|
Morderstwo kuratorki sądowej w podwrocławskich Michałowicach (niewyjaśnione) |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 29.11.2010 r. Wreszcie jest ślad w sprawie morderstwa kurator sądowej? Marcin Rybak 2010-04-02 06:00:34, aktualizacja: 2010-04-02 14:40:47 M inister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski poprosił nowego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, by objął osobistym nadzorem wrocławskie śledztwo w sprawie głośnego morderstwa sądowej kurator Pauliny Ozgi pod Środą Śląską Rodzinie kobiety minister przyznał zaś 15 tysięcy złotych zapomogi. Poprosił też firmy ubezpieczeniowe o dodatkowe wsparcie. Pani kurator osierociła pięcioletnie dziecko. Przypomnijmy, że do dramatu doszło 16 marca w Michałowie koło Środy Śląskiej. Społeczna kurator opiekowała się patologiczną rodziną z tej wsi. Została zaatakowana na progu domu, pobita metalową rurką i zaciągnięta do komórki na podwórku. Minister Kwiatkowski osobiście nadzorował śledztwo w tej sprawie. Na zwołanej po zabójstwie konferencji we Wrocławiu zażądał ustaleń do końca marca. Ten termin minął, a mimo to nie udało się złapać sprawców. - Trwa śledztwo, prokuratorzy i policjanci siedzą nieraz do późnego wieczora. Są nowe ustalenia w sprawie, ale nie możemy zdradzać szczegółów - mówi rzeczniczka wrocławskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzata Klaus. Wiemy, że policjanci i prokuratura analizują różne wersje. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że trafiono na ślady, które mogą doprowadzić do ujęcia mordercy. Minister Kwiatkowski w środę przestał być prokuratorem generalnym. Weszły w życie przepisy rozdzielające tę funkcję od urzędu ministra. - Do momentu, kiedy mogłem osobiście nadzorować śledztwo, było ono prowadzone intensywnie i z należytą starannością - zapewnia nas Kwiatkowski. - Wysłałem osobisty list do nowego prokuratura generalnego z prośbą o objęcie przez niego nadzorem postępowania - potwierdza. Za "Gazetą Wrocławską" z dn. 02.04.2010 r. Śledztwo w martwym punkcie 2010-03-23, 10:50:35 bom Prokuratura i policja przesłuchują mieszkańców Michałowa w sprawie zabójstwa 28-letniej kuratorki. Brany jest pod uwagę każdy wątek. Tydzień po morderstwie nikt nie został zatrzymany. - Kobieta została uderzona w głowę metalowym prętem. Przedmiot został zabezpieczony. Niestety nie mogę powiedzieć, gdzie go znaleźliśmy - mówi Małgorzata Klaus, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. W sprawie zabójstwa milczy też średzka policja. Marta Stefanowska, rzeczniczka komisariatu informuje, że śledztwo nie posunęło się naprzód i badany jest każdy wątek. Nie wiadomo, czy śledczy na miejscu zabezpieczyli jakieś inne ślady. Policja przesłuchuje większość mieszkańców. - A najbardziej mnie, bo znam wszystkich ludzi we wsi. Policja odwiedziła mnie nawet wczoraj wieczorem - mówi Mikołaj Cidyło, sołtys. Jak w Michałowie komentuje się całą sprawę? Nieoficjalnie większość mieszkańców obwinia lokatorów posesji, gdzie doszło do tragedii. - Morderca musiał dobrze znać rozkład posesji. Wiedział, gdzie można się zaczaić i gdzie ukryć zwłoki - tłumaczy proszący o anonimowość jeden z mieszkańców. Za serwisem Otowrocław z dn. 23.03.2010 r. Zamordowana kuratorka pośmiertnie odznaczona BRUTALNE MORDERSTWO W MICHAŁOWIE 17:02, 22.03.2010 /TVN24, tvn24.pl - W obliczu takiej tragedii, jaką jest śmierć, wszyscy czujemy się bezsilni - powiedział Krzysztof Kwiatkowski po spotkaniu z rodziną kuratorki, która została brutalnie zamordowana w zeszłym tygodniu w Michałowie (Dolnośląskie). Minister sprawiedliwości zadecydował o przyznaniu zamordowanej Patrycji O. pośmiertnego odznaczenia oraz zapewnił rodzinę o pomocy ze strony ministerstwa. Patrycja O. była kuratorką sądową w Środzie Śląskiej i kuratorką socjalną w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej. W miniony wtorek kobieta dostała telefon z informacją, że w rodzinie, którą się opiekowała, jest pijana kobieta. Patrycja O. pojechała na miejsce - do Michałowa. Podróż skończyła się dla niej tragicznie. - Na miejscu, pod jednym z domów, została uderzona w głowę, następnie ktoś przeniósł ją do komórki, gdzie zadano jej kolejne dwa ciosy - relacjonowała Małgorzata Klaus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Jak dodała, ciosy zostały zadane najprawdopodobniej metalową rurką. Kuratorka została przewieziona do szpitala. Pół godziny później zmarła. Mąż chciał z nią jechać Jak relacjonuje mąż zamordowanej Paweł O., w feralny dzień, ze względu na późną porę, chciał z nią pojechać do Michałowa. Kobieta postanowiła pojechać sama i szybko zbadać sprawę. - Za taką zbrodnię to powinna być "śmierć za śmierć" - powiedział zrozpaczony mąż. - Ja nie jestem za karą śmierci, ale to co się stało, to było po prostu bestialstwo - dodał. Patrycja O. pracowała jako kuratorka niespełna pół roku. Osierociła 4-letniego syna. Minister obiecał pomoc Krzysztof Kwiatkowski dziś spotkał się z rodziną zamordowanej. Kwiatkowski zapewnił o gotowości do pomocy i poinformował o pośmiertnym uhonorowaniu Patrycji O. w ramach podziękowania za oddaną pracę Medalem Pamiątkowym Ministra Sprawiedliwości. Przekazanie odznaczenia nastąpi we wtorek. Minister poinformował też, że obejmuje swoim osobistym nadzorem śledztwo prowadzone przez prokuraturę w tej sprawie. Rzeczniczka wrocławskiej prokuratury Małgorzata Klaus w rozmowie z tvn24.pl stwierdziła, że razie nie ma nowych informacji, które pozwoliłyby znaleźć sprawców. rs//kwj Za serwisem TVN24 z dn. 22.03.2010 r. Zamordowaną kuratorkę minister odznaczył pośmiertnie Katarzyna Lubiniecka 2010-03-22, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 15:22 - To największa tragedia, jak dotknęła polski wymiar sprawiedliwości w ostatnich latach - mówił w poniedziałek we Wrocławiu o zabójstwie kuratorki Pauliny Ozgi minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Minister przyznał zamordowanej najwyższe resortowe wyróżnienie oraz obiecał pomoc jej rodzinie. Minister Kwiatkowski rozmawiał z mężem zamordowanej kuratorki. - Podczas rozmowy uzyskałem nowe informacje, które niezwłocznie przekazałem prokuratorom prowadzącym śledztwo - mówił minister na krótkiej konferencji prasowej. Dotyczyć mają m.in. telefonów z groźbami pod adresem kuratorki. Minister dla dobra śledztwa nie chciał wyjawić, kto kobiecie groził. Zapowiedział, że śledztwo jest pod jego specjalnym nadzorem, jest priorytetowe. Krzysztof Kwiatkowski podkreślał, że to zabójstwo pracownika wymiaru bezpieczeństwa w trakcie wykonywania czynności służbowych potwierdza zasadność jego postulatów zaostrzenia kar dla osób, które dokonują aktów agresji w stosunku do funkcjonariuszy i urzędników na służbie. Dodał, że kuratorzy powinni być lepiej zabezpieczani podczas swojej pracy. Potrzebna jest m.in. lepsza współpraca z policją - częściej i łatwiej powinni dostawać policyjną asystę, a być może również powinni zostać wyposażeni w gaz pieprzowy. Także zgromadzenie kuratorów okręgu wrocławskiego przyjęło w poniedziałek uchwałę o konieczności zapewnienia im większego bezpieczeństwa podczas wykonywania przez nich pracy. Apelują oni także o pomoc psychologiczną dla nich. W okręgu wrocławskim pracuje ponad 900 kuratorów społecznych i 150 kuratorów zawodowych. Tragedia w Michałowie Kuratorka Paulina Ozga została zaatakowana 16 marca na stopniach domu we wsi Michałów pod Środą Śląską należącego do rodziny, w której nadzorowała matkę dwuletniego chłopca. Ktoś zaatakował ją metalową rurką na ganku, a potem, ranną przeciągnął do komórki na podwórku i tam zadał jej kolejne ciosy. Lekarzom nie udało się jej uratować. Zmarła w wyniku obrażeń głowy. Miała 28 lat. Osierociła jedno dziecko. Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 22.03.2010 r. Kuratorka zamordowana siekierą? "Rodzina wiecznie pije" Polska Gazeta Wrocławska | dodane 2010-03-19 (14:10) Społeczna kuratorka została zamordowana przed domem rodziny, którą się opiekowała. Do tragedii doszło we wtorek wieczorem w Michałowie niedaleko Środy Śląskiej. Paulina miała 28 lat. Osierociła pięcioletnią córkę. Znalazł ją mieszkaniec Michałowa w komórce na swojej posesji. Jeszcze żyła. Trafiła do szpitala, ale lekarzom nie udało się jej uratować. Nieoficjalnie mówi się, że została zaatakowana siekierą. - Nie możemy na razie tego potwierdzić - mówi rzecznik dolnośląskiej komendy wojewódzkiej Paweł Petrykowski. - Badamy wszystkie okoliczności tej zbrodni. Wybraliśmy się do Michałowa. Mały niepozorny dom w środku wioski. To tzw. bliźniak. Po jednej stronie mieszka rodzina W. - ojciec, matka, dwie córki i syn. Jedna z córek ma dwuletniego synka, syn - narzeczoną. - To patologia - mówi sołtys Michałowa Mikołaj Cidyło. - Wiecznie piją. Ich sąsiadka, pani Urszula, wciąż wzywa policję. Na zebraniu wiejskim i posiedzeniu rady gminy poruszałem problem, żeby coś z tym zrobić. To właśnie mąż pani Urszuli znalazł Paulinę w komórce. Chcieliśmy z nim porozmawiać, lecz wczoraj nie było go w domu. - Ona jeszcze żyła, mówiła coś, jakby "ratunku". Zadzwoniłam na pogotowie - opowiada pani Urszula. Na sąsiadach nie pozostawia suchej nitki. - To piekło, nie życie - opowiada. - Tylko piją i piją. Potrafią tak całymi dniami. I same wulgaryzmy. Jedna z córek ma chyba 40 lat i jest ciężko chora. Chyba po wylewie. Aż żal patrzeć, jak oni ją traktują. Wyzywają, biją. No i tego chłopca szkoda. Właściciel mieszkania, Krzysztof W., to niski, przygarbiony mężczyzna z brodą. - Policjanci mówią, że to mój syn zrobił, razem ze swoją narzeczoną, ale to nieprawda - zarzeka się. - Niech pan popatrzy. Ślady krwi zaczynają się dalej, na schodach, a nie przed drzwiami do naszego mieszkania - mówi. Sugeruje, że kuratorka nie zdążyła wejść do domu, gdy została zaatakowana przez nieznanych sprawców. - Syn i narzeczona wtedy spali - dodaje żona, postawna kobieta w zielonym swetrze. Naszą rozmowę przerywają policjanci, którzy przyjechali na dodatkowe przesłuchanie.Wiadomo, że na razie policja zatrzymała syna, jego narzeczoną i ich znajomego. Do wczorajszego popołudnia nikomu nie postawiono żadnych zarzutów. Od kiedy pracuję w sądzie, nie słyszałem o takim dramacie Z sędzią Markiem Poteralskim, rzecznikiem prasowym wrocławskiego Sądu Okręgowego, rozmawia Marcin Rybak Czy praca sądowego kuratora jest bezpieczna? O takim dramacie, jak ten w Michałowie, jeszcze nie słyszałem, od kiedy pracuję w sądzie. Najpoważniejszy przypadek, jaki znam, to pies, który zaatakował kuratora. Czy kurator może liczyć na ochronę, gdy wykonuje swoje obowiązki? Podopieczni kuratora to skazani za przestępstwa, patologiczne rodziny, takie, gdzie nadużywa się alkoholu, jest przemoc. Jeśli jest taka potrzeba, kurator może poprosić o asystę policji. Niestety, nie można zapewnić takiej asysty na stałe wszystkim kuratorom. Każdy z nich wykonuje przecież po kilka interwencji dziennie. Czy ta historia może coś zmienić w sposobie organizacji pracy społecznych kuratorów? Można pomyśleć o tym, żeby kurator był wyposażony w urządzenie, umożliwiające szybkie zawiadamianie policji o zagrożeniu. Ale nie da się tego zrobić bez zmiany ustawy. Za WP i "Gazetą Wrocławską" z dn. 19.03.2010 r. Mordercy roztrzaskali kuratorce głowę! 19.03.2010, 07:19 Gdy odebrała telefon, że Kacperek W. (4 l.) może być w domu bez opieki, natychmiast pojechała do jego rodziców, do wsi Michałów pod Wrocławiem. Paulina O. (+27 l.), pracownica opieki społecznej zajmowała się rodziną W. już od dłuższego czasu. Wiedziała do kogo idzie. Do podopiecznego jednak nie dotarła. Konającą kobietę ze zmiażdżoną głową znalazła w komórce obok domu sąsiadka rodziny W. - To była wspaniała dziewczyna - mówi Bogusława Szopa, kierownik GOPS w Kostomłotach (Dolnośląskie). - Od 27 lat pracuję w tym zawodzie i czegoś tak potwornego nie przeżyłam. Paulina była społecznikiem z powołania. Wystarczył jeden telefon, jechała na każde wezwanie. Zawsze była gotowa nieść innym pomoc. Dlaczego zginęła? Komu zawiniła? - pyta zrozpaczona kobieta. Było kilka minut po 19, gdy Paulina O., pracownica GOPS podjechała do domu rodziny W. - Kuratorka otrzymała telefon, że w jednej z rodzin, którą się opiekowała, pijana matka zajmuje się dzieckiem. Kobieta dotarła na miejsce, ale do domu nie weszła - mówi Małgorzata Klaus, rzecznik wrocławskiej prokuratury. Co stało się potem? Konająca młoda kobieta została znaleziona w komórce. Ślady jej krwi ciągną się od wejścia do domu aż do pomieszczeń gospodarczych na tyłach. - Została zaatakowana na schodach. Dostała cios w głowę. Sprawca zaciągnął jej ciało do komórki i tam zadał kolejne ciosy - dodaje prokurator. - Była zmasakrowana - opowiada Urszula Litwin (64 l.), sąsiadka która znalazła Paulinę O. w swojej komórce. - Ktoś straszliwie ją skatował. Miała rozbitą głowę i rozpaczliwie charczała. Jeszcze żyła, natychmiast wezwaliśmy karetkę - opowiada przerażona zbrodnią kobieta. Ratownicy medyczni ze Środy Śląskiej zjawili się błyskawicznie. Paulina O. trafiła do szpitala, ale nie udało się jej uratować. Policja zatrzymała pięć osób: Witolda W. (68 l.). Piotra W. (37 l.), Renatę W. (35 l.), Iwonę B. (32 l.) i Roman K. (30 l.). Wczoraj zwolniła jedną - Witolda W. Nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów. - Ani ja, ani nikt z mojej rodziny jej nie zabił - zarzeka się Witold W. - Ta pani nie doszła nawet do naszego domu. O tym, że ktoś ją zamordował dowiedzieliśmy się, gdy przyjechała policja. Nie wiem, kto to zrobił. My panią kurator bardzo lubiliśmy, dobra dla nas była... Pieska dla niej szukałem, bo chciała dla synka... Kto więc tak okrutnie zamordował Paulinę O.? - Przesłuchujemy osoby, które mogą mieć coś wspólnego z tą zbrodnią. Prowadzimy śledztwo. Nic więcej nie mogę powiedzieć - tylko tyle usłyszeliśmy od mł. asp. Pawła Petrykowskiego (41 l.) z komendy policji we Wrocławiu. [Katarzyna Kalus] Za "Faktem" z dn. 19.03.2010 r. Policja szuka mordercy 2010-03-19, 03:03:08, Jacek Bomersbach Policja poszukuje zabójcy 28-letniej kuratorki sądowej, którą znaleziono w szopie na terenie posesji w Michałowie. Do wyjaśnienia zatrzymano Piotra W. Mężczyzna nie przyznaje się do morderstwa. - We wtorek o godzinie 19 ekipa karetki pogotowia zawiadomiła nas o zakrwawionej kobiecie leżącej w zabudowaniach gospodarczych w Michałowie. Ranną odwieziono do szpitala, ale niestety nie udało się jej uratować - informuje Marta Stefanowska z policji w Środzie Śląskiej. Kobieta została zaatakowana siekierą lub metalową rurką na ganku przed domem. Sprawca bądź sprawcy zaciągnęli ją do pobliskiej szopy na narzędzia. Tam otrzymała kolejnych kilka ciosów. Świadczą o tym liczne ślady krwi. Nie wiadomo, ile godzin tam leżała. Wieczorem znalazł ją jeden z sąsiadów, który wezwał karetkę. Policja przesłuchała mieszkańców domu. Do wyjaśnienia zatrzymano 33-letniego Piotra W., ale nie przedstawiono mu zarzutów. W chwili zatrzymania był nietrzeźwy. Mężczyzna nie przyznaje się zabójstwa. Rodzina broni go i twierdzi, że nie wie, kto mógł popełnić tak okrutną zbrodnię. Wezwana na interwencję - Syn spał w pokoju i nie wiedział, co się stało. Wieczorem obudziła nas policja i zabrała wszystkich na przesłuchanie. Ręczę, że to nie on zamordował. To był dobry chłopak. Czasami wypił, ale w domu pomagał - ubolewa Antonina Wiktor, matka zatrzymanego. Broni go również ojciec, który twierdzi, że syn niedługo miał się żenić i dlatego nie mógł zabić. Za śmierć pracownicy opieki obwinia mieszkańców. Twierdzi, że to oni piją wódkę i nocami rozkradają jego gospodarstwo. 28-letnia Paulina O. często odwiedzała rodzinę w Michałowie. Pomagała niepełnosprawnej córce Wiktorów, która samotnie wychowuje syna Kacpra. W dniu zabójstwa otrzymała telefon, że w Michałowie odbywa się libacja i potrzebna jest interwencja. - Kuratorka często do nas przyjeżdżała. Wcześniej telefonicznie uprzedzała o swojej wizycie. We wtorek nie mieliśmy od niej żadnego telefonu, nie wiedzieliśmy, że przyjedzie. O jej śmierci dowiedziałem się od policji, która zapukała do nas wieczorem - przekonuje Krzysztof Wiktor, ojciec Piotra W. Walczyła o alimenty Policja szuka sprawcy i przesłuchuje sąsiadów. Zasłaniając się dobrem śledztwa nie informuje, czy na miejscu zabezpieczono jakieś ślady. Sąsiedzi nie mają dobrego zdania o rodzinie. Twierdzą, że to patologia i policja wiele razy przyjeżdżała na interwencję. - Tam codziennie odbywały się libacje alkoholowe. Skarżyło się na nich wielu mieszkańców - mówi Mikołaj Cidyło, sołtys Michałowa. Kuratorka była zatrudniona w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Kostomłotach. Pełniła również funkcję kuratora społecznego w sądzie w Środzie Śląskie. Walczyła o przyznanie wyższych alimentów niepełnosprawnej córce Wiktorów. Osierociła pięcioletniego synka. Za serwisem Otowrocław z dn. 19.03.2010 r. Kuratorka weszła niezapowiedziana i już nie wyszła Katarzyna Lubiniecka 2010-03-18, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 15:19 28-letnia kuratorka sądowa została zamordowana we wtorkowy wieczór we wsi Michałów pod Środą Śląską. Pojechała do rodziny, w której na zlecenie sądu nadzorowała, jak matka opiekuje się dzieckiem. Została zaatakowana na ich ganku. Z ustaleń śledztwa wynika, że we wtorek po południu ktoś zadzwonił do kuratorki z informacją, że jej podopieczna, matka dwuletniego Kacpra z Michałowa, pije alkohol wbrew zakazowi sądu rodzinnego. Kilka miesięcy temu sąd ograniczył matce prawa rodzicielskie, bo w domu było brudno, a rodzina ciągle pijana. Paulina Ozga zaangażowała się w nadzorowanie matki Kacpra. Potwierdzają to członkowie rodziny, a nawet sołtys. Kuratorka około godz. 19 podjechała pod dom rodziny Wiktorów. Oprócz Kacpra i 35-letniej matki mieszkają tam również jej rodzice, niepełnosprawna siostra i brat z partnerką. Kiedy weszła na ganek, było już ciemno. Tam ktoś ją zaatakował. Jeszcze w czwartek na stopniach widać było krwawe ślady. Napastnik uderzył ją kilkakrotnie w głowę metalową rurką. Potem krwawiącą kobietę przeciągnął przez całe podwórko do komórki sąsiada Wiktorów, gdzie zadał jej jeszcze kilka ciosów. Ranną kobietę znalazł sąsiad Wiktorów. Zawiadomił policję i pogotowie. Nie udało się jej jednak uratować. Zmarła pół godziny po przewiezieniu do szpitala. Antonina i Krzysztof Wiktorowie twierdzą, że kuratorka nie zdążyła zapukać do ich drzwi. - Nawet nie wiedzieliśmy, że ona przyjechała - przekonują. Zapewniają, że nie wiedzą, kto mógł to zrobić. - Ale to straszny skur.. był, bo ona musiała bardzo cierpieć - kiwa głową Krzysztof Wiktor. Jego żona potwierdza. - Nic nie widzieliśmy, nic nie słyszeliśmy. Można to sprawdzić. Są przecież takie maszyny do wykrywania kłamstw. - Dopiero, gdy zobaczyliśmy światło latarki na podwórku, żona chciała sprawdzić, kto to - opowiada Krzysztof Wiktor. - A to już była milicja. Paulinę Ozgę wspominają bardzo dobrze: - Miła, bardzo grzeczna, żadnych problemów z nią nie mieliśmy. Pomagała córce, chciała od nas chciała wziąć psa. Kuratorka zawsze wcześniej się zapowiadała. We wtorek nie zadzwoniła, nie uprzedziła, że przyjdzie. Antonina Wiktor: - Myślę, że ktoś nam chciał zrobić na złość. Ludzie nas we wsi nienawidzą, gadają, że jesteśmy pijaki. Ktoś nam już kiedyś z podwórka ukradł butlę z gazem. Nie wiem, co do nas mają. Michałów to mała wieś, zaledwie 114 mieszkańców. Ci, których spotkałam, nie przeczą, że za Wiktorami nie przepadają. - Nic, tylko piją - mówi pani Zdzisława. - Potrafią całą wycieczką, z dziecięcym wózkiem, iść do Cesarzowic po wódkę - opowiada sołtys Michałowa Mikołaj Cidyło. Rodzina Wiktorów sprowadziła się do Michałowa cztery lata temu spod Żmigrodu. Antonina i Krzysztof żyją z pegeerowskich emerytur. Syn Piotr ma 33 lata i z powodu choroby oczu jest na rencie. Druga córka po wylewie jest unieruchomiona w łóżku. W obejściu panuje bałagan. - W mieszkaniu brud jest taki, że ślad zostaje, jak się palcem po szybce na meblach przejedzie - opowiada babcia Kacpra, Janina K. (prosi, by nie podawać nazwiska). Mieszka dwa domu za Wiktorami. - Mój syn, rozwodnik, mówi, że Kacper to jego dziecko, choć to nieprawda - twierdzi Janina K. - Ale syn płaci na małego. Ja tylko raz byłam u Wiktorów, gdy dziecko się urodziło. Kiedyś przechodziłam obok i usłyszałam, jak matka krzyczała do dziecka na podwórku: "Ty ch..u!! Ty skurwy...u!". Zwróciłam jej uwagę, a ona skomentowała wulgarnie, że się za bardzo wtrącam. Od tego czasu tam nie bywam. We wtorek wieczorem policja zatrzymała w tej sprawie pięć osób. Jako pierwszy został zwolniony dziadek chłopca. Zamordowana kuratorka miała 28 lat i pięcioletnie dziecko. Pracowała w ośrodku pomocy społecznej w Kostomłotach, a od listopada także jako kuratorka społeczna w sądzie w Środzie Śląskiej. - Wśród innych kuratorów miała opinię osoby bardzo wrażliwej na krzywdę, zwłaszcza dzieci, wchodziła w miejsca, do których inni kuratorzy się bali - mówi rzecznik wrocławskiego sądu okręgowego sędzia Marek Poteralski. Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 18.03.2010 r. Zamordowano kuratorkę 2010-03-18, 13:11:01, aw Kuratorka społeczna straciła życie, gdy poszła na wizytę do swoich podopiecznych we wsi Michałów w powiecie średzkim. Trwa śledztwo w sprawie zabójstwa. - Kuratorka społeczna otrzymała telefon, że coś jest nie tak w jednej z rodzin, którą się zajmowała. Podobno pijana matka miała pod opieką dziecko - poinformowała Małgorzata Klaus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. - Przed domem została zaatakowana. Otrzymała cios w głowę. Następnie zaciągnięto ją do komórki, gdzie bitą ją dalej. Zaalarmowani sąsiedzi wezwali odpowiednie służby. Po ich przybyciu kobieta żyła jeszcze pół godziny. Potem niestety zmarła. Na razie nieznane jest narzędzie, którym się posłużył sprawca, jednak wątpliwości te wyjaśni zapewne sekcja zwłok. Patologiczna rodzina Całe zdarzenie miało miejsce we wtorek, 16 marca. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że z rodziną, do której się udała, od dawna są problemy. Niemal codziennie zdarzają się wizyty policji. Podobno do wyjaśnienia okoliczności sprawy cztery osoby zostały oddane do dyspozycji śledczych. Przesłuchuje ich policja. Mógłbym zabić, bo jestem psychiczny Kurator społeczny z ramienia sądu zajmuje się rodzinami, które mają problemy albo sprawuje kuratelę nad osobami z wyrokami np. więzienia z warunkowym zawieszeniem wykonania kary. Problem bezpieczeństwa kuratorów, zarówno społecznych jak i zawodowych, nie jest nowy. Odwiedzają oni często podopiecznych z patologicznych środowisk bądź osoby karane za najcięższe przestępstwa. Jeden z nich opowiedział nam, jak to bezbronny siedział w mieszkaniu u chorego psychicznie podopiecznego, który stwierdził: "mógłbym pana teraz zabić i tak mi nic nie zrobią, bo jestem psychiczny". Często w takiej sytuacji są kobiety. Za serwisem Otowrocław z dn. 18.03.2010 r. |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 29.11.2010 r. |
||