Morderstwo kolegi za kilkaset złotych

Strona główna

Morderstwa z regionu:

Śląsk

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 12.07.2010 r.

Zamordował kolegę i zabetonował w wannie

Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał w mocy karę dożywocia dla Patryka K., oskarżonego o zabójstwo 20-letniego Mariusza Ł. z Katowic. Do zbrodni doszło pięć lat temu. Mariusz zginął, bo był winien koledze kilkaset złotych.

Mariusz Ł. zaginął w kwietniu 2005 r. Wyszedł z domu, mówiąc, że idzie spotkać się z kolegami. Gdy nie wrócił, rodzina zgłosiła to na policję. Rozpoczęły się poszukiwania. Ciało mężczyzny odnaleziono dopiero po dwóch miesiącach w piwnicy jednej z kamienic w śródmieściu Katowic. Było zabetonowane w wannie. Makabryczne okoliczności zabójstwa zbulwersowały opinię publiczną na Śląsku.

Podejrzanych policja ujęła niedługo po odnalezieniu zwłok. Aktem oskarżenia objęto Patryka K., Dariusza P. i Tomasza D. Prokuratura całą trójkę oskarżyła o zabójstwo, zarzuciła mężczyznom także przestępstwa mniejszego kalibru - np. pobicie i rozboje.

Wyrok w I instancji zapadł w maju ubiegłego roku. Katowicki sąd okręgowy uznał, że zabójstwo można przypisać jedynie Patrykowi K. To on po pobiciu Mariusza w jednym z mieszkań zaprowadził go do piwnicy, tam zabił swoją ofiarę - wynika z ustaleń procesu. Miał wrócić po 40 minutach i chwalić się, że go "załatwił". Potem razem z Dariuszem P. zakopał ciało w piwnicy. Gdy po kilku dniach zaczęło się rozkładać, postanowili je odkopać i zabetonować w metalowej wannie.

Jak ustalił sąd okręgowy, rola Dariusza P. ograniczyła się do pobicia ofiary jeszcze w mieszkaniu i - później - ukrycia zwłok. Jego wyjaśnienia stały się jednym z najważniejszych dowodów w procesie. Został w I instancji skazany na 6 i pół roku więzienia. Trzeci oskarżony został uniewinniony od udziału w zabójstwie - sąd nie znalazł żadnego dowodu na to, by uczestniczył w tej zbrodni. Dostał rok więzienia za inny zarzut.

Prokuratura nie kwestionowała ustaleń sądu okręgowego. Wyrok zaskarżyli natomiast obrońcy Patryka K. i Dariusza P. Sąd apelacyjny uznał w czwartek, że badając okoliczności zabójstwa, sąd I instancji nie popełnił błędów w ustaleniach i wymiarze kary. Tym samym dożywocie dla Patryka K. jest już prawomocne.

W ponownym procesie - tym razem przed sądem rejonowym - odpowie natomiast Dariusz P. Sąd apelacyjny dopatrzył się bowiem sprzeczności pomiędzy ustaleniami sądu okręgowego a treścią wyroku z I instancji. W nowym procesie mężczyzna będzie odpowiadał za pobicie Mariusza Ł.

Orzekając karę dożywocia wobec Patryka K. sąd I instancji nie znajdował żadnych okoliczności łagodzących. Mężczyzna zabił swojego kolegę z błahego powodu - bo Mariusz był mu winien 200-300 zł. Choć K. w chwili zbrodni miał tylko 25 lat, to już sześć wyroków na koncie; pierwszy - w wieku 19 lat. W czasie zabójstwa był na warunkowym przedterminowym zwolnieniu, budził postrach wśród mieszkańców dzielnicy, nie stronił od alkoholu i amfetaminy.

Mariusz, podobnie jak oskarżeni, był mieszkańcem Załęża - ubogiej dzielnicy Katowic. Wszyscy byli znani policji. Sam Mariusz, jak zauważył sąd, nie był postacią kryształową - miał na koncie drobne kradzieże, zażywał narkotyki. Uchodził jednak za osobę spokojną.

PAP

Za serwisami Onet, WP, z dn. 11.03.2010 r.


Dożywocie za zabójstwo i zabetonowanie zwłok w wannie

PAP | dodane 2009-05-05 (15:30)

Sąd Okręgowy w Katowicach wymierzył karę dożywotniego pozbawienia wolności głównemu oskarżonemu w sprawie zabójstwa 20-letniego Mariusza Ł. Dwaj inni oskarżeni zostali skazani na 6,5 oraz rok więzienia.

Do zbrodni doszło cztery lata temu. Mariusz zginął, bo był winien koledze kilkaset złotych. Jego ciało odnaleziono po dwóch miesiącach od zabójstwa w piwnicy jednej z kamienic w śródmieściu Katowic. Było zabetonowane w wannie. Makabryczne okoliczności zabójstwa zbulwersowały opinię publiczną na Śląsku.

Mariusz Ł. zaginął w kwietniu 2005 r. Wyszedł z domu, mówiąc, że idzie spotkać się z kolegami. Gdy nie wrócił, rodzina zgłosiła się na policję. Rozpoczęły się poszukiwania. Sprawców ujęto niedługo po odnalezieniu ciała. Aktem oskarżenia objęto Patryka K., Dariusza P. i Tomasza D. Prokuratura całą trójkę oskarżyła o zabójstwo, zarzuciła mężczyznom także przestępstwa mniejszego kalibru - np. pobicie i rozboje.

Sąd uznał, że zabójstwo można przypisać jedynie Patrykowi K. To on po pobiciu Mariusza w jednym z mieszkań zaprowadził go do piwnicy, tam zabił swoją ofiarę - wynika z ustaleń procesu. Miał wrócić po 40 minutach i chwalić się, że go "załatwił". Potem razem z Dariuszem P. zakopał ciało w piwnicy. Gdy po kilku dniach zaczęło się rozkładać, postanowili je odkopać i zabetonować w metalowej wannie.

Według sądu, rola Dariusza P. ograniczyła się do pobicia ofiary jeszcze w mieszkaniu i - później - ukrycia zwłok. Jego wyjaśnienia stały się jednym z najważniejszych dowodów w procesie. Został skazany na 6,5 roku. Trzeci oskarżony został uniewinniony od udziału w zabójstwie - sąd nie znalazł żadnego dowodu na to, by uczestniczył w tej zbrodni. Dostał rok więzienia za inny zarzut.

Sędzia Joanna Sienkiewicz przypomniała w ustnym uzasadnieniu, że orzeczona wobec Patryka K. kara dożywocia jest wymierzana bardzo rzadko. - Rzadko też jednak zdarza się sytuacja, że nie ma żadnych okoliczności łagodzących, a tak jest w tym przypadku - zaznaczyła. Sąd znalazł za to wiele okoliczności obciążających głównego sprawcę. Zabił swojego kolegę z błahego powodu - bo Mariusz był mu winien 200-300 zł. Choć K. w chwili zbrodni miał tylko 25 lat, to już sześć wyroków na koncie. Pierwszy - w wieku 19 lat. W czasie zabójstwa był na warunkowym przedterminowym zwolnieniu, budził postrach wśród mieszkańców dzielnicy, nie stronił od alkoholu i amfetaminy - wyliczała sędzia. Poza karą za zabójstwo sąd skazał go także za rozboje i pobicie.

Mariusz, podobnie jak oskarżeni, był mieszkańcem Załęża - ubogiej dzielnicy Katowic. Wszyscy byli znani policji. Sąd zaznaczył, że także sam Mariusz nie był postacią kryształową - miał na koncie drobne kradzieże, zażywał narkotyki. Uchodził jednak za osobę spokojną.

Matka ofiary nie była zadowolona z wyroku. Powiedziała, że będzie dążyła do surowszego ukarania Dariusza P. - Razem z K. brali udział w tym morderstwie. Gdyby było inne prawo, cała trójka powinna siedzieć w kamieniołomach o kromce chleba i zimnej wodzie. Wtedy może by się nauczyli i po wyjściu na wolność niczego takiego by już nie zrobili - dodała.

Z orzeczenia był natomiast zadowolony obrońca oczyszczonego od zarzutu zabójstwa Tomasza D. - Od początku naszym celem było wykazanie, że Tomasz D. nie popełnił tego czynu. Myślę, że klient jest szczęśliwy z tego rozstrzygnięcia dzisiaj może odetchnąć z ulgą - powiedział adwokat Marcin Szymonek.

(mg)

Za serwisem WP z dn. 05.05.2009 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 12.07.2010 r.