|
Morderstwo prostytutki w Krakowie |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 27.01.2011 r. Kraków: makabryczna zbrodnia z Archiwum X 27 stycznia 2011, 09:16 EK / Dziennik Polski Dziennik Polski Makabryczna zbrodnia sprzed 5 lat częściowo rozwiązana - policjanci z krakowskiego Archiwum X zatrzymali podejrzanych w sprawie brutalnego mordu kobiety i rozkawałkowania jej zwłok. - Zarzuty przedstawiono siedmiu osobom. Cztery z nich zostały tymczasowo aresztowane. Śledztwo jednak wciąż trwa. Nadal ustalamy tożsamość zamordowanej kobiety oraz miejsca porzucenia fragmentów jej ciała, znaleziono bowiem tylko część zwłok - mówi prok. Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Wszystko zaczęło się na początku grudnia 2005 r., od znalezienia przez spacerowiczów w parku Jerzmanowskiego (w Prokocimiu) okaleczonego korpusu kobiety. Ciało pozbawione było głowy, nóg i częściowo również rąk. Dwa miesiące później przypadkowi przechodnie dokonali w rejonie Kostrza kolejnego makabrycznego odkrycia - tuż obok ścieżki, kilka metrów od ul. Bodzanowskiej natknęli się na zniekształconą kobiecą głowę. Badania DNA wykazały, że znalezione szczątki należą do tej samej kobiety. To makabryczne odkrycie stało się wówczas źródłem plotki o seryjnym, psychopatycznym mordercy polującym w Krakowie na kobiety. Plotka szybko obrastała w sensacyjne, krwawe szczegóły. Policja je dementowała, ale równocześnie nie miała zbyt wielu punktów zaczepienia w dojściu do prawdy. Jedynym ważnym śladem był włos pozostawiony na ciele kobiety. Nie należał do niej, więc mógł należeć do mordercy. Najważniejsze było jednak to, że nie wiadomo było, kim była zamordowana. Próbowano porównać jej kod genetyczny z osobami figurującymi w policyjnych kartotekach jako zaginione. Bez powodzenia. Wiele miesięcy trwały żmudne badania kości czaszki, na podstawie których zrekonstruowano twarz kobiety. Miała ok. 50-60 lat, na ciele stare zabliźnione ślady, prawdopodobnie pochodzące od przypalania papierosem. Niestety, publikacja zdjęć w mediach też nie pozwoliła jej zidentyfikować. Dzisiaj wiadomo jedynie, że pochodziła zza wschodniej granicy i prawdopodobnie uprawiała w okolicach krakowskiego dworca najstarszy zawód świata. W ostatnich dniach policjanci zatrzymali 44-letniego bezdomnego, który przez jakiś czas ukrywał jej zwłoki. Główny podejrzany o zabójstwo od dwóch lat przebywa w więzieniu, gdzie odsiaduje karę za inne przestępstwo. Pozostali podejrzani mają zarzuty pomocnictwa w zabójstwie lub składania fałszywych zeznań. Wszyscy pochodzą z półświatka. Motyw tej zbrodni był banalny - kobieta ponoć odezwała się do jednego z nich "nie tak, jak trzeba". To ich tak rozsierdziło, że ją zabili. A potem starając się zatrzeć ślady, poćwiartowali zwłoki i rozrzucili je w różnych miejscach Krakowa. (SG) Za serwisem Onet z dn. 27.01.2011 r Kraków: przełom w sprawie poćwiartowanych zwłok sprzed lat 2011-01-26, Aktualizacja: wczoraj 09:01 PAP - Nowe ślady pojawiły się w śledztwie dotyczącym rozkawałkowanych zwłok kobiety, znalezionych w Krakowie w 2005 roku. Śledztwo zostało przedłużone do kwietnia - poinformował PAP w środę prok. Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie Jak dowiedziała się PAP z wiarygodnego źródła zbliżonego do sprawy, badający ją - wraz z prokuraturą - policjanci z tzw. wydziału X wytypowali kolejnego podejrzanego. Mężczyzna został zatrzymany. W sprawie jest już siedem podejrzanych osób, cztery z nich pozostają w areszcie. W lutym 2009 roku zarzut zabójstwa postawiono 47-letniemu Zbigniewowi N. Pozostałe osoby pozostają pod zarzutami, m.in. pomocnictwa w zabójstwie lub mataczenia, czyli utrudniania postępowania karnego. Dla dobra śledztwa prokuratura odmawia podania bliższych informacji o sprawie. "Trwają intensywne czynności w śledztwie, poszukiwane są, m.in. kolejne części ciała ofiary" - powiedział PAP prok. Hnatko. Ofiarą zabójstwa była kobieta o nieustalonej dotąd tożsamości. Zginęła w 2005 roku od ciosu w klatkę piersiową. Jej zwłoki zostały następnie poćwiartowane i rozrzucone w różnych miejscach Krakowa. Korpus znaleziono w grudniu 2005 r. przy ul. Na Wrzosach w okolicach Parku Jerzmanowskich, głowę - w lutym 2006 w rejonie fortu Bodzów. Prokuratura przez rok badała sprawę zabójstwa i umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawcy. Półtora roku później śledztwo zostało podjęte na nowo. Powodem były nowe informacje, uzyskane w sprawie. Na początku 2009 roku materiał zebrany, m.in. przy pomocy policjantów z tzw. wydziału X małopolskiej policji, badającego najtrudniejsze sprawy kryminalne, pozwolił na przedstawienie Zbigniewowi N. zarzutów. Mężczyzna od dłuższego czasu odbywał karę pozbawienia wolności. Jak podawała wówczas prokuratura, podejrzany nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia sprzeczne z zebranym materiałem dowodowym. Policji nie udało się ustalić tożsamości ofiary. Na podstawie znalezionej czaszki wykonana została rekonstrukcja twarzy kobiety. Ofiara miała około 50 lat, ok. 160 cm wzrostu, ciemne włosy i widoczne na twarzy defekty - m.in. złamany nos. Policjanci z archiwum X ustalili, że ofiara prawdopodobnie była narodowości ukraińskiej lub rosyjskiej i nie miała w Polsce rodziny. Po opublikowaniu w sierpniu 2008 roku wizerunku zrekonstruowanej twarzy kobiety nie zgłosił się nikt, kto pomógłby w ustaleniu jej tożsamości. Za serwisem Nasze Miasto Kraków z dn. 26.01.2011 r. Mordercy już są, ofiary wciąż nie ma Dominika Maciejasz 2011-01-26, ostatnia aktualizacja 2011-01-26 21:10 Po pięciu latach bezradnego dreptania w miejscu policjanci z Archiwum X rozwikłali zagadkę jednej z najbrutalniejszych zbrodni tej dekady, która wstrząsnęła Krakowem W grudniu 2005 roku para wypoczywająca w parku Jerzmanowskich natknęła się na ludzki kadłub. Widok ciała, pozbawionego głowy, rąk i nóg, zszokował nawet doświadczonych policjantów. Okazało się, że były to zwłoki kobiety, której ktoś wbił w serce nóż. Dwa miesiące później w innej części Krakowa odnaleziono ludzką głowę. Dzięki badaniom genetycznym ustalono, że korpus i głowa należały do tej samej osoby. Eksperci kryminalistyki na podstawie czaszki odtworzyli wygląd kobiety oraz próbowali oszacować jej wiek, jednak ze względu na liczne obrażenia było to trudne (stwierdzono, że równie dobrze mogła mieć 40, jak i 60 lat). W końcu po żmudnych analizach wyłonił się dość dokładny obraz drobnej, niskiej brunetki. Na ciele kobiety widoczne były blizny po przypalaniu papierosami. Stwierdzono także wysokie stężenie alkoholu w jej krwi. Po makabrycznym odkryciu na mieszkańców Krakowa padł strach. Spekulowano, kim mógł być morderca. Miasto szybko obiegła plotka, że zabójca to psychopata, który będąc na wolności, może znów zaatakować. Jednak przez kilka lat nikomu nie udało się znaleźć sprawcy tej brutalnej zbrodni ani też ustalić tożsamości kobiety. W końcu sprawą zajęli się policjanci z Archiwum X - komórki przy wydziale kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, powoływanej do rozwiązywania niewyjaśnionych zbrodni sprzed lat. Ustalono, że zamordowana kobieta pochodziła z Rosji lub Ukrainy, a znajomi mówili na nią "Berza". Policjanci poprosili o pomoc w odtworzeniu jej korzeni Interpol, ale nawet współpraca międzynarodowa nie dała efektów. Podejrzewano, że kobieta mogła być sierotą. Przełom w śledztwie nastąpił w tym roku. Śledczy na razie nie chcą mówić, w jaki sposób natrafili na właściwy trop. - W tej sprawie podejrzanych jest siedem osób. Wobec czterech zastosowano areszt tymczasowy. Na razie trwają czynności zmierzające do ustalenia tożsamości kobiety oraz odnalezienia pozostałych fragmentów jej ciała - poinformował Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Do tej pory nie udało się odnaleźć m.in. nóg kobiety. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, zatrzymani mężczyźni pochodzą z tzw. marginesu społecznego, obracają się też w krakowskim półświatku. Niektórych z nich jeszcze niedawno można było spotkać w przejściu podziemnym przy Dworcu Głównym w Krakowie. Głównym oskarżonym w tej sprawie jest 47-letni Zbigniew N. - osoba, która w tym środowisku cieszyła się autorytetem. To on prawdopodobnie zabił w afekcie, a kompanom kazał rozrzucić szczątki kobiety. Ci, bojąc się narazić na gniew lidera, wykonali zadanie. Jeden z "wykonawców", który miał pomagać w poćwiartowaniu i ukryciu ciała, to 43-letni mężczyzna, który już wcześniej siedział w więzieniu. |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 27.01.2011 r. |
||