Morderstwo 2-letniej córki Weroniki w Srokowie

Strona główna

Serwis ZSRE czyli UE
Witryna uniosceptyków

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 18.12.2007

Zwyrodnialec zadźgał córeczkę

To miała być zemsta na żonie...

"Zostałaś sama i baw się sama, ha! ha!" - napisał niedbale na kartce papieru Sławomir M. Chwilę wcześniej zadźgał swoją 2-letnią córeczkę Weronikę. List napisał do matki dziewczynki, dla której śmierć dziecka miała być karą za wcześniejszą kłótnię.

Sławomir M. (29 lat) ze Srokowa (Warmińsko-Mazurskie) już przed Wielkanocą groził śmiercią swojej 2-letniej córeczce. W ostatnią sobotę groźbę spełnił i zadźgał dziecko nożem. Wczoraj usłyszał zarzut zabójstwa.

Barbara Ruszczyk niecały rok temu wynajęła młodym: Sławomirowi M. (29 lat) i Renacie P. (21 lat) mieszkanie na górze. Zajęli pokoik z kuchenką. Sprawiali wrażenie zgodnej pary. Sąsiedzi widzieli ich, jak w niedzielę brali córeczkę i szczęśliwi wychodzili na spacer.

Wykrwawiła się

- Awantura wybuchła w sobotę o godzinie 20 - opowiada najbliższy sąsiad, Zdzisław Trojanowski (75 lat). - Rumor, krzyk! Sławomir wypędził kobietę z mieszkania. Został z córeczką. Zabarykadował drzwi. Po godzinie 21 wracałem z miasta. Przed domem stała już karetka pogotowia. Ujrzałem Renatę P. Nerwowo chodziła po ulicy i szlochała. Zawołała: "Sławek dźgnął swoją córkę w brzuch!".

W tym czasie policjanci próbowali dostać się do mieszkania. Drzwi wyłamał dopiero ojciec Sławomira M. Chwycił zakrwawione maleństwo i zaniósł do karetki. Lekarzom nie udało się uratować dziewczynki. Wykrwawiła się.

Policjanci musieli obezwładnić zabójcę.

- On brał psychotropy - mówi Kazimierz Pożarecki (50 lat), dziadek Weroniki. - Już wcześniej zaplanował ten mord! Przed świętami groził, że zabije małą. Całkiem mu odbiło. Przystawiał jej nóż. Ale obiecał, że będzie się leczył. Córka mu uwierzyła, bo poszedł do lekarza, dostał leki.

O co poszło młodym - nie wiadomo. Wiadomo, że Renata nie miała ze Sławkiem lekkiego życia. Poznali się kilka lat temu. Spodobali się sobie.

Grozi mu dożywocie

- Niedługo potem Sławek rozbił się samochodem. Rok temu w wypadku zginął jego brat. Załamał się, ale się leczył i wyglądało na to, że wydobrzał. Ale ludzie mówili, że ma coś z głową - wspomina znajoma Sławomira.

Kazimierz Pożarecki: - Kiedy się urodziła Weronika, byliśmy wniebowzięci. Była naszym szczęściem. Taka żywa i śliczna. Zrobię wszystko, żeby on już z więzienia nie wyszedł!

Wczoraj Sławomira M. doprowadzono do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa. Nie przyznaje się do winy. Grozi mu dożywocie.

autor: Anita Czupryn

24.04.2007

Za "SuperEkspressem"

Do góry...>>


Zabójca 2-latki aresztowany na 3 miesiące

Sąd rejonowy w Kętrzynie (Warmińsko-Mazurskie) aresztował na trzy miesiące mężczyznę podejrzanego o zabójstwo swojej dwuletniej córki. 29-letniemu Sławomirowi M. grozi kara dożywotniego więzienia - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Mieczysław Orzechowski. Zarzut zabójstwa córki prokuratura postawiła mężczyźnie, mieszkańcowi Srokowa koło Kętrzyna, w poniedziałek.

Według śledczych, ojciec dwukrotnie ugodził dziewczynkę nożem, z czego jeden cios w brzuch okazał się śmiertelny. Wywołał krwotok wewnętrzny i rozległe obrażenia narządów. Do zabójstwa doszło w sobotę wieczorem. Wówczas na policję zadzwoniła matka dziewczynki, informując, że 29-letni ojciec dziecka wyrzucił ją z domu, a sam zamknął się w mieszkaniu z ich córką.

Sławomir M. nie reagował na prośby swoich rodziców i policjantów, nie chciał otworzyć drzwi. Ponieważ mężczyzna stawał się coraz bardziej agresywny i istniało zagrożenie życia dziecka, policjanci wyważyli drzwi do mieszkania. Okazało się, że dziewczynka ma na ciele rany kłute. Mimo natychmiastowej reanimacji zmarła.

Jak ustalił prokurator, od świąt Wielkiej Nocy mężczyzna wywoływał awantury w domu i groził śmiercią matce dziecka. Powodem miała być zazdrość i kontakty konkubiny z innymi mężczyznami.

Śledczy ustalili, że Sławomir M. zażywał leki uspokajające. W toku śledztwa zostanie poddany badaniom psychiatrycznym.

Jak poinformował Orzechowski, mężczyzna pozostawił w chwili tragedii list, w którym napisał do matki dziecka: "Zostałaś sama i baw się sama ha! ha!". Przesłuchiwany przez prokuratora nie przyznał się do winy.

24.04.2007

Za serwisem Onet

Do góry...>>

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 18.12.2007 r.