Morderstwo Magdy w Kidałowicach

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 26.11.2010

Kidałowice (gm. Pawłosiów): Nim podpalił to zgwałcił, udusił i próbował zakopać

Magda chciała żyć...

Autor: mmc | Dodano: 30.04.2010

Tragedia, do jakiej doszło w ubiegły weekend w Kidałowicach wstrząsnęła całym regionem.

Magda miała 23 lata i plany na przyszłość. Studiowała przecież. Znajomi postrzegali ją jako spokojną dziewczynę, która nikomu krzywdy by nie wyrządziła. Inni mówią, że to dziewczyna ładna jak lalka była...

Wspomnienia koleżanek Magdy

- Madzię poznałam 4 lata temu. Chodziłyśmy do jednej grupy na studiach licencjackich. Nie należała do osób, które za wszelką cenę chcą być w centrum zainteresowania, wręcz przeciwnie. Była spokojną, miłą i nieśmiałą dziewczyną. Nikt nigdy o niej złego słowa nie powiedział, starała się żyć ze wszystkimi w zgodzie. W poniedziałek, 19 kwietnia, gdy dowiedziałam się o całym zdarzeniu napisałam do Madzi smsa: "Cześć Madziu czy to prawda, że u Was zamordowali dziewczynę?"... Niestety nie otrzymałam odpowiedzi, zamiast niej kilka minut później przyszła wiadomość: "Kasiu, dziewczyna którą zamordowali to Madzia". Na początku było niedowierzanie, a potem tylko łzy i pytanie, na które nigdy nie otrzymamy odpowiedzi - "Dlaczego akurat Ty?" - pyta Kasia.

Natalia wspomina Magdalenę jako miłą, uczynną i zawsze pomocną dziewczynę. - Wciąż nie mogę uwierzyć w to co ją spotkało. Zawsze o takich zdarzeniach dowiadywałam się z telewizji i nigdy nie dotyczyły one osób, które znałam, a tu nagle dostaje wiadomość "Madzia została brutalnie zamordowana". Codziennie czytam te słowa po kilka razy i wciąż do mnie to nie dociera. Już nie spotkam się z nią na uczelni i nie zamienię z nią ani jednego słowa... - dodaje.

- Dla nas wszystkich to była tragiczna wiadomość. Magda była fajną, miła, sympatyczną osobą, która nigdy nie sprawiała problemów, nie kłóciła się z nikim i nic złego na nikogo nie mówiła. Nie jest możliwe to, żeby próbowała zniszczyć komuś życie i stawała komuś na drodze - opowiada Marzena.

Kolejna z koleżanek, Monika twierdzi, że Madzia była bardzo skrytą i skromną osobą. - Ta wspaniała dziewczyną zawsze uśmiechnięta i pogodna, na którą nie można powiedzieć złego słowa już nigdy się nie uśmiechnie. Dlaczego? Bo jednemu człowiekowi - choć nie wiem czy można go nazwać człowiekiem po tym co zrobił - coś "odwaliło" i w brutalny sposób po prostu Ją zamordował. Madzia zginęła w najgorszy sposób, jaki mogłaby zginąć kobieta. Kiedy w telewizji usłyszałam o tej zbrodni pomyślałam sobie "śmierć za śmierć". Jednak, gdy dowiedziałam się, że tą dziewczyną była Madzia uważam, że sama śmierć dla jej oprawcy jest zbyt małą karą.

Madziu na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci spoczywaj w spokoju, dodaje Monika.

Za serwisem Jarosławska.pl z dn. 30.04.2010


Kidałowice, podkarpackie: Zgwałcił, udusił i podpalił ciało

Data publikacji: 22.04.2010 03:54

Koszmarne znalezisko we wsi Kidałowice (woj. podkarpackie). Strażacy gaszący ogień w lesie odkryli na pogorzelisku... zwłoki.

Na miejsce wezwano policję, która szybko ustaliła, że była to zaginiona Magda M. (23 l.). Równie szybko znaleziono mordercę. Okazał się nim 23-letni Tomasz B.

Zwyrodnialec najpierw spił swoją koleżankę, po czym wywiózł ją do lasu i zgwałcił. Po wszystkim udusił swoją ofiarę, aby nikomu nie opowiedziała o jego zbrodni. Zwłoki chciał zakopać, ale złamała mu się łopata, dlatego przykrył je gałęziami i podpalił. Trafił już do aresztu, grozi mu dożywocie.

Za "Super Expressem" z dn. 22.04.2010


Potwór! Porwał, zgwałcił, udusił i spalił swoją ofiarę

Fakt.pl | Czwartek, 22 kwietnia 2010

Magdalena (+23 l.) została podstępnie wywabiona z domu, a potem zgwałcona i uduszona. Na koniec morderca dla zatarcia śladów próbował spalić jej ciało. Do potwornej zbrodni przyznał się Tomasz B. (26 l.) - chłopak najlepszej przyjaciółki Magdy.

- Była naszym największym skarbem. Chcieliśmy, aby znalazła szczęście, ułożyła sobie życie i założyła rodzinę. Teraz wszystko przepadło. Zostały ból i rozpacz. Dlaczego ktoś wyrządził nam tak potworną krzywdę? - ociera łzy Zbigniew Moszkowicz (47 l.), ojciec Magdaleny.

Mieszkańcy Kidałowic na Podkarpaciu są wstrząśnięci. Wszyscy znali zamordowaną dziewczynę. - Cudowna osoba. Zawsze uśmiechnięta i radosna. Ambitna, studiowała zarządzanie w Lublinie, niedawno zapisała się na prawo jazdy - opowiadają jedna przez drugą jej koleżanki.

Magda mieszkała z rodzicami. Niemal każdego dnia spotykała się ze swoją najlepszą przyjaciółką. Znały się od dziecka. Pewnego dnia poznała jej chłopaka Tomasza. Mieszkał w sąsiedniej wsi. Nie przypadł jej do gustu. Ludzie opowiadali, że był nieobliczalny. Jakiś czas temu na wiejskiej zabawie wybił komuś siedem zębów.

- Chociaż miał dziewczynę, to próbował zalecać się do mojej siostry. Magda była oburzona. Nie mogła znieść myśli, że facet oszukuje swoją narzeczoną - przypomina sobie Agnieszka, siostra zabitej.

Śledczy odtworzyli przebieg feralnego dnia. Magdalena szykowała się właśnie do snu, kiedy nagle zadzwonił telefon. To Tomasz B. powiedział, że ma prośbę. Czeka w aucie przed jej domem i chce, by mu doradziła, jaki wybrać prezent na urodziny dla dziewczyny. Magda uległa namowom i wyszła do samochodu. - Powiedziała, że za chwilę wraca. Kiedy jej nieobecność się przedłużała, zaczęliśmy się strasznie niepokoić - mówi ojciec. W tym czasie - jak ustalili policjanci - Tomasz B. wywiózł dziewczynę w odludne miejsce. Tam pobił i brutalnie zgwałcił. A potem, bojąc się, że ofiara zawiadomi policję, postanowił ją zamordować. Zacisnął ręce na jej szyi i trzymał tak długo, aż Magda przestała się ruszać. Potem próbował pozbyć się dowodów zbrodni. Ciało zamordowanej dziewczyny zapakował do bagażnika swojego volkswagena golfa, a potem wywiózł w pobliże niewielkiego zagajnika. Wyciągnął wziętą z domu łopatę i zaczął kopać grób.

Kiedy trzonek złamał mu się na korzeniach, wsiadł do samochodu i ruszył przed siebie. Gorączkowo myślał, co zrobić ze zwłokami. Długo nic mu nie przychodziło do głowy. Wtedy przypomniał sobie o dzikim wysypisku śmieci w okolicach kurnika, w którym pracował. Pojechał tam, ułożył stos ze śmieci i opon, i ułożył je na ciele dziewczyny. Podpalił stos. Ogień zauważyli mieszkańcy.

- Strażacy, którzy zostali wezwani do pożaru, dokonali makabrycznego odkrycia - relacjonuje Mariusz Czternastek, rzecznik policji w Jarosławiu. - Od razu rozpoczęliśmy poszukiwania sprawcy. Wszystkie ślady prowadziły do Tomasza B., którego zatrzymaliśmy w domu.

Wkrótce tragiczna wiadomość dotarła do rodziców Magdaleny. Ciało ich córki było częściowo spalone. - Pokazali nam medalik z Matką Boską. Był cały w popiele. Rozpoznaliśmy go. Wiedzieliśmy, że chodzi o nasze dziecko. Straciliśmy wszelką nadzieję - mówi łamiącym się głosem ojciec, który kilka godzin wcześniej zgłosił zaginiecie dziewczyny. Tomasz B. został w środę aresztowany. - Przyznał się do winy i szczegółowo opisał przebieg zbrodni. Grozi mu dożywocie - zaznacza Marian Haśko, prokurator rejonowy z Jarosławia.

Za serwisem WP z dn. 22.04.2010


Makabryczne morderstwo na skraju lasu

Środa, 21 kwietnia (08:12)

Odnaleziono 23-letnią Magdę M. mieszkankę Kidałowic, której zaginięcie rodzice zgłosili niedawno policji. Niestety, dziewczyna nie żyje. Jej zwłoki znaleźli w niedzielę wieczorem strażacy, po ugaszeniu pożaru dzikiego wysypiska śmieci na skraju lasu.

Do zamordowania dziewczyny przyznał się jej znajomy - 23-letni Tomasz B. Dramat rozegrał się w nocy z soboty na niedzielę. Wcześniej Tomasz B. wraz ze swoją przyjaciółką i Magdą M. pili alkohol. Potem młody mężczyzna zabrał Magdę swoim samochodem pod las w Kidałowicach. Tam B. zgwałcił dziewczynę, a następnie w obawie przed konsekwencjami, udusił ją rękami.

Chciał zakopać ciało, jednak łopata się złamała. Wtedy morderca wyrzucił ciało Magdy na stertę śmieci i podpalił.

- We wtorek podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia, w których potwierdził zeznania złożone wcześniej przed policją - informuje Marian Haśko, prokurator rejonowy w Jarosławiu.

- Wystąpiliśmy do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Za czyny, których się dopuścił grozi mu kara dożywotniego więzienia.

Krzysztof Rokosz

Za serwisem INTERII z dn. 21.04.2010


Makabryczne morderstwo. Spalona 24-latka.

Marcin Kobiałka 2010-04-19, ostatnia aktualizacja 2010-04-19 13:51

Nadpalone zwłoki młodej kobiety ujawnili policjanci z Jarosławia podczas dogaszania pożaru dzikiego wysypiska. Wiele wskazuje na to, że to poszukiwana od soboty 24-letnia Magdalena.

- Nie mamy jeszcze stuprocentowej pewności, czy osobą, którą znaleziono, jest właśnie ta kobieta. Zwłoki tak są nadpalone, że ich identyfikacja będzie bardzo trudna. Niewykluczone, że konieczne będą badania DNA - mówi "Gazecie" Mariusz Czternastek z policji w Jarosławiu.

W niedzielę około godz. 22.30 strażacy powiadomili policjantów, że podczas dogaszania pożaru dzikiego wysypiska śmieci na skraju lasu w Kidałowicach (pow. jarosławski) natknęli się na ciało człowieka.

Na miejsce natychmiast udali się policyjni eksperci. Już wstępne czynności potwierdziły, że są to zwłoki kobiety. Częściowo nadpalone ciało zostało zabezpieczone w prosektorium. Sekcja zwłok, która ma być wykonana jeszcze w poniedziałek, wyjaśni przyczyny śmierci kobiety.

Policjanci na razie przypuszczają, że znalezioną kobietą jest 24-letnia Magdalena, mieszkanka Kidałowic. - Wyszła w sobotę wieczorem z domu i nie wróciła. Od tamtej pory, po zgłoszeniu rodziny, kobieta była poszukiwana - relacjonuje Czternastek.

W poniedziałek rano policjanci zatrzymali 23-letniego mężczyznę, który może mieć związek z tą tragedią. To mieszkaniec jednej z sąsiednich wsi. - Wiele wskazuje na to, że kobieta została przywieziona na dzikie wysypisko. Nie wiemy jeszcze, czy wtedy już nie żyła. Prawdopodobnie sprawca chciał się pozbyć zwłok i podpalił wysypisko - mówią nam funkcjonariusze.

- Sprawdzamy alibi 23-latka, trwa jego przesłuchanie. Wiemy, że znał kobietę - dodaje Mariusz Czternastek.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 19.04.2010

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 26.11.2010 r.