|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 19.07.2011 Zabili taksówkarza, a ciało wrzucili do rzeki - zapadł wyrok PAP | dodane 2011-07-04 (12:55) Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał na kary po 25 lat wiezienia dwóch młodych mężczyzn, którzy w listopadzie 2010 roku zabili i obrabowali taksówkarza. Taki wyrok usłyszeli 20-letni mieszkaniec miejscowości Koziegłowy (woj. wielkopolskie) Mateusz B. i jego o cztery lata starszy kolega Rafał F. - mieszkaniec woj. warmińsko-mazurskiego. W trakcie procesu obaj przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Mężczyźni mają zapłacić po 90 tys. zł tytułem zadośćuczynienia rodzinie taksówkarza. Obaj będą mogli ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po odbyciu 20 lat kary. W listopadzie 2010 r. mężczyźni zamówili kurs z Poznania do Koziegłów. Po dojechaniu na miejsce udusili paskiem wiozącego ich taksówkarza. Ciało wrzucili do jeziora. Zabrali ofierze samochód, kurtkę i ok. 800 złotych. Wcześniej mężczyźni planowali napad na sklep. Ostatecznie zdecydowali się napaść na taksówkarza. Obaj - według śledczych - zaplanowali napad i założyli, że taksówkarz może podczas niego zginąć. (tw) Za serwisem WP z dn. 04.07.2011 r. Wielkopolskie: Zabili taksówkarza dla 700 zł Data publikacji: 18.11.2010 02:26 Za to, co zrobili, powinni do końca swoich dni oglądać świat zza więziennych krat! 20-letni Mateusz B. i jego kompan 24-letni Rafał F. z zimną krwią zaplanowali zabójstwo taksówkarza. Po morderstwie zwyrodnialcy wyrzucili do jeziora ciało Henryka S. (+51 l.), a sami hulali na dyskotece. To miała być zbrodnia doskonała. Długo planowali, co i jak zrobią. W końcu wybrali ofiarę. Był wieczór, gdy Mateusz B. i Rafał F. na poznańskich Winogradach wsiedli do taksówki Henryka S. W głowach mieli jedno: zabić i zabrać pieniądze. Zamówili kurs do pobliskich Koziegłów, bo na tamtejszym osiedlu mieszkał jeden z bandytów. Za miastem kazali zatrzymać się panu Henrykowi. Grozili mu nożem, żądali pieniędzy. Gdy je dostali, chwycili za pasek. Zarzucili go mężczyźnie na szyję i dusili, aż skonał. Ciało pana Henryka wywieźli niedaleko Pobiedzisk i wrzucili do jeziora. W Koziegłowach zdjęli z mercedesa pana Henryka oznaczenia taksówkarskie, zmienili tablice rejestracyjne. A sami jak gdyby nigdy nic poszli na dyskotekę. Mieli za co imprezować, bo ukradli taksówkarzowi 700 zł. Gdy pan Henryk nie wrócił do domu, ruszyły jego poszukiwania. Po kilku dniach policja odnalazła samochód oraz zwłoki w jeziorze. Kryminalni z Wielkopolski szybko wpadli na ślad morderców, którzy mieli już wcześniej konflikt z prawem. Kradli, brali udział w pobiciach i włamaniach. - Usłyszeli zarzuty rozboju i zabójstwa - mówi Magdalena Mazur-Prus z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Wczoraj w podpoznańskim Suchym Lesie odbył się pogrzeb pana Henryka. Żegnała go rodzina, znajomi i przyjaciele taksówkarze. Za "Super Expressem" z dn. 18.11.2010 Suchy Las: Zamordowany taksówkarz pochowany SAGA 2010-11-17 18:17:31, aktualizacja: 2010-11-17 20:27:26 Na cmentarzu w podpoznańskim Suchym Lesie rodzina, przyjaciele i taksówkarze z różnych korporacji pożegnali dzisiaj zamordowanego w ubiegłym tygodniu 51-latka. - To mógł być każdy z nas - powtarzali kierowcy taksówek. Tragedia, która wydarzyła się w minionym tygodniu wstrząsnęła nie tylko nimi, ale całym Poznaniem. Dziś już wiadomo, że dwaj młodzi mężczyźni zabili taksówkarza, bo chcieli zdobyć pieniądze. Grozili nożem, później udusili kierowcę. Zabrali jego samochód, kurtkę, gotówkę, a ciało wyrzucili do jeziora. Zostali złapani w sobotę. Teraz znajdują się w areszcie - taką decyzję podjął sąd w Gnieźnie. Za kratkami mogą spędzić wiele lat. Za to, że odebrali życie taksówkarzowi grozi im dożywotnie więzienie. Za "Głosem Wielkopolskim" z dn. 17.11.2010 Areszt dla podejrzanych o zabójstwo taksówkarza GROZI IM DOŻYWOCIE 13:23, 16.11.2010 /PAP Sąd aresztował we wtorek na trzy miesiące dwóch mężczyzn podejrzanych o zabójstwo poznańskiego taksówkarza - poinformował Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji. Grozi im dożywocie. W poniedziałek gnieźnieńska prokuratura postawiła obu mężczyznom zarzuty zabójstwa. Aresztowani to 20-letni mieszkaniec Koziegłów (wielkopolskie) Mateusz B. i jego o cztery lata starszy kolega Rafał F., mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego. Udusili go, żeby mieć na zabawę W sobotę rano w Koziegłowach koło Poznania znaleziono samochód należący do poszukiwanego od kilku dni taksówkarza, jego zwłoki znaleziono w jeziorze w okolicach Pobiedzisk. Tego samego dnia zatrzymano obu mężczyzn. Przyznali się oni do winy, ale ich wersje wydarzeń różniły się. Według ustaleń prokuratury i policji, zatrzymani zaplanowali wcześniej napad, by zdobyć pieniądze na rozrywki. 51-letni taksówkarz zaginął w środę późnym wieczorem. Stał na postoju taksówek w Poznaniu przy ul. Murawa. Ok. godz. 22.50 zgłosił swojej centrali kurs do Koziegłów. Następnego dnia policja wszczęła poszukiwania. Biegli patolodzy uznali po przeprowadzeniu sekcji zwłok, że przyczyną śmierci mężczyzny było uduszenie. kp//kdj/k Za serwisem TVN24 z dn. 16.11.2010 Zabójstwo taksówkarza w Poznaniu - prokuratura postawiła zarzuty Sąd aresztował oskarżonych o zabójstwo taksówkarza Dodane 2010-11-16 11.12 Sąd podjął już decyzję w sprawie zabójców poznańskiego taksówkarza. Obaj zostali aresztowani. Wniosek o areszt tymczasowy 20 i 24-latka, którzy 10 listopada zabili poznańskiego taksówkarza, skierowała do sądu gnieźnieńska prokuratura. To ona, ze względu na miejsce popełnienia przestępstwa, prowadzi sprawę. - Prokuratura złożyła wniosek do sądu o aresztowanie na 3 miesiące dwóch mężczyzn, 20-letniego Mateusza B. z Koziegłów i 24-letniego Rafała F. z województwa warmińsko-mazurskiego pod zarzutem popełnienia zabójstwa i rozboju z użyciem noża - powiedział Piotr Gruszka, zastępca prokuratora rejonowego w Gnieźnie. Dwaj oskarżeni, 20-letni Mateusz B. z Koziegłów i 24-letni Rafał F., mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego, 10 listopada uprowadzili i udusili paskiem do spodni 51-letniego poznańskiego taksówkarza. Ukradli mu 700 złotych, które później wydali ze znajomymi podczas zabawy w dyskotece. Obaj byli już notowani za kradzieże, włamania, pobicia i narkotyki. Obu grozi dożywocie. Za serwisem Moje Miasto Poznań z dn. 16.11.2010 Zabili człowieka, zabrali auto, 700 złotych i poszli na dyskotekę Andrzej Janas, Beata Marcińczyk, Agnieszka Smogulecka 2010-11-16 03:48:53, aktualizacja: 2010-11-16 15:11:54 Zarzuty rozboju i zabójstwa usłyszeli wczoraj mężczyźni, którzy zostali zatrzymani po odnalezieniu samochodu i zwłok taksówkarza. Obaj przyznali się do winy, ale każdy z nich umniejsza swoją rolę w zbrodni. Policjanci poszukiwali taksówkarza od czwartku. W środę wieczorem 51-letni Henryk zabrał z postoju dwóch klientów. Zgłosił kurs do podpoznańskich Koziegłów i ślad po nim zaginął. W sobotę znaleziono jego mercedesa, a później - z jeziora Stęszewko koło Pobiedzisk - wyłowiono zwłoki mężczyzny. Jeszcze w sobotę ujęto podejrzanych o mord: 20-latka z Koziegłów oraz 24-latka z województwa warmińsko-mazurskiego (czasowo mieszkającego w Poznaniu). Obaj byli wcześniej notowani za kradzieże, włamania, pobicie i narkotyki. - Obaj przyznali się do winy. Grozili taksówkarzowi nożem, żądali pieniędzy - mówi Magdalena Mazur-Prus z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. - Biegli stwierdzili, że przyczyną śmierci taksówkarza było uduszenie. Sprawcy użyli paska od spodni. Czy planowali zabić, czy też sytuacja podczas rabunku wymknęła się im spod kontroli? - Zdaniem śledczych, gdy wpadli na pomysł zdobycia pieniędzy, godzili się na to, że ich ofiara może zginąć - mówi prokurator Mazur-Prus. Zdobyli auto, 700 zł i poszli na dyskotekę. W niedzielę przeprowadzono wizję lokalną. Mieszkańcy Koziegłów przyglądali się, jak 20-latek opowiadał co, gdzie robił feralnego wieczoru. - Prędzej, czy później musiało do czegoś takiego dojść - komentowali. Mówią, że 20-latek (mający w bloku dziewczynę) już wcześniej sprawiał kłopoty. Jakiś czas temu byli świadkami pościgu za kierowanym przez niego autem przez trawniki i chodniki. Z jego domu często było słychać odgłosy imprez. Prokurator złożył wczoraj wniosek o aresztowanie podejrzanych (zostanie rozpatrzony dziś). Za zabójstwo grozi nawet dożywotnie więzienie. W Poznaniu do zabójstwa taksówkarza doszło ostatnio 12 lat temu (najwięcej napadów na taksówkarzy w Wielkopolsce było w drugiej połowie lat 90.). Być może to spowodowało, że taksówkarze nie przykładają zbyt wielkiej wagi do bezpieczeństwa. Jak sami twierdzą, temat wraca wyłącznie przy okazji tragedii. - Jest morderstwo, jest temat - komentuje Zygmunt Koprowski, który od 35 lat jeździ taksówką po Poznaniu. - Kwestie bezpieczeństwa powinny daw-no być załatwione. Kiedyś były różne pomysły. Maty na siedzenia, które były pod prądem i w razie kłopotów mogły "porazić" napastnika, okazały się nielegalne. A wymogu montowania alarmowych przycisków przy radiotelefonach nie ma. Jak twierdzi Krzysztof Zandecki z Wydziału Działalności Gospodarczej Urzędu Miasta Poznania, nie ma prawnej możliwości, by zmusić taksówkarzy, by stosowali jakieś nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. - Jakiś czas temu organizowaliśmy na przykład kursy samoobrony, zainteresowanie było bardzo nikłe - mówi K. Zandecki . - Taksówkarze mogą przy "kogutach" instalować dodatkowe światła, żółte pulsujące. Ich zapalenie sygnalizuje niebezpieczeństwo. Nie ma jednak ani jednej taksówki w Poznaniu z takimi lampami. Wszystkie dodatkowe zabezpieczenia kosztują i to zapewne powstrzymuje kierowców przed ich stosowaniem. Poszczególne korporacje różnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa swoich kierowców. - Wszystko zależy od samych kierowców - twierdzi Michał Wieczorek, prezes Zrzeszenia Transportu Prywatnego (196-22). - Zrobiliśmy prezentację szyby z pleksi, która oddziela kierowcę od pasażera. Nikt się nie zdecydował na jej zainstalowanie ze względu na koszty. Tylko kilku kierowców ma guzik alarmowy, po którego wduszeniu wiadomo, że dzieje się coś złego. Teoretycznie, jest obowiązek zgłaszania się do centrali, gdy kończy się pracę lub robi sobie przerwę. Też nie wszyscy o tym pamiętają. Wiesław Gawryszak, prezes Radio Taxi RMI, w którego barwach jeździł zamordowany kierowca, twierdzi, że około 10 lat temu zmusił wszystkich do zamontowania tzw. guzików bezpieczeństwa. Kosztowało to kilkadziesiąt złotych. Teraz taksówkarze nie chcą już takich guzików montować. - Bo były niedopracowane. Kiedyś jeden z kierowców zablokował całą sieć radiową!- mówią "dryndziarze". Niektórzy wożą ze sobą gaz, pałkę, albo matę pod napięciem. Niektórzy, bo zdecydowana większość albo podejrzanego klienta nie bierze, albo uważa temat o niebezpieczeństwie za wydumany. Guziki bezpieczeństwa mają wszyscy kierowcy jeżdżący w korporacji MPT. Jej szef Piotr Florczak obiecuje, że do końca roku gotowy będzie jeszcze bezpieczniejszy system oparty na GPS-ie. - Użycie guzika bezpieczeństwa sygnalizuje jedynie, że coś złego się dzieje - mówi P. Florczak. - Dzięki systemowi GPS połączonemu z serwerem w naszej dyspozytorni będziemy też wiedzieli, gdzie doszło do zdarzenia. Część kosztów poniosą kierowcy, część korporacja. System będzie gotowy do końca roku. Andrzej Miśko, z 25-letnim stażem za kierownicą taksówki, twierdzi, że wszyscy są tak samo zagrożeni. Można iść chodnikiem i oberwać czymś w głowę. - Debata o bezpieczeństwie nie jest nam potrzebna - twierdzi. Za "Głosem Wielkopolskim" z dn. 16.11.2010 Zabójstwo taksówkarza: przygotowywali ten napad tww | aktualizacja: Pon, 2010.11.15 01:23 Trwają przesłuchania 20-letniego Mateusza B. i jego o cztery lata starszego kolegi Rafał F., którzy są podejrzewani o uprowadzenie i zabójstwo poznańskiego taksówkarza. Zbrodnia była planowana. - Przygotowywali ten napad. Wybierali starszego kierowcę w dobrym samochodzie, który miał właśnie kończyć prace. Liczyli na to, że może mieć przy sobie dużo pieniędzy - poinformował media w niedzielę rano podinsp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. Zatrzymani przez policję Mateusz B. i Rafał F. są aktualnie przesłuchiwani w gnieźnieńskiej prokuraturze, a w niedzielę popołudniem odbyła się wizja lokalna. Trwa również sekcja zwłok i wszystko wskazuje na to, że taksówkarz został uduszony. Obaj w przeszłości byli notowani za kradzieże, włamania, pobicie i narkotyki. Głos Wielkopolski poinformował, że jeden z zatrzymanych mieszkał na tym samym osiedlu, co zamordowany taksówkarz. Wszystkie ustalenia policji wskazują, że sprawcami uprowadzenie i zabójstwo są zatrzymani, a wszystko zostało zaplanowane. Ustalenia śledczych potwierdzają fakty m.in. znaleziony samochód był pozbawiony oznaczeń taksówkarskich i miał zmienione tablice rejestracyjne, oznakowanie taksówki znaleziono w jeziorze, w którym znaleziono zwłoki taksówkarza, kluczyki od pojazdu znaleziono w mieszkaniu jednego z podejrzewanych. Poznańscy policjanci poszukiwali 51-letniego taksówkarza od środowego wieczora, a w akcji wykorzystany był nawet policyjny śmigłowiec. Przypomnijmy, że samochód marki Mercedes C 220 nr rej. PO 154 NT koloru srebrnego z oznaczeniami Radio Taxi RMI nr boczny 223 stał na postoju taksówek w Poznaniu przy ul. Murawa. Około godz. 22.50 zgłosił swojej centrali kurs do Koziegłów i nie wrócił z kursu. W sobotę ok. godz. 10.00 policjanci patrolujący ulice znaleźli w podpoznańskich Koziegłowach zaparkowany samochód - taksówkę należącą do zaginionego taksówkarza. Godzinę później telefonicznie policja została poinformowana, że w jeziorze Stęszewko koło Pobiedzisk znajdują się zwłoki mężczyzny. Po przeprowadzonej identyfikacji potwierdzono, że to ciało poszukiwanego taksówkarza. Podejrzanych udało się zatrzymać dzięki pracy dwóch grup śledczych i anonimowych informacji mieszkańców Koziegłów. Policja prosi o kontakt wszystkie osoby, które mogą pomóc w sprawie. O kontakt proszeni są również taksówkarze, którzy w środę przed godz. 23.00 stali na postoju przy ul. Murawa w Poznaniu. Wszystkie informacje można przekazywać pod numerem telefonu 997 lub 519-064-494. Za serwisem ePoznań z dn. 15.11.2010 Zabójstwo poznańskiego taksówkarza: motyw rabunkowy saw 2010-11-14, ostatnia aktualizacja 2010-11-14 16:19 Prawdopodobnie zabili dla pieniędzy. Napad planowali od kilku tygodni - w poniedziałek prokuratura w Gnieźnie ma postawić zarzuty dwóm dwudziestolatkom podejrzanym o zamordowanie 51-letniego taksówkarza z Poznania W poniedziałek prokuratura w Gnieźnie złoży wniosek o aresztowanie mężczyzn podejrzanych o zabójstwo taksówkarza korporacji Taxi RMI. Mężczyzna zaginął w środę. Jego ciało znaleziono w sobotę koło południa w jeziorze koło Stęszewka (gmina Pobiedziska). Ostatni raz taksówkarz widziany był w środę przed godziną 23 na parkingu przy ul. Murawy. Odjeżdżając z parkingu zgłosił radio taxi, że ma kurs do Koziegłów pod Poznaniem. Świadkowie wiedzieli, jak do auta - mercedesa klasy C w kolorze srebrnym - wsiada dwóch młodych mężczyzn. Od tej pory ślad po mężczyźnie gnie. Zaniepokojona żona w czwartek wieczorem zgłasza zaginięcie męża. Policja patroluje trasę śmigłowcem. W poszukiwania angażują się poznańscy taksówkarze. Przełom w śledztwie następuje dopiero w sobotę. O godzinie 10 na osiedlowym parkingu przy ul. Piłsudskiego w Koziegłowach policja odnajduje mercedesa. Nie ma oznaczeń korporacyjnych i ma zmienione tablice rejestracyjne. Godzinę później pracownicy leśni pracujący przy wyrębie drzewa alarmują policję, że w jeziorze Stęszewko pływają zwłoki mężczyzny. Nie ma przy nim dokumentów, ale płetwonurkowie odnajdują w jeziorze nalepki korporacji RMI. Policja zabiera ciało do zakładu medycyny sądowej w Poznaniu. Rodzina rozpoznaje zmarłego. Śledztwo nabiera tempa. Dzięki informatorom wczesnym popołudniem w sobotę policjanci zatrzymują w jednym z mieszkań w Koziegłoweach 20-latka Mateusza B. Podczas przeszukiwania mieszkania znajdują u niego w domu kluczyk do mercedesa. Wkrótce potem zatrzymują też drugiego podejrzanego - 24-letniego Rafała F., mieszkańca woj., warmińsko-mazurskiego, który od niedawno mieszka i pracuje w Poznaniu. Obaj są notowani na policji za kradzieże, pobicia, a także posiadanie narkotyków. Jak wynika z pierwszych przesłuchań Mateusz B i Rafał F. poznali się kilka tygodni temu. Na pewno zaplanowali napad. Nie wiadomo, czy planowali też zabójstwo. Prawdopodobnie udusili taksówkarza. W niedzielę miała to wykazać sekcja zwłok. Jeden z domniemanych zabójców mieszkał na tym samym osiedlu, co taksówkarz. Ale prawdopodobnie nie ma to znaczenia dla sprawy. Dziś prokuratura w Gnieźnie wniesie do sądu wniosek o aresztowanie. Jeśli postawi im zarzut umyślnego zabójstwa, grozi im dożywocie. Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 14.11.2010 Zabójstwo taksówkarza: Podejrzany i jego ofiara mieszkali na tym samym osiedlu Beata Marcińczyk 2010-11-14 12:29:31, aktualizacja: 2010-11-14 12:42:36 Policja podała szczegóły poszukiwań zaginionego w środę poznańskiego taksówkarza oraz informacje o zatrzymaniu podejrzanych Dwudziestoletni Mateusz B. z Koziegłów i o cztery lata starszy Rafał F. mieszkaniec Poznania, podejrzani o napad na poznańskiego taksówkarza, który zaginął w nocy ze środy na czwartek, są właśnie przesłuchiwani w gnieźnieńskiej prokuraturze. - Wszystkie nasze materiały jednoznacznie wskazują, że to oni napadli na pana Henryka - podkreślił Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskich policjantów. Podczas przeszukania mieszkania jednego z mężczyzn znaleziono... kluczyki do mercedesa taksówkarza. Trwa jeszcze ustalanie ich ról w napadzie. Grozić im może nawet dożywocie. W Zakładzie Medycyny Sądowej trwa także ustalanie przyczyn zgonu taksówkarza, którego ciało wyłowiono w sobotę z jeziora w Stęszewku. - Nie ma ono obrażeń, które potwierdziłyby przyczynę śmierci. Podejrzewamy więc, że było to uduszenie - tłumaczył dzisiaj na konferencji Andrzej Borowiak. Samochód taksówkarza, który w środę ok. 23 wyruszył do Koziegłów z postoju przy ul. Murawa, policjanci znaleźli właśnie w Koziegłowach. Był zaparkowany na zwykłym osiedlowym parkingu przy ul. Piłsudskiego, wśród innych aut. Nie miał oznaczeń korporacyjnych i zupełnie inne tablice rejestracyjne. Okazało się, że należą do samochodu innej marki. O zwłokach w jeziorze pod Pobiedziskami - kilka godzin później - poinformowali policjantów pracujący przy wyrębie drzew leśnicy. Decydującą informację, która przyczyniła się do zatrzymania dwóch mężczyzn, przekazali policji mieszkańcy Koziegłów. Co ciekawe: wiadomo, że zatrzymani przez policję planowali napad już od kilku tygodni, chcieli po prostu łatwo zdobyć pieniądze. Obaj mają na swoim koncie kradzieże, włamania, a jeden pobicie i narkotyki. Okazało się też, że jeden z zatrzymanych mieszkał na tym samym osiedlu, co zamordowany pan Henryk. Za "Głosem Wielkopolskim" z dn. 14.11.2010 Podejrzani o zabójstwo taksówkarza są już zatrzymani Zabójstwo taksówkarza: jak policja trafiła na ślad sprawców? Dodane 2010-11-14 12.05 - Od wielu lat nie mieliśmy w Poznaniu podobnej sprawy - powiedział A. Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji, o zabójstwie poznańskiego taksówkarza. 51-letni taksówkarz pan Henryk, właściciel srebrnego mercedesa klasy C, zaginął 10 listopada. Dzień później, około godziny 18 jego zaginięcie w komisariacie Poznań-Jeżyce zgłosiła żona mówiąc, że mąż dzień wcześniej wyjechał do pracy i nie wrócił. Policja natychmiast wszczęła poszukiwania zaginionego. Na własną rękę kolegi szukali też poznańscy taksówkarze. - Bardzo szybko ustaliliśmy, że pan Henryk 10 listopada był na postoju przy ulicy Murawa - relacjonuje Andrzej Borowiak. - Około godziny 23 zgłosił kurs do Koziegłów, prawdopodobnie więc taki kurs zamówił jakiś klient. Tu jednak ślad się urywał. Kto był tym klientem pana Henryka? Co stało się z samochodem i jego właścicielem? Policjanci przez cały piątek prowadzili poszukiwania nawet z użyciem śmigłowca przeczesując z powietrza okoliczne lasy, których jest sporo w tym rejonie - ale nawet wtedy nie trafili na żaden ślad. Więcej nadziei dały przesłuchania świadków. - Jeden z nich powiedział, że do taksówki pana Henryka wsiadło dwóch mężczyzn - mówi Andrzej Borowiak. Przełom w poszukiwaniach nastąpił w sobotę 13 listopada. Patrolowi policyjnemu w Koziegłowach udało się odnaleźć zaginioną taksówkę. Samochód stał na małym osiedlowym parkingu przy ul. Piłsudskiego w Koziegłowach. Niczym nie wyróżniał się spośród innych stojących tam samochodów. - Trudność tu była taka, że samochód miał zmienione tablice rejestracyjne i brak oznaczeń taksówki - wyjaśnia rzecznik.- Ale po sprawdzeniu auta mieliśmy już pewność, że to jest ten samochód. Tego samego dnia około 11 rano policjanci otrzymali kolejną informację, która, jak podejrzewali, może się wiązać z tą sprawą. Robotnicy leśni pracujący na wyrębie niedaleko Stęszewka, kilkanaście kilometrów od Pobiedzisk, zgłosili, że w pobliskim jeziorze znaleźli zwłoki mężczyzny. Na miejsce natychmiast wyruszyła ekipa śledcza. - Po wstępnych oględzinach zaczęliśmy podejrzewać, że to zaginiony taksówkarz - przyznaje Andrzej Borowiak. - Jednak przy zwłokach nie było żadnych dokumentów, niczego, więc nie byliśmy pewni. Zwłoki okazano rodzinie i ona je rozpoznała. Na ciele nie ma żadnych widocznych obrażeń, więc przypuszczamy, że został uduszony. Jednak by mieć pewność, trzeba poczekać na opinię biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej. Poszukiwania sprawców śmierci taksówkarza ruszyły z kopyta. Przełomem okazała się informacja, która dotarła do jednego z policjantów, o dwóch mężczyznach, którzy mogą być zamieszani w tę sprawę. Informację przekazali mu mieszkańcy, bardzo poruszeni zaginięciem i śmiercią taksówkarza. - Wczesnym popołudniem w sobotę pierwszy z podejrzanych mężczyzn został zatrzymany - mówi Andrzej Borowiak. - A podczas przeszukania w jego domu znaleziono kluczyki do mercedesa pana Henryka. W tym samym czasie płetwonurkowie badający jezioro, w którym znaleziono ciało, odkryli tam oznaczenia taksówki. W sobotę wieczorem rozpoczęły się przesłuchania obu podejrzanych. - Wszystkie dowody, jakie zebraliśmy, jednoznacznie wskazują na udział mężczyzn w zabójstwie taksówkarza - wyjaśnia rzecznik policji. - Z naszych informacji wynika, że planowali napad od dłuższego czasu i chcieli okraść taksówkarza, bo w ich mniemaniu taksówkarze to ludzie, którzy dysponują dużą ilością gotówki. Natomiast czy chcieli go zabić, czy tylko ogłuszyć - to jeszcze jest sprawdzane. Młodszy z podejrzanych, 20-letni Mateusz B. Jest mieszkańcem Koziegłów. Starszy o 4 lata Rafał F. pochodzi z województwa warmińsko- mazurskiego, ale od kilku tygodni mieszka w Poznaniu pracując tu w firmie budowlanej. Obaj byli notowani za kradzieże, włamania, pobicia i narkotyki. Jeśli prokuratura postawi im zarzut zabójstwa, może im grozić nawet dożywotnie więzienie. Za serwisem Moje Miasto Poznań z dn. 14.11.20 Zabójstwo taksówkarza zal 14-11-2010, ostatnia aktualizacja 14-11-2010 20:44 Jutro prokuratura ma skierować do sądu wniosek o aresztowanie dwóch młodych mężczyzn, podejrzanych o zabicie taksówkarza 51-letni taksówkarz zaginął w środę wieczorem. Do centrali zgłosił, że ma kurs do podpoznańskich Koziegłów. Świadkowie widzieli, jak do jego mercedesa wsiadają dwaj młodzi mężczyźni. Potem ślad się urywał. W sobotę rano zostało odnalezione auto taksówkarza. Mercedes stał na osiedlowym parkingu w Koziegłowach. Miał zmienione tablice rejestracyjne. Ktoś usunął z niego znaki korporacji taxi. Na zwłoki taksówkarza natrafili pracownicy leśni. Pływały w jeziorze niedaleko Pobiedzisk. Tam też policyjni płetwonurkowie znaleźli zdarte z auta nalepki korporacji. W sobotę po południu policja zatrzymała mężczyzn podejrzewanych o zabójstwo. To 20-letni Mateusz B. i cztery lata starszy Rafał F. Byli już notowani za kradzieże, pobicia i posiadanie narkotyków. W mieszkaniu pierwszego z nich funkcjonariusze znaleźli kluczyki do mercedesa taksówkarza. Prawdopodobnie od dawna planowali napad. Kierowała nimi chęć zysku. Na razie trudno powiedzieć cokolwiek więcej, bo cały czas trwają przesłuchania mówił wczoraj wieczorem Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Za "Rzeczpospolitą" z dn. 14.11.2010 Poznań: zabójstwo taksówkarza, przesłuchania 14.11.2010, 11:40 KLe / PAP Dwaj mężczyźni podejrzewani o uprowadzenie i zabójstwo poznańskiego taksówkarza są przesłuchiwani przez prokuratorów. - Wnioski o areszty zostaną skierowane do sądu w poniedziałek - poinformował rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. W sobotę rano w Koziegłowach koło Poznania znaleziono samochód należący do poszukiwanego od kilku dni taksówkarza, jego zwłoki znaleziono w jeziorze w okolicach Pobiedzisk. Zatrzymani to 20-letni mieszkaniec Koziegłów (wielkopolskie) Mateusz B. i jego o cztery lata starszy kolega Rafał F. - mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego. Podczas przeszukania mieszkań znaleziono u jednego z podejrzewanych kluczyki do samochodu nieżyjącego taksówkarza. Według wstępnych ustaleń prokuratury i policji, zatrzymani chcieli okraść taksówkarza. "Przygotowywali ten napad. Wybierali starszego kierowcę w dobrym samochodzie, który miał właśnie kończyć prace. Liczyli na to, że może mieć przy sobie dużo pieniędzy" - powiedział Borowiak. O tym, że przygotowywali napad, świadczy też to, że znaleziony samochód był pozbawiony oznaczeń taksówkarskich i miał zmienione tablice rejestracyjne. Oznakowanie taksówki znaleziono w jeziorze, do którego wrzucono zwłoki taksówkarza. Postawienie zarzutów zatrzymanym będzie możliwe po zakończeniu sekcji zwłok i przesłuchaniu wszystkich świadków. "Teraz śledczy chcą ustalić, jak doszło do śmierci taksówkarza" - zaznaczył Borowiak. 51-letni taksówkarz zaginął w środę późnym wieczorem. Stał na postoju taksówek w Poznaniu przy ul. Murawa. Około godz. 22.50 zgłosił swojej centrali kurs do Koziegłów. Następnego dnia policja wszczęła poszukiwania. Autor: KLe Za serwisem Onet z dn. 14.11.2010 Zabójstwo taksówkarza: Zatrzymano recydywistów po. PAP 13 listopada 2010 18:02, ostatnia aktualizacja 15 listopada 2010 18:37 Tragicznie wyjaśniła się sprawa zaginięcia poznańskiego taksówkarza. Jego zwłoki znaleziono w jeziorze niedaleko Pobiedzisk. Policji udało się zatrzymać dwóch mężczyzn podejrzewanych o zabójstwo. Obaj są recydywistami. Rzecznik wielkopolskiej policji nadkomisarz Andrzej Borowiak poinformował, że funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn, recydywistów podejrzewanych o zabójstwo taksówkarza. Są to to 20-letni mieszkaniec Koziegłów (wielkopolskie) i jego o cztery lata starszy kolega, mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego. W sobotę rano w Koziegłowach koło Poznania znaleziono samochód należący do poszukiwanego od kilku dni taksówkarza, jego zwłoki znaleziono w jeziorze w okolicach Pobiedzisk. - Znalezione zwłoki to ciało poszukiwanego stwierdził Borowiak. Taksówkarz zaginął w środę późnym wieczorem. Stał na postoju taksówek w Poznaniu przy ul. Murawa. Około godz. 22.50 zgłosił swojej centrali kurs do Koziegłów. Następnego dnia policja wszczęła poszukiwania. Za "Newsweekiem" z dn. 13.11.2010 Zatrzymano podejrzewanych o zabójstwo taksówkarza PAP | dodane 2010-11-13 (17:25) Policja zatrzymała dwóch mężczyzn, recydywistów, których podejrzewa o zabójstwo taksówkarza. - Znalezione zwłoki to ciało poszukiwanego - powiedział rzecznik wielkopolskiej policji nadkomisarz Andrzej Borowiak. Zatrzymani to 20-letni mieszkaniec Koziegłów (woj. wielkopolskie) i jego o cztery lata starszy kolega, mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego. W sobotę rano w Koziegłowach koło Poznania znaleziono samochód należący do poszukiwanego od kilku dni taksówkarza, jego zwłoki znaleziono w jeziorze w okolicach Pobiedzisk. Taksówkarz zaginął w środę późnym wieczorem. Stał na postoju taksówek w Poznaniu przy ul. Murawa. Około godz. 22.50 zgłosił swojej centrali kurs do Koziegłów. Następnego dnia policja wszczęła poszukiwania. Za serwisem WP z dn. 13.11.2010 Są podejrzani o zabójstwo taksówkarza PAP Tomasz Owsiński 13.11.2010 - Znalezione zwłoki to ciało poszukiwanego - powiedział rzecznik wielkopolskiej policji nadkomisarz Andrzej Borowiak. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn, recydywistów, których podejrzewa o zabójstwo taksówkarza. Zatrzymani to 20-letni mieszkaniec Koziegłów (wielkopolskie) i jego o cztery lata starszy kolega, mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego. W sobotę rano w Koziegłowach koło Poznania znaleziono samochód należący do poszukiwanego od kilku dni taksówkarza, jego zwłoki znaleziono w jeziorze w okolicach Pobiedzisk. Taksówkarz zaginął w środę późnym wieczorem. Stał na postoju taksówek w Poznaniu przy ul. Murawa. Około godz. 22.50 zgłosił swojej centrali kurs do Koziegłów. Następnego dnia policja wszczęła poszukiwania to Za serwisem Polskiego Radia z dn. 13.11.2010 |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 26.11.2010 r. |
||