|
Morderstwo dostawców telefonów komórkowych w podwarszawskim Komorowie w 1997 r. |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Warszawa: wyrok ws. zabójstwa dilerów Ery Warszawski sąd apelacyjny uchylił wyrok 25 lat pozbawienia wolności dla Pawła R., oskarżonego o współudział w zabójstwie dwóch dilerów Ery GSM w podwarszawskim Komorowie. Sprawę przekazano do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy. Jak uzasadniała wyrok sędzia Barbara Skoczkowska "analiza akt sprawy i prowadzonego postępowania wskazuje, że sąd okręgowy rażąco naruszył prawo oskarżonego do rzetelnego rozpoznania sprawy i obrony". W ocenie sądu apelacyjnego, sąd I instancji naruszył prawo do obrony np. poprzez oddalenie niektórych wniosków dowodowych składanych przez oskarżonego i jego obrońcę. Chodzi m.in. o wniosek dotyczący oględzin miejsca zbrodni. "Sąd I instancji poczynił szereg całkowicie dowolnych ustaleń w związku z nieprzeprowadzeniem wizji lokalnej" - głosiło uzasadnienie. Do zbrodni, szeroko opisywanej w mediach, doszło w czerwcu 1997 r. Do lasu w Komorowie zwabieni zostali - pod pretekstem kupna 32 telefonów komórkowych - dwaj dilerzy Ery: Paweł Sulikowski i Piotr Aniołkiewicz. W lesie obaj zostali zastrzeleni, a telefony ukradziono i sprzedano. Jak ustalono, zbrodnię zaplanowała siostra skazanego - Małgorzata Rozumecka. Była wówczas 22-letnią studentką resocjalizacji. W styczniu 2001 roku została skazana prawomocnie na dożywocie. Mniejsze wyroki otrzymało dwóch innych współsprawców. Paweł R., który w chwili zabójstwa miał 16 lat, nie był wtedy sądzony, gdyż udało mu się wyjechać do Meksyku. Stamtąd dostał się nielegalnie do USA. Ostatecznie zatrzymano go w maju 2006 r. w USA, po dziewięciu latach poszukiwań. Został wydalony formalnie z powodu nielegalnego pobytu w tym państwie. Dopiero w połowie lipca sąd okręgowy skazał Pawła R. na 25 lat pozbawienia wolności za współudział w zbrodni. Jednak, jak mówiła Skoczkowska o wyroku I instancji, "uzasadnienie wyroku nie może być sprzeczne z materiałem dowodowym, a niestety (...) sąd całkowicie dowolnie, wbrew dowodom zebranym w sprawie ustalał pewne fakty". Sąd apelacyjny zaznaczył, iż "sprawa nie należy do łatwych" ponieważ świadkowie i osoby już skazane przedstawiają wiele sprzecznych wersji zdarzenia. "Trzeba ponownie rzeczowo i dokładnie przeanalizować po kolei wszystkie dowody" - mówiła Skoczkowska. Sąd II instancji podzielił w większości argumentację obrońcy oskarżonego, mec. Jacka Brydaka, który zwracał uwagę, iż sąd okręgowy "pozbawił się samodzielności rozstrzygania i uznał za wiążące wcześniejsze orzeczenia w sprawie". "Zgromadzony materiał dowodowy pozwala na stwierdzenie, że nie znajduje się w nim ani jeden pełnowartościowy dowód, a nawet poszlaka, który pozwoliłby na stwierdzenie, że R. strzelał" - argumentował Brydak. O uniewinnienie lub przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania prosił doprowadzony na rozprawę Paweł R. "Sąd starał się ukazać mnie jako osobę zdemoralizowaną" - mówił. Przedstawiciel prokuratury wnosił z kolei o utrzymanie wyroku, choć zaznaczył, iż "dostrzega pewne mankamenty uzasadnienia" sądu I instancji. W jego ocenie nie miało to jednak decydującego wpływu na orzeczenie w sprawie. Za witryną Onet z dn. 13.11.2008 r. Pomyłki sądowe zdarzają się nawet przy zabójstwach Krystian Majchrowski, początkowo skazany za głośne zabójstwo dwóch dealerów Ery GSM, został wczoraj prawomocnie uniewinniony od tego zarzutu. Warszawski Sąd Apelacyjny podkreślił, że w sprawie tej jest zbyt wiele wątpliwości, a dowody nie przekonują o winie oskarżonego. Piotr Aniołkiewicz i Paweł Sulikowski zginęli w czerwcu 1997 r. Organizatorka zbrodni, studentka resocjalizacji Małgorzata Rozumecka, zwabiła ich do lasu pod Komorowem, obiecując kupno dużej partii telefonów komórkowych. Dzień wcześniej jej pomocnicy wykopali w tym miejscu dół. Nad nim padły strzały. Rozumecka odsiaduje wyrok dożywocia. Marcin Tomczak jest prawomocnie skazany na 12 lat, a taksówkarz Adam Bojanowski, który odwiózł sprawców - na 6 lat. W pierwszym procesie warszawski Sąd Okręgowy uznał za winnego zabójstwa także Krystiana Majchrowskiego. Ze względu na młody wiek (16 lat w chwili zbrodni) złagodził mu karę do 15 lat więzienia. Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok i cofnął sprawę do ponownego rozpoznania. W drugim procesie oskarżonego uniewinniono. Apelację od tego wyroku wniósł prokurator. Nie przekonał jednak sądu, który uznał, że nie ma dowodów świadczących o winie oskarżonego. Świadkowie incognito mówili, że na miejscu zbrodni widzieli mężczyzn wyższych od Rozumeckiej. W pierwszym procesie sąd nie zwrócił uwagi, że Majchrowski jest o głowę niższy od organizatorki zbrodni. Dowód osmologiczny - zapach Krystiana znaleziony w taksówce Bojanowskiego - SA uznał również za wątpliwy. - Nie może to być samodzielny dowód do skazania człowieka - podkreślił sędzia Jan Krośnicki. W tej sytuacji zostały jedynie pomówienia współoskarżonych. Zarówno jednak Rozumecka, jak i Tomczak wycofali się z nich przed sądem. Bojanowski od początku twierdził, że Majchrowskiego nie było wśród sprawców. Według samego Krystiana Rozumecka mogła go początkowo pomawiać, aby bronić swojego młodszego brata Pawła. Nie udało się go oskarżyć, gdyż uciekł do Meksyku. - Sprawiedliwości wreszcie stało się zadość - skomentował wyrok mec. Piotr Kruszyński, obrońca oskarżonego. Podkreślił, że czwartkowe orzeczenie jest dowodem na to, że sądowe pomyłki zdarzają się nawet w procesach o zabójstwo. Sławomir Wikariak Za dziennikiem Rzeczpospolita z dn. 20.12.2002 r. Pomyłka sądowa w sprawie zabójstwa dealerów firmy Era GSM Skazany w 1999 r. na 15 lat więzienia za zabójstwo dwóch dealerów firmy Era GSM Krystian M. został w czwartek ostatecznie uniewinniony. Za blisko cztery lata pobytu w więzieniu chce zażądać rekordowego odszkodowania - 300-400 tys. zł - Pierwszy wyrok w tej sprawie to był skandal. Klasyczna pomyłka sądowa - mówił po wczorajszym wyroku sądu apelacyjnego adwokat 22-letniego Krystiana mec. Piotr Kruszyński, profesor prawa na Uniwersytecie Warszawskim. To była jedna z najgłośniejszych zbrodni lat 90. W czerwcu 1997 r. pod lasem w podwarszawskim Komorowie zastrzeleni zostali dwaj dealerzy Ery. Zwabiła ich w pułapkę 22-letnia wówczas studentka resocjalizacji Małgorzata Rozumecka. Pretekstem był zakup telefonów dla klubu filmowego pod patronatem Bogusława Lindy. Klub nie istniał. Chodziło o zrabowanie 32 komórek. Rozumecka sprzedała je godzinę później umówionym paserom. Skazano ją na dożywotnie więzienie. Dwóch współoskarżonych (ale tylko o udział w zrabowaniu komórek i paserstwie) - na 12 i sześć lat więzienia. W pierwszym procesie skazany został też Krystian M. Czy jednak rzeczywiście był wśród zabójców? Od początku śledztwa było to największą zagadką. Świadkowie (incognito), którzy z daleka widzieli "egzekucję", zauważyli pod lasem czterech mężczyzn (dwie ofiary i dwóch sprawców) oraz kobietę. Wszyscy mieli być od Rozumeckiej wyżsi. Krystian z racji swoich 160 cm nosił przydomek "Mały". Przyznał, że Rozumecka namawiała go do udziału w napadzie na dealerów, chciała, żeby jej załatwił broń. Jednak gwałtowanie zaprzeczał, że był w Komorowie. Co więc go obciążało? Poszlaka - zapach odkryty w oplu zamordowanych dealerów. Nie dawał 100-procentowej pewności. Rozpoznanie świadka incognito też było niepewne. Pomówienia współoskarżonych? Odwołali je. Jako ostatnia Rozumecka. Ta do końca chroniła swojego młodszego brata Pawła, którego prawdopodobnie wciągnęła w zbrodnię. Zanim zainteresowała się nim policja, zdołał uciec do Meksyku i słuch o nim zaginął. W końcu w pierwszym procesie (1999 r.) sąd uznał, że Krystian M. jest winny. Sąd apelacyjny podzielił jednak wysunięte przez obronę wątpliwości i nakazał proces powtórzyć. Krystian został uniewinniony. Wczoraj wyrok ten utrzymał sąd apelacyjny, ostatecznie zamykając sprawę. - Brak jest wystarczająco pewnych dowodów - podsumował sędzia Jan Krośnicki. Uniewinnienie otwiera Krystianowi drogę do starania się o odszkodowanie za cztery lata (bez dwóch miesięcy) spędzone w więzieniu. Ile zażąda? - Dużo, bardzo dużo - odpowiada. - Może 300-400 tys. zł - dodaje mec. Kruszyński. To byłby rekord. Życie dopisało do tej sprawy jeszcze jedną puentę. Sędzia, która trzy lata temu skazała Krystiana M., sama niebawem stanie przed sądem za spowodowanie kolizji po pijanemu. W postępowaniu dyscyplinarnym grozi jej nawet wydalenie z zawodu. Bogdan Wróblewski Za serwisem dziennika "Gazeta Wyborcza" z dn. 20.12.2002 r. Uniewinniono uznanego za zabójcę Krystian Majchrowski jest już prawomocnie uniewinniony od zarzutu udziału w głośnym mordzie dwóch dilerów Ery-GSM z 1997 r. - za co w 1999 r. dostał 15 lat więzienia. Główna oskarżona, Małgorzata Rozumecka odsiaduje dożywocie. Dzisiaj Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok uniewinniający Majchrowskiego, nie znajdując dowodów jego winy. - Sprawiedliwości stało się zadość - powiedział obrońca oskarżonego. Do tej głośnej zbrodni doszło w czerwcu 1997 r. Zaplanowała ją Małgorzata Rozumecka - wówczas 22-letnia studentka resocjalizacji. Według aktu oskarżenia, razem z bratem Pawłem oraz Marcinem Tomczakiem i Krystianem Majchrowskim oraz znajomym taksówkarzem Adamem Bojanowskim zwabiła do lasu w Komorowie - pod pretekstem kupna 32 telefonów GSM - dwóch dilerów Ery Pawła Sulikowskiego i Piotra Aniołkiewicza. W lesie dilerów zabito. Telefony sprzedano. Pawłowi Rozumeckiemu udało się zbiec do Meksyku. W jego ślady chciała pójść siostra, która wydostała się z zakładu psychiatrycznego w Tworkach. W ucieczce pomagał jej ojciec. Zostali oni złapani przez patrol policji, kiedy z fałszywym paszportem, meksykańską wizą i biletem lotniczym dla Rozumeckiej biegli do auta czekającego pod szpitalem. W sierpniu 1999 r. warszawski sąd skazał Rozumecką na dożywocie. Tomczak dostał 12 lat, Majchrowski 15, a Bojanowski 6 lat. Krzysztof Olton, który ukrywał poszukiwanego Majchrowskiego, został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. W styczniu 2001 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał dożywocie dla Rozumeckiej (w grudniu 2001 r. taki wyrok utrzymał też Sąd Najwyższy). Do I instancji SA zwrócił zaś sprawę Majchrowskiego i Oltona, bo uznał, że występuje w ich sprawach zbyt wiele sprzeczności, które nie zostały rozwiane w I instancji. Chodziło m.in. o to, że świadkowie incognito - którzy widzieli zabójstwo - nie widzieli na miejscu zdarzenia osoby o wzroście Majchrowskiego (ma 160 cm, podczas gdy inni uczestnicy mieli powyżej 170 cm). W lipcu 2002 r. Sąd Okręgowy w Warszawie z braku dowodów winy uniewinnił Majchrowskiego. Apelację od tego wyroku złożyła prokuratura, domagając się ponownego rozparzenia sprawy. Dzisiaj Sąd Apelacyjny utrzymał uniewinnienie Majchrowskiego, podkreślając, że "wątpliwości co do jego winy pozostały do dziś; nie dają one przekonania o winie oskarżonego". Sędzia Jan Krośnicki mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku, że zeznania świadków incognito "nie dają pewności, że Majchrowski był na miejscu zbrodni". Dodawał, że Rozumecka i Tomczak początkowo podczas śledztwa pomawiali Majchrowskiego o udział w mordzie, z czego się potem wycofali, a Bojanowski od początku mówił, że Majchrowski nie uczestniczył w zbrodni. Odnosząc się do śladów zapachowych Majchrowskiego, znalezionych w aucie Bojanowskiego, sędzia podkreślił, że taki dowód jest przydatny, ale musi być wsparty innymi dowodami. - Nie może to być samodzielny dowód do skazania człowieka - dodał. - Oskarżony mógł mieć jakiś związek z przestępstwem - mówił zarazem sędzia Krośnicki, przypominając, że potwierdzał on, iż Rozumecka proponowała mu udział "w zaborze telefonów", na co on się nie zgodził. Jednocześnie SA prawomocnie uniewinnił Oltona. - Skoro Majchrowski został uniewinniony, to nie można skazać osoby, która go ukrywała - tłumaczył Krośnicki. Dodał, że Oltonowi "trudno udowodnić, by wiedział, iż ukrywa przestępcę" (Majchrowski w końcu sam zgłosił się na policję - red.). - Sprawiedliwości stało się zadość. Na podstawie tych dowodów, które zebrał prokurator i sąd, nie można było skazać Majchrowskiego, a skazanie było nietrafne, niesłuszne i niesprawiedliwe - powiedział po wyroku obrońca, mec. Piotr Kruszyński. Dodał, że był to pierwszy przypadek w jego karierze, by ktoś skazany wcześniej za zabójstwo, został potem uniewinniony. - Historia sądownictwa zna oczywiście pomyłki sądowe; to właśnie była klasyczna pomyłka sądu - dodał. Od wyroku można złożyć kasację do SN, ale Kruszyński nie sądzi, by prokuratura skorzystała z tej możliwości. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że sędzia Anna Pakulska-Jabłońska, która przewodniczyła składowi sądu, który wydał pierwszy wyrok, sama ma obecnie proces za spowodowanie wypadku drogowego pod wpływem alkoholu; grozi jej też wydalenie z zawodu sędziowskiego. (PAP) Za serwisem informacyjnym portalu INTERIA.PL z dn. 19.12.2002 r. Zabójstwo dealerów Ery GSM: 2 uniewinnienia Krystian Majchrowski jest już prawomocnie uniewinniony od zarzutu udziału w głośnym mordzie dwóch dealerów Ery GSM z 1997 r. - za co w 1999 r. dostał 15 lat więzienia. Główna oskarżona, Małgorzata Rozumecka odsiaduje dożywocie. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok uniewinniający Majchrowskiego, nie znajdując dowodów jego winy. "Sprawiedliwości stało się zadość" - powiedział obrońca oskarżonego. Do tej głośnej zbrodni doszło w czerwcu 1997 r. Zaplanowała ją Małgorzata Rozumecka - wówczas 22-letnia studentka resocjalizacji. Według aktu oskarżenia, razem z bratem Pawłem oraz Marcinem Tomczakiem i Krystianem Majchrowskim oraz znajomym taksówkarzem Adamem Bojanowskim zwabiła do lasu w Komorowie - pod pretekstem kupna 32 telefonów GSM - dwóch dealerów Ery Pawła Sulikowskiego i Piotra Aniołkiewicza. W lesie dealerów zabito. Telefony sprzedano. Pawłowi Rozumeckiemu udało się zbiec do Meksyku. W jego ślady chciała pójść siostra, która wydostała się z zakładu psychiatrycznego w Tworkach. W ucieczce pomagał jej ojciec. Zostali oni złapani przez patrol policji, kiedy z fałszywym paszportem, meksykańską wizą i biletem lotniczym dla Rozumeckiej biegli do auta czekającego pod szpitalem. W sierpniu 1999 r. warszawski sąd skazał Rozumecką na dożywocie. Tomczak dostał 12 lat, Majchrowski 15, a Bojanowski 6 lat. Krzysztof Olton, który ukrywał poszukiwanego Majchrowskiego, został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. W styczniu 2001 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał dożywocie dla Rozumeckiej (w grudniu 2001 r. taki wyrok utrzymał też Sąd Najwyższy). Do I instancji SA zwrócił zaś sprawę Majchrowskiego i Oltona, bo uznał, że występuje w ich sprawach zbyt wiele sprzeczności, które nie zostały rozwiane w I instancji. Chodziło m.in. o to, że świadkowie incognito - którzy widzieli zabójstwo - nie widzieli na miejscu zdarzenia osoby o wzroście Majchrowskiego (ma 160 cm, podczas gdy inni uczestnicy mieli powyżej 170 cm). W lipcu 2002 r. Sąd Okręgowy w Warszawie z braku dowodów winy uniewinnił Majchrowskiego. Apelację od tego wyroku złożyła prokuratura, domagając się ponownego rozparzenia sprawy. Sąd Apelacyjny utrzymał uniewinnienie Majchrowskiego, podkreślając, że "wątpliwości co do jego winy pozostały do dziś; nie dają one przekonania o winie oskarżonego". Sędzia Jan Krośnicki mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku, że zeznania świadków incognito "nie dają pewności, że Majchrowski był na miejscu zbrodni". Dodawał, że Rozumecka i Tomczak początkowo podczas śledztwa pomawiali Majchrowskiego o udział w mordzie, z czego się potem wycofali, a Bojanowski od początku mówił, że Majchrowski nie uczestniczył w zbrodni. Odnosząc się do śladów zapachowych Majchrowskiego, znalezionych w aucie Bojanowskiego, sędzia podkreślił, że taki dowód jest przydatny, ale musi być wsparty innymi dowodami. "Nie może to być samodzielny dowód do skazania człowieka" - dodał. "Oskarżony mógł mieć jakiś związek z przestępstwem" - mówił zarazem sędzia Krośnicki, przypominając, że potwierdzał on, iż Rozumecka proponowała mu udział "w zaborze telefonów", na co on się nie zgodził. Jednocześnie Sąd prawomocnie uniewinnił Oltona. "Skoro Majchrowski został uniewinniony, to nie można skazać osoby, która go ukrywała" - tłumaczył Krośnicki. Dodał, że Oltonowi "trudno udowodnić, by wiedział, iż ukrywa przestępcę" (Majchrowski w końcu sam zgłosił się na policję). "Sprawiedliwości stało się zadość. Na podstawie tych dowodów, które zebrał prokurator i sąd, nie można było skazać Majchrowskiego, a skazanie było nietrafne, niesłuszne i niesprawiedliwe" - powiedział po wyroku obrońca, mec. Piotr Kruszyński. Dodał, że był to pierwszy przypadek w jego karierze, by ktoś skazany wcześniej za zabójstwo, został potem uniewinniony. "Historia sądownictwa zna oczywiście pomyłki sądowe; to właśnie była klasyczna pomyłka sądu" - dodał. Od wyroku można złożyć kasację do SN, ale Kruszyński nie sądzi, by prokuratura skorzystała z tej możliwości. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że sędzia Anna Pakulska- Jabłońska, która przewodniczyła składowi sądu, który wydał pierwszy wyrok, sama ma obecnie proces za spowodowanie wypadku drogowego pod wpływem alkoholu; grozi jej też wydalenie z zawodu sędziowskiego. Za serwisem informacyjnym portalu Onet.pl z dn. 19.12.2002 r. Sąd Najwyższy: dożywocie dla Rozumeckiej - ostateczne Kara dożywocia dla Małgorzaty Rozumeckiej, głównej oskarżonej w sprawie zabójstwa dealerów Ery GSM, jest ostateczna - postanowił w poniedziałek Sąd Najwyższy oddalając kasację obrony. Do zbrodni doszło 18 czerwca 1997 r. Zaplanowała ją Małgorzata Rozumecka - wówczas 22-letnia studentka resocjalizacji. Razem z bratem Pawłem i wziętymi do pomocy Marcinem Tomczakiem i Krystianem Majchrowskim oraz znajomym taksówkarzem z Pruszkowa Adamem Bojanowskim zwabiła do lasu w Komorowie - pod pretekstem kupna 32 telefonów GSM - dwóch dealerów Ery. Telefonów miał używać fikcyjny "dyskusyjny klub filmowy Bogusława Lindy". Na leśnej polanie dealerów zastrzelono. Telefony Rozumecka sprzedała potem na targowisku pod Pałacem Kultury i Nauki. Pawłowi Rozumeckiemu udało się zbiec do Meksyku. W jego ślady chciała pójść siostra, która wydostała się z zakładu psychiatrycznego w Tworkach. W ucieczce pomagał jej ojciec. Zostali oni złapani przez patrol policji, kiedy z fałszywym paszportem, meksykańską wizą i biletem lotniczym dla Rozumeckiej biegli do auta czekającego pod szpitalem. W sierpniu 1999 r. warszawski sąd skazał Rozumecką na karę dożywocia. Tomczak został skazany na 12 lat, Majchrowski na 15 lat, a Bojanowski na 6 lat więzienia. Za próbę pomocy Rozumeckiej w ucieczce z zakładu psychiatrycznego jej ojciec został skazany na rok więzienia. Zanim trafił do zakładu karnego, zmarł. Sąd Apelacyjny utrzymał karę dożywocia dla Rozumeckiej, nie znajdując dla niej żadnych okoliczności mogących wpłynąć na obniżenie wyroku. "To ona była organizatorem, to ona wszystko zaplanowała, to ona wydawała polecenia, to ona była przywódczynią" - wyliczał sędzia Jan Krośnicki w ustnym uzasadnieniu wyroku. "To były dwa niepotrzebne zabójstwa młodych ludzi, których oskarżona znała" - dodał. Z powrotem do I instancji SA skierował sprawę Majchrowskiego. W kasacji przed Sądem Najwyższym obrońca Rozumeckiej mec. Ryszard Berus przekonywał, że zamiarem Rozumeckiej było jedynie postraszenie dealerów, by oddali telefony. "Zabójstwo trwało 20 minut i odbyło się w miejscu ogólnie dostępnym. Gdyby było rzeczywiście zaplanowane, to trwałoby znacznie krócej i zaplanowano by je w miejscu odludnym" - mówił adwokat. Prokurator Karol Napierski wnosił o oddalenie kasacji. "Na temat przebiegu wydarzeń na polanie nic niestety nie wiadomo, bo ci, którzy mogliby to opowiedzieć - nie żyją, zaś oskarżeni mówią to, co jest im wygodne" - argumentował. Sąd Najwyższy także nie zgodził się z argumentami obrony i uznał wniesioną kasację za "oczywiście bezzasadną", co jest - według prawa - najostrzejszą formą jej nieuwzględnienia. "Kasacja nie może być trzecią instancją sądową, jest przecież nadzwyczajnym środkiem odwoławczym i nie można w niej używać tych samych argumentów co w apelacji. Sąd Najwyższy mówi o tym od sześciu lat, od kiedy na nowo w polskim prawie pojawiła się kasacja" - stwierdzili sędziowie. Wyrok jest ostateczny.
Rozumecka posiedzi więc w zakładzie karnym co najmniej do 2022 r.,
kiedy minie 25 lat; po tym czasie bowiem może zacząć się ubiegać o
warunkowe zwolnienie z reszty kary. Sądy jednak nie udzielają go zazwyczaj
po pierwszej prośbie, szczególnie skazanym na najwyższy wymiar kary.
Za Dziennikiem Internetowym PAP z dn. 03.12.2001 r. Kasacja w sprawie zabójstwa dealerów Ery GSM Rozumecka nieodwołalnie skazana na dożywocie Jako "oczywiście bezzasadną" oddalił wczoraj Sąd Najwyższy kasację obrońcy Małgorzaty Rozumeckiej, skazanej na dożywocie za zabójstwo dealerów Ery GSM. Adwokat domagał się ponownego rozpoznania sprawy przez sąd pierwszej instancji. Piotr Aniołkiewicz i Paweł Sulikowski zginęli 18 czerwca 1997 r. Sprawcy zwabili ich do lasu pod Komorowem, obiecując sprzedaż dużej partii telefonów komórkowych. Dzień wcześniej wykopali tam dół. Nad nim padły strzały. Aniołkiewicza, który przeżył pierwsze trafienie, dobito ciosem łopatą. Nie ustalono, kto oddał śmiertelne strzały. Warszawski Sąd Okręgowy nie miał natomiast wątpliwości co do organizatora zbrodni. Zaplanowała ją 22-letnia wówczas Małgorzata Rozumecka, studentka III roku resocjalizacji. Sąd wymierzył jej karę dożywotniego więzienia, którą Sąd Apelacyjny utrzymał. Obrońca Rozumeckiej uważa, że planowała tylko rozbój, a nie zabójstwo. Przemawiając w poniedziałek przed SN, powołał się na trzy okoliczności, których jego zdaniem nie uwzględniły sądy pierwszej i drugiej instancji. Pierwsza to czas trwania zdarzenia: 20 minut. Zdaniem mec. Ryszarda Berusa świadczy on o tym, że przestępcy nie planowali zabójstwa, gdyż po co mieliby z nim czekać aż tyle czasu. Druga to miejsce zbrodni, jego zdaniem zbyt często odwiedzane przez osoby postronne, by wybrać je na zabójstwo. Z kolei dół wykopany dzień przed morderstwem mógł, według adwokata, służyć do zastraszenia ofiar, a nie jako grób. SN oddalił kasację jako "oczywiście bezzasadną". Okoliczności przywołane przez adwokata, zdaniem SN, były brane pod uwagę przez sądy obu instancji, a zamiar zabójstwa został bezsprzecznie dowiedziony. Świadczy o tym m.in. zaplanowanie napadu na osobę dobrze znaną oskarżonej, która musiała być pozbawiona życia, gdyż inaczej zdemaskowałaby Rozumecką. Inne argumenty, które przekonały sąd, to: zakup broni, nie zamaskowane twarze sprawców, wykopany dół i wcześniejsze rozdzielenie zadań między poszczególnych uczestników. Rozumecka wyczerpała już drogę odwoławczą, co oznacza, że wyrok dożywocia jest ostateczny. Obrońcy pozostałych skazanych nie złożyli kasacji. Marcin Tomczak odsiaduje wyrok 12 lat więzienia (nie udowodniono mu zabójstwo, lecz rozbój), a taksówkarz Adam Bojanowski 5 lat więzienia za paserstwo. Na ponowny proces w pierwszej instancji czeka najmłodszy z oskarżonych Krystian Majchrowski. SA uchylił ciążący na nim wyrok 15 lat więzienia, uznając, że niewystarczająco wnikliwie oceniono dowody. Sławomir Wikariak Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 04.12.2001 r. Posiedzi do końca życia - Jestem usatysfakcjonowany - mówi ojciec jednego z dwóch zamordowanych przez Małgorzatę Rozumecką pracowników Ery Za zamordowanie
dwóch pracowników Ery GSM Małgorzata Rozumecka została skazana na
dożywocie. - To już ostateczna kara - postanowił wczoraj Sąd Najwyższy,
oddalając kasację obrońcy oskarżonej. Obrońca Małgorzaty
Rozumeckiej przekonywał, że kobieta chciała tylko postraszyć dealerów,
by oddali telefony. Za zabójstwo
odpowiadali Rozumecka i Krystian M. (został skazany na 15 lat więzienia,
ale jego sprawa wróciła do sądu I instancji). Pozostali wspólnicy
zostali skazani nie za morderstwo, lecz za rozbój: Marcin Tomczak
dostał 12 lat, a taksówkarz Adan Bojanowski, który po zbrodni odebrał
sprawców, 6 lat. Na sali sądowej
obecny był wczoraj Ryszard Aniołkiewicz, ojciec jednego z zamordowanych
chłopaków. Przez cały czas siedział zamyślony, ze spuszczoną głową.
Po odczytaniu wyroku powiedział tylko: MONIKA TUTAK Za dziennikiem "Super Express" z dn. 04.12.2001 r. |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 04.12.2001 r. |
||