|
Morderstwo Edyty w Witnicy dokonane przez przestępcę na wolności |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 29.11.2010 r. Sąd w Gorzowie skazał zabójcę na dożywocie Artur Brykner, pż 2009-02-17, ostatnia aktualizacja 2009-02-18 11:34 Na karę dożywotniego więzienia skazał wczoraj gorzowski sąd Grzegorza G. z Witnicy, który w marcu ub. roku bestialsko zamordował 17-letnią koleżankę. Do morderstwa doszło w Witnicy (powiat gorzowski) w nocy z soboty na niedzielę 16 marca 2008 r. na leśnej polanie. Właśnie tam grupa młodzieży urządziła sobie nocną imprezę po sobotnim meczu piłki nożnej. Wśród nich byli 17-letnia Edyta W. i wówczas 19-letni Grzegorz G. - oboje mieszkańcy Witnicy. Jak mówili "Gazecie" znajomi ofiary - już na meczu wypili 0,7 litra wódki we dwoje. Wprawdzie nie byli parą, ale dużo czasu spędzali razem. Po meczu ze znajomymi poszli do lasku. Wieczór był chłodny, więc rozpalili ognisko. Gdy zrobiło się późno, większość towarzystwa rozeszła się do domów. Przy ognisku pozostała Edyta z Grzegorzem. Chłopak najprawdopodobniej z powodu sprzeczki udusił dziewczynę. Policja w śledztwie wykluczyła seksualne podłoże zbrodni. Oskarżony powiedział we wtorek w sądzie, że nie wie, dlaczego zamordował Edytę. Jak ustalili prokuratorzy, sprawca zbrodni najpierw udusił dziewczynę rękoma i paskiem od jej spodni, a potem zmasakrował jej twarz i szyję kawałkiem butelki. Morderca po zabójstwie nie ukrył ciała. W niedzielę przed południem zakrwawione zwłoki dziewczyny zauważyła mieszkanka Witnicy, spacerująca z psem niedaleko wylotowej drogi na Kostrzyn. Kilka godzin później policja wiedziała już, kto popełnił zbrodnię. Grzegorza G. zatrzymano na jednej z witnickich ulic. Zaledwie kilkanaście dni wcześniej 19-latek opuścił areszt śledczy, gdzie przebywał od końca listopada 2007. Aresztowano go po tym, jak podczas libacji alkoholowej zaatakował śpiącego konkubenta swojej matki. Kilkanaście razy wbił nożyczki w jego twarz. Miał też wcześniej do czynienia z policją. Łapano go na drobnych kradzieżach i chuligańskich wybrykach. Niejedną noc spędził w izbie wytrzeźwień. Grzegorz G. po aresztowaniu w marcu ub.r. przyznał się do winy. W trakcie wizji lokalnej ze szczegółami opisał, jak zabił. Opowiadał, jak ją dusił, a potem rozbitą butelką zadawał ciosy po całym ciele. Sąd nie znalazł żadnych przesłanek, aby wydać łagodniejszy wyrok w sprawie tej makabrycznej zbrodni. Tym bardziej że morderca nie wyraził skruchy. Grzegorz G. został skazany na dożywocie. Wyrok nie jest prawomocny. Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 17.02.2009 r. Wyszedł z aresztu i zamordował Grzegorz G. brutalnie zamordował swoją koleżankę Wtorek, 25 marca (11:36) Sędzia zwolnił z aresztu groźnego przestępcę, a on zamordował! Grzegorz G. został zatrzymany za zaatakowanie nożyczkami przyjaciela swojej matki. Pociął mężczyźnie twarz. Mimo to, Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim wypuścił go na wolność. Trzy tygodnie później Grzegorz G. dopuścił się najgorszej z możliwych zbrodni - zabójstwa. Tydzień przed świętami, w sobotni wieczór w Witnicy doszło do tragedii. 20-letni Grzegorz G. zamordował z zimną krwią swoją koleżankę, 17-letnią Edytę. Masakra rozegrała się w jednym z parków. Tam, tego tragicznego wieczoru, Edyta wraz z grupą znajomych piła alkohol. - Później mieliśmy iść do domu i oni mieli iść za nami, ale nie poszli. Oni się całowali i przytulali, nie wiedzieliśmy, że do tego dojdzie - mówią Ania i Marta, koleżanki Edyty. Kiedy Grzegorz G. został z Edytą sam, czułości się skończyły. Brutalnie zaatakował dziewczynę. Dusił i bił ofiarę rozbitą butelką po całym ciele. - Założył na jej szyję pasek z jej spodni i później, przez około 40 metrów ciągnął ją po parku. Zdenerwowany tym, że dziewczyna zaczęła wydawać odgłosy, bo zaczęło brakować jej powietrza, zadawał jej uderzenia stłuczona butelką, czym doprowadził do wykrwawienia Edyty - opowiada Dariusz Domaradzki z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie. Policjanci z Witnicy szybko zatrzymali Grzegorza G. Znali go doskonale. Zresztą tak, jak większość mieszkańców Witnicy. Grzegorz G. bowiem zaczynał swoją niechlubną karierę w świecie przestępczym już jako dziecko. - Pierwszy raz notowany był przez policję jeszcze w 1999 roku. Wówczas miał 11 lat. Od tego czasu policjanci zatrzymywali go wielokrotnie. Przede wszystkim były to kradzieże, ale zdarzały się też poważniejsze czyny, takie jak pobicia - informuje Sławomir Konieczny z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim. W ubiegłym roku Grzegorz G. dopuścił się przestępstwa, które wstrząsnęło całą Witnicą. Trafił do aresztu za to, że zaatakował nożyczkami przyjaciela swojej matki. Groziło mu za to nawet 5 lat więzienia. - Wówczas Grzegorz G. zadał kilkanaście ciosów nożyczkami. W wyniku tego ten człowiek doznał poważnych obrażeń twarzy - informuje Sławomir Konieczny z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim. - Rany powyższe nie stanowią zagrożenia dla życia, mogą być trwałym oszpeceniem, natomiast mechanizm powstania ran mógł stanowić bezpośrednie zagrożenie dla życia - mówi sędzia Roman Makowski z Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim. Grzegorz G. w areszcie długo nie posiedział. Dlaczego? Bo Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim wypuścił go na wolność. Grzegorz G. z wolności skorzystał i trzy tygodnie później zamordował Edytę. - Sąd Rejonowy wydaje postanowienie, zażalenie na to składa obrońca, ta sprawa wpływa do sądu okręgowego i sąd okręgowy uchyla to zaskarżone postanowienie, a sprawę przekazuje do ponownego rozpoznania sądowi rejonowemu - tłumaczy sędzia Roman Makowski z Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim. Życia Edycie nikt i nic już nie wróci. Pozostaje jednak pytanie, kto jest winien tego, że niebezpieczny przestępca był na wolności. W sprawie tragicznej decyzji sędziego trwa postępowanie wyjaśniające. Grzegorzowi G. grozi za to morderstwo dożywotnie pozbawienie wolności. * * skrót materiału Reporter: Katarzyna Betcher Za serwisem INTERIA z dn. 25.03.2008 Sąd go wypuścił żeby zabił Niebezpieczny psychopata bestialsko zamordował 17-letnią gimnazjalistkę - Moja córka mogła żyć - pani Irena Wnuk (54 l.) z Witnicy (woj. lubuskie), mama Edyty ( 17 l.), zalewa się łzami. Biedna kobieta właśnie wróciła z kostnicy, w której zobaczyła przeraźliwie okaleczone ciało swojej ukochanej córeczki. Dziewczyna została bestialsko zamordowana przez Grzegorza G. (19 l.), niebezpiecznego psychopatę, którego dobroduszny sąd lekkomyślnie wypuścił na wolność. Gimnazjalistka Edytka Wnuk wybrała się wraz ze swoimi znajomymi na imprezę przy ognisku. Niestety, był tam też Grzegorz G. Upatrzył sobie Edytę i był wobec niej bardzo natarczywy, choć dziewczyna protestowała. - Obmacywał ją i żądał od niej seksu. Ona tego nie chciała. Ale nikt się nie wtrącał, bo się baliśmy - opowiada koleżanka Edyty. Gdy odeszła, przy ognisku zostali tylko Edyta i Grzegorz. Ten zboczeniec wpadł w szał, kiedy nastolatka odrzuciła jego chamskie zaloty. Rzucił się na Edytę z pięściami, a później zacisnął jej na szyi pasek od spodni i wlókł dziewczynę po ziemi. Na koniec, szkłem z rozbitej butelki po wódce dźgał konającą Edytę w szyję! Grzegorz G. po tej potwornej egzekucji spokojnie wrócił do domu. Zwłoki Edyty rano odnalazła spacerująca z psem kobieta. Morderca już wcześniej był wielokrotnie karany za rozboje i kradzieże. Ostatnie trzy miesiące siedział, bo nożyczkami zmasakrował twarz kochankowi swojej matki. Prokurator i sąd rejonowy chcieli, by Grzegorzowi G. przedłużono areszt, ale sąd okręgowy nie pozwolił zatrzymać za kratami niebezpiecznego psychopaty, bo podobno nie spełniono sądowych procedur! I wypuszczono na wolność tę bezlitosną bestię. Gdyby Grzegorza G. dalej trzymano za kratkami, Edycie włos by z głowy nie spadł. Tej tragedii można było uniknąć! - Moja córka mogła żyć. Zginęła przez ich nieróbstwo, bo wypuścili potwora - płacze pani Irena Wnuk (54 l.). Grzegorzowi G. grozi dożywocie. - Powinni zabić tego skur...! Moja Edytka nie zasłużyła na taki los! Będę się modliła, by ten potwór umarł w przeraźliwych bólach! - mówi przez łzy mama zamordowanej Edyty. Sąd się tłumaczy - Sąd rejonowy, który zadecydował o przedłużeniu aresztu, nie uzasadnił tej decyzji. Odwołał się od niej osadzony. Nie mieliśmy innego wyjścia - musieliśmy go wypuścić i skierować wniosek o areszt do ponownego rozpatrzenia. O dalszym losie Grzegorza G. sąd miał zadecydować na początku kwietnia. Nie czujemy się winni, sąd postąpił zgodnie z prawem - wyjaśnia Roman Makowski (44 l.), wiceprezes i rzecznik Sądu Okręgowego w Gorzowie. autor: Piotr Piwowarczyk Za "Super Expressem" z dn. 19.03.2008 r. Morderca Edyty przyznał się do winy dodano: 18 marca 2008, 18:11 Zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem - ostatecznie taki zarzut postawiono 19-letniemu Grzegorzowi G. za zabicie 17-letniej Edyty. Podczas poniedziałkowej wizji lokalnej lodowatym głosem opowiadał, jak katował dziewczynę. Do zabójstwa doszło w nocy z soboty na niedzielę. Zwłoki dziewczyny zostały odnalezione w niedzielę w południe, a cztery godziny później policja namierzyła podejrzanego. To znany policji bandzior, który niedawno wyszedł z aresztu, gdzie siedział za podźganie nożyczkami przyjaciela matki. Grzegorz G. wyszedł zza krat tylko dlatego, że Sąd Rejonowy za słabo uzasadnił wniosek o przedłużenie mu aresztu za poprzednią sprawę. Rzecznik sądu Roman Makowski zapewnił, że sprawa uzasadnienia będzie badana. Znamy niektóre szczegóły wizji przeprowadzonej w lasku, gdzie doszło do zabójstwa. Są tak drastyczne, że zdecydowaliśmy się nie opisywać przebiegu morderstwa. Zabójca precyzyjnie, krok po kroku, opowiedział śledczym, jak pozbawił życia 17-letnią Edytę. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego to zrobił, ale przyznał się do winy. - Sąd podjął decyzję o aresztowaniu Grzegorza G. na trzy miesiące - mówi rzecznik prokuratury Dariusz Domarecki. Mordercy grozi nawet dożywocie. - Tak bardzo ją kochałam, że nie wyobrażam sobie życia bez niej - mówiła nam matka dziewczynki. (tr) Za "Gazetą Lubuską" z dn. 18.03.2008 r. Zabójca 17-letniej Edyty może dostać dożywocie dodano: 18 marca 2008, 0:01 Nie doszło by do tragedii, gdyby 19-letni Grzegorz na początku marca nie wyszedł z aresztu! Siedział, bo zaatakował nożyczkami znajomego. Cała Witnica żyje tym, co się stało w nocy z soboty na niedzielę w lasku na skraju miasta. Mówi się o tym w sklepach, szkołach, na ulicy. - Ja to panie nie wiem, jak ukarać za takie coś. Powinna chyba być śmierć za śmierć - mówił wczoraj starszy rowerzysta, którego spotkaliśmy nieopodal kościoła. Sklepowa ze spożywczaka między blokami tylko kiwa z niedowierzaniem głową. - Szkoda dziewczyny... Dostał już zarzut Z danych policji wynika, że 19-letni Grzegorz G. najpierw dusił Edytę, a potem zadawał jej ciosy rozbitą butelką. Grozi mu dożywocie. Więcej policjanci nie ujawniają. - Przed nami drugie przesłuchanie podejrzanego, czekamy też na wyniki sekcji zwłok - powiedział rzecznik gorzowskiej komendy Sławomir Konieczny. Dodał, że G. jest dobrze znany policji. Był już zatrzymywany w sprawach kradzieży i wybryków chuligańskich. W listopadzie zeszłego roku po 19-latek pijanemu zaatakował znajomego swojej matki. Zadał mu kilkanaście ciosów nożyczkami w twarz. Trafił wtedy do aresztu. Wyszedł z niego na początku marca. W nocy z 15 na 16 marca dosiadł się do imprezy, jaką z koleżankami organizowała w lasku Edyta. - Została z nim sama tylko na chwilę, bo koleżanki poszły do sklepu. I on przez tę chwilę... - szlochała wczoraj matka ofiary. Nie miała sił, żeby rozmawiać. W październiku pochowała męża. - A teraz straciłam dziecko. Jak mam dalej żyć? Przez jedno zdanie Sprawdziliśmy, jakim cudem bandzior tak szybko wyszedł na wolność. Okazuje się, że śledczy wnioskowali o przedłużenie aresztu. Potwierdził to rzecznik prokuratury Dariusz Domarecki. Sąd Rejonowy zgodził się, ale jego decyzję uchylił Sąd Okręgowy! - Z powodu uchybienia natury proceduralnej. Uzasadnienie było niewystarczające, ledwie jednozdaniowe - usłyszeliśmy wczoraj od rzecznika sądu Romana Makowskiego. Gdy sądy wymieniały się pismami w tej sprawie, Grzegorz G. wyszedł na wolność. Gdyby nie ta wpadka, nie spotkałby w weekend Edyty! - Sprawa uzasadnienia i jej konsekwencje będą przedmiotem dokładnej analizy - zapewnił nas wczoraj sędzia Makowski. Nastolatki z Witnicy nie łączą zabójstwa z niedawnymi samobójstwami (pod koniec 2006 r. powiesiły się tu trzy młode osoby). - To zabójstwo to był przypadek. Na każdego z nas mogło trafić, bo ten Grzesiek był jakiś dziwny - mówi 16-latka, koleżanka ofiary (Edyta, zanim trafiła do szkoły w Gorzowie, uczyła się w Witnicy). 15-latka dodaje, że podejrzany o morderstwo miał fatalną opinię. Nie może zrozumieć jednego: - Kto go wypuścił na wolność?! Przecież całe miasto wiedziało, że jest zdolny do najgorszego. Tomasz Rusek Za "Gazetą Lubuską" z dn. 18.03.2008 r. Na ognisku w Witnicy chłopak zabił dziewczynę Piotr Żytnicki, Agnieszka Drzewiecka 2008-03-17, ostatnia aktualizacja 2008-03-17 19:48 Dlaczego 19-latek z Witnicy zamordował 17-letnią koleżankę? Policja wstępnie wykluczyła seksualne podłoże zbrodni, ale świadek, do którego dotarliśmy, twierdzi, że chłopak zgwałcił dziewczynę Ciało nie było ukryte. Leżało na polanie, obok miejsca po ognisku i pustych butelek po alkoholu. Właśnie tam grupa młodzieży urządziła sobie nocną imprezę po sobotnim meczu piłki nożnej. Wśród nich byli 17-letnia Edyta W. i 19-letni Grzegorz G. - Już na meczu wypili 0,7 litra wódki we dwoje. Wprawdzie nie byli parą, ale dużo czasu spędzali razem - opowiada osoba znająca kulisy sobotniego wieczoru. - Po meczu ze znajomymi poszli do lasku. Wieczór był chłodny, więc rozpalili ognisko. Gdy zrobiło się późno, większość towarzystwa rozeszła się do domów. Pozostała Edyta z koleżanką i Grzegorzem. Wtedy on zaczął dobierać się do Edyty. Był agresywny. Zgwałcił ją. Koleżanka nie zdołała jej pomóc. Gdy Edyta zaczęła krzyczeć, że powiadomi o wszystkim policję, Grzegorz zaczął ją bić. Koleżanka wystraszyła się i uciekła. Co się stało potem, nie wiem. W niedzielę przed południem zakrwawione zwłoki Edyty W. zauważyła mieszkanka Witnicy, spacerująca z psem niedaleko wylotowej drogi na Kostrzyn. Kilka godzin później policja wiedziała już, kto popełnił zbrodnię. Grzegorza G. zatrzymano na jednej z witnickich ulic. Zaledwie kilkanaście dni temu 19-latek opuścił areszt śledczy, gdzie przebywał od końca listopada. Właśnie wtedy, podczas libacji alkoholowej, zaatakował śpiącego konkubenta swojej matki. 17-krotnie wbił nożyczki w jego twarz. - Zawsze mówiło się, że to świr, że jest niepoczytalny, jakiś dziwny. Ale po wyjściu z aresztu, wydawało się, że się zmienił. Był spokojny - mówi 17-latek z witnickiego liceum. Opowiada, że znał Edytę w dzieciństwie, razem bawili się na podwórku. - Potem zaczęła trzymać z nieciekawym towarzystwem. Wieczory spędzali w okolicznych zagajnikach, pijąc wódkę i tanie wina - wspomina. Grzegorz G. już wcześniej miał do czynienia z policją. Łapano go na kradzieżach i chuligańskich wybrykach. Niejedną noc spędził w izbie wytrzeźwień. Po niedzielnym zatrzymaniu 19-latek przyznał się do zbrodni. Podczas przesłuchania na gorzowskiej komendzie oraz w trakcie wizji lokalnej, która odbyła się w poniedziałek w Witnicy, ze szczegółami opowiedział, jak zabił Edytę W. - Dusił ją, a potem rozbitą butelką, tzw. tulipanem, zadawał jej rany cięte na całym ciele - relacjonuje rzecznik gorzowskiej policji Sławomir Konieczny. Wstępne ustalenia śledczych nie potwierdzają wersji o gwałcie. - Nie wskazują na to żadne ślady - dodaje Konieczny. Jaki mógł być więc motyw zbrodni? Tego Grzegorz G. policjantom nie powiedział. Ci twierdzą, że między nastolatkami doszło do sprzeczki, ale z jakiego powodu, tego jeszcze nie ustalili. - To zagubiona młodzież, z patologicznych rodzin - opowiada jeden z policjantów. - Matka Edyty często piła alkohol z córką i jej znajomymi. Gdy dowiedziała się, że jej córka nie żyje, też była pijana - dodaje. Również brakiem perspektyw, pracy, ciekawych zajęć i trudnym środowiskiem tłumaczono samobójstwa trzech młodych mężczyzn w listopadzie 2006 r. w Witnicy. Grzegorzowi G. za morderstwo koleżanki grozi kara dożywotniego więzienia. Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 17.03.2008 r. Policja zatrzymała podejrzewanego o zabójstwo 17-latki Policja zatrzymała 24-latka podejrzewanego o zabójstwo 17-letniej mieszkanki Witnicy (Lubuskie). W południe zwłoki dziewczyny znaleziono w lasku na skraju tego miasta - poinformował rzecznik gorzowskiej policji Sławomir Konieczny. Na okaleczone zwłoki młodej witniczanki natknęła się kobieta, która wybrała się do lasu na spacer. Natychmiast powiadomiła o tym policję. Jak powiedział Konieczny, już pierwsze oględziny wskazywały, że dziewczyna mogła paść ofiarą morderstwa, miała rany na głowie i w okolicach szyi. Policjanci szybko ustalili, że 17-latka minionej nocy spotkała się w tym miejscu ze znajomymi. Na razie nie jest jednak znany dokładny przebieg tego spotkania i kulisy późniejszych tragicznych wydarzeń. Zebraliśmy materiał, który pozwolił wytypować głównego podejrzewanego. Około godziny 16 został zatrzymany 24-letni witniczanin Grzegorz G. Mężczyzna, niebawem usłyszy zarzut zabójstwa nastolatki - powiedział Konieczny. (ap) Za serwisem WP z dn. 16.03.2008 r. Podejrzany o zabójstwo został zatrzymany Cztery godziny po odnalezieniu ciała dziewczyny policja zatrzymała podejrzanego o morderstwo. Zabitą 17-latkę znaleziono dziś po 12.00. Ciało dziewczyny znalazła mieszkanka Witnicy, która wyszła na niedzielny spacer. 17-letnia Edyta W. leżała w zagajniku w pobliżu jednego z witnickich osiedli. - Na miejscu od razu zaczęło pracę kilkunastu policjantów - informuje Sławomir Konieczny, rzecznik komendy miejskiej. Jak ustalili, Edyta spotkała się w sobotę z grupą znajomych właśnie w tym zagajniku. Na razie nie wiadomo, co robili. Na pewno palili ognisko, bo zostały po nim ślady. Policjanci ustalili, kto był w zagajniku. Jako potencjalnego sprawcę zabójstwa wytypowano 24-letniego Grzegorza G., także mieszkańca Witnicy. To on i Edyta zostali najdłużej w lesie. - O 16.00 zatrzymaliśmy podejrzanego o zabójstwo - mówi Konieczny. Grzegorz szedł chodnikiem, nie podejrzewał, że już jest obserwowany. Po południu w komisariacie policji w Witnicy składał wyjaśnienia. Później przewieziono go do Gorzowa. Zamordowana Edyta W. miała rany kłute szyi zadane ostrym narzędziem. Co stało się, gdy dziewczyna i Grzegorz G. zostali sami? Odpowiedź na to pytanie przyniosą prawdopodobnie kolejne godziny śledztwa. (habe) |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 26.11.2010 r. |
||