Morderstwo agentki firmy Provident w Łodzi

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 26.11.2010

Dożywocie za zabójstwo pracownicy Providenta

Agnieszka Urazińska, Marcin Masłowski, pap

2006-09-15, ostatnia aktualizacja 2006-09-15 00:00

26-letni Piotr P. udusił przedstawicielkę firmy kredytowej smyczą, a jej zwłoki trzymał w wersalce. Wczoraj sąd skazał go na dożywotnie więzienie.

- Nie posiada ludzkich odruchów. Nie ma szans, by podlegał jakiejkolwiek resocjalizacji - mówił o P. w łódzkim sądzie okręgowym sędzia Sławomir Wlazło. Zdaniem sądu Piotr P. powinien być jak najdłużej odizolowany od społeczeństwa. Dlatego o przedterminowe zwolnienie może się ubiegać najwcześniej po 40 latach w więzieniu.

Zbrodnia, której dokonał Piotr P., wstrząsnęła Łodzią rok temu. Wtedy przed jednym z wieżowców przy ul. Traktorowej w Łodzi znaleziono zwłoki kobiety zawinięte w foliowe torby. Jak się okazało, była to 49-letnia łodzianka, Ewa P., pracownica firmy Provident. Funkcjonariusze domyślali się, że morderca nie mieszka daleko. Sprawdzali mieszkania w pobliskich blokach. W jednym znaleźli ślady krwi. Okazało się, że to tam doszło do zbrodni. Mieszkanie wynajmowała studentka, która mieszkała tam ze swoim partnerem, Piotrem P. Kilka dni później funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który ukrywał się w woj. mazowieckim. Piotr P. został oskarżony o zabójstwo.

Jak wykazało śledztwo, Ewa P. przyszła na ul. Traktorową, żeby odebrać 22 zł raty kredytu zaciągniętego przez studentkę w firmie Provident. W mieszkaniu zastała tylko Piotra P. Ten liczył na łup - myślał, że kobieta ma przy sobie dużą sumę pieniędzy. Rzucił się na nią, udusił psią smyczą, a ciało schował w wersalce. Pieniędzy nie znalazł, zabrał za to klucze, które miała przy sobie Ewa P., do jej mieszkania. Z domu skradł telefon komórkowy i fotograficzny aparat.

Gdy po kilku dniach rozkładające się zwłoki zaczęły wydzielać fetor, mówił swojej dziewczynie, że to wina psa, który zanieczyszcza mieszkanie. W końcu postanowił pozbyć się ciała. Najpierw chciał je wywieźć za miasto, w końcu porzucił pod blokiem.

P. to recydywista, który kilka lat był w poprawczaku, siedział w więzieniu, był poszukiwany listem gończym za włamania i kradzieże. Schwytany przez policję najpierw przyznał się do winy i opisywał, jak dokonał zbrodni, później swoje zeznania odwołał. Tylko w jednym był stanowczy - twierdził, że studentka nie miała ze zbrodnią nic wspólnego. Biegli sądowi ocenili, że opis zabójstwa, jaki podał P., zgadzał się z obrażeniami na ciele zamordowanej. Obrona domagała się uniewinnienia, oskarżyciel - dożywocia. Sąd uznał pierwsze zeznania P. za wiarygodne i skazał go na dożywocie. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca nie wyklucza, że złoży apelację.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 15.09.2006


Łódź: Rozpoczął się proces mężczyzny oskarżonego o zabójstwo pracownicy Providenta

2006-06-12 12:46

Przed łódzkim sądem okręgowym rozpoczął się w poniedziałek proces 26-letniego Piotra P., oskarżonego o zabójstwo przedstawicielki jednej z firm kredytowych i znieważenie jej zwłok. Prokuratura zarzuca również P. liczne kradzieże. Mężczyźnie, który nie przyznaje się do zabójstwa, grozi kara dożywocia.

Do zbrodni doszło latem ubiegłego roku w mieszkaniu na łódzkim osiedlu Teofilów. 49-letnia kobieta z firmy kredytowej Provident przyszła po odbiór 22 zł raty kredytu. Mężczyzna sądził, że kobieta może mieć przy sobie dużą sumę pieniędzy. Udusił ją smyczą, a zwłoki ukrył w wersalce.

Jak ustalono, ciało leżało tam kilka dni. Kiedy zaczęło się rozkładać, P. postanowił je usunąć z mieszkania. Kiedy wynosił je do samochodu, został spłoszony. Porzucił zwłoki przed blokiem i uciekł. Został zatrzymany po kilku dniach w małej miejscowości koło Szydłowca (Mazowieckie), gdzie wraz z przyjaciółką wynajął mieszkanie. Okazało się, że Piotr P., mieszkaniec Żyrardowa, był poszukiwany listem gończym za różne przestępstwa; kilka lat przebywał w więzieniu.

To drugi już proces, który toczyć się będzie przed łódzkim sądem okręgowym, w sprawie zabójstwa kolejnej pracownicy firmy Provident. Wcześniej, w połowie kwietnia tego roku, łódzki sąd apelacyjny utrzymał w mocy wyrok sądu okręgowego dożywotniego więzienia dla 26-letniego Pawła W. za okrutne zabójstwo 35-letniej przedstawicielki Providenta. Mężczyzna poderżnął kobiecie gardło i zmasakrował głowę siekierą; jej ciało ukrył w wersalce w swoim mieszkaniu. Zrabował kobiecie 190 zł i cztery pierścionki. Po kilku dniach, gdy zwłoki zaczęły się rozkładać, opowiedział o wszystkim swojej matce i zgłosił się na policję.

(PAP) jaw/ jra/

Za serwisem Money z dn. 12.06.2006


Zginęły dwie pracownice firmy Provident - Śmierć za kredyt

2005-09-02, Aktualizacja: 2005-09-02 02:27

Express Ilustrowany Tomasz Jabłoński

W ciągu dwunastu miesięcy w bestialski sposób zamordowano w Łodzi dwie kobiety, przedstawicielki firmy Provident udzielającej szybkich pożyczek gotówkowych w domu klienta.

Obie zginęły w wakacje, gdy przyszły po odbiór rat zaciągniętego kredytu. W obu przypadkach oprawcami byli 25-latkowie i w obu mordercy przez kilka dni ukrywali zwłoki w wersalce...

Udusił smyczą

Wytatuowany od stóp do głów 25-letni Piotr B., zwyrodnialec z Żyrardowa, zaatakował 49-letnią Ewę P., pracownicę firmy Provident w mieszkaniu przy ul. Traktorowej, wynajmowanym przez swoją dziewczynę Justynę. Wiedział, że Ewa P. pojawi się, bo była umówiona. Miała odebrać ratę: 22 zł z 500-złotowego kredytu. Nie była doświadczonym przedstawicielem, w Providencie pracowała zaledwie półtora miesiąca...

Morderca liczył, że ofiara ma przy sobie większą gotówkę. Zaatakował znienacka. Zacisnął ręce na szyi kobiety i choć ta próbowała się bronić, nie miała najmniejszych szans.Gdy ofiara upadła, zdjął ręce z jej szyi. Jeszcze żyła, ruszyła się. Wtedy chwycił smycz i zacisnął pętlę.

- Przeszukał torebkę ofiary, ale pieniędzy nie znalazł - mówi podinsp. Tomasz Klimczak, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. - Były jednak dokumenty, z których odczytał adres zamieszkania ofiary i zabrał klucze do jej mieszkania.

Następnego dnia tam poszedł. Dokładnie przeszukał wszystkie pomieszczenia i meble: szafki, półki, wersalkę. Ukradł telefon komórkowy, aparat fotograficzny i golarkę.

O zbrodni nie powiedział swojej dziewczynie - studentce jednej z łódzkich uczelni. Zwłoki przez kilka dni leżały w wersalce. Po trzech dniach, gdy ciało zaczęło się rozkładać, oprawca postanowił się go pozbyć. Chciał wywieźć je samochodem, ale gdy je niósł, spłoszyli go przypadkowi przechodnie. Piotr B. porzucił więc zwłoki pod wieżowcem. Razem z Justyną uciekli z Łodzi.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi wspólnie z kolegami z Komendy Miejskiej prowadzili poszukiwania mordercy na szeroką skalę. Gdy dziewczyna zatelefonowała do swoich rodziców, funkcjonariusze już wiedzieli, z jakiej miejscowości dzwoni. W poniedziałkowy wieczór pojawili się w Świerczku k. Szydłowca (woj. mazowieckie). Zatrzymali mordercę i jego dziewczynę. Prokuratura, stawiając 25-latkowi zarzuty, nie miała najmniejszych wątpliwości: - Zabójstwo w związku z rozbojem, kradzież z włamaniem, fałszowanie dokumentów i ukrywanie dokumentów pochodzących z kradzieży - wylicza Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Ciosy zadał nożem

W ubiegłe wakacje w równie tragicznych okolicznościach w kamienicy przy ul. Nawrot zginęła 35-letnia Dorota M. Została zamordowana przez Pawła W., wówczas 25-letniego mężczyznę. W tym przypadku oprawca śmiertelne ciosy zadał nożem. Morderca sam, za namową matki, zgłosił się na komisariat, gdzie opowiedział, co zrobił. Jego proces niebawem powinien się rozpocząć. Grozi mu dożywocie.

- Jesteśmy przygnębieni tym, co się wydarzyło - mówi Anna Wencław, p. o. rzecznik prasowy firmy Provident Polska. - Nasi pracownicy etatowi i przedstawiciele przechodzą dwuetapowe szkolenie dotyczące bezpieczeństwa. Jeśli przedstawiciel ma choćby cień obawy, że może coś mu grozić, zawsze powinien o tym poinformować kierownika. Mamy procedury, które w takich sytuacjach uruchamiamy. Niestety, trudno przewidzieć, że w mieszkaniu klienta może czekać morderca. Pracownicy firmy

Provident nie noszą przy sobie dużych kwot pieniędzy. Obsługują w całym kraju ok. miliona klientów, z którymi na odbiór rat zaciągniętego kredytu najczęściej umawiają się w mieszkaniach...

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował na 3 miesiące 25-letniego Piotra B. Jego dziewczyna, 22-letnia Justyna A., została przesłuchana i zwolniona do domu. Zdaniem prokuratorów nic nie wiedziała o zabójstwie, choć... spała na wersalce, w której ukryte były zwłoki.

Za serwisem "Nasze Miasto Radomsko z dn. 02.09.2005

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 26.11.2010 r.