|
Morderstwo policjantów w więzieniu przez strażnika więziennego |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 26.11.2010 Zabił trzech policjantów - dostał dożywocie PAP | aktualizacja 2010-10-26 (15:50) Sąd Najwyższy uznał za "oczywiście bezzasadną" i oddalił kasację obrony byłego strażnika więziennego Damiana Ciołka, skazanego prawomocnie na dożywocie za zabójstwo w 2007 r. w Sieradzu trzech policjantów i usiłowanie zabójstwa aresztanta. Obrona chciała ponownego procesu. SN, który rozpatrywał kasację w pięcioosobowym składzie, stwierdził, że Sąd Apelacyjny w Łodzi nie dopuścił się rażącego naruszenia przepisów, a kasacja m.in. powielała twierdzenia z apelacji, co jest niedopuszczalne. - Przedmiotem postępowania kasacyjnego "nie może być kwestionowanie ustaleń faktycznych ani dublowanie procesu apelacyjnego" - podkreślił sędzia Piotr Hofmański. SN uznał także, że sąd drugiej instancji, zmieniając kwalifikację czynu - co jednak nie wpłynęło na wymiar kary - nie popełnił uchybień. Postanowienie SN jest ostateczne, kończy postępowanie przed polskimi sądami. Obrona może jeszcze złożyć skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Adwokat skazanego nie chciał rozmawiać ani o postanowieniu SN, ani o ewentualnych dalszych krokach. Do tragedii doszło w marcu 2007, gdy trzech policjantów przyjechało do sieradzkiego więzienia zabrać aresztanta na przesłuchanie. 28-letni Ciołek, wówczas strażnik więzienny, ostrzelał z wieży strażniczej ich samochód z broni maszynowej. Na miejscu zginęli dwaj funkcjonariusze: 31-letni Bartłomiej Kulesza i 32-letni Andrzej Werstak. Ciężko ranny 40-letni Wiktor Będkowski w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie mimo operacji zmarł. Ranny aresztant także trafił do szpitala. Strażnik zabarykadował się w wieżyczce. Na miejsce przyjechali antyterroryści i negocjatorzy. Rozmowy ze strażnikiem nie przyniosły efektu. Doszło do strzelaniny pomiędzy policjantami i strażnikiem, który - zraniony w rękę - w końcu się poddał. Po kilkutygodniowej obserwacji biegli psychiatrzy orzekli, że Ciołek jest zdrowy psychicznie, ale pojawiły się u niego "zaburzenia adaptacyjne związane z problemami rodzinnymi". Prokuratura Okręgowa w Sieradzu ustaliła, że "problemy rodzinne były motorem działań podejrzanego, który w ten sposób wyładował narastający stres". W listopadzie 2008 Sąd Okręgowy w Sieradzu skazał Ciołka na dożywocie. Uznał go za winnego najcięższych przestępstw - zabicia policjantów i usiłowania zabójstwa aresztanta oraz narażenia życia policyjnych antyterrorystów, w których stronę strzelał. Na podstawie opinii biegłych SO uznał, że Ciołek działał w warunkach niepełnej poczytalności, gdy strzelał do samochodu, jednak późniejsza strzelanina odbyła się już, gdy był w pełni świadomy. Sąd pierwszej instancji podkreślił, że mimo zakłóconej poczytalności Ciołek strzelając do policjantów i aresztanta chciał ich zabić. SO uznał ograniczoną poczytalność okoliczność łagodzącą, ale przy wymiarze kary wziął pod uwagę, że zginęły trzy osoby, a także względy społeczne. Zdaniem obrony Ciołek strzelał do samochodu "w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia", a nie z zamiarem bezpośrednim zabicia. Obrona wnosiła o złagodzenie Ciołkowi kary i wymierzenie mu od ośmiu do 15 lat więzienia. Według oskarżenia taka kara byłaby "niewspółmiernie niska". We wrześniu 2009 dożywocie utrzymał Sąd Apelacyjny w Łodzi, uznając apelację za niezasadną. - Nie było powodów, aby kara za ten czyn była karą inną niż kara najsurowsza - podkreśliła wtedy sędzia Maria Wiatr. SA uznał, że oskarżony doskonale wiedział, kto jest w samochodzie i że nie mieli oni żadnej szansy uciec, oraz że strzelał z bezpośrednim zamiarem zabicia wszystkich. Odnosząc się do wymiaru kary, SA podkreślił, że SO miał obowiązek uwzględnić ograniczoną poczytalność w kwalifikacji prawnej czynu, ale nie miał obowiązku orzekania kary łagodniejszej tylko z tego powodu. SA podkreślił, że oskarżony był i jest zdrowy psychicznie, miał ograniczoną poczytalność z powodu stresu i sytuacji rodzinnej, ale nie zrobił wcześniej niczego, by sobie pomóc. Za okoliczność obciążającą uznał fakt, że oskarżony przez pół godziny nie zezwolił na udzielnie pomocy rannemu policjantowi. Nigdy też nie wyraził żalu ani skruchy. We wrześniu 2009 Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wlkp. umorzyła śledztwo ws. oceny działań policji i funkcjonariuszy więziennictwa podczas akcji w Sieradzu z powodu "braku znamion przestępstwa w postępowaniu funkcjonariuszy". (ib) Za serwisem WP z dn. 26.10.2010 r. Dożywocie dla zabójcy policjantów 26.10.2010 TSz / PAP Sąd Najwyższy oddalił kasację obrony byłego strażnika więziennego Damiana Ciołka, skazanego prawomocnie na dożywocie za zabójstwo w 2007 r. w Sieradzu trzech policjantów i usiłowanie zabójstwa aresztanta. Obrona chciała ponownego procesu. SN stwierdził, że Sąd Apelacyjny w Łodzi nie dopuścił się rażącego naruszenia przepisów, a kasacja m.in. powielała twierdzenia z apelacji, co jest niedopuszczalne. Zwrócił uwagę, że przedmiotem postępowania kasacyjnego "nie może być kwestionowanie ustaleń faktycznych ani dublowanie procesu apelacyjnego". Postanowienie SN jest ostateczne, kończy postępowanie przed polskimi sądami. Obrona może jeszcze złożyć skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Adwokat skazanego nie chciał rozmawiać ani o postanowieniu SN, ani o ewentualnych dalszych krokach. W marcu 2007 r., gdy trzech policjantów przyjechało do sieradzkiego więzienia zabrać aresztanta na przesłuchanie, 28-letni strażnik z wieżyczki przy głównej bramie bez powodu ostrzelał ich samochód z broni maszynowej. Na miejscu zginęli dwaj funkcjonariusze, trzeci zmarł w szpitalu. W listopadzie 2008 Sąd Okręgowy w Sieradzu skazał Ciołka na dożywocie. Uznał go za winnego najcięższych przestępstw - zabicia policjantów i usiłowania zabójstwa aresztanta oraz narażenia życia policyjnych antyterrorystów, w których stronę też strzelał. We wrześniu 2009 dożywocie utrzymał Sąd Apelacyjny w Łodzi. Za serwisem Onet z dn. 26.10.2010 Masakra, która zszokowała Polskę - dożywocie dla byłego strażnika Damian Ciołek, oskarżony o zabójstwo trzech policjantów, usiłowanie zabójstwa aresztanta oraz usiłowanie zabójstwa policyjnych negocjatorów i antyterrorystów, jest winny - uznał Sąd Okręgowy w Sieradzu. Sąd wymierzył karę dożywotniego pozbawienia wolności. Były strażnik więzienny, 29-letni Damian Ciołek, oskarżony o zabójstwo trzech policjantów, usiłowanie zabójstwa aresztanta oraz usiłowanie zabójstwa policyjnych negocjatorów i antyterrorystów, w swoim ostatnim słowie nie przyznał się do winy. - Nie wiem co powiedzieć. Jestem chory. Przykro mi, że się tak stało - mówił przed sądem w Sieradzu. Pytany o jaki wyrok wnioskuje, odpowiedział, że nie wie. Do tragedii doszło w marcu ub. roku w sieradzkim Zakładzie Karnym, gdy trzech policjantów z sekcji do walki z przestępczością samochodową łódzkiej komendy wojewódzkiej przyjechało do więzienia po aresztanta, aby go zabrać na przesłuchanie do prokuratury. Strażnik stojący na wieżyczce przy głównej bramie więzienia bez powodu ostrzelał pojazd z kałasznikowa. W wyniku odniesionych ran na miejscu zginęli dwaj funkcjonariusze: 31-letni Bartłomiej Kulesza i 32-letni Andrzej Werstak. Ciężko ranny w klatkę piersiową i brzuch 40-letni Wiktor Będkowski w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie mimo operacji zmarł. Aresztant - ranny w brzuch, rękę i udo - także trafił do szpitala. Prokuratura, podobnie jak oskarżyciele posiłkowi, domagali się dla Ciołka kary dożywotniego więzienia z ograniczeniem możliwości warunkowego przedterminowego zwolnienia dopiero po 45 latach. Obrona, ze względu na opinię biegłych, którzy uznali, że oskarżony w chwili ostrzeliwania samochodu miał ograniczoną poczytalność, wniosła o nadzwyczajne złagodzenie kary oraz uniewinnienie od zarzutu usiłowania zabójstwa policyjnych negocjatorów i antyterrorystów. Za serwisem Onet z dn. 14.11.2008 Dożywocie za zabójstwo policjantów dla więziennego strażnika gaw 14-11-2008, ostatnia aktualizacja 14-11-2008 12:39 Były strażnik więzienny, 29-letni Damian Ciołek, został skazany na dożywotnią karę więzienia za zabójstwo trzech policjantów, usiłowanie zabójstwa aresztanta oraz usiłowanie zabójstwa policyjnych negocjatorów i antyterrorystów. - Nie wiem co powiedzieć. Jestem chory. Przykro mi, że się tak stało - mówił Damian Ciołek w ostatnim słowie przed sądem w Sieradzu. Dodał, że nie przyznaje się do winy. Pytany o jaki wyrok wnioskuje, odpowiedział, że nie wie. Do tragedii doszło w marcu ub. roku w sieradzkim Zakładzie Karnym, gdy trzech policjantów z sekcji do walki z przestępczością samochodową łódzkiej komendy wojewódzkiej przyjechało do więzienia po aresztanta, aby go zabrać na przesłuchanie do prokuratury. Strażnik stojący na wieżyczce przy głównej bramie więzienia bez powodu ostrzelał pojazd z kałasznikowa. W wyniku odniesionych ran na miejscu zginęli dwaj funkcjonariusze: 31-letni Bartłomiej Kulesza i 32-letni Andrzej Werstak. Ciężko ranny w klatkę piersiową i brzuch 40-letni Wiktor Będkowski w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie mimo operacji zmarł. Aresztant - ranny w brzuch, rękę i udo - także trafił do szpitala. PAP Za "Rzeczpospolitą" z dn. 14.11.2008 Dożywocie za śmiertelne strzały zza muru piątek 14 listopada 2008 18:51 Zabójca policjantów był wcześniej agresywny Skazany dziś na dożywocie za potrójne zabójstwo więzienny strażnik Damian Ciołek już wcześniej dawał się we znaki policji. Na kilka dni przed tym, jak w marcu ubiegłego roku zaczął strzelać z wieżyczki więzienia w Sieradzu, w jego domu interweniowali mundurowi. Wszczynał awantury, był agresywny, między nim a żoną dochodziło do rękoczynów. Nie wzbudziło to jednak niczyich podejrzeń... Ciołek resztę życia spędzi za kratami. Jako młody chłopak zapowiadał się na wybitnego zapaśnika. W miarę dorastania stawał się coraz bardziej agresywny, miał kłopoty w nauce. Wreszcie latem 1999 roku, gdy miał 20 lat, udało mu się skończyć eksternistycznie liceum ogólnokształcące dla dorosłych. Kilka tygodni potem zgłosił się na ochotnika do wojska. Po skończeniu służby dostał pracę w więzieniu w Sieradzu. Badania zdrowotne i psychologiczne wykazały, że można powierzyć mu broń... 26 marca ubiegłego roku z wieżyczki strażniczej zastrzelił trzech policjantów konwojujących aresztanta. Kroniki światowe nie znają wcześniejszego przypadku, by strażnik strzelał do stróżów prawa. Ta sprawa wstrząsnęła Polską. Dlaczego pociągnął za spust Kałasznikowa? "Podczas składania wyjaśnień mówił, że słyszał głosy, które kazały mu pociągnąć za spust" - mówił kilka miesięcy temu informator DZIENNIKA. "Powiedział też, że służył w Legii Cudzoziemskiej, że widzi wszystko w czarno-białych kolorach " - dodawał inny z rozmówców. Przed ogłoszeniem wyroku powiedział tylko, że jest chory. Ale sąd nie uwierzył. O wyroku dożywocia zdecydowała druzgocąca opinia biegłych. Po wielotygodniowych obserwacjach psychiatrzy stwierdzili, że Ciołek jest zdrowy psychicznie. Co prawda specjaliści uznali, że oskarżony mógł mieć zaburzoną świadomość, kiedy otworzył ogień do policjantów. Ale kilkanaście minut później, kiedy strzelał do próbujących go obezwładnić antyterrorystów, był już w pełni świadomy swojego czynu. Nie przestał strzelać. Jerzy Jachowicz, PŚ |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 26.11.2010 r. |
||