|
Morderstwo prostytutki w śródmieściu Warszawy |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 24.12.2011 r. Dożywocie dla studenta za makabryczne zabójstwo prostytutki na Woli Janina Blikowska 24-12-2011, ostatnia aktualizacja 24-12-2011 08:30 Na karę dożywotniego więzienia skazał sąd w drugim procesie 22-letniego Jonasza S., który udusił 41-letnią kobietę, a później poćwiartował jej ciało. Wyrok w pierwszym procesie - 15 lat Na ogłoszenie decyzji sądu Jonasz S. został doprowadzony przez policję z aresztu, gdzie przebywa od połowy lutego 2009 r. - Oskarżony jest winny zarzucanego czynu zabójstwa - ogłosił przewodniczący składu sędzia Ireneusz Szulewicz. Kiedy podał wyrok kary, oskarżony próbował zachować spokój, ale na jego twarzy malowało się przerażenie. Ubrany w szarą koszulę, dżinsy i brązowy sweter w serek młody mężczyzna cały czas nerwowo uderzał palcami w sądową ławę. Zaraz potem publiczność musiała opuścić salę, bo uzasadnienie wyroku, tak jak i cały proces, było tajne z powodu drastyczności zbrodni. Do zabójstwa doszło w lutym 2009 r. w wieżowcu przy ul. Chłodnej. Tam kawalerkę od dwóch tygodni wynajmował Jonasz S., który miał rozpocząć studia w jednej z wyższych uczelni w Warszawie. Nie zaczął jednak nauki. Młody mężczyzna zaprosił do siebie 41-letnią prostytutkę Barbarę Z. Kiedy kobieta kilka godzin nie wychodziła z mieszkania, taksówkarz, który czekał na nią pod blokiem, wezwał policję. Choć ze wskazanego lokalu dobiegały odgłosy, nikt nie otwierał funkcjonariuszom drzwi. Na pomoc wezwano więc strażaków, którzy po drabinie weszli do kawalerki. Mundurowi zastali w niej Jonasza S. Ten zapewniał, że nic się nie stało. Próbował uciec, ale został złapany. W łazience policjanci odkryli natomiast poćwiartowane zwłoki kobiety. Niektórych części ciała brakowało. Zabójca zdołał je już wynieść. Jak wykazało śledztwo, Jonasz S. udusił kobietę łańcuchem, a potem poćwiartował ją. W pierwszym procesie w maju 2010 r. został skazany za tę zbrodnię na 15 lat więzienia, choć prokuratura domagała się dożywocia. Sąd apelacyjny w listopadzie zeszłego roku nakazał powtórzyć proces z powodów proceduralnych. W piątek druga rozprawa zakończyła się. O warunkowe zwolnienie S. będzie mógł starać się po odbyciu 25 lat więzienia. - Dożywocie to sprawiedliwy wyrok, bo 15 lat wymierza się sprawcom napadu na bank, a nie za takie zabójstwo - mówił po wyjściu z sali Łukasz, syn ofiary. Dodał, że w tym drugim procesie sąd przyznał, iż sprawca działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia, a nie - tak jak w pierwszym - że miał zamiar ewentualny. - Przeprosił nas, ale to był bełkot - dodał Łukasz. Z wyroku zadowolona jest też prokuratura, która ponownie żądała dla sprawcy dożywocia. Obrońca Jonasza S. mec. Grzegorz Ostaszewski już zapowiedział, że złoży apelację. Motywów nie podał. - To dla dobra rodziny mojego klienta - tłumaczył dziennikarzom. Za serwisem "Życiem Warszawy" z dn. 24.12.2011 r. Warszawa: dożywocie za brutalne morderstwo 23 gru 11, 13:26 JMR / PAP Na dożywocie skazał dzisiaj warszawski sąd okręgowy Jonasza S. za brutalne zamordowanie blisko trzy lata temu 41-letniej kobiety. Był to już drugi proces w tej sprawie - poprzedni wyrok 15 lat więzienia uchyliła II instancja. Wyrok był zgodny z wnioskiem prokuratury i bliskich ofiary. Obrona zapowiedziała złożenie apelacji. Jeśli wyrok zostałby utrzymany w sądzie apelacyjnym, Jonasz S. o przedterminowe zwolnienie mógłby ubiegać się po 25 latach pozbawienia wolności. Do zabójstwa - o którym szeroko pisała prasa - doszło 15 lutego 2009 r. Tego dnia wieczorem Barbara Z., która według mediów miała się trudnić prostytucją, weszła do mieszkania wynajmowanego przez Jonasza S. w centrum Warszawy przy ul. Chłodnej. Gdy przez dłuższy czas nie wychodziła i nie odbierała telefonu, taksówkarz, który czekał na nią przed blokiem, zaalarmował policję. Policjanci, którzy zjawili się na miejscu, próbowali wejść do mieszkania na pierwszym piętrze. Wynajmował je od dwóch tygodni niedoszły student (jak ustaliły media, mimo że zdał na jedną z uczelni, nie rozpoczął nauki) pochodzący z Wyszkowa. Funkcjonariuszom nikt nie otwierał, słychać było jednak odgłosy dobiegające z wnętrza. Na miejsce wezwano więc straż pożarną. Gdy policjanci i strażacy po drabinie weszli do lokalu, przebywający tam Jonasz S. zapewnił ich, że nic się nie stało, po czym próbował uciec. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy czekających na zewnątrz mieszkania. W łazience policjanci odkryli natomiast poćwiartowane zwłoki kobiety. Jak ustalono, ofiara została najpierw uduszona metalowym łańcuchem. Pierwszy proces w tej sprawie toczył się przed Sądem Okręgowym w Warszawie od marca do maja zeszłego roku. Sąd uznał wtedy Jonasza S. za winnego nieudzielenia kobiecie pomocy po utracie przez nią przytomności, a następnie dokonania zabójstwa poprzez uduszenie. Jonaszowi S. wymierzono wtedy wyrok 15 lat więzienia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 10 latach. Od wyroku odwołali się oskarżyciele. Warszawski sąd apelacyjny w listopadzie 2010 r. uchylił wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Powodem uchylenia były "błędy w ustaleniach faktycznych" i wady w uzasadnieniu pierwszego wyroku. Ponowny proces ruszył w połowie kwietnia. Ze względu na drastyczne szczegóły oba procesy odbywały się z wyłączeniem jawności. Sądy utajniły także ustne uzasadnienia wyroków. O prowadzenie sprawy za zamkniętymi drzwiami wnosiło od samego początku zarówno oskarżenie jak i obrona - sąd uznał, że "jawność rozprawy mogłaby obrażać dobre obyczaje ze względu na przedmiot postępowania". W piątek sąd nie wziął pod uwagę jako okoliczności łagodzącej młodocianego wieku sprawcy - w chwili popełnienia zbrodni nie ukończył on 21 lat, a w czasie orzekania w pierwszej instancji 24 lat. Sąd miał też uznać, że zbrodnia została popełniona "w zamiarze bezpośrednim". Za serwisem Onet z dn. 23.12.2011 r. Bestialskie zabójstwo na Chłodnej Policja zatrzymała 20-letniego studenta podejrzewanego o makabryczne zabójstwo 41-letniej prostytutki. W sprawie zostało natychmiast wszczęte śledztwo. Prawdopodobnie jeszcze dziś prokurator przesłucha zatrzymanego. O tej bulwersującej zbrodni poinformował nas Marcin Gałuszko z TVP Warszawa. Policję o sprawie poinformował znajomy taksówkarz ofiary, który ok. 20 zgłosił się na komisariat na ul. Dzielnej. Do mieszkania przy ul. Chłodnej wysłano policyjnych wywiadowców; nikt im jednak nie otwierał. Słychać było za to odgłosy dobiegające z wnętrza. Wezwano więc straż pożarną. Policjanci i strażacy po drabinie weszli do lokalu na pierwszym piętrze. Gdy zobaczyli mężczyznę w środku, ten zapewniał funkcjonariuszy, że nic się nie stało, po czym szybko próbował uciec. Gdy wybiegał na klatkę, został zatrzymany przez policjantów czekających na zewnątrz. Po wejściu do mieszkania, policjanci odkryli w łazience rozczłonkowane zwłoki 41-letniej Barbary Z. Natychmiast zabezpieczono miejsce zdarzenia. Przeprowadzono oględziny. Przesłuchano świadków. Prawdopodobnie jeszcze dziś prokurator przesłucha zatrzymanego 20-letniego studenta z Mazowsza. Za zabójstwo grozi mu nawet dożywocie. KSP, mz |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 11.06.2009 r. |
||