Morderstwo 16-letniego dilera narkotyków w Kobyłce

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 26.11.2010

Śmierć za 10 tys. zł

Janina Blikowska

18-08-2009, ostatnia aktualizacja 19-08-2009 08:37

Już dwie osoby usłyszały zarzut zabójstwa 16-letniego Rafała N. Jego ciało znaleziono w sobotę w lesie w Kobyłce.

Poza 23-letnim Przemysławem B. za zbrodnię odpowie też 18-letni Artur Sz. Na tym drugim wcześniej ciążył tylko zarzut niepowiadomienia o zbrodni. Wczoraj wieczorem prokurator zdecydował go jednak zmienić. - Mamy nowe dowody - tłumaczy Arkadiusz Matusiak, szef wołomińskiej prokuratury, która prowadzi śledztwo.

Na jaw wychodzi coraz więcej szczegółów dotyczących zbrodni z Kobyłki. Okazuje się, że ofiara - Rafał N. - sam handlował narkotykami. Jego klientem był m.in. Przemysław B., który nie płacił regularnie za towar. Miał on być winny 16-latkowi ok. 10 tys. zł. - Z tego powodu Rafał N. miał nawet pobić swojego późniejszego zabójcę - mówi jeden ze śledczych.

Z Przemysławem B. miał się w piątek przypadkowo spotkać Rafał N., wcześniej bowiem B. go unikał. W piątek 16-latek podczas spotkania znów miał mu grozić. Więc B. razem z Sz. postanowili go przestraszyć. Skończyło się na 40 ranach ciętych i poderżniętym gardle. Zabójcy przykryli ciało gałęziami i piaskiem, ale w sobotę odnaleźli je grzybiarze.

Wczoraj w ręce policji wpadło kolejnych dwóch 18-latków, którzy mogą mieć związek z tą sprawą. Jeden z nich już usłyszał zarzut niepowiadomienia o zbrodni, a drugi dopiero dziś zostanie przesłuchany. Wieczorem wołomiński sąd zdecydował o areszcie obu podejrzanych. Grozi im dożywocie.

Za "Życiem Warszawy" z dn. 19.08.2009 r.


Zwabili do lasu i zabili

Janina Blikowska

16-08-2009, ostatnia aktualizacja 17-08-2009 11:58

16-letni Rafał został zadźgany nożem w Kobyłce. - To mogła być zemsta rówieśników - mówią policjanci.

Zmasakrowane ciało nastolatka znaleźli grzybiarze w sobotę po południu w gęstych zaroślach na obrzeżach Kobyłki. - Miał 40 ran zadanych nożem i poderżnięte gardło - opowiada jeden z policjantów, który był na miejscu.

Alarm wszczęty w Warszawie

Wołomińscy policjanci, którzy przyjechali na miejsce znalezienia zwłok, początkowo nie wiedzieli, kim jest ofiara. - Na początku myśleliśmy, że to dorosły mężczyzna, dopiero po oczyszczeniu ciała okazało się, że to młody chłopak - opowiada policjant.

Dane ofiary udało się ustalić policji kilka godzin później. W sobotę wieczorem na komendę przy ul. Opaczewskiej przyszła kobieta, która chciała zgłosić zaginięcie 16-letniego syna Rafała. Opowiadała, że chłopak wyszedł z domu na Ochocie w piątek po południu. Miał pojechać na grilla do znajomych pod Warszawą, ale przez całą sobotę nie dawał znaku życia. Już w nocy rodzina zaczęła go szukać, starsza siostra wydzwaniała do kolegów i koleżanek.

Rysopis zaginionego chłopaka pasował do ofiary spod Marek. Policjanci szybko potwierdzili, że to ta sama osoba.

Walczył ze sprawcami

Policjanci z Wydziału Terroru i Zabójstw ustalili, że nastolatek nie był na żadnym grillu. Umówił się z kolegą. Z kim dokładnie i gdzie? Na razie nie wiadomo. Policjanci przypuszczają, że to właśnie ten kolega musiał go zwabić do Kobyłki. Tam w lesie Rafał został skatowany na śmierć. Wiadomo, że napastników było kilku, a przed śmiercią chłopak próbował walczyć. - Po obrażeniach widać, że się bronił, ale nie dał rady - mówi jeden z policjantów.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że śmierć chłopaka to brutalna zemsta. - Jeden z jego znajomych powiedział nam, że wcześniej Rafał pobił innego nastolatka, a tamten odgrażał się, że tak sprawy nie zostawi - opowiada śledczy.

Wczoraj rano funkcjonariusze zatrzymali młodego mężczyznę, który może mieć związek z masakrą w Kobyłce. Nie wykluczają kolejnych zatrzymań. - Na razie nie usłyszał zarzutów, dziś przesłucha go prokurator - informuje Arkadiusz Matusiak, szef wołomińskiej prokuratury, która prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa gimnazjalisty.

Nikt nic nie widział

Las, w którym znaleziono ciało, łączy Kobyłkę z Markami. Leży blisko rezerwatu Horowe Bagno, ale jeszcze po stronie Kobyłki. Samochodem jest tam ciężko dojechać, bo szutrowe drogi pełne są wybojów. Poza tym wstępu do rezerwatu chronią szlabany. - Po deszczu jest tu sporo grzybów, ale dawno nie padało - opowiada jeden z napotkanych wczoraj zbieraczy. W okolicy nie ma też domów. Najbliższe zabudowania są kilkaset metrów od miejsca tragedii. - Nic nie słyszałem o tym morderstwie, bo nie było mnie w domu. Co za tragedia - słyszymy od kilku mieszkańców ul. Dworkowej. Inna z mieszkanek, ok. 50-letnia kobieta, mówi, że w sobotę była u niej policja i wypytywała o chłopaka. - Nie mogłam im pomóc, bo nie było mnie w domu - tłumaczy.

Nic o sobotnich zdarzeniach nie słyszeli też mieszkańcy nowego osiedla domków jednorodzinnych przy ul. Paproci. - Wiele osób dopiero się tu wprowadziło - mówi jeden z mężczyzn.

Za "Życiem Warszawy" z dn. 16.08.2009 r.


Kolejne zatrzymania po zbrodni w Kobyłce

blik 17-08-2009, ostatnia aktualizacja 17-08-2009 21:29

W ręce policjantów z wydziału terroru i zabójstw wpadła kolejna osoba związana ze zbrodnią w Kobyłce - dowiedziało się Życie Warszawy.

Obaj zatrzymani to młodzi mężczyźni. - To jeszcze nie jest komplet - mówią policjanci. Pierwszy z zatrzymanych składa wyjaśnienia przed prokuratorem. Na razie nie wiadomo, jakie zarzuty usłyszał.

Mężczyźni zostali zatrzymani w związku z tragicznym zabójstwem, do jakiego doszło w Kobyłce. O zbrodni można było przeczytać w dzisiejszym wydaniu Życia Warszawy. W sobotę po południu grzybiarze odnaleźli w lesie zmasakrowane ciało 16-nastolatka. - Miał 40 ran zadanych nożem i poderżnięte gardło - opowiada jeden z policjantów, który był na miejscu.

Za "Życiem Warszawy" z dn. 17.08.2009 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 26.11.2010 r.