|
Morderstwo 7-letniej Grażynki w Wałbrzychu |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 26.11.2010 r. Dożywocie za gwałt i zabójstwo 7-latki Na karę dożywotniego więzienia skazał Sąd Okręgowy w Świdnicy Andrzeja S. za gwałt i zabójstwo 7- letniej Grażynki z Wałbrzycha. Wyrok jest nieprawomocny. Prokurator Wiesław Dworczak żądał dla oskarżonego kary dożywotniego więzienia, z możliwością o ubieganie się o warunkowe zwolnienie po 30 latach. Natomiast obrońca 43-letniego Andrzeja S., Łukasz Kurdyś prosił o "możliwie łagodny wymiar kary" wskazując, że są tej sprawie pewne okoliczności łagodzące. Sam oskarżony powiedział w środę przed sądem, że żałuje tego co się stało i przeprasza. Powtórzył, że przyznaje się do zabójstwa, ale nie do gwałtu. Dziewczynka zaginęła 31 grudnia 2006 r. w Wałbrzychu. Po dobie poszukiwań jej ciało odnaleziono na terenie ogródków działkowych, ok. 1,5 km od domu, w którym mieszkała. Zwłoki były ukryte w starej altance i zamaskowane. Jak wykazała sekcja zwłok, dziewczynka została zgwałcona i uduszona. Miejsce ukrycia ciała wskazał policjantom Andrzej S. Dla policji i prokuratury był to pierwszy trop wskazujący na niego jako osobę zamieszaną w zabójstwo dziewczynki. Za serwisem Onet z dn. 20.02.2008 r. Andrzej S. przyznał się do zabicia 7-letniej Grażynki PAP 09:55 (aktualizacja 10:39) 42-letni Andrzej S., oskarżony o zabójstwo 7-letniej Grażynki z Wałbrzycha, przyznał się do tego podczas składania wyjaśnień w Sądzie Okręgowym w Świdnicy, gdzie rozpoczął się jego proces. Mężczyzna jest oskarżony o zabójstwo dziewczynki ze szczególnym okrucieństwem. Proces jest jawny, choć obrońca Andrzeja S. wnosił o utajnienie. Podczas składania wyjaśnień mężczyzna przyznał się, że zabił dziewczynkę, ale - jak twierdzi - nie zgwałcił jej. Ponadto oskarżony odwołał też swoje wcześniejsze wyjaśnienia, jakoby ojciec dziewczynki był zamieszany w zbrodnię. Andrzej S. był sąsiadem dziewczynki i znał ją od dawna. Tuż po ujawnieniu zbrodni i zatrzymaniu mężczyzna utrzymywał, że w zbrodnię był zamieszany ojciec 7-latki, który nie mieszkał z nią i jej matką. Ojciec Grażynki został nawet zatrzymany, ale po przesłuchaniu przez prokuraturę zwolniono go do domu. Od początku twierdził, że jest niewinny. Teraz w sądzie sam oskarżony przyznał, że pomawiał ojca Grażynki. 7-latka zaginęła 31 grudnia 2006 r. w Wałbrzychu. Po dobie poszukiwań jej ciało odnalezione zostało na terenie ogródków działkowych, ok. 1,5 km od domu, w którym mieszkała. Zwłoki były ukryte w starej altance i zamaskowane. Jak wykazała sekcja zwłok, dziewczynka została zgwałcona i uduszona. Miejsce ukrycia ciała wskazał policjantom Andrzej S. Dla policji i prokuratury był to pierwszy trop wskazujący na niego jako osobę zamieszaną w zabójstwo dziewczynki. (ak) Za serwisem WP z dn. 22.11.2007 Zabójca Grażynki trafi do piekła Szokująca opowieść więźnia, który siedział za pedofilię Piekło w piekle - taki los czeka po wyroku Andrzeja S. z Wałbrzycha, który zgwałcił i udusił 7-letnią Grażynkę. Skazani za gwałt na dzieciach są w kryminale zerem. Mogą zostać przez współwięźniów pobici i zgwałceni. Bo złodzieje i mordercy też mają dzieci... Bezbronne zostały na wolności... - Za kratami przyjęło się, że najskuteczniejszym sposobem na bezpieczeństwo dzieci jest wyrżnąć podofilów - mówi ojciec Kazimierz Tyberski, kapelan z Zakładu Karnego w Iławie. Trędowaty jada na kiblu Włodek za gwałt na dziecku dostał 8 lat. Siedział we Wronkach, potem we Włocławku. W kryminale był bity i gwałcony. - Nazywali mnie szmatą, cwelem - opowiada. - Wchodzi taki do celi i musi pokazać akta. Od razu wiadomo, za co siedzi. Wiadomość, że Włodek jest spod "kulawego paragrafu" (od kuśki), rozniosła się szybko. We Włocławku trafił do "ochronki" - pawilonu dla osób, którym zapewnia się osobiste bezpieczeństwo. Siedział z takimi jak on sam. Oni go nie ruszali, a najgorsze razy obrywał od strażników. - Szantażowali mnie, bili, upokarzali. - Dwa razy się wieszałem - opowiada. Na spacery przez 8 lat prawie nie wychodził, pod prysznic szedł z obstawą. - Musiałem jeść na kiblu, byłem jak trędowaty - opowiada. Powinien wisieć - Zabijcie mnie albo wyleczcie, bo nie umiem się od tego powstrzymać - napisał do rzecznika praw obywatelskich. - Rodzice byli nauczycielami w miasteczku na Pomorzu. Kręciłem się wśród dzieci. Gdy miałem 20 lat, tata zabrał mnie na kolonie, które prowadził na Mazurach. Tam podglądałem dziewczynki pod prysznicem. Podniecały mnie. Zostałem urzędnikiem w gminie i cały rok czekałem na obozy, które z czasem już sam organizowałem... - opowiada. Pierwszy raz trafił do więzienia w 1992 r. Rodzice kolonistek narobili rabanu: - Przychodził do namiotu i kazał całować się w siusiaka - opowiadały dziewczynki o kierowniku. Dostał 4 lata. Odsiedział połowę. Stracił pracę. Przygarnęli go rodzice Milenki. Na jego oczach rosła i z dziecka zmieniała się w kobietę. Pomagał jej rodzicom, ale po 3 latach, w 1998 r., zarobił kolejny wyrok. O zgwałceniu Milenki opowiadać nie chce. - Czemu do tego wracacie? Zgwałcił naszą 12-letnią córkę. Teraz jest dorosła. Ma nerwicę, problemy. Wszystko przez tego diabła. Powinien wisieć - mówi ojciec ofiary i rzuca słuchawką. Nie ma litości Zwyrodnialcy mordujący dzieci na tle seksualnym to w więziennej hierarchii najniższy szczebel. - Nawet wśród bandytów obowiązują zasady. Jedną z nich jest zakaz zabijania dzieci - tłumaczy płk Stanisław Krawiec, dyrektor Zakładu Karnego Nr 2 w Strzelcach Opolskich. W więzieniu, którym kieruje, od kilkunastu lat przebywa Mariusz Trynkiewicz, potwór z Piotrkowa Tryb., który ma na sumieniu życie 4 chłopców. Mordował z pobudek seksualnych. - Gdy do nas trafił, miał przechlapane - mówi jeden ze strażników w Strzelcach Opolskich. - Gdy szedł pod prysznic, gdy był na spacerniaku, słyszał wulgaryzmy. Otoczyliśmy go opieką. Był na skraju wyczerpania psychicznego. Poprosił o pomoc. Psycholodzy uznali, że powinien trafić na oddział terapeutyczny. Do dziś jest tam leczony. PS. Imię zgwałconej dziewczynki zostało zmienione Pedofile chodzą na terapię - Mówi Liza Sałapa z Centralnego Zarządu Służby Więziennej: - Od 1 stycznia 2006 r. skazani za przestępstwa popełnione w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych odbywają karę w systemie terapeutycznym. W zakładach karnych m.in. w Rzeszowie i we Włocławku jest 7 oddziałów, do których trafiają pedofile. Terapii poddawanych jest tam ok. 200 więźniów. Decyzję o tym, którzy z osadzonych kwalifikują się do leczenie, podejmują biegli psychiatrzy. Nie każdy przestępca seksualny jest pedofilem. Ilu było katów Grażynki? Śledztwo trwa. Wciąż nie jest pewne, ile osób znęcało się nad 7-letnią Grażynką Janas z Wałbrzycha. Prokuratura nie wyklucza, że Andrzej S. nie zamordował dziecka sam. Pewne jest jedno. Zatrzymany i aresztowany na trzy miesiące Andrzej S., sąsiad dziewczynki, brał udział w gwałcie i mordzie na dziecku. Choć mężczyzna nie przyznaje się do winy, prokuratura nie ma żadnych wątpliwości. Jednak na tym zwyrodnialcu sprawa się może nie zakończyć. - Zabezpieczyliśmy szereg dowodów i śladów - tłumaczy Ewa Grzeszczak ze świdnickiej prokuratury. Specjaliści wciąż badają ślady biologiczne (w tym DNA) pozostawione w altance, w której znaleziono ciało dziewczynki. - Takie badania mogą potrwać nawet kilka tygodni - tłumaczy prokurator Grzeszczak. Te dane mogą być kluczowe dla śledztwa. Właśnie dzięki nim może udać się ustalić, ilu było zbrodniarzy i kim są. Na razie prokuratorzy i policjanci wciąż prowadzą śledztwo. Pojawili się nawet na sobotnim pogrzebie Grażynki. Tymczasem dobiega końca śledztwo w sprawie zgwałcenia i zamordowania dziewięcioletniego Sebastiana z Boguszowa-Gorców (nieopodal Wałbrzycha). Chłopczyk został zamordowany w maju ubiegłego roku przez swojego trenera karate. Do marca tego roku sprawa powinna trafić do sądu. W obu przypadkach mordercom grozi dożywocie, to najwyższy wymiar kary przewidziany przez polskie prawo. autor: Tomasz Barański, Darek Kucharski Paf Za Super Expressem" z dn. 09.01.2007 Podejrzany o morderstwo Grażynki aresztowany Według prokuratury siedmioletnią dziewczynkę z Wałbrzycha zamordował sąsiad, 42-letni Andrzej Sz. Grażynka została uduszona i zgwałcona. Jej ciało odnaleziono na pobliskich działkach. Było przykryte papą, wykładziną i workami. We wtorek, podczas wizji lokalnej, mimo późnej pory na podejrzanego mężczyznę czekało ponad sto osób, głównie sąsiadów. - Dajcie go nam na kilka minut - wykrzykiwali do policjantów pilnujących wejścia na działki. Nieoficjalnie wiemy, że sąsiad Grażynki nie przyznał się do zabójstwa, ale obciążył ojca dziewczynki. Prokuratura nie znalazła jednak na to dowodów i ojca zwolniła. Andrzej Sz. jest alkoholikiem, czwórka jego dzieci od kilku lat przebywa w domu dziecka. Żył ze zbierania złomu. Wczoraj w wałbrzyskim kościele św. Barbary odprawiono mszę w intencji zamordowanego dziecka. - To nie jest msza za Grażynkę, tylko z Grażynką. Niech jej śmierć będzie ostrzeżeniem, upomnieniem, domaganiem się praw dla dzieci. Praw, które pozwolą im godnie żyć - mówił ksiądz Ludwik Hawrylewicz. mar Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 04.01.2007 Domniemany zabójca Grażynki aresztowany 42-letni Andrzej S. podejrzany o zgwałcenie i zabójstwo w Wałbrzychu 7-letniej Grażynki został aresztowany na 3 miesiące. Natomiast ojca dziewczynki prokuratura zwolniła do domu, oceniając, iż nie ma dowodów, by był on zamieszany w tę zbrodnię. Decyzję o aresztowaniu podejrzanego podjął Sąd Okręgowy w Świdnicy. Jak powiedział PAP rzecznik prasowy tego sądu Tomasz Białek, uzasadnieniem decyzji jest obawa przed matactwem ze strony Andrzeja S., oraz zagrożenie wysokim wyrokiem. Zatrzymany we wtorek w związku ze sprawą ojciec ofiary został zwolniony do domu. "Nie mamy dowodów świadczących o udziale ojca w zbrodni. Mężczyzna został przesłuchany i wypuszczony" - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, Ewa Grzeszczak. 7-letnia Grażynka w niedzielę zaginęła w Wałbrzychu. Jak wykazała przeprowadzona we wtorek sekcja zwłok, znalezionych w poniedziałek, dziewczynka została zgwałcona i uduszona. Zdaniem prokuratorów, złożone przez S. wyjaśnienia mogą potwierdzać jego udział w zabójstwie dziecka. Grzeszczak ujawniła, że to Andrzej S. wskazał policjantom miejsce, w którym odnaleźli oni zwłoki dziecka. Świdnicka prokuratura postawiła we wtorek Andrzejowi S. zarzut gwałtu i zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyźnie, który był sąsiadem dziewczynki, grozi kara nawet dożywotniego więzienia. W środę w Wałbrzychu odbyła się msza święta w intencji zabitego dziecka. Jak opowiadała PAP dyrektor szkoły, Mariola Rząsowska, do kościoła przyszli prawie wszyscy uczniowie, oraz bardzo wielu rodziców i sąsiadów ofiary. Przyszła także matka zabitej dziewczynki. Ksiądz w czasie mszy zwrócił dzieciom uwagę na to, że nie wolno bezgranicznie ufać osobom dorosłym, nawet tym które dobrze znają, ale zawsze należy zachować zdrowy rozsądek. Śmierć dziewczynki nazwał śmiercią męczeńska. Uczniowie klasy 1 b, do której chodziła Grażynka są pod stałą opieką szkolnego pedagoga. W nocy z wtorku na środę w Wałbrzychu przeprowadzono wizję lokalną z udziałem Andrzeja S. Z powodu obawy przed linczem, w okolice działek, na których znaleziono zwłoki, przybyło blisko 150 policjantów. "Zebrało się tam ok. 200 osób, które wykrzykiwały, żeby wydać im go, a oni sami się z nim rozliczą" - opowiadał PAP rzecznik wałbrzyskiej policji, Jerzy Rzymek. 7-letnia Grażynka zaginęła w niedzielę w Wałbrzychu. W poniedziałek jej ciało zostało odnalezione na terenie ogródków działkowych, ok. 1,5 km od domu, w którym mieszkała. Zwłoki były ukryte w starej altance i zamaskowane m.in. kawałkami desek. O zaginięciu dziecka poinformowała policję jej matka. Za serwisem Onet z dn. 03.01.2006 |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 12.07.2010 r. |
||