi Dlaczego wybrano byłego komandosa specnazu na zabójcę generała Papały? Czy tylko ze względu na jego profesjonalizm? Nie wiadomo. Istnieje hipoteza, że człowiek lub grupa ludzi, którzy dali Siergiejowi "zlecenie na psa", nie działał (działali) samodzielnie. Zapewne stał nad nimi człowiek skazany na wieloletni wyrok w jednym z krajów europejskich, a uznawany za bardzo mocnego w nielegalnych, również międzynarodowych interesach, związanych z handlem bronią i hurtowymi ilościami narkotyków sprowadzanymi z Turcji i Ameryki Południowej. Jego pozycja była tak silna, że nawet podczas pobytu w więzieniu mógł kierować interesami, które prowadził również w Polsce. Według informacji ze świata przestępczego zleceniodawcy Siergieja nie zrobiliby najmniejszego ruchu bez polecenia, a przynajmniej bez akceptacji tajemniczego capo di tutti capi. Capo di tutti capi otarł się również o polskie więzienia. Siedział w nich krótko, również dlatego, że w Polsce miał nieskazitelną kartotekę. Dziś dla policji, UOP i prokuratury jest nieuchwytny. Według X nie ma najmniejszej szansy, by go przesłuchać. Jedyne, co może się udać, to z wątłych poszlak i przesłanek odtworzyć, jak funkcjonował w ostatnich miesiącach i tygodniach życia generała. X uważa, że tajemniczy capo di tutti capi był tym, który poprzez gdański świat przestępczy polecił Siergiejowi zastrzelić Marka Papałę. Być może informacje posiadane przez generała mogły zaszkodzić mu w interesach. Lecz - twierdzi X - choć capo di tutti capi był tak potężny, że nawet uwięziony potrafił kierować organizacją i mógł wydać zwycięską wojnę najsłynniejszym gangsterom Trójmiasta (nie wyklucza się, że Siergiej czyścił gdańskie podziemie na jego rozkaz), zapewne miał wokół siebie (lub nad sobą) ludzi, dla których wiedza, a bardziej plotkarskie usposobienie generała mogło być również niebezpieczne. Jak choćby notatka dotycząca przemytu heroiny na przejściu granicznym w Cieszynie, kilka słów nieopatrznie wypowiedzianych na przyjęciu lub do telefonu albo tajemniczy list wysłany do ministra spraw wewnętrznych i administracji, w którym generał Papała miał informować o istnieniu poważnej, świetnie zorganizowanej i ustawionej w polityczno-biznesowym świecie grupy przestępczej. List nigdy nie dotarł do adresata. Dlatego X uważa: - Można przyjąć, że linia łącząca Papałę z Siergiejem, gdańskimi pośrednikami i nieuchwytnym capo to zamknięte koło, zagadka jest rozwiązana, trzeba jedynie nasycić ją konkretami. Jednak moim zdaniem to dopiero pierwszy krąg sprawy. [Capo di tutti capi to prawdopodobnie osławiony gangster Jeremiasz Barański Baranina. Z wniosku o ekstradycję Mazura: Pod koniec roku 1997 Zirajewski spotkał się z mężczyzną, którego znał pod przezwiskiem ť Baranina Ť. Poznali się przez Skotarczaka. Później Skotarczak poprosił Zirajewskiego, by ten załatwił mu pewną sprawę u ť Baraniny Ťw Wiedniu. Zirajewski nie pojechał do Wiednia, a Skotarczak nie wyjaśnił, o jaką sprawę chodzi. (Baranina to jeszcze jeden uczestnik spisku morderców). Po raz drugi w tym dokumencie "Baranina" występuje jako osoba, która zleca obserwację Papały Rafałowi Kanigowskiemu, swej "prawej ręce" w Polsce oraz instruuje telefonicznie Kanigowskiego, by wyrzucić do Wisły paczkę, zapewne z amunicją. We wniosku padają słowa, że ową paczkę spiskowcy nazywają "rzeczami Papały". "Baranina" kilka razy siedział krótko w polskich aresztach. W 2003 r. aresztowano go w Austrii jako podejrzanego o zlecenie zabójstwa Jacka Dębskiego, min. sportu w rządzie AWS. Nie został osądzony, powiesił się w celi. Określenie "capo di tutti capi" pasuje też do gangstera Ryszarda Koziny vel Ricardo Fanchini, zresztą wspólnika "Baraniny". Od lat 70. był za granicą; uważa się, że pilnował interesów włoskiej mafii we wschodniej Europie. Współpracował też z mafią rosyjską przy przemycie broni na Bałkany.] Paweł Smoleński Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 25.10.2006 r. "GW" ujawnia szczegóły wniosku o ekstradycję E. Mazura Znamy szczegóły wniosku o ekstradycję Edwarda Mazura. Z wniosku wynika, że był on sprężyną spisku na życie generała Papały. Miał za to oferować "cynglowi" 40 tys. dol. W spisku brał też udział osławiony gangster "Baranina" W piątek o 6 rano (12 czasu polskiego) FBI zatrzymało Edwarda Mazura w jego domu w Glenview, na zamożnym przedmieściu Chicago. Polonijny biznesmen stoi w Polsce pod zarzutem podżegania do zabójstwa komendanta polskiej policji Marka Papały zamordowanego w 1998 r. - Na takie rzeczy czeka się do świtu - powiedział "Gazecie" Frank Dochte z biura FBI w Chicago. W aresztowaniu brali udział agenci FBI, ale Mazura wyprowadziła lokalna policja. - Mister Mazur był zaskoczony, ale się nie opierał. Jest teraz pod opieką prokuratora federalnego w Chicago. Nasza rola na razie się skończyła - usłyszeliśmy w biurze FBI. Śledztwo w sprawie zabójstwa Papały trwa od 8 lat. Prokuratura postawiła dotychczas zarzuty nakłaniania do zabójstwa generała dwóm gangsterom - Ryszardowi B. iAndrzejowi Z. "Słowikowi" - oraz Mazurowi. Polska zabiegała o ekstradycję Mazura od stycznia 2005 r. Prokuratura miała go już w ręku w lutym 2002 r., ale po naradzie w Ministerstwie Sprawiedliwości - mimo protestów prowadzącego śledztwo -Mazur został zwolniony. Zdążył jeszcze odwiedzić bankiet organizowany przez Romana Kurnika, byłego szefa kadr w SB, wówczas w gabinecie politycznym szefa MSWiA. I zniknął z Polski. Teraz w Katowicach toczy się śledztwo mające wyjaśnić kulisy tamtej decyzji. Dowody na udział Mazura w zbrodni polska prokuratura trzymała dotąd w tajemnicy. Ale gdy wczoraj prokurator federalny Mitchell Mars przybył do sądu w Chicago, by walczyć o jego aresztowanie i popierać wniosek o ekstradycję - trzeba je było ujawnić. Takie jest amerykańskie prawo. Wniosek o ekstradycję wraz ze szczegółami śledztwa otrzymaliśmy w biurze prokuratury federalnej w Chicago. Wreszcie dowiadujemy się, kto polował na gen. Papałę. Rzecz rozgrywała się od marca do 25 czerwca 1998 r. (data mordu). Głównymi zleceniodawcami zabójstwa byli prawdopodobnie Jeremiasz Barański "Baranina", wiedeński mafioso, który zlecił też zabójstwo b. ministra sportu Jacka Dębskiego, oraz właśnie Mazur. Zainteresowany zabiciem generała mógł być też Nikodem Skotarczak "Nikoś", szef mafii w Trójmieście (zginął zastrzelony kilka tygodni wcześniej niż Papała). Podział ról był taki: Mazur wziął na siebie znalezienie płatnego zabójcy poprzez gdańskich gangsterów. "Baranina" przez swoją "prawą rękę w Warszawie" Rafała Kanigowskiego - obserwację generała. Nie wiadomo, kto był "cynglem", czyli wykonał egzekucję. Nie do końca jasny jest motyw. Mazur na dwa miesiące przed zabójstwem mówił do "Nikosia" o Papale: "To duża przeszkoda do następnych interesów". Z zeznań świadków wynika, że mogło chodzić o przemyt narkotyków przez wschodnią granicę. Wniosek ujawnia to, o czym mówiło się nieoficjalnie. Głównym świadkiem oskarżenia jest Artur Zirajewski "Iwan" z tzw. klubu płatnych zabójców w Trójmieście. "Nikoś" oraz inny członek tego klubu Tomasz Nowosad szukali zabójcy "wysokiego oficera policji z Warszawy". Rozmowy między bandytami z Trójmiasta i Mazurem odbywały się w gdańskim hotelu Marina, apartamencie "Nikosia" i być może w warszawskim Marriotcie. W jednej z rozmów Mazur miał wprost oferować za zabicie Papały 40 tys. dol. Uczestniczyli w tej rozmowie Andrzej Zieliński "Słowik" (jeden z założycieli "Pruszkowa") i Ryszard Bogucki, którego potem widziano na miejscu zbrodni. We wniosku o ekstradycję czytamy: Rozmowa trwała około godziny, głównie mówił Mazur. Powiedział, że zależy mu na zabiciu Papały, który ť jest dużą przeszkodą w dalszych interesach Ť. Mazur pokazał wyciętą z gazety fotografię Papały. Wiadomo, że cyngiel zgodził się przyjąć zapłatę za morderstwo. "Iwan" zeznawał tak: Nowosad wynajął do tej roboty "Siergieja" (też z klubu zabójców). A "Siergiej" potwierdził "Iwanowi", że Nowosad zaproponował mu kontrakt na zabicie policjanta w randze generała. Sam "Iwan" uczestniczył w dwóch spotkaniach z udziałem m.in. Mazura, "Nikosia", "Słowika" i Boguckiego. - Udało się zebrać twarde dowody - ogłosił wczoraj wieczorem minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. - Procedura ekstradycyjna została uruchomiona, ale jesteśmy na początku drogi, decyzja o ekstradycji zależy od amerykańskiego sądu. Wczoraj po 23 czasu polskiego sędzia w Chicago zdecydował, że Mazur zostanie w areszcie przynajmniej do środy. Do następnego posiedzenia sądu. Marcin Gadziński, Waszyngton; Bogdan Wróblewski Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 21.10.2006 r. Edward Mazur zatrzymany w USA Edward Mazur, podejrzewany o podżeganie do zabójstwa Marka Papały, został zatrzymany przez FBI w południe czasu polskiego - o 6.00 czasu miejscowego - w Chicago - poinformował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Wieczorem czasu polskiego Mazur stanął przed amerykańskim sądem, od którego zależy, czy polonijny biznesmen pozostanie w areszcie. Ziobro powiedział, że są "twarde dowody wskazujące, że pan Edward Mazur dopuścił się potwornej zbrodni". Dodał, że nie może podać szczegółów z uwagi na dobro śledztwa, ale przedstawione przezeń argumenty "trafiły do strony amerykańskiej". Powiedział, że resort sprawiedliwości od kilku dni wiedział o planowanym zatrzymaniu Mazura, ale nie mógł tego ujawnić, a zatrzymaniem Mazura zajął się znany z prowadzenia trudnych spraw prokurator Mitch Mars. Prokurator Krajowy Janusz Kaczmarek poinformował, że została wdrożona procedura ekstradycyjna, ale o ekstradycji zdecyduje amerykański sąd. Zaznaczył, że nie wiadomo, jak długo ta procedura potrwa - od momentu jej wszczęcia biegną terminy, a strony mogą się odwoływać od decyzji. Zaznaczył, że tamtejsza prokuratura zapewniła, że poprze wniosek strony polskiej o tymczasowe aresztowanie biznesmena. Ziobro przypomniał, że osobne śledztwo, wznowione na jego polecenie, toczy się w Katowicach w sprawie wypuszczenia Mazura z Polski. Odpowiedzialna za kontakty zagraniczne prokurator Anna Adamiak- Derendarz powiedziała, podwójne obywatelstwo Mazura nie będzie dla sądu w USA przeszkodą w ewentualnej decyzji o ekstradycji. Z powodu amerykańskiego obywatelstwa zatrzymanego nie wchodzi natomiast w grę deportacja Mazura. Ambasada USA w Warszawie zapewniła, że rząd Stanów Zjednoczonych zajmuje się sprawą ekstradycji Edwarda Mazura "z należytą uwagą". Polonijny biznesmen Edward Mazur jest podejrzewany o nakłanianie do zabójstwa b. szefa policji Marka Papały. W lutym 2005 r. rozesłano za nim list gończy. Polska przesłała Stanom Zjednoczonym wniosek o aresztowanie i ekstradycję biznesmena w kwietniu 2005 r. Na początku października minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro był w USA, gdzie zabiegał o ekstradycję Mazura. Były szef polskiej policji, nadinsp. Marek Papała został zastrzelony 25 czerwca 1998 roku na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Śledztwo trwa od ośmiu lat. Kilkakrotnie było przedłużane. Mazura, jako zleceniodawcę zabójstwa Papały, miał - według mediów - wskazać jeden z członków tzw. klubu płatnych zabójców z Gdańska. Trzy lata temu Mazur został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury, skąd po przesłuchaniu zwolniono go, po czym wyjechał z Polski. Media donosiły, że wypuszczono go z polecenia ówczesnego prokuratora krajowego Karola Napierskiego. Ten wyjaśniał, że była to decyzja nie jego, lecz kolegialna. 20.10.2006 Za serwisem Onet "Słowik" podejrzany o nakłanianie do zabójstwa gen. Papały Andrzej Z., ps. Słowik, jest już formalnie podejrzany o nakłanianie do zabójstwa gen. Marka Papały - poinformował Prokurator Krajowy Janusz Kaczmarek. Zarzut temu dawnemu bossowi gangu pruszkowskiego postawiła warszawska prokuratura apelacyjna, która go tego dnia przesłuchała. Rzecznik prokuratury Zbigniew Jaskólski potwierdził ten fakt. Podejrzanemu grozi dożywocie. Prokuratura wystąpiła do sądu o wydanie nakazu aresztu także do tej sprawy (gangster i tak przebywa w areszcie ). "Słowikowi" ponadto postawiono też zarzut udziału w rozboju z bronią palną z lat 90. Postawienie zarzutu ws. mordu na Papale było możliwe dzięki zgodzie hiszpańskich władz na rozszerzenie zarzutów wobec "Słowika". Zgodnie z prawem, państwo, które wydało w drodze ekstradycji innemu państwu poszukiwanego pod konkretnym zarzutem, musi potem zgodzić się na rozszerzenie zarzutu. W lutym 2003 r. Hiszpania wydała w drodze ekstradycji "Słowika". Zatrzymanemu w 2001 r. na przedmieściach Walencji gangsterowi zarzucano wtedy kilkanaście przestępstw, m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym oraz skorumpowanie urzędników kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Według "Rzeczpospolitej", dowodem przeciwko Z. - i polonijnemu biznesmenowi Edwardowi M., któremu prokuratura również chce postawić zarzut nakłaniania do zabójstwa Papały - mają być zeznania członka "klubu płatnych zabójców" z Trójmiasta. Siedzący w więzieniu pod zarzutem innych zbrodni gangster twierdzi, że w kwietniu 1998 r. brał udział w spotkaniu w gdańskim hotelu Marina, podczas którego szukano kogoś, kto weźmie zlecenie na zabójstwo "głównego psa". Według jego relacji, M. i Z. spotkali się w tym celu z Nikodemem Skotarczakiem, pseud. Nikoś (szefem trójmiejskiego półświatka), i właśnie z nim, wówczas bliskim współpracownikiem "Nikosia". Władze USA nie odpowiedziały jeszcze na wniosek Polski o ekstradycję Edwarda M. - Ufam, że organa wymiaru sprawiedliwości i organa ścigania USA zrobią wszystko, by w ramach współpracy i w ramach reguł prawnych, pan M. trafił do Polski jako podejrzany o podżeganie do zabójstwa generała Papały - powiedział Ziobro. Pytany o doniesienia "Życia Warszawy", że Edward M. może zginąć lub uciec, odparł, że "papier wszystko przyjmie". Papała został zastrzelony 25 czerwca 1998 r. przed swoim domem w Warszawie. Śledztwo, trwające już siódmy rok, przedłużano już wiele razy. Dotychczas zarzut nakłaniania i współudziału w tym zabójstwie postawiony został jednej osobie - gangsterowi z grupy pruszkowskiej, Ryszardowi B. W 2004 r. na karę 6 lat więzienia stołeczny sąd skazał "Słowika", uznanego za winnego dwóch wymuszeń rozbójniczych z lat 90. Był to pierwszy wyrok dla 44-letniego "Słowika" od jego ułaskawienia w pierwszej połowie lat 90. przez prezydenta Wałęsę. 23.11.2005 "WP", Onet, INTERIA Mazur w końcu na wokandzie Pruszkowscy gangsterzy zacierali ślady spisku na życie Papały W połowie grudnia może dojść do rozprawy ekstradycyjnej Edwarda Mazura. Śledczy boją się jednak, że do tego czasu biznesmen ucieknie z Ameryki lub zginie w "niejasnych okolicznościach". - Amerykanie są skłonni wydać Mazura, jednak boją się, że wycieki informacji dotyczące śledztwa, które powstają za sprawą ludzi chroniących biznesmena, utrudnią procedurę przed sądem ekstradycyjnym - mówi policjant związany z wyjaśnianiem tajemnicy zabójstwa gen. Marka Papały. Ucieknie lub zginie? Informacje o wyznaczeniu terminu rozprawy ekstradycyjnej między 5 a 10 grudnia, podało wczoraj radio RMF FM. Zrobię co możliwe, aby pan Mazur trafił do Polski. Nie będziemy ograniczać śledztwa do osoby Mazura, bo nie ulega wątpliwości, że ktoś za nim musiał stać - stwierdził minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w rozmowie z Kamilem Durczokiem. Edward Mazur jest poszukiwany za zlecenie zabójstwa Marka Papały. Śledczy boją się, że nim dojdzie do rozprawy ekstradycyjnej, biznesmen zniknie ze swego domu pod Chicago. - Wiedza tego człowieka wstrząsnęłaby polską sceną polityczną. Dlatego może się okazać, że nie ucieknie, tylko zostanie wyłowiony z jeziora Michigan - twierdzi jeden z naszych rozmówców. Celowe zakłócenia Według naszych informacji, przez cały czas trwania śledztwa w sprawie śmierci generała w Ministerstwie Sprawiedliwości działała grupa osób torpedujących pracę prokuratorów i policjantów. Przez podstawionych świadków próbowano kierować śledztwo na boczne tory. Wskazywano na absurdalne wątki, których weryfikowanie zajmowało czas specgrupy. "Opiekunowie" Mazura próbowali również rozpętać wielką kampanię medialną, mającą na celu obronę poszukiwanego listem gończym biznesmena. - Zarówno w policji, jak i wymiarze sprawiedliwości wpływy tych osób są wciąż bardzo duże, a one same są dziwnie niepodatne nawet na zmiany władzy - twierdzi jeden z naszych rozmówców. Pruszków zaciera ślady W spisku na życie byłego szefa policji wykonanie mafijnego wyroku przypadło pruszkowskim gangsterom. To do nich dotarł Edward Mazur. Zlecenie zlikwidowania "wielkiego psa", jak przestępcy określali byłego komendanta głównego policji, dostał Ryszard Bogucki, świeżo przyjęty w struktury "Pruszkowa". Miał go ubezpieczać Ryszard Niemczyk (ta kwestia nadal nie do końca jest wyjaśniona). Ustaliliśmy, że "Pruszków" miał także pozacierać ślady prowadzące do zleceniodawców. ŻW odkryło, że Mirosław D. ps. Malizna, boss zarządu mafii, obiecał załatwić Boguckiemu alibi. - Było dogadane, że w czasie zbrodni rzekomo miałem być w jednym z moteli nad morzem - opowiadał Bogucki kompanowi z aresztu. - "Malizna" wiedział, że gdyby tego nie zrobił, to miałby takie same problemy jak ja. W "sprawę warszawską" - jak mafiosi nazwali zabójstwo generała, mocno był zamieszany "Słowik", któremu zostanie postawiony zarzut nakłaniania do zabójstwa szefa policji. Jesienią 2000 r. ukrywający się przed policją gangster odwiedził Boguckiego w jego kryjówce w Meksyku. Obaj mieli tam dyskutować o strategii obrony w sprawie Papały. Według świadków koronnych po wpadce obu gangsterów, łącznikami między nimi były partnerki życiowe mafiosów. 23.11.2005 "Życie Warszawy" To on zlecił zabójstwo Papały Śledczy chcą oskarżyć Mazura, który ukrył się w USA Czy Amerykanie wydadzą nam biznesmena z Chicago, który stoi za zabójstwem byłego szefa polskiej policji. Choć dotąd nie zajęli stanowiska, to nieoficjalnie wiadomo, że po zmianie władzy jest lepszy "klimat" do załatwienia wniosku po naszej myśli. - Spełniliśmy żądania Amerykanów. Teraz czekamy na ekstradycję - mówi nam Janusz Kaczmarek, zastępca prokuratora generalnego. Kiedy z USA dostaniemy odpowiedź - nie wiadomo. To Edward Mazur stoi za zabójstwem gen. Marka Papały. Śledczy chcą go ściągnąć do kraju, zarzucić zlecenie mordu i postawić przed sądem. Mazura obciążają zeznania Artura Z. - płatnego zabójcy z Trójmiasta. Według niego to Mazur w 1998 r. szukał "killera", który przyjmie zlecenie na zabójstwo generała. Biznesmenowi w tych poszukiwaniach towarzyszył boss gangu pruszkowskiego, Andrzej Z., ps. Słowik. Niebawem jemu również śledczy zarzucą udział w zbrodni. Jedyną osobą, która obecnie ma zarzuty w tej sprawie, jest płatny zabójca Ryszard B. W tle bulwersującej zbrodni są ludzie kojarzeni z PRL-owskimi służbami specjalnymi. Zdaniem śledczych, taka nieformalna grupa stała za Mazurem. Generał zginął, bo miał wiedzę o jej lewych interesach. Amerykanie milczą. Wniosek o ekstradycję Mazura trafił do USA w marcu br. Decyzji o jego wydaniu nie ma do dziś. Grażyna Zawadka 23.11.2005 "Super Express" PROKURATURA Nieprawidłowości w śledztwie w sprawie zwolnienia Edwarda Mazura Nie przesłuchali Piwnik, nie sprawdzili Bieszyńskiego Opolska prokuratura nie zbadała wszystkich istotnych nacisków wywieranych w śledztwie dotyczącym zabójstwa generała Marka Papały, nie przesłuchała wszystkich ważnych świadków. Śledztwo w sprawie zatrzymania, a następnie zwolnienia w lutym 2002 r. Edwarda Mazura Prokuratura Okręgowa w Opolu wszczęła w lipcu tego roku. Mazura, biznesmena z Chicago, powiązanego z politykami SLD, PSL i ludźmi służb specjalnych, trzy lata temu zatrzymała policja. Prokurator chciał mu już wtedy zarzucić zlecenie zabójstwa generała Papały. Jednak po naradzie w Ministerstwie Sprawiedliwości biznesmena zwolniono. Na początku listopada "Rz" ujawniła, że opolscy śledczy przesłuchali już wszystkich świadków, a śledztwo zostanie umorzone. Po tej publikacji prokuratorzy zmienili zdanie - zdecydowali, że powinni przesłuchać jeszcze Barbarę Piwnik, która w 2002 r. kierowała resortem sprawiedliwości. Wcześniej w ogóle nie planowali jej przesłuchiwać. To nie wszystko. Ustaliliśmy, że śledczy nie zbadali wszystkich istotnych nacisków wywieranych w sprawie zwolnienia Mazura. Jeden ze świadków przesłuchanych przez opolskich oskarżycieli zeznał bowiem, że funkcjonariusz byłego UOP mógł wywierać nacisk na prokuratorów, by Mazura nie zatrzymywać. Świadek mówił o płk. Ryszardzie Bieszyńskim, który wtedy był szefem Zarządu Śledczego UOP. Edward Mazur został zatrzymany w Gdańsku 28 lutego 2002 r. Jak twierdzi świadek, informację o tym, że biznesmen będzie w Polsce, policja i UOP miały już 26 lutego. Według zeznań świadka Bieszyński między 26 a 28 lutego 2002 r. mógł kontaktować się z m.in. Karolem Napierskim, byłym szefem Prokuratury Krajowej, i przekonywać go, by nie zgadzał się na zatrzymanie biznesmena z Chicago. To właśnie Napierski polecił potem, by zwolnić Mazura z aresztu. O tym, że prokuratorzy chcą przedstawić zarzuty Mazurowi, Bieszyński wiedział co najmniej od jesieni 2001 roku. Dyskutowano o tym na naradach w Ministerstwie Sprawiedliwości. Rok temu "Rz" ujawniła, że Bieszyński na tych naradach sprzeciwiał się wiązaniu Mazura ze zleceniem zabójstwa policjanta. Mimo to opolska prokuratura nie zbadała roli Bieszyńskiego w zwolnieniu Mazura. Dlaczego? - Nie zajmujemy się tym, czy w tej sprawie były wywierane wpływy przez cały okres trwania śledztwa. Interesuje nas tylko, czy takie naciski wywierano 28 lutego, w dniu zatrzymania Mazura - powiedziała nam Lidia Sieradzka, rzecznik prasowy opolskiej prokuratury. Rzecznik nie chciała nam powiedzieć, czy prokuratura zbadała, czy płk Bieszyński kontaktował się z prokuratorami w dniu narady. Edward Mazur jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym pod tym samym zarzutem, który prokurator miał już mu przedstawić w 2002 roku. Amerykańskie władze nie rozpatrzyły jeszcze wniosku o jego ekstradycję. Maciej Duda 23.11.2005 "Rzeczpospolita" Spowiedź podejrzanego o zabójstwo gen. Papały Dotarliśmy do zeznań, w których Bogucki chwali się zbrodnią Ktoś włożył grubą monetę w interes, z którego nic nie wyszło i dlatego Papała musiał zginąć taki motyw zabójstwa przedstawił Ryszard Bogucki kompanowi z aresztu. Bogucki, zabójca z gangu pruszkowskiego, bał się ujawnić, kim jest tajemniczy ktoś i o jakie interesy chodzi. Mówił tylko, że to bardzo mocni ludzie, a szantażowanie ich oznaczałoby śmierć. Przechwałki mordercy Dlaczego w takim razie był tak rozmowny? Po prostu, siedząc w katowickim areszcie, chciał się pochwalić swoimi osiągnięciami. Dotarliśmy do zeznania Krzysztofa Ł., któremu Ryszard Bogucki opowiedział m.in. o zamachu na gen. Marka Papałę, nazywanego przez mordercę niebieskim P. Pod domem niebieskiego P spędziliśmy kilka godzin. Nie można go było ruszyć, bo na parkingu było za dużo osób. Potem w nocy nadarzyła się okazja. Z trzech metrów nie mogłem spudłować mówił Bogucki. Gangster wspomniał, że w czasie polowania na generała mieszkał w wynajętym apartamencie na Woli. Towarzyszył mu Krzysztof Weremko, były zapaśnik. Potrafił się zachować w ekstremalnych sytuacjach. Jednak po zabójstwie Papały Krzysiek z nerwów zwymiotował opowiadał Bogucki. Zabił z zimną krwią Bogucki chwalił się, że po zastrzeleniu Papały nie uciekał z miejsca zbrodni, tylko odszedł spokojnym krokiem. Minął żonę generała, która miała widzieć jego twarz. Co ciekawe, gangster był bardzo pewny siebie. Ch... mi mogą zrobić, bo zostałem do sprawy sam wyznał Bogucki. Mówiąc to, miał na myśli śmierć Krzysztofa Weremki, który zginął w 1999 r. w wypadku samochodowym. Bogucki nie wspominał o Ryszardzie Niemczyku, wymienianym jako jego wspólnik przy mordzie Papały. Nie wiadomo, czy krył go, czy Rzeźnik nie brał udziału w spisku. Inny świadek twierdzi, że Niemczyk był kierowcą Boguckiego, ale nie strzelał do generała. Bogucki jest jedyną osobą, której postawiono zarzut udziału w spisku na życie gen. Papały. Data: 2005-11-21 RAFAŁ PASZTELAŃSKI Sensacyjne wątki w narkotykowym śledztwie Nowe ślady dotyczące śledztwa w sprawie przemytu narkotyków do Polski i zabójstwa b. szefa policji gen. Marka Papały zdobyli polscy prokuratorzy podczas wyjazdów do Niemiec i USA - poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Jerzy Balicki. Podczas podróży prokuratorzy spotykali się z funkcjonariuszami amerykańskiego urzędu do spraw zwalczania przestępczości narkotykowej DEA (Drug Enforcement Administration) i uczestniczyli w przesłuchaniach świadków. Jak ocenia prokuratura, w uzyskanych materiałach znajdują się m.in. informacje mogące wskazywać na osoby, które były zainteresowane zabójstwem gen. Papały. Jak powiedział Balicki, jest tam również informacja, że amerykański biznesmen Edward M., którego ekstradycji z USA w związku z zabójstwem Papały domaga się Polska, miał udzielić pożyczki w wysokości 170 tys. dolarów na budowę domu wysokiemu oficerowi MSW. Informacje te zostaną przekazane warszawskiej prokuraturze, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Prokuratorzy otrzymali także informacje na temat zlecenia zabójstwa, które miał wystawić jeden z podejrzanych w śledztwie narkotykowym. Ofiarą miał być świadek współpracujący z prokuraturą, a ceną za ustalenie miejsca jego pobytu w USA i zabójstwo był milion dolarów. Prokuratorzy otrzymali zdjęcia dwóch mężczyzn, którzy mieli podjąć się tego zadania. "Nie jest ustalona tożsamość tych osób" - zaznaczył Balicki. Jak powiedział rzecznik, informacje zdobyte za granicą mówią też o spotkaniu w połowie lat 90. pod Warszawą, w którym mieli uczestniczyć Mieczysław Wachowski, Edward M. oraz współorganizatorzy tzw. obiadu wiedeńskiego biznesmena Jana Kulczyka z Władimirem Ałganowem - Andrzej Kuna i Aleksander Żagiel. "Nie mamy żadnych informacji na temat charakteru tego spotkania, jest to informacja dotycząca wyłącznie składu osobowego, trudno oceniać jej znaczenie" - powiedział PAP Balicki. Śledztwo narkotykowe, prowadzone przez krakowską prokuraturę, dotyczy przemytu znacznych ilości kokainy w latach 1997-2000 z Ameryki Łacińskiej do Polski w ramach zorganizowanej, międzynarodowej grupy przestępczej. Mechanizm przestępstwa ujawnił prokuraturze jeden z podejrzanych, przebywający w USA i współpracujący z amerykańskim urzędem antynarkotykowym. Z ustaleń prokuratury wynika, że działalność grupy wiąże się z gangiem mokotowskim. Jak przyznawała prokuratura, w pozyskanych w trakcie śledztwa materiałach pojawiało się nazwisko Mieczysława Wachowskiego. On sam zdecydowanie zaprzeczał jakiemukolwiek związkowi z tą sprawą. Amerykański biznesmen Edward M. jest od lutego poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Wniosek o jego aresztowanie i ekstradycję Polska przekazała stronie amerykańskiej na początku kwietnia. Polska prokuratura chce postawić M. zarzut nakłaniania do zabójstwa Papały. Były szef polskiej policji, nadinsp. Marek Papała, został zastrzelony 25 czerwca 1998 roku na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Śledztwo trwa od sześciu lat. Ostatnio przedłużono je piętnasty już raz - do 26 grudnia 2005 r. Dotychczas zarzut nakłaniania i współudziału w tym zabójstwie postawiony został jednej osobie - Ryszardowi B., gangsterowi z grupy pruszkowskiej, skazanemu niedawno na 25 lat więzienia za zabójstwo "Pershinga". 12.10.2005 O ekstradycji Mazura 25.03.2005 14:12 (aktualizacja 18:13) Wniosek o aresztowanie i ekstradycję Edwarda Mazura został przesłany do Prokuratury Krajowej w Warszawie, która ma przesłać dokument stronie amerykańskiej. Ta zdecyduje, czy biznesmen trafi do Polski. Prokuratura zarzuca Edwardowi Mazurowi udział w nakłanianiu do zabójstwa byłego komendanta głównego policji Marka Papały. Mazur, obywatel polski i amerykański, od lutego tego roku poszukiwany jest międzynarodowym listem gończym, a 24 lutego został wydany wobec niego Europejski Nakaz Aresztowania. Nadinspektor Marek Papała został zastrzelony 25 czerwca 1998 roku na parkingu w samochodzie, przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Papała nie był już wówczas komendantem głównym policji, kilka miesięcy wcześniej podał się do dymisji. Śledztwo w sprawie zabójstwa Papały, zastrzelonego 25 czerwca 1998 roku, trwa od sześciu lat. Przedłużano je czternaście razy - ostatnio do 26 czerwca 2005 r. Dotychczas zarzut nakłaniania i współudziału w tym zabójstwie postawiony został jednej osobie - Ryszardowi B., gangsterowi z grupy pruszkowskiej, skazanemu niedawno na 25 lat za zabójstwo "Pershinga". Edwarda Mazura. jako zleceniodawcę zabójstwa Papały miał - według mediów wskazać jeden z członków tzw. klubu płatnych zabójców z Gdańska (trwa właśnie ich proces apelacyjny - red.). Trzy lata temu Mazur został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury, gdzie po przesłuchaniu zwolniono go. Wyjechał z Polski. Media donosiły, że wypuszczono go z polecenia prokuratora krajowego Karola Napierskiego. Ten wyjaśniał, że była to decyzja nie jego, lecz kolegialna, a Edward Mazur uniknął aresztu i nie postawiono mu zarzutu, gdyż Urząd Ochrony Państwa zaświadczył, że biznesmen jest "czysty". Mazur - jak sam przyznaje w rozmowach z dziennikarzami - dobrze znał Papałę - miał mu m.in. załatwiać kurs języka angielskiego w Stanach Zjednoczonych (Papała przygotowywał się do funkcji oficera łącznikowego w Brukseli - red.). Był też jedną z ostatnich osób, z którą Papała spotkał się przed swoją śmiercią. Do USA Mazur przyjechał na stałe w 1962 roku jako 16-latek do mieszkającej tam swojej rodziny. W 1969 roku uzyskał obywatelstwo amerykańskie. Nie pamięta, kiedy dokładnie zrzekł się polskiego obywatelstwa, ale nastąpiło to na pewno przed 1972 rokiem, kiedy - jak twierdzi - zaczął podróżować do Polski w interesach. W 1996 roku zwrócił się o przywrócenie mu polskiego obywatelstwa i uzyskał je decyzją Kancelarii Prezydenta w kwietniu tegoż roku. Zachował jednocześnie obywatelstwo USA. Władze USA oficjalnie nie uznają podwójnego obywatelstwa, ale w praktyce je tolerują. (PAP) 25.03.2005 Za serwisami INTERIA, Onet, WP Ujawnią jego zabójcę? - Tropy w sprawie zabójstwa generała Marka Papały prowadzą do USA - oświadczył wczoraj minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas. To w Stanach mieszka polonijny biznesmen Edward Mazur podejrzewany o zlecenie mordu. Czy prokuratorzy chcą dobrać mu się do skóry? Są szanse na rozwiązanie zagadki śmierci generała - zapewniają prokuratorzy. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie, od lat prowadząca śledztwo w sprawie zuchwałej zbrodni, nie kapituluje. Właśnie wystąpiła o pomoc prawną do USA. - Pomoc ma dotyczyć osób, które przyczyniły się do zabójstwa, popełniły je lub uczestniczyły w przygotowaniu - wyjaśnia minister Kalwas. Czego dotyczy wniosek prokuratury, to tajemnica. Nieoficjalnie wiadomo, że śledczy wciąż interesują się Edwardem Mazurem, polonijnym biznesmenem z Chicago. Jest on wymieniany jako zleceniodawca zbrodni. Tajemniczy biznesmen Edward Mazur to człowiek, którego nazwisko od początku pojawia się w śledztwie dotyczącym zabójstwa gen. Papały. Był jego znajomym. To z nim na kilka godzin przed śmiercią Papała zjadł kolację. To on pojawił się po zabójstwie na miejscu zbrodni. Według ustaleń śledczych, biznesmen poszukiwał wykonawców zlecenia zabójstwa komendanta. Skruszony bandyta Artur Z., ps. Iwan, członek gdańskiego gangu płatnych zabójców, rozpoznał w nim człowieka, który w 1998 r. miał namawiać go, by wziął "zlecenie" na Papałę, czyli proponował mu zabójstwo generała! - Skruszony bandyta zeznał, że wraz z Andrzejem Z., "Słowikiem", biznesmen namawiał jednego z trójmiejskich gangsterów do przyjęcia zlecenia - mówi nasz rozmówca. Słowa "skruszonego" potwierdziło m.in. okazanie Edwarda Mazura, gdy został zatrzymany. - Świadek rozpoznał go bez wahania - mówią nasi rozmówcy. Słowa Artura Z. mają potwierdzać też podsłuchane rozmowy asystenta "Słowika", zatrzymanego w Szwecji pruszkowskiego gangstera Roberta F. Wynika z nich, że to "Słowik" skontaktował wykonawców egzekucji - Ryszarda Niemczyka i Ryszarda B. - ze zleceniodawcami. Zatrzymali go i wypuścili W lutym 2002 r. Edwarda Mazura, na polecenie warszawskich prokuratorów, zatrzymano. Prowadzący śledztwo chciał stawiać mu zarzuty. Jednak ostatecznie Mazur za kratki nie trafił. Przesłuchano go jako świadka i - po naradzie w Ministerstwie Sprawiedliwości - zwolniono. Kilka dni później wyjechał do USA. Sąd stwierdził potem, że były powody do jego zatrzymania. Mazur nie pojawia się już w kraju. Do tej pory zarzut zabójstwa postawiono jedynie Ryszardowi B., który, zdaniem prokuratorów, pociągnął za spust. Jego wspólnik, Ryszard Niemczyk, który mu towarzyszył, jest wciąż poszukiwany. Prokuratorzy chcą również zarzucić udział w zbrodni bossowi "Pruszkowa", Andrzejowi Z., ps. Słowik. Musi się na to jednak zgodzić sąd w Hiszpanii, który 3 lata temu wydał zgodę na jego ekstradycję. Teraz kolej na zleceniodawców mordu. Jak zginął generał Papała? Generał Papała został zastrzelony przed własnym domem w Warszawie, 25 czerwca 1998 roku około godz. 22. Podjeżdżał właśnie daewoo espero na parking przed swoim blokiem. Komendant chciał wysiąść z auta. Nie zdążył. Do samochodu podszedł mężczyzna, wyjął broń. Strzelił jeden raz - generał zginął trafiony w czoło. Zamachowiec uciekł w stronę torów wyścigów konnych. Żona generała zaniepokojona długą nieobecnością męża wyszła na parking. To ona znalazła zwłoki generała. Prokuratura interesuje się Edwardem Mazurem Kazimierz Olejnik, zastępca prokuratora generalnego nie chce mówić o szczegółach śledztwa: - Prokuratura robi wszystko, by wykryć winnych zbrodni. Dużą część prawdy udało się jej już ustalić. W tej sprawie jestem optymistą. Skandal większy od Orlenu Lech Kaczyński, były minister sprawiedliwości: - Wystąpienie o pomoc prawną do USA to krok w dobrym kierunku. Wypuszczenie zatrzymanego biznesmena, co wielokrotnie powtarzałem, jest skandalem większym niż afera Orlenu. Ci, którzy o tym zdecydowali, powinni za to odpowiedzieć. I nie wierzę, że winę za wypuszczenie M. ponosi tylko prokurator krajowy. Decyzja zapadła wyżej. Dlaczego wypuszczono biznesmena? Bo mógłby sypnąć wyższych zleceniodawców. autor: Grażyna Zawadka, Robert Zieliński 16.12.2004 Ministerstwo Sprawiedliwości sprawdzi, czy były naciski w śledztwie po śmierci gen. Marka Papały "Słowik" podejrzewany o zlecenie Pruszkowski gangster o pseudonimie Słowik jest podejrzewany o udział w zabójstwie gen. Marka Papały. Prokuratura chce mu postawić zarzuty nakłaniania do zbrodni. Po publikacji "Rz" minister sprawiedliwości polecił sprawdzić, czy były naciski w sprawie wypuszczenia innego wiązanego z tą sprawą człowieka - Edwarda M. z Chicago. Wczoraj ujawniliśmy, że przedstawiciele kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości i służb specjalnych chronili Edwarda M., wskazywanego jako zleceniodawca mordu na byłym komendancie głównym policji. Jednym z głównych dowodów zarówno przeciwko M., jak i Andrzejowi Zielińskiemu ps. Słowik, są zeznania Artura Z. ps. Iwan, płatnego zabójcy z Gdańska. Utrzymuje on, że "Słowik" i Edward M. szukali w 1998 r. wykonawcy zabójstwa Papały. "Iwan" rozpoznał Edwarda M. na zdjęciach i podczas okazania na żywo. Prowadząca śledztwo warszawska prokuratura zdecydowała się w lutym 2002 r. na zatrzymanie biznesmena. Jednak, jak opisaliśmy wczoraj, po burzliwej naradzie w Ministerstwie Sprawiedliwości Karol Napierski, szef Prokuratury Krajowej, polecił zwolnić Edwarda M. Napierski twierdzi jednak, że nie wydawał takiego polecenia, a decyzja została podjęta "po głosowaniu". W podręcznych aktach śledztwa zachowały się m.in. notatki prokuratorskie, z których wynika, że przeciwni stawianiu zarzutów Edwardowi M., i to już od 2001 r., byli także oficerowie UOP. Edward M. natychmiast po opuszczeniu izby zatrzymań pojawił się na imieninach Romana Kurnika, doradcy ówczesnego szefa MSWiA Krzysztofa Janika. Na imprezie w restauracji Belvedere bawiła się wówczas cała śmietanka SLD oraz kierownictwa MSWiA, policji i prokuratury. Po przyjęciu M. wyjechał z Polski. Wypuszczenie Edwarda M. spowodowało, że praktycznie nie będzie możliwe jego ponowne zatrzymanie i przedstawienie zarzutów. Biznesmen ma obywatelstwo amerykańskie i praktycznie nie opuszcza terenu USA, a zgodnie z amerykańskim prawem jego ekstradycja do Polski jest niemożliwa. Po wczorajszej publikacji "Rz" minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas podjął decyzję o wyjaśnieniu tej sprawy. - Minister po zapoznaniu się z artykułem zlecił przeprowadzenie postępowania, które ma wyjaśnić, jakie były faktyczne i formalne podstawy zatrzymania, a następnie zwolnienia Edwarda M. - powiedziała "Rz" Małgorzata Wilkosz-Śliwa, rzecznik prasowy prokuratora generalnego. O naciskach w sprawie wypuszczenia Edwarda M. prasa pisała już wcześniej, jednak Ministerstwo Sprawiedliwości bagatelizowało te informacje. Resortem kierowała wówczas Barbara Piwnik. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie potwierdziła także wczoraj informacje "Newsweeka", z których wynika, że w sprawie zabójstwa generała chce ona postawić zarzuty "Słowikowi". Będzie to możliwe po wyrażeniu na to zgody przez sąd w Hiszpanii, która wydała Polsce Andrzeja Zielińskiego ps. Słowik na mocy ekstradycji. Polska prokuratura wystąpiła z wnioskiem o to do Hiszpanii 23 sierpnia, ale dotychczas nie otrzymała odpowiedzi. Jedyną osobą, której na razie postawiono zarzuty w sprawie śmierci Papały, jest Ryszard Bogucki, zawodowy zabójca, oskarżony m.in. o zamordowanie "Pershinga". Maciej Duda, Anna Marszałek Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 16.11.2004 r. UOP i Ministerstwo Sprawiedliwości chroniły biznesmena, wskazanego jako zleceniodawcę zabójstwa gen. Marka Papały Edward jest pod kontrolą Kto ponad dwa lata temu kazał wypuścić biznesmena podejrzewanego o zlecenie zabójstwa Marka Papały? Karol Napierski, szef Prokuratury Krajowej. Wsparł go UOP: zaświadczył, że biznesmen jest czysty, a jego działania kontrolują służby - ustaliła "Rzeczpospolita". Na rolę Napierskiego wskazują notatki prokuratorskie, dołączone do akt podręcznych śledztwa w sprawie zabójstwa generała Marka Papały. O naciskach Prokuratury Krajowej w tej sprawie mówił przed komisją śledczą ds. Orlenu Zygmunt Kapusta, były szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Zatrzymanie w lutym 2002 r. Edwarda M., biznesmena z Chicago, odbiło się w Polsce głośnym echem. M. - powiązanego z politykami SLD, PSL oraz ludźmi ze służb specjalnych - zatrzymała policja. Prokuratorzy i policjanci, rozpracowujący zabójstwo byłego komendanta głównego policji Marka Papały, mieli dowody, m.in. zeznania kilku świadków, oraz wynik okazania jednemu z płatnych zabójców, że M. proponował "zlikwidowanie" Papały. Prowadzący śledztwo zamierzali mu zarzucić podżeganie do zabójstwa. Mimo to M. został wypuszczony na wolność. Oficjalna wersja głosiła, że wypuszczenie M. było suwerenną decyzją prokuratury. "Rzeczpospolita" ustaliła, że zdecydował o tym prokurator krajowy Karol Napierski. Odkryliśmy też, iż oficerowie byłego UOP naciskali prokuratorów, by ci nie stawiali Edwardowi M. zarzutów. Z prokuratorskich notatek dołączonych do akt śledztwa wynika, że jesienią 2001 r. (czyli jeszcze przed zatrzymaniem M.) w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyła się narada, na której omawiano stan śledztwa w sprawie zabójstwa Papały. W naradzie brali udział m.in. Janusz Jaroch, ówczesny szef Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej, inspektor Jerzy Skrycki z Komendy Głównej Policji, kierujący specgrupą do sprawy zabójstwa generała, oraz Ryszard Bieszyński, ówczesny szef Zarządu Śledczego UOP. Prokurator Jerzy Mierzewski z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zrelacjonował ustalenia śledztwa, m.in. dotyczące Edwarda M. Powiedział, iż trzeba mu zarzucić zlecenie zabójstwa. Sprzeciwił się Ryszard Bieszyński (UOP): oznajmił, że Edward M. nie może mieć nic wspólnego ze zleceniem zabójstwa i znajduje się pod kontrolą służb. Co Edwarda M. mogło łączyć ze służbami? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wśród materiałów przekazanych przez UOP jest raport biznesmena na temat sytuacji politycznej w USA w połowie lat 90. W pewnym momencie do zebranych dołączył Karol Napierski, szef Prokuratury Krajowej w Ministerstwie Sprawiedliwości. Efektem narady był brak zgody przełożonych prokuratora Mierzewskiego na przedstawienie M. zarzutów. Kto kazał? Tajemnica państwowa Pod koniec lutego 2002 r. prokurator Mierzewski zdecydował się na zatrzymanie M. Biznesmen akurat przyleciał z USA do Gdańska. Kiedy M. trafił na policję, członek gdańskiej grupy płatnych zabójców, Artur Z. pseudonim Iwan, rozpoznał w nim człowieka, który w Gdańsku w 1998 r. proponował mu zabicie generała Papały. 28 lutego Mierzewski skonsultował przedstawienie M. zarzutów z szefem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zygmuntem Kapustą. Ten kazał mu jechać do Prokuratury Krajowej. Po burzliwej naradzie w Ministerstwie Sprawiedliwości z udziałem m.in. Karola Napierskiego, Mierzewski wrócił z kwitkiem. Napierski kazał Edwarda M. zwolnić. Potwierdzają to uczestnicy tej narady i notatki prokuratorskie. Szef Prokuratury Krajowej zaprzecza, by wydał taką decyzję. - Zdecydowało kolegialnie grono prokuratorów - odpowiada Napierski. - Nie ujawnię, dlaczego postanowiliśmy wypuścić M. Obowiązuje mnie tajemnica śledztwa. Ale decyzję podjęliśmy na skutek oceny dowodów. Do dziś ich ocena się nie zmieniła - dodaje Napierski. Nasi rozmówcy utrzymują jednak, że nie było żadnej kolegialnej decyzji, bowiem nie wszyscy prokuratorzy na naradzie oceniali dowody przeciwko Edwardowi M. jako słabe i chcieli jego zwolnienia. Także sąd, który rozpatrywał skargę Edwarda M. na zatrzymanie, uznał, że prokurator miał dowody, by go zatrzymać. Edward M. wielokrotnie zaprzeczał, że ma cokolwiek wspólnego z zabójstwem Papały. Oficer od nacisków Notatki prokuratorskie z przebiegu narad w Ministerstwie Sprawiedliwości to nie jedyny dowód na naciski w sprawie zabójstwa gen. Papały. Polecenia szefów Prokuratury Krajowej zanotował Zygmunt Kapusta, były Prokurator Apelacyjny w Warszawie. Miał je zapisane w kalendarzu, na który powołał się zeznając przed sejmową komisją śledczą na temat poleceń Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie zatrzymania Andrzeja Modrzejewskiego. W trakcie październikowego przesłuchania w Sejmie Kapusta zadeklarował, że jest gotowy zeznawać o naciskach w sprawie Papały i kulisach wypuszczenia Edwarda M. Jednak kilka dni później, 19 października, został napadnięty: skradziono mu notatnik. Ponad tydzień temu Kapusta, zeznając w sprawie napadu na siebie, potwierdził, że w notatniku, pod datami lutowymi miał odnotowane polecenia z ministerstwa dotyczące zwolnienia Edwarda M. Kapusta stanie jeszcze raz przed komisją śledczą. - Nie zostało dokończone jego przesłuchanie. Pojawia się szansa ujawnienia rzeczywistych powodów uwolnienia Edwarda M. Sam Kapusta sygnalizował, powołując się na swój notatnik, że ma istotne wiadomości, pozwalające określić, kto i dlaczego wydał takie polecenie - mówi poseł Zbigniew Wassermann (PiS), wiceszef sejmowej komisji śledczej. Oprócz notatek prokuratorskich i zapisków Kapusty jest jeszcze jeden dowód dotyczący okoliczności uwolnienia biznesmena Edwarda M. W 2003 r. prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa Marka Papały sporządzili zbiorczy dokument, w którym opisali wszystkie narady w Ministerstwie Sprawiedliwości i wydawane im polecenia. Nie udało nam się porozmawiać z Ryszardem Bieszyńskim z UOP (teraz w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego), który ręczył za niewinność M. - ABW nie udostępnia informacji na temat służbowych kontaktów i szczegółów warsztatu pracy funkcjonariuszy - poinformowała nas kpt. Magdalena Stańczyk, rzecznik prasowy ABW. Bieszyński w lutym 2002 r. koordynował akcję zatrzymania przez UOP Andrzeja Modrzejewskiego, szefa Orlenu. Pytany przez komisję śledczą ds. Orlenu, czy UOP naciskał wtedy na prokuraturę, zasłonił się słabą pamięcią. - W resorcie mówiło się, że "lepiej tej sprawy nie ruszać, wszyscy są w nią umoczeni, wszystkich kompromituje" - opowiada Marek Biernacki, szef MSWiA w rządzie AWS. - Istniał opór ze strony prokuratury, by doprowadzić sprawę do końca. UOP deklarował, że jest blisko rozwiązania sprawy, a wcale nie posuwali jej naprzód. Należy opinii publicznej wyjaśnić, dlaczego tak się działo. Maciej Duda Zygmunt Kapusta "Największa personalna pomyłka" - tak nazwał Zygmunta Kapustę minister sprawiedliwości Lech Kaczyński, który w 2001 r. osobiście mianował go szefem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Aż do kwietnia tego roku (gdy podał się do dymisji) Kapusta nadzorował najpoważniejsze śledztwa w kraju - w sprawach afery Rywina, PZU Życie czy zabójstwa generała Marka Papały. Mimo zarzutów co do stylu pracy Kapusty nie odwołali go trzej kolejni ministrowie sprawiedliwości. Kapusta pozostawił po sobie opinię prokuratora dyspozycyjnego wobec przełożonych - słynne stały się jego zabiegi o umorzenie śledztwa przeciwko likwidatorowi byłej SdRP. W październiku, zeznając przed komisją śledczą do sprawy Orlenu, Kapusta zarzucił przełożonym wywieranie nacisków i wydawanie poleceń co do sposobu prowadzenia śledztw. Kapusta utrzymuje, że zapisywał "interwencyjne" telefony od zwierzchników w swoim notesie. Kilka dni po zeznaniach przed komisją notes zniknął: Kapusta został okradziony na warszawskiej Pradze. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Karol Napierski Obecny prokurator krajowy i zastępca prokuratora generalnego zaczynał karierę na początku lat 60. w Prokuraturze Rejonowej w Pułtusku. Zanim trafił do Warszawy kierował prokuratorami w Ostrołęce i Otwocku. IPN sprawdza, czy Napierski, jako prokurator, brał udział w procesie funkcjonariuszy SB, którzy pobili w 1985 r. działaczkę opozycji demokratycznej Urszulę Broniszewską - i nie ponieśli konsekwencji. Sprawę opisała "Rz". On sam utrzymuje, że nie angażował się w proces. W 1990 r. został przeniesiony do Ministerstwa Sprawiedliwości. Od 1993 r. był zastępcą szefa Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, a od 1997 r. jej szefem. Wiosną 2001 r. odwołał go ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński. Nieoficjalnie mówiono wtedy, że powodu dostarczył Kaczyńskiemu Napierski, gdy jako szef apelacji podtrzymał postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie inwigilacji prawicy. W grudniu 2001 r., kiedy ministrem sprawiedliwości została Barbara Piwnik, Napierski trafił do Prokuratury Krajowej. WOC Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 15.11.2004 r. Zabójstwo Papały: Prokuratura chce postawić zarzut "Słowikowi" Prokuratura chce postawić Andrzejowi Z. - "Słowikowi" - zarzut nakłaniania do zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały - te informacje "Newsweeka" potwierdził rzecznik prowadzącej to śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski. Rzecznik podkreślił przy tym, że będzie to możliwe, jeśli zgodzi się na to sąd w Hiszpanii, która wydała Polsce Andrzeja Z. na mocy ekstradycji. To właśnie w tym kraju, w Walencji, służby policyjne znalazły "Słowika" - domniemanego członka gangu pruszkowskiego, obciążanego dotychczas odpowiedzialnością m.in. za wymuszenia haraczy. "23 sierpnia wystąpiliśmy do strony hiszpańskiej o rozszerzenie zakresu ekstradycji Andrzeja Z. m.in. o zarzut nakłaniania do zabójstwa nadinspektora Papały. Jak dotąd procedura trwa, nie mamy jeszcze żadnej odpowiedzi" - poinformował PAP Jaskólski. Dodał, że jeśli będzie zgoda strony wydającej (hiszpańskiej), to "wszystko wskazuje na to, że taki zarzut będzie postawiony". Jak dotąd pod zarzutami w sprawie zabójstwa w 1996 r. szefa policji pozostaje gangster Ryszard B., który jest podejrzany o nakłanianie do zabójstwa Papały i współudział w nim. Sąd skazał niedawno B. na 25 lat za zabójstwo pruszkowskiego bossa Andrzeja Kolikowskiego, znanego jako "Pershing". Śledztwo w sprawie zabójstwa byłego komendanta głównego policji trwa od sześciu lat. Latem zostało znów przedłużone - do 26 grudnia. Jaskólski nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy sprawa ewentualnego postawienia zarzutu zlecenia tej zbrodni polonijnemu biznesmenowi Edwardowi M. jest już definitywnie zamknięta. "Nie odpowiem na to pytanie" - oświadczył jedynie. Minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas zapowiedział postępowanie sprawdzające w sprawie publikacji "Rzeczpospolitej", z której wynika, że dwa lata temu szef Prokuratury Krajowej Karol Napierski kazał wypuścić biznesmena Edwarda M., podejrzewanego o zlecenie zabójstwa Marka Papały. Kalwas podkreślił, że nie zna sprawy, gdyż miała ona miejsce, gdy nie był jeszcze ministrem. "Sprawa będzie badana, będzie postępowanie sprawdzające w tej sprawie. Nic na ten temat państwu powiedzieć nie mogę" - powiedział minister w Kielcach. Pytany, czy prokurator Napierski może ewentualnie ponieść w związku z tą sprawą jakieś konsekwencje, minister odparł: "Poniesie konsekwencje ten, któremu się wykaże niewłaściwe lub niezgodne z prawem działania" - powiedział. Na pytanie, w jaki sposób wymiar sprawiedliwości zamierza ściągnąć biznesmena z zagranicy, Kalwas odpowiedział, że nie wie, kto to jest Edward M. i powtórzył, że sprawy nie zna. Według "Rzeczpospolitej" szef Prokuratury Krajowej Karol Napierski ponad dwa lata temu kazał wypuścić biznesmena podejrzewanego o zlecenie zabójstwa Marka Papały. Prokuratora wsparł UOP, który zaświadczył, że biznesmen jest czysty, a jego działania kontrolują służby. Jak pisze gazeta - na rolę Napierskiego wskazują notatki prokuratorskie, dołączone do akt podręcznych śledztwa w sprawie zabójstwa generała Marka Papały. O naciskach Prokuratury Krajowej w tej sprawie mówił przed komisją śledczą do sprawy Orlenu Zygmunt Kapusta, były szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. "Zatrzymanie w lutym 2002 r. Edwarda M., biznesmena z Chicago, odbiło się w Polsce głośnym echem. M. - powiązanego z politykami SLD, PSL oraz ludźmi ze służb specjalnych - zatrzymała policja. Prokuratorzy i policjanci, rozpracowujący zabójstwo byłego komendanta głównego policji Marka Papały, mieli dowody, m.in. zeznania kilku świadków, oraz wynik okazania jednemu z płatnych zabójców, że M. proponował ťzlikwidowanieŤ Papały. Prowadzący śledztwo zamierzali mu zarzucić podżeganie do zabójstwa. Mimo to M. został wypuszczony na wolność" - pisze gazeta. Według "Rz", szef Prokuratury Krajowej zaprzecza, by wydał decyzję o zwolnieniu Edwarda M. Twierdzi, że zdecydowało o tym kolegialnie grono prokuratorów. Rozmówcy gazety utrzymują jednak, że nie było żadnej kolegialnej decyzji. Za Onet.pl z dn. 15.11.2004 r. "Słowik" nakłaniał do zabójstwa Papały? Prokuratura chce postawić Andrzejowi Z. - "Słowikowi" - zarzut nakłaniania do zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały - te informacje "Newsweeka" potwierdził rzecznik prowadzącej to śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski. Rzecznik podkreślił przy tym, że będzie to możliwe, jeśli zgodzi się na to sąd w Hiszpanii, która wydała Polsce Andrzeja Z. na mocy ekstradycji. To własnie w tym kraju, w Walencji, służby policyjne znalazły "Słowika" - domniemanego członka gangu pruszkowskiego, obciążanego dotychczas odpowiedzialnością m.in. za wymuszenia haraczy. - 23 sierpnia wystąpiliśmy do strony hiszpańskiej o rozszerzenie zakresu ekstradycji Andrzeja Z. m.in. o zarzut nakłaniania do zabójstwa nadinspektora Papały. Jak dotąd procedura trwa, nie mamy jeszcze żadnej odpowiedzi - poinformował Jaskólski. Dodał, że jeśli będzie zgoda strony wydającej (hiszpańskiej), to "wszystko wskazuje na to, że taki zarzut będzie postawiony". Jak dotąd pod zarzutami w sprawie zabójstwa w 1996 r. szefa policji pozostaje gangster Ryszard B., który jest podejrzany o nakłanianie do zabójstwa Papały i współudział w nim. Sąd skazał niedawno B. na 25 lat za zabójstwo pruszkowskiego bossa Andrzeja Kolikowskiego, znanego jako "Pershing". Śledztwo w sprawie zabójstwa byłego komendanta głównego policji trwa od sześciu lat. Latem zostało znów przedłużone - do 26 grudnia. Jaskólski nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy sprawa ewentualnego postawienia zarzutu zlecenia tej zbrodni polonijnemu biznesmenowi Edwardowi M. jest już definitywnie zamknięta. "Nie odpowiem na to pytanie" - oświadczył jedynie. Minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas zapowiedział w poniedziałek w Kielcach, że będzie postępowanie sprawdzające w sprawie publikacji "Rzeczpospolitej", która napisała, że prokurator krajowy Karol Napierski dwa lata temu kazał wypuścić biznesmena Edwarda M. podejrzewanego o zlecenie zabójstwa Marka Papały. Według gazety, Napierski twierdzi, że była to decyzja nie jego, lecz kolegialna, zaś Edward M. uniknął zarzutu i aresztu, bo Urząd Ochrony Państwa zaświadczył, że biznesmen jest "czysty"; miał on też mieć powiązania z SLD, PSL i służbami specjalnymi. Pytany, czy prokurator Napierski może ewentualnie ponieść w związku z tą sprawą jakieś konsekwencje, minister odparł, że w tej chwili nie można powiedzieć, kto będzie musiał ponieść konsekwencje. - Poniesie konsekwencje ten, któremu się wykaże niewłaściwe lub niezgodne z prawem działania - powiedział. Za WP, INTERIA.PL z dn. 15.11.2004 r. Kto zabił Papałę? On może wiedzieć Piotr S., który pomagał w ukrywaniu się mordercom bossa mafii pruszkowskiej "Pershinga", wpadł na przejściu granicznym pomiędzy Meksykiem i Stanami Zjednoczonymi. W Polsce czeka na niego propozycja zostania świadkiem koronnym w zamian za informację o zabójstwie generała Marka Papały. Warszawa Poszukiwany międzynarodowym listem gończym Piotr S. wpadł w ręce amerykańskiej policji w El Paso w piątek. - Od pewnego czasu wiedzieliśmy, że krąży pomiędzy USA i Meksykiem używając fałszywego paszportu. Przekazaliśmy te dane FBI. Potem wystarczyło czekać - mówią policjanci. Klucz do "Rzeźnika" - Piotr S. jest kluczem do rozwiązania zagadki zabójstwa byłego komendanta głównego policji i miejsca ukrycia najdłużej ściganego polskiego przestępcy, czyli Ryszarda Niemczyka "Rzeźnika" - opowiada oficer Komendy Głównej Policji. Wpadka S. jest także bardzo złą informacją dla Ryszarda Boguckiego, który odsiaduje wyrok 25 lat za zabicie Andrzeja Kolikowskiego "Pershinga". Może się bowiem okazać, że na podstawie zeznań Piotra S. zostanie oskarżony także o zabójstwo Marka Papały. - Bogucki działał zawsze razem z Niemczykiem. Wspólnie zabili "Pershinga", prawdopodobnie ich dziełem jest także morderstwo komendanta - opowiadają policjanci. Pruszkowskiego mafiosa zastrzelili w Zakopanem w grudniu 1999 r. Papała zginął przed swoim domem w Warszawie, w czerwcu 1998 r. Filmowa ucieczka "Rzeźnik" trafił do aresztu za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która zajmowała się m.in. wyłudzeniami sprzętu AGD, elektroniki. Bogucki zapadł się pod ziemię. - Gdy tylko prokurator postawił "Rzeźnikowi" zarzut udziału w zabójstwie "Pershinga", udało mu się w filmowy sposób zwiać z aresztu w Wadowicach - opowiada policjant z komendy głównej. Ucieczkę prawdopodobnie zorganizował Bogucki. Przekupił strażników, załatwił auta i fałszywe dokumenty. Przez Niemcy polecieli razem do Meksyku. Trafili za narzeczoną Tam już czekał na nich Piotr S., który pomógł im w rozpoczęciu nowego życia w słynnym kurorcie Cancun. - Dzięki narzeczonej, którą sobie sprowadził do Meksyku z Polski, wpadliśmy na trop Boguckiego. Udało nam się go zatrzymać, gdy wracali z plaży. Jednak po "Rzeźniku" nie było już śladu - opowiadają policjanci. Również Piotr S. wtedy wymknął się z obławy. - Wówczas pojawiły się pierwsze informacje, że Bogucki i Niemczyk razem strzelali do Marka Papały -Ęmówi śledczy z Komendy Głównej Policji. Teraz zeznania Piotra S. mogą pomóc w odnalezieniu "Rzeźnika"Ęi udowodnieniu wspólnikom zamordowania byłego komendanta. - Piotr S. będzie mógł wybierać: współpraca z nami lub ładnych parę lat w areszcie - zapowiada oficer Centralnego Biura Śledczego. autor: Robert Zieliński Za witryną dziennika "Super Express" z dn. 23.08.2004 r. Minęło sześć lat od zabójstwa byłego szefa polskiej policji gen. Marka Papały Ciągle niewyjaśniona zbrodnia Kto zabił generała Marka Papałę? Kto i dlaczego zlecił to zabójstwo? Od sześciu lat pytania te zadają sobie politycy, dziennikarze, policjanci i prokuratorzy. Odpowiedzialni za prowadzenie śledztwa dziś mówią coraz częściej, że tylko cud może sprawić, że zakończy się ono sukcesem. Nikt jednak nie ma i długo nie będzie miał odwagi powiedzieć dochodzeniu "stop". Sprawa jest zbyt ważna dla honoru polskiej policji. W Pruchniku na Podkarpaciu - rodzinnym mieście gen. Marka Papały, odbyły się wczoraj uroczystości poświęcone szóstej rocznicy tragicznej śmierci byłego komendanta głównego policji. Przy grobie komendanta zaciągnięto warty honorowe, a policyjne delegacje złożyły wieńce i kwiaty. Generał Marek Papała pełnił funkcję komendanta głównego policji przez rok. Pod jego kierownictwem stworzono m.in. podstawy reformy policji w Polsce i rozpoczęto realizację programu "Bezpieczne miasto". Szef policji został zastrzelony przed blokiem, w którym mieszkał, na warszawskim Służewcu późnym wieczorem 25 czerwca 1998 r. W minioną środę śledztwo w sprawie zabójstwa przedłużono po raz trzynasty, znów o pół roku. - To nie ostatnie przedłużenie, jeszcze długo nikt nie podejmie decyzji, by umorzyć postępowanie - powiedział nam policjant z grupy wyjaśniającej sprawę. Dla dobra śledztwa nie są ujawniane żadne nowe wątki. Ale nieoficjalnie wiadomo, że po prostu ich nie ma, śledztwo drepcze w miejscu od wielu miesięcy. Dotychczas zarzut nakłaniania i współudziału w tym zabójstwie został postawiony jednej osobie - Ryszardowi B., gangsterowi z grupy pruszkowskiej. Dobrze poinformowani wiedzą, że jednym ze zleceniodawców wytypowanych przez grupę śledczą był Edward M., polonijny biznesmen z Chicago, bliski znajomy wielu polityków lewicy. Za nim mieliby stać byli wysocy oficerowie MO, SB i służb specjalnych PRL, którzy zorganizowali największy w Polsce gang narkotykowy. To m.in. oni po morderstwie gen. Papały mieli podsyłać policjantom niezliczoną liczbę domniemanych motywów zleceniodawców i fałszywych tropów. Podobno gen. Papała pożyczył niedługo przed swoją śmiercią dużą kwotę pieniędzy od "znajomych". Mogła być to grupa byłych funkcjonariuszy SB, którzy po 1989 r. zajęli się produkcją i przemytem amfetaminy. Grupa ta obracała pieniędzmi znanych biznesmenów, zapewniając im wysokie odsetki. Każdy, kto powierzył im swoje pieniądze, stawał się jednak zakładnikiem grupy. Tak samo było z tymi, którym te pieniądze pożyczali. Zdaniem jednego ze śledczych, gen. Papała zachowywał się tak, jakby nie był świadomy, że to nie były pożyczki, lecz "inwestycje". Gdy zaczęto na niego naciskać, by mu to uświadomić, zamierzał zająć się sprawą służbowo. Zdaniem tych, którzy znali go bliżej, uczciwość była jego główną cechą. Fakty, do których dotarli śledczy, potwierdzają na pewno tezę, że zabójstwo Papały miało na celu wyeliminowanie osoby posiadającej wiedzę obciążającą osobę lub grupę osób. Problemem wciąż pozostają żelazne dowody. Z tak szczelnego grona, jakie tworzą osoby biznesu, polityki i dawnych służb, trudno liczyć na przecieki. Nie ma co też się spodziewać, że ktoś podejmie próbę zostania bohaterem. Takim chciał być Papała i zapłacił życiem. Mikołaj Wójcik, Mariusz Kamieniecki Za: "Nasz Dziennik" z dn. 26-27.06.2004 r. Zagadka śmierci Papały Dziś mija 6. rocznica śmierci generała Marka Papały, ówczesnego szefa policji. Prowadząca sprawę warszawska prokuratura wciąż przedłuża postępowanie, a motyw i zleceniodawca zabójstwa pozostają nieznani. Do tej pory ustalono, że przed blokiem generała na warszawskim Służewcu 25 czerwca 1998 roku pojawiło się dwóch mężczyzn. Był wśród nich Ryszard B., któremu prokuratura postawiła już zarzuty. Drugi z napastników pozostaje nieznany, choć pojawiały się pogłoski, że mógł nim być Ryszard N., poszukiwany po ucieczce z wadowickiego więzienia listem gończym. To on zabił legendarnego bossa gangu pruszkowskiego - Pershinga. Nie wiadomo też ciągle, kto zlecił zabójstwo ani jaki był jego motyw. Mówi się o tym, że generał odkrył ciemne interesy wysokich urzędników resortu spraw wewnętrznych i dlatego musiał zginąć. Prokuratura już kilkanaście razy przedłużała śledztwo, w którym było kilka przełomów. Jednak prawda o śmierci generała ciągle pozostaje zagadką. Może się więc okazać, że kluczowego nazwiska nigdy nie poznamy. (RMF) Za serwisem INTERIA.PL z dn. 25.06.2004 r. Byli agenci uciszyli Papałę Po raz 12. przedłużono śledztwo w sprawie zabójstwa Marka Papały. Prokuratura nie wyklucza, że mord zleciła grupa ludzi związana ze specsłużbami PRL. W ciągu ponad pięciu lat od śmierci szefa policji zarzuty postawiono tylko jednej osobie - Ryszardowi B., zabójcy "Pershinga", bossa gangu pruszkowskiego. - Prokurator generalny zadecydował o przedłużeniu śledztwa do 26 czerwca 2004 r. Zapewniam, że będziemy tak robić, dopóki nie zostaną wyjaśnione wszystkie okoliczności zbrodni, a winni nie staną przed sądem - mówi Zbigniew Jaskólski, rzecznik prokuratury apelacyjnej. Generał Marek Papała zginął 25 czerwca 1998 r. na parkingu przed swoim blokiem na Służewcu. Zabójcy, których według świadków było dwóch, oddali tylko jeden strzał, w głowę byłego szefa policji. W czasie śledztwa przesłuchano kilkuset świadków. Nie ma tygodnia, by nie wskazywano kolejnych. Wysiłki koncentrują się nad znalezieniem zleceniodawców. Wykonawcy są znani. Ryszard B. odpowie za współudział w zbrodni i nakłanianie innej osoby do zabójstwa generała. Drugim mordercą był prawdopodobnie Ryszard Niemczyk (przed trzema laty uciekł z więzienia i ukrywa się przed policją). Według mediów, jednym ze zleceniodawców był Edward M., polonijny biznesmen z USA. Był on już przesłuchiwany w tej sprawie, jednak po interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości nie postawiono mu zarzutów. Nasz informator twierdzi, że za zabójstwem stoi grupa ludzi związana ze służbami specjalnymi PRL. - Ci ludzie od blisko 20 lat robią gigantyczne interesy w Polsce. Wielu z nich wykorzystuje koleżeńskie znajomości z urzędnikami. Papała dowiedział się o skali biznesu i chciał to nagłośnić - ujawnia informator. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, prokuratorzy gromadzą dowody przeciwko "grupie biznesowej" i w ciągu kilku miesięcy powinno dojść do zatrzymań. Data: 27.12.2003 DARTH Śledztwo w sprawie Marka Papały przedłużono do czerwca 2004 r. Śledztwo w sprawie zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały przedłużono - już po raz dwunasty - do czerwca 2004 r. Zarzut współudziału w tym zabójstwie postawiono już Ryszardowi B., gangsterowi z grupy pruszkowskiej. "Już po raz dwunasty postępowanie zostało przedłużone decyzją prokuratora generalnego, do 26 czerwca 2004 r." - powiedział PAP prok. Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Nie chciał wypowiadać się co do ustaleń śledztwa, które - jak przyznał - jest "bardzo skomplikowane". Nadinspektor Marek Papała - który kilka miesięcy wcześniej przestał być komendantem głównym policji -został zastrzelony w swym samochodzie 25 czerwca 1998 r. ok. godz. 22.00 na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Bandyta oddał jeden strzał, po czym uciekł. Martwego Papałę znalazła żona. Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 26.12.2003 r. "Patyk" rozpoznał zabójców Papały Złodziej samochodów świadkiem śmierci gen. Papały? - pyta "Gazeta Wyborcza". Zatrzymany przez policję złodziej samochodów chwilę przed zabójstwem Papały próbował ukraść auto jego sąsiadowi. Nie zdążył, bo przegonili go zamachowcy. Ten człowiek potwierdził wszystkie wcześniejsze ustalenia operacyjne oficerów Centralnego Biura Śledczego oraz relacje innych świadków. Dzięki niemu znamy personalia prawie wszystkich uczestników zamachu - powiedziała wczoraj "GW" osoba związana ze sprawą. Asem w rękawie warszawskiej prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały jest Igor Ł., ps. "Patyk". To znany złodziej samochodów, który jesienią 2000 r. wpadł w ręce katowickiej policji. W czasie śledztwa dotyczącego kradzieży luksusowych aut na Śląsku załamał się i poszedł na współpracę z antymafijnymi prokuratorami z Katowic. "Patyk" wsypał też stołecznych policjantów, którzy pracowali dla mafii. W zamian dostał status świadka koronnego. Zainteresowali się nim również oficerowie CBŚ. W czasie jednego z przesłuchań Igor Ł. przyznał się im, że chciał ukraść auto należące do sąsiada gen. Papały. Wówczas w pobliskich krzakach zauważył sikającego mężczyznę, który kazał mu spierd... i natychmiast wskoczył do zaparkowanego w pobliżu auta. Siedziały w nim jeszcze dwie osoby - mówi gazecie inna osoba związana ze sprawą. "Patyk" odszedł, a potem z telewizji dowiedział się, że zabito tam gen. Papałę. Przez pięć lat nikomu o tym nie opowiadał, bo bał się o życie. Dopiero na prośbę oficerów CBŚ przejrzał kilka tysięcy fotografii. Nie miał wątpliwości, że mężczyzną, który go przegonił, był Krzysztof W., związany z półświatkiem były członek kadry olimpijskiej w zapasach, który zginął w wypadku samochodowym. W aucie na parkingu miał być też Ryszard B., znany katowicki biznesmen, który kilka dni temu został skazany na 25 lat więzienia za zabicie Andrzeja K., ps. "Pershing", szefa mafii pruszkowskiej. Nie wiadomo tylko, kim był trzeci mężczyzna. Wszystko jednak wskazuje na to, że to poszukiwany Ryszard Niemczyk, ps. "Rzeźnik", wspólnik B. w czasie zabójstwa "Pershinga". I to prawdopodobnie on strzelał do byłego szefa polskiej policji - pisze "GW". Gazeta zaznacza, że informację o miejscu pobytu Igora Ł. objęto klauzulą tajemnicy państwowej.(PAP) Za serwisem INTERIA.PL z dn. 24.07.2003 r. Nowe dowody ws. zabójstwa generała Papały Są nowe dowody w sprawie morderstwa generała Marka Papały - powiedział zastępca komendanta głównego policji generał Adam Rapacki. Nie chciał jednak komentować doniesień prasowych na temat złodzieja samochodów, który miał rozpoznać dwóch z trzech bandytów widzianych przez niego przed domem Papały na chwilę przed śmiercią ówczesnego szefa polskiej policji. "Gazeta Wyborcza" pisze, że tych dowodów dostarczył Igor Ł. pseudonim "Patyk". Potwierdził on wszystkie wcześniejsze operacyjne ustalenia oraz relacje innych świadków. Dzięki niemu policja zna personalia prawie wszystkich uczestników zamachu - nieżyjącego już Krzysztofa W., związanego z półświatkiem byłego członka kadry olimpijskiej w zapasach oraz Ryszarda B. który kilka dni temu został skazany na 25 lat więzienia za zabicie "Pershinga". Nie wiadomo tylko, kim był trzeci z mężczyzn których widział "Patyk". Wszystko jednak wskazuje na to, że to poszukiwany Ryszard Niemczyk ps. "Rzeźnik", wspólnik Ryszarda B. w czasie zabójstwa "Pershinga". To prawdopodobnie on strzelał do byłego szefa polskiej policji. Również szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zygmunt Kapusta "ze względu na dobro śledztwa" odmówił wypowiedzi na temt tych doniesień prasowych. Sprawy nie chce też komentować zastępca Prokuratora Generalnego Kazimierz Olejnik. (ck) Za serwisem WP z dn. 24.07.2003 r. "Patyk" rozpoznał zabójców Papały "Gazeta Wyborcza": Zatrzymany przez policję złodziej samochodów chwilę przed zabójstwem generała Papały próbował ukraść auto jego sąsiadowi. Nie zdążył, bo przegonili go zamachowcy. Ten złodziej to Igor Ł. pseudonim "Patyk", który w czasie śledztwa dotyczącego kradzieży luksusowych aut na Śląsku załamał się i poszedł na współpracę z antymafijnymi prokuratorami z Katowic. "Patyk" wsypał też stołecznych policjantów, którzy pracowali dla mafii. Razem z kumplami z Katowic i Warszawy ukradł ponad 500 aut wartych 50 mlionów złotych. Ofiarą ich działalności padli m.in. posłanka Barbara Blida oraz jeden z muzyków Budki Suflera. "Gazeta Wyborcza" dowiedziała się od osoby związanej ze sprawą Papały, że "Patyk" - którym zainteresowało się też Centralne Biuro Śledcze - potwierdził wszystkie wcześniejsze operacyjne ustalenia oraz relacje innych świadków. Dzięki niemu policja zna personalia prawie wszystkich uczestników zamachu. W czasie jednego z wielu przesłuchań Igor Ł. przyznał, że chciał ukraść auto należące do sąsiada generała Papały. 25 czerwca 1998 roku, na kilka minut przed zabójstwem byłego szefa polskiej policji, pojawił się na parkingu przed jego domem. Przegonił go jeden z zamachowców. Przez pięć lat nikomu o tym nie opowiadał, bo bał się o życie. Dopiero na prośbę oficerów Centralnego Biura Śledczego przejrzał kilka tysięcy fotografii. Nie miał wątpliwości, że mężczyzną, który przegonił go z parkingu, był Krzysztof W., związany z półświatkiem były członek kadry olimpijskiej w zapasach, który zginął w wypadku samochodowym. W aucie na parkingu miał być również Ryszard B., znany katowicki biznesmen, który kilka dni temu został skazany na 25 lat więzienia za zabicie Andrzeja K. ps. "Pershing", szefa mafii pruszkowskiej. Nie wiadomo tylko, kim był trzeci mężczyzna. Wszystko jednak wskazuje na to, że to poszukiwany Ryszard Niemczyk ps. "Rzeźnik", wspólnik B. w czasie zabójstwa "Pershinga". I to prawdopodobnie on strzelał do byłego szefa polskiej policji. "Gazeta Wyborcza" pisze, że Igor Ł. jest obecnie najważniejszym świadkiem w sprawie zamachu na generała Papałę. Informacje o miejscu jego pobytu objęto klauzulą tajemnicy państwowej. Za serwisem Onet.pl z dn. 24.07.2003 r. Złodziej samochodów widział uczestników zamachu na gen. Papałę Marcin Pietraszewski, Katowice Zatrzymany przez śląską policję Igor Ł. ps. "Patyk", znany złodziej samochodów, jest teraz najlepiej strzeżoną osobą w kraju. Chwilę przed zamachem na gen. Marka Papałę próbował ukraść auto jego sąsiada, ale przegonili go zamachowcy - Ten człowiek potwierdził nam wszystkie wcześniejsze operacyjne ustalenia oficerów Centralnego Biura Śledczego oraz relacje innych świadków. Dzięki niemu znamy personalia prawie wszystkich uczestników zamachu - powiedziała nam wczoraj osoba związana ze sprawą. Asem w rękawie warszawskiej prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Papały jest Igor Ł. ps. "Patyk". To znany złodziej samochodów, który jesienią 2000 r. wpadł w ręce katowickiej policji. W czasie śledztwa dotyczącego kradzieży luksusowych aut na Śląsku załamał się i poszedł na współpracę z antymafijnymi prokuratorami z Katowic. Zeznał, że działał na zlecenie gangu pruszkowskiego i razem z kumplami z Katowic i Warszawy ukradł ponad 500 aut wartych 50 mln zł. Ofiarą ich działalności padli m.in. posłanka Barbara Blida oraz jeden z muzyków Budki Suflera. "Patyk" wsypał też stołecznych policjantów, którzy pracowali dla mafii. W zamian dostał status świadka koronnego. Zainteresowali się nim również oficerowie CBŚ. W czasie jednego z wielu przesłuchań Igor Ł. przyznał im, że chciał ukraść auto należące do sąsiada gen. Papały. 25 czerwca 1998 r., na kilka minut przed zabójstwem byłego szefa polskiej policji, pojawił się na parkingu przed jego domem. Chciał zrobić rozpoznanie przed kradzieżą. - W pobliskich krzakach zauważył sikającego mężczyznę, który kazał mu spierd... i natychmiast wskoczył do zaparkowanego w pobliżu auta. Siedziały w nim jeszcze dwie osoby - mówi inna osoba związana ze sprawą. "Patyk" odszedł, bo nie chciał kłopotów. Kilka minut później usłyszał dźwięk policyjnych radiowozów jadących w stronę parkingu, z którego uciekł. Z telewizji dowiedział się, że zabito tam gen. Papałę. Przez pięć lat nikomu o tym nie opowiadał, bo bał się o życie. Dopiero na prośbę oficerów CBŚ przejrzał kilka tysięcy fotografii. Nie miał wątpliwości, że mężczyzną, który przegonił go z parkingu, był Krzysztof W., związany z półświatkiem były członek kadry olimpijskiej w zapasach, który zginął w wypadku samochodowym. W aucie na parkingu miał być również Ryszard B., znany katowicki biznesmen, który kilka dni temu został skazany na 25 lat więzienia za zabicie Andrzeja K. ps. "Pershing", szefa mafii pruszkowskiej. Inny świadek potwierdził, że osoba podobna do B. była widziana w pobliżu miejsca zabójstwa gen. Papały. Nie wiadomo tylko, kim był trzeci mężczyzna. Wszystko jednak wskazuje na to, że to poszukiwany Ryszard Niemczyk ps. "Rzeźnik", wspólnik B. w czasie zabójstwa "Pershinga". I to prawdopodobnie on strzelał do byłego szefa polskiej policji. Igor Ł. jest obecnie najważniejszym świadkiem w sprawie zamachu na gen. Papałę. Informacje o miejscu jego pobytu objęto klauzulą tajemnicy państwowej. Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 24.07.2003 r. Komentarz szefa Prokuratury Apelacyjnej not. piet Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, czy Igor Ł. odgrywa jakąkolwiek rolę w sprawie śledztwa dotyczącego zabójstwa gen. Papały. Dla dobra sprawy nie informujemy o żadnych jego szczegółach. Zdarzało się, że trudno nam było ocenić, czy przesłuchiwani przez nas świadkowie mówią o tym, co faktycznie widzieli, czy też o tym, co przeczytali w gazetach. Kolejny świadek w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały piet "Patyk" jest już drugim świadkiem w sprawie zabójstwa gen. Papały, którego zeznania udało się zdobyć śląskim policjantom i prokuratorom. Wcześniej udział Ryszarda B. w zamachu na byłego szefa polskiej policji potwierdził Piotr W., gangster, który siedział z nim w katowickim areszcie. Jako skazany mógł korzystać z telefonów, więc na prośbę B. miał obdzwaniać jego pozostających na wolności "żołnierzy" i pomagać w przemycaniu do celi narkotyków. Ryszard B. miał mu się pochwalić, że dostał zlecenie na "Pershinga", bo wcześniej odstrzelił Papałę. Piotr W. przekazał też prokuraturze kilka grypsów, w których B. pisał, iż jest jednym z siedmiu członków zarządu mafii pruszkowskiej. Zabójstwo "Pershinga" a sprawa Papały Ryszard B., oskarżony o zastrzelenie domniemanego szefa gangu pruszkowskiego Andrzeja K. "Pershinga", oświadczył w poniedziałek przed sądem w Nowym Sączu, że jego zdaniem zabójstwo to wiąże się ze śmiercią gen. Papały. "Dla mnie sprawa gen. Marka Papały wiąże się niewątpliwie ze sprawą zabójstwa Andrzeja K. Uważam, że organa ścigania chcą skazać mnie w procesie o zabójstwo Andrzeja K., aby uprawdopodobnić, że zabiłem gen. Marka Papałę" - oświadczył oskarżony. Dodał, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią ani "Pershinga", ani gen. Papały i nie wie, kto mógł tego dokonać. Podczas rozprawy B. złożył wnioski o powołanie kolejnych świadków i przeprowadzenie wizji lokalnej, mającej udowodnić, że podczas zabójstwa "Pershinga" nie było go w Zakopanem. "Pershing" zginął 5 grudnia 1999 r., zastrzelony na Polanie Szymoszkowej przy swoim samochodzie. Według prokuratury, bezpośrednimi wykonawcami wyroku byli Ryszard B. i nadal poszukiwany międzynarodowym listem gończym Ryszard Niemczyk, który w październiku 2000 r. zbiegł z więzienia w Wadowicach. Ryszard B. został miesiąc po zabójstwie "Pershinga" zatrzymany w Meksyku, skąd przewieziono go do Polski i aresztowano. Grozi mu dożywocie. 2003-07-14 Za serwisem Onet Śledztwo w sprawie Papały przedłużone Śledztwo w sprawie zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały przedłużono do grudnia tego roku. 25 czerwca mija pięć lat od śmierci Papały. Zarzut współudziału w tym zabójstwie ma już Ryszard B., gangster grupy pruszkowskiej. "Postępowanie, które było już przedłużane 11 razy, ostatnio przedłużono do 26 grudnia" - powiedział prok. Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Nie chciał wypowiadać się co do ustaleń śledztwa, które - jak przyznał - jest "bardzo skomplikowane". Nadinspektor Marek Papała - który kilka miesięcy wcześniej przestał być komendantem głównym policji - został zastrzelony w swym samochodzie 25 czerwca 1998 r. ok. godz. 22.00 na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Bandyta oddał jeden strzał, po czym uciekł. Martwego Papałę znalazła żona. Do wyjaśnienia sprawy powołano specgrupę policjantów i prokuratorów. Sprawdzone zostały wszystkie połączenia telefoniczne z bloku Papały i najbliższych okolic wykonane w nocy, kiedy zastrzelono komendanta. Szczegółowo zbadano kontakty prywatne i zawodowe Papały. Policjanci sprawdzili także notatniki, telefony i kontakty jego sekretarek i kierowców. Prasa spekulowała na temat motywów zabójstwa. Policja po kolei dementowała wątki sugerowane przez prasę, powołującą się zawsze na dobrze poinformowane źródła zbliżone do organów prowadzących dochodzenie. Media donosiły, że Papałę miał zabić Ryszard Niemczyk, gangster z grupy pruszkowskiej, podejrzany o zabójstwo "Pershinga". Niemczyk był już zatrzymany i aresztowany, ale uciekł z zakładu karnego w Wadowicach. Jako jednego z możliwych zabójców prasa wskazywała też byłego sowieckiego komandosa Siergieja S., który przebywa w areszcie w związku z innymi zabójstwami. Media podawały także, że jeden z członków gdańskiego gangu płatnych zabójców wskazał Edwarda M. - polskiego biznesmena legitymującego się także amerykańskim paszportem - jako zleceniodawcę zabójstwa Papały. M. został zatrzymany i doprowadzony go prokuratury, gdzie po przesłuchaniu zwolniono go. M. wyjechał z Polski. W prasie pojawiły się spekulacje, że M. wypuszczono, bo zażądało tego ministerstwo sprawiedliwości. Bezpośrednio po zabójstwie Papały w działaniach policji i prokuratury bardzo poważnie brany był pod uwagę wątek, że osoba, która strzelała do byłego szefa policji, już nie żyje, bo została zlikwidowana dla zatarcia śladów. Odrzucono także hipotezę, że Papałę mógł zabić człowiek chory psychicznie, który osobiście czuł urazę do komendanta. Przypuszczano, że mógł to być np. zwolniony przez Papałę funkcjonariusz (zatrzymano nawet na 48 godzin byłego pracownika Komendy Głównej Policji, który miał się odgrażać Papale). Za pomoc w ujęciu sprawcy wyznaczono łącznie ponad 200 tys. zł nagrody. Przez pierwsze kilka dni po morderstwie na policyjny telefon zaufania dzwoniło dziennie ok. 500 osób. Jak twierdzi jeden z policjantów odbierających te telefony, tylko 30% informacji miało faktyczną wartość dla prowadzonego śledztwa. W 2001 r. ówczesny szef MSWiA w rządzie Jerzego Buzka Marek Biernacki oświadczył, że zabójca lub zabójcy Papały zostaną schwytani za jego "kadencji", ale tak się nie stało. W grudniu 2002 r. śledztwo prowadzone w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie przejęła Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. W lutym tego roku prokuratura ta przedstawiła Ryszardowi B., gangsterowi gangu pruszkowskiego, zarzut współudziału i nakłaniania "innej osoby" do zabójstwa Papały. Ryszard B. od kilku lat jest w areszcie za przynależność do "Pruszkowa", jest też podejrzany o zabójstwo bossa gangu pruszkowskiego, Andrzeja Kolikowskiego, "Pershinga". Prokuratura - ze względu na dobro postępowania - nie udziela informacji o tej "innej osobie". Oprócz B. o zabicie Pershinga podejrzany jest również Ryszard Niemczyk. Ryszard B. został zatrzymany w początkach 2001 r. w Meksyku, gdzie ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Na B. ciążył już wtedy zarzut mordu na "Pershingu". Podejrzany jest on również o porwania biznesmenów oraz wymuszanie haraczy. W drugiej połowie lat 90. Ryszard B. był znanym na Śląsku biznesmenem. Sponsorował oficjalne konkursy piękności i - jak mówią policjanci - bywał "na salonach". Biernacki powiedział, że już w czasach, kiedy on kierował resortem, Ryszard B. był wiązany ze sprawą zabójstwa Papały. "Mieliśmy wobec niego silne podejrzenia, ale nie mieliśmy dowodów. Dobrze, że został zgromadzony taki materiał dowodowy, który pozwolił na postawienie zarzutów" - zaznaczył. Jaskólski podkreślił, że śledztwo, które prowadzi dwóch prokuratorów, w tym dotychczasowy referent sprawy z PO, cały czas trwa. Obecnie akta sprawy liczą ok. 60 tomów, przesłuchano kilkuset świadków, przeprowadzono kilkadziesiąt ekspertyz, w tym badania biologiczne, traseologiczne (odciski butów) i daktyloskopijne. Centralne Laboratorium Kryminalistyki przebadało m.in. wszystkie przypadki użycia broni kalibru 7,62 mm, jakie miały miejsce w Polsce. Prokuratorzy i policjanci wykonali kilkanaście eksperymentów i kilka wizji lokalnych. (reb) Za serwisem Wirtualnej Polski z dn. 24.06.2003 r. Zabójstwo gen. Papały: "Słowik" pośrednikiem? Boss "Pruszkowa" Andrzej Z., ps. Słowik, był w ostatni piątek w związku ze sprawą zabójstwa gen. Marka Papały na tzw. okazaniu w gdańskiej prokuraturze. Gangster miał być okazany jednemu z członków "gangu płatnych morderców" - dowiedziała się we wtorek PAP. Rzecznik Prokuratury Okręgowej (PO) w Warszawie Maciej Kujawski potwierdził jedynie PAP, że warszawska Prokuratura Apelacyjna (PA) "wypożyczyła" na piątek "Słowika", by przewieźć go na Wybrzeże. Dodał, że PA nie informowała PO, w jakim celu to robi. "Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wystąpiła o zezwolenie na transport Andrzeja Z. +Słowika+ do Trójmiasta. To standardowa procedura (...) Prokuratury występują o zezwolenie, bo twierdzą, że muszą wykonać jakieś czynności procesowe. My na to wyrażamy zgodę. Informujemy areszt śledczy i ta osoba jest oddana do dyspozycji innej prokuratury i tak się stało w tym przypadku" - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Maciej Kujawski. Szef warszawskiej PA Zygmunt Kapusta nie chciał ujawnić i potwierdzić jakichkolwiek informacji na temat pobytu "Słowika" na Wybrzeżu. Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP, pruszkowski boss był w piątek w gdańskiej prokuraturze na tzw. okazaniu w związku ze sprawą zabójstwa gen. Marka Papały. Według wtorkowego "Życia Warszawy" w śledztwie w sprawie śmierci szefa policji pojawiły się nowe wątki wskazujące na "Słowika" jako pośrednika między zleceniodawcą a wykonawcą zlecenia. Według nieoficjalnych informacji PAP, "Słowik" miał być okazany jednemu z oskarżonych w związku z działalnością tzw. gangu płatnych zabójców - Arturowi Z., ps. Iwan. Doniesienia mediów z zeszłego roku wiążą "Iwana" ze sprawą zabójstwa Papały. Jak donosiły wtedy media, Artur Z. twierdził, że biznesmen z Chicago Edward M. w 1998 r. namawiał go do przyjęcia zlecenia na Papałę. O "sprawie M." nie chciała w 2002 r. wypowiadać się ani warszawska prokuratura, ani policja. M. nie postawiono żadnych zarzutów. Gen. Papała spotkał się z M. w restauracji w Warszawie krótko przed śmiercią w czerwcu 1998 r. W związku z tym zabójstwem prokuratura przedstawiła dotychczas zarzut jednej osobie. Ryszard B., gangster z gangu pruszkowskiego, jest podejrzany o współudział i nakłanianie do zabójstwa b. szefa policji. Ryszard B. od wielu miesięcy jest w areszcie za przynależność do "Pruszkowa". Były szef policji został zastrzelony 25 czerwca 1998 r. ok. godz. 22.00 na parkingu przed swoim domem w Warszawie. Martwego Papałę znalazła żona. Od tamtej pory prowadzone jest śledztwo. Za serwisem informacyjnym portalu Onet.pl z dn. 20.05.2003 r. Prokurator ma killera Po ponad 4,5 roku śledztwa jest pierwszy podejrzany w sprawie zabójstwa generała Marka Papały. Ryszarda B. pogrążyły zeznania pruszkowskiego bossa. - Wierzę, że przedstawienie zarzutów Ryszardowi B. to dopiero początek - mówi nam Małgorzata Papała, wdowa po zamordowanym b. komendancie głównym policji, Marku Papale. Warszawa - Często ogarniał mnie ogromny niepokój w momentach, gdy całe śledztwo stawało pod znakiem zapytania. Czasami zaczynałam już wątpić, że sprawa zabójstwa mojego męża kiedykolwiek zostanie rozwikłana - mówiła nam wczoraj Małgorzata Papała. - Bardzo się cieszę, że w końcu nastąpił przełom w śledztwie. Wierzę, że będą dalsze zarzuty, także - a w zasadzie przede wszystkim - dla zleceniodawców tej zbrodni. Pragnę podziękować policjantom, prokuratorom oraz wszystkim tym, którzy przyczynili się do postawienia tych zarzutów. Mam nadzieję, że prawda zwycięży, że zostaną wyjaśnione wszystkie wątki sprawy, a dobre imię mojego męża zostanie zachowane - dodała wdowa po generale. Wrócił i gada Ryszardowi B. prokuratura przedstawiła zarzuty w piątek. Sąd w sobotę aresztował go do tej sprawy na trzy miesiące (B. jest już aresztowany za inną sprawę - zabójstwo "Pershinga"). Ostatecznie obciążyły aresztowanego wyjaśnienia Andrzeja Z. "Słowika", pruszkowskiego bossa, który został w czwartek przewieziony z hiszpańskiego aresztu do Warszawy. Jednak nie są to jedyne i najważniejsze dowody przeciwko "killerowi". Jak ujawniliśmy w czerwcu ub.r., Ryszarda B. w lutym 2002 r. rozpoznał jeden z najważniejszych, naocznych świadków. - Ryszardowi B. zostały przedstawione zarzuty nakłaniania innej osoby do zabójstwa nadinspektora Papały oraz współudziału w tej zbrodni - powiedział nam wczoraj Zygmunt Kapusta, szef warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej. Kogo miał nakłaniać Ryszard B.? Tego Kapusta nie chce powiedzieć. Pod koniec listopada 2001 r. ujawniliśmy, że według prokuratury w morderstwie brały udział jeszcze dwie osoby: Siergiej S., członek gdańskiego "gangu płatnych morderców", oraz nieżyjący już zapaśnik Krzysztof W. Ich nazwiska, jako sprawców zbrodni, podała Prokuratura Apelacyjna w Warszawie w raporcie dla premiera Leszka Millera przygotowanym w 2001 r. Prokuratorzy byli pewni, że udział w zabójstwie brali B. i Krzysztof W. Udział Siergieja S. określali jako "prawdopodobny". Teraz zleceniodawcy "Słowik" może jeszcze dużo powiedzieć o zleceniodawcach zabójstwa. Wiadomo, że brał udział w spotkaniach z osobami, które mogły stać za mordem. W październiku ub.r. warszawska prokuratura przedstawiła listę osób, które chce postawić przed sądem za udział w zabójstwie komendanta. Ministerstwo nie zgodziło się wtedy na przedstawienie tym osobom zarzutu. Na liście oprócz B. znajdowały się też nazwiska osób, które wydały wyrok na Papałę i zleciły zabójstwo. Byli to pracownicy PRL-owskich służb specjalnych, znajomi generała, pracujący do dziś w administracji państwowej. Zdaniem prokuratora Jerzego Mierzewskiego, to oni wydali wyrok na Papałę. Komendant chciał bowiem zdradzić tajniki ich ciemnych interesów, m.in. handel narkotykami. Zdaniem prokuratury, o tym Marek Papała chciał powiedzieć tuż przed śmiercią Leszkowi Millerowi. Na liście jest też Edward M., polonijny biznesmen z Chicago. To on miał szukać płatnych zabójców do wykonania wyroku na generale. "Słowik" miał mu w tym pomagać. W lutym 2002 r. prokurator Mierzewski zatrzymał Edwarda M. i Artur Z. rozpoznał go w trakcie konfrontacji. Ale wtedy Ministerstwo Sprawiedliwości nakazało biznesmena wypuścić, uznając, że dowody są za słabe. - To dopiero początek fazy stawiania zarzutów, nie odpowiem na żadne pytanie dotyczące osób, którym zamierzamy przedstawić zarzuty - powiedział nam wczoraj Zygmunt Kapusta, szef warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej. Jak zginął generał Marek Papała zginął przed własnym domem w Warszawie 25 czerwca 1998 roku około godziny 22. Podjeżdżał właśnie Daewoo Espero na parking przed swoim blokiem. Do samochodu podszedł mężczyzna, wyjął broń. Strzelił jeden raz - generał zginął trafiony w czoło. Zamachowiec uciekł w kierunku torów wyścigów konnych. Żona generała zaniepokojona przedłużającą się nieobecnością męża wyszła na parking. To ona znalazła zwłoki generała. Kim jest Ryszard B.? Ryszard B. razem z Ryszardem Niemczykiem miał dokonać zamachu na bossa mafii pruszkowskiej Andrzeja K. "Pershinga". W grudniu 1999 roku rozstrzelali go w Zakopanem, dziurawiąc jak sito z odległości kilku metrów. Ryszard B. zaczynał na początku lat 90. jako młody, dynamiczny biznesmen. Sprowadzał zza granicy drogie, sportowe samochody. Sponsorował wybory Miss Polonia (ożenił się nawet z jedną z finalistek konkursu), bywał na oficjalnych bankietach. Okazało się jednak szybko, że jest oszustem. Został nawet tymczasowo aresztowany. Gdy zwolniono go - zniknął na dobre. Wpadł dopiero w 2001 r. - złapano go w meksykańskim kurorcie Cancun. - Cieszę się, że udało się utrzymać w tajemnicy przed mediami fakt przedstawienia zarzutów - mówi szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zygmunt Kapusta. - Po raz pierwszy państwa gazeta nie napisała wcześniej, co zamierzamy zrobić - dodaje. A oto co wcześniej pisaliśmy o ustaleniach prokuratorów: Lipiec 2001 "Super Express" jako pierwszy ujawnił informację, że według śledczych Ryszard B. stał za zabójstwem generała. O tym, że wytypowano zabójców (obok Ryszarda B. wskazany był Ryszard Niemczyk). Listopad 2001 Zdobywamy dokładniejsze informacje ze śledztwa. W artykule "Killerów trzech" opisujemy trójkę potencjalnych zabójców. Oprócz B. w zamachu brali udział: płatny morderca Ukrainiec Siergiej S. oraz nieżyjący już były zapaśnik Krzysztof W. Marzec 2002 Ujawniamy kolejne tropy - wiodące do ewentualnych zleceniodawców. Jeden ze świadków, płatny zabójca Artur Z. ps. Iwan twierdzi, że Edward M., biznesmen z Chicago, próbował namówić go na wzięcie "zlecenia na Papałę". Czerwiec 2002 Poznajemy kolejny szczegół - Ryszarda B. widział na miejscu morderstwa świadek. Widział jak B. truchtem ucieka spod bloku generała. Świadek rozpoznał też gangstera podczas okazania za weneckim lustrem. Listopad 2002 Prokuratura przedstawiła listę osób podejrzewanych o udział w zamachu na generała. Są na niej B., Siergiej S. i Edward M. Prokuratura ma też zeznania "Iwana" o spotkaniach Andrzeja Z. "Słowika" i generała Józefa S. Obaj mieli mówić o handlu narkotykami i planować zabójstwo Papały. Maciej Duda, Daniel Walczak Za dziennikiem "Super Express" z dn. 24.02.2003 r. Zastrzelił generała Blisko pięć lat zajęło prokuraturze zebranie dowodów przeciwko pierwszej osobie zamieszanej w morderstwo generała Marka Papały. Zarzut zabójstwa postawiono Ryszardowi B. - To dopiero początek stawiania zarzutów. Po przesłuchaniach mogę tylko powiedzieć, że Ryszard B. jest podejrzany o nakłanianie innej osoby do zabójstwa nadinspektora Marka Papały oraz o współudział w tej zbrodni, do której doszło 25 czerwca 1998 r. - powiedział Zygmunt Kapusta, szef stołecznej Prokuratury Apelacyjnej. Ryszard B. został w miniony piątek przewieziony do Warszawy z wadowickiego więzienia. Obstawiany przez antyterrorystów konwój w absolutnej tajemnicy zajechał do jednego z aresztów. W nocy z soboty na niedzielę B. był najpilniej strzeżonym więźniem w Polsce. W sobotę został przesłuchany i wtedy postawiono mu zarzuty. Tego samego dnia został aresztowany. Według naszych informacji, dowody przeciw B. pozwalały mu postawić zarzuty już kilka tygodni temu. Prokuratura i Centralne Biuro Śledcze czekały jednak na powrót do kraju Andrzeja Z. "Słowika", który ma związek z kręgiem osób zamieszanych w mord na szefie policji. Operacja postawienia zarzutów Ryszardowi B. była trzymana w tajemnicy w obawie o życie gangstera. - Przyznaję, że staraliśmy się nie dopuścić do przecieków informacji ze śledztwa, by nie doszło do podobnej sytuacji jak z Tadeuszem M. podejrzanym o zabójstwo Jacka Dębskiego - dodaje prokurator Kapusta. Tadeusz M. "Sasza" został znaleziony martwy w celi warszawskiego aresztu w kilka dni po przewiezieniu go ze Śląska do stolicy i postawieniu zarzutów. Śledczy obawiali się, że zleceniodawcy zabójstwa Papały, pozbędą się B. jako niewygodnego świadka. Prokuratura nie odpowiada na pytania, kim jest druga osoba mająca związek z zabójstwem. Nieoficjalnie mówi się o Ryszardzie Niemczyku. Obaj gangsterzy wykonywali razem "trudne i nietypowe" zlecenia dla bossów gangu pruszkowskiego. Niestety, Niemczyk w październiku 2000 r. uciekł z wadowickiego więzienia i od tej pory się ukrywa. - Mógłby wiele powiedzieć na temat zabójstw zlecanych przez gang pruszkowski. Nie wykluczamy, że mafiosi zorganizowali jego ucieczkę, by później uciszyć kilera - mówi nasz informator. Koronnym dowodem przeciwko B. mają być zeznania bezpośrednich świadków zbrodni. Z ich relacji, które ŻW ujawniło w czerwcu ubiegłego roku, wynika, że dwóch kilerów czekało przed blokiem przy ul. Rzymowskiego. Podbiegli do samochodu, z którego wysiadał generał, jeden z nich strzelił mu w głowę. Obrońca Ryszarda B., adwokat Leszek Piotrowski, nie chciał komentować działań prokuratury. Działania prokuratury oznaczają przełom w śledztwie. Po blisko pięciu latach postawiono zarzuty pierwszej osobie. Nasi informatorzy twierdzą, że lista podejrzanych może liczyć nawet kilkanaście nazwisk. B. był tylko wykonawcą wyroku, o wiele ważniejsi pozostają zleceniodawcy i ich motywy. - Zapewniam, że wyjaśnienie zagadki zabójstwa Marka Papały jest sprawą honoru nie tylko dla policji. Jeżeli okaże się, że trzeba będzie zająć się osobami, np. zajmującymi wysokie stanowiska, to w chwili, gdy zbierzemy dowody, postawimy zarzuty bez względu na konotacje podejrzanych - zadeklarował Zygmunt Kapusta. Śledztwo prowadzone przez prokuraturę w dalszym ciągu koncentruje się na wątku biznesowo-towarzyskim. To właśnie "krąg zaprzyjaźnionych osób" związany ze środowiskiem służb specjalnych i mafii miał wydać wyrok na generała, który natrafił na ślad ich operacji. Ludzie ci utrzymujący kontakty z mafią pruszkowską zwrócili się do gangsterów o pomoc w rozwiązaniu "problemu". Bossowie zaś zainteresowani pozbyciem się Papały znaleźli morderców. RAFAŁ PASZTELAŃSKI wsp. DK Za dziennikiem "Życie Warszawy" z dn. 24.02.2003 r. Ryszard B. podejrzany o zabójstwo Papały Prokuratura przedstawiła Ryszardowi B., gangsterowi gangu pruszkowskiego, zarzut współudziału i nakłaniania do zabójstwa b. szefa policji Marka Papały. Ryszard B. od wielu miesięcy jest w areszcie za przynależność do grupy przestępczej Pruszkowa. Zygmunt Kapusta, szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie powiedział w niedzielę, że - ze względu na dobro postępowania nie będą udzielane dodatkowe informacje (m.in. o "innej osobie" zamieszanej w zabójstwo). Warszawski sąd w sobotę aresztował Ryszarda B. na trzy miesiące. Od ponad dwóch lat B. przebywa już w zakładzie karnym na Śląsku; w piątek został przewieziony do Warszawy. Zgodnie z prawem wobec osoby aresztowanej w jednej sprawie może zapaść postanowienie i zastosowanie aresztu w innej sprawie. Szef MSWiA Krzysztof Janik podkreślił dobrą współpracę pomiędzy policją a prokuraturą, które zintensyfikowały w ostatnich miesiącach wspólne działania w sprawie zabójstwa generała Papały. Ryszard B. został zatrzymany w początkach 2001 roku w Meksyku, gdzie ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Na B. ciążył już wtedy zarzut zabójstwa bossa gangu pruszkowskiego, Pershinga. Oprócz B. o zabicie Pershinga podejrzany jest również Ryszard Niemczyk, który uciekł z więzienia w Wadowicach w 2000 r. Policyjne źródła nie wykluczają, że właśnie Niemczyk jest też ową "inną osobą" razem z którą B. miał zastrzelić Papałę. Ryszard B. podejrzany jest również o porwania biznesmenów oraz wymuszanie haraczów. B. związany był z konkurującą z Pershingiem w gangu pruszkowskim grupą Wańki i Malizny. W drugiej połowie lat 90. Ryszard B. był znanym na Śląsku biznesmenem. Sponsorował oficjalne konkursy piękności i - jak mówią policjanci - bywał "na salonach". Postawienie zarzutów B. za duży sukces wymiaru sprawiedliwości uznał były szef MSWiA Janusz Tomaszewski. Według niego, sprawa zabójstwa Papały była od początku bardzo trudna, z powodu braku "jakichkolwiek śladów i świadków". Tomaszewski liczy, że niedługo "poznamy całą prawdę o zabójstwie". Według byłego szefa MSWiA Marka Biernackiego, nie tylko Ryszard B. stoi za sprawą zabójstwa generała. Biernacki dodał, że już w czasach, kiedy on kierował resortem, Ryszard B. był wiązany ze sprawą zabójstwa generała Marka Papały. "Mieliśmy wobec niego silne podejrzenia, ale nie mieliśmy dowodów. Dobrze, że został zgromadzony taki materiał dowodowy, który pozwolił na postawienie zarzutów" - powiedział Biernacki. Niedzielny "Teleexpress", powołując się na nieoficjalne informacje, podał, że Ryszard B. został rozpoznany przez jednego z głównych świadków, który widział w dniu zabójstwa Ryszarda B. w okolicach domu gen. Papały, gdzie został zastrzelony. W połowie 2002 r. "Super Express" pisał, że na początku 2002 r. świadek rozpoznał B., podczas okazania za tzw. lustrem weneckim. "Super Express" pisał też, że "oprócz B. udział w zabójstwie brali Siergiej S., Ukrainiec, płatny zabójca z Gdańska, oraz nieżyjący już zapaśnik Krzysztof W." Sugerowano też, że w sprawę jest zamieszany Edward M., polonijny biznesmen z Chicago. Były szef policji został zastrzelony 25 czerwca 1998 r. ok. godz. 22.00 na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Martwego Papałę znalazła żona. Od tamtej pory prowadzone jest śledztwo.(iza) Za serwisem informacyjnym Wirtualnej Polski z dn. 23.02.2003 r. Ryszarda B. rozpoznał świadek Według "Teleexpresu" Ryszarda B., który jest podejrzany o zabójstwo gen. Papały rozpoznał świadek. Jak podał w niedzielę "Teleexpress" powołujący się na nieoficjalne informacje, Ryszard B. został rozpoznany przez jednego z głównych świadków, który widział w dniu zabójstwa Ryszarda B. w okolicach domu gen. Papały, gdzie został zastrzelony. Ryszardowi B. prokuratura przedstawiła zarzuty współudziału i nakłaniania do zabójstwa b. szefa policji Marka Papały. Gangster z gangu pruszkowskiego od wielu miesięcy jest już w areszcie za przynależność do grupy przestępczej Pruszkowa. "Ryszardowi B. zostały przedstawione zarzuty nakłaniania innej osoby do zabójstwa nadinspektora Papały oraz współudziału w tej zbrodni" - powiedział w niedzielę Zygmunt Kapusta, szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Podkreślił, że - ze względu na dobro postępowania - nie będą udzielane dodatkowe informacje (m.in. o "innej osobie" zamieszanej w zabójstwo). Warszawski sąd jeszcze w sobotę aresztował Ryszarda B. na trzy miesiące. Od ponad dwóch lat B. przebywa już w zakładzie karnym na Śląsku; w piątek został przewieziony do Warszawy. Zgodnie z prawem wobec osoby aresztowanej w jednej sprawie może zapaść postanowienie i zastosowanie aresztu w innej sprawie. Ryszard B. został zatrzymany w początkach 2001 roku w Meksyku, gdzie ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Na B. ciążył już wtedy zarzut zabójstwa bossa gangu pruszkowskiego, Pershinga. Podejrzany jest również o porwania biznesmenów oraz wymuszanie haraczów. B. związany był z konkurującą z Pershingiem w gangu pruszkowskim grupą Wańki i Malizny. W drugiej połowie lat 90. Ryszard B. był znanym na Śląsku biznesmenem. Sponsorował oficjalne konkursy piękności i - jak mówią policjanci - bywał "na salonach". Oprócz B. o zabicie Pershinga podejrzany jest również Ryszard Niemczyk, który uciekł z więzienia w Wadowicach w 2000 r. Policyjne źródła PAP nie wykluczają, że właśnie Niemczyk jest też ową "inną osobą" razem z którą B. miał zastrzelić Papałę. Były szef policji został zastrzelony 25 czerwca 1998 r. ok. godz. 22.00 na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Martwego Papałę znalazła żona. Od tamtej pory prowadzone jest śledztwo. (iza) Za serwisem informacyjnym Wirtualnej Polski z dn. 23.02.2003 r. Zarzuty w sprawie Papały Zarzuty współudziału i nakłaniania do zabójstwa b. szefa policji Marka Papały przedstawiła prokuratura Ryszardowi B., gangsterowi gangu pruszkowskiego, który od wielu miesięcy jest już w areszcie za przynależność do grupy przestępczej Pruszkowa. Jak podał dzisiaj "Teleexpress" powołujący się na nieoficjalne informacje, Ryszard B. został rozpoznany przez jednego z głównych świadków, który widział w dniu zabójstwa Ryszarda B. w okolicach domu gen. Papały, gdzie został zastrzelony. - Ryszardowi B. zostały przedstawione zarzuty nakłaniania innej osoby do zabójstwa nadinspektora Papały oraz współudziału w tej zbrodni - powiedział dzisiaj Zygmunt Kapusta, szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Podkreślił, że - ze względu na dobro postępowania - nie będą udzielane dodatkowe informacje, m.in. o "innej osobie" zamieszanej w zabójstwo. Warszawski sąd jeszcze w sobotę aresztował Ryszarda B. na trzy miesiące. Od ponad dwóch lat B. przebywa już w zakładzie karnym na Śląsku; w piątek został przewieziony do Warszawy. Zgodnie z prawem wobec osoby aresztowanej w jednej sprawie może zapaść postanowienie i zastosowanie aresztu w innej sprawie. - Chciałbym podziękować funkcjonariuszom Komendy Głównej Policji za profesjonalizm w wykonaniu powierzonych im zadań i absolutną dyskrecję w całej sprawie - dodał Kapusta. Również szef MSWiA Krzysztof Janik podkreślił w rozmowie z PAP dobrą współpracę pomiędzy policją, a prokuraturą. - Nikomu nic nie mówiąc w ostatnich miesiącach zintensyfikowaliśmy wspólne działania w sprawie zabójstwa generała Papały. Ryszard B. został zatrzymany w początkach 2001 roku w Meksyku, gdzie ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Na B. ciążył już wtedy zarzut zabójstwa bossa gangu pruszkowskiego, Pershinga. Podejrzany jest również o porwania biznesmenów oraz wymuszanie haraczów. B. związany był z konkurującą z Pershingiem w gangu pruszkowskim grupą Wańki i Malizny. W drugiej połowie lat 90. Ryszard B. był znanym na Śląsku biznesmenem. Sponsorował oficjalne konkursy piękności i - jak mówią policjanci - bywał "na salonach". Oprócz B. o zabicie Pershinga podejrzany jest również Ryszard Niemczyk, który uciekł z więzienia w Wadowicach w 2000 r. Policyjne źródła nie wykluczają, że właśnie Niemczyk jest też ową "inną osobą" razem z którą B. miał zastrzelić Papałę. Były szef MSWiA Marek Biernacki powiedział, że w czasach, kiedy on kierował resortem, Ryszard B. był wiązany ze sprawą zabójstwa generała Marka Papały. - Mieliśmy wobec niego silne podejrzenia, ale nie mieliśmy dowodów. Zbieraliśmy je. Dobrze, że został zgromadzony taki materiał dowodowy, który pozwolił na postawienie zarzutów - powiedział. Jego zdaniem, nie tylko Ryszard B. stoi za sprawą zabójstwa generała. Zdaniem byłego szefa MSWiA Janusza Tomaszewskiego, postawienie zarzutu współudziału Ryszardowi B. to duży sukces wymiaru sprawiedliwości. - To duży sukces wymiaru sprawiedliwości. Od czasu zabójstwa minęło pięć lat; aż pięć lat, czy tylko pięć lat? - powiedział. Jego zdaniem, sprawa zabójstwa generała Papały od samego początku była bardzo trudna i intrygująca. - Nie było żadnych śladów, świadków, ani też przez wiele miesięcy żadnej informacji. Dobrze się więc stało, że w końcu postawiono komuś w tej sprawie zarzut. Liczę, jestem przekonany, że już niedługo poznamy całą prawdę o zabójstwie - dodał. Za serwisem informacyjnym portalu INTERIA.PL z dn. 23.02.2003 r. Kurczuk: prokuratura robi to, co do niej należy "Prokuratura robi to co do niej należy" - tak minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk skomentował aresztowanie Ryszarda B. pod zarzutem współudziału i nakłaniania do zabójstwa b. szefa policji Marka Papały. "Prokuratura robi to co do niej należy, kilkuletnie śledztwo przynosi wreszcie rezultaty. Niestety większość postępowania jest objęta tajemnicą ze względu na dobro śledztwa" - przekazał Kurczuk za pośrednictwem swego asystenta Piotra Zawrotniaka. Warszawski sąd w sobotę aresztował Ryszarda B., gangstera gangu pruszkowskiego, na trzy miesiące. Od dwóch lat przebywał on już w zakładzie karnym na Śląsku, aresztowany w innej sprawie. Były szef policji został zastrzelony 25 czerwca 1998 roku na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie.(iza) Za serwisem informacyjnym Wirtualnej Polski z dn. 23.02.2003 r. Kto zabił Papałę - zarzuty za dwa miesiące? Być może w ciągu dwóch, trzech miesięcy prokuratura postawi zarzuty w sprawie zabójstwa szefa policji gen. Marka Papały - uważa prokurator krajowy Karol Napierski. W ciągu wymienionych dwóch-trzech miesięcy mają zapaść decyzje czy przedstawiać zarzuty i komu - odpowiedział w poniedziałek Napierski pytany przez dziennikarza RMF, czy w ciągu najbliższych miesięcy jest szansa, że zarzuty w sprawie zabójstwa Papały ujrzą światło dzienne. Były szef policji został zastrzelony 25 czerwca 1998 r. na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Bandyta oddał jeden strzał, po czym uciekł. Martwego Papałę znalazła żona. Do wyjaśnienia sprawy powołano specgrupę policjantów i prokuratorów. Sprawdzone zostały wszystkie połączenia telefoniczne z bloku Papały i najbliższych okolic wykonane w nocy, kiedy zastrzelono komendanta. Szczegółowo zbadano kontakty prywatne i zawodowe Papały. Policjanci sprawdzili także notatniki, telefony i kontakty jego sekretarek i kierowców. W sprawie przesłuchano ponad tysiąc osób, przeprowadzono kilkadziesiąt ekspertyz, w tym badania biologiczne, traseologiczne (odciski butów) i daktyloskopijne. Centralne Laboratorium Kryminalistyki przebadało wszystkie przypadki użycia broni kalibru 7,62 mm, które miały miejsce w Polsce. Prokuratorzy i policjanci wykonali kilkanaście eksperymentów i kilka wizji lokalnych. Media podawały, że jeden z członków gdańskiego gangu płatnych zabójców wskazał Edwarda M. - polskiego biznesmena legitymującego się także amerykańskim paszportem - jako zleceniodawcę zabójstwa Papały. M. został zatrzymany i doprowadzony go prokuratury. Po przesłuchaniu zwolniono go. M. wyjechał z Polski. W prasie pojawiły się spekulacje, że M. wypuszczono, bo zażądało tego Ministerstwo Sprawiedliwości. Bezpośrednio po zabójstwie Papały w działaniach policji i prokuratury bardzo poważnie brano pod uwagę, że osoba, która strzelała do byłego szefa policji, już nie żyje, bo została zlikwidowana dla zatarcia śladów. Pod koniec grudnia ub. roku śledztwo ws. zabójstwa byłego szefa policji przejął od Prokuratury Okręgowej w Warszawie wydział ds. przestępczości zorganizowanej stołecznej Prokuratury Apelacyjnej. Postępowanie przedłużono do końca czerwca 2003 roku.(ck) Za serwisem informacyjnym Wirtualnej Polski z dn. 20.01.2003 r. Śledztwo przedłużone "Prokurator operacyjny" - oto nowy pomysł, jaki ma Ministerstwo Sprawiedliwości, aby przyspieszyć zakończenie śledztwa w sprawie zabójstwa byłego komendanta policji Marka Papały. Taką nową rolę ma dostać prokurator Jerzy Mierzewski, który w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej od prawie 5 lat sam zmaga się z tajemnicą śmierci generała. Jak ujawniliśmy, miesiąc temu na naradzie w Ministerstwie Sprawiedliwości prokurator Mierzewski przedstawił dowody świadczące przeciwko zleceniodawcom i wykonawcom mordu Papały. Był tak pewien swoich ustaleń, że chciał im już stawiać zarzuty. Jednak ministerstwo się nie zgodziło. Teraz przełożeni Mierzewskiego wpadli na własny, autorski pomysł. Ryszard Rychlik, dyrektor Biura Przestępczości Zorganizowanej w Ministerstwie Sprawiedliwości, zarządził, że Mierzewski ma pracować z drugim prokuratorem, który zajmie się wszystkimi "papierkowymi" sprawami proceduralnymi. Mierzewski zaś jako "prokurator operacyjny" ma skoncentrować się na zdobywaniu nowych dowodów i świadków. Dodatkowo, Mierzewski razem ze śledztwem zostanie przesunięty z prokuratury okręgowej do apelacyjnej (czyli o szczebel wyżej). Czy to pomoże? Śledztwo przedłużono do czerwca 2003 roku. Jak ujawniliśmy wcześniej, miesiąc temu prokurator Mierzewski proponował postawienie zarzutu Ryszardowi Boguckiemu, który miał strzelić w głowę generała. Boguckiego rozpoznał jeden z najważniejszych świadków - osoba, która widziała go pod blokiem generała na ul. Rzymowskiego na Służewcu. Prokurator Mierzewski chce też ścigać Edwarda M., polonijnego biznesmena z Chicago. Na M. wskazał siedzący w areszcie Artur Z., związany z gdańskim gangiem płatnych morderców. Z. rozpoznał w trakcie konfrontacji Edwarda M. jako człowieka, który nakłaniał go do wzięcia "zlecenia" na Papałę. Warszawa | Maciej Duda, Daniel Walczak Za dziennikiem "Super Express" z dn. 21.12.2002 r. Rozpoznali zabójców Zabójcy Marka Papały śledzili go przez kilka miesięcy. Generał prawdopodobnie wiedział, że "ma ogon". Mówił nawet, że ktoś filmował okolice jego bloku. Choć nigdy nie nosił broni, na kilka tygodni przed śmiercią pobrał z magazynu pistolet! Z ustaleń specjalnej grupy śledczej powołanej do wykrycia sprawców mordu byłego szefa policji wynika, że egzekutorzy przygotowywali się do zamachu przynajmniej kilka miesięcy. Potwierdzają to świadkowie. Miesiące przygotowań Zabójcy śledzili Papałę przez cały czas. Zaczęli od obserwacji szkoły języków obcych przy ul. Ojcowskiej 3, gdzie generał uczył się angielskiego. Rozpoznanie terenu robili prawdopodobnie Ryszard Niemczyk i Ryszard B. (rok później w Zakopanem razem zabili Andrzeja Kolikowskiego "Pershinga"). "Dwóch mężczyzn, z których jeden, krótko ostrzyżony miał ok. 25-30 lat, był opalony, pojawiało się na terenie naszej szkoły od końca marca 1998 r.... Ostatni raz widziałem go 24 czerwca... w tym czasie pan Papała był na zajęciach" - twierdził świadek nr 1, jak czytamy w dokumentach jednego z ministerstw. Od 15 czerwca generał był wyraźnie zdenerwowany. Odczuły to osoby, z którymi uczył się w szkole językowej. "Był spięty i widać było wyraźnie, że ma kłopoty z koncentracją. Myśleliśmy, że wiąże się to ze zbliżającym się egzaminem z angielskiego, ale Papała powiedział, że chodzi o coś innego..." - mówi jeden ze świadków. Podczas przesłuchań większość świadków podawało rysopisy mężczyzn, którzy obserwowali szkołę. Zazwyczaj pojawiali się wtedy, gdy w budynku był Papała. Raz przyjechali czarnym bmw, innym razem polonezem. Nieznajomi obserwowali też blok przy ul. Rzymowskiego 17, gdzie mieszkał były komendant. Papała to zauważył i mówił później swojemu współpracownikowi: "Niepokoi mnie, że ktoś filmował okolice mojego bloku z samochodu na nr. rejestracyjnych...". 24 czerwca, a więc dwa dni przed morderstwem, przy ul. Rzymowskiego znów pojawili się tajemniczy mężczyźni. Raz widziano tam prawdopodobnie B., a raz Niemczyka. W dniu zabójstwa killerzy co najmniej dwukrotnie lustrowali teren. Pierwszy raz widziano ich ok. godz. 6, później o godz. 15.30. "Widziałem zaparkowany przed budynkiem samochód szary brąz, wewnątrz siedziało dwóch mężczyzn, zachowywali się, jakby coś obserwowali". Świadkowie rozpoznali Gdy prokuratorzy pokazywali świadkom zdjęcia ewentualnych zabójców, kilka osób wskazało na Ryszarda B. i Niemczyka. Rozpoznali także Siergieja S. - Prawdopodobnie działał cały zespół powołany do tej roboty. Poza wspomnianą trójką w zamachu brał bierny udział Krzysztof W., były zapaśnik, który pracował dla B. Odgrywał nieznaczną rolę. Zresztą już nic nie powie, bo w 1999 r. zginął w wypadku samochodowym - opowiada jedna z osób pracujących przy śledztwie. - Nie dawaliśmy portretów pamięciowych i rysopisów zabójców, bo tak życzyła sobie prokuratura. To miała być tajemnica. Wciąż nie ma zarzutów Nie wiadomo, dlaczego prokuratura do tej pory nie postawiła B., Niemczykowi i S. zarzutów zabójstwa lub udziału w morderstwie, choć zostali rozpoznani przez świadków. Być może prowadzący śledztwo uznali, że skoro nikt nie widział samego momentu zbrodni i nie ma innych dowodów, to oskarżenie nie utrzymałoby się w sądzie. Za wydaniem papierowym dziennika "Życie Warszawy" z dn. 22-23.06.2002 r. Śledztwo w sprawie morderstwa Papały przedłużone Śledztwo w sprawie morderstwa Komendanta Głównego Policji Marka Papały zostało przedłużone do końca roku - poinformował w czwartek Zbigniew Jaskulski z warszawskiej prokuratury apelacyjnej. Prokuratura okręgowa wnioskowała o przedłużenie śledztwa, ponieważ są prowadzone dalsze czynności dowodowe w tej sprawie. Szczegóły nie są znane - śledztwo jest objęte tajemnicą. Według nieoficjalnych informacji, rozważana była hipoteza, że zabójcą generała Papały mógł być Ryszard Niemczyk, gangster z grupy pruszkowskiej, podejrzany o zabójstwo innego przestępcy o pseudonimie "Pershing". Niemczyk był już zatrzymany i aresztowany, ale uciekł z zakładu karnego w Wadowicach. Poprzedni szef MSWIA Marek Biernacki zapewniał, że jest szansa zakończenia śledztwa i wskazania zabójcy komendanta jeszcze przed końcem kadencji Biernackiego. Jednak prokuraturze i policji dotąd nie udało się ustalić kto, i z jakich powodów zabił Papałę. Komendant Główny Policji został cztery lata temu zastrzelony przed swoim domem. (reb) Za serwism informacyjnym Wirtualna Polska Prokuratura chce przedłużyć śledztwo ws. zabójstwa Papały Warszawska Prokuratura Okręgowa chce przedłużenia śledztwa w sprawie zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały. Postępowanie trwa już prawie cztery lata. "Do Prokuratury Apelacyjnej wpłynął wniosek Prokuratury Okręgowej. Obecnie jest on analizowany" - powiedział w czwartek PAP Zbigniew Jaskólski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Papała został zastrzelony pod swym domem w Warszawie w czerwcu 1998 r. Policja - jak zapewniał w drugiej połowie 2001 r. b. szef MSWiA, Marek Biernacki - ma już jedną, najbardziej prawdopodobną wersję zabójstwa. "Wersja ta, uwzględniająca konkretnych sprawców, została wsparta zarówno informacjami operacyjnymi, jak i, co najważniejsze, materiałem procesowym" - oświadczył Biernacki, który zapowiadał, że zabójca lub zabójcy Papały zostaną schwytani za jego "kadencji". Tak się jednak nie stało. W sprawie przesłuchano ponad tysiąc osób, przeprowadzono kilkadziesiąt ekspertyz, w tym badania biologiczne, traseologiczne (odciski butów) i daktyloskopijne. Centralne Laboratorium Kryminalistyki przebadało wszystkie przypadki użycia broni kalibru 7,62 mm, jakie miały miejsce w Polsce. Prokuratorzy i policjanci wykonali kilkanaście eksperymentów i kilka wizji lokalnych. Były szef policji został zastrzelony w swoim samochodzie 25 czerwca 1998 r. ok. 22.00, na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Bandyta oddał jeden strzał, po czym uciekł. Martwego Papałę znalazła żona. Do wyjaśnienia sprawy zaprzysiężono specgrupę policjantów i prokuratorów. Zajmują się oni tylko tą sprawą. Sprawdzone zostały wszystkie połączenia telefoniczne z bloku Papały i najbliższych okolic, wykonane w nocy, kiedy zastrzelono komendanta. Szczegółowo zbadano kontakty prywatne i zawodowe Papały. Policjanci sprawdzili także notatniki, telefony i kontakty jego sekretarek i kierowców. Za pomoc w ujęciu sprawcy wyznaczono łącznie ponad 200 tys. zł nagrody. Przez pierwsze kilka dni po morderstwie na policyjny telefon zaufania dzwoniło dziennie ok. 500 osób. Jak twierdzi jeden z policjantów odbierających te telefony, "tylko 30 proc. informacji miało faktyczną wartość dla prowadzonego śledztwa; reszta - to bardzo często telefony od osób niezrównoważonych psychicznie". Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 14.06.2002 r. Nowe dowody w sprawie zabójstwa gen. Papały Śledztwo Czy Generał Marek Papała zginął, ponieważ odkrył, że osoby zamieszane w handel amfetaminą zajmowały ważne stanowiska państwowe? Któremu z płatnych morderców prokuratura zarzuci zabicie gen. Marka Papały? Czy Edward M., polonijny biznesmen z Chicago, będzie ścigany międzynarodowym listem gończym za zlecenie tego mordu? O tym w ciągu najbliższych dni zdecyduje Ministerstwo Sprawiedliwości. Warszawska Prokuratura Okręgowa przesłała do Prokuratury Krajowej w Ministerstwie Sprawiedliwości analizę dowodów oraz plan kolejnych kroków śledztwa - w tym, kogo chce zatrzymać pod zarzutem zlecenia oraz wykonania zamachu na byłego komendanta głównego policji. Od decyzji resortu zależy, czy plan ten zostanie zrealizowany. Ale nikt w ministerstwie nie chce o tym mówić. - Obieg wewnętrzny dokumentów w tym śledztwie nie będzie przedmiotem komentarzy - ucina rozmowę prokurator Małgorzata Wilkosz-Śliwa z Ministerstwa Sprawiedliwości. Kogo widział świadek? Co nowego odkryła warszawska prokuratura? Jeden z najważniejszych świadków potwierdził niezbicie, że wśród zamachowców był Ryszard Bogucki. Cztery miesiące temu podczas tzw. okazania za lustrem weneckim pokazano mu kilku bandytów, wśród których stał też Bogucki. Świadek zeznał, że widział jak ten człowiek kilka minut po śmierci Papały truchtem ucieka spod bloku. O udziale najsłynniejszych polskich płatnych zabójców w mordzie generała wiadomo i od świadków, którzy ich widzieli na miejscu zbrodni, i tych, którzy zdobyli informacje podsłuchując zabójców, lub dowiedzieli się od osób, którym bandyci się zwierzali. Wiadomo, że oprócz Boguckiego udział w zabójstwie brali Siergiej S., Ukrainiec, płatny zabójca z Gdańska, oraz nieżyjący już zapaśnik Krzysztof W. Pojawiły się też nowe dowody, że na miejscu na pewno był Ryszard Niemczyk. Rewelacje Siergieja S., który bardzo chętnie przypisuje sobie główny udział w zabójstwie generała, nie są traktowanie poważnie przez prowadzących śledztwo. Jednak na pewno na godzinę przed zabójstwem był widziany pod blokiem generała. Krzysztof W. prawdopodobnie siedział w samochodzie. Który z nich strzelał? Tego wciąż nie wiadomo. Ministerialna ruletka Prowadzący śledztwo mają też mocniejsze tropy prowadzące do domniemanego zleceniodawcy mordu - Edwarda M., polonijnego biznesmena z Chicago, znajomego Papały. Jeśli ministerstwo teraz zaakceptuje przedstawienie mu zarzutu zlecenia zabójstwa, będzie wtedy ścigany międzynarodowym listem gończym. Już raz Edward M. był w rękach polskiej prokuratury. 27 lutego został zatrzymany w Polsce. Prokuratura miała bowiem zeznanie płatnego mordercy Artura Z. z Gdańska, którego Edward M. miał namawiać do zastrzelenia Papały. Podczas okazania Z. rozpoznał biznesmena i podtrzymał swoje słowa. Ale po gorączkowej naradzie w ministerstwie Edwarda M. wypuszczono. - Zawiązano przeciwko mnie spisek - powiedział nam Edward M. Kto miałby go zawiązać? - Nie wiem. To pan jest dziennikarzem. Proszę do tego dojść - odpowiedział. Prokuratorzy zweryfikowali wiarygodność Artura Z. Zeznał np. o spotkaniu Edwarda M. z emerytowanym generałem MSW Józefem S. i nieżyjącym już gangsterem Nikodemem S. "Nikosiem". Prokuratorzy okazali mu więc Józefa S., którego zdjęć nie było w gazetach. Artur Z. poznał go. Józef S. to wieloletni znajomy Edwarda M. i Papały. W PRL był szefem V Departamentu MSW. Departament ten zbierał i gromadził informacje na temat przemysłu i PRL-owskich zakładów pracy. W dniu zabójstwa, na około 2 godziny przed śmiercią, komendant Papała był na przyjęciu u generała S. Był tam też Edward M. Narkotykowe korzenie Dlaczego zginął gen. Papała? Najpoważniejsza hipoteza śledcza przyjmowana przez prokuraturę mówi, że sprawa ma swój początek w latach 80. Wtedy Służba Bezpieczeństwa szukając dodatkowych źródeł pieniędzy zaczęła produkować i przemycać do Szwecji amfetaminę. Po 1989 r. wyrzuceni z resortu esbecy przejęli biznes na własny rachunek. Papała prawdopodobnie odkrył, że osoby z nimi związane zajmowały wtedy nadal ważne stanowiska państwowe. Być może chciał ostrzec przed nimi Leszka Millera. Faktem jest, że niedługo przed śmiercią zabiegał - bezskutecznie - o spotkanie z nim. 25 czerwca mija czwarty rok od tajemniczego zabójstwa gen. Marka Papały. O śledztwie w tej sprawie pisaliśmy już wielokrotnie. Nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów, ale tropów wiodących do konkretnych osób jest coraz więcej. Potwierdzają się nasze wcześniejsze informacje, że według prokuratury zamachowcami byli Ryszard Bogucki, Ryszard Niemczyk, Siergiej S. i Krzysztof W. Bogucki i Niemczyk zasłynęli zamachem na bossa mafii pruszkowskiej Andrzeja K. "Pershinga". W grudniu 1999 roku rozstrzelali go w Zakopanem, dziurawiąc jak sito z odległości kilku metrów. Bogucki zaczynał na początku lat 90. jako młody, dynamiczny biznesmen. Szybko okazało się, że jest oszustem. Ryszard Niemczyk to najbardziej bezwzględny polski płatny zabójca. Wciąż jest poszukiwany po brawurowej ucieczce z więzienia w Wadowicach . Siergiej S. jest Ukraińcem. O jego przeszłości wiadomo niewiele - podobno walczył w Afganistanie. Teraz jest sądzony w Gdańsku jako członek grupy Zachara - gangu płatnych zabójców. Odpowiada za zamordowanie Piotra S., trójmiejskiego złodzieja samochodów, postrzelenie biznesmena Macieja Nawrockiego i zastrzelenie Ryszarda G. "Glinki". Krzysztof W. zginął w wypadku samochodowym w 1999 r. Pochodził z Białorusi, trenował zapasy - pod koniec lat 90. zdobył mistrzostwo Polski. Jednocześnie należał do grupy Boguckiego. Maciej Duda, Daniel Walczak Za wydaniem papierowym dziennika "Super Express" z dn. 07.06.2002 r. Kto blokuje śledztwo w sprawie Papały? Posłowie Prawa i Sprawiedliwości uważają, że niektóre informacje prasowe wskazują na polityczne podłoże decyzji personalnych i procesowych podejmowanych w Ministerstwie Sprawiedliwości i Prokuraturze. Chodzi między innymi o to, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie zgodziło się na postawienie zarzutów biznesmenowi Edwardowi M. - domniemanemu zleceniodawcy zabicia generała Marka Papały. Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, powołał się na doniesienia prasowe w sprawie świadka, który obciążył w zeznaniach określoną osobę - biznesmena z Chicago - jako zleceniodawcę zabójstwa Papały. Zleceniodawca ten, według prasy, miał być znajomym i generała i premiera Leszka Millera. - Prokuratura nie podejmuje żadnych czynności procesowych, które mogłyby doprowadzić do finału tego postępowania i postawienia zarzutów zleceniodawcom tego zabójstwa - powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości. Według niego, doniesienia prasowe w tej sprawie powiny być pilnie zbadane przez Sejmową Komisję Sprawiedliwości na nadzwyczajnym posiedzeniu. Poseł PiS uważa także, że wyjaśnień wymaga sprawa zeznań świadka koronnego w procesie grupy pruszkowskiej, według którego gangsterzy składali się na futro dla minister sprawiedliwości. (mp) Za serwsem portalu Wirtualna Polska Zabójcy Papały - pod ochroną? Warszawska Prokuratura Okręgowa nie chce się wypowiadać o poniedziałkowych doniesieniach dzienników "Rzeczpospolita" i "Życie", że w tym tygodniu mają zostać postawione zarzuty płatnym zabójcom podejrzanym o wykonanie wyroku na Marku Papale. Według informacji "Rzeczpospolitej" zabójcami komendanta głównego Policji byli zawodowi mordercy z Podbeskidzia, Ryszard Bogucki i Krzysztof Weremko. Nadal nie znany jest jednak motyw zabójstwa szefa policji. Dzienniki napisały, że w tej sprawie policja zatrzymała Edwarda M., biznesmena mieszkającego w Stanach Zjednoczonych, podejrzewanego o zlecenie zabójstwa. Został on jednak wypuszczony na wolność. Jeden z członków gdańskiej grupy płatnych zabójców zeznał, że widział dwa razy Edwarda M. w trakcie rozmów w sprawie zlecenia grupie zabójstwa Papały. Edward M. był dobrym znajomym zabitego komendanta. Kontaktował się z nim w ostatnim dniu życia. Dziennik "Życie" podał, że biznesmenowi nie postawiono zarzutu zlecenia zabójstwa generała, bo sprzeciwiły się temu Ministerstwo Sprawiedliwości i warszawska prokuratura apelacyjna nadzorująca śledztwo w sprawie śmierci Papały. Według tych instytucji nie ma wystarczających dowodów winy Edwarda M. "Życie" sugeruje, że M. chronią dawne znajomości z politykami lewicy - jeszcze z czasów PRL. Szef MSWiA Krzysztof Janik zaprzeczył doniesieniom "Życia", że Edward M. był dobrym znajomym ludzi z kierownictwa SLD. W rozmowie z Polskim Radiem Rzeszów , Krzysztof Janik powiedział, że znajomości podejrzanego Edwarda M. wśród ludzi związanych z SLD, nie dotyczyły ścisłego kierownictwa tej partii. Krzysztof Janik podkreślił, że Edward M. jest tylko jedną z wielu osób, które sprawdzają prowadzący śledztwo. "Najważniejsze by zleceniodawcy udowodnić winę" - dodał. Szef MSWiA nie chciał wypowiadać się na temat terminu zakończenia śledztwa w sprawie zabójstwa Marka Papały. (and) Za serwisem Wirtualnej Polski z dn. 11.03.2002 r. Zbrodnia Zamach na byłego komendanta głównego policji Zastrzelenie
generała Marka Papały Śmierć komendanta Marek Papała,
były komendant główny policji, został zastrzelony wczoraj w godzinach
wieczornych przed swoim mieszkaniem na Mokotowie w Warszawie. Kule dosiegnęły
go prawdopodobnie w chwili, gdy wchodzil na klatkę schodową. Zginął
na miejscu. Wczoraj w późnych
godzinach wieczornych nieznani sprawcy zastrzelili byłego komendanta
głównego policji Marka Papałę. Ze wstępnych informacji wynika, że został
on zabity kilkoma strzałami w głowę w swoim wiśniowym daewoo espero
na parkingu w pobliżu swojego domu. Kilka minut wcześniej wyszedł z
mieszkania, by wyjechać po matkę na dworzec. Ciało zastrzelonego znalazła
żona. ŚLEDZTWO Rok po zabójstwie komendanta Marka Papały Obiecujący wątek Prokuratura warszawska
wystąpiła wczoraj do Prokuratury Krajowej z wnioskiem o przedłużenie
do końca tego roku śledztwa w sprawie zabójstwa generała Marka Papały,
byłego komendanta głównego policji - powiedział "Rz" Zbigniew Goszczyński,
zastępca prokuratora okręgowego. 25 czerwca mija rok od tej zbrodni.
Dotychczas sprawcy nie zostali wykryci. |
Proszę wybrać przejście:
strona utworzona 07.06.2000 r.