|
Morderstwo żony dla ubezpieczenia - czerwiec 2004 |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 06.11.2011 r. Sąd utrzymał wyrok ws. brutalnego morderstwa 19 paź, 17:21 JMR / PAP Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał wyrok dożywotniego więzienia dla 38-letniego Gabriela Sz. za zamordowanie ze szczególnym okrucieństwem w 2004 roku swojej żony. Mężczyzna spowodował wypadek samochodowy, a później podpalił nieprzytomną 28-letnią żonę. Chciał w ten sposób wyłudzić ponad pół mln zł odszkodowania za jej śmierć. Sądy zdecydowały, że będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie z więzienia dopiero po 30 latach. Oskarżony nie przyznał się do winy; SA nie uwzględnił odwołania obrony od wyroku sieradzkiego sądu okręgowego. Zastosował korzystniejszą dla oskarżonego kwalifikację prawną zbrodni, ale kary nie zmienił. SA uznał, że sąd pierwszej instancji wskazał wszystkie okoliczności mające wpływ na wymiar kary i prawidłowo je ocenił. - Słusznie uznał, że jest miażdżąca przewaga okoliczności obciążających, a nieliczne łagodzące - powiedziała sędzia Izabela Dercz. Wyrok jest prawomocny; na jego ogłoszeniu nie było oskarżonego i jego obrońcy. Był to drugi proces w tej sprawie. W 2006 roku sądy obu instancji wydały takie same wyroki. Ponowny proces był jednak konieczny, bowiem po kasacji obrony Sąd Najwyższy uchylił wyroki w części dotyczącej kwalifikacji prawnej i wysokości kary. Podtrzymał jednocześnie ustalenia obu sądów. SN zdecydował tak po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 2009 r.; uznał on za niekonstytucyjne ograniczenie tylko do dożywocia lub kary 25 lat więzienia możliwości orzekania przez polskie sądy kar dla sprawców najokrutniejszych zabójstw. Powodem było niedochowanie przez Sejm zgodnej z konstytucją drogi legislacyjnej przy wprowadzaniu w 2005 r. zmiany uchylonego przepisu. Od kwietnia 2009 r. sądy mogły orzekać za to kary począwszy od 8 lat pozbawienia wolności. W grudniu ub. roku prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację Kodeksu karnego, która przywróciła przepisy dotyczące kar dla sprawców najokrutniejszych zabójstw. Grozi za to obecnie co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat, albo dożywocie. Do zbrodni doszło w czerwcu 2004 roku. Jak ustalono Gabriel Sz., przedsiębiorca z Konstantynowa Łódzkiego, zwabił swoją 28-letnią żonę Elizę na leśną drogę. Tam doprowadził do zderzenia auta kobiety z kierowanym przez siebie polonezem. Uwięzioną w samochodzie, nieprzytomną żonę oblał łatwopalnym płynem i podpalił. W wyniku rozległych obrażeń ofiara po trzech tygodniach zmarła w szpitalu. Ustalono, że przed spowodowaniem wypadku Sz. podrobił podpis żony na dwóch polisach ubezpieczeniowych na życie - opiewających w sumie na 580 tys. zł - a także sfałszował umowę kupna poloneza. Wtajemniczył też jednego z kolegów, któremu powiedział, że chce rozbić swój samochód, aby uzyskać odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej. Ten miał go zabrać z miejsca rzekomego wypadku, ale gdy zobaczył, co się stało, uciekł. Prokuratura zarzuciła Sz. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Oskarżony ani w śledztwie, ani przed sądem nie przyznał się do zbrodni. Dowodem świadczącym o tym, że mężczyzna planował zabójstwo był m.in. ślad zapachowy na masce spawalniczej, którą miał w momencie zdarzenia aut. Biegli wykluczyli samozapalenie samochodu, w którym była kobieta; według nich auto zostało podpalone. Autor: JMR Za serwisem Onet z dn. 19.10.2011 r. Zabił żonę dla odszkodowania Policjanci z Łasku (Łódzkie) zatrzymali 31-letniego mieszkańca Konstantynowa Łódzkiego, właściciela prywatnej firmy, podejrzanego o zabójstwo żony. "Mężczyzna chciał w ten sposób uzyskać wysokie odszkodowanie od firm ubezpieczeniowych" - poinformował nadinspektor Tomasz Klimczak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Dodał, że zabójstwo zostało dokonane "w sposób brutalny, z pełną premedytacją i z niskich pobudek". Według policji, do zdarzenia doszło w połowie czerwca tego roku na leśnej drodze w miejscowości Wodzierady. Funkcjonariusze zostali powiadomieni o wypadku samochodowym i płonącym aucie. Na miejscu okazało się, że doszło tam do zderzenia seata toledo z polonezem truckiem. Seat spłonął doszczętnie, a poważne poparzenia odniosła 28-letnia kierująca seatem. W wyniku obrażeń kobieta zmarła w szpitalu. Kierowca poloneza zbiegł, nie udzielając pomocy. Okazało się, że polonez został niedawno sprzedany, ale nowy właściciel nie figurował w żadnej bazie danych osobowych. Umowa była sfałszowana. Policjanci ustalili jednak, że jechał nim 31-letni małżonek ofiary. Jak powiedział Klimczak, okazało się, że mężczyzna zaplanował morderstwo żony, bo chciał w ten sposób uzyskać wysokie odszkodowanie od firm ubezpieczeniowych, w których wcześniej ubezpieczył małżonkę na kilkaset tysięcy złotych. Zdaniem policji, 31-latek zaplanował wypadek drogowy. W plan częściowo wtajemniczył kolegę, tłumacząc mu, że chce rozbić swój samochód, aby uzyskać za niego odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej. "Po kupnie poloneza wywabił telefonicznie swoją żonę z pracy, prosząc ją aby się zwolniła i przyjechała pilnie w okolice wioski Wodzierady w powiecie łaskim, gdzie rzekomo chciał jej pokazać działkę, którą zamierzali kupić. Tam doprowadził do zderzenia z jej seatem, wcześniej usuwając z poloneza znaki identyfikacyjne, a gdy kobieta została uwięziona w rozbitym samochodzie, oblał go łatwopalnym płynem, podpalił i uciekł" - wyjaśnił Klimczak. Kobieta z poważnymi poparzeniami trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Śledztwo w tej sprawie toczy się nadal. Łascy policjanci wyjaśniają i ustalają wszystkie okoliczności i wątki sprawy. Trwają ekspertyzy sądowe mające udzielić m.in. odpowiedzi na pytanie, jakiej substancji użył sprawca do podpalenia samochodu. Mężczyzna został aresztowany. Grozi mu kara dożywotniego więzienia. Za serwisem WP z dn. 04.08.2004 r.
|
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 14.09.2004 r. |
||