Morderstwo trzech kobiet w Nysie i Kościerzynie

Strona główna

Morderstwa z regionu:

Pomorze

Dolny Ślask

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 29.11.2010 r.

Zabójca kobiet z Nysy i Kościerzyny odsiedzi trzy dożywocia

Agnieszka Jukowska

2005-09-10, ostatnia aktualizacja 2005-09-09 00:00

Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy trzykrotny wyrok dożywocia dla Romana O. z Głuchołaz za zabicie z zimną krwią trzech kobiet. O przedterminowe zwolnienie będzie się mógł ubiegać dopiero za 35 lat

Mężczyzna nigdy nie przyznał się do winy. W styczniu br. Sąd Okręgowy w Opolu skazał go jednak na dożywocie po procesie poszlakowym. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podtrzymał ten wyrok. - Na to, że Roman O. był sprawcą morderstw, wskazuje broń, z której zabito kobiety, i ślady jego linii papilarnych pozostawione na miejscach przestępstwa - uzasadniał decyzję Sądu Apelacyjnego sędzia Witold Franckiewicz. - Choć oskarżony tłumaczył, że odciski jego palców znaleziono, bo bywał w tych miejscach, to jednak kobiety zginęły z tej samej broni, którą dysponował właśnie oskarżony - mówił sędzia.

Opolski sąd, skazując Romana O. na potrójne dożywocie, zwrócił uwagę, że dokonał on morderstw z bardzo niskich pobudek - po to, by je obrabować. Ofiarom zabrał kilkaset złotych, dwa telefony komórkowe, alkohol i papierosy. Był też wobec nich bezwzględny. Wchodząc do baru czy sklepu, chciał zabić.

Romana O., zamieszkującego ostatnimi laty w Głuchołazach, utrzymywała 24-letnia córka, która pracowała w agencji towarzyskiej. Gdy pod koniec 2001 roku wyjechała na Zachód, zostawiła ojcu pistolet. Wysyłała mu pieniądze, by mógł się z nią kontaktować telefonicznie. Według prokuratury, gdy w kwietniu 2002 r. zabrakło mu pieniędzy, wziął pistolet i pojechał do Nysy, gdzie strzelił w tył głowy 22-letniej barmance. Potem zabrał z baru dwa telefony komórkowe, 600 zł i 60 paczek papierosów. Wysyłał z jednego z telefonów SMS-y do córki, a jeden z aparatów podarował znajomej.

Niedługo potem Roman O. wyjechał do rodziców do Kościerzyny. Według prokuratury, gdy zabrakło mu pieniędzy, 1 czerwca 2002 r. poszedł do niewielkiego sklepu i strzelił w głowę stojącej za ladą 29-letniej właścicielce Ewie K. Wtedy wybiegła z zaplecza jej siostra, 21-letnia Zofia Z. Sprawca dwukrotnie trafił ją w ramię, a kiedy kobieta próbowała uciekać, dobił ją strzałem w klatkę piersiową. Ze sklepu zabrał 800 zł.

Tego samego dnia powrócił do Głuchołaz, zasilił konto w telefonie i wysłał córce życzenia z okazji Dnia Dziecka.

Policja wpadła na jego trop dzięki billingom rozmów z telefonów skradzionych podczas napadu w barze w Nysie.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 10.09.2005 r.


Odsiedzi trzy dożywocia

Agnieszka Jukowska

2005-09-09, ostatnia aktualizacja 2005-09-09 00:00

Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy trzykrotny wyrok dożywocia dla 49-letniego Romana O. z Głuchołaz - mordercy dwóch mieszkanek Kościerzyny i barmanki z Nysy.

Roman O. nigdy nie przyznał się do winy. W styczniu br. Sąd Okręgowy w Opolu skazał go jednak na dożywocie po procesie poszlakowym. W piątek Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podtrzymał ten wyrok. - Na to, że Roman O. był sprawcą morderstw, wskazują broń, z której zabito kobiety, i ślady jego linii papilarnych pozostawione na miejscach przestępstwa - uzasadniał sędzia Witold Franckiewicz.

Opolski sąd, skazując Romana O. na potrójne dożywocie, zwrócił uwagę, że dokonał on morderstw z bardzo niskich pobudek. Ofiarom zabrał kilkaset złotych, dwa telefony komórkowe, alkohol i papierosy. Był też wobec nich bezwzględny. Wchodząc do baru czy sklepu, chciał zabić.

Romana O., zamieszkującego ostatnimi laty w Głuchołazach na Opolszczyźnie, utrzymywała 24-letnia córka, która pracowała w agencji towarzyskiej. Gdy pod koniec 2001 roku wyjechała na Zachód, zostawiła ojcu pistolet. Wysyłała mu pieniądze, by mógł się z nią kontaktować telefonicznie. Według prokuratury gdy w kwietniu 2002 r. zabrakło mu gotówki, wziął pistolet i pojechał do Nysy, gdzie strzelił w tył głowy 22-letniej barmance. Potem zabrał z baru dwa telefony komórkowe, 600 zł i 60 paczek papierosów. Wysyłał z jednego z telefonów SMS-y do córki, a jeden z aparatów podarował znajomej.

Niedługo potem Roman O. odwiedził rodziców w Kościerzynie. Kiedy skończyły mu się pieniądze, 1 czerwca 2002 r. poszedł do niewielkiego sklepu i strzelił w głowę stojącej za ladą 29-letniej właścicielce Ewie K. Wtedy z zaplecza wybiegła jej siostra, 21-letnia Zofia Z. Sprawca dwukrotnie trafił ją w ramię, a kiedy kobieta próbowała uciekać, dobił ją strzałem w klatkę piersiową. Ze sklepu zabrał 800 zł.

Tego samego dnia powrócił do Głuchołaz, zasilił konto w telefonie i wysłał córce życzenia z okazji Dnia Dziecka. Policja wpadła na jego trop dzięki billingom rozmów z telefonów skradzionych podczas napadu w barze w Nysie.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 09.09.2005 r.


MĘŻCZYŹNIE GROZI DOŻYWOCIE, BO PROKURATURA TWIERDZI, ŻE...

Strzelał, dobijał i rabował

Rodzice zamordowanej mieszkanki Nysy domagają się kary śmierci dla 48-letniego Romana O., oskarżonego o morderstwo trzech kobiet. Wczoraj rozpoczął się jego proces.

Nie przyznaję się do żadnego z zarzutów i odmawiam składania wyjaśnień - stwierdził oskarżony w Sądzie Okręgowym w Opolu. Roman O. to otyły mężczyzna, z dużym, czarnym wąsem i okularami w złotych oprawkach. Przez całą rozprawę zachowywał się spokojnie.

W czerwonej teczce miał notatki. Już na początku rozprawy domagał się, by proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, tłumacząc to ochroną prywatnego interesu. Sąd się jednak nie zgodził. Nie pozwolił jedynie na fotografowanie oskarżonych.

Roman O. podtrzymał wyjaśnienia, które złożył podczas śledztwa. Podobnie zrobiła jego córka. Tleniona blondynka, ubrana w białą bluzkę, skórzaną czarną kurtkę i krótką spódniczkę, łkając, opowiadała wczoraj, jak po aresztowaniu ojca i zarzuceniu jej nielegalnego posiadania broni próbowała popełnić samobójstwo, podcinając sobie żyły. Beata O. kupiła pistolet, by bronić się przed swym byłym narzeczonym. Zdaniem prokuratury jej ojciec użył broni, zabijając trzy kobiety.

Beata O. przyznała się do winy i chce się dobrowolnie poddać karze. Prosi o wyrok w zawieszeniu. Sąd nie rozstrzygnął jeszcze tej kwestii.

Za tydzień mają być przesłuchiwani pierwsi świadkowie, wśród których są rodzice Moniki P. zastrzelonej w Nysie. Byli wczoraj na rozprawie, gdyż są oskarżycielami posiłkowymi. - Dożywocie to za mało. Chcielibyśmy kary śmierci, ale taka kara i tak by nas nie usatysfakcjonowała - mówił nam Stanisław P., ojciec zamordowanej.

- To było moje jedyne dziecko, radość mojego życia. Po jej śmierci wpadłam w depresję. Córka zdała maturę i podjęła pierwszą pracę. Była u progu dorosłości. Nie mogę się pogodzić, że jej nie zobaczę - mówiła jej matka.

Rodzice zamordowanej chcą od zabójcy 30 tys. zł zadośćuczynienia. Paweł Z., mąż kobiety zastrzelonej w Kościerzyni, domaga się 80 tys. zł. - Moje dziecko straciło matkę i to pozostawi trwały ślad w jego życiu - uzasadniał.

Kalendarium sprawy

- 26 kwietnia 2002, Nysa. Roman O. wchodzi do baru "Club 21", odwraca uwagę pracującej tam 22-letniej Moniki P. i strzela jej w tył głowy z broni o kalibrze 9 mm. Kobieta natychmiast umiera. Zabójca kradnie dwa telefony komórkowe (warte ok. 200 zł), 30 paczek papierosów (ok. 100 zł), 600 zł w bilonie oraz butelkę wódki.

- 1 czerwca 2002, Kościerzyna w woj. pomorskim. Zabójca wchodzi do sklepu spożywczego i z tej samej broni pięciokrotnie strzela do właścicielki, 29-letniej Zofii Z. Kobieta postrzelona w klatkę piersiową upada na podłogę. Sprawca dobija ją strzałem w głowę. Później dwukrotnie strzela w głowę przebywającej na zapleczu jej siostry, 21-letniej Ewy K. Kradnie portfel, w którym jest 800 zł. W sklepie przebywało też półroczne dziecko, które ze zwłokami matki i jej siostry spędziło całą noc.

- 6 sierpnia 2002, Głuchołazy. Podejrzanego o zabójstwo zatrzymują antyterroryści. Przechodził obok ich nieoznakowanego auta. Dwa dni później trafił do aresztu, gdzie przebywa do dziś;

- w Listopad 2002, Opole. Prokuratura zarzuca Beacie O., córce Romana, nielegalne posiadanie broni.

Maciej T. Nowak

Za "Nową Trybuną Opolską" z dn. 16.09.2004 r.


Zabójca ujęty

9 sierpnia 2002

Sprawca zabójstwa dwóch sióstr w sklepie w Kościerzynie został zatrzymany we wtorek przez policję. Na razie nieznany jest motyw zbrodni. Wcześniej 46-letni Roman O. zameldowany w Kościerzynie, a zamieszkały w Głuchołazach zastrzelił w podobny sposób barmankę w pubie w Nysie. Karano go już także za rozboje.

Ta zbrodnia poruszyła opinię publiczną na Pomorzu. Do zabójstwa dwóch sióstr doszło 1 czerwca. Nieznany sprawca wszedł do sklepu, w którym były tylko dwie kobiety - właścicielka i jej siostra oraz dziecko jednej z nich. Mężczyzna zaczął strzelać. Obie kobiety zginęły na miejscu. Dziecku nic się nie stało. Ofiary były mieszkankami okolic Kościerzyny. Jedna osierociła kilkoro, a druga jedno dziecko. Utargi nie były wielkie - sklep zaopatrzony był w podstawowe artykuły spożywcze i piwo. 1 czerwca 21-letnia siostra przyjechała do sklepu ze swoim ponadrocznym synkiem, by pomóc w sporządzeniu bilansu miesięcznego. W sklepie nie było większej gotówki, ale policja nie wykluczała motywu rabunkowego, zginęło bowiem kilkaset złotych.

Komendant wojewódzki powołał specjalna grupę dochodzeniowo-śledczą.

- Na miejscu zbrodni zabezpieczono liczne ślady - mówi nadkom. Gabriela Sikora, rzcznik KWP w Gdańsku. - Ich zbadaniem zajęli się specjaliści z laboratorium kryminalistycznego pomorskiej KWP. Wykonane ekspertyzy wykazały, że broń, którą wykorzystał sprawca, posiada te same cechy co pistolet użyty wcześniej podczas innej zbrodni.

Doszło do niej w Nysie 26 kwietnia br. Nieznany sprawca wszedł do pubu, gdzie była 21-letnia barmanka. Oddał w jej kierunku strzał w skroń z bliskiej odległości. Zabójca zabrał dwa telefony komórkowe oraz kilka drobnych przedmiotów osobistych należących do ofiary.

- Ze względu na zbieżność cech zabójstwa policjanci z gdańskiej KWP i z opolskiego oddziału CBŚ oraz z Biura Koordynacji Służby Kryminalnej KGP podjęli wspólne działania operacyjne i procesowe - wyjaśnia nadkom. Sikora. - Objęły one dwa województwa: opolskie i pomorskie. Wytypowano mężczyznę, który mógł być sprawcą obu zbrodni. Jego zatrzymanie zostało bardzo dobrze przygotowane.

W zatrzymaniu (w Głuchołazach) 46-letniego Romana O. wzięli udział antyterroryści z opolskiej KWP oraz policjanci z tamtejszego CBŚ. - Był kompletnie zaskoczony - mówi kom. Anna Gazda, rzecznik opolskiej policji. - Funkcjonariusze zatrzymali go na ulicy.

Mężczyzna na stałe zameldowany był w Kościerzynie, od kilku lat pracował jednak i mieszkał w Głuchołazach. Jest wdowcem. W przeszłości był już karany za utrudnianie postępowania karnego dotyczącego zabójstwa mieszkańca Kościerzyny, a także za rozboje. W więzieniu przebywał kilka lat. Jak nieoficjalnie dowiedział się "Głos", mężczyzna jest - być może - chory psychicznie.

- Ustalono, że 1 czerwca Roman O. był w Kościerzynie - dodaje Gabriela Sikora. - Ma tam mieszkanie, które odnajmuje. Wyjechał z miasta ok. trzy godziny po zabójstwie.

Sprawę prowadzą prokuratorzy z prokuratur okręgowych w Opolu i w Gdańsku. Wczoraj decyzją Sądu Rejonowego w Opolu Roman O. został aresztowany na trzy miesiące.

Tomasz Gawiński

Za serwisem Trójmiasto.pl z dn. 09.08.2002 r.


Seryjny morderca

2002-08-08, Aktualizacja: 2004-12-18 00:21

Polska Dziennik Zachodni MAREK ŚWIERCZ, (kra)

Agenci opolskiego Centralnego Biura Śledczego zatrzymali w Głuchołazach 46-letniego Romana O., podejrzanego o zastrzelenie trzech młodych kobiet - jednej w Nysie i dwóch w Kościerzynie w województwie pomorskim. Podejrzany został tymczasowo aresztowany. Grozi mu wyrok dożywotniego pozbawienia wolności.

- Działaliśmy bardzo szybko, ponieważ przypuszczaliśmy, że mężczyzna w każdej chwili może dokonać kolejnego zabójstwa - twierdzi Włodzimierz Ostrowski, szef Wydziału VI do Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Do pierwszej zbrodni doszło 26 kwietnia w Nysie. W jednym z barów przy ulicy Żeromskiego zmiennik znalazł ciało 22-letniej barmanki z raną postrzałową głowy. Z pomieszczenia zginęły pieniądze, papierosy i dwa telefony komórkowe. Wstrząśnięte władze Nysy wyznaczyły nagrodę za informację o zabójcy, a sprawę przejął Wydział VI, gdyż istniało podejrzenie, że dziewczyna została zabita, bo była świadkiem w innej sprawie. Ustalono też, że niektóre wątki sprawy wykraczają poza teren województwa opolskiego. Tymczasem 2 czerwca w Kościerzynie w jednym ze sklepów znaleziono ciała dwóch młodych kobiet. Morderca dziewięć razy strzelił do 29-letniej właścicielki oraz jej 21-letniej siostry.

- Młodsza siostra akurat tego dnia pomagała jej w pracy - relacjonuje Beata Nowakowska z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Na zapleczu pozostał 6-miesięczy syn jednej z kobiet, który samotnie przepłakał całą noc. Zwyrodnialec zdobył 600 zł.

Na ślad zabójcy policja wpadła dzięki dowodom rzeczowym w postaci łusek i pocisków (gdy ustalono, że zostały wystrzelone z tej samej broni, funkcjonariusze wiedzieli już, że obu zbrodni dokonał ten sam sprawca) oraz zeznaniom osób, które otrzymały od Romana O. skradzione w Nysie telefony. Ustalono też, że zaraz po dokonaniu zabójstwa Roman O. dzwonił z tych właśnie aparatów.

- Wstępnie przyjęliśmy, że zabójstwa miały motyw rabunkowy. Ale śledztwo trwa - deklaruje Ostrowski.

Roman O. ma wykształcenie zawodowe, był już wcześniej wielokrotnie karany za rozboje i czyny przeciwko zdrowiu i mieniu. W 1991 roku wspólnie z żoną był też oskarżony o zabójstwo, ale sąd drugiej instancji zmienił kwalifikację przestępstwa. Cały czas pozostawał zameldowany w Kościerzynie, ale ostatnio mieszkał w Głuchołazach bez meldunku w wynajętym mieszkaniu. Pracował dorywczo, od jakiegoś czasu handlował na miejscowym targowisku. Niczego się nie spodziewał. We wtorek rano na głuchołaskiej ulicy zatrzymali go uzbrojeni i zamaskowani policjanci.

- Na razie korzysta z prawa do odmowy składania zeznań - mówi prokurator Ostrowski. Prokuratura nie wyklucza, że Roman O. może być zamieszany także w inne niewyjaśnione przestępstwa.

Za serwisem Nasze Miasto - Opole z dn. 08.08.2002 r.


Zatrzymano podejrzanego o morderstwo w Kościerzynie

2002-08-08, Aktualizacja: 2004-12-18 00:21

Łukasz Witkowski

Domniemany zabójca dwóch kobiet w sklepie w Kościerzynie jest już w rękach policji. 46-letniego Romana O. zatrzymali w Nysie na Opolszczyźnie funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Wspierało ich Centralne Biuro Śledcze.

- Oprócz bestialskiego mordu w Kościerzynie zarzucamy mu także zabójstwo 22-letniej ekspedientki baru w Nysie - powiedział "Dziennikowi Bałtyckiemu" prokurator Roman Wawrzynek z Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Bez wątpienia mamy do czynienia z seryjnym zabójcą. Podejrzewanego mężczyznę udało się zatrzymać dzięki ekspertyzom wykonanym w policyjnych laboratoriach w Warszawie i Gdańsku. Wykazały one, że broń, z której strzelano w Kościerzynie, wykorzystano także do zabójstwa barmanki w Nysie.

Przypomnijmy. Dramat rozegrał się w sobotę 1 czerwca tego roku, około godziny 16. Morderca pojawił się w sklepiku spożywczym w pasażu handlowym przy ulicy Rzemieślniczej w Kościerzynie. Były tam dwie kobiety - siostry i dziecko jednej z nich, które spało w wózku na zapleczu. Starsza, 29-letnia, była właścicielką sklepu. Otworzyła go zaledwie miesiąc wcześniej. W feralnym dniu jej 21-letnia siostra przyjechała ze swoim rocznym synkiem, by pomóc w sporządzeniu miesięcznego bilansu.

- Sprawca wyciągnął broń i zaczął strzelać. Do 29-letniej Ewy K. oddał dwa strzały, do 21-letniej Zofii Z. aż sześć - mówi nadkom. Gabriela Sikora, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Kobiety chowały się za ladą, to ich jednak nie uratowało.

Policję o zbrodni w kościerskim sklepie powiadomiła klientka, która dzień po zabójstwie (2 czerwca br.) przyszła zrobić zakupy. Zobaczyła leżące na podłodze zwłoki dwóch kobiet. Pomieszczenie dosłownie spłynęło krwią. Po kilku godzinach morderstwo było na ustach wszystkich, mówiono o nim w ogólnopolskich mediach. Reakcja pomorskiej policji była błyskawiczna.

- Komendant wojewódzki powołał specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą, która miała rozwikłać sprawę. W jej skład weszli policjanci z KPP w Kościerzynie i KWP w Gdańsku - mówi nadkom. Gabriela Sikora, rzecznik pomorskiej policji. - Wszystkie czynności nadzorował także prokurator z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledztwo trwało - przesłuchano kilkudziesięciu świadków, zabezpieczono setki śladów. Przyjęto także kilka motywów brutalnego zabójstwa. Najpewniejszym okazał się motyw rabunkowy. Z kasy sklepu zginęło kilkaset złotych. - Zabijać dla paru groszy! Jego trzeba złapać i zabić - mówili dzień po zabójstwie zdruzgotani mieszkańcy Kościerzyny.

Po dwóch tygodniach nastąpił istotny przełom w śledztwie. Wykonane ekspertyzy w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym w Warszawie, wykazały, że broń, którą posługiwał się sprawca była już kiedyś użyta. 26 kwietnia zabito z niej 22-letnią barmankę klubu przy ulicy Żeromskiego w Nysie. Sprawca oddał strzał w skroń kobiety z bliskiej odległości. Zabrał dwa telefony komórkowe oraz kilka drobnych przedmiotów osobistych, należących do zamordowanej. - Okazało się, że obie sprawy mają niemal identyczne modus operandi, sprawca działał niemal tak samo - mówi prokurator Roman Wawrzynek z Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Zaczęliśmy coś podejrzewać.

Ze względu na zbieżność cech zabójstwa, policjanci z KWP w Gdańsku i opolskiego oddziału CBŚ oraz z Biura Koordynacji Służby Kryminalnej KGP zaczęli współpracować. Działali na terenie województwa opolskiego i pomorskiego. Towarzyszyli im również prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Opolu i Gdańsku.

- Odbyło się kilka spotkań w tej sprawie - powiedział nam Jarosław Dryszcz z biura prasowego opolskiej komendy wojewódzkiej. - Porównywaliśmy materiały oraz ślady zabezpieczone na miejscach obu tych zdarzeń. Sprawdzaliśmy również osoby, które typowano jako sprawców zabójstw.

W końcu, na jednym ze spotkań, padło nazwisko 46-letniego Romana O. Sznurki zaczęły się wiązać. Ustalono, że podejrzany pracował od kilku lat na straganie z warzywami w Głuchołazach koło Nysy. Tam też mieszkał. Zameldowany był jednak z Kościerzynie. Policjanci z tamtejszej komendy powiatowej ustalili, że Roman O. był pierwszego czerwca w mieście. Ma mieszkanie przy ulicy Leśnej, które odnajmuje. Okoliczni mieszkańcy nie kojarzą jednak jego twarzy. Z Kościerzyny wyjechał około trzech godzin po zabójstwie.

- Musieliśmy się spieszyć. Zachodziło podejrzenie, że O. dopuści się niebawem kolejnego morderstwa - mówi prokurator Włodzimierz Ostrowski, szef Prokuratury Okręgowej w Opolu. Nie czekano. Funkcjonariusze opolskiej KWP oraz CBŚ ujęli mężczyznę we wtorek, około godziny szóstej rano w Głuchołazach. Roman O. był mocno zaskoczony. Nie stawiał oporu. Widząc policjantów z brygady antyterrorystycznej sam padł na ziemię.

Wczoraj opolski sąd przychylił się do wniosku prokuratora i aresztował mężczyznę na okres trzech miesięcy. Grozi mu od 12 lat pozbawienia wolności do dożywocia.

Roman O. jest wdowcem. W przeszłości był karany za utrudnianie postępowania karnego dotyczącego zabójstwa mieszkańca Kościerzyny, które popełniono w kwietniu 1991 roku. - Jeżeli obecne śledztwo dostarczy dowodów, niewykluczone, że także tamto śledztwo zostanie podjęte przeciwko Romanowi O. - mówi prokurator Roman Wawrzynek. - Musimy poczekać na jego wyniki.

Mężczyzna był karany również za rozboje. W więzieniu przesiedział kilka lat. Po jakimś czasie od opuszczenia zakładu karnego wyjechał na stałe z Kościerzyny.

Za serwisem Nasze Miasto - Opole z dn. 08.08.2002 r.


Po tragedii w Kościerzynie

7 czerwca 2002

Rodzina, przyjaciele, mieszkańcy Skorzewa pod Kościerzyną pożegnali wczoraj 29-letnią Ewę K. W sobotę matka sześciorga dzieci została zastrzelona w swoim sklepie, przez nieznanego sprawcę. Zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami kościerskiej gminy.

Pogrzeb odbył się w Skorzewie, gdzie od wielu lat żyła z bliskimi Ewa K. - Wszyscy jesteśmy załamani - powiedziała Zofia K., szwagierka zastrzelonej kobiety. - Teraz musimy zastanowić się, jak pomóc mężowi Ewy. Został przecież z sześciorgiem dzieci. Postaramy się wesprzeć go w miarę możliwości. Dzieci potrzebują teraz troskliwej opieki i dużo miłości.

Żałobna uroczystość stała się przyczynkiem do dyskusji między mieszkańcami wsi, o możliwości przywrócenia w kraju kary śmierci.

- Ewę znałem od wielu lat - wspominał Feliks Betcher, mieszkaniec Skorzewa. - Wiozłem ją do ślubu. To była pracowita i uczciwa dziewczyna. Jej zabójca powinien ponieść najwyższą karę.

Nie ma litości dla bandziorów!

- W Polsce powinno się przywrócić karę śmierci - mówił Artur Ring, przyjaciel rodziny K. - Nie rozumiem, dlaczego została zniesiona. Zabójcy Ewy zasługują na śmierć.

Przypomnijmy, że siostry: 21-letnia Zofia Z., mieszkanka gminy Czersk oraz 29-letnia Ewa K. ze Skorzewa zostały zastrzelone w sobotę, w sklepie przy ulicy Rzemieślniczej w Kościerzynie. Do jednej z kobiet oddano sześć strzałów, do drugiej - dwa. Na razie nie udało się ustalić motywu zbrodni. Nie ujęto także jej sprawcy lub sprawców.

- Zabezpieczyliśmy ślady, ekspertyzie zostały poddane łuski nabojów - stwierdził podinspektor Wiesław Formela, komendant kościerskiej policji. - Czekamy na wyniki. Wciąż poszukujemy ewentulanych świadków sobotniego zdarzenia lub innych osób, które mogły zauważyć sprawcę lub sprawców zbrodni. Cenna jest każda informacja.

Komendant pomorskiej policji powołał specjalną grupę dochodzeniową, która ustala szczegóły zdarzenia.

- Dużo bym dał, by policjanci schwytali zabójcę - stwierdził Piotr Wiczanowski, przyjaciel rodziny K. - Drań, zasługuje na śmierć...

P.S. Osoby, które w sobotę 1 czerwca odwiedziły sklep spożywczy przy ulicy Rzemieślniczej w Kościerzynie lub słyszały wystrzały, proszone są o kontakt z policją. Telefon: 686 49 27 i 686 47 98 lub 0 800 677 777.

(sr)

Za serwisem Trójmiasto.pl z dn. 07.06.2002 r.


Po tragedii w Kościerzynie

4 czerwca 2002

Specjalna grupa dochodzeniowo-śledcza powołana przez komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku ma ustalić szczegóły zbrodni, do której doszło w sobotę w Kościerzynie. Nieznani sprawcy (lub sprawca) zastrzelili w sklepie dwie młode kobiety. W Kościerzynie zawrzało...

Przed niewielkim sklepem spożywczym przy ulicy Rzemieślniczej zapłonęły wczoraj znicze. Niecodzienny widok nie budził jednak zdziwienia, od niedzieli bowiem całe miasto mówi tylko o jednym - o zabójstwie w sklepie.

- Tylko zwierzę, nie człowiek, mogło dopuścić się tak okrutnej zbrodni! - denerwował się Zbigniew Kluth, mieszkaniec Kościerzyny. - Jak można z zimną krwią zastrzelić niewinnych ludzi? Za co? Dlaczego? Nie rozumiem!

- Teraz wszyscy boimy się o życie! - wtórował mu Jan Richert z Kościerzyny. - Nikt nie jest pewien jutra! Wygląda na to, że kulkę w łeb można dostać w każdej chwili, na dworcu, przejściu dla pieszych lub chodniku. O każdej porze dnia lub nocy.

Krew i niemowlę

Ciała sióstr: 21-letniej Zofii Z., mieszkanki gminy Czersk i Ewy K. ze Skorzewa pod Kościerzyną zauważył w niedzielę jeden z klientów sklepu spożywczego przy ulicy Rzemieślniczej. Zakrwawione zwłoki dojrzał przez witrynę pawilonu. Było około godziny 10, gdy na miejsce zdarzenia przybyli lekarze miejscowego pogotowia ratunkowego oraz policyjna ekipa.Zwłoki kobiet leżały wewnątrz, przy sklepowej ladzie. Siostry zginęły od strzałów z broni palnej. Świadkiem makabrycznej zbrodni był kilkumiesięczny syn 21-letniej Zofii Z. Mordercy pozostawili dziecko wewnątrz sklepu, nieopodal ciał kobiet.

- Stan zdrowia chłopca jest dobry - stwierdził podinspektor Wiesław Formela, komendant kościerskiej policji. - Natychmiast po makabrycznym odkryciu dziecko zostało przewiezione do szpitala. Ponieważ jego stan zdrowia był dobry, rodzina zabrała już chłopca do domu. Co do okoliczności sprawy... Wiemy już, że zbrodni dokonano między godzinami 16 a 20 w sobotę pierwszego czerwca. Nie jest wykluczone, że na tle rabunkowym, choć oczywiście to tylko jedna z wielu hipotez. W sklepowej kasie znaleźliśmy tylko trochę drobnych pieniędzy. Sekcja zwłok wykaże, z jakiej broni strzelali sprawcy lub sprawca zabójstwa.

- Sprawa jest poważna i trudna - ocenił Marian Paluszyński, prokurator rejonowy w Kościerzynie. - Zabezpieczyliśmy wszelkie ślady pozostawione przez zabójców lub zabójcę na miejscu tragedii. Powołujemy kolejnych biegłych. Mamy nadzieję, że ich ustalenia pomogą w wykryciu sprawców mordu, który wstrząsnął mieszkańcami Kościerzyny.

Na swoim

Ewa K. prowadziła sklep przy ulicy Rzemieślniczej od około dwóch miesięcy. - Synowa starała się utrzymać sześcioro dzieci - Teresa K., teściowa zastrzelonej kobiety z trudem powstrzymuje się od łez. - Syn od dawna nie ma pracy, opiekował się dziećmi, kiedy Ewunia była w sklepie. Teraz spadło na nas to nieszczęście! Nie mamy pieniędzy nawet na pochówek! Co pocznie mój syn? Żyliśmy do tej pory z dnia na dzień, na "kupie". Teraz będzie jeszcze trudniej.

10-letni Zbyszek, syn Ewy K. wciąż pyta o mamę, bo dlaczego od soboty nie ma jej w domu?

- Babcia mówiła, że mama poszła do nieba - marszczy brwi i lekko wydyma policzki. - Ale to chyba nieprawda. Ona nigdy by nas nie zostawiła.

Po chwili chwyta młodszego braciszka za rękę i biegnie z nim do obory.

- Dzieciak nie zdaje sobie sprawy z całej sytuacji - pochlipuje w fartuch pani Teresa. - Może to i dobrze. Później być może łatwiej pogodzi się ze stratą matki. Mam wielki żal do Boga. Dlaczego mnie, starej nie zabrał do siebie? Swoje już przeżyłam... Ech! Teraz muszę pomóc synowi w wychowaniu gromadki. Nie tak wyobrażałam sobie starość...

Dobrzy ludzie

Mieszkańcy Skorzewa twierdzą, że rodzina K. nie miała wrogów. O porachunkach nie może więc być mowy.

- To dobrzy ludzie - powiedział Stefan Połczyński, jeden z sąsiadów państwa K. - Spokojni, normalni. Kto chciałby zabić panią Ewę? Chyba tylko jakiś szaleniec!

21-letnia Zofia Z. osierociła jedno dziecko. Wychowaniem malucha zajmie się zapewne jego ojciec.

- W feralną sobotę Zofia Z. z synkiem była w odwiedzinach u swojej siostry - informował podinspektor Wiesław Formela. - Może dlatego jej mąż nie był zaniepokojony, kiedy nie wróciła do domu na noc. Sądził zapewne, że żona została u siostry do niedzieli. Jak bardzo się pomylił...

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Pomorska policja prosi o kontakt wszystkie osoby, które w sobotę 1 czerwca odwiedziły sklep spożywczy Ewy K. przy ulicy Rzemieślniczej w Kościerzynie. Informacje na temat zdarzenia można też przekazywać pod numerami telefonu: 686 49 27, 686 47 98 oraz pod bezpłatnym: 0 800 677 777. Policja nie wyklucza nagrody dla osoby, która pomoże w schwytaniu sprawców makabrycznej zbrodni.

Sylwia Ressel

Za serwisem Trójmiasto.pl z dn. 04.06.2002 r.


Podwójne zabójstwo

3 czerwca 2002

Nieznani sprawcy zastrzelili dwie młode kobiety w sklepie spożywczym w Kościerzynie. Nie wiadomo, jakie były przyczyny i motywy zbrodni. Komendant wojewódzki przyzna nagrodę pieniężną osobie, która przyczyni się do ustalenia zabójców.

Wczoraj w sklepie spożywczym przy ulicy Rzemieślniczej w Kościerzynie nikt nie zrobił zakupów. Przed południem budynek czerwono-białą taśmą odgrodziła policja. Wstrząśnięci mieszkańcy miasta z przerażeniem rozmawiali o tragedii, jaka zdarzyła się w sklepie, który niespełna miesiąc temu rozpoczął działalność. Właścicielką sklepu była 29-letnia kobieta i choć prowadziła go krótko, mieszkańcy zdążyli ją polubić.

- Miła, sympatyczna, od chwili otwarcia zaczęliśmy robić u niej zakupy - wspominają mieszkańcy i zastanawiają się jak mogło dojść do tak okrutnej zbrodni.

W niedzielę około 10 rano jedna z mieszkanek chciała zrobić w tym sklepie zakupy. Przez szklane drzwi zobaczyła leżące na podłodze ciała. Klientka natychmiast udała się do pobliskiej kwiaciarni i poprosiła jej właścicielkę o wezwanie policji.

- A co, jakiś wypadek był? - spytała kwiaciarka.

- W spożywczym obok pani są jakieś ciała - wyjaśniła klientka.

Policja na miejcu znalazła zwłoki właścicielki sklepu oraz jej 21-letniej siostry, która w sobotę przyjechała z Czerska pomóc siostrze w pracy. Razem miały zrobić miesięczny bilans. Do zbrodni doszło najprawdopodobniej w sobotę wieczorem. Nie wiadomo, ilu było sprawców. Z ustaleń policji wynika, że siostry zostały zastrzelone.

- Nie wiadomo jeszcze ile oddano strzałów i gdzie. Wykaże to sekcja zwłok - powiedziała "Głosowi" nadkom. Gabriela Sikora, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji. - Kiedy padły strzały kobiety stały za ladą. Upadły na podłogę i być może przyczyną śmierci było wykrwawienie.

Nie wiadomo też, czy był to napad rabunkowy, czy też motyw zbrodni był inny. Towar na półkach pozostał nieruszony. Zginęły natomiast pieniądze z kasy, ale przypuszczalnie utarg w sklepie, którego podstawowym asortymentem było piwo, był niewielki.

- Nie wyklucza się jednak motywu rabunkowego, choć w trakcie śledztwa może się okazać, że było to zabójstwo w afekcie - dodała G. Sikora.

W momencie zbrodni w sklepie oprócz kobiet był też kilkumiesięczny synek młodszej z nich, który spał w wózku na zapleczu. Dziecku, które spędziło tam całą noc, nic się nie stało. Starsza siostra wraz z mężem mieszkała w Kościerzynie. Fakt, że żona nie wróciła na noc do domu, nie wzbudził niepokoju męża. Był przekonany, że obie pojechały do szwagierki do Czerska. Za pomoc w ustaleniu domniemanych sprawców KWP zamierza wyznaczyć nagrodę pieniężną. Na wszelkie informacje policja oczekuje pod bezpłatnym numerem komendy 0 800-677-777.

Agnieszka Mańka

Za serwisem Trójmiasto.pl z dn. 03.06.2002 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 29.11.2010 r.