Morderstwo ciężarnej Wioletty w Nowym Dworze Mazowieckim

Strona główna

Morderstwa z regionu:

Mazowsze

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 02.04.2011 r.

Znamy już tragiczną prawdę o zaginięciu Wioletty

data: 2011-03-26

20-letnia Wioletta S. była w siódmym miesiącu ciąży, gdy nagle zniknęła. Przez pięć lat nie było wiadomo, co się z nią stało. Dopiero teraz na jaw wyszła przerażająca prawda.

29 marca 2006 roku Wioletta wyszła z domu. Nie zabrała ze sobą żadnych dokumentów ani rzeczy, które świadczyłyby o nagłej wyprowadzce. Zdenerwowani i pełni obaw rodzice już następnego dnia zgłosili zaginięcie młodej kobiety. Martwili się tym bardziej, że ich córka była w zaawansowanej ciąży.

Poszukiwania

Prowadzone przez policjantów z Nowego Dworu Mazowieckiego nie przyniosły żadnych rezultatów. Mundurowi sprawdzili miejsca, w których mogła się zatrzymać zaginiona, między innymi u rodziny i znajomych. Przesłuchano przyjaciół kobiety i każdego, kto mógł mieć jakieś informacje o jej losie. Następnie przeczesano okoliczne lasy i rozlewiska nad Wisłą.

Zdjęcia ładnej, uśmiechniętej blondynki, studentki politologii, pojawiły się w internecie, w lokalnej prasie i ogólnopolskich dziennikach. W poszukiwania zaangażowało się mnóstwo osób. Do policji zaczęły napływać różne sygnały. Jak zapewniają mundurowi, sprawdzali wszystkie - nawet plotki.

Na próżno. Nie udało się ustalić, co się stało z 20-latką. Zrozpaczona rodzina prosiła o pomoc jasnowidza, który wskazywał jakieś osiedle w Warszawie, gdzie miała się ukrywać Wioletta. To również nic nie dało.

Podejrzany

Prokuratorzy i policjanci właściwie od pierwszego dnia podejrzewali, że w sprawę zaginięcie jest zamieszany przyjaciel dziewczyny i ojciec nienarodzonego dziecka. Mężczyzna miał złą opinię. Nie angażował się w poszukiwania. Rodzina 20-latki mu nie ufała. Domyślali się, że musi on znać prawdę. Śledczy wiele razy go przesłuchiwali.

Problem w tym, że nie było żadnych dowodów na winę Grzegorza T. Niczego, dzięki czemu można by było postawić mu zarzuty.

W między czasie mężczyzna został zatrzymany za rozbój oraz kradzież z włamaniem. Sąd wsadził go za to za kratki.

Przesłuchanie za kratami

Czas mijał aż w sprawę włączyli się policjanci z Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji. Po raz kolejny przesłuchali siedzącego w więzieniu T. Przygotowali przypuszczalny scenariusz wydarzeń i przedstawili go mężczyźnie. Grzegorz nie wytrzymał. Przyznał, że zabił 20-letnią, ciężarną dziewczynę.

Morderca wskazał też miejsce ukrycia zwłok. Znaleziono je nad Wisłą (na zdjęciu), były zakopane.

Dokładne motywy tej okropnej zbrodni nie są znane. Wiadomo, że między parą doszło do poważnej awantury, podczas której T. dźgnął Wiolettę nożem.

Prokuratorzy przedstawili 33-latkowi zarzut zabójstwa. Grozi mu dożywocie.

Za serwisem Nasygnale.pl z dn. 26.03.2011 r.


Warszawa: Grzegorz T. zadźgał swoją ciężarną dziewczynę Wiolettę S.

Data publikacji: 24.03.2011 12:03

Aż trudno uwierzyć, że można być zdolnym do takiego bestialstwa! Wioletta S. (+20 l.) zaginęła przed pięcioma laty. Dziewczyna była w 7. miesiącu ciąży. Grzegorz T. (33 l.), ówczesny partner dziewczyny, pomagał jej szukać. Teraz w końcu przyznał, że to on odpowiada za okrutną zbrodnię. Prawdopodobnie był ojcem nienarodzonego dziecka...

Grzegorz T. nie miał wyrzutów sumienia. Zabił Wiolettę i przez 5 lat udawał, że nie ma z tym mordem nic wspólnego. W końcu policjanci ustalili dokładny przebieg zbrodni. Na przesłuchaniu funkcjonariusz ze szczegółami opisał podejrzanemu, co się wtedy wydarzyło.

Mężczyzna spotkał się z Wiolettą, wywiózł w odludne miejsce, w końcu wyciągnął nóż i ją zamordował. Grzegorz T. przyznał się do winy.

Pomagał jej szukać

Wioletta zaginęła 29 marca 2006 roku. Dziewczyna wyszła z domu i... zniknęła. Nie zabrała ze sobą żadnych dokumentów, ubrań czy przedmiotów osobistych. Była w 7. miesiącu ciąży. Rodzice natychmiast zgłosili sprawę na policję. Nic nie wskazywało na to, że uciekła. Śledczy od początku brali pod uwagę 3 wątki - samobójstwo, porwanie i zabójstwo. Podejrzenie padło na chłopaka 20-latki i najprawdopodobniej ojca jej dziecka. Jednak mężczyzna nie przyznawał się. Policjanci nie mieli wystarczających dowodów, by go oskarżyć. Nie znaleziono też zwłok 20-latki.

Grzegorz T. sam pomagał w wielkiej akcji poszukiwawczej. - Rozwieszał plakaty po mieście i pocieszał innych członków rodziny. Mówił, że Wiola na pewno się znajdzie - wspominają znajomi Wioletty S.

Zadźgał i zakopał

Dwa lata temu Grzegorz T. trafił do więzienia za rozbój. Dopiero teraz podczas kolejnego przesłuchania, przyznał się do zabójstwa. Zadał dziewczynie jeden cios nożem i zakopał ciało. Wskazał policjantom, gdzie ukrył zwłoki. Dlaczego zabił? - Pokłóciliśmy się - tylko tyle wydusił z siebie morderca. Teraz grozi mu dożywocie.

Za "Super Expressem" z dn. 24.03.2011 r.


Nowy Dwór Mazowiecki: Zbrodnia wykryta po latach

Data publikacji: 24.03.2011 01:00

Po pięciu latach śledztwa wyjaśniona została sprawa zaginięcia Wioletty S. z Nowego Dworu Mazowieckiego. W 2006 r. kobieta, będąca w siódmym miesiącu ciąży, wyszła z domu i zniknęła.

Policja od początku podejrzewała 33-letniego Grzegorza T., ówczesnego partnera kobiety i prawdopodobnie ojca dziecka. Mężczyzna był w tej sprawie kilkakrotnie przesłuchiwany, jednak na jego winę nie było żadnych dowodów. Teraz, po latach, przyznał się do zabójstwa i wskazał miejsce zakopania zwłok. Może mu grozić nawet dożywocie.

Za "Super Expressem" z 24.03.2011 r.


Zabójstwo ciężarnej. Morderca przyznał się po latach. Policja znalazła zakopane zwłoki.

dodano: 23 marca 2011, 11:00 Autor: (dor) na podst. Komendy Stołecznej Policji

Zabójstwo ciężarnej. Grzegorz zabił swoją dziewczynę. Była w ciąży. Ciało zakopał nad Wisłą. Po pięciu latach przyznał się do zbrodni.

Prokurator oskarżył o zabójstwo 33-letniego Grzegorza T.. Zabił 20-letnią narzeczoną w ciąży, a ciało zakopał.

Rodzice 20-letniej Wioletty poszukiwali jej od 29 marca 2006 roku. Nowodworskim policjantom zgłosili jej zaginięcie następnego dnia. Kobieta wychodząc z domu nie zabrała ze sobą żadnych dokumentów, ani rzeczy świadczących o wyprowadzce. Była w siódmym miesiącu ciąży, dlatego rodzice tym bardziej martwili się o córkę i jej nienarodzone dziecko.

Policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego pod nadzorem Prokuratury Rejonowej rozpoczęli poszukiwania. Sprawdzali miejsca, w których mogłaby się zatrzymać, między innymi u rodziny, znajomych, przesłuchiwali osoby mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu kobiety, przeczesywali okoliczne lasy, w tym także rozlewiska nad Wisłą. Weryfikowali informacje docierające do mundurowych (wszystkie nawet plotki).

Wielokrotnie były publikowane zdjęcia kobiety, na stronach internetowych, w lokalnej i ogólnopolskiej prasie. Niestety pomimo podjętych działań nie udało się ustalić, co stało się z Wiolettą.

Policja nie odpuściła zabójstwa. Morderca w końcu się przyznał.

Prokuratorzy i policjanci właściwie od pierwszego dnia poszukiwań podejrzewali, że w sprawę zaginięcie jest zamieszany przyjaciel dziewczyny. Niestety nie było na to żadnych dowodów, które pozwoliłyby postawić zarzut mężczyźnie. W między czasie Grzegorz T. został zatrzymany za rozbój oraz kradzież z włamaniem. Za te przestępstwa trafił do zakładu karnego.

W sprawę włączyli się policjanci z Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP. Ci policjanci pod nadzorem nowodworskiej prokuratury, po raz kolejny przesłuchali 33-latka. Tym razem funkcjonariusze przedstawili mu przypuszczalny przebieg zdarzenia.

Mężczyzna nie wytrzymał i przyznał się do zabójstwa wówczas 20-letniej dziewczyny będącej w ciąży. Sprawa potoczyła się już błyskawicznie. Odnaleziono zwłoki kobiety, które były zakopane nad Wisłą.

Prokuratorzy przedstawili 33-letniemu Grzegorzowi T. zarzut zabójstwa. Grozić mu może nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Za "Kurierem Porannym" z dn. 23.03.2011 r.


Zbrodnia wykryta po latach

23 marca 2011

Po 5 latach wytężonych poszukiwań została wyjaśniona sprawa zaginięcia Wioletty S. Młoda kobieta będąca w siódmym miesiącu ciąży, wyszła z domu i nigdy tam nie wróciła. Policjanci i prokuratorzy od początku podejrzewali, że w zaginięcie jest zamieszany jej ówczesny przyjaciel i najprawdopodobniej ojciec dziecka. 33-letni Grzegorz T. kilkakrotnie był przesłuchiwany. W tym tygodniu przyznał się do zabójstwa i wskazał miejsce ukrycia zwłok dziewczyny.

Rodzice, 20-letniej Wioletty poszukiwali jej od 29 marca 2006 roku. Nowodworskim policjantom zgłosili jej zaginięcie następnego dnia. Kobieta wychodząc z domu nie zabrała ze sobą żadnych dokumentów, ani rzeczy świadczących o wyprowadzce. Była w siódmym miesiącu ciąży, dlatego rodzice tym bardziej martwili się o córkę i jej nienarodzone dziecko.

Policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego pod nadzorem Prokuratury Rejonowej rozpoczęli poszukiwania. Sprawdzali miejsca, w których mogłaby się zatrzymać, między innymi u rodziny, znajomych, przesłuchiwali osoby mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu kobiety, przeczesywali okoliczne lasy, w tym także rozlewiska nad Wisłą. Weryfikowali informacje docierające do mundurowych (wszystkie nawet plotki). Wielokrotnie były publikowane zdjęcia kobiety, na stronach internetowych, w lokalnej i ogólnopolskiej prasie. Niestety pomimo podjętych działań nie udało się ustalić, co stało się z Wiolettą.

Prokuratorzy i policjanci właściwie od pierwszego dnia poszukiwań podejrzewali, że w sprawę zaginięcie może być zamieszany przyjaciel dziewczyny. Niestety nie było na to żadnych dowodów, które pozwoliłyby postawić zarzut mężczyźnie. W międzyczasie Grzegorz T. został zatrzymany za rozbój oraz kradzież z włamaniem. Trafił do zakładu karnego.

W sprawę włączyli się policjanci z Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP. Ci policjanci pod nadzorem nowodworskiej prokuratury, po raz kolejny przesłuchali 33-latka. Tym razem funkcjonariusze przedstawili mu przypuszczalny przebieg zdarzenia. Mężczyzna nie wytrzymał i przyznał się do zabójstwa wówczas 20-letniej dziewczyny będącej w ciąży. Sprawa potoczyła się już błyskawicznie. Odnaleziono zwłoki kobiety, które były zakopane nad Wisłą.

Prokuratorzy przedstawili 33-letniemu Grzegorzowi T. zarzut zabójstwa. Grozić mu może nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Za serwisem Komendy Powiatowej Policji z Nowego Dworu Mazowieckiego z dn. 23.03.2011 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 02.04.2011 r.