Morderstwo księdza w Miłkowicach-Maćkach

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 26.11.2010

Artur Klencner, zabójca księdza Krakówko skazany na 25 lat więzienia

(bisu, uk)

O warunkowe zwolnienie będzie mógł się starać dopiero po 23 latach - taki wyrok wydał Sąd Apelacyjny w Białymstoku.

Apelację w sprawie wyroku wobec 23-letniego Artura Klencnera (sąd zezwolił na podawanie danych) złożył zarówno obrońca, jak i prokurator oraz oskarżyciel posiłkowy (siostra zamordowanego duchownego). Ci ostatni chcieli dożywocia, z możliwością opuszczenia więzienia przez skazanego dopiero po odbyciu kary 35 lat więzienia. Obrońca oczywiście chciał niższej kary.

Dziś sąd zadecydował, że utrzymuje 25-letni wyrok. Zaostrzył go jednak tym, że skazany o warunkowe zwolnienie może się starać dopiero po 23 latach odsiadki.

Przypomnijmy: 54-letni ksiądz Tadeusz Krakówko, proboszcz parafii w Miłkowicach Maćkach, został zamordowany w marcu ubiegłego roku. Ciało znaleziono na plebanii, gdzie mieszkał. Ksiądz Krakówko był tam od dwóch lat proboszczem. Zabójstwo miało motyw rabunkowy, chodziło o kradzież pieniędzy. Sprawca, który znał duchownego, w przeszłości był w parafii ministrantem, zabrał co najmniej 8,3 tys. zł.

Za "Gazetą Współczesną" z dn 18.06.2010


Brutalne zabójstwo księdza. Grozi mu dożywocie

Dożywocia z możliwością opuszczenia więzienia dopiero po 35 latach zażądał prokurator dla 23-letniego Artura K., oskarżonego o zabójstwo księdza w Miłkowicach Maćkach (podlaskie). Wyrok Sąd Okręgowy w Białymstoku ma ogłosić 11 lutego.

54-letni ksiądz Tadeusz Krakówko, proboszcz parafii w Miłkowicach Maćkach, został zamordowany w marcu ubiegłego roku na plebanii, gdzie mieszkał. Zabójstwo miało motyw rabunkowy, chodziło o kradzież pieniędzy. Duchowny zmarł od wielu ciosów nożem, wcześniej był raniony zaostrzonym śrubokrętem.

Oprócz Artura K., prokuratura oskarżyła w tym śledztwie również pięć innych osób, w tym chłopaka, który razem ze sprawcą poszedł na plebanię, ale przed zabójstwem uciekł stamtąd.

Postanowiono mu zarzuty dotyczące usiłowania dokonania napadu, sąd zaznaczył, że możliwa jest zmiana kwalifikacji prawnej tego czynu.

Cztery inne oskarżone osoby odpowiadają m.in. za niepowiadomienie organów ścigania o zabójstwie, pomoc przy zacieraniu śladów i paserstwo. Niektóre z tych osób dostały pieniądze skradzione księdzu lub korzystały z artykułów, które za te pieniądze były kupione.

Żądając dożywocia dla Artura K., prokurator mówił, że zabójstwa dokonał on z premedytacją i że działał w sposób okrutny. Oskarżyciel mówił, że ostatnie chwile życia ksiądz Krakówko przeżył w przeświadczeniu, że "zaraz je utraci". Podkreślał brak żalu Artura K., jego lekceważący stosunek od norm społecznych i arogancję.

Prokuratorski wniosek poparł też oskarżyciel posiłkowy, pełnomocnik rodziny zamordowanego kapłana. Podkreślał, że rodzinę boli to, że po sprawcy nie widać, by żałował tego, co zrobił. Przypominał, że jakby nigdy nic, po zbrodni, Artur K. zorganizował grilla dla innych oskarżonych, za pieniądze skradzione z plebanii. A żałował jedynie tego, że wyrzucił klucze od plebanii i nie mógł tam wrócić, by zabrać jakieś inne wartościowe przedmioty.

Obrońca tego oskarżonego prosiła jednak o jak najłagodniejszy wyrok, przy wzięciu przez sąd pod uwagę, że w śledztwie Artur K. przyznał się, poza tym jest młodociany, wychowany bez właściwych wzorców zachowań i w przeszłości leczony psychiatrycznie. Sam oskarżony w ostatnim słowie powiedział, że żałuje tego, co zrobił; przeprosił rodzinę zamordowanego.

Dla pięciu pozostałych oskarżonych prokurator chce kar od 10 miesięcy do 4 lat więzienia, przy czym dla dwóch osób - w zawieszeniu na trzy lata. Ich adwokaci prosili sąd o kary w zawieszeniu lub nadzwyczajne złagodzenie wyroków.

Zbrodnia w Miłkowicach Maćkach wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością. Sprawcą okazał się parafianin, osoba znająca księdza.

Według ustaleń śledztwa, zabójstwo księdza miało motyw rabunkowy. Artur K. po alkoholu szukał możliwości zakupu kolejnego. Wtedy wymyślił napad na proboszcza miejscowej parafii. Wziął ze sobą kolegę. Ksiądz znał oskarżonego, bo w przeszłości był ministrantem. Pretekstem do wejścia do środka była rozmowa o jego rozwodzie. Ksiądz otworzył, ale zdziwił się, że wizyta jest tak późna.

Po kilku minutach Artur K. wyciągnął zaostrzony śrubokręt, który miał ze sobą, i grożąc nim, nakazał księdzu położyć się na ziemi. W tym czasie drugi z napastników wyszedł z plebanii. Artur K. z portfela duchownego zabrał pieniądze (około tysiąca złotych) i zapytał o więcej. Niezadowolony z odpowiedzi, zadał cios śrubokrętem w plecy. Wtedy ksiądz Krakówko dał mu z sejfu kopertę z pieniędzmi. Według ustaleń prokuratury, było to ok. 8 tys. zł i kilka cennych monet.

Śmiertelne ciosy padły w kuchni. Wcześniej Artur K. kazał duchownemu wyjąć z szuflady i podać mu kuchenny nóż. Po zabójstwie sprawca zamknął plebanię i umówił się na spotkanie ze znajomymi.

Za serwisem Onet z dn. 09.02.2010


Księdza zabił ministrant. "Oddaj mi brata!"

JEST DRUGI ZARZUT WS. ZABÓJSTWA KSIĘDZA NA PODLASIU

04.03.2009 /tvn24.pl, PAP

W Miłkowicach-Maćkach na Podlasiu - w miejscu gdzie na plebanii zabito proboszcza - doszło do wizji lokalnej. Do zabójstwa przyznał się 23-letni mieszkaniec tej wsi. Jak dowiedział się portal tvn24.pl, podejrzany był ministrantem w tej parafii, stąd też - nieufny z natury ksiądz - wpuścił go do swojego domu. Na miejscu tragedii, gdzie trwała wizja lokalna, zjawili się mieszkańcy okolicznych wsi, którzy - otoczeni przez policjantów - domagali się samosądu.

Ciało księdza z ranami kłutymi klatki piersiowej znaleziono w poniedziałek na plebanii. W sprawie zatrzymano jeszcze pięć innych osób. Podejrzani o związek z morderstwem proboszcza to czterech mężczyzn i dwie kobiety. Zatrzymani mają 21-38 lat, pochodzą z Miłkowic i okolicznych wsi.

Oprócz 23-latka, który usłyszał w tej sprawie zarzut zabójstwa, prokurator postawił zarzuty też drugiej osobie. To mieszkaniec sąsiedniej wsi. W jego przypadku chodzi o zarzuty usiłowania dokonania rozboju, a także paserstwa.

Na razie prokuratura nie podaje więcej szczegółów. Ze źródeł policyjnych wynika, że to ta osoba wraz z podejrzanym o zabójstwo weszła na plebanię.

Rozwścieczeni mieszkańcy

Jak dowiedział się portal tvn24.pl, 23-latek który usłyszał zarzut zabójstwa, był od wielu lat ministrantem w parafii.

Na miejscu, gdzie odtwarzany był przebieg zbrodni, zgromadziły się dziesiątki mieszkańców okolicznych wsi. Atmosfera była gorąca, ludzie wykrzykiwali pod adresem podejrzanych hasła o zemście. Policja ściągnęła na miejsce dodatkowych funkcjonariuszy. Policjanci starali się nie dopuścić rozwścieczonych gapiów do podejrzanych. Na miejscu była również siostra zabitego księdza. Na widok podejrzanego 23-latka krzyczała: Oddaj mi brata.

Przyznał się do winy

Szef Prokuratury Rejonowej w Siemiatyczach Mirosław Józef Żoch poinformował, że mężczyzna przyznał się do zarzutów. Według jego wiedzy, 23-latek był wcześniej karany za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.

Według nieoficjalnych informacji ze źródeł policyjnych, w lutym miał zgłosić się do odbycia kary, ale złożył wniosek o odroczenie jej wykonania.

Zwłoki na podłodze

Ciało 54-letniego proboszcza parafii w Miłkowicach-Maćkach znaleziono w poniedziałek na plebanii. Miał na ciele rany kłute i zaklejone taśmą usta. Plebania była zamknięta. Zwłoki znaleziono na podłodze w kuchni. Według źródeł policyjnych, na miejscu znaleziono nóż, którym najprawdopodobniej został ugodzony ksiądz.

Według wstępnego raportu pogotowia, śmierć nastąpiła kilka godzin przed odnalezieniem ciała księdza. Zakładowi Medycyny Sądowej w Białymstoku zlecona została sekcja zwłok, wynik będzie znany za kilka dni.

Policja ustaliła, że zabójstwo miało motyw rabunkowy, a księdzu skradziono kilka tysięcy złotych. Ciało księdza z ranami kłutymi klatki piersiowej znaleziono w poniedziałek na plebanii. Jak relacjonuje policji, po zabójstwie sprawca wraz z innymi osobami pojechał samochodem do sklepu po alkohol i jedzenie na ich wspólne spotkanie towarzyskie.

Spokojny i oddany pracy ksiądz

Zmarły 54-letni duchowny pracował w parafii w Miłkowicach od blisko dwóch lat. Zarówno u miejscowych wiernych jak i innych duchownych diecezji drohiczyńskiej miał opinię spokojnego i oddanego pracy. Jego pogrzeb odbędzie się czwartek 5 marca w Miłkowicach. Potem zmarły zostanie pochowany w rodzinnym grobie w Ostrożanach.

tka, aga//kwj/kdj

Za serwisem stacji TVN24 z dn. 04.03.2009 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 05.01.2010 r.