|
Morderstwo 58-latka w Starachowicach |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 29.11.2010 r. 25 lat za okrutne zabójstwo w Starachowicach! wtorek, 28 wrzesień 2010 Na 25 lat więzienia skazani zostali dwaj mężczyźni za okrutne zabójstwo 58-letniego starachowiczanina. Oprawcy zadawali ciosy nożami, nawet po śmierci swojej ofiary. Popełniony przez oskarżonych czyn był okrutną zbrodnią - argumentowała sędzia Lena Romańska z Sądu Okręgowego w Kielcach ogłaszając wyrok. Sąd zezwolił na publikację wizerunku oraz nazwisk oskarżonych. 20-letni dziś Dawid Niedziela i 22-letni Damian Bojara zostali oskarżeni o to, że w październiku 2008 roku w Starachowicach zamordowali 58-letniego mężczyznę. Zdaniem prokuratury działali z chęci zysku, ponieważ potrzebowali pieniędzy na alkohol. Obaj przyznali się do winy.Oprócz Damiana Bojary i Daniela Niedzieli na ławie oskarżonych zasiadł dziadek 20-latka. Przedstawiono mu zarzuty utrudniania śledztwa. Śledczy ustalili, że ukrywał on nóż, użyty do zabójstwa oraz komputer skradziony ofierze. Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. Został skazany na rok i cztery miesiące w zawieszeniu na cztery lata. (MKB) Za serwisem Telewizji Starachowice z dn. 28.10.2010 r. 25 lat za okrutne zabójstwo w Starachowicach! Zadawali ciosy nożami, kiedy ofiara już nie żyła. Zobacz twarze oprawców! Beata KWIECZKO dodano: 27 września 2010, 18:08 - Popełniony przez oskarżonych czyn był okrutną zbrodnią - argumentowała sędzia Lena Romańska ogłaszając w poniedziałek wyrok w sprawie Dawida Niedzieli i Damiana Bojary oskarżonych o zabójstwo 58-latka w Starachowicach. Sąd zezwolił na publikację wizerunku oraz nazwisk oskarżonych. 20-letni dziś Dawid Niedziela i 22-letni Damian Bojara zostali oskarżeni o to, że w październiku 2008 roku w Starachowicach zamordowali 58-letniego mężczyznę. Zdaniem prokuratury działali z chęci zysku, ponieważ potrzebowali pieniędzy na alkohol. Obaj przyznali się do winy. Oprócz nich na ławie oskarżonych zasiadał pod zarzutem utrudniania śledztwa dziadek 20-latka. Śledczy ustalili, że ukrywał on nóż, użyty do zabójstwa oraz komputer, skradziony ofierze. Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. Proces w tej sprawie toczył się przed Sądem Okręgowym w Kielcach. W poniedziałek zapadł wyrok. Obaj oskarżeni o zabójstwo zostali skazani na 25 lat więzienia, a dziadek 20-latka na rok i cztery miesiące w zawieszeniu na cztery lata. - Sąd ustalił, że w dniu, w którym doszło do zabójstwa, Dawid Niedziela pił alkohol. Wieczorem dołączył do niego Damian Bojara. Kiedy zabrakło alkoholu, postanowili pójść do domu 58-letniego mężczyzny i go okraść. Pokrzywdzony mieszkał sam, kilka lat wcześniej zmarła mu żona, a córka wyprowadziła się do Warszawy. Zabrali ze sobą dwa noże, taśmę i okrycia głowy, żeby pokrzywdzony ich nie rozpoznał. Oskarżeni wtargnęli do domu mężczyzny, który spał. On się obudził, podszedł do nich i zdjął im z głowy okrycia. W tym momencie oskarżeni postanowili go zabić. Pierwszy cios zadał w klatkę piersiową Niedziela, drugi Bojara w szyję. Oba ciosy były śmiertelne - opisywała sędzia Lena Romańska. - Kiedy mężczyzna już nie żył, oskarżeni zaczęli plądrować jego mieszkanie. Zebrali bardziej wartościowe przedmioty, takie jak aparat fotograficzny, telefon komórkowy, sprzęt elektroniczny i komputerowy. Przed wyjściem, żeby się upewnić, że pokrzywdzony nie żyje, zadali mu jeszcze kilka ciosów. Potem wyszli z mieszkania i udali się do dziadka Dawida Niedzieli. Ten wyrzucił nóż do szamba i ukrył komputer pochodzący z kradzieży. Oskarżeni postanowili sprzedać kradzione rzeczy, a pieniądze przeznaczyć na alkohol - dodawała sędzia. Zdaniem sędzi Leny Romańskiej nie ma wątpliwości, że oskarżeni chcieli zabić 58-latka. - Zabrali ze sobą dwa niebezpieczne narzędzia, jakimi są noże i zadali nimi ofierze aż dziewięć ciosów w brzuch, szyję i klatkę piersiową. Mimo że dwie pierwsze rany spowodowały śmierć mężczyzny, kontynuowali ich zadawanie, żeby mieć pewność, że ofiara nie żyje - podkreślała sędzia. Sąd nie zgodził się ze zdaniem obrońcy Damiana Bojary, który wnosił o zmianę kwalifikacji czynu z zabójstwa na napad z rabunkiem. - Na obu nożach była krew. Skoro każdy z nich trzymał nóż, to obaj zadawali ciosy. Nie ma znaczenia, kto ile ciosów zadał. Obaj działali wspólnie i w porozumieniu, zatem ponoszą taką samą odpowiedzialność. Obrońcy wnosili o łagodny wymiar kary, ale czyn, który popełnili oskarżeni był okrutną zbrodnią. Obaj działali bezwzględnie w domu pokrzywdzonego, w miejscu, w którym każdy człowiek powinien czuć się bezpiecznie. Jedyną pobudką, jaką się kierowali było zdobycie pieniędzy na alkohol. Nie ma żadnej przesłanki, która usprawiedliwiałaby zachowanie oskarżonych - argumentowała sędzia Romańska. - Jednak sąd musiał spojrzeć też na sylwetki oskarżonych - podkreślała sędzia. - Kiedy doszło do zabójstwa, Dawid Niedziela miał 18, a Daniel Bojara 20 lat. Można powiedzieć, że obaj wywodzą się z rodzin patologicznych. Pierwszy wychowywany był przez dziadków, drugi najpierw przez babcię, a potem przez ciotkę. Kiedy dorastali nie poświęcono im dostatecznej ilości czasu i uwagi, dlatego doszło do zaniedbań. Obaj oskarżeni zmierzają do zaspokajania własnych potrzeb, nie potrafią wyciągnąć wniosków z działań, nie mają poszanowania dla życia ludzkiego - argumentowała. Za "Echem Dnia" z dn. 27.10.2010 r. Koniec procesu o zabójstwo w Starachowicach. Prokurator żąda najwyższych kar Beata KWIECZKO dodano: 22 września 2010, 11:00 - Zachowanie oskarżonych zasługuje na potępienie. Nie wyrazili skruchy, a ich postawa nie rokuje nadziei na przyszłość - mówiła wczoraj prokurator, żądając 25 lat więzienia dla 19-latka i dożywocia dla 21-latka oskarżonych o zabójstwo 58-letniego mieszkańca Starachowic. 19- i 21-latek są oskarżeni o to, że w październiku 2008 roku w Starachowicach zamordowali 58-letniego mężczyznę. Zdaniem prokuratury działali z chęci zysku, ponieważ potrzebowali pieniędzy na alkohol. Obaj mężczyźni przyznali się do winy. Oprócz nich na ławie oskarżonych zasiada pod zarzutem utrudniania śledztwa dziadek 19-latka. Śledczy ustalili, że ukrywał on nóż użyty do zabójstwa oraz komputer skradziony ofierze. Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. Proces w tej sprawie toczył się przed Sądem Okręgowym w Kielcach. Wczoraj sąd wysłuchał mów końcowych obrońców i prokuratora. "WSZYSTKO ZAPLANOWALI" - Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że krytycznego dnia oskarżeni spotkali się, wspólnie pili alkohol i udali się do pokrzywdzonego, żeby go okraść i pozbawić życia. Wszystko przemyśleli i zaplanowali w precyzyjny sposób. Wzięli z sobą noże i kominiarki, na wypadek, gdyby pokrzywdzony przeżył i mógł ich rozpoznać. Zadawali pokrzywdzonemu kolejne ciosy. Kiedy upadł na podłogę, zaczęli przeszukiwać mieszkanie i gromadzić rzeczy, które mogliby sprzedać, a pieniądze przeznaczyć na alkohol. Podczas plądrowania mieszkania podchodzili do ofiary i zadawali jej kolejne ciosy. Potem dobili mężczyznę i opuścili mieszkanie - relacjonowała prokurator. Jej zdaniem wszystkie dowody świadczą o tym, że oskarżeni chcieli zabić 58-latka i zabrać z jego mieszkania wartościowe rzeczy. Oskarżycielka odniosła się również do zachowania dziadka 19-latka. - Mężczyzna z pełną świadomością pozbył się noża. Myślał, że w ten sposób pomoże sprawcom uniknąć odpowiedzialności za to, co zrobili - argumentowała. - Postawa oskarżonych zasługuje na potępienie. Nie wyrazili żalu z powodu tego, co zrobili. Poza tym wszyscy w przeszłości byli karani. Moim zdaniem nie rokują oni żadnej nadziei na przyszłość - dodawała, żądając dożywocia dla 21-latka, 25 lat więzienia dla drugiego oskarżonego oraz roku pozbawienia wolności dla dziadka 19-latka. "NIE CHCIELI ZABIĆ" Obrońcy 19- i 21-latka twierdzili, że żaden z nich nie chciał nikogo zabić i żądali dla nich wymierzenia łagodnej kary. - Uważam, że wymierzenie młodocianemu sprawcy najwyższej kary będzie dla niego zbyt dużą dolegliwością. Przyznał się on do winy i szczegółowo opisał całe zdarzenie. Nie miał zamiaru nikogo zabić. Chciał jedynie zastraszyć i unieruchomić pokrzywdzonego. Przygotowywał się do kradzieży, a decyzja o tym, co się stało, została podjęta przez niego nagle - argumentowała obrończyni 19-latka. - Nie można też zapominać o osobowości oskarżonego i jego uzależnieniu od alkoholu. Łatwo zauważyć, że nadmierne spożycie alkoholu zawsze wpływa na zdolność oceny różnych sytuacji i podejmowanie decyzji. Moim zdaniem oskarżony czuje też skruchę. Świadczą o tym jego kłopoty ze snem i widzenie osób, które zmarły - mówiła, prosząc dla 19-latka o łagodny wymiar kary. - Oskarżony nie miał łatwego życia. Wychowywał się sam, pozostawiony przez rodzinę. Zaprzepaścił okres młodości, bo był już karany, miał problemy z alkoholem. Do domu poszkodowanego poszedł za namową kolegi. Nie myśleli o zabójstwie. Ich zamiarem było dokonanie rozboju. Noże były im potrzebne, żeby dostać się do środka, a kominiarki, żeby ofiara ich nie rozpoznała. Jeżeli chcieliby kogoś zabić, po co ukrywaliby swoją tożsamość? - pytał obrońca 21-latka. - Oskarżeni chcieli tylko okraść pokrzywdzonego i go postraszyć. Mój klient tylko wykonywał polecenia kolegi. Jego rola w całym zdarzeniu jest podrzędna. Oskarżony wyraził żal, zachowuje się dobrze, o czym świadczy opinia dyrektora zakładu karnego, w którym przebywa. Uważam, że kara musi być odpowiednia do stopnia winy, dlatego wnoszę o zmianę kwalifikacji czynu na kradzież z rozbojem i wymierzenie oskarżonemu odpowiedniej kary - mówił obrońca. Sąd wyda wyrok w tej sprawie w przyszłym tygodniu. Za "Echem Dnia" z dn. 22.10.2010 r. Proces oskarżonych o zabójstwo mężczyzny w Starachowicach na finiszu /bek/ dodano: 3 września 2010, 10:45 Proces 19- i 21-latka oskarżonych o zabójstwo 58-letniego mężczyzny w Starachowicach dobiega końca. Sąd zażądał opinii Zakładu Karnego na temat obu oskarżonych. Przypomnijmy. 19- i 21-latek są oskarżeni o to, że w październiku 2008 roku w Starachowicach zamordowali 58-letniego mężczyznę. Zdaniem prokuratury działali z chęci zysku, ponieważ potrzebowali pieniędzy na alkohol. Obaj mężczyźni przyznali się do winy. Proces w tej sprawie toczy się przed Sądem Okręgowym w Kielcach. W czwartek sąd przesłuchał ostatnich świadków. - Sąd zażądał opinii Zakładu Karnego na temat obu oskarżonych. Na kolejny termin zostały zaplanowane już mowy końcowe - informuje sędzia Marcin Chałoński, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach. Za "Echem Dnia" z dn. 03.10.2010 r. Zabójstwo w Starachowicach ada 2008-10-09, ostatnia aktualizacja 2008-10-09 18:02 Zabójstwo w Starachowicach. Ofiarą padł 58-letni samotnie mieszkający mężczyzna. Policja już godzinę po odkryciu morderstwa miała w rękach podejrzanych. Jeden z nich tego samego dnia wyszedł z aresztu. Zamordowany mężczyzna mieszkał samotnie w prywatnym domu przy alei Wyzwolenia w Starachowicach. W środę wieczorem sąsiedzi znaleźli go martwego w kałuży krwi. Miał kilka ran zadanych nożem. - W domu jednego z nich znaleziono przedmioty, które skradziono ofierze, m.in. sprzęt elektroniczny - mówi Krzysztof Skorek, rzecznik świętokrzyskiej policji. Według pierwszych ustaleń do zbrodni doszło według następującego scenariusza: sprawcy w kominiarkach weszli do domu, kopniakami wyważając drzwi. Właściciel szarpał się z nimi, gdy jednemu z napastników ściągnął kominiarkę, zaatakowali go nożem. Zadali kilka ran w brzuch i klatkę piersiową, splądrowali mieszkanie i uciekli z łupem. Policja przypuszcza, że do morderstwa doszło w nocy z wtorku na środę. - Dokładny czas, w którym nastąpił zgon, określi biegły - mówi Skorek. Zatrzymani mężczyźni mają od 16 do 20 lat. Co ciekawe, jeden z nich, 18-latek, we wtorek wyszedł z tymczasowego aresztu. Siedział do sprawy za gwałt, był już karany jako nieletni za kilka innych przestępstw. Dziś wszyscy zatrzymani będą przesłuchiwani w prokuraturze. Za "Echem Dnia" z dn. 09.10.2008 r. To było morderstwo?! Agnieszka Lasek-Piwarska dodano: 9 paždziernika 2008, 0:31 Ciało mężczyzny ze Starachowic znaleźli jego koledzy. Leżał w kałuży krwi, a mieszkanie ma ślady plądrowania. Ciało mężczyzny, które leżało, jak mówią mundurowi, we krwi, znaleziono w środę wieczorem w domu na terenie prywatnej posesji w Starachowicach. Zwłoki 58-letniego właściciela domu znaleźli jego koledzy. Natychmiast zawiadomili pogotowie i policjantów. Funkcjonariusze policji zabezpieczyli teren. Całą posesję otoczyli taśmą, od strony ulicy stanęły radiowozy. - Czekamy na pracowników laboratorium kryminalistycznego w Kielcach - mówił nam wczoraj na miejscu tragedii zastępca komendanta powiatowego policji w Starachowicach Grzegorz Makuch. - Zabezpieczenie wszelkich śladów jest teraz najważniejsze. Policjanci nie chcieli wczoraj mówić nawet o ewentualnych przyczynach śmierci mężczyzny. - Przyczynę wskaże biegły lekarz - mówił krótko Grzegorz Makuch. - Szukamy świadków. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w domu były pootwierane szafki, co mogłoby wskazywać, że ktoś mógł splądrować mieszkanie. Więcej informacji jeszcze dziś na naszym portalu |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 29.11.2010 r. |
||