Morderstwo 15-letniego Michała Staszewskiego w Gliwicach w maju 2000 r.

Strona główna

Morderstwa z regionu:

Śląsk

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 20.10.2004 r.

Bez wyroku w sprawie zabójstwa 14-letniego Michała

Przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach nie zapadł wyrok w procesie dwóch zabójców 14-letniego Michała Staszewskiego z Gliwic. Sąd uznał, że konieczne są aktualne opinie na temat resocjalizacji oskarżonych. Michał zginął w maju 2000 roku, bo nie chciał kolegom pożyczyć pistoletu śrutowego.

Przed sądem I instancji zapadły już trzy wyroki w tej sprawie, dwa poprzednie zostały uchylone. W ostatnim, z października ub. roku, Sąd Okręgowy w Gliwicach skazał zabójców na dożywocie i 25 lat więzienia. To najwyższe kary, jakie można było wymierzyć Rafałowi Faberowi i Tomaszowi Stożkowi. Pierwszy z nich w chwili dokonania zbrodni miał 20, a drugi tylko 15 lat, jednak ze względu na charakter sprawy odpowiadał przed sądem jak dorosły. We wtorek w sądzie stawił się tylko Stożek.

Sąd odwoławczy uznał, że do wydania prawomocnego werdyktu potrzeba dodatkowych opinii na temat resocjalizacji skazanych. Mają one powstać w aresztach, w których od kilku lat przebywają dwaj zabójcy Michała.

"W związku z tym, że sąd I instancji wymierzył maksymalne kary, jakie mógł wymierzyć w tej sprawie, to zdaniem obecnego składu sądu apelacyjnego, konieczne jest zażądanie aktualnych opinii z tego okresu (aresztowania - PAP)" - powiedział przewodniczący składu orzekającego Paweł Węgrzynek.

Jak dodał sędzia, opinie mają zawierać prognozy psychologów, jak może przebiegać resocjalizacja oskarżonych. Sąd nie rozstrzygał, czy sąd I instancji wydał prawidłowy wyrok.

"Myślę sobie, że jeśli tak musi być, jeśli to jest potrzebne do tego, żeby sąd mógł ten wyrok rozeznać sprawiedliwie i w swoim sumieniu, to musimy w takim razie wziąć na siebie ten krzyż i jeszcze raz tu przyjechać, i miejmy nadzieję, że wtedy to już będzie naprawdę ostatni raz. Muszę to po prostu przyjąć i jakoś ścierpieć jeszcze trochę tego trudu" - powiedziała dziennikarzom matka zamordowanego Michała Bożena Staszewska.

Dodała, że bała się ponownego zwrotu sprawy do sądu I instancji. Jak zaznaczyła, nie wiadomo, dlaczego w ciągu kilku lat nie może zapaść prawomocny wyrok w tak prostej sprawie. Wyraziła zadowolenie, że sąd zezwolił na ujawnienie nazwisk i wizerunków oskarżonych.

W ocenie pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, mec. Anny Dembek, decyzja sądu jest słuszna. "Jakiś czas już upłynął i pewne wiadomości na temat tego, co dzieje się z oskarżonymi, by się przydały (...) Przeprowadzenie tych wywiadów niewątpliwie pomoże sądowi i zamknie już naprawdę szalenie dokładnie i dobrze przeprowadzone postępowanie" - powiedziała.

Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w sierpniu 2001 r. Gliwicki sąd skazał wówczas obu zabójców na 25 lat więzienia. Sąd Apelacyjny uchylił tamten wyrok z przyczyn formalnych - jeden z sędziów orzekających w procesie, oddelegowany z sądu rejonowego, nie miał delegacji do uczestniczenia w rozprawie w dniu publikacji wyroku. Proces był więc powtarzany z powodu braku jednego dokumentu.

W maju 2003 roku sąd I instancji wymierzył zabójcom kary 25 i 15 lat pozbawienia wolności. Oskarżyciele złożyli apelację, domagając się najwyższych dozwolonych przepisami kar. Sąd apelacyjny podzielił argumentację oskarżycieli i zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Obecna apelacja dotyczy wyroku z października ub. roku, kiedy gliwicki sąd skazał zabójców na dożywocie i 25 lat więzienia.

Zabójcy byli kolegami Michała. Razem zbierali militaria. Rafał i Tomasz zwabili kolegę na gliwicki poligon, założyli mu pętlę na szyję i zadali ponad 50 ciosów nożem. Potem, jeszcze przytomnego, ciągnęli na lince po poligonie; ciało przysypali ziemią. Zabitemu chłopcu zabrali zegarek wartości 50 zł i klucze do mieszkania. Następnego dnia brat Tomasza, Dariusz, pomógł Rafałowi w zamaskowaniu zwłok (wyrok 1,5 roku więzienia za utrudnianie postępowania wobec niego jest prawomocny). Ciało chłopca odnaleziono dopiero po sześciu tygodniach.

Za Dziennikiem Internetowym PAP z dn. 19.04.2005 r.


Jego przyszłość to więzienie

Wreszcie przyszła sprawiedliwość

Najpierw podstępem wywabili Michała Staszewskiego na poligon w Gliwicach. Przez ponad dwie godziny znęcali się nad nim: dusili, ranili nożem, bili po całym ciele.

Wczoraj Sąd Okręgowy w Gliwicach skazał Tomasza S. na 25 lat więzienia, a Rafała F. na dożywocie. To najwyższe możliwe kary w tym przypadku, bo Tomasz S. w chwili popełnienia zbrodni miał zaledwie 15 lat!

Droga przez mękę

Opis obrażeń Michała Staszewskiego (w chwili zabójstwa w 1999 r. miał 14 lat) zajmuje w aktach kilka stron. Miał na ciele 54 rany od noża. Jak ustalili biegli, wszystkie otrzymał, kiedy jeszcze żył. Przez następne dni zwyrodnialcy udawali zmartwionych zaginięciem kolegi, pomagali rodzicom Michałka w jego poszukiwaniach. Ciało chłopca, półtora miesiąca później, znalazł grzybiarz.

Zabójcy przyznali się do winy, tłumaczyli, że Michała zabili, bo nie chciał pożyczyć im wiatrówki.

Sędzia Adam Chodkiewicz podkreślał wczoraj w ustnym uzasadnieniu wyroku, że oskarżeni o zabójstwo popełnili je ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

Był to już trzeci proces w tej sprawie, dwa poprzednie wyroki uchylił Sąd Apelacyjny w Katowicach.

Chcą najwyższych kar

Prokurator i oskarżyciele posiłkowi (rodzice zamordowanego chłopca) domagali się najwyższych z możliwych kar dla obu zabójców.

Bożena Staszewska, matka Michała, od początku uczestniczyła we wszystkich rozprawach morderców swojego syna. Obecny wyrok jest jej zdaniem jedyny do zaakceptowania.

- Jeśli oni nie zasłużyli na najwyższe możliwe kary, to kto zasłużył? Przecież mój syn przeszedł istną drogę krzyżową.

Gliwice, Grzegorz Zasępa

Za dziennikiem "Super Express" z dn. 15.10.2004 r.


Kara bez skruchy

Rafał F. i Tomasz S. zamordowali cztery lata temu w bestialski sposób 14-letniego Michała. Wczoraj zostali skazani. Pierwszy na dożywocie, drugi na 25 lat więzienia.

- Wreszcie mogę uwierzyć, że nasze sądy mogą karać - mówi matka brutalnie zamordowanego 14-letniego Michała, Bożena Staszewska. - Zapadł najwyższy wyrok, ale nie wiem co musiałoby się stać, by do katów mojego dziecka dotarła prawda o tym co zrobili.

W gliwickim Sądzie Okręgowym zakończył się trzeci proces Rafała F. i Tomasza S., którzy cztery lata temu w Gliwicach z zimną krwią zamordowali Michała. Mordercom wymierzono najwyższą możliwą karę: Rafałowi F. - dożywocia, a Tomaszowi S. - 25 lat więzienia. W czasie odczytywania wyroku mordercy mieli pusty wyraz twarzy. Żadnych emocji, a jedyną reakcją zabójców były spuszczone głowy.

Proces ruszył wiosną 2001 roku. Zapadł wtedy wyrok skazujący obu zabójców na 25 lat więzienia. Sąd Apelacyjny wyrok uchylił ze względu na błędy proceduralne - brak podpisu jednego z sędziów na delegacji w czasie publikacji wyroku. Proces powtórzono. Tym razem zabójcy zostali skazani na 15 i 25 lat. Wniesiono apelację. Sąd wyższej instancji uznał, że wymierzone kary nie są adekwatne do popełnionego czynu. Okrucieństwo i bestialstwo Rafała F. i Tomasza S. wymagało większego napiętnowania.

Michał Staszewski zniknął 15 maja 2000 roku. Miał wtedy 14 lat. W poszukiwaniach chłopca uczestniczyli rodzice, koledzy i mieszkańcy Gliwic. Ulotkami z wizerunkiem chłopca oplakatowano całe miasto. Poszukiwania nagłośniono w mediach. Nikt nie wierzył wówczas w wersję, że tak spokojny chłopak jak Michał mógł zostać zamordowany. Szokującą prawdę poznano 29 czerwca. Na gliwickim poligonie leżały zwłoki zmasakrowanego nastolatka. Tego samego dnia aresztowano Rafała F. i Tomasza S. Mieli wówczas 20 i 15 lat. Obaj pomagali w poszukiwaniach Michała. W końcu Tomasz S. był jego kolegą. Bywał w domu Staszewskich. Razem z Michałem interesowali się bronią. Później, w trakcie wyjaśnień, obaj zabójcy opowiadali, że nastolatka zabili, bo nie chciał pożyczyć im wiatrówki. Dlatego też zadali Michałowi 54 ciosy nożem. Chłopak na poligon został zwabiony przez przyszłych oprawców. Scenariusz morderstwa musiał być wcześniej przygotowany. Tomasz S. i Rafał F. mieli ze sobą noże i linę z pętlą. Michał konał długo. Chłopak płakał i prosił o litość. Bezskutecznie. Mordercy zadali mu 14 ran w szyję. Ciosy padały dalej. Oprawcy rozcięli mu brzuch,. przekłuli oczy i przyrodzenie. Kaźń zakończyli nakładając Michałowi pętlę na szyję. Chłopak jeszcze wtedy żył. Mordercy wlekli go tak długo, aż się udusił. - To była droga krzyżowa mojego syna - mówi cicho Bożena Staszewska.

Mordercy zabrali klucze od mieszkania Michała i jego zegarek...

Tomasz S. i Rafał F. od początku przyznawali się do zabójstwa. W składanych zeznaniach jeden zrzucał winę na drugiego. Tomasz S. tłumaczył, że zadał Michałowi tylko jeden cios nożem. Potem tylko się przyglądał. Rafał F. mówił, że mordowali wspólnie. Po kilku pierwszych ciosach, jak mówił F. obaj zrozumieli, że Michał tego nie przeżyje i chcieli skrócić jego mękę. - Nie ma znaczenia kto więcej zadał ciosów - mówił wczoraj podczas ogłoszenia wyroku sędzia, Adam Chodkiewicz. - Wiadomo, że sprawcy nawzajem pobudzali się do czynów i obaj są za zbrodnię tak samo odpowiedzialni. Obaj w trakcie popełniania zbrodni byli poczytalni i świadomi tego co robią. Tuż po ogłoszeniu pierwszego wyroku wykazali się cynicznym zachowaniem i głęboką demoralizacją.

Tomasz S. skazany pierwszym wyrokiem na 25 lat więzienia - miał wówczas 16 lat - przebywał najpierw w poprawczaku. Morderca próbował stamtąd uciec. Na planach się skończyło. Policja dostała ,cynk" i S. został przewieziony do aresztu śledczego. Drugi z oprawców po pierwszym wyroku budował za kratkami swoją własną legendę. Rozdawał innym osadzonym autografy. Chwalił się, że za brutalny mord dostał tak niewielki wyrok. Mówił, że jak sąd tak zadecydował, to bez żadnych problemów po kilku latach wyjdzie na zwolnienie warunkowe.

Rafał F. żałował tylko jednego - że obaj z Tomaszem S. nie pomyśleli o skutecznym pozbyciu się zwłok. - Mogliśmy je przecież rozpuścić w kwasie - mówił morderca.

- Nie wierzę w wątek z wiatrówką - mówi Bożena Staszewska. - Potwierdzili to zresztą później świadkowie.

Jeden z więźniów, który siedział z Rafałem F. w jednej celi zeznając w sądzie opowiedział o satanistycznych skłonnościach F. Osadzony zeznał, że słyszał jak F. opowiadał, że wspólnie z Tomaszem S. chcieli złożyć Michała w hołdzie szatanowi. - Zrobili to dlatego albo też bez żadnego powodu - uważa matka Michała. - Czy wierzę w resocjalizację? Przemiana ich serc jest możliwa, ale nie wiem co by musiało się stać, by zrozumieli co zrobili.

Bożena Staszewska nie usłyszała nigdy przeprosin z ust oprawców swego dziecka. Rodziny morderców uważają, że nic się nie stało. - Idę ulicą i widzę matkę Rafała F. - opowiada kobieta. - Ona do mnie podchodzi i mówi "Było, minęło i trzeba żyć dalej". Sami mordercy na początku, kiedy ruszył pierwszy proces, unikali mojego wzroku. Później zaczęli mi patrzeć w twarz. Butnie, roszczeniowo. Są zimni i wyrachowani. To nie "bezmózgowcy". Wiedzą jakie mają prawa. Jeden z nich w trzecim procesie odmówił składania wyjaśnień i zażądał wglądu do akt sprawy.

Zgodnie z wyrokiem, który zapadł wczoraj, Rafał F. o zwolnienie warunkowe może ubiegać się po 25 latach, a Tomasz S. po 15 latach odsiadki. - Dla mnie kara to jest dożywotnia, ciężka praca - mówi Staszewska. - Bez udogodnień, dostępu do telewizora i jedzenia przynoszonego na tacy. Oni muszą poczuć to na własnej skórze. Kara śmierci byłaby eliminacją, a nie karą.

Wyrok nie jest prawomocny i jeden z obrońców, mecenas Janusz Budzianowski zapowiedział apelację. - Uważam, że Rafał F. jako jednostka socjopatyczna nie powinien być karany tak surowo - mówi mecenas. - Obaj powinni być skazani na 25 lat więzienia.

Bożena Staszewska opowiada, że wyrok z najwyższą karą nic nie zmienił w jej życiu. - Czy czuję satysfakcję? Tu nie ma pokonanych i przegranych. Cieszę się tylko z tego, że inni widząc, że taka zbrodnia jest jak najsurowiej osądzona, poczują się bezpieczniej. W moim życiu nic się nie zmieni. Nic ani nikt nie wróci mi już Michała. Spadnie mi tylko z serca ciężar chodzenia do sądów. Wierzę, że sąd oddali apelację obrony. Nie może być inaczej. Zbrodnia w końcu została ukarana, ale nic nie wskrzesi mojego syna - Bożena Staszewska nie potrafi ukryć łez.

Anna Malinowska - Trybuna Śląska

Za serwisem Gliwice.NaszeMiasto.pl z dn. 15.10.2004 r.


Trzeci proces w sprawie zabójstwa Michała Staszewskiego

Po raz trzeci dojdzie do procesu w sprawie zabójstwa 14-letniego Michała Staszewskiego, dokonanego w maju 2000 roku - zdecydował w czwartek Sąd Apelacyjny w Katowicach, uchylając wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Oskarżyciele, którzy złożyli odwołanie od ostatniego wyroku sądu I instancji, domagali się dla zabójców Michała najwyższych przewidzianych przepisami kar: dożywocia dla Rafała F. i 25 lat więzienia dla Tomasza S., który w chwili popełnienia zbrodni miał 15 lat. Sąd I instancji w maju ub. r. wymierzył im kary 25 i 15 lat pozbawienia wolności.

Sąd Apelacyjny zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia uznając, że sąd w Gliwicach nie poddał wystarczająco wnikliwej analizie wszystkich dowodów. Przewodniczący składu orzekającego sędzia Mirosław Ziaja zasugerował też, że wyrok sądu I instancji był zbyt łagodny. Pierwszy proces w sprawie zabójstwa Michała zakończył się w sierpniu 2001 r. Wyrok - po 25 lat więzienia - został uchylony z przyczyn formalnych.

Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 15.01.2004 r.


Dożywocie i 25 lat więzienia za zabójstwo 15-latka

Sąd w Gliwicach skazał w czwartek na dożywocie i 25 lat więzienia dwóch mężczyzn, którzy w maju 2000 r. brutalnie zamordowali 15-letniego Michała Staszewskiego. - Sprawcy są głęboko zdemoralizowani, cyniczni i wyrachowani - argumentował sąd

Dla Bożeny Staszewskiej czas stanął w miejscu 15 maja 2000 r. Wtedy po raz ostatni widziała swojego 15-letniego syna żywego. Michał wyszedł się pobawić i nie wrócił już do domu. Przez kilka tygodni szukała go cała śląska policja. Jego zmasakrowane ciało przypadkowo znaleziono na poligonie w Gliwicach. Miało kilkadziesiąt ran od noża.

Policja bardzo szybko ustaliła zabójców. To 15-letni Tomasz S. i 20-letni Rafał F., dobrzy koledzy Michała. Zamordowali go, bo chłopak nie chciał im pożyczyć wiatrówki. Po zbrodni byli tak wyrachowani, że brali udział w poszukiwaniach chłopca.

- Cztery razy widziałam film z wizji lokalnej i cztery razy pękało mi serce, kiedy beznamiętnym głosem opowiadali, jak znęcali się na synem - mówiła mama Michała. Wczoraj nad wyraz opanowana i spokojna przyszła do Sądu Okręgowego w Gliwicach, przed którym kończył się trzeci proces zabójców jej syna. Już dwukrotnie sąd wymierzał im kary 15 i 25 lat więzienia, jednak za każdym razem ten wyrok był uchylany jako zbyt łagodny.

Wczoraj sędzia Adam Chodkiewicz, przewodniczący składu orzekającego, nie miał żadnych wątpliwości, że sprawcy dopuścili się zbrodni. I zrobili to z wyjątkowym okrucieństwem.

- Są głęboko zdemoralizowani, cyniczni i wyrachowani - argumentował sędzia, wymierzając karę dożywocia dla Rafała F. i 25 lat więzienia dla Tomasza S. Drugiego z bandytów potraktował łagodniej tylko dlatego, że w chwili mordu miał 15 lat.

Skuci kajdanami zabójcy Michała przyjęli wyrok bardzo spokojnie. Rafał F. długo mierzył mamę Michała hardym spojrzeniem. Nie powiedział jednak ani jednego słowa. Tomasz S., wychodząc z sali, zdobył się tylko na ciche "przepraszam".

- Tutaj nie ma zwycięzców i pokonanych, bo ten wyrok nie przywróci Michałowi życia. Niech będzie jednak ostrzeżeniem dla innych młodych ludzi, którzy chcą wkroczyć na drogę przestępstwa - mówiła pani Staszewska. Kobieta ma nadzieję, że to wreszcie koniec tej sprawy.

Mecenas Janusz Budzianowski, obrońca Rafała F., pozbawił ją jednak wszelkich złudzeń. Już wczoraj na sali sądowej zapowiedział apelację wyroku. - Mój klient jako jednostka socjopatyczna nie powinien być karany tak surowo - stwierdził adwokat.

Za "GW" z dn. 14.10.2004 r.


Dożywocie i 25 lat więzienia dla zabójców 14-letniego Michała

Kary dożywocia i 25 lat więzienia wymierzył Sąd Okręgowy w Gliwicach zabójcom 14-letniego Michała Staszewskiego. Chłopiec został bestialsko zamordowany w maju 2000 roku, bo nie chciał pożyczyć kolegom pistoletu śrutowego.

To najwyższe kary, na jakie można było skazać Rafała F. i Tomasza S. Pierwszy z nich w chwili dokonania zbrodni miał 20, a drugi tylko 15 lat, jednak ze względu na charakter sprawy odpowiadał przed sądem jak dorosły.

Sędzia Adam Chodkiewicz podkreślił w ustnym uzasadnieniu wyroku, że obaj oskarżeni - mimo że umniejszali swoją winę - w równym stopniu przyczynili się do zbrodni, a w czasie jej popełnienia "wzajemnie się stymulowali". Sąd uznał, że zabójstwo popełnili z wyjątkowym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Zdaniem składu orzekającego, obaj sprawcy są głęboko zdemoralizowani, cyniczni i wyrachowani.

Sąd zwrócił uwagę na to, że obaj sprawcy są młodzi, przyznali się do winy i opisali przebieg zbrodni, jednak - wobec okrucieństwa zbrodni - nie mogło to wpłynąć na wysokość orzeczonych kar.

Wyrok nie jest prawomocny. Obrona zapowiada, że się od niego odwoła. Ta apelacja zostanie wniesiona przeze mnie z głębokim przekonaniem, ponieważ uważam, że F., jako jednostka socjopatyczna nie powinien być ukarany tak surowo - powiedział dziennikarzom mec. Janusz Budzianowski.

Według niego, sąd naruszył zasadę "wewnętrznej sprawiedliwości wyroku". Zdaniem adwokata, ponieważ przepisy nie pozwalały skazać Tomasza S. na dożywocie, obaj oskarżeni powinni być mierzeni jedną miarą i obaj skazani na karę 25 lat pozbawienia wolności.

Bożena Staszewska, matka Michała, powiedziała dziennikarzom, że w procesie chodziło o taki wyrok, który mocno wryje się w świadomość sprawców i który umożliwi im dokonanie takiego wglądu, że zrobili coś potwornego, okrutnego, bestialskiego i że muszą zmienić swoje życie.

- Ten wyrok nie wskrzesi mojego syna i trudno tu mówić o jakimkolwiek zwycięstwie i satysfakcji; natomiast cieszę się z takiego wymiaru społecznego tego wyroku - żeby ludzie mieli świadomość, że za takie bestialstwo i za takie okrucieństwo (...) zapadają wyroki maksymalne. Jest to powód, żeby być zadowolonym, w takim bardzo ogólnym znaczeniu tego słowa - wyjaśniła Staszewska.

Był to już trzeci proces w tej sprawie. Dwa poprzednie wyroki uchylił Sąd Apelacyjny w Katowicach.

W maju ubiegłego roku sąd I instancji wymierzył zabójcom kary 25 i 15 lat pozbawienia wolności. Oskarżyciele, którzy złożyli apelację, domagali się dla nich najwyższych przewidzianych przepisami kar. Obrońcy uważali natomiast, że tamten wyrok był zbyt surowy. Adwokat Tomasza S. uważał, że jego klient nie powinien odpowiadać przed sądem jak osoba dorosła, tylko trafić do poprawczaka.

Sąd Apelacyjny podzielił argumentację oskarżycieli i zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia, uznając, że sąd w Gliwicach popełnił błędy w ustaleniach i nie poddał wystarczająco wnikliwej analizie wszystkich dowodów. Sąd Apelacyjny zasugerował też, że wyrok sądu I instancji był zbyt łagodny.

Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w sierpniu 2001 r. Gliwicki sąd skazał wówczas obu zabójców na 25 lat więzienia. Sąd Apelacyjny uchylił tamten wyrok z przyczyn formalnych - jeden z sędziów orzekających w procesie, oddelegowany z Sądu Rejonowego, nie miał delegacji do uczestniczenia w rozprawie w dniu publikacji wyroku. Proces był więc powtarzany z powodu braku jednego dokumentu.

Do zabójstwa doszło w maju 2000 roku. Sprawcy byli kolegami Michała. Razem zbierali militaria. Chłopiec zginął, bo nie chciał im pożyczyć pistoletu śrutowego. Rafał i Tomasz zwabili kolegę na gliwicki poligon, założyli mu pętlę na szyję i zadali 54 ciosy nożem. Potem, jeszcze przytomnego, ciągnęli na lince po poligonie; ciało przysypali ziemią. Zabitemu chłopcu zabrali zegarek wartości 50 zł i klucze do mieszkania. Następnego dnia brat Tomasza, Dariusz, pomógł Rafałowi w zamaskowaniu zwłok (Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok 1,5 roku więzienia dla Dariusza za utrudnianie postępowania). Mimo drobiazgowych poszukiwań, ciało chłopca odnaleziono dopiero po sześciu tygodniach.

Za serwisami WP, Onet.pl z dn. 14.10.2004 r.


Zamiast wyroku ws. zabójstwa - wznowienie przewodu sądowego

Wbrew zapowiedziom Sąd Okręgowy w Gliwicach nie ogłosił wyroku w procesie ws. zabójstwa 14-letniego Michała Staszewskiego. Skład orzekający nieoczekiwanie postanowił wznowić przewód sądowy, by dodatkowo przesłuchać jednego z oskarżonych - Rafała F.

Matka Michała, która przyszła dziś do sądu mówiła, że jest zbulwersowana i zdziwiona taką decyzją. "Jestem w szoku (...) To jest po prostu tragiczne, wszyscy nastawialiśmy się, że wyrok wreszcie zapadnie, że ta sprawa się wreszcie zamknie" - powiedziała dziennikarzom Bożena Staszewska.

"Życie w ciągłym stresie przez trzy lata jest naprawdę dla mnie bardzo trudne. Zapadnięcie wyroku jest zdjęciem ze mnie połowy ciężaru, którego już nie chcę na sobie nosić - po raz kolejny oglądać sprawców i przychodzić do tego budynku" -podkreśliła.

Sąd nie chciał podać powodów, dla których w ostatniej chwili - już po wystąpieniach końcowych - zdecydował się wznowić proces. Nie wiedzieli tego także oskarżyciele i obrońcy.

Proces toczy się już po raz drugi. W sierpniu 2001 r. zabójcy Michała zostali skazani na kary po 25 lat więzienia. W październiku ubiegłego roku Sąd Apelacyjny w Katowicach uznał, że wydający wyrok skład orzekający był nienależycie obsadzony - jeden z sędziów, oddelegowany z Sądu Rejonowego, nie miał delegacji do uczestniczenia w procesie w dniu publikacji wyroku. Proces jest więc powtarzany z powodu braku jednego dokumentu.

W piątek w mowach końcowych prokurator i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych - rodziców zabitego chłopca - wnioskowali o najwyższe kary, jakie zgodnie z prawem można wymierzyć oskarżonym - 25 lat pozbawienia wolności dla Tomasza S., który miał w chwili dokonania zbrodni 15 lat, i dożywocia dla starszego o pięć lat Rafała F.

Obrońca Rafała F. wnosił o utrzymanie wyroku z pierwszego procesu - 25 lat pozbawienia wolności. Obrońca Tomasza S. wnioskował o nadzwyczajne złagodzenie kary i umieszczenie oskarżonego w zakładzie poprawczym.

Do zabójstwa doszło w połowie maja 2000 roku w Gliwicach. Sprawcy byli kolegami Michała. Razem zbierali militaria. Zabójcy wyjaśnili, że chłopiec zginął, bo nie chciał im pożyczyć pistoletu śrutowego. Rafał i Tomasz zwabili kolegę na gliwicki poligon, założyli mu pętlę na szyję i zadali 54 ciosy nożem. Potem, jeszcze przytomnego, ciągnęli na lince po poligonie; ciało przysypali ziemią. Zabitemu chłopcu zabrali zegarek wartości 50 zł i klucze do mieszkania.

Następnego dnia brat Tomasza, Dariusz, pomógł Rafałowi w dokładnym zamaskowaniu zwłok. Pomimo prowadzonych przez policję i wojsko drobiazgowych poszukiwań na poligonie, z użyciem m.in. helikoptera z kamerą termowizyjną, ciało chłopca dopiero po sześciu tygodniach odnalazł mężczyzna zbierający grzyby. Wówczas oskarżeni przyznali się do popełnienia zabójstwa.

Brat Tomasza, Dariusz, za pomoc w ukryciu zwłok został w pierwszym procesie skazany na dwa lata więzienia. O taki sam wyrok wnioskuje prokuratura.

Za Dziennikiem Internetowym PAP z dn. 28.04.2003 r.


Oskarżyciele żądają najwyższych kar dla zabójców 14-latka

Podczas piątkowej rozprawy przed Sądem Okręgowym w Gliwicach oskarżyciele zażądali najwyższych kar dla zabójców 14-letniego Michała Staszewskiego.

Prokurator i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych wnioskowali o karę 25 lat pozbawienia wolności dla Tomasza S., który miał w chwili dokonania zbrodni 15 lat oraz domagali się kary dożywocia dla starszego o pięć lat Rafała S.

Matka zabitego chłopca w swoim wystąpieniu poprosiła, by zabójcy syna jej nie przepraszali. Zarówno jej zdaniem, jak i w opinii prokuratora i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, oskarżeni nie odczuwają żalu i skruchy w związku z popełnioną zbrodnią.

Do zabójstwa doszło w połowie maja 2000 roku w Gliwicach. Sprawcy zabójstwa byli kolegami Michała. Razem zbierali militaria. Zabójcy wyjaśnili, że chłopiec zginął, bo nie chciał im pożyczyć pistoletu. Rafał i Tomasz zwabili kolegę na gliwicki poligon, założyli mu pętlę na szyję i zadali 54 ciosy nożem. Potem, jeszcze przytomnego, ciągnęli na lince po poligonie; ciało przysypali ziemią. Zabitemu chłopcu zabrali zegarek wartości 50 zł i klucze do mieszkania.

Ciało chłopca dopiero po sześciu tygodniach znalazł mężczyzna zbierający grzyby. Wówczas oskarżeni przyznali się do popełnienia zabójstwa.

To już drugi proces w tej sprawie. Pierwszy wyrok został uchylony z powodu formalnego błędu sędziów. Wyrok zostanie ogłoszony w poniedziałek.

Za serwisem informacyjnym portalu Onet.pl z dn.25.04.2003 r. i Dziennika PAP


Zbrodnia była zaplanowana, popełniono ją ze szczególnym okrucieństwem

Prokurator chce dożywocia, obrońca - 25 lat więzienia

Dożywocia dla jednego z zabójców 15-letniego Michała Staszewskiego z Gliwic żądał prokurator. Obrońca prosił o niższą karę - 25 lat pozbawienia wolności. Wtedy będzie to kara sprawiedliwa - stwierdził.

Od kilku miesięcy w Sądzie Okręgowym w Gliwicach toczy się proces 21-letniego Rafała F., 16-letniego Tomasza S. oraz jego 25-letniego brata Dariusza S. Prokurator zarzuciła dwóm pierwszym, że 15 maja ubiegłego roku w bestialski sposób zamordowali Michała Staszewskiego. Przewód sądowy pozwolił co prawda na ustalenie przebiegu wydarzeń, nie odpowiedział jednak, kto naprawdę zaplanował zbrodnię.

Tragedia wydarzyła się w maju zeszłego roku. Tomasz S. i Rafał F. przyszli do domu chłopca. Zaproponowali koledze zainteresowanemu zbieraniem militariów pójście na pobliski poligon, gdzie miała być schowana skrzynka z granatami. Kiedy dotarli na miejsce, Rafał F. i Tomasz S. zadali Michałowi (jak okazało się w czasie sekcji) 54 pchnięcia nożem. Ofiara była maltretowana, torturowana i duszona. Większość ran zadano Michałowi, kiedy jeszcze żył. Zabili, bo jednemu z zabójców nie chciał kiedyś pożyczyć pistoletu pneumatycznego.

- Była to zbrodnia zaplanowana i dokonana ze szczególnym okrucieństwem. Nie udało się ustalić, kto z oskarżonych zaplanował zabójstwo, kto zadał pierwszy cios i następne. W czasie procesu przedstawiono nam trzy wersje wydarzeń na poligonie, a oskarżeni wzajemnie się w nich obciążają. Tylko F. i S. jednak wiedzą, jak było naprawdę - mówił wczoraj prokurator Adam Budowicz.

Według oskarżyciela zbrodnia w wykonaniu Rafała F. i Tomasza S. była zaplanowana i dokonana ze szczególnym okrucieństwem. - Nie dopatruję się żadnych okoliczności łagodzących dla oskarżonych - dodał prokurator.

Oskarżyciel zażądał bardzo wysokich kar: dla Rafała F. - dożywocia, dla Tomasza S. - 25 lat pozbawienia wolności, a Dariusza S. - 3 lat pozbawienia wolności (za udział w zbezczeszczeniu zwłok i utrudnianie śledztwa).

- Nie ma nadziei na resocjalizację Tomasza S., który w czasie zabójstwa Michała Staszewskiego miał ukończone 15 lat. Trudne warunki rodzinne nie są usprawiedliwieniem dla Rafała F. Społeczeństwo trzeba chronić przed takimi osobnikami jak oni - uzasadniał prokurator A. Budowicz.

Matka Michała w bardzo emocjonalnym wystąpieniu prosiła o skazanie morderców syna na wysokie kary, czyli o sprawiedliwy wyrok.

- Chciałam znać prawdę o ostatnich chwilach życia mego Michała. To, przez co przeszedł na poligonie, to były męczarnie i śmierć zadane przez przyjaciół. Może śmierć Michała jest też moją winą, bo ja go uczyłam dobroci dla ludzi. Dlatego wśród jego znajomych znaleźli się F. i S., którym zaufał. Oni, kiedy przez 6 tygodni szukaliśmy Michała, wskazywali miejsca, gdzie mógł być. Dobrze przecież wiedzieli, że nie żyje - mówiła Bożena Staszewska.

Obrońca Rafała F. prosił o niższą karę: 25 lat pozbawienia wolności zamiast dożywocia, wtedy będzie to kara sprawiedliwa - stwierdził w swej mowie mecenas Janusz Budzianowski. Z kolei obrońca Tomasza S. apelował do sądu, aby oskarżony zamiast do więzienia trafił do zakładu poprawczego (miał bowiem niewiele ponad 15 lat w chwili popełnienia zbrodni). Natomiast zdaniem obrony Dariusz S. również zasługuje na łagodniejszą karę, bo pomagając ukryć ciało Michała, chciał chronić brata.

Rafał F. powiedział ze spuszczoną głową, że żałuje swego czynu. Tomasz S. przeprosił matkę Michała. Prosił sąd - podobnie jak jego brat - o łagodny wyrok.

Czy tak się stanie, okaże się za tydzień. Wyrok zostanie ogłoszony w Sądzie Okręgowym w Gliwicach 1 sierpnia.

Tomasz Szymborski

Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 28-29.07.2001 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 08.01.2002 r.