Morderstwo taksówkarza z Jastrzębia Zdroju

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 26.11.2010

Morderca z Wodzisławia zatrzymany

Dodane 2008-01-03 12.46

Policjanci z Sekcji Kryminalnej zatrzymali wczoraj 21-letniego Pawła B., mieszkańca Jastrzębia Zdroju, który we wtorek zamordował taksówkarza.

Jak poinformowała nas podkomisarz Magdalena Wija, rzecznik prasowy z KMP w Wodziławiu Śląskim, 21-latek był znany policji, w konflikt z prawem wszedł już jako nieletni. Jako nastolatek był karany za kradzieże - dodaje podkomisarz - Motywy działania sprawcy nie są znane. Policja ustali je dopiero po zbadaniu sprawy przez biegłego psychiatrę.

Zamordowany taksówkarz miał 60 lat, pochodził z Jastrzębia Zdroju. Jeżdząc taksówką dorabiał do emerytury.

Morderca został dziś doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszy zarzut zabójstwa. Grozi mu dożywocie. Do czasu zakończenia postępowania będzie przebywał w areszcie tymaczasowym.

Za serwisem Moje Miasto Silesia z dn. 03.01.2008


Policja ujęła podejrzewanego o zabójstwo taksówkarza

ulast, PAP 2008-01-03, ostatnia aktualizacja 2008-01-03 08:49

W dobę po zabójstwie taksówkarza policja z Wodzisławia Śląskiego ujęła młodego mężczyznę podejrzewanego o dokonanie tej zbrodni. To 21-latek, który nie chciał zapłacić za kurs. Do morderstwa doszło w Nowy Rok w Gołkowicach na Śląsku.

O ujęciu 21-latka, co nastąpiło już w środę, poinformował w czwartek rano nadkom. Piotr Bieniak z zespołu prasowego śląskiej policji. Jak powiedział, w czwartek mężczyzna zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie ma usłyszeć zarzut zabójstwa. Może mu grozić dożywocie.

21-letni Paweł B. jest mieszkańcem Jastrzębia-Zdroju, skąd pochodził również zamordowany taksówkarz. W Nowy Rok mężczyzna zamówił kurs w okolice swego miejsca zamieszkania. Policjantom, którzy go zatrzymali, powiedział, że nie miał pieniędzy, aby zapłacić za usługę.

- Wyjaśniamy dokładny przebieg zdarzenia, które skończyło się śmiercią taksówkarza. Być może doszło do sprzeczki czy szarpaniny, w trakcie której sprawca wyciągnął nóż i zadał 60-letniemu taksówkarzowi śmiertelne rany - powiedział Bieniak.

21-latek był znany policji, wszedł w konflikt z prawem już jako nieletni. Na jego wytypowanie jako sprawcy zabójstwa wskazywały liczne ślady, zabezpieczone na miejscu zbrodni, potwierdzone pracą operacyjną wodzisławskich policjantów.

Do napadu na taksówkarza doszło we wtorek późnym popołudniem. Taksówkę zaparkowaną przed swoją posesją zauważyła wychodząca z domu kobieta. Obok leżał ranny mężczyzna. Nie udało się go uratować, zmarł w karetce. Na ciele miał kilkanaście ran ciętych i kłutych, zadanych prawdopodobnie nożem.

Zamordowany miał 60 lat, pochodził z Jastrzębia Zdroju. Jako taksówkarz dorabiał do emerytury. Policjanci od początku raczej wykluczali napad rabunkowy, w taksówce zostały bowiem portfel i telefon komórkowy ofiary. Śledztwo skupiało się wokół odtworzenia ostatnich godzin życia taksówkarza; kluczowy - tak jak przypuszczano - okazał się ostatni kurs kierowcy srebrnego volkswagena bora.

Gołkowice, gdzie doszło do zbrodni, to niewielka wieś w gminie Godów, w powiecie wodzisławskim, tuż przy granicy z Czechami. Niedaleko stamtąd również do Jastrzębia-Zdroju. Zatrzymany 21- latek mieszkał w pobliżu, po dokonaniu zbrodni dotarł do domu przez pola.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 03.01.2008


Bestialskie morderstwo taksówkarza

2008-01-03, Aktualizacja: 2008-01-03 08:32

Polska Dziennik Zachodni Tomasz Siemieniec

Policjanci szukają mordercy, który w bestialski sposób zasztyletował 60-letniego taksówkarza, Stanisława G. z Jastrzębia Zdroju. Zmasakrowanego mężczyznę znalazła we wtorkowy wieczór mieszkanka Gołkowic (gmina Godów), ...

Policjanci szukają mordercy, który w bestialski sposób zasztyletował 60-letniego taksówkarza, Stanisława G. z Jastrzębia Zdroju. Zmasakrowanego mężczyznę znalazła we wtorkowy wieczór mieszkanka Gołkowic (gmina Godów), przy ul. Granicznej. - Jeszcze żył, cały był we krwi. Czołgał się przy swoim samochodzie. Błagał o pomoc. Mówił, że ktoś go tutaj przywiózł i chciał zabić - pani Helena nadal jest roztrzęsiona.

Wystraszona kobieta wróciła do domu, wezwała pogotowie i wraz z zięciem wróciła ratować taksówkarza. Niestety mężczyzna zmarł podczas reanimacji w karetce. - Miał co najmniej siedem ran ciętych i kłutych na klatce piersiowej, głowie, barkach i plecach. Prowadzimy intensywne poszukiwania sprawcy - mówi prokurator Rafał Figura z Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim.

Prokuratura zleciła przeprowadzenie sekcji zwłok.

Samochód taksówkarza został odstawiony na policyjny parking. Srebrny volkswagen bora dosłownie tonął we krwi. Czerwone plamy są wewnątrz samochodu, widać je także na lakierze drzwi od strony kierowcy, a nawet klapie bagażnika. Widać, że taksówkarz walczył o życie.

- Próbki krwi zostały wysłane do laboratorium - mówi komisarz Magdalena Wija, rzecznik wodzisławskiej policji.

Stanisław G. jeździł taksówką w Jastrzębiu Zdroju. Dorabiał sobie do górniczej emerytury. Stawał na postoju przy ul. Arki Bożka i tam czekał na klientów. 1 stycznia późnym popołudniem wyjechał po raz ostatni. Zostawił żonę i dorosłego syna. Rodzina zabitego nie chciała rozmawiać z dziennikarzami.

Koledzy z postoju są wstrząśnięci tą tragedią. - Starał się jeździć raczej w dzień. Pewnie ten kurs miał być ostatnim w tym dniu - mówi przejęty Ryszard Zmarzlik. - Mam nadzieję, że szybko złapią tego zwyrodnialca - dodaje Zygmunt Zyskowski, taksówkarz z 30-letnim stażem.

Śledczy starają się teraz odtworzyć ostatnie godziny życia Stanisława G. Można się tylko domyślać, że morderca wsiadł do taksówki w Jastrzębiu.

- Taksówkarz nie był zrzeszony w żadnej korporacji i zdobycie informacji o ostatnim kursie będzie bardzo czasochłonne - mówi Magdalena Wija. - Przesłuchujemy wszystkich, którzy mogli widzieć ofiarę lub jego samochód w tym dniu - dodaje. Śledczy zastanawiają się również nad motywem zabójcy. Z samochodu nie zniknęły żadne wartościowe rzeczy. Napastnik zostawił portfel z pieniędzmi i telefon komórkowy.

- Mimo to motywu rabunkowego nie możemy wykluczyć. Być może sprawca został spłoszony - mówi komisarz Wija. Niekorzystny dla śledztwa jest fakt, że do zabójstwa doszło zaledwie kilkadziesiąt metrów od granicy państwa z Czechami, w miejscu, gdzie wszystkie drogi się kończą. - Nie jest wykluczone, że zabójca uciekł na czeską stronę. Powiadomiliśmy o takiej ewentualności naszych południowych sąsiadów - mówi policjantka.

Stróże prawa przesłuchują wszystkich mieszkańców ulicy Granicznej w Gołkowicach. Chcą zebrać jak najwięcej informacji o srebrnym volkswagenie bora, który wieczorem 1 stycznia przejeżdżał ich ulicą. Policjanci liczą również na pomoc mieszkańców Jastrzębia, którzy tego dnia mogli widzieć Stanisława G.

- Osoby mogące pomóc w śledztwie proszone są o kontakt, dzwoniąc pod alarmowy numer 997 - mówi Magdalena Wija.

Za serwisem Nasze Miasto - Katowice z dn. 03.01.2008

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 26.11.2010 r.