Morderstwo byłego policjanta i jego dziewczyny - Śląsk

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 26.11.2010

Dożywocie dla zabójców za brak człowieczeństwa

Marcin Pietraszewski 2010-06-24, ostatnia aktualizacja 2010-06-24 22:52

Przez prawie trzy godziny gangsterzy katowali i dusili reklamówkami biznesmena oraz jego dziewczynę. - Nie wykazali żadnej litości, dali wyraz kompletnego braku człowieczeństwa - uznał w czwartek sąd, skazując zabójców na dożywocie.

To było jedno z najbardziej bestialskich zabójstw popełnionych w naszym regionie w ciągu ostatnich 10 lat. Ofiarą gangsterów padł 37-letni Wiesław W., były policjant zajmujący się handlem górniczymi wierzytelnościami oraz jego 21-letnia dziewczyna. Zabójstwo zlecił Zlatan H., były oficer serbskich służb specjalnych (zmarł w szpitalu dla weteranów w Sarajewie). Chciał się pozbyć Wiesława W. z rynku handlu wierzytelnościami, oferował milion złotych za jego głowę.

Latem 2000 r. bandyci zwabili byłego policjanta do ośrodka wypoczynkowego nad Pogorią w Dąbrowie Górniczej. Twierdzili, że podpiszą z nim umowę o współpracy w handlu węglem. Gdy okazało się, że biznesmen przyjechał z dziewczyną, bandyci postanowili, że ona również zginie. Zabójcy zaprosili ich do jednego z domków kempingowych i zaatakowali zaraz po zamknięciu drzwi. Przez prawie trzy godziny bili ofiary stylami od łopat, dusili reklamówkami i sznurówkami. Krzyki zagłuszała puszczona na cały regulator muzyka. Zmasakrowane ciała zakopali w lesie, a potem przez cztery dni jeździli mercedesem należącym do zamordowanego mężczyzny. Z obiecanego za zabójstwo miliona złotych nie dostali ani grosza.

- Zabijając kobietę bez jakiegokolwiek powodu, oskarżeni dali przejaw tego, kim są i w tym momencie sami wybrali rodzaj kary, na jaki zasługują - argumentował sędzia Michał Marzec z Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

Dwaj z zabójców zostali skazani na dożywocie. Dwóm pozostałym wymierzono kary po 25 lat więzienia [pierwszego potraktowano łagodniej w nagrodę za współpracę z prokuraturą, drugiego, bo w chwili popełnienia mordu był niepełnoletni - przyp. red.]. Wyrok jest prawomocny.

Policja szukała zabójców przez kilka lat. Przełom nastąpił dopiero po zatrzymaniu przez CBŚ szefa gangu, który przyjął zlecenie zabójstwa. Przyznał się do winy i wydał kompanów. Nie potrafił jednak wskazać miejsca, w którym pogrzebali swoje ofiary. Szukający ich policjanci przekopali pół lasu nad Pogorią. Dopiero naukowcy z krakowskiej AGH, którzy przeczesali go georadarem, pod jednym z drzew natknęli się na dwa szkielety. Wykopano je w 2007 r. Badania DNA potwierdziły, że to Wiesław W. i jego dziewczyna.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 24.06.2010


Jego zakatowali, ją pogrzebali żywcem. Dostali dożywocie

Marcin Pietraszewski 2009-10-13, ostatnia aktualizacja 2009-10-14 04:47

Przez prawie trzy godziny gangsterzy bili pałkami i dusili reklamówkami biznesmena oraz jego dziewczynę. - To była niezwykle bestialska zbrodnia - uznał we wtorek sąd i skazał zabójców na dożywocie.

37-letni Wiesław W., były policjant zajmujący się handlem górniczymi wierzytelnościami, zaginął w lipcu 2000 r. Razem z nim zniknęła jego przyjaciółka z Bielska-Białej - 21-letnia Iwona K. Przez sześć lat figurowali na liście zaginionych. Trzy lata temu prokuratorzy i oficerowie śląskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego wykopali ich ciała w lesie nad Pogorią w Dąbrowie Górniczej. Okazało się, że mężczyzna został zakatowany na śmierć, a pobitą do nieprzytomności dziewczynę pogrzebano żywcem. We wtorek przed Sądem Okręgowym w Katowicach zakończył się proces zabójców. To czterej młodzi gangsterzy, którym za zabicie Wiesława W. obiecano milion zł. Iwona K. zginęła przypadkowo, bo w dniu tragedii towarzyszyła narzeczonemu. Zabójstwo zlecili Zlatan H., handlujący na Śląsku węglem były oficer serbskich służb specjalnych oraz jego wspólnik Grzegorz D. Chcieli się pozbyć Wiesława W. z rynku handlu wierzytelnościami.

- To była bestialska i bezrefleksyjna zbrodnia popełniona z motywów zasługujących na szczególne potępienie - stwierdził sędzia Robert Kirejew, przewodniczący składu orzekającego, skazując dwóch z oskarżonych na kary dożywocia. Dwóm pozostałym wymierzył po 25 lat więzienia [pierwszego potraktował łagodniej w nagrodę za współpracę z prokuraturą, drugiemu, bo w chwili popełnienia mordu był niepełnoletni - przyp. red.]. Żaden z zabójców nie odważył się spojrzeć w oczy mówiącego do nich sędziego. Głowy mieli spuszczone i kręcili nimi z niedowierzaniem. Grzegorz D. za zlecenie zabójstwa spędzi za kratami 15 lat. Kary uniknął tylko Zlatan H., który trzy lata temu zmarł w Sarajewie w szpitalu dla weteranów wojennych.

Józef K., ojciec zamordowanej dziewczyny, orzeczenie sądu przyjął ze spokojem. - Wyrok, to wyrok. Żadna kara nie zwróci mi córki - powiedział w sądzie. Kiedy sędzia szczegółowo opisywał sposób, w jaki oprawcy mordowali jego córkę, zamykał oczy.

Zabójcy zwabili Wiesława W. do ośrodka wypoczynkowego nad Pogorią w Dąbrowie Górniczej. Twierdzili, że podpiszą z nim umowę o współpracy w handlu węglem. Gdy okazało się, że biznesmen przyjechał z dziewczyną, bandyci postanowili, że ona również zginie. Zabójcy zaprosili ich do jednego z domków kempingowych i zaatakowali zaraz po zamknięciu drzwi. Przez prawie trzy godziny bili ofiary stylami od łopat, dusili reklamówkami i sznurówkami. Krzyki zagłuszała puszczona na cały regulator muzyka. Zmasakrowane ciała zakopali w lesie, a potem przez cztery dni jeździli mercedesem należącym do zamordowanego mężczyzny. Z obiecanego za zabójstwo miliona zł nie dostali jednak ani grosza.

- Jak długo pracuję w zawodzie, jeszcze nie miałem do czynienia z tak okrutną zbrodnią - przyznał prokurator Leszek Goławski z wydziału do walki przestępczością zorganizowaną Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Po zatrzymaniu przez CBŚ gangsterzy nie potrafili wskazać miejsca, w którym pogrzebali swoje ofiary. Szukający ich policjanci przekopali pół lasu nad Pogorią. Dopiero naukowcy z krakowskiej AGH, którzy przeczesali go georadarem, pod jednym z drzew natknęli się na dwa szkielety.

Prokuratura prawdopodobnie nie będzie wnosiła o apelację wyroku. Na pewno zaskarży go mecenas Jerzy Zaleski, obrońca jednego ze skazanych na dożywocie zabójców. - Sprawa jest dramatyczna, skutki ostateczne, ale trzeba wśród tych wszystkich sprawców widzieć człowieka. Ja widzę go w moim kliencie - stwierdził mec. Zalewski. Będzie domagał się zmiany kwalifikacji czynu z zabójstwa na pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 13.10.2009


Podwójne zabójstwo wyjaśnione przez CBŚ

Policjanci ze śląskiego Centralnego Biura Śledczego zakończyli sprawę podwójnego zabójstwa w Dąbrowie Górniczej. Oficerowie współpracując ściśle z Prokuraturą Apelacyjną w Katowicach, wykryli sprawców brutalnego zabójstwa kobiety i mężczyzny. Do zbrodni doszło 16 lipca 2000 r., ciała zabitych zostały zakopane w lesie, a rodziny ofiar nie wiedziały, co stało się z ich bliskimi.

Na pierwszy ślad w tej sprawie policjanci wpadli w 2004 roku, gdy podczas śledztwa w sprawie serii kradzieży z włamaniem jeden z podejrzanych wspomniał, że znane mu osoby z półświatka mówiły o zabójstwie dwóch osób w okolicach Dąbrowy Górniczej. Informacja nie była w żadnym przypadku precyzyjna - podejrzany nie wiedział, kto i gdzie został pozbawiony życia. Jednak informacja ta dała podstawę do podjęcia działań i - w rezultacie - wytypowania ewentualnych sprawców zbrodni. Sprawa nie była prosta - policjanci z CBŚ i prokuratorzy nie wiedzieli, kim były ofiary, gdzie popełniono przestępstwo oraz kto i dlaczego zaplanował, przygotował i dokonał zabójstwa.

Po żmudnych działaniach operacyjnych - m.in. analizie wielu tomów akt umorzonych spraw i przesłuchaniach świadków i podejrzanych, policyjno-prokuratorski zespół odtworzył najbardziej prawdopodobny przebieg zbrodni i ustalił osoby, które popełniły to przestępstwo.

W dniu zabójstwa ofiara - 37-letni wówczas biznesmen z Kęt, został zwabiony do ośrodka wypoczynkowego w Dąbrowie Górniczej, pod pozorem spotkania w interesach. Na miejsce przyjechał jednak nieoczekiwanie dla sprawców ze swoją 21-letnią znajomą, mieszkanką Bielska-Białej. Oboje zostali brutalnie pobici drewnianymi pałkami, uduszeni i zakopani w dole, przygotowanym wcześniej w lesie.

Główną rolę w planowaniu przestępstwa odegrali dwaj mężczyźni: 37-letni wspólnik zabitego przedsiębiorcy, mieszkający w okolicach Kęt i jego znajomy - 46 letni obywatel byłej Jugosławii, przebywający od lat na stałe w Polsce. Motywem zabójstwa - jak ustalono w śledztwie - była chęć usunięcia ofiary z rynku obrotu wierzytelnościami i przejęcie jego zysków, a także zemsta za obciążenie jednego ze sprawców w toczącej się wówczas sprawie karnej.

Jak ustalili śledczy, wykonawcą egzekucji był 24-letni mieszkaniec Będzina, który dobrał sobie do pomocy czterech znajomych: 25-latka z Dąbrowy Górniczej oraz trzech 17-latków z Katowic i Raciborza. Wszyscy mężczyźni typowani przez śledczych na sprawców zabójstwa w chwili potwierdzenia ich udziału w zbrodni siedzieli już w aresztach śledczych na terenie województwa śląskiego, oprócz wspólnika zabitego biznesmena, który został zatrzymany przez policjantów CBŚ w ubiegłym roku w Małopolsce.

Miejsce pochowania ciał ofiar - na podstawie przesłuchań, wizji lokalnych i dzięki wykorzystaniu georadaru - ustalono w sierpniu 2005 r., po upływie ponad 5 lat od zabójstwa. Prokurator Apelacyjny w Katowicach zakończył już śledztwo w tej sprawie, kierując do sądu akt oskarżenia o udział w podwójnym zabójstwie.

Za serwisem witryny KGP z dn. 21.06.2007

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 26.11.2010 r.