|
Morderstwo męża w Raciborzu |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 07.11.2008 Zabiła, poćwiartowała i spaliła męża w kominku Zabicie męża zaplanowała wczasie wakacji Strzeliła mu ze sztucera w głowę. Ciało pocięła na kawałki piłą elektryczną. Następnie przez dwa dni... paliła nim w kominku! Policja w Raciborzu ma już pewność - Gabriela M. (51 l.) zamordowała swojego męża! Udało się potwierdzić, że odłamki kości znalezione w ruszcie kominka to kości Henryka Makarowicza, znanego śląskiego biznesmena. Makarowicz (50 l.), bogaty biznesmen, zajmował się handlem węglem i utylizacją odpadów. Ludzie z Rud Raciborskich mówili o Makarowiczach: Carringtonowie. Okazała willa, kilka aut. W ich domu nie działo się jednak dobrze. Henryk nie stronił od kobiet, żona od dawna podejrzewała, że ma kochankę.- Podczas urlopu na Krecie postanowiłam, że zabiję go. Bardzo go kochałam, a skoro nie mogłam go mieć tylko dla siebie, uznałam, że żadna go nie będzie miała - oznajmiła na przesłuchaniu. Strzał we śnie W sobotę 8 maja 2004 r. u Makarowiczów była impreza. Po jej zakończeniu Henryk M. zasnął pijany na kanapie. - Gabriela M. zeszła do piwnicy, gdzie mąż trzymał broń myśliwską, załadowała sztucer i strzeliła mu prosto w głowę. Zginął na miejscu - mówi podinsp. Jacek Draganek z raciborskiej policji. Potem Gabriela M. z zimną krwią zaczęła ćwiartować męża. Najpierw kuchennym nożem odcięła mu lewą stopę. Uznała jednak, że nóż jest zbyt mały, więc pojechała do marketu i kupiła większy, rzeźnicki, i piłę elektryczną. Przez cały dzień, kawałek po kawałku cięła męża, a szczątki paliła w kominku. Wszystko przemyślała. Posprzątała dokładnie mieszkanie, zmieniła meble. Rodzinie opowiadała, że mąż zniknął. - Podejrzana skontaktowała się ze wspólnikami męża i oznajmiła, że zgłosili się do niej porywacze, którzy za jego uwolnienie zażądali 10 mln zł. Wyciągnęła je od nich. Prawie 700 tys. zł ukryła w przechowalni bagażu na katowickim dworcu. Kiedy grunt zaczął jej usuwać się spod nóg, ukryła się. W tym czasie policja szukała dwojga zaginionych małżonków. Kilka dni później miała już Gabrielę M. Beznadziejna sprawa Przyznawała się co prawda do winy, ale nie było zwłok jej męża. - Nie ma trupa, nie ma morderstwa - mówi jeden z policjantów. -Ale kolejne ekspertyzy zaczęły potwierdzać tę wersję - dodaje podinsp. Draganek. - Przez kilka miesięcy nie udawało się jednak na 100 proc. stwierdzić, że odłamki kości i inne szczątki to Makarowicz. Kilka dni temu dostaliśmy ostateczne wyniki. Prokuratura ustaliła, że Makarowicz znęcał się psychicznie nad żoną. Grozi jej dożywocie. autor: Racibórz (Śląskie), Grzegorz Zasępa Za dziennikiem "Super Express" z dn. 30.06.2005 r. |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 07.11.2008 r. |
||