Morderstwo męża - Biały Dunajec 07.2000

Strona główna

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 20.10.2004 r.

Trup pod podłogą

Ewa zabiła narzeczonego i zakopała razem z rowerem

- Od samego początku czułam, że ona mojego Jasia, ubitego, trzyma u siebie w domu - Aniela Lichaj (69 l.), płacząc gładzi zdjęcie syna. Przystojnego górala zamordowała przed czterema laty i ukryła wraz z... rowerem pod podłogą w przedpokoju swego domu narzeczona, Ewa Ż. (25 l.).

Rok później wyszła za mąż i urodziła dziecko. Z rodziną i trupem pod jednym dachem mieszkała do wtorku, gdy zbrodnię odkryli policjanci z krakowskiej policji. Zabójczyni została właśnie tymczasowo aresztowana przez zakopiański sąd. Przyznała się do morderstwa. Tłumaczy się, że nie za bardzo chciała już być ze swoją wieloletnią sympatią.

Miłość jak z romansu

W Białym Dunajcu, wsi pod Zakopanem, nie mogą uwierzyć, że Ewa potrafiła zamordować swego ukochanego Jaśka.

- Jak się poznali, ona miała 14 lat, syn był dwukrotnie starszy - wspomina matka zabitego. - Z początku spotykali się po kryjomu.

To była miłość z wzajemnością. Wszędzie razem ich widywano.

Jan Lichaj czasami nocował u swej dziewczyny, w nowo budowanym domu. 17 lipca 2000 roku pojechał do niej w odwiedziny rowerem. Dopiero gdy nie było go trzy dni, rodzina zaniepokoiła się. Matka Jaśka spotkała na drodze Ewę i zapytała ją o syna. Odpowiedziała, że Jaśka u niej nie było.

Aniela Lichaj zgłosiła na policji zaginięcie syna. Powiedziała, że na pewno zabiła go Ewa i trzyma w swoim domu. - Serce matki tak mówiło - wspomina kobieta. - Ale go nie znaleźli.

Z trupem pod dachem

Ewa Ż. rozpoczęła życie od nowa.

Dziesięć miesięcy po zniknięciu Jaśka Ewa wyszła za mąż za Stanisława C. Wkrótce urodziła mu córeczkę. Razem zamieszkali u niej, w ładnym góralskim domu.

Po trzech latach od zaginięcia jej byłego narzeczonego sprawą w końcu zainteresowali się policjanci.

- Przypuszczaliśmy, że ten mężczyzna został zabity - mówi nam oficer ze specjalnej grupy KWP w Krakowie zajmującej się rozwiązywaniem najtrudniejszych zagadek kryminalnych. Ewa Ż. podczas przesłuchania przyznała się do zabójstwa Jaśka. Wyznała też, że zwłoki zakopała, wraz z rowerem, pod podłogą w przedpokoju.

Policjanci przystąpili do pracy. Po kilkudziesięciu minutach wykopali szkielet mężczyzny i jego rower.

Biały Dunajec, Mirosław Koźmin

Za dziennikiem "Super Express" z dn. 07.10.2004 r.


Cztery lata ze zwłokami

Policja zatrzymała 25-letnią mieszkankę Białego Dunajca na Podhalu, która pod podłogą swojego domu ukrywała zwłoki zabitego przed czterema laty mężczyzny. Po zatrzymaniu kobieta przyznała się do zabójstwa.

Zamordowany mężczyzna był uznawany za zaginionego i poszukiwany od lipca 2000 r. Mieszkańcy Białego Dunajca pamiętają go jako narzeczonego zatrzymanej kobiety.

Ciało mężczyzny zostało zakopane pod podłogą przedpokoju budowanego wówczas, ale już częściowo zamieszkanego, domu. Obok szkieletu mężczyzny policjanci znaleźli też jego rower.

Rzecznik zakopiańskiej policji, podinspektor Jan Szymański powiedział, że motywy, którymi kierowała się kobieta, nie do końca są znane, nie wiadomo też, w jaki sposób mężczyzna zginął. Szymański zastrzegł, że w trosce o dobro śledztwa policja nie może ujawnić lub potwierdzić wielu szczegółów sprawy. Pytany, czy udało się ustalić z całkowitą pewnością, że kobieta przy zabójstwie nie korzystała z pomocy innej osoby, policjant odparł, że na obecnym etapie śledztwa niczego nie można wykluczać.

Cztery lata temu 35-letni wówczas Jan L. z Białego Dunajca pojechał na rowerze do dziewczyny mieszkającej w tej samej miejscowości. Od tej pory ślad po nim zaginął. Prowadzone wówczas śledztwo nie przyniosło rezultatu i sprawę odłożono do akt. Upłynęło kilka lat. W tym czasie kobieta wyszła za mąż, urodziła dziecko. Mieszkała z rodziną w domu, w którym ukryte były zwłoki.

- Zbrodnię wykryli policjanci z wydziału Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, do którego przylgnęła nazwa "archiwum x". Wydział ten zajmuje się niewykrytymi zbrodniami sprzed lat. Pomagali im policjanci z Komendy Powiatowej w Zakopanem - powiedział podinspektor Szymański.

- Po sprawdzeniu poufnych informacji, które ostatnio dotarły do policji, funkcjonariusze wydziału zaczęli podejrzewać, że za zniknięciem mężczyzny stoi kobieta, do której pojechał w lipcu 2000 r. Po przedstawieniu dowodów, zatrzymana przyznała się do zabójstwa i wskazała miejsce ukrycia zwłok - powiedział Szymański.

Policja wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie kobiety. Dziś zatrzymana była przesłuchiwana przez prokuratora.

Za serwisem INTERIA.PL z dn. 06.10.2004 r.


Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 20.10.2004 r.