|
Morderstwo Radosława P. z Brzegu w grudniu 2000 r. |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 14.04.2002 r. PONAD ROK UKRYWAŁA SIĘ W NIEMCZECH Młoda zabójczyni zatrzymana W Niemczech zatrzymano 20-letnią Angelikę Pilarczyk, która była poszukiwana listem gończym za udział w zabójstwie Radosława P. z Brzegu. Mężczyzna zginął 6 grudnia 2000 roku podczas pobytu na przepustce z więzienia w Opolu. Dziś już wiadomo, że zbrodnię zaplanowała jego żona - 25-letnia Jolanta P. wraz ze swym kochankiem - 20-letnim Piotrem P. Angelika Pilarczyk im pomagała. W drodze z więzienia w Opolu do Brzegu Piotr P. został zabity w samochodzie strzałem w tył głowy. Trójka zabójców planowała zakopać ciało w lesie, ale samochód ugrzązł na polanie między Karczowem a Skarbimierzem i musieli go tam porzucić. Piotr i Angelika z bronią uciekli, a Jolanta P. dotarła do policji, której opowiedziała bajeczkę o przypadkowym autostopowiczu, który miał zabić jej męża. Martwego Piotra P. siedzącego na przednim siedzeniu samochodu z dziurą w głowie znaleziono następnego dnia rano. Policjanci prowadzący sprawę szybko zorientowali się, że Jolanta P., relacjonując wydarzenia z 6 grudnia, kłamie. Razem z Piotrem P. została zatrzymana na cmentarzu w Brzegu tuż po pogrzebie Radosława P. Angelika po zabójstwie pozbyła się broni (którą potem odnaleziono) i przy pomocy rodziny uciekła do Niemiec. 21 grudnia 2000 roku Prokuratura Okręgowa w Opolu rozesłała za nią list gończy. - Angelika P. została zatrzymana przez policję niemiecką 30 grudnia 2001 roku w mieście Luenburg - poinformował w piątek "NTO" Roman Wawrzynek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Rozpoczęła się już procedura zmierzająca do ekstradycji zatrzymanej do Polski. Prokuratura Okręgowa w Opolu po skompletowaniu wszystkich niezbędnych materiałów przesyła je do Ministerstwa Sprawiedliwości, a to z kolei zwraca się do niemieckiego ministerstwa o wydanie zatrzymanej. Angelice Pilarczyk, podobnie jak dwóm pozostałym osobom zamieszanym w to zabójstwo, grozi kara więzienia nie mniejsza niż 12 lat, 25 lat lub dożywocie. Michał Wandrasz Za dziennikiem "Nowa Trybuna Opolska" z dn. 05.01.2002 r. BAŁA SIĘ, ŻE NIE DA JEJ ZGODY NA ROZWÓD Żona zabiła męża Zaplanowała zabójstwo, nadzorowała je i zdobyła pistolet. Jej kochanek pociągnął za spust. Zwłoki planowali ukryć w lesie. Prokuratura Rejonowa w Opolu skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko 26-letniej Jolancie I. oraz jej 21-letniemu kochankowi, Piotrowi P. Obydwojgu prokurator zarzuca zabójstwo 28-letniego Radosława P., męża Jolanty. Zdarzenie miało miejsce 6 grudnia ubiegłego roku. Radosław, który odbywał karę pozbawienia wolności w zakładzie półotwartym w Opolu Sławicach, tego dnia wychodził na kilkugodzinną przepustkę. Żona - mająca precyzyjny plan zbrodni - podjechała po niego samochodem, w którym siedziała także jej znajoma Angelika P. (poszukiwana listem gończym, mająca na swoim koncie kilka pobytów w zakładzie poprawczym). Jej rola miała polegać na potwierdzeniu wersji Jolanty I. oraz ukryciu broni. Ruszyli trasą Opole - Skorogoszcz, po drodze dosiadł się do nich młody mężczyzna, czekający na poboczu. Jak się później okazało, kochanek Jolanty. Do zbrodni doszło w lesie koło Karczowa. - Żona odwracała uwagę męża, opowiadała mu o dzieciach, pokazywała zdjęcia. W tym czasie kochanek wyjął broń i z tylnego siedzenia strzelił Radosławowi P. w tył głowy - opowiada Roman Wawrzynek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu. Początkowo planowali ukryć zwłoki w lesie. Ale ponieważ ich samochód utkwił na mostku na rowie melioracyjnym, każde z pasażerów na własną rękę wróciło do Brzegu, wcześniej ustalając wersję wydarzeń. Radosław P. miał być ofiarą nieznajomego przypadkowo zabranego autostopowicza. - Jolanta I. złapała stopa, po drodze bardzo dramatycznie opowiadała o tym, że ktoś strzelił do jej męża, a jej o mało nie zabił. Taką wersję opowiedziała początkowo policji - dodaje Wawrzynek. Policjanci mieli jednak dużo wątpliwości, a w ich rozwianiu pomogły dopiero ekspertyzy kryminalistyczne, między innymi analiza zapachów. Pokazały one, że Piotr P. był w czasie zbrodni w aucie. Policjanci zatrzymali sprawców zbrodni tuż po pogrzebie. Jolanta przyznała się w końcu do udziału w zabójstwie, Piotr P. - nie. - Oskarżona opowiedziała, jaką gehenną było jej życie u boku męża, przerywane jego ciągłymi pobytami w więzieniu. Mówiła, że mąż był wobec niej agresywny, a gdy zaszła w kolejną ciążę, zmusił ją do jej usunięcia, w tym celu musiała wyjechać na Białoruś. Od czasu aborcji miała do niego głęboki uraz - opowiada rzecznik prokuratury. Jolanta I. zakochała się w Piotrze P., w chwili zbrodni była z nim w ciąży. Ale wiedziała, że mąż jest tak zaborczy, że nigdy nie zgodzi się na rozwód. Dlatego wymyśliła i przygotowała zabójstwo, zdobyła nielegalną broń - pistolet kalibru 7,65, zaangażowała do udziału w zbrodni koleżankę i kochanka, doskonale zresztą znanego brzeskiej policji. - W więzieniu oskarżona urodziła trzecie dziecko, które ma w tej chwili 3 miesiące, starsze dzieci są w wieku 9 i 4 lata. Przebywa w zakładzie karnym dla matek z dziećmi w Grudziądzu - mówi Roman Wawrzynek. Oskarżonym grozi kara od 12 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Ewa Kosowska-Korniak Za dziennikiem "Nowa Trybuna Opolska" z dn. 06.11.2001 r.
|
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 14.04.2002 r. |
||