|
Morderstwo 17-latka Maćka Witkowskiego |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 07.11.2008 Zabili kolegę, bo zdradził ich tajemnicę Nawet śledczy przyznają, że rzadko spotyka się tak brutalną zbrodnię. W piątek przed legnickim sądem okręgowym rozpoczął się proces trzech 19-latków, oskarżonych o zabójstwo kolegi ze szczególnym okrucieństwem. Chłopcy znali się ze szkoły średniej w Złotoryi. W styczniu 2007 roku chodzili do jednej klasy o profilu wojskowym (z rozszerzonym programem przysposobienia obronnego). Trzech oprawców: Michał, Mateusz i Marek oraz ich ofiara - Maciek. Szkoły nie wybrali przypadkowo - wszyscy lubili walczyć. W piątek przed sądem wyglądali niepozornie. Sędzia przeczytał zeznania Michała. "Chłopaki wyśmiewali mnie, więc wymyśliłem, że należę do Zakonu - organizacji, która zabija ludzi. Uwierzyli w to" - mówił śledczym podczas przesłuchań. Jesienią 2006 roku z Maćkiem, Markiem i Mateuszem zaczęli ćwiczyć na odludziu "ćwiczenia ogólnorozwojowe z elementami sztuki walki". Na początku towarzyszyła im jeszcze dziewczyna, ale odpadła. Umówili się, że o swojej grupie nikomu nie powiedzą. Ale Maciek nie wytrzymał. Zdradził tajemnicę. - Chwalił się, że zostanie płatnym zabójcą, już nie mogłem słuchać tych bzdur - wyjaśniał policji Michał. Postanowili go za to zabić. Zbrodnie zaplanowali ze szczegółami. Wybrali odludne miejsce w zagajniku. Wyznaczyli datę na 25 stycznia. "Marek od dwóch dni ćwiczył na mnie "ósemkę", w jaką związał później Maćkowi ręce" - zeznał Michał. Dzień wcześniej wykopali dół. Maciek ucieszył się na ćwiczenia w terenie. Po lekcjach bez oporów poszedł z kolegami. Nie zdziwił go dół, ani fakt, że jeszcze przy nim Mateusz pogłębiał go saperką. Sam założył sobie kominiarkę na głowę. Dał się związać - dobrowolnie skrzyżował ręce na plecach. Spokojnie pozwolił, aby mu związali linką nogi. Wzięli go pod ręce, aby pomóc mu klęknąć na skraju dołu. Pod kolana podłożyli saperkę - prosił o to, aby nie pobrudzić spodni. "Widziałem nóż w ręce Marka, drugą ręką Marek chwycił Maćka głowę i szybkim ruchem od lewej do prawej podciął mu gardło" - wynika z pierwszych zeznań Michała na policji. Mateusz stał na czatach. Gdy Maciek wpadł do dołu, Marek wskoczył za nim. Obrócił go na plecy. Zadawał ciosy nożem. "Bang i po brudasie - miał powiedzieć Marek ("brudasem" nazywali Maćka, bo nosił czarne rzeczy). Maciek rzęził, krew płynęła mu z szyi" - zeznawał Michał policji. Zaczęli go, zgodnie z planem zasypywać kopiąc ziemię saperkami. Ale ten ruszał się, charczał. Wtedy - wynika z zeznań Michała - Marek zaczął skakać obydwoma nogami po klatce piersiowej ofiary. Potem uderzył go saperką w ruszającą się jeszcze nogę. Zakopali go. Ciało Maćka znaleziono przypadkiem po kilku miesiącach. Policja ustaliła sprawców. Ludzie w Złotoryi nie mogli uwierzyć, że chłopcy byli zdolni do takiej zbrodni. Michał zmieniał zeznania. Raz mówił, że zwymiotował z wrażenia i chciał wezwać policję. Innym razem się z tego wycofywał. Obwinia Marka. Twierdzi, że najbliższe prawdzie są jego zeznania z wizji lokalnej. W środę sąd obejrzy nagranie z wizji. W czasie śledztwa Marek przerzucał ciężar zbrodni na Michała. Jednak dla prokuratury nie ma znaczenia - kto zadał cios, a kto pilnował. Wszyscy są oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Grozi im dożywocie. Katarzyna Lubiniecka Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 26.09.2008 r. Ruszył proces oprawców Maćka Oskarżeni są uczniowie szkoły wojskowej. Zabili kolegę z zupełnie błahego powodu. Michał P., Marek A. i Mateusz S. zostali przywiezieni na piątkowy proces do Sądu Okręgowego w Legnicy z aresztów śledczych. Dorota Marciniak, mama zamordowanego Maćka Witkowskiego, nie mogła spokojnie patrzeć na twarze oprawców jej jedynego syna. - Dlaczego oni to zrobili? - pytała przez łzy. Koledzy zamordowali go wyjątkowo brutalnie. Dlaczego? Otóż nastolatkowie uważali, że należą do tajnego "zakonu" propagującego przemoc. Zakon ma rzekomo siedzibę w Niemczech, działa przez internet. Śledztwo nie potwierdziło, aby faktycznie do niego należeli. Uczniowie wojskowej klasy spotykali się jednak na nieformalnych treningach na Wilczej Górze koło Złotoryi. Ćwiczyli sztuki walki, uczyli się jak krępować człowieka, jak bić. Maciek był tam kilka razy. Potem chciał się wycofać. Tym bardziej, że koledzy kazali mu zepchnąć ze skały koleżankę, która im się naraziła. Odmówił. Zarzucili mu też, że jest nielojalny, bo komuś miał o zakonie powiedzieć. A za nielojalność trzeba zapłacić życiem. Wiele osób uważa, że wpływ na ich czyn miało to, że chodzili do klasy wojskowej. - Jeśli ktoś ma słabą psychikę, przestaje rozsądnie oceniać sytuację. Tak bardzo poddaje się hierarchii typu wojskowego, że jest skłonny nawet popełnić przestępstwo, bo przełożony mu kazał - komentuje ppłk Ryszard Pultowicz, emerytowany pracownik Ministerstwa Obrony Narodowej. Przypomina, że wielu amerykańskich żołnierzy było oskarżonych o nieuzasadnioną przemoc w Iraku. To właśnie ci, którzy się zagubili. Kłopoty mają również polscy żołnierze w Afganistanie. Trwa proces w sprawie ostrzelania wioski Nangar Khel. - Wojsko jest dla odpornych psychicznie. A już na pewno nie dla nastolatków, dla których wojna jest zabawą - dodaje ppłk Pultowicz. Jego zdaniem, klasy wojskowe w szkołach średnich w ogóle nie powinny istnieć. Z kolei psycholog Michał Kuszyk uważa, że skoro takie klasy już są, to nabór do nich powinien być poprzedzony szczegółowymi badaniami osobowości. Grób wykopali Maciek Witkowski zaginął 25 stycznia 2007 roku. Nie wrócił tego dnia ze szkoły na obiad, choć zawsze tak robił. Przez 3 miesiące jego najbliżsi poszukiwali go. Dopiero w kwietniu, w podzłotoryjskim lesie, na dziwnie wyglądający kopiec ziemi natknął się emerytowany policjant. Okazało się, że to grób Maćka. Policjanci zatrzymali trzech jego szkolnych kolegów. Okazało się, że 3 miesiące wcześniej wykopali w lesie dół dla kolegi. Podstępem zwabili Maćka do lasu. Tam skrępowali, założyli na głowę kominiarkę. Jeden z "kumpli" poderżnął Maćkowi gardło. Gdy chłopak był w agonii, uderzali go saperką, kopali. Konającego zasypali. Potem wrócili do codziennych zajęć. Jeden z oprawców poszedł od razu na randkę z dziewczyną. Brali potem udział w szukaniu Maćka. "Gazeta Wrocławska" Edyta Golisz Za dziennikiem "Gazeta Wrocławska" z dn. 26.09.2008 r. Grób dziecka Polskapresse 08:34 Wszystko wskazuje na to, że zabójcy 17-letniego Maćka Witkowskiego ze Złotoryi staną przed sądem dopiero w przyszłym roku. Czas nie goi moich ran. Serce rozdziera mi się z rozpaczy, kiedy tylko pomyślę, co oni zrobili mojemu synowi mówi Dorota Marciniak, mama Maćka. Tegoroczny dzień Wszystkich Świętych pani Dorota po raz pierwszy spędzi przy grobie zamordowanego w styczniu syna. Chłopaka zabili z nieopisaną brutalnością trzej koledzy ze szkolnej ławki, z wojskowej klasy Zespołu Szkół Zawodowych w Złotoryi. Zbrodnię dokładnie zaplanowali. Nawet grób wcześniej wykopali, w podmiejskim lesie. Przez trzy miesiące udawali, że razem z innymi szukają zaginionego kolegi. Gdy w kwietniu znaleziono ciało Maćka, 17-letni Mateusz S., 18-letni Michał P. i 17-letni Marek A. zostali aresztowani. Przyznali się do winy. W areszcie są do dziś, ale raczej nie ma szansy na to, żeby jeszcze w tym roku stanęli przed sądem. Prokuratura Rejonowa w Legnicy skierowała właśnie do tutejszego Sądu Okręgowego wniosek o poddanie ich 6-tygodniowej obserwacji psychiatrycznej. Psychiatrzy stwierdzili, że będzie potrzebna obserwacja w warunkach zamkniętych mówi prokurator Liliana Łukaszewicz. Trzem nastolatkom prokurator postawił zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi za to kara 25 lat więzienia lub dożywocie. Prokuratura zna motyw zbrodni, ale do tej pory, dla dobra śledztwa, nie ujawniła go. Dorota Marciniak czeka na sprawę w sądzie z mieszanymi uczuciami. Bardzo chcę, żeby oprawcy mojego syna zostali skazani na najsurowszą z kar. Ale bardzo się boję, że sąd potraktuje ich łagodnie mówi. Póki co, przygotowuje grób syna do święta zmarłych. Gdy odwiedzam cmentarz widzę, że koleżanki i koledzy Maćka o nim pamiętają. Często zapalają mu znicze mówi. Edyta Golisz 31.10.2007 Za witryną WP |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 18.11.2007 r. |
||