|
Morderstwo dla pary butów |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 25.11.2011 r. Zabili, by zabrać ofierze glany. Wyrok dożywocia 25 lis, 20:40 KDP / PAP Ostateczny jest już wyrok dożywotniego więzienia dla Tomasza M., skazanego za zabicie 21-latka z powodu butów. Sąd Najwyższy oddalił kasację złożoną przez obrońcę skazanego. - Sądy podały precyzyjne okoliczności, na podstawie których doszły do wniosku, że sprawca chciał i miał zamiar zabić ofiarę - uzasadnił SN. Do zabójstwa doszło w lutym 2009 r. na ulicy w Grodkowie na Opolszczyźnie. Braciom M. - wówczas 28-letniemu Tomaszowi i 17-letniemu Ryszardowi - spodobały się glany 21-letniego Marka M. z Grodkowa. Jak ustalono, Tomasz razem z młodszym bratem przewrócił ofiarę na ziemię, stanął jej na szyi i zaczął dusić nogą. Młodszy rozwiązywał w tym czasie buty. Aby Tomasz mógł je spokojnie przymierzyć, zamienili się rolami. Na zakończenie starszy rzucił do młodszego: "Skończ go", a ten wykonał polecenie. Opolski sąd okręgowy skazał Tomasza M. na dożywocie, jego brata na 15 lat więzienia. Od orzeczenia I instancji odwołał się obrońca braci M. Chciał przede wszystkim obniżenia kary dla Tomasza, argumentując, że nie można dowieść, iż chciał on śmierci 21-latka. Odwołał się też ojciec zabitego chłopaka, który w procesie był oskarżycielem posiłkowym. Chciał, by młodszy z braci dostał wyższą karę. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w październiku zeszłego roku utrzymał dożywocie i przychylił się do apelacji ojca zabitego - podwyższył wyrok młodszemu z braci do 25 lat więzienia. Sąd podkreślił wtedy m.in. zdemoralizowanie sprawców i fakt, że byli już wielokrotnie karani. SN uznał, że kasacja obrońcy była powtórzeniem argumentów z apelacji i de facto znajdowała się "na granicy dopuszczalności" jej rozpatrywania. - Teza lansowana przez obronę, że sprawcy nie towarzyszył zamiar bezpośredni zabójstwa, jest w oczywisty sposób błędna - mówił sędzia SN Rafał Malarski. Za serwisem Onet z dn. 25.11.2011 r. Dożywocie dla Tomasza Michalskiego i kara 25 lat pozbawienia wolności dla Ryszarda Michalskiego 20.10.2010 16:11 Bracia Michalscy otrzymali najwyższy wymiar kary. Tomasz Michalski odpowie przed sądem za jeszcze jedno przestępstwo, gwałt na mieszkance Grodkowa. Dziś w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu zapadł wyrok w sprawie zabójstwa Marka Medyńskiego. Przypomnijmy, bracia Michalscy zabili Marka Medyńskiego 26 lutego 2009 roku, na ulicy Wrocławskiej w Grodkowie. Wówczas sprawcy śmiertelnie zabili Marka dla pary butów wartych 200 złotych. W wtorek 13 lipca br w Sądzie Okręgowym w Opolu zapadł wyrok. Wówczas Tomasz Michalski został skazany na dożywocie, a Ryszard Michalski na karę 15 lat pozbawienia wolności. Do tego obaj bracia zostali na okres 10 lat pozbawieni praw publicznych. Jednak wyrok był niesprawiedliwy, bowiem strony odwołały się od wyroku do Sądu Apelacyjnego w Wrocławiu i dziś zapadł wyrok w tej sprawie. Obecnie Tomasz Michalski przebywa w areszcie śledczym w Opolu, a Ryszard Michalski karę odbywa w Zakładzie Karnym w Głubczycach, obaj bracia nie stawili się dziś na proces. Ich mama nie odbiera wezwań od sądu oraz nie wpuszcza policji do domu. Apelację złożył Bartosz Polański, obrońca Tomasza Michalskiego, który domagał się niższej kary dla oskarżonego. Sędzia Bogusław Tocicki nie uwzględnił tego wniosku i podtrzymał dożywocie dla Tomasza Michalskiego. Tomasz Michalski jest obecnie oskarżony też za gwałt na kobiecie, którego dokonał 21 grudnia 2008 roku w Grodkowie, wobec grodkowianki oskarżony używał przemocy fizycznej. Akt oskarżenia trafił do sądu 5 maja 2010 roku. Proces w tej sprawie rozpoczął się dopiero 14 czerwca br., następna rozprawa odbędzie się 30 listopada w Sądzie Okręgowym w Opolu. Tomasz Michalski wielokrotnie próbował się zabić m.in. zażywał duże dawki leków. Drugą apelację złożył oskarżyciel posiłkowy, ojciec zamordowanego chłopaka Tadeusz Medyński. Wniosek dotyczył zaostrzenia kary i tak się stało. - Podwyższam karę wobec Ryszarda Michalskiego i zostaje on skazany na łączną karę 25 lat pozbawienia wolności. Zebrane dowody w pełni przekonywały sąd o dokonanej zbrodni, zabójstwa z rozbojem. Najsurowsza kara wobec 17-letniego Ryszarda Michalskiego zapewnia, że nie będzie on dokonywał następnych przestępstw, jest to zdemoralizowany i niebezpieczny człowiek - mówi sędzia Bogusław Tocicki. Również sędzia zgodził się na pełną publikację w mediach danych personalnych i wizerunku morderców. Wyrok jest prawomocny, obrońcy braci mogą zgłosić jeszcze kasacje w ciągu 7 dni do Sądu Najwyższego. Damian Kapinos Za serwisem Kontakt24 TVN z dn. 20.10.2010 r. Zabili człowieka dla jego butów; dożywocie i 25 lat PAP | dodane 2010-10-20 (17:50) Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał wyrok dożywotniego więzienia dla 28-letniego Tomasza M. i podwyższył karę jego młodszemu bratu, 17-letniemu Ryszardowi, z 15 na 25 lat więzienia. Bracia zostali skazani za zabicie 21-latka dla butów. Do zabójstwa doszło w lutym 2009 r. w Grodkowie na Opolszczyźnie. Braciom M. spodobały się "glany" 21-letniego Marka z Grodkowa. Razem z młodszym bratem Tomasz przewrócił go na ziemię, stanął na jego szyi i zaczął dusić nogą. Młodszy rozwiązywał w tym czasie buty. Aby Tomasz mógł je spokojnie przymierzyć, zamienili się rolami. Na zakończenie starszy rzucił do młodszego: "Skończ go", a ten wykonał polecenie. Od wyroku pierwszej instancji odwołał się obrońca braci M. Chciał przede wszystkim obniżenia kary dla Tomasza, argumentując, że nie można dowieść, iż chciał on śmierci 21-latka. Odwołał się też ojciec zabitego chłopaka, który w procesie był oskarżycielem posiłkowym. Chciał, by młodszy z braci dostał karę 25 lat więzienia. Ostatecznie Sąd Apelacyjny we Wrocławiu przychylił się do apelacji ojca zabitego i podwyższył wyrok młodszemu z braci. Ponadto przewodniczący składu sędziowskiego Bogusław Tocicki, uzasadniając wyrok, powiedział, że nie ma wątpliwości, iż bracia M. od początku chcieli zabić swoją ofiarę. - Są to tak wysoce zdemoralizowane osoby, wielokrotnie karane, dlatego sąd utrzymał wyrok dożywocia dla Tomasza M., a jego młodszemu bratu podniósł karę do 25 lat więzienia - mówił Tocicki. Młodszy z braci w chwili zabójstwa miał 16 lat. (bart) Za serwisem WP z dn. 20.10.2010 r. Prawomocny wyrok dla braci Michalskich, zabójców Marka Medyńskiego Katarzyna Kownacka dodano: 20 paždziernika 2010, 14:00 Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał dziś karę dożywocia dla 28-letniego Tomasza Michalskiego i podwyższył jej wymiar dla jego brata, 17-letniego Ryszarda. Do brutalnej zbrodni, która wstrząsnęła regionem, doszło w lutym 2009 roku w Grodkowie. Tomasz i Ryszard brutalnie - uderzając kamieniem w twarz, kopiąc, bijąc i dusząc stając na szyi ofiary - zamordowali 21-letniego wtedy Marka Medyńskiego. Zabrali mu parę butów wartych 200 zł. Gdy wrócili do domu spanikowali i wrzucili buty do pieca. Masywne, wyposażone w metalowe elementy glany, nie spłonęły jednak do końca. Znaleziona przez policję w piecu blacha była jednym z dowodów w sprawie. W lipcu br. opolski Sąd Okręgowy skazał na dożywocie 28-letniego Tomasza Michalskiego. Jego 17-letniemu bratu wymierzył karę 15 lat pozbawienia wolności. Wrocławski sąd apelacyjny pierwszą z kar utrzymał, a drugą podwyższył do 25 lat. - Bo to niezmiernie zdemoralizowany i niebezpieczny człowiek. Faktycznie to właśnie młodszy z braci dokonał zbrodni, oczywiście współdziałając przy tym z bratem - mówi sędzia Witold Franckiewicz, rzecznik Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Wyrok jest prawomocny. Wobec starszego ze skazanych przed Sądem Rejonowym w Nysie toczy się też sprawa o gwałt. Miało do niego dojść w grudniu 2008 roku, a więc jeszcze przed mordem Marka Medyńskiego. Pierwsza rozprawa dotycząca tej sprawy odbyła się w czerwcu, termin kolejnej wyznaczono na listopad. Za "Nową Trybuną Opolską" z dn. 20.10.2010 r. Za buty Dla starszego dożywocie. Dla młodszego 15 lat więzienia. Takie kary usłyszeli dziś przed sądem bracia Tomasz i Ryszard M. z Grodkowa. To zabójcy Marka Medyńskiego. Półtora roku temu zakatowali 21-letniego chłopaka dla pary butów. Sprawa wstrząsnęła całą Polską. To, że bracia M. w końcu kogoś zabiją, prorokowało wielu mieszkańców Grodkowa. Starszy 29-letni Tomasz ma na koncie długą listę zarzutów, młodszy, 16-letni Ryszard podąża śladami brata. - Za każdym razem, za każdą zbrodnią, wszystko się nasilało. Ich brutalność, ich bezwzględność, ich brak poszanowania dla ludzi - mówi Tadeusz Medyński, ojciec zabitego. Dzieci z patologicznej rodziny - tak tłumaczyła ich dziś obrona. - W tej rodzinie brakowało wszystkiego - począwszy od rzeczy materialnych, po troskę, wychowanie, miłość - uzasadniała Małgorzata Kubis, obrońca Ryszarda M. Jednak bracia M. napadali swoje ofiary z pobudek czysto materialnych. Marka Medyńskiego zabili dla butów. Wartych dokładnie 200 złotych "glanów". Podczas wizji lokalnej na miejscu przestępstwa pokazali, jak planowali zabójstwo. - Wskazali, że razem, świadomie, dopuścili się wspólnie i w porozumieniu zabójstwa - zaznacza prokurator Wojciech Fabijaniak z Prokuratury Rejonowej w Nysie. Ciało ofiary porzucili w rowie. Kilka dni po zabójstwie Marka przez Grodków przeszedł marsz milczenia - jego organizatorzy zarzucali stróżom prawa pobłażliwość wobec braci M. Dziś obaj nie mieli wiele do powiedzenia. A sąd nie miał wątpliwości, że obaj są winni zabójstwa. - Zwracali uwagę na zachowanie Marka Medyńskiego - przytrzymywanie, duszenie, czekanie, aż przestanie oddychać, i te słowa - "skończ go!" - mówi sędzia Zbigniew Harupa. - Gdyby to była bójka, czy coś takiego, taki niski wyrok można by się starać rozumieć. Niestety w tym przypadku jest to dla mnie niezrozumiałe - mówi Tadeusz Medyński. Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura rozważa apelację w sprawie młodszego z braci - Ryszarda M., dla którego wnosiła o karę 25 lat pozbawienia wolności. Wojciech Bularz Za serwisem TVP Opole z dn. 13.07.2010 r. Udusili człowieka dla pary butów 20.01.2010, 09:20 Prokurator oskarża: to była egzekucja! Marek Medyński (+21 l.) z Grodkowa (opolskie) został zakatowany na śmierć, bo oprawcom spodobały się jego wysokie, skórzane buty Oskarżający zabójców prokurator nie ma wątpliwości: wepchnęli go do rowu i zaczęli kopać po głowie. Kiedy konał i błagał o litość, oskarżony o zbrodnię Tomasz M. (29 l.) miał wydać rozkaz młodszemu bratu: zabij go! Ryszard M. (17 l.) miał dusić Marka kolanem tak długo, aż ten przestał oddychać. Oskarżeni o tę przerażającą zbrodnię bracia stanęli wczoraj przed sądem. Nie przyznają się do winy. Tomasz M. (29 l.) i Ryszard M. (17 l.) weszli na salę rozpraw w opolskim sądzie z kapturami naciągniętymi na głowę. Ze spuszczonymi głowami usiedli na ławie oskarżonych. Oskarżeni o dokonanie bestialskiej zbrodni jak zwykli tchórze chcieli ukryć się przed spojrzeniami rodziny Marka, która wciąż nie może pogodzić się z jego śmiercią. - Proszę odsłonić głowę - powiedział sędzia Zbigniew Harupa. Dopiero wtedy oskarżeni ściągnęli kaptury. Ich skamieniałe twarze, zimne, puste oczy nie wyrażały żadnych uczuć. Kiedy prokurator czytał akt oskarżenia, Tomasz M. rozpłakał się. Jego brat pozostawał niewzruszony. Tak jak wtedy, gdy miał mordować Marka, przyciskając kolano do jego szyi. Najbliżsi zamordowanego nie byli w stanie słuchać opisów okrutnej zbrodni. Ojciec kilkakrotnie wychodził z sali rozpraw, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Jego serce pękało na myśl o niewyobrażalnym cierpieniu, jakiego doświadczył syn. Dalszą część rozprawy sędzia na wniosek obrony utajnił, bo Ryszard M. nie ma jeszcze skończonych 18 lat. Do tej brutalnej zbrodni doszło 24 lutego ubiegłego roku w Grodkowie. Marek przyjechał w odwiedziny do swojego kolegi. Śledczy ustalili, że dołączyli do nich Tomasz i Ryszard M. Kiedy bracia zobaczyli buty Marka, od razu zaświeciły im się oczy. Na stronie mieli się umówić, że pobiją Marka i zabiorą mu je. Po imprezie chłopak poszedł na ulicę Wrocławską, by złapać okazję i wrócić do domu w Wojsławiu. Podeszli do niego Tomasz i Ryszard M. Według prokuratora podcięli mu nogi i wrzucili do rowu. Bez słów zaczęli kopać po głowie Marka. "Błagam, zostawcie mnie, a ja nikomu nic nie powiem!" - prosił oprawców chłopak. Ci jednak dalej bezlitośnie zadawali kolejne ciosy. Kiedy ogłuszony kopniakami Marek nie miał już siły się bronić, zdjęli mu z nóg buty. Tomasz M. miał wtedy spojrzeć na swojego brata i wydać mu polecenie: "Uduś go!". Jak twierdzi oskarżyciel, Ryszard nie wahał się ani chwili. Usiadł na Marku przyciskając kolano do jego szyi. Jak potem sam zeznał w prokuraturze, trzymał je tak długo, aż Marek przestał dawać oznaki życia. Zmasakrowane ciało Marka zostawili w rowie i szczęśliwi ze swoim łupem wrócili do domu. Następnego dnia warte 200 złotych buty, dla których zamordowali Marka, spalili w piecu. Przestraszyli się i postanowili się pozbyć dowodu zbrodni. Tomasz M. kilka tygodni przed zbrodnią wyszedł z więzienia. Teraz więc staje przed sądem jako recydywista. Na ławie oskarżonych zasiądzie również trzeci brat, Bolesław M. (20 l.), który razem z Tomaszem M. odpowie za pobicie. Dzisiaj w miejscu kaźni Marka Medyńskiego leży głaz z napisem: "Tu został zamordowany Marek za parę butów". [Katarzyna Kalus, PAK] Za "Faktem" z dn. 20.01.2010 r. Dwaj bracia M. oskarżeni o zabójstwo Marka Medyńskiego w Grodkowie. Przed sądem w Opolu ruszył ich proces Sławomir Draguła dodano: 19 stycznia 2010, 10:26 Nawet dożywocie grozi 29-letniemu Tomaszowi M. i 17-letniemu Ryszardowi M. Zabili z zimną krwią, bo chcieli zabrać ofierze buty warte 200 złotych! To jedna z najbardziej bulwersujących zbrodni w ostatnich latach na Opolszczyźnie. Do tragedii doszło 26 lutego ubiegłego roku w Grodkowie. Według ustaleń policji i prokuratury Tomasz i Ryszard M. udusili 21-letniego Marka Medyńskiego. Znęcali się nad nim, przyciskali jego szyję do ziemi kolanem. Skończyli dopiero, gdy chłopak nie dawał już oznak życia. Wtedy z nóg zdjęli mu buty, warte około 200 złotych. - Będziemy domagać się surowych wyroków dla tych morderców, żeby nikomu nie wyrządzili już nigdy żadnej krzywdy - mówi z naciskiem Adam Niedopytalski, wujek Marka, i dodaje, że na każdym kroku sąsiedzi, grodkowianie dają dowody swojej solidarności z rodziną Medyńskich. Starszy z braci, Tomasz M., kilka tygodni przed zbrodnią wyszedł z więzienia. Teraz więc staje przed sądem jako recydywista. W tym samym procesie bracia odpowiadać też będą za cztery rozboje. Na ławie oskarżonych zasiądzie również trzeci brat, 20-letni Bolesław M., który wspólnie z Tomaszem M. odpowie za pobicie. Dzisiaj w miejscu, gdzie znaleziono zmasakrowane ciało Marka, obok rowu przy ul. Wrocławskiej (wylot z Grodkowa na Brzeg i Wrocław), leży potężny głaz z tablicą: "Tu został zamordowany Marek za parę butów". Mieszkańcy Grodkowa zapalają znicze, składają świeże kwiaty. Chłopak został pochowany w rodzinnej miejscowości jego dziadków, spoczywa na cmentarzu parafialnym w podgrodkowskim Wojsławiu. Kilka dni po brutalnym morderstwie ulicami Grodkowa w "Marszu Milczenia" przeszło ponad 2000 ludzi. Za "Nową Trybuą Opolską" z dn. 19.01.2010 r. Marka zabił bandzior na warunkowym Data publikacji: 03.03.2009 02:00 To przerażające, ale życie młodego człowieka dla dwóch zwyrodnialców z Grodkowa (woj. opolskie) było warte tyle, co para znoszonych butów! Marek Medyński (21 l.) zginął z rąk recydywisty Tomasza M. (28 l.) i jego brata Ryszarda M. (16 l.). Oprawcy dopadli chłopaka i katowali go tak długo, aż skonał w potwornych męczarniach. Potem zdjęli z jego nóg glany i natychmiast uciekli z nadzieją, że nikt ich nie odnajdzie. Na szczęście policja szybko namierzyła sprawców i wyszło na jaw, że starszy z braci M. właśnie wyszedł na wolność, po tym jak sąd we Wrocławiu warunkowo skrócił odsiadywaną przez niego karę za rozboje. To kolejny błąd sądów, który kosztował niewinnego człowieka życie. Zmasakrowane ciało Marka Medyńskiego znalazł w rowie przy ul. Wrocławskiej w Grodkowie przypadkowy przechodzień. Choć na początku sądzono, że chłopak zginął w wypadku, to śledczy szybko zainteresowali się faktem, że nie miał na nogach butów. Jeszcze tego samego dnia ustalono, kto bestialsko zamordował Marka. W piecu, w domu należącym do braci Tomasza i Ryszarda M., znanych w całej okolicy bandziorów, policjanci znaleźli charakterystyczną dla glanów "blaszkę". Było jasne, że zwyrodnialcy spalili buty, żeby zatrzeć ślady swojej zbrodni. Szybko wyszło również na jaw, w jak okrutny sposób bracia M. odebrali życie Markowi. Chłopak próbował złapać okazję, gdy podeszło do niego dwóch oprychów i zaczęło go atakować. Najpierw uderzyli Marka w twarz kamieniem, po czym wrzucili bezbronnego chłopaka do rowu, bili i kopali tak długo, aż wydał z siebie ostatnie tchnienie. Do tej tragedii nie doszłoby jednak, gdyby nie skandaliczne działanie Sądu Okręgowego we Wrocławiu. To właśnie tam litościwi sędziowie kilka dni przed drastycznym mordem w Grodkowie podjęli decyzję o wypuszczeniu Tomasza M. (28 l.), jednego z zabójców, na wolność. - 28-latek był karany za przestępstwa na tle rabunkowym - potwierdził podinsp. Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Najgorsze jednak jest to, że w ciągu ostatnich tygodni doszło do kilku makabrycznych zbrodni tylko dlatego, że ich sprawcy przedwcześnie wyszli z więzienia. Najpierw Jan Szymaniak (32 l.), gwałciciel wypuszczony na wolność decyzją Sądu Rejonowego w Kościanie (Wielkopolska) - na czas do uprawomocnienia wyroku, zabił siostrę swojej byłej żony Karolinę D. (28 l.) i jej partnera Arkadiusza K. (31 l.) tylko dlatego, że przeciwko niemu zeznawali w sądzie. Kilkanaście dni później Marek W. (32 l.) z Chodla (Lubelskie) tuż po wyjściu z aresztu, w którym czekał na karę za znęcanie się nad rodziną, bestialsko zamordował swoją żonę. Janusz Kochanowski (69 l.), rzecznik praw obywatelskich: - Zwróciłem się do sądów apelacyjnych w Poznaniu i Lublinie o zbadanie tych spraw w celu ewentualnego wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędziom, którzy podjęli decyzje o wypuszczeniu przestępców na wolność. Panuje przekonanie, że decyzje o aresztowaniu zapadają zbyt często, co odbija się na decyzjach sądów, które działając pod presją, dopuszczają do opisywanych przez państwa sytuacji. Nie przesądzam o przewinieniach tych sędziów, ale obarczam ich odpowiedzialnością moralną za to, co się stało. Za "Super Expressem" z dn. 0303.2009 r. Zabili dla pary butów 2009-03-02 / 02:39 Tym razem życie młodego człowieka było warte parę butów. 21-letni Marek Medyński z Grodkowa zginął od ciosów zadanych przez dwóch znanych policji chuliganów. Starszy z nich, kilka dni temu opuścił warunkowo zakład karny, gdzie odsiadywał wyrok za pobicie. Dziś o losie zabójców zdecyduje sąd. Ciało chłopaka w rowie przy ul. Wrocławskiej w Grodkowie, znalazł w piątek rano jeden z przechodniów. Początkowo wszystko wskazywało, że 21-latek mógł zostać potrącony przez samochód, gdy łapał stopa. Podejrzenia śledczych wzbudziło jednak to, że ofiara nie miała na nogach butów. Chłopak miał także liczne ślady na całym ciele, wskazujące że ktoś mógł go zabić. Jeszcze tego samego dnia, policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzewanych o udział w zajściu. To dwaj bracia 28-letni Tomasz i 16-letni Ryszard, ze znanej w Grodkowie rodzinie M. - Wiele osób mówiło, że policja weźmie się za nich na dobre dopiero, jak dojdzie do tragedii - mówi wujek zabitego chłopaka. Gdy ich kilkuosobowa rodzinka idzie ulicą, wszyscy schodzą im z drogi - tłumaczy. Marek Medyński, w czwartek po obiedzie wyszedł z domu babci z którą od jakiegoś czasu mieszkał w małej miejscowości, zaledwie trzy kilometry od Grodkowa. - Powiedział, że jedzie spotkać się z kolegą z wojska. Nie miałam pojęcia, że nigdy go już nie zobaczę - mówi zapłakanym głosem babcia chłopaka. Przed 19.00, gdy po udanym spotkaniu kierował się z Grodkowa do domu, zaatakowało go dwóch braci M. Najpierw uderzyli go w twarz kamieniem, po czym wrzucili do rowu gdzie bili i kopali po całym ciele. Gdy skatowany chłopak stracił przytomność, zabrali mu czarne, wysokie buty i uciekli. To właśnie blacha z tzw. glanów, którą znaleziono w piecu w mieszkaniu sprawców, ma być jednym z kluczowych dowodów w sprawie. - To był normalny, wesoły i spokojny chłopak. Nie zasłużył sobie na taką śmierć - mówi przez łzy Tadeusz Medyński, ojciec zabitego. Mam nadzieję, że Ci mordercy odpowiedzą za to co zrobili i nikogo już nigdy nie skrzywdzą. - Powinni spędzić w więzieniu resztę życia - wtrąca babcia Marka. Początkowo prokuratura rozważała możliwość postawienia sprawcom zarzutu pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Ostatecznie usłyszeli oni jednak zarzut zabójstwa na tle rabunkowym. Jak wynika z naszych ustaleń, obaj zatrzymani przyznali się do winy. Jeszcze dziś sąd zdecyduje o tym, czy aresztować zatrzymanych, ale ta decyzja wydaje się być już tylko formalnością, Za serwisem Opole24 z dn. 02.03.2009 r. |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 29.11.2010 r. |
||