Morderstwo taksówkarza ze Skoczowa

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 26.11.2010

ROZPOCZĄŁ SIĘ PROCES ZABÓJCÓW TAKSÓWKARZA ZE SKOCZOWA (Wideorelacja stacji TVS)

Paweł Matyja, 2010-11-18 20:06

Uprowadzili go i zabili. Potraktowali jak worek śmieci - rodzina tragicznie zmarłego taksówkarza ze Skoczowa, nie kryła dziś łez. Przed bielskim sądem okręgowym rozpoczął się proces dwóch mężczyzn oskarżonych o jego zamordowanie. Grozi im nawet dożywocie.

22-letni Paweł J. i 19-letni Michał H. to oni mieli zamordować 74-letniego taksówkarza z Skoczowa. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu przyznali się do winy. Mężczyzna zginął tej samej nocy, której został porwany. Nad ranem sprawcy pozbyli się jego ciała. Zabójstwa podobno nie planowali, chcieli ukraść samochód . Napastnicy uciekli do Niemiec, potem do Holandii. Tam zatrzymano jednego z nich. Drugi w ręce policji trafił już po powrocie do Skoczowa. Zwłoki taksówkarza znaleziono dopiero na początku marca pod Nowogrodźcem koło Bolesławca. Przyczyną śmierci był zawał serca wywołany pobiciem podczas próby obrony. Został skrępowany, zakneblowany i wrzucony do bagażnika. W Bielsku Białej rozpoczął się proces mężczyzn oskarżonych o jego zabójstwo. Świadkowie będą przesłuchiwani prawdopodobnie podczas kilku kolejnych rozpraw. Już podczas pierwszej zapowiedziano, że lista świadków może się jeszcze wydłużyć. Proces powinien zakończyć się za kilka miesięcy.

Za serwisem TVS z dn. 18.11.2010


Rozpoczął się proces zabójców taksówkarza ze Skoczowa

Łukasz Klimaniec 2010-11-18 14:17:25, aktualizacja: 2010-11-18 14:17:25

Potraktowali go, jak worek śmieci. Zakneblowali, związali i wrzucili do bagażnika - nie kryla łez Helena Ślęzak, żona 74-letniego taksówkarza ze Skoczowa, który w styczniu został uprowadzony i zamordowany. W czwartek w bielskim Sądzie Okręgowym rozpoczął się proces jego zabójców.

Oskarżeni to pochodzący z Górek Wielkich 22-letni Paweł J. oraz mieszkaniec Skoczowa 19-letni Michał H. Obaj przyznali się do winy. Podczas przesłuchania zeznali, że wspólnie zaplanowali porwanie taksówkarza i kradzież jego samochodu. Podczas czwartkowej rozprawy podtrzymali te zeznania. Grozi im nawet dożywocie. Bronisław Ś., 74-letni taksówkarz zmarł tej samej nocy, której został porwany. Sprawcy zeznali, że gdy wkładali go związanego i zakneblowanego do bagażnika już się nie ruszał. Przez całą drogę w kierunku polsko-niemieckiej granicy ani razu nie sprawdzili, czy żyje. Nad ranem postanowili wyrzucić jego ciało. Zatrzymali się w miejscowości Wykroty, gdzie wyciągnęli zwłoki z bagażnika i wrzucili do rowu przysypując je śniegiem. Później pojechali do Niemiec, a stamtąd do Holandii. Zostali zatrzymani przez tamtejszą policję kilka dni później, gdy Paweł J. napadł na kobietę i ukradł jej torebkę. Podczas rozprawy wyszło na jaw, że kilka minut po uprowadzeniu po uprowadzaniu taksówkarza, bandyci wpadli w okolicach Ustronia do zaspy. Nie mogli z niej wyjechać, dlatego jeden z nich poszedł do pobliskiego domu i poprosił o pomoc. Srebrny mercedes taksówkarza (już bez neonu "taxi", który zerwali sprawcy) został wyciągnięty przez właściciela jeepa. Dlaczego jednak bandyci zdecydowali się na kradzież i porwanie? - Miałem dość poniewierania się. Chciałem wyjechać do Niemiec, do matki. Już wtedy miałem plan, by porwać jakiegoś taksówkarza, zabrać mu pieniądze i zakneblować go - zeznał Paweł J., który feralnej nocy siedział w tyle mercedesa i przyłożył taksówkarzowi nóż do gardła. Helena Ślęzak nie kryla łez podczas pierwszej rozprawy. - Żeby to jacyś obcy zrobili, ale oni przecież mieszkali w Skoczowie. Znam babcię jednego z nich (Michała H. - red.), a mój małżonek wiele razy woził go taksówką - mówiła. - Przecież mogli go zostawić przy życiu, zabrać pieniądze, samochód i odjechać. Ale oni byli przygotowani, by mu zrobić krzywdę. Teraz wypierają się, że chodziło im tylko o samochód. A przecież z zeznań wynika, że małżonek prosił, by wzięli pieniądz i darowali mu życie. Dawid Kwaśny, wnuk pana Bronisława, który zeznawał jako świadek przyznał, że sprawcy zasługują na najwyższy wymiar kary. Ale nawet taki wyrok, nie będzie satysfakcjonujący. - Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby tak samo cierpieli, jak dziadek. Albo dać ich do kamieniołomu, niech ciężko pracują, żyją o kromce chleba i czarnej kawie. Żeby zrozumieli, jak straszną rzecz zrobili - dodał. Kolejny termin w tej sprawie został wyznaczony na 2 grudnia.

Za "Dziennikiem Zachodnim" z dn. 18.11.2010


18 listopada rusza proces zabójców taksówkarza ze Skoczowa

2010-10-15, Aktualizacja: 2010-11-17 10:22

Jak poinformował dziś rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, sędzia Jarosław Sablik, 18 listopada rozpocznie się proces w sprawie zabójstwa taksówkarza ze Skoczowa. Kolejny termin w tej sprawie został wyznaczony na 2 grudnia.

74-letniego taksówkarza ostatni raz widziano w nocy z 16 na 17 stycznia w Skoczowie, gdy do jego srebrnego mercedesa wsiadło dwóch młodych mężczyzn z kapturami na głowach. Mieli plecaki. Zwłoki taksówkarza odkryto pod koniec lutego na terenie specjalnej strefy ekonomicznej w Nowogrodźcu (dolnośląskie). Jego srebrnego mercedesa znaleziono za granicą.? Oskarżeni o zabójstwo są 21-latek i 18-latek mężczyźnie. 21-latek zatrzymany został na przełomie lutego i marca, ukrywał się w Holandii. Obaj bandyci byli wcześniej znani i notowani przez policję. 74-letniemu taksówkarzowi związali ręce i zakneblowali mu usta. Nie sprawdzając, czy żyje, włożyli go do bagażnika i odjechali. Jego zwłoki znaleziono kilka tygodni później. Za śmierć taksówkarza grozi im 25 lat więzienia lub dożywocie.

Za serwisem Naszemiasto.pl z dn. 15.10.2010


Skoczów, Bielsko-Biała: Taksówkarz zmarł na zawał, ale porywacze odpowiedzą za zabójstwo

Łukasz Klimaniec 2010-09-10 17:26:43, aktualizacja: 2010-09-10 17:26:43

Nawet dożywocie grozi 22-letniemu Pawłowi J. i 18-letniemu Michałowi H., którzy w styczniu porwali taksówkarza ze Skoczowa Bronisława Ś. Do bielskiego Sądu Okręgowego trafił akt oskarżenia w tej sprawie.

Bronisław Ś. zaginął w nocy z 16 na 17 stycznia w Skoczowie. Świadkowie widzieli, jak zabiera dwóch młodych ludzi i swoim srebrnym mercedesem klasy E wyjeżdża sprzed dworca PKS w Skoczowie. To był jego ostatni kurs. Ciało taksówkarza zostało znalezione dopiero w marcu na Dolnym Śląsku, w pobliżu polsko-niemieckiej granicy. Policja szybko wytypowała sprawców. Pierwszy został złapany końcem lutego. Drugi wpadł w Holandii. Obaj będą odpowiadali za rozbój i usiłowanie zabójstwa. Jak się okazuje, nie zamordowali 74-letniego taksówkarza. Mężczyzna zmarł na zawał serca. Sprawcy skrępowali go i zamknęli w bagażniku, nie sprawdzając, czy daje oznaki życia. - Działali z zamiarem pozbawienia taksówkarza życia, brali to pod uwagę dokonując rozboju - mówi Katarzyna Kuklis, prokurator okręgowy. Na razie nie wiadomo, o jaką karę zawnioskuje prokuratura. Bandytom grozi od 8 do 25 lat lub dożywocie.

Za "Dziennikiem Zachodnim' z dn. 10.09.2010


Zarzut dla podejrzanego o morderstwo taksówkarza ze Skoczowa

2010-04-02 13:51 Biała (PAP)

- Zarzut zabójstwa taksówkarza ze Skoczowa (Śląskie) przedstawiła bielska prokuratura okręgowa 21-letniemu mężczyźnie. Przyznał się do winy i został aresztowany - dowiedziała się w piątek PAP w prokuraturze.

Z początkiem marca taki sam zarzut prokuratura przedstawiła 18-latkowi, który też trafił do aresztu. 21-latek ukrywał się w Holandii, gdzie został zatrzymany na przełomie lutego i marca. W tym tygodniu został przewieziony do kraju. Rzecznik prokuratury Małgorzata Borkowska powiedziała, że w czwartek 21-latek złożył obszerne wyjaśnienia. Rzecznik nie ujawniła okoliczności w jakich doszło do tragedii. Obaj podejrzani, pochodzący ze Śląska Cieszyńskiego, byli już znani i notowani przez policję. Z relacji świadków wynikało, że w nocy z 16 na 17 stycznia w Skoczowie do srebrnego mercedesa taksówkarza wsiadło dwóch młodych mężczyzn z kapturami na głowach. Mieli plecaki. Ostatni raz inni taksówkarze widzieli mercedesa na skrzyżowaniu dwóch głównych ulic miasta. Tam ślad się urwał. Zwłoki taksówkarza odkryto pod koniec lutego na terenie specjalnej strefy ekonomicznej w Nowogrodźcu (Dolnośląskie). Jego srebrnego mercedesa znaleziono za granicą. 74-letni mieszkaniec Skoczowa był najstarszym taksówkarzem w tym mieście. Zabójstwo jest zagrożone karą do 25 lat więzienia lub dożywociem.

(PAP) szf/ wkr/ jra/

Za serwisem Money z dn. 02.04.2010


Podejrzani o zabójstwo taksówkarza ze Skoczowa już w rękach policji. To 18- i 21-latek!

FE/Gazeta.pl, TWO/Gazetacodzienna.pl Data publikacji: 2010-03-03 15:35:58 Data aktualizacji: 2010-03-03 15:36:24

18-latek usłyszał już zarzut zabójstwa taksówkarza ze Skoczowa. Taki sam zarzut zostanie postawiony jego 21-letniemu wspólnikowi, który został zatrzymany za granicą i niebawem zostanie przekazany polskiej stronie.

- Wstępna identyfikacja zwłok odnalezionego mężczyzny potwierdziła, że chodzi o taksówkarza ze Skoczowa. Na razie nie udało się ustalić bezpośredniej przyczyny śmierci. Poznamy ją najwcześniej za kilka tygodni - mówi Ireneusz Brachaczek, oficer prasowy cieszyńskiej policji. 74-letni Bronisław Ślęzak był jednym z najstarszych taksówkarzy w Skoczowie. Jeździł srebrnym mercedesem E. Po raz ostatni skoczowscy taksówkarze widzieli swojego kolegę w połowie stycznia na postoju niedaleko dworca. Do jego mercedesa wsiadło wtedy dwóch młodych mężczyzn. Zachowywali się dziwnie, tak, jakby nie chcieli, żeby ktoś rozpoznał ich twarze. Mężczyzna nie wrócił do domu. Zaniepokojona żona zaalarmowała policję. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania taksówkarza. Kilka dni temu w Nowogrodźcu na Dolnym Śląsku znaleziono zwłoki starszego mężczyzny. W stanie rozkładu, ale dzięki ubraniu i rzeczom osobistym, które przy nim znaleziono, udało się go zidentyfikować. To zaginiony taksówkarz. - Policjanci pracujący przy tej sprawie dość szybko wytypowali dwie osoby, które były podejrzewane o uprowadzenie taksówkarza. Z uzyskanych informacji wynikało, że prawdopodobnie tuż po dokonaniu przestępstwa obie te osoby opuściły granice Polski - mówi Ireneusz Brachaczek. Obaj mężczyźni są znani policji. Byli też notowani. W miniony piątek policjanci zatrzymali 18-letniego mieszkańca Skoczowa, który jest podejrzany o uprowadzenie i zabójstwo taksówkarza. Usłyszał zarzuty i został już tymczasowo aresztowany. Drugi podejrzany, 21-latek bez stałego miejsca zamieszkania (tymczasowo mieszkał w Skoczowie), został ujęty za granicą. Zastosowano wobec niego procedurę Europejskiego Nakazu Aresztowania. Zostanie niebawem przekazy stronie polskiej i usłyszy taki sam zarzut, jak jego młodszy kolega. - W wyniku policyjnych działań zostało też ustalone miejsce postoju skradzionej taksówki. Samochód został zabezpieczony, ale znajduje się jeszcze za granicą. Dokładne oględziny pojazdu zostaną wykonane niezwłocznie po przekazaniu go na stronę polską - mówi Brachaczek. Motywy działania 18- i 21-latka nie są na razie dokładnie znane. Dochodzeniowcy podejrzewają, że mężczyźni połasili się na mercedesa i pieniądze.

Za serwisem Gazeta Codzienna z dn. 03.03.2010


Zamordowali taksówkarza ze skoczowa z zimną krwią - mają 18 i 21 lat

Opublikowany: 03-03-2010

Poszukiwania zaginionego w nocy z 16/17 stycznia tego roku skoczowskiego taksówkarza niestety zakończyły się odnalezieniem w okolicy Nowogrodźca, jego zwłok. Cieszyńscy i skoczowscy policjanci w ubiegły piątek zatrzymali 18 - letniego mieszkańca naszego powiatu, który usłyszał zarzut zabójstwa taksówkarza. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny tymczasowy areszt. Jego 21 - letni wspólnik został ujęty za granicą. Zostanie przekazany stronie polskiej i wtedy również usłyszy takie same zarzuty.

Policjanci pracujący przy tej sprawie, dość szybko wytypowali dwie osoby, które były podejrzewane o uprowadzenie taksówkarza. Z uzyskanych informacji wynikało, że prawdopodobnie tuż po dokonaniu przestępstwa, obie te osoby opuściły granice Polski. W miniony piątek stróże prawa zatrzymali 18 - letniego mieszkańca powiatu cieszyńskiego, który jest podejrzany o uprowadzenie i spowodowanie śmierci poszukiwanego taksówkarza. Młody mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa i został już tymczasowo aresztowany. Drugi podejrzany, 21 - latek bez stałego miejsca zamieszkania, został ujęty za granica, i zastosowano wobec niego procedurę Europejskiego Nakazu Aresztowania. Zostanie niebawem przekazany stronie polskiej i usłyszy taki sam zarzut jak jego młodszy kolega. W wyniku policyjnych działań zostało też ustalone miejsce postoju skradzionej taksówki. Samochód został zabezpieczony, ale znajduje się jeszcze za granicą. Dokładne oględziny pojazdu zostaną wykonane niezwłocznie po przekazaniu go na stronę polską. Obaj bandyci byli już znani i notowani przez Policję.

Za serwisem Czynne24 z dn. 03.03.2010


Taksówkarz ze Skoczowa nie żyje

Poniedziałek, 1 marca (18:34)

Koniec poszukiwań 74-letniego taksówkarza ze Skoczowa koło Cieszyna (woj. śląskie) Bronisław Ślęzak, który zaginął w nocy z 16 na 17 stycznia tego roku, nie żyje. Jego ciało znaleziono na Dolnym Śląsku - poinformowała Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej.

Zwłoki mężczyzny odkryto - prawdopodobnie po wiosennych roztopach - w Nowogrodźcu między Legnicą a Zgorzelcem na Dolnym Śląsku. - Mogę na razie jedynie potwierdzić, że chodzi o ciało poszukiwanego taksówkarza. Czy było to zabójstwo, dowiemy się dopiero po sekcji zwłok - powiedział "Polsce Gazecie Wrocławskiej" prokurator Piotr Borgieł z Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Po raz ostatni skoczowscy taksówkarze widzieli swojego kolegę 16 stycznia wieczorem na postoju niedaleko dworca w Skoczowie. Do jego samochodu wsiadło dwóch około 20-letnich chłopaków. Mieli plecaki i kaptury na głowach, palili papierosy. Ślęzak pojechał z nimi na kurs i już nie wrócił. Do tej pory nie odnaleziono także należącego do niego srebrnego mercedesa o numerze rejestracyjnym SCI XH 86.

ER

Za serwisem Polska Lokalna z dn. 01.03.2010


Znaleźli taksówkarza, ale innego

Środa, 10 lutego (08:09)

Policja dementuje pojawiające się od kilkunastu dni pogłoski o odnalezieniu 74-letniego Bronisława Ślęzaka, taksówkarza ze Skoczowa. - Ciało taksówkarza znaleziono, jego mercedesa również, ale to nie Bronisław Ślęzak - twierdzą funkcjonariusze.

Po raz ostatni skoczowscy taksówkarze widzieli swojego kolegę 16 stycznia wieczorem na postoju niedaleko dworca. Do jego mercedesa wsiadło dwóch chłopaków. I od tej pory ślad po nim zaginął. - Do nas też docierają informacje, że taksówkarz został odnaleziony, ale to nieprawda - zapewnia Ireneusz Brachaczek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Cieszynie. Skąd wzięły się owe pogłoski? Na początku lutego znaleziono ciało 61-letniego taksówkarza z Tarnowa, który również jeździł mercedesem klasy E. - Było to w Wierzchosławicach, 13 km od Tarnowa. Ktoś pewnie usłyszał taką informację w radiu i przekręcił nazwę na "w Harbutowicach" pod Skoczowem. I tak zrodziła się plotka, że odnaleźliśmy ciało zaginionego - mówi jeden z cieszyńskich policjantów. Policja wciąż prowadzi poszukiwania Bronisława Ślęzaka. - Na tym etapie śledztwa nie ujawniamy żadnych szczegółów - informuje Ireneusz Brachaczek.

TWO

Za serwisem Polska Lokalna z dn. 10.02.2010

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 26.11.2010 r.