Morderstwo 17-letniej licealistki w Świdnicy

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 29.11.2010

Świdnica: Dożywocie za morderstwo licealistki

Małgorzata Moczulska

2010-06-16 18:32:43, aktualizacja: 2010-06-16 18:32:43

Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał wczoraj ponownie 22-letniego Petra Petika na dożywocie za gwałt i zabójstwo 17-letniej licealistki ze Świdnicy. Skazany o przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po 25 latach.

- Nie mamy żadnych wątpliwości, że skazany działał sam, że nikt mu w tej strasznej zbrodni nie pomagał - mówił sędzia Tomasz Bagrowski. - Na ciele ofiary nie znaleziono żadnych innych śladów DNA poza śladami skazanego - dodał.

To już drugi wyrok w tej sprawie. Pierwszy uchylił sąd apelacyjny. Jego zdaniem istniało bowiem podejrzenie, że skazany działał wspólnie z inną osobą, a przynajmniej jakaś druga osoba była na miejscu zbrodni.

Sąd apelacyjny wskazał, że sąd w Świdnicy nie wziął pod uwagę takiej wersji, bo uznał ją za fantazję skazanego, który sugerował to podczas procesu.

Dlatego sąd okręgowy tym razem przyjrzał się dokładnie tej kwestii. Dowodów na współsprawstwo jednak nie znalazł.

- Nie wierzyłem w to, że ktoś mordercy pomagał. Dla mnie morderca jest jeden i jest nim Peter Petik - mówił wczoraj w sądzie Witold Biernacki, ojciec zamordowanej licealistki.

Przypomnijmy. Ewa zginęła we wrześniu ubiegłego roku. W sobotni poranek szła w odwiedziny do babci. Była przypadkową ofiarą. Mężczyzna spotkał ją na drodze wylotowej ze Świdnicy. Wracał z imprezy. Noc poprzedzającą zdarzenie spędził z kolegami. Pili piwo, potem wdali się w bójkę w parku. Chłopak dostał kilka ciosów, zgubił też nowy but.

- Rano poszedłem torami, bo wstydziłem się iść główną drogą przez ten but - opowiadał w sądzie bez żadnych emocji. - Nagle zobaczyłem tę dziewczynę. Szła w moim kierunku. Kiedy mnie mijała, chwyciłem ją za gardło i odepchnąłem. Nie wiem, dlaczego. Ona upadła i zaczęła krzyczeć. Rzuciłem się na nią.

Peter najpierw licealistkę dusił, a potem, kiedy była nieprzytomna, kilka razy zgwałcił. Biegli nie wykluczyli, że już wtedy nie żyła. Na koniec zabrał jej telefon komórkowy.

Ciało dziewczyny znaleziono nazajutrz. Szukały jej tłumy, m.in. koleżanki z liceum i z zespołu pieśni i tańca, w którym od wielu lat tańczyła. Sprawcę zatrzymano dwa dni później. Wczorajszy wyrok nie jest prawomocny.

Za "Gazetą Wrocławską" z dn. 16.06.2010 r.


Dożywocie dla mordercy Ewy Biernackiej

Czwartek, 1 października 2009, 07:51, ostatnia aktualizacja: 2009-10-01 07:51

Sąd Okręgowy w Świdnicy ogłosił wyrok w sprawie zabójstwa oraz zgwałcenia w listopadzie ubiegłego roku 17- letniej Ewy Biernackiej ze Świdnicy.

Dożywocie, taki wyrok usłyszał oskarżony Petr Petik. Przewodniczący składu sędziowskiego Maciej Jedliński przedstawił uzasadnienie wyroku. - Nie ma żadnych wątpliwości, że oskarżony dnia 15 listopada 2008 roku , 17- letnią Ewę Biernacką pozbawił życia, poprzez prawie ciągłe podduszenie. Sąd odrzucił wyjaśnienia oskarżonego, że jak odchodził to dziewczyna jeszcze żyła. W wyniku sekcji zwłok ustalono, że Ewa Biernacka zmarła śmiercią nagłą, w wyniku uduszenia. Ponadto sąd stwierdził, że nie ma żadnych okoliczności łagodzących dla popełnionego przez Petika czynu. - Wielokrotnie zgwałcił swoją ofiarę. Ślady biologiczne DNA, jednoznacznie na to wskazywały. Jak ustalili biegli były to tak zwane gwałty represyjne. Być może oskarżony chciał wyładować swoje emocje po bójce, w której uczestniczył w nocy z 14 na 15 listopada 2008 r. Nie zmienia to faktu, że czyn którego się dokonał jest w jakikolwiek sposób wytłumaczalny. Poza tym oskarżony ukradł dziewczynie telefon komórkowy, z którego wysyłał do swojej koleżanki przerażające smsy, o treści głęboko erotycznej. Dlatego za sposób potraktowania niewinnej Ewy oraz za zachowanie po dokonaniu tego czynu sąd uznał winnym Petra Petika zarzucanych mu czynów i skazał go na karę dożywotniego pozbawienie wolności. Jednocześnie stwierdził, że Petik powinien mieć kiedyś szansę spróbowania normalnego życia, dlatego nie orzekł o ograniczeniu możliwości zwolnienia oskarżonego po 25 latach odbycia kary. Swoją decyzję uzasadnił tym, iż oskarżony miał przed popełnieniem zbrodni dobrą opinię wśród znajomych i to, co zrobił nie pasowało do jego dotychczasowej linii życia. Ojciec Ewy Biernackiej nie wierzy że Petik zrozumie swój błąd i kiedyś się zmieni. Komentując ogłoszony wyrok powiedział. - Wyrok jest jaki jest, nie ma większego. Nic nie odda życia mojej córce. On winny żyje, a ona niewinna nieżyje. Resocjalizacja mu nie pomoże. Wyrok jest nieprawomocny.

Za serwisem Świdniczka z dn. 01.10.2009 r.


W Świdnicy ruszył proces mordercy licealistki

Małgorzata Moczulska

2009-08-31 16:02:30, aktualizacja: 2009-08-31 19:48:09 W Świdnicy ruszył proces mordercy 17-latki. Petr przyznał, że kilka razy zgwałcił dziewczynę.

W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Świdnicy ruszył proces zabójcy 17-letniej Ewy Biernackiej. Dziewczyna w listopadzie ubiegłego roku w biały dzień została kilkakrotnie zgwałcona i uduszona. Była przypadkową ofiarą. Nie znała sprawcy.

Feralnego ranka wybrała się w odwiedziny do babci mieszkającej w Bystrzycy Dolnej. Szła spacerkiem, jak w każdą sobotę. Najpierw główną drogą, a potem kilkadziesiąt metrów na skróty, po nieczynnych torach. Właśnie tam spotkała swojego zabójcę.

- Zgwałciłem ją wiele razy i być może przyczyniłem się do jej śmierci, ale jak ją zostawiałem, to jeszcze żyła - mówił podczas wczorajszej rozprawy 22-letni Petr Petik, mieszkaniec Świdnicy. Ubrany na czarno, blady, spokojnie odpowiadał na pytania sędziego.

- Wcześniej przyznał się pan do zabójstwa tej dziewczyny. Rozumiem, że dziś pan się z tego wycofuje? - dopytywał sędzia Maciej Jedliński.

- Tak. Pamiętam, że spojrzałem na nią, a ona odwróciła głowę i ruszyła nogą - stwierdził oskarżony.

W śledztwie kilkakrotnie przyznał się zabójstwa. Nie potrafił przy tym wytłumaczyć, dlaczego to zrobił. W chwili popełnienia zbrodni wiedział, co robi, był w pełni poczytalny.

- Jak wynika z opinii kilku biegłych, zarówno psychologa, jak i seksuologa, oskarżony nie działał z motywów seksualnych - mówi Marek Rusin, prokurator rejonowy w Świdnicy. - Gwałcił, ale nie po to, żeby zaspokoić swoje potrzeby seksualne, lecz by wyładować agresję, frustrację i złość.

Tej listopadowej soboty Petr mógł być sfrustrowany. Noc poprzedzającą zdarzenie spędził z kolegami. Pili piwo, potem wdali się w bójkę w parku. Chłopak dostał kilka ciosów, zgubił też nowy but.

- Rano poszedłem torami, bo wstydziłem się iść główną drogą przez tego buta - opowiadał Petik bez żadnych emocji. - Nagle zobaczyłem tę dziewczynę. Szła w moim kierunku. Kiedy mnie mijała, nagle chwyciłem ją za gardło i odepchnąłem. Nie wiem dlaczego. Ona upadła i zaczęła krzyczeć. Rzuciłem się na nią.

Najpierw licealistkę dusił, a potem, kiedy była nieprzytomna, kilka razy zgwałcił. Biegli stwierdzili, że niewykluczone, iż już wtedy nie żyła. Na koniec ukradł jej telefon komórkowy.

Ciało dziewczyny znaleziono nazajutrz. Szukały jej tłumy: koleżanki z liceum i z zespołu pieśni i tańca, gdzie od wielu lat tańczyła.

Sprawcę zatrzymano dwa dni później. To zwyczajny chłopak, niewyróżniający się niczym szczególnym. W tamtym roku zdał maturę w technikum. Nie był wcześniej karany.

- Nie ma sprawiedliwości. Moja ukochana wnuczka zginęła ot tak, bo mu się napatoczyła. Jak to zrozumieć, Boże, jak to zrozumieć - łkał Mieczysław Żaba, dziadek dziewczyny. - Przecież to takie dobre dziecko było, nic nam jej nie wróci. A kara? Co nam ona da? Nawet bólu nie ukoi.

Ojciec dziewczyny nie chciał rozmawiać. Mówił, że każde słowo boli, a on już nie ma sił. Na sali rozpraw siedział spięty i zdenerwowany, naprzeciw oskarżonego. Patrzył mu w oczy. W procesie występuje jako oskarżyciel posiłkowy. Będzie, podobnie jak prokuratura, domagał się dla oskarżonego najsurowszej kary - dożywotniego więzienia.

Za "Gazetą Wrocławską" z dn. 31.08.2009 r.


Morderca przyznał się, że udusił Ewę

Policja złapała potwora, który zgwałcił i udusił 17-letnią Ewę Biernacką ze Świdnicy

Jakąż trzeba być bestią, by z zimną krwią odebrać życie niewinnej dziewczynie? Wczoraj świdniccy śledczy przesłuchali 21-latka podejrzanego o tę potworną zbrodnię. Chłopak usłyszał zarzut: zabójstwo na tle seksualnym. Przyznał się do morderstwa.

21-latek pękł w śledztwie. Ze szczegółami opowiedział o tej odrażającej zbrodni. Mówił, jak zerwał pasek z torebki 17-letniej Ewy, a potem zacisnął go na jej wątłej szyi. Szczegół po szczególe.

Dowody są na tyle mocne, że prokuratorzy wystąpili o areszt dla bezlitosnego mordercy. Chłopak, którego personalia - w obawie przed linczem - są pilnie strzeżone, wpadł prawdopodobnie przez własną chciwość. Po tym, jak zgwałcił i zabił Ewę, ukradł jej telefon komórkowy.

To właśnie telefon naprowadził policjantów na ślad mordercy. - Cały czas nie mogę uwierzyć, że to się stało. Nie dochodzi to do mnie. Czekam, kiedy Ewusia stanie w drzwiach, uśmiechnie się, zaśpiewa - ociera łzy Witold Biernacki, ojciec zabitej dziewczyny. Wczoraj razem z rodziną i uczniami niemal wszystkich świdnickich szkół był na mszy świętej w intencji Ewy, a potem wziął udział w marszu milczenia.

[Maria Bartoszko]

Za "Faktem" z dn. 20.11.2008 r.


Przyznał się: to ja zamordowałem 17-letnią Ewę

Świdnicki sąd aresztował na trzy miesiące 21-letniego mężczyznę, podejrzanego o zabicie 17-letniej Ewy ze Świdnicy - poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Świdnicy Tomasz Białek. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut dokonania gwałtu i popełnienia zabójstwa. 21-latek przyznał się do winy; grozi mu dożywocie.

Ciało 17-letniej Ewy odnalazła w niedzielę najbliższa rodzina w okolicach nasypu kolejowego w Świdnicy. Prawdopodobnie dziewczyna wybrała się w sobotę w odwiedziny do ciotki lub babci. Gdy nie dotarła na miejsce, zaniepokojona rodzina rozpoczęła poszukiwania.

Tuż po zabójstwie komendant wojewódzki policji we Wrocławiu powołał specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą składającą się z policjantów z Wrocławia i Świdnicy, którzy mieli za zadanie szczegółowo zbadać okoliczności śmierci nastolatki oraz ustalić sprawcę zabójstwa.

We wtorek policja zatrzymała trzech mężczyzn, którzy mogli mieć związek ze śmiercią nastolatki. Dwóch z nich zostało zwolnionych, śledztwo wskazało na możliwość udziału w zbrodni trzeciego. Ostatecznie postawiono mu zarzuty.

Śmierć nastolatki wstrząsnęła mieszkańcami Świdnicy, a zwłaszcza kolegami Ewy z tamtejszego II Liceum Ogólnokształcącego. W środę mieszkańcy miasta, znajomi i przyjaciele Ewy zorganizowali marsz milczenia. Wcześniej odprawiona została msza św. w intencji zamordowanej nastolatki.

Pogrzeb nastolatki odbył się w czwartek w Świdnicy.

Za serwisem WP z dn. 20.11.2008 r.


Morderca nastolatki usłyszał zarzuty

2008-11-19 | Ostatnia aktualizacja: 19:05

Zatrzymany wczoraj młody mężczyzna, podejrzany o zabójstwo i zgwałcenie licealistki ze Świdnicy (woj. dolnośląskie), usłyszał dziś zarzuty. Siedemnastoletnia Ewa zaginęła w sobotę. W niedzielę rodzina odnalazła jej ciało przy nasypie kolejowym.

Wczoraj policja zatrzymała trzy osoby podejrzane o udział w zabójstwie dziewczyny, jednak po wstępnych przesłuchaniach dwie osoby zwolniono. Do prokuratury trafił natomiast 21-letni mieszkaniec Świdnicy. Grozi mu dożywocie.

17-letnia Ewa zaginęła w sobotę. Gdy nie wracała do domu , zaniepokojona rodzina zaczęła jej szukać. Ciało dziewczyny leżało w okolicach nasypu kolejowego w Świdnicy.

Śmierć Ewy wstrząsnęła Świdnicą. Dziś, tuż po mszy odprawionej w intencji zamordowanej dziewczyny, ulicami miasta przeszedł marsz milczenia.

Za "Dziennikiem" z dn. 19.11.2008 r.


Policja szuka mordercy 17-latki ze Świdnicy

2008-11-18, Aktualizacja: 2008-11-18 09:16 Polska Gazeta Wrocławska

Małgorzata Moczulska

Tragedia w Świdnicy. W biały dzień w okrutny sposób została zamordowana 17-letnia Ewa, licealistka. Kilkunastu policjantów szuka zabójcy dziewczyny. Jej zwłoki znaleziono w niedzielę późnym popołudniem na obrzeżach miasta.

Ewa wyszła z domu w sobotę rano. Postanowiła odwiedzić ukochaną babcię. Ta mieszka cztery kilometry dalej, w Bystrzycy. Dziewczyna bardzo często chodziła tą drogą: wśród domów i warsztatów samochodowych. Tym razem do babci nie dotarła. Kiedy nie odzywała się do południa, rodzina rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. W niedzielne popołudnie jej obnażone zwłoki znaleźli 15-letni brat i najbliższe koleżanki. Leżały sto metrów od głównej drogi, obok nasypu kolejowego przy ulicy Bystrzyckiej. Wszyscy byli w szoku. Nie wierzyli, że dziewczyna nie żyje. Wezwali pogotowie ratunkowe. Ratownicy medyczni kilkanaście minut po godz. 16 zawiadomili o tragedii policję.

- Mogę tylko potwierdzić, że ofiara została uduszona - mówi Ewa Grzeszczak z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. I dodaje, że śledczy dla dobra sprawy nie będą na razie informować o jakichkolwiek szczegółach dotyczących śmierci 17-latki. Cały czas trwają poszukiwania zabójcy.

Nieoficjalnie jednak wiadomo, że nastolatka została uduszona najprawdopodobniej paskiem od własnej torebki. Wiele wskazuje na to, że mogła zostać zgwałcona, bo jej zwłoki były częściowo obnażone.

W świdnickiej policji już wczoraj powołano specjalny sztab ludzi, który ma pracować tylko i wyłącznie nad tą sprawą.

Na razie niewiele wiadomo. Ewa była spokojną, bardzo rozsądną dziewczyną. Uczyła się w II Liceum Ogólnokształcącym w Świdnicy, w klasie językowej. Była dobrą i sumienną uczennicą. Od wielu lat śpiewała i tańczyła w zespole Jubilat. - Cała jej rodzina jest bardzo umuzykalniona, tato tańczył i śpiewał, a Ewę do zespołu wciągnęła starsza siostra - wspomina Lubomir Szmid, opiekun zespołu. - Byliśmy bardzo zżyci. To była skromna i niezwykłe pogodna dziewczyna. Nie dociera do nas jeszcze fakt, że nie żyje - dodaje.

Ze śmiercią nastolatki trudno pogodzić się też jej znajomym ze szkoły.

- Nie wierzymy, że coś takiego spotkało Ewę. Była spokojną dziewczyną. To straszna tragedia - to najczęściej wypowiadane przez uczniów słowa na szkolnym korytarzu. Z klasą Ewy wczoraj przez cały dzień przebywała szkolna pedagog. - Jutro będzie też psycholog. Staramy się zrobić wszystko, żeby pomóc tym dzieciom, bo niewątpliwie są wstrząśnięte tragedią - mówi Jacek Iwancz, wicedyrektor liceum.

Wczoraj w mieście o niczym innym się nie mówiło. Zwłaszcza rodzice nastoletnich dzieci byli przerażeni. - Takiej tragedii nie było u nas od wielu lat. Strach dziecko wypuścić z domu. Przecież ta dziewczynka mogła zginąć w biały dzień - mówi Maria Targowska, mama 16-latki.

Powołano specjalny sztab, który zajmuje się tylko sprawą zabójstwa Ewy.

Za serwisem Nasze Miasto Świdnica z dn. 18.11.2008 r.


Kto udusił 17-latkę? - Świdnica w szoku

PAP

Specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą powołał komendant wojewódzki policji we Wrocławiu - ma ona zbadać okoliczności śmierci 17-letniej Ewy ze Świdnicy. Mieszkańcy miasta przygotowują się do środowego marszu milczenia. Jak nieoficjalnie poinformowały źródła związane ze sprawą, przyczyną śmierci dziewczyny mogło być uduszenie.

Ciało 17-letniej Ewy odnalazła w niedzielę najbliższa rodzina w okolicach nasypu kolejowego w Świdnicy. Prawdopodobnie dziewczyna wybrała się w sobotę w odwiedziny do ciotki lub babci. Gdy nie dotarła na miejsce, zaniepokojona rodzina rozpoczęła poszukiwania.

Jak poinformował rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu Paweł Petrykowski, komendant wojewódzki powołał specjalną grupę najlepszych policjantów z Wrocławia i Świdnicy, którzy mają za zadanie szczegółowo zbadać okoliczności śmierci nastolatki oraz ustalić sprawcę zabójstwa.

Petrykowski nie chciał ujawnić czy policja ma już podejrzanych w tej sprawie. - Typujemy różne osoby, ale o szczegółach na tym etapie nie chcę mówić - powiedział. Dodał, że ze wstępnych ustaleń wynika, że 17-latka została zamordowana.

Zabójstwo nastolatki wstrząsnęło mieszkańcami Świdnicy, a zwłaszcza kolegami Ewy z tamtejszego I Liceum Ogólnokształcącego. W środę w południe mieszkańcy miasta, znajomi i przyjaciele Ewy zamierzają przejść ulicami w marszu milczenia. Wcześniej odbędzie się msza św. w intencji zamordowanej nastolatki.

Za serwisem WP z dn. 18.11.2008 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 29.11.2010 r.