Publicystyka na temat kary śmierci

Aktualizacja 10.03.2000 r.

Strona główna

Serwis ZSRE czyli UE
Witryna uniosceptyków

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Artykuł z tygodnika "Najwyższy CZAS!" z nr. 11/2000:

Jakie są moralne argumenty za karą śmierci? Nie pytam o argumenty praktyczne, gdyż te dobrze znam i oczywiście się z nimi zgadzam. Szkoda czasu na dyskusje z lewackimi bzdurami, np. „argumentami”, że podobno KS nie odstrasza (to może by ktoś wyraźnie powiedział, że KS zachęca do zbrodni? Bo przecież skoro część mordów popełniają recydywiści, to powieszenie paru niedoszłych recydywistów wymaga, aby pozostali zwiększyli wydajność, oczywiście w celu udowodnienia, iż KS nie odstrasza...).
W poniższych rozważaniach często będzie padać nazwisko Janusza Korwin-Mikkego – z dwóch powodów. Po pierwsze, Prezes UPR wysuwał wiele różnych argumentów za karą śmierci. Po drugie, argumenty to często kontrowersyjne i jako takie stanowią wdzięczny materiał dla polemisty.
Bodaj JKM właśnie pisał mniej więcej coś takiego, że KS to poważne traktowanie człowieka. Człowiek jest istotą godną i odpowiedzialną; w imię jego poważnego traktowania jasno się stwierdza: „za to i za to będziesz wisiał”. Mam nadzieję, że zbytnio nie przekręciłem. Niestety, nie rozumiem tego argumentu. Konsekwencja w egzekwowaniu prawa jest (być może) koniecznym warunkiem godnego traktowania człowieka, ale przecież nie dostatecznym! Równie dobrze prawo mogłoby karać śmiercią np. drobnych złodziejaszków (albo np. czeszących się na lewą stronę czy chodzących do kościoła).
Inny argument pochodzi od Ryszarda Legutki. Filozof pyta, czy istnieją winy tak cieżkie, że odebranie życia nie jest karą zbyt wielką – i odpowiada twierdząco. Argument ma swoją wagę, ale moim zdaniem ma też uchybienia. Łatwo sobie wyobrazić zbrodnie tak ciężkie, iż nie tylko kara śmierci nie jest zbyt wielka, ale także kara śmierci poprzedzona lekkimi czy umiarkowanymi torturami (np. pobiciem mordercy do nieprzytomności). Na tortury jednak nie godzimy się – można tu twierdzić, że z innych przyczyn, ale czy owe inne przyczyny nie podważają również zasadności kary głównej?
A jakie argumenty wysuwano z pozycji religijnych (mówmy tylko o chrześcijaństwie)? Interesujące, że Biblia dla jednych jest potwierdzeniem słuszności KS, a zdaniem innych właśnie odwrotnie...
Przenieśmy się w rok 2007; oto fragment fikcyjnego listu Janusza Korwin-Mikkego, „Prezydenta i Regenta Polski” do „Jego Świątobliwości Jana XXIV” („Angora” nr 32/98). „Wasza Świątobliwość powołuje się na przykład Chrystusa... Ja też się nań powołam! Otóż prawdą jest, że Chrystus obiecał łotrowi, który wykazał żal za grzechy, miejsce w Niebie – ale nie zdjął go z krzyża i nie przeniósł w jakieś miejsce nie będące pod władzą Cesarza – co przecież, jako Bóg, łatwo mógł zrobić! Czy wasza Świątobliwość chce oskarżyć Jezusa Chrystusa o popełnienie zbrodni przez zaniechanie?? Jeśli nie – to trzeba przyjąć, że Chrystus celowo dopuścił, by ów łotr skonał!” Strzał wydaje się chybiony. Przecież Bóg dopuszcza ludzkie zło; czy miałby dlatego być winnym „popełnienia zbrodni przez zaniechanie”? Można argumentować, że Jezus, bohater Ewangelii, piętnował zło, jakie napotkał na Swej drodze. Zauważmy jednak, że nic nie zrobił, aby powstrzymać zbrodnię popełnioną właśnie na Nim samym! Stąd wniosek, że analogicznie kara śmierci w ogóle mogła być niemoralna, a mimo to nie spotkała się ze sprzeciwem Jezusa. Historia z Golgoty jest jednak pewną sugestią „za”, tylko że zdecydowanie niekonkluzywną. Innym przykładem słabego argumentu „za” jest sformułowanie św. Pawła o władzy, która „nosi miecz”. Czy Apostoł miał na myśli tylko władzę sobie współczesną? Chyba jednak uważał, że „miecz” jest jej nieodłącznym atrybutem, niezależnie od czasów. Skądinąd wiemy, iż „wszelka władza pochodzi od Boga”. Czyżby nieprawość miała być wpisana w jej naturę? Rozumowanie to sugeruje dopuszczalność kary śmierci, ale znów trudno o kategoryczność.
Jak wiadomo, niezbyt dawno sam Ojciec Święty zadeklarował się jako przeciwnik kary śmierci i zaapelował o jej zniesienie. W świetle innych wypowiedzi JKM papież jest heretykiem! Panie Prezesie, proszę postąpić po męsku i stwierdzić jasno: albo Jan Paweł II jest heretykiem, albo argumenty biblijne przemawiające za KS nie pozwalają jednak na postawienie kropki nad „i”. Zresztą i sformułowanie w najnowszym Katechizmie Kościoła Katolickiego jest ciekawe. Stosowny artykuł przyzwala na karę śmierci (ściślej mówiąc, nie wyklucza jej), ale – co już zwykle publicyści konserwatywni pomijają! –stosowanie jej mocno uzależnia od okoliczności. Przytoczmy fragment art. 2267, w wersji poprawionej przez Kongregację Nauki Wiary i zatwierdzonej 25 kwietnia 1998 r.: „Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej. (...)” (następne zdanie oraz art. 2266 są również znaczące; odsyłam do KKK).
Kara śmierci, w moim rozumieniu nauki Kościoła, ma być obroną konieczną społeczeństwa. Jeśli inne środki „obronne” (dożywocie? resocjalizacja?) są możliwe i skuteczne, to z KS należy zrezygnować. Może papież uznał, że w dzisiejszych czasach te inne środki już wystarczą (gdzie? Na całym świecie czy tylko w krajach najwyżej rozwiniętych?).
Oczywiście, jest to kwestia mocno sporna i drażliwa. Czy dożywocie jest rzeczywiście bardziej humanitarną karą? Czy społeczeństwo ma łożyć niemałe koszty na utrzymanie zbrodniarzy? Jaką mamy gwarancję, że bandyta nie ucieknie, albo że jego koleżkowie nie porwą zakładników? (To drugie jest może kiepskim argumentem; przecież zakładnicy mogą być porwani i przed ewentualną egzekucją.) Zdajemy wreszcie sobie sprawę, jak „miękkie” są dzisiejsze rządy i sądy, i skłonne do amnestii... Ciekawe, że (przynajmniej w moim rozumieniu art. KKK) kwestia moralna jest tu uzależniona od okoliczności praktycznych; ciekawe i nieoczekiwane... Może się tu gdzieś mylę...
Na koniec pozwolę sobie na prywatną opinię. Jestem zwolennikiem kary głównej, ale nie widzę wyraźnych silnych pozytywnych argumentów moralnych za jej stosowaniem. Wystarczy mi, że nie jest ona wykluczona przez Kościół (którego nauce, jako katolik, przecież muszę się podporządkować). Kara śmierci zawsze jest złem (tylko że, być może, czasem złem koniecznym) i sądzę, że język współczesnego Kościoła, ostrożny i nie dający się łatwo przełożyć na konkretne ścisłe rozwiązania praktyczne, prawdę tę potwierdza. KS jest środkiem, nie celem – jeśli inne środki pozwolą na osiągnięcie tego samego celu (jak to ocenić?), to w myśl nauki Kościoła, z kary głównej należałoby zrezygnować. Interesujące byłoby porównanie nowego KKK z wypowiedziami Ojców Kościoła w tej kwestii... Nie oczekuję sprzeczności (odrzucam teorie o lewicowym spisku w Watykanie i tym podobne), przeciwnie: raczej komplementarności.
Ciekaw jestem Państwa opinii. Zapraszam do dyskusji; gdyby miała ona być zbyt teoretyczna i nużąca dla większości Czytelników, to proszę o kontakt e-mailowy (SGrabow@zly.kis.p.lodz.pl).

 

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 10.03.2000 r.