Artykuł z tygodnika
"Najwyższy CZAS!" z nr. 11/2000:
Jakie są moralne
argumenty za karą śmierci? Nie pytam o argumenty praktyczne, gdyż te
dobrze znam i oczywiście się z nimi zgadzam. Szkoda czasu na dyskusje
z lewackimi bzdurami, np. argumentami, że podobno KS nie odstrasza
(to może by ktoś wyraźnie powiedział, że KS zachęca do zbrodni? Bo przecież
skoro część mordów popełniają recydywiści, to powieszenie paru niedoszłych
recydywistów wymaga, aby pozostali zwiększyli wydajność, oczywiście
w celu udowodnienia, iż KS nie odstrasza...).
W poniższych rozważaniach często będzie padać nazwisko Janusza Korwin-Mikkego
z dwóch powodów. Po pierwsze, Prezes UPR wysuwał wiele różnych argumentów
za karą śmierci. Po drugie, argumenty to często kontrowersyjne i jako
takie stanowią wdzięczny materiał dla polemisty.
Bodaj JKM właśnie pisał mniej więcej coś takiego, że KS to poważne traktowanie
człowieka. Człowiek jest istotą godną i odpowiedzialną; w imię jego
poważnego traktowania jasno się stwierdza: za to i za to będziesz wisiał.
Mam nadzieję, że zbytnio nie przekręciłem. Niestety, nie rozumiem tego
argumentu. Konsekwencja w egzekwowaniu prawa jest (być może) koniecznym
warunkiem godnego traktowania człowieka, ale przecież nie dostatecznym!
Równie dobrze prawo mogłoby karać śmiercią np. drobnych złodziejaszków
(albo np. czeszących się na lewą stronę czy chodzących do kościoła).
Inny argument pochodzi od Ryszarda Legutki. Filozof pyta, czy istnieją
winy tak cieżkie, że odebranie życia nie jest karą zbyt wielką i odpowiada
twierdząco. Argument ma swoją wagę, ale moim zdaniem ma też uchybienia.
Łatwo sobie wyobrazić zbrodnie tak ciężkie, iż nie tylko kara śmierci
nie jest zbyt wielka, ale także kara śmierci poprzedzona lekkimi czy
umiarkowanymi torturami (np. pobiciem mordercy do nieprzytomności).
Na tortury jednak nie godzimy się można tu twierdzić, że z innych
przyczyn, ale czy owe inne przyczyny nie podważają również zasadności
kary głównej?
A jakie argumenty wysuwano z pozycji religijnych (mówmy tylko o chrześcijaństwie)?
Interesujące, że Biblia dla jednych jest potwierdzeniem słuszności KS,
a zdaniem innych właśnie odwrotnie...
Przenieśmy się w rok 2007; oto fragment fikcyjnego listu Janusza Korwin-Mikkego,
Prezydenta i Regenta Polski do Jego Świątobliwości Jana XXIV (Angora
nr 32/98). Wasza Świątobliwość powołuje się na przykład Chrystusa...
Ja też się nań powołam! Otóż prawdą jest, że Chrystus obiecał łotrowi,
który wykazał żal za grzechy, miejsce w Niebie ale nie zdjął go z
krzyża i nie przeniósł w jakieś miejsce nie będące pod władzą Cesarza
co przecież, jako Bóg, łatwo mógł zrobić! Czy wasza Świątobliwość
chce oskarżyć Jezusa Chrystusa o popełnienie zbrodni przez zaniechanie??
Jeśli nie to trzeba przyjąć, że Chrystus celowo dopuścił, by ów łotr
skonał! Strzał wydaje się chybiony. Przecież Bóg dopuszcza ludzkie
zło; czy miałby dlatego być winnym popełnienia zbrodni przez zaniechanie?
Można argumentować, że Jezus, bohater Ewangelii, piętnował zło, jakie
napotkał na Swej drodze. Zauważmy jednak, że nic nie zrobił, aby powstrzymać
zbrodnię popełnioną właśnie na Nim samym! Stąd wniosek, że analogicznie
kara śmierci w ogóle mogła być niemoralna, a mimo to nie spotkała się
ze sprzeciwem Jezusa. Historia z Golgoty jest jednak pewną sugestią
za, tylko że zdecydowanie niekonkluzywną. Innym przykładem słabego
argumentu za jest sformułowanie św. Pawła o władzy, która nosi miecz.
Czy Apostoł miał na myśli tylko władzę sobie współczesną? Chyba jednak
uważał, że miecz jest jej nieodłącznym atrybutem, niezależnie od czasów.
Skądinąd wiemy, iż wszelka władza pochodzi od Boga. Czyżby nieprawość
miała być wpisana w jej naturę? Rozumowanie to sugeruje dopuszczalność
kary śmierci, ale znów trudno o kategoryczność.
Jak wiadomo, niezbyt dawno sam Ojciec Święty zadeklarował się jako przeciwnik
kary śmierci i zaapelował o jej zniesienie. W świetle innych wypowiedzi
JKM papież jest heretykiem! Panie Prezesie, proszę postąpić po męsku
i stwierdzić jasno: albo Jan Paweł II jest heretykiem, albo argumenty
biblijne przemawiające za KS nie pozwalają jednak na postawienie kropki
nad i. Zresztą i sformułowanie w najnowszym Katechizmie Kościoła Katolickiego
jest ciekawe. Stosowny artykuł przyzwala na karę śmierci (ściślej mówiąc,
nie wyklucza jej), ale co już zwykle publicyści konserwatywni pomijają!
stosowanie jej mocno uzależnia od okoliczności. Przytoczmy fragment
art. 2267, w wersji poprawionej przez Kongregację Nauki Wiary i zatwierdzonej
25 kwietnia 1998 r.: Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są
w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania
kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony
ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeżeli jednak środki
bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed
napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ
są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej
odpowiadają godności osoby ludzkiej. (...) (następne zdanie oraz art.
2266 są również znaczące; odsyłam do KKK).
Kara śmierci, w moim rozumieniu nauki Kościoła, ma być obroną konieczną
społeczeństwa. Jeśli inne środki obronne (dożywocie? resocjalizacja?)
są możliwe i skuteczne, to z KS należy zrezygnować. Może papież uznał,
że w dzisiejszych czasach te inne środki już wystarczą (gdzie? Na całym
świecie czy tylko w krajach najwyżej rozwiniętych?).
Oczywiście, jest to kwestia mocno sporna i drażliwa. Czy dożywocie jest
rzeczywiście bardziej humanitarną karą? Czy społeczeństwo ma łożyć niemałe
koszty na utrzymanie zbrodniarzy? Jaką mamy gwarancję, że bandyta nie
ucieknie, albo że jego koleżkowie nie porwą zakładników? (To drugie
jest może kiepskim argumentem; przecież zakładnicy mogą być porwani
i przed ewentualną egzekucją.) Zdajemy wreszcie sobie sprawę, jak miękkie
są dzisiejsze rządy i sądy, i skłonne do amnestii... Ciekawe, że (przynajmniej
w moim rozumieniu art. KKK) kwestia moralna jest tu uzależniona od okoliczności
praktycznych; ciekawe i nieoczekiwane... Może się tu gdzieś mylę...
Na koniec pozwolę sobie na prywatną opinię. Jestem zwolennikiem kary
głównej, ale nie widzę wyraźnych silnych pozytywnych argumentów moralnych
za jej stosowaniem. Wystarczy mi, że nie jest ona wykluczona przez Kościół
(którego nauce, jako katolik, przecież muszę się podporządkować). Kara
śmierci zawsze jest złem (tylko że, być może, czasem złem koniecznym)
i sądzę, że język współczesnego Kościoła, ostrożny i nie dający się
łatwo przełożyć na konkretne ścisłe rozwiązania praktyczne, prawdę tę
potwierdza. KS jest środkiem, nie celem jeśli inne środki pozwolą
na osiągnięcie tego samego celu (jak to ocenić?), to w myśl nauki Kościoła,
z kary głównej należałoby zrezygnować. Interesujące byłoby porównanie
nowego KKK z wypowiedziami Ojców Kościoła w tej kwestii... Nie oczekuję
sprzeczności (odrzucam teorie o lewicowym spisku w Watykanie i tym podobne),
przeciwnie: raczej komplementarności.
Ciekaw jestem Państwa opinii. Zapraszam do dyskusji; gdyby miała ona
być zbyt teoretyczna i nużąca dla większości Czytelników, to proszę
o kontakt e-mailowy (SGrabow@zly.kis.p.lodz.pl).