Morderstwo 11-letniej Magdy w Kielcach

Strona główna

Morderstwa z regionu:

Świętokrzyskie

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 29.11.2010 r.

Minął rok od śmierci Magdy - policja prosi o pomoc

2008-08-11, KWP

Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa jedenastoletniej Magdaleny Czechowskiej, do którego doszło w okresie między 3 a 26 lipca 2007 roku. Policjanci proszą o pomoc wszystkich, którzy mogą posiadać wiedzę w tej sprawie o kontakt.

PRZYPOMINAMY NIEKTÓRE FAKTY:

- dnia 3 lipca 2007r. - wtorek - w godzinach popołudniowych Magda Czechowska wraz ze starszą o 3 lata ciotką ze strony mamy, przebywały u znajomego na terenie stadniny koni w Kielcach;

- ok. godz. 20.30 Magda, jej ciotka oraz zamieszkała przy ul. Sienkiewicza dwunastoletnia koleżanka "z koni" wysiadły na ul. Hipotecznej w Kielcach dokąd odwiózł je okazyjnie właściciel stadniny;

- dziewczynki poszły ul. Sienkiewicza w kierunku dworca PKP;

- przy ul. Paderewskiego dziewczynki rozstały się, Ola poszła do domu, podobnie jak ciotka, która mimo danej matce Magdy obietnicy, że odprowadzi siostrzenicę pod sam blok na ul. Jagiellońskiej, rozmyśliła się i odstąpiła od tego zobowiązania;

- ok. godz. 20.40 dziewczynka weszła do przejścia podziemnego pod dworcem PKP, który stanowił etap na drodze dojścia do domu;

- o godz. 20.45 zapis kamer monitoringu zainstalowanego w tunelu dworcowym ukazuje Magdę zbliżającą się do wyjścia prowadzącego na ul. Mielczarskiego;

- 26 lipca 2007 roku ok. godz. 7.30 wczasowicz spacerujący z psem po nieużytkach znajdujących się między polami w pobliżu m. Życiny gm. Raków - po prawej stronie trasy Raków - Szydłów, na wysokości drogi prowadzącej do tamy i hotelu o nazwie "Cztery wiatry", przypadkowo ujawnia nagie zwłoki Magdy; badania toksykologiczne nie ujawniły w organizmie denatki substancji o działaniu trującym czy narkotycznym, określono też, iż śmierć dziecka nastąpiła przypuszczalnie w okresie między 16 a 19 lipca 2007r. w wyniku uduszenia, do którego mogło dojść, m.in. poprzez przytkanie twarzy dłonią, poduszką, kołdrą czy innym przedmiotem.

ZWRACAMY SIĘ DO WSZYSTKICH, którzy w dniu 3 lipca 2007r., jak i w późniejszym czasie, widzieli dziewczynkę pokazaną na zamieszczonych obok zdjęciach.

PRZYPOMINAMY: Magda Czechowska miała 11 lat, choć wyglądała na nieco starszą, niektórzy oceniali, że ma 13 - 16 lat, wzrost 164 cm, waga ciała 46 kg, sylwetka raczej szczupła; w chwili zaginięcia ubrana była w ciemne granatowe dżinsy z jasno różowym paskiem, bluzkę z krótkim rękawkiem koloru różowego w serduszka, buty czarne sportowe z różowymi wstawkami na bokach po zewnętrznej stronie.

PROSIMY O KONTAKT wszystkich, którzy posiadaliby jakiekolwiek informacje w tej sprawie, szczególnie osoby, które w dniu 3 lipca 2007r. w godzinach wieczornych, tj. w okolicy godz. 20.30 - 21.00, przebywały w pobliżu wyjścia z tunelu dworcowego na ul. Mielczarskiego w Kielcach, w rejonie przyległych ulic Piekoszowskiej i Grochowej, a także baru „Kaszana”, widziały mężczyznę lub kilku mężczyzn stojących obok samochodu, albo siedzących w samochodzie, na których zwrócili w jakiś sposób uwagę, którzy sprawiali wrażenie jakby oczekiwali na kogoś, przyglądali się przechodzącym ludziom, zwłaszcza młodym kobietom; możliwe, że ktoś zapamiętał cechy charakterystyczne dot. wyglądu tych mężczyzn, czy samochodu.

ZWRACAMY SIĘ DO mieszkańców oraz osób przebywających czasowo na terenie miejscowości: Wymysłów, Życiny, Raków, Kurozwęki, Szydłów, Chańcza i przyległych, w tym do osób spędzających czas w rejonie zalewu Chańcza: może widzieli dziewczynkę ze zdjęcia, zapamiętali z kim wtedy była, gdzie kwaterowała, jakim samochodem poruszała się; wiele spośród osób, które w lipcu, względnie na przełomie czerwca i lipca 2007r. przebywały na terenie wyżej wymienionych miejscowości, w ogóle nie słyszała o tym zdarzeniu. Liczymy na osoby, które być może przypomną sobie teraz Magdę, skojarzą z konkretnym miejscem lub osobą jej towarzyszącą, możliwe, że wspólnie spożywali gdzieś posiłek, robili zakupy; wiemy, że Magda lubiła fasolkę po bretońsku - w jej organizmie stwierdzono fasolkę.

PROSIMY O POMOC OSOBY uprawiające pola, a także wczasowiczów i inne osoby przejeżdżające lub przechodzące w okresie między 3 a 26 lipca 2007r. w pobliżu miejsca, gdzie ujawniono zwłoki Magdy, tj. nieużytki znajdujące się między polami po prawej stronie trasy Raków - Szydłów, na wysokości drogi prowadzącej do tamy i hotelu o nazwie „Cztery wiatry”, może zwróciły uwagę na dziwnie zachowującą się osobę, na jakiś pojazd, który stał tam zaparkowany, względnie z uruchomionym silnikiem.

Mamy nadzieję, że pojawią się nowi świadkowie, którzy wcześniej z różnych przyczyn nie chcieli się ujawnić, albo przypuszczali, że sprawa ta jest już wykryta.

Apelujemy do Państwa: czasami z pozoru mało istotna informacja może okazać się punktem zwrotnym w danej sprawie, nadać kierunek i w rezultacie doprowadzić do ustalenia okoliczności oraz sprawcy przestępstwa.

Zapewniamy pełną dyskrecję!

Podajemy numery telefonów kontaktowych (czynne całodobowo):

- 041/343-49-12 - wyłącznie dla informacji dot. zabójstwa M. Czechowskiej

- 997 - na terenie całej Polski

- lub telefon dowolnej komendy, komisariatu czy posterunku Policji

Ponadto podajemy numer strony internetowej Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach: www.świętokrzyska.policja.gov.pl

Przypominamy, że za pomoc w wykryciu sprawcy tego czynu nadal czeka nagroda pieniężna w wysokości 20 000 zł.

Za witryną Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach


Złapcie mordercę mojej kochanej Madzi

Data publikacji: 01.08.2008 02:03

Rok temu cała Polska szukała zaginionej Magdy Czechowskiej (11 l.). Gdy znaleziono jej nagie ciało, policja zaczęła tropić jej oprawców. Jak na razie bez rezultatu. Matka dziewczynki ciągle nie może zrozumieć, dlaczego ktoś zabił jej dziecko.

- Marzę o chwili, gdy ten potwór zostanie złapany. Życia to mojemu dziecku nie wróci, ale uchroni inne matki przed takim nieszczęściem, jakie mnie spotkało - wyznaje z błyszczącymi od łez oczami Edyta Dusza (32 l.) z Kielc. - Nie ma nieistotnych informacji - przekonuje nadkomisarz Krzysztof Skorek, rzecznik świętokrzyskiej policji. - Nawet teraz najdrobniejszy szczegół może doprowadzić do złapania sprawcy tej potwornej zbrodni. Nie odpuścimy, póki nie trafi za kraty - zapewnia z naciskiem.

Zaginęła blisko domu

Madzia, ładna, pełna życia dziewczynka wyglądała poważniej niż na swoje jedenaście lat. To dziecko z pierwszego małżeństwa pani Edyty. Urodziła się jako wcześniak z uszkodzonym rdzeniem mózgu. Na intensywnej terapii przeżyła śmierć kliniczną, a pierwsze lata jej życia to nieustanna walka o to, by nie umarła. - Tak walczyłam o jej życie, a tu ktoś w brutalny sposób jej je zabrał - matka patrzy przed siebie nieobecnym wzrokiem. - Dlaczego? Dlaczego ten ktoś to zrobił?! To coś zaczęło się 3 lipca. Magda ze starszą o trzy lata krewną pojechały na konie do stadniny na obrzeżach Kielc. Nigdy jej się nie zdarzyło, żeby do domu wróciła po dziewiętnastej. To miał być ten pierwszy raz. Po raz ostatni na kwadrans przed godziną dziewiątą dziewczynka okiem kamery monitoringu została nagrana w tunelu kieleckiego dworca kolejowego. Do mieszkania w bloku, gdzie mieszkała, miała nie więcej niż pięć minut spokojnego spaceru. - Od razu czułam, że coś się stało - matka pamięta każdy szczegół tego wieczoru. - Ona zawsze wracała na noc. Była odpowiedzialna i nieufna wobec obcych. Dwa dni później miała jechać na kolonię, po raz pierwszy nad morze. Bardzo to przeżywała. Gdy Magdy szukały całe Kielce, matka stopniowo traciła nadzieję. Przestawała wierzyć, że najstarsze z jej trojga dzieci uda się odnaleźć całe i zdrowe.

Makabryczne odkrycie

Nadzieja umarła 26 lipca. Nagie zwłoki Magdy, częściowo zakopane w odludnym miejscu nad podkieleckim zalewem Chańcza, znalazł pies wczasowicza z Krakowa. Nie było przy nich żadnych przedmiotów, nawet okrągłych srebrnych kolczyków, które dziewczynka miała wpięte w uszy. Zabezpieczono wiele śladów, w tym DNA. Matka, choć śledczy chcieli zaoszczędzić jej tego koszmarnego widoku, poszła na identyfikację. Gdy zamyka oczy, ten koszmar pojawia się niczym nocna zmora. - Nie miała oczu, brwi, włosów, skóry. Straszny widok... - zamiera. Nie chciała uwierzyć, że to jej dziecko. Nie rozpoznała go. Po prostu nie chciała. Badania DNA odarły ją jednak z resztek złudzeń. - Może kiedyś komuś zrobiłam jakąś krzywdę? - szuka w pamięci czegoś, co mogło na Magdę sprowadzić śmierć. Krzysztof Jackowski, słynny jasnowidz z Człuchowa, zajął się tą sprawą na prośbę matki dziewczynki, gdy jeszcze była nadzieja, że żyje. W swej wizji zobaczył co innego. - To zbrodnia z premedytacją - powtarzał od samego początku człowiek, który ma na koncie wiele rozwikłanych tajemniczych spraw. - Dziewczynka z tunelu trafiła do małego mieszkania w bloku, gdzie były z nią dwie nieobce jej osoby. Tam została zamordowana, a jej ciało dopiero po jakimś czasie wywieziono w odludne miejsce. Matka Magdy zna tę wizję. Gdy znów ją słyszy, do tej pory spokojna, wybucha: - To wszystko nieprawda. Nie wierzę w to, co opowiada ten człowiek - ucina temat.

Fasolka może pomóc

Dla policji sprawa śmierci Magdy to duże wyzwanie. Chociaż śledztwo na razie nic nie dało, śledczy nie odpuszczają. Zdecydowali się właśnie ujawnić niektóre ze swoich tropów. Dzięki temu wiadomo więc, że dziewczynka przed śmiercią nie była ani odurzona, ani podtruta. Zabójca, którego mogła znać i mu ufać, przydusił ją ręką, poduszką, kołdrą lub czymś podobnym. Policja nie wyklucza motywu seksualnego (Magda mogła zostałać zgwałcona), a w sprawę mogą być zamieszani mężczyźni, którzy w chwili zaginięcia Magdy stali obok samochodu przy wylocie z tunelu i bacznie przyglądali się młodym kobietom. Policja liczy na informacje. Być może ktoś zapamiętał Magdę, a zwłaszcza towarzyszącą jej osobę. Sekcja wykazała, że przed śmiercią jadła fasolkę po bretońsku. Być może wtedy czuła się w jego towarzystwie dobrze, a dopiero później okazał się jej katem. - Rzeczywiście lubiła fasolkę w różnych potrawach - pani Edyta zamyśla się przez chwilę. - Byłoby niesamowite, gdyby to pomogło teraz złapać jej zabójcę. On musi w końcu ponieść karę.

Nagroda czeka

Policja prosi o kontakt osoby, które wieczorem 3 lipca 2007 r. przebywały w pobliżu wyjścia z tunelu dworcowego na ulicę Mielczarskiego w Kielcach lub w rejonie przyległych ulic: Piekoszowskiej i Grochowej. Zwracamy się również do mieszkańców miejscowości Wymysłów, Życiny, Raków, Szydłów, Chańcza, Kurozwęki i sąsiednich, a także do wczasowiczów i osób przebywających czasowo w tamtej okolicy w okresie od 3 do 26 lipca 2007 r., a zwłaszcza do osób, które przejeżdżały lub przechodziły w tamtym okresie przez nieużytki po prawej stronie trasy Raków - Szydłów, na wysokości drogi prowadzącej do tamy i hotelu o nazwie "Cztery wiatry".

Policja zapewnia dyskrecję i 20 tysięcy złotych nagrody dla osoby, której informacje przyczynią się do ujęcia oprawcy dziewczynki. Można je przekazywać, dzwoniąc pod kielecki numer policji: 041 343-49-12 lub w całej Polsce 997.

Za "Super Expressem" z dn. 01.08.2008 r.


Policja prosi o pomoc w sprawie śmierci Magdy Czechowskiej

gaw

01-07-2008, ostatnia aktualizacja 01-07-2008 18:59

Prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa w lipcu 2007 roku 11-letniej Magdaleny Czechowskiej z Kielc policjanci proszą o pomoc wszystkie osoby, które mogą posiadać wiedzę w tej sprawie.

Policjanci proszą o kontakt szczególnie osoby, które w dniu 3 lipca 2007 roku około godz. 20.30 - 21.00 przebywały w pobliżu wyjścia z tunelu dworcowego na ulicy Mielczarskiego w Kielcach, w rejonie przyległych ulic Piekoszowskiej i Grochowej, a także baru "Kaszana", widziały mężczyznę lub kilku mężczyzn stojących obok samochodu, albo siedzących w samochodzie, którzy sprawiali wrażenie, jakby czekali na kogoś, przyglądali się przechodniom, zwłaszcza młodym kobietom.

Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach prosi też o pomoc osoby, które rok temu przebywały czasowo na terenie miejscowości: Wymysłów, Życiny, Raków, Kurozwęki, Szydłów, Chańcza i w rejonie zalewu Chańcza - może widziały dziewczynkę, zapamiętały z kim wtedy była, gdzie kwaterowała, w jakim samochodzie jeździła.

Policjanci proszą o pomoc rolników uprawiających pola, a także wczasowiczów i inne osoby przejeżdżające lub przechodzące w okresie między 3 a 26 lipca 2007 roku w pobliżu miejsca, gdzie ujawniono zwłoki Magdy, czyli na nieużytkach znajdujących się między polami po prawej stronie trasy Raków - Szydłów, na wysokości drogi prowadzącej do tamy i hotelu "Cztery wiatry".

Policjanci mają nadzieję, że pojawią się nowi świadkowie, którzy wcześniej z różnych przyczyn nie chcieli się ujawnić, albo przypuszczali, że sprawa ta jest już wyjaśniona. Apelują do świadków: czasami z pozoru mało istotna informacja może okazać się punktem zwrotnym w sprawie, nadać kierunek i w rezultacie doprowadzić do ustalenia okoliczności oraz sprawcy przestępstwa.

Policjanci czekają na informację przez całą dobę pod specjalnym numerem telefonu 0 41 343 49 12 lub 997 w całej Polsce. Zapewniają pełną dyskrecję. Za pomoc w wykryciu sprawcy zbrodni wyznaczono nagrodę pieniężną w wysokości 20 tys. zł.

3 lipca 2007 roku po południu Magda Czechowska wraz ze starszą o trzy lata ciotką przebywały u znajomego na terenie stadniny koni. Ok. godz. 20.30 Magda, jej ciotka oraz koleżanka wysiadły na ul. Hipotecznej dokąd odwiózł je właściciel stadniny. Dziewczynki poszły ulicą Sienkiewicza w kierunku dworca PKP. Przy ulicy Paderewskiego rozstały się. O godz. 20.45 zapis kamer monitoringu w tunelu dworcowym zarejestrował Magdę zbliżającą się do wyjścia prowadzącego na ulicę Mielczarskiego.

26 lipca około godz. 7.30 wczasowicz spacerujący z psem po nieużytkach między polami w pobliżu miejscowości Życiny w gminie Raków znalazł nagie zwłoki Magdy. Określono, iż śmierć dziecka nastąpiła przypuszczalnie w okresie między 16 a 19 lipca w wyniku uduszenia, do którego mogło dojść, m.in. poprzez przytkanie twarzy dłonią, poduszką, kołdrą czy innym przedmiotem.

Magda Czechowska miała 11 lat, choć wyglądała na nieco starszą, niektórzy oceniali, że ma 13-16 lat. Miała 164 cm wzrostu, ważyła 46 kg. W chwili zaginięcia ubrana była w ciemne granatowe dżinsy z różowym paskiem, bluzkę z krótkim rękawem koloru różowego w serduszka, buty czarne sportowe z różowymi wstawkami na bokach po zewnętrznej stronie.

Za "Rzeczpospolitą" z dn. 01.07.2008 r.


Śmierć Magdy - to było morderstwo!

/saba/

dodano: 14 listopada 2007, 0:01

11-letnia Magda Czechowska z Kielc, dziewczynka, której okoliczności śmierci wciąż owiane są tajemnicą, została uduszona.

Tak wynika z opinii biegłego z Zakładu Medycyny Sądowej w Kielcach, którą dostali prokuratorzy.

- Z opinii biegłego wynika, że bezpośrednią przyczyną śmierci dziewczynki było gwałtowne uduszenie - mówi Sławomir Mielniczuk, rzecznik prasowy prowadzącej śledztwo w tej dramatycznej sprawie Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

- Najprawdopodobniej śmierć była skutkiem zatkania 11-latce ust i nosa - dodaje prokurator. Magda chorowała na astmę, ale... - Biegły wykluczył, by do śmierci dziecka przyczyniły się zmiany chorobowe - mówi Sławomir Mielniczuk.

Opinia biegłego nie pozostawia wątpliwości - Magda została zamordowana. Przypomnijmy: 11-latka zaginęła 3 lipca tego roku. Ostatni raz była widziana tamtego dnia wieczorem, kiedy szła przez tunel pod kieleckim dworcem. Potem ślad po dziecku zaginął i mimo prowadzonej na niespotykaną dotychczas w Świętokrzyskiem skalę akcji policjantom nie udało się znaleźć dziewczynki.

26 lipca w gminie Raków turysta znalazł zakopane zwłoki dziecka. Najpierw porównanie karty stomatologicznej 11-latki z Kielc z uzębieniem zmarłej, a potem badania genetyczne potwierdziły, że to ciało zaginionej Magdy.

Ponad miesiąc po znalezieniu dziewczynki biegli wydali opinię, że ciało dziecka leżało w ziemi od siedmiu do 10 dni. W organizmie dziewczynki nie znaleziono śladów toksyn.

Stwierdzono zawartość alkoholu, ale - jak mówili śledczy - mogło to wynikać z procesów fizjologicznych, jakie zachodziły po jej śmierci. Kiedy umarła Magda, czy żyła jeszcze po zaginięciu, tego wciąż nie wiadomo.

Nie wiadomo też, z kim spędziła ostatnie trzy tygodnie swojego życia. Policjanci mówią, że wciąż pracują nad sprawą, ale ich działania na razie kończą się porażką. Nie zatrzymano nikogo, nikomu nie przedstawiono zarzutów.

- W tej sprawie trwają czynności operacyjne, ale nie ma przełomu, który pozwoliłby na zatrzymanie kogoś i przedstawienie mu zarzutów - mówi komisarz Krzysztof Skorek, rzecznik prasowy szefa świętokrzyskiej policji.

Za "Echem Dnia" z dn. 14.11.2007 r.


Gwałtowne uduszenie przyczyną śmierci 11-letniej Magdy

PAP - dodane 27 minut temu

Wtorek, 13 listopada 2007

Gwałtowne uduszenie było przyczyną śmierci 11-letniej Magdy z Kielc, która zaginęła na początku lipca i której ciało znaleziono w pobliżu zbiornika wodnego Chańcza (Świętokrzyskie) - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Sławomir Mielniczuk.

Według biegłego, który sporządził opinię w tej sprawie, prawdopodobnie dziewczynkę uduszono poprzez zatkanie jej ust i nosa. Biegły wykluczył, by zgon nastąpił z powodu choroby.

Magdalena zaginęła 3 lipca. Wieczorem nie wróciła do domu z jazdy konnej. Ostatni raz była widziana w okolicach kieleckiego dworca PKP. 26 lipca częściowo zakopane zwłoki znalazł wśród pól w odludnym miejscu w okolicach zalewu Chańcza mężczyzna spacerujący z psem.

(sm)

Za serwisem WP z dn. 13.11.2007 r.


Śmierć Magdy jest wciąż tajemnicą

Michał Nosal

dodano: 29 października 2007, 0:01

Nadal nie wiemy, jak zginęła Magda. Śledczy sprawdzą mężczyznę, który porwał dwunastoletnią dziewczynkę.

- To żmudna praca i na razie nie wiadomo, dokąd nas doprowadzi - przyznają tarnowscy policjanci, pytani, czy zatrzymany przez nich mężczyzna, podejrzewany o uprowadzenie 12-latki, może mieć związek z zaginięciem 11-letniej Magdy z Kielc.

WYSZŁA DO SZKOŁY

O sprawie zaginięcia 12-latki z okolic Tarnowa głośno było w ogólnopolskich mediach. Dziecko w poniedziałek rano wyszło do szkoły, ale nie dotarło do niej. Rodzice wszczęli alarm.

Policjanci ustalili, że dziewczynka jakiś czas temu poznała przez Internet starszego od siebie mężczyznę i to najprawdopodobniej on czekał na nią rankiem przed domem.

Według ustaleń śledczych, dziecko zostało siłą wciągnięte do samochodu. Tarnowscy policjanci zaczęli poszukiwania. Trop wiódł w okolice Warszawy. We wtorek rankiem tutejsi policjanci weszli do siedziby firmy, w której pracował podejrzewany 47-latek. Zaleźli tu - jak opisywali - zszokowane i wyczerpane dziecko. Mężczyznę zatrzymali. Został aresztowany na trzy miesiące.

- Jest podejrzany o uprowadzenie 12-letniej Karoliny oraz o to, że działając ze szczególnym okrucieństwem, pozbawił ją wolności. Nie chodzi tu o użycie siły, a o wiek dziewczynki. Jest także podejrzany o to, że przez przytrzymywanie i grożąc pozbawieniem życia, doprowadził małoletnią do innej czynności seksualnej i obcowania płciowego - wyjaśnia Bożena Owsiak, rzecznik prasowy tarnowskiej prokuratury.

- Mężczyzna przyznał, że nawiązał kontakt z dziewczynką i obcował z nią płciowo, twierdzi jednak, że nie działo się to wbrew jej woli. Zeznania dziecka przeczą tym wyjaśnieniom.

ZNAJĄ TRAGEDIĘ MAGDY

Śledczy z Tarnowa znają tragedię 11-letniej Magdy z Kielc, przyznają jednak, że na razie za wcześnie, by mówić, czy zatrzymany mężczyzna mógł mieć jakikolwiek związek z zaginięciem dziecka z Czarnowa.

- Mężczyzna przyznaje, że poprzez strony internetowe o zabarwieniu seksualnym, a potem komunikator kontaktował się z dziewczynkami w wieku od 12 do 17 lat. Tłumaczy także, że 12-latka była pierwszą, z którą skontaktował się bezpośrednio. Będziemy sprawdzać, czy mówi prawdę - uzupełnia prokurator Bożena Owsiak.

- 47-latek, jako pracownik serwisu, często jeździł po kraju w delegacje - opowiada Andrzej Sus, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.

- Sprawa będzie wymagać współpracy wielu jednostek. Koordynację prac przejmie zapewne Kraków lub Warszawa. Nie znamy jeszcze zawartości twardych dysków z trzech zabezpieczonych komputerów 47-latka. Będziemy badać, z kim się łączył i jakie są losy tych osób. To żmudna praca. Na razie trudno powiedzieć, dokąd nas doprowadzi.

Za "Echem Dnia" z dn. 29.10.2007 r.


Dla Magdy...

/minos/

dodano: 8 sierpnia 2007, 0:01

Ponad sto osób przeszło wczoraj przez Kielce w marszu milczenia, poświęconym 11-letniej Magdzie. Poprowadzili go bliscy dziewczynki.

Ręcznie wypisane plakaty, informujące o marszu, pojawiły się na ulicach miasta nocą z poniedziałku na wtorek.

Organizatorzy zapraszali na godzinę 20.40 (to pora, gdy po raz ostatni widziano Magdę żywą) na plac Wolności.

Prosili o zabranie zniczy. O wyznaczonej porze marsz ruszył ulicą Sienkiewicza. Na czele byli bliscy Magdy, między innymi jej babcia.

- Jestem tu, żeby zaprotestować. W tych czasach człowiek przestał być dla drugiego człowiekiem. Dla mnie to niezrozumiałe. To dziecko nikomu nie zawiniło. Przecież nawet nie miało przy sobie pieniędzy - ubolewała idąca z innymi Janina Sobiepańska.

- Przyszłam tu, bo czuję ból. Uczę w szkole Magdy. Przeraża mnie to, że ten, kto jej zrobił krzywdę, chodzi na wolności - mówiła nauczycielka Anna Mikuśkiewicz.

Marsz zakończył się w tunelu pod dworcem. To tędy Magda szła do domu w krytyczny wieczór. Bliscy dziewczynki szybko odeszli. Nie chcieli rozmów.

Za "Echem Dnia" z dn. 08.08.2007 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 29.11.2010 r.