Morderstwo koleżanki - Las Winiarski k. Buska Zdroju

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 07.11.2008

Dożywocie dla 23-latki za zabójstwo koleżanki

Na karę dożywotniego więzienia skazał w czwartek Sąd Okręgowy w Kielcach 23-letnią Patrycję Solich, oskarżoną o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem swej koleżanki. Wyrok nie jest prawomocny.

W kwietniu 2003 roku w Lesie Winiarskim koło Buska Zdroju (woj. świętokrzyskie) znaleziono zwłoki 21-letniej Justyny. Sprawca zadał dziewczynie nie mniej niż 120 ciosów nożem. Prokuratura oskarżyła o tę zbrodnię koleżankę ofiary. Motywem zabójstwa miała być obawa Patrycji, że Justyna ujawni, iż ta ukradła jej kartę bankomatową i pieniądze z konta. Dziewczyna przyznała się do kradzieży.

Sąd uznał oskarżoną za winną zabójstwa i kradzieży. Według sądu, wina nie budzi żadnych wątpliwości. Dziewczyny 16 kwietnia 2003 roku wybrały się do Buska Zdroju. Poszły do baru na piwo. Potem udały się w stronę Pińczowa. Skręciły do lasu, gdzie Solich zadała Justynie ciosy nożem.

Według sądu, dowodem winy jest przyznanie się oskarżonej do zabójstwa przed prokuratorem. Potem Solich wycofała się z tych wyjaśnień twierdząc, że przyznała się, aby prokurator pozwolił jej zadzwonić do domu. Prokurator twierdzi jednak, że oskarżona najpierw telefonowała do domu, a potem złożyła wyjaśnienia. Biegła psycholog uznała za nieprawdopodobne, by ktoś, kto nie popełnił zbrodni zabójstwa, mógł się do niej przyznać.

Według sądu, o winie oskarżonych świadczy również szereg dowodów pośrednich. Chłopak zabrał Solich z przystanku niedaleko miejsca zabójstwa. Nie było tam nikogo innego. Na tym przystanku znaleziono portfel Justyny. W restauracji, do której pojechali, dziewczyna czyściła odzież, a w domu w nocy uprała ubranie i buty. Na jej bucie i plecaku znaleziono ślady krwi z DNA poszkodowanej. Oskarżona miała na ręce zadrapanie, które chciała ukryć w czasie badania.

Istotne jest również, że gdy poszukiwano Justyny, oskarżona podała kilku osobom różne informacje na temat tego, gdzie i kiedy rozstała się z koleżanką.

Sędzia Artur Adamiec podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że dziewczyny znały się jeszcze ze szkoły. Wspólną naukę kontynuowały na pierwszym roku Wydziału Fizjoterapii w filii Akademii Świętokrzyskiej w Busku Zdroju. Justyna pochodziła z ubogiej rodziny, ale otrzymała 14 tys. zł z tytułu odszkodowania za wypadek. Pieniądze wpłaciła na konto. Patrycja natomiast pochodziła z dość majętnego domu, gdzie spełniano jej prośby, i nie miała potrzeby sięgać po cudzą własność.

Adamiec powiedział, że sąd nie znalazł absolutnie żadnej okoliczności przemawiającej za łagodniejszym potraktowaniem oskarżonej. Solich nie wyraziła współczucia matce zamordowanej koleżanki. Działała w sposób zaplanowany i okrutny. Kierowała nią chęć ukrycia wcześniejszego przestępstwa. W areszcie wystawiono negatywną opinię o jej zachowaniu.

"Sąd uznał, że jedyną słuszną i sprawiedliwą karą będzie kara dożywotniego pozbawienia wolności" - powiedział sędzia. Dodał, że według biegłego psychologa, oskarżona zna i rozumie normy społeczne, ale ich nie respektuje. Sąd orzekł również, że Solich ma zapłacić matce ofiary 5,7 tys. zł - równowartość sumy, jaką wyciągnęła z konta Justyny.

Ze względu na ważny interes społeczny sąd zezwolił na ujawnienie danych osobowych i wizerunku oskarżonej.

Solich przyjęła wyrok ze spokojem. Matka zamordowanej, która była oskarżycielem posiłkowym w procesie, cały czas płakała. Prokurator oznajmiła dziennikarzom, że jest zadowolona z wyroku.

Oskarżona w trakcie procesu nie przyznała się do zabójstwa. Wyjaśniła, że w lesie doszło do szarpaniny i wymiany ciosów. Według niej, gdy odchodziła z miejsca bójki, Justyna żyła.

Za witryną WP z dn. 30.06.2005 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 07.11.2008 r.