Morderstwo 5 niemowląt w Czerniejowie (Lubelskie) - zbrodnie w latach 1992 - 2003

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 03.12.2010

SN oddalił kasację ws. zabójstwa noworodków w Czerniejowie

Czwartek, 2 grudnia (11:48)

Sąd Najwyższy oddalił kasację w sprawie głośnego zabójstwa pięciorga noworodków. Ich zwłoki odkryto w 2003 r. w beczce po kiszonej kapuście w Lubelskiem. Matkę skazano na 25 lat więzienia, ojca - na 8 lat (tylko za podżeganie do jednej z tych zbrodni). W kasacji obrona wnosiła o uchylenie wyroków skazujących.

Do zabójstw kolejno rodzonych dzieci (czterech chłopców i dziewczynki) dochodziło w latach 1992-1998, kiedy rodzina K. mieszkała w Lublinie. Jolanta K. rodziła dzieci w wannie i topiła je. Ciała przechowywała w domowej zamrażarce. Kiedy rodzina przeniosła się do Czerniejowa pod Lublinem, kobieta przewiozła tam też ciała. Początkowo trzymała je w zamrażarce, potem przełożyła do beczki. Zwłoki znalazły córki małżeństwa K.

Prokuratura oskarżyła kobietę o pięć zabójstw; jej męża Andrzeja K. - o podżeganie do wszystkich tych zbrodni. Jolanta K. jest aresztowana od 2003 r. Andrzej K. był w areszcie przez pewien czas. Mąż nie przyznawał się do winy; twierdził, że nie wiedział o kolejnych ciążach żony.

W lipcu 2009 r. Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Jolantę K. na 25 lat więzienia za pięciokrotne zabójstwo, a Andrzeja K. na 12 lat więzienia - za nakłanianie do tych pięciu czynów. W lutym tego roku Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał wyrok wobec kobiety, a mężczyźnie złagodził karę do 8 lat. SA uznał, że jest on winny jedynie podżegania do zabójstwa pierwszego z zabitych noworodków. Od pozostałych czynów uniewinniono go, bo SA ocenił, że nie ma dowodów, by wiedział o pozostałych ciążach żony i że podżegał ją do zabijania dzieci. Zdaniem SA, mimo to jest on odpowiedzialny moralnie.

Za serwisem RMF24 z dn. 02.12.2010 r.

SN oddalił kasację ws. zabójstwa noworodków w Czerniejowie

Obrona chciała uchylenia wyroków. Sąd Najwyższy utrzymał je jednak w mocy. Odrzucił tym samym kasację skazanych ws. zabójstwa pięciorga noworodków, których zwłoki odkryto w 2003 r. w beczce po kiszonej kapuście w Czerniejowie w Lubelskiem.

Do zabójstw kolejno rodzonych dzieci (czterech chłopców i dziewczynki) dochodziło w latach 1992-1998, kiedy rodzina K. mieszkała w Lublinie. Jolanta K. rodziła dzieci w wannie i topiła je. Ciała przechowywała w domowej zamrażarce. Kiedy rodzina przeniosła się do Czerniejowa pod Lublinem, kobieta przewiozła tam też ciała. Początkowo trzymała je w zamrażarce, potem przełożyła do beczki. Zwłoki znalazły córki małżeństwa K., kiedy babcia kazała im wyrzucić zawartość beczki, z której rozchodził się fetor.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie oskarżyła kobietę o pięć zabójstw; jej męża Andrzeja K. - o podżeganie do wszystkich tych zbrodni.W pierwszym wyroku w 2006 r. SO w Lublinie skazał Jolantę K. na dożywocie, w drugim w 2008 r. - na 25 lat więzienia. Jej męża dwukrotnie uniewinniał. Oba wyroki uchylił potem Sąd Apelacyjny w Lublinie. Andrzej K. nie przyznawał się do winy; twierdził, że nie wiedział o kolejnych ciążach żony. Zeznania kobiety - jedyny dowód przeciw mężowi - w dwóch procesach sąd uznał za niewiarygodne i pełne sprzeczności.

Ostatecznie matkę dzieci - Jolantę K. - skazano na 25 lat więzienia za pięciokrotne zabójstwo, a ojca - Andrzeja K. - na 8 lat za podżeganie do jednej ze zbrodni.

Za serwisem Radiozet z dn. 02.12.2010 r.

Zbrodnia w Czerniejowie. Kasacja rodziców oddalona

Karol Adamaszek

2010-12-02, ostatnia aktualizacja 2010-12-02 13:18

Sąd Najwyższy oddalił w czwartek przed południem kasacje obrońców małżeństwa K. z podlubelskiego Czerniejowa. Oznacza to, że wyroki bezwzględnego więzienia dla Jolanty K. (25 lat) oraz Andrzej K. (osiem lat) są ostateczne

Adwokacji oskarżonych domagali się, aby sprawą ponownie zajął się Sąd Apelacyjny w Lublinie.

Sąd Najwyższy uznał, że nie ma do tego podstaw.

Kasacje dotyczyły prawomocnego orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Lublinie z lutego. Andrzej K. został wówczas skazany na osiem lat pozbawienia wolności, jego żona Jolanta K na 25 lat.

Zabójstwa w Czerniejowie

Kobieta, matka czworga dzieci, między 1992 a 1998 rokiem urodziła w domu kolejnych pięcioro. Wszystkie topiła w wannie po czym wkładała do zamrażarki. Potem przełożyła je do beczek, gdzie zostały znalezione. Miała trzy procesy. Za każdym razem, w przeciwieństwie do męża była skazywana na bezwzględne więzienie. Pierwsze dwa wyroki za hipokryzję sądu skrytykowały organizacje kobiece. Argumentami w obronie Jolanty K. były: zła edukacja seksualna, ograniczony dostęp do tanich środków antykoncepcyjnych i przemoc ze strony męża. Cztery lata temu pod listem apelem podpisało się 20 organizacji i ponad 200 osób.

Kto zabijał dzieci?

Jednak sądy miały problem z ustaleniem odpowiedzialności ojca za morderstwa. Jeszcze w śledztwie Jolanta zmieniała wyjaśnienia. Raz twierdziła, że mąż wiedział o ciążach i nakłaniał ją do zabójstw grożąc lub bijąc. Innym razem broniła go, prawdopodobnie dlatego by jej czwórka dzieci miała w domu ojca. W końcu podczas piątego przesłuchania wyznała, że mąż mówił: "Wyrzuć je na śmiecie jak obierki ziemniaków". Te słowa, a za nimi groźby padły, gdy chodziła w ciąży z pierwszym, zamordowanym później dzieckiem. Jolanta K. powtórzyła je przed sądem okręgowym. Dlatego w lutym sąd apelacyjny dał im wiarę jako konsekwentnym i skazał Andrzeja K. za podżeganie do zabójstwa jedynie pierwszego dziecka.

Kobieta tragiczna

W przypadku kolejnych czterech noworodków sąd apelacyjny miał już wątpliwości i rozstrzygnął je na korzyść oskarżonego. - Te śmierci obciążają jego sumienie. Lekceważył swoje obowiązki jako partnera. Nie interesował się problemami żony. Był nastawiony na zaspokojenie własnego, hedonistycznie pojmowanego dobra - piętnował sąd w uzasadnieniu.

Według sądu Andrzej K. był typem człowieka, który takich rzeczy jak ciąża żony mógł nie zauważyć. Tak z resztą było z czwartym dzieckiem, które urodziło się zanim Jolanta K. zaczęła zabijać. Andrzej K. o ciąży dowiedział się... w szpitalu w czasie porodu. O Jolancie K. sąd powiedział: - Kobieta tragiczna i należy jej współczuć, ale to nie przekreśla rozmiaru popełnionych przez nią przestępstw.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 02.12.2010 r.


Wyrok ws. zabicia pięciorga dzieci

PAP

Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w mocy wyrok sądu okręgowego, który skazał Jolantę K. na 25 lat więzienia za zabójstwo swoich pięciorga noworodków. Zwłoki dzieci znaleziono latem 2003 r. w beczce po kiszonej kapuście.

Wobec jej męża Andrzeja K., oskarżonego o podżeganie do tych zbrodni, sąd utrzymał w mocy wyrok 8 lat więzienia wymierzony mężczyźnie za nakłanianie do zabójstwa pierwszego z pięciorga noworodków. Od pozostałych czynów Sąd Apelacyjny Andrzeja K. uniewinnił.

Było to trzecie rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w tej sprawie. W poprzednich dwóch sprawa wracała do ponownego rozpoznania do sądu okręgowego. Poniedziałkowy wyrok jest prawomocny.

Za serwisem Onet z dn. 01.02.2010


Zwłoki noworodków w beczkach; sprawa wraca do sądu

20 lis 09, 13:29 TOK FM

Do Sądu Apelacyjnego w Lublinie wpłynęła apelacja w sprawie wstrząsającego zabójstwa pięciorga noworodków w Czerniejowie w woj. lubelskim - informuje Radio TOK FM.

Lubelski sąd sprawą Jolanty i Andrzeja K. zajmie się po raz trzeci.

W lipcu tego roku sąd skazał matkę na 25 lat więzienia, a ojca na 12 lat. Wcześniej sąd wydał uniewinniający wobec ojca dzieci.

Zwłoki pięciorga noworodków Jolanty i Andrzeja K. znaleziono w beczce po kiszonej kapuście latem 2003 r. Do zbrodni doszło w latach 1992-1998. Kobieta rodziła dzieci w wannie i topiła je. Zwłoki przechowywała w domowej zamrażarce. Rodzina K. mieszkała wtedy w Lublinie. Kiedy przenieśli się do Czerniejowa k. Lublina, kobieta przewiozła zwłoki dzieci; początkowo trzymała je w zamrażarce, a potem przełożyła do beczki.

Za serwisem Onet z dn. 20.11.2009 r.

Do góry...>>


Sąd wydał wyrok ws. noworodków w beczkach

Na 25 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Lublinie Jolantę K. z Czerniejowa za zabójstwo pięciorga jej nowonarodzonych dzieci. Jej męża Andrzeja K. sąd uznał winnym nakłaniania żony do tych zbrodni i skazał go na 12 lat więzienia.

Andrzej K. został też pozbawiony praw publicznych na 4 lata. Wyrok nie jest prawomocny. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami; sąd utajnił też ustne uzasadnienie wyroku.

Zwłoki pięciorga noworodków zostały znalezione w beczce po kiszonej kapuście latem 2003 r. Był to już trzeci proces małżonków K. W poprzednich Jolanta K. została skazana najpierw na dożywocie, w drugim na 25 lat więzienia. Jej męża wcześniej sąd dwukrotnie uniewinnił. Oba wyroki uchylił lubelski sąd apelacyjny.

W poprzednich procesach Jolanta K. przyznawała się do zabicia noworodków. Mówiła, że zrobiła to ze strachu przed mężem, który nie chciał mieć więcej dzieci (małżonkowie już mieli wcześniej czworo), bił ją i znieważał. Andrzej K. nie przyznawał się do winy; utrzymywał, że nic nie wiedział o kolejnych ciążach żony. Zeznania Jolanty K., były jedynym dowodem przeciwko mężowi. W obu poprzednich procesach sąd uznawał je za niewiarygodne i pełne sprzeczności. Kobieta często zmieniała wyjaśnienia i wycofywała się z wcześniejszych twierdzeń.

Do zabójstw noworodków - czterech chłopców i dziewczynki - doszło w latach 1992-1998, kiedy rodzina K. mieszkała w Lublinie. Jolanta K. rodziła dzieci w wannie i topiła je. Ciała przechowywała w domowej zamrażarce. Kiedy rodzina przeniosła się do Czerniejowa k. Lublina, kobieta przewiozła tam też ciała martwych dzieci. Początkowo trzymała je w zamrażarce, a potem przełożyła do beczki.

Zwłoki znalazły córki małżeństwa K., kiedy babcia kazała im wyrzucić na pole zawartość beczki, z której rozchodził się fetor. Jolanta K. opuściła dom na kilka dni przed odkryciem zwłok noworodków. Przez miesiąc poszukiwała jej policja. Została zatrzymana w Lublinie, gdy policja wyznaczyła 5 tys. zł nagrody za wskazanie miejsca jej pobytu.

Za serwisem Onet z dn. 24.07.2009 r.

Do góry...>>


Dzieci w beczce - wyrok uchylony

ZWŁOKI NIEMOWLĄT W BECZCE PO KISZONEJ KAPUŚCIE

Sąd Apelacyjny w Lublinie po raz kolejny uchylił wyrok skazujący Jolantę K. za zabójstwo pięciorga swoich noworodków oraz uniewinniający jej męża Andrzeja K. od zarzutu o podżeganie do tych zbrodni. Zwłoki ich dzieci znaleziono latem 2003 r. w beczce po kiszonej kapuście w domu małżonków, w Czerniejowie, niedaleko Lublina.

Sąd rozpatrywał apelacje prokuratora i obrońcy oskarżonej od wyroku, który zapadł w lipcu w ponownym procesie małżonków K. Sąd Okręgowy skazał wtedy Jolantę K. na 25 lat więzienia, a jej męża uniewinnił uznając, że Andrzej K. nie wiedział o kolejnych ciążach żony.

Sprawa była rozpoznawana ponownie, po tym jak Sąd Apelacyjny uchylił w listopadzie 2006 r. pierwszy wyrok Sądu Okręgowego, który w marcu 2006 skazał Jolantę K. na dożywocie, a Andrzeja K. uniewinnił.

mon/tr

Za serwisem TVN24 z dn. 25.11.2008

Do góry...>>


Zabiła pięcioro noworodków, teraz składa apelację

IAR Sąd apelacyjny w Lublinie rozpatrywał sprawę Jolanty K. oskarżonej o zabójstwo pięciorga swoich noworodków. Przed sądem apelacyjnym stanął także jej mąż oskarżony o podżeganie do tej zbrodni. To już drugi proces apelacyjny małżonków K.

Sąd wyłączył jawność rozprawy. Wyrok zostanie ogłoszony 25 listopada.

Zwłoki dzieci małżeństwa K. znaleziono latem 2003 r. w beczce po kiszonej kapuście, w ich domu w Czerniejowie niedaleko Lublina.

O wyłączenie jawności wnioskowali zarówno obrońcy oskarżonych jak i prokurator. Sąd Apelacyjny przychylił się do tego, uznając, że za wyłączeniem jawności przemawia ważny interes prywatny, w szczególności dzieci stron, oraz intymny charakter sprawy.

Sąd Apelacyjny rozpatrywał apelacje wniesione przez obrońcę oskarżonej i prokuratora od wyroku, jaki zapadł w lipcu tego roku w ponownym procesie małżonków K. w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Sąd skazał Jolantę K. na 25 lat więzienia a jej męża uniewinnił, uznając, że Andrzej K. nie wiedział o kolejnych ciążach żony.

Rzecznik lubelskiego Sądu Apelacyjnego Cezary Wójcik powiedział, że obrońca oskarżonej domagał się złagodzenia kary dla Jolanty K. ewentualnie zmiany kwalifikacji czynu na tzw. dzieciobójstwo (zabicie dziecka w okresie porodu lub pod wpływem jego przebiegu, za co grozi do 5 lat więzienia) lub przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. Natomiast prokuratura nie zgadza się z uniewinnieniem Andrzeja K.

- Wyrok w tej sprawie sąd ogłosi we wtorek, 25 listopada - powiedział Wójcik.

Lubelski Sąd Apelacyjny w listopadzie 2006 r. uchylił pierwszy wyrok sądu okręgowego w sprawie małżonków K. Zapadł on w marcu 2006 r. - Jolanta K. skazana została wówczas na dożywocie, zaś jej mąż także uniewinniony. Sprawa była rozpatrywana ponownie.

Do zabójstwa pięciorga noworodków doszło w latach 1992-1998. Kobieta rodziła dzieci w wannie i topiła je. Zwłoki przechowywała w domowej zamrażarce. Rodzina K. mieszkała wtedy w Lublinie. Kiedy przenieśli się do Czerniejowa, kobieta przewiozła zwłoki dzieci. Początkowo trzymała je w zamrażarce, a potem przełożyła do beczki.

(jks)

Za serwisem WP z dn. 18.11.2008

Do góry...>>


25 lat za zabójstwo pięciorga noworodków

kad, jb 2008-07-10, ostatnia aktualizacja 2008-07-10 14:40

Na taki wyrok skazał we czwartek Sąd Okręgowy w Lublinie Jolantę K. z Czerniejowa pod Lublinem. Jej męża uniewinnił.

Wyrok nie jest prawomocny. Tak prokuratura, jak i pełnomocnicy stron mogą się od niego odwoływać.

Choć cały proces, z uwagi na dobro pozostałych dzieci małżeństw K. toczył się przy drzwiach, zamkniętych w czwartek sąd nieoczekiwanie dla wszystkich pozwolił dziennikarzom na wysłuchanie uzasadnienia wyroku. Przewodniczący składu orzekającego sędzia Jerzy Daniluk jedynie zabronił nagrywania treści uzasadnienia.

- Oskarżona czuła się szczęśliwa i spełniona, kiedy była w ciąży. Ten stan trwał do momentu porodu - powiedział sędzia Daniluk. Zaznaczył, że mąż mógł nie wiedzieć o ciąży żony. - Traktował kobiety instrumentalnie - tłumaczył Daniluk.

Zbrodnia, która wstrząsnęła całą Polską, wyszła na jaw w sierpniu 2003 r., gdy Andrzej K., szykując się do kiszenia kapusty, zlecił synom przeniesienie plastikowej beczki z mieszkania na pole. Podczas toczenia z beczki spadło wieko. W środku były dwie reklamówki ze zwłokami noworodków.

Śledztwo ujawniło dalsze szczegóły zbrodni: do morderstw doszło w latach 1992-98, kiedy małżeństwo K. mieszkało w Lublinie.

Jolanta K. zabijała dzieci (czterech synów i córkę), bo - jak twierdziła - tak kazał jej mąż, który się nad nią znęcał. Schemat morderstw był za każdym razem ten sam. Jolanta K. rodziła dzieci w wannie, topiła je, a ciała przenosiła do zamrażarki.

Gdy po kilku latach rodzina przeprowadziła się do Czerniejowa, kobieta przełożyła zwłoki do beczki po kapuście.

Sąd Okręgowy w Lublinie już raz zajmował się sprawą małżeństwa. W marcu 2006 roku skazał kobietę na dożywocie, a Andrzeja K. uniewinnił. Mężczyzna był oskarżony o podżeganie do zabójstw. Jedyny dowód, jaki miał go obciążać, czyli wyjaśnienia żony, sąd uznał za niewiarygodny. Uwierzył Andrzejowi K. który twierdził, że nie wiedział o ciążach.

Po tym wyroku organizacje kobiece nie kryły oburzenia. - To dla mnie ewidentny skandal - mówiła "Gazecie" Joanna Piotrowska, szefowa fundacji Feminoteka.

Pod listem protestacyjnym do ministra sprawiedliwości podpisało się 20 organizacji i ponad 200 osób, m.in. prof. Wiktor Osiatyński, prof. Magdalena Środa i Krystyna Kofta. Protestowali przeciwko surowemu wyrokowi dla matki dzieci. Według nich sprawiedliwy dla niej byłby pięcioletni wyrok i uznanie męża za głównego winnego zbrodni.

Werdykt sądu zaskarżyła prokuratura i obrońca Jolanty K. Sąd Apelacyjny stwierdził, że w uzasadnieniu pierwszego wyroku nie wskazano przyczyny morderstw. Przywołał też fragment jednej z opinii biegłej, która uważała, że Andrzej K. musiał wiedzieć o ciążach. Sąd okręgowy musiał ponownie zająć się sprawą.

Za "Gazetą Wyborczą" z dn. 10.07.2008

Do góry...>>


Dożywocie dla matki oskarżonej o zabicie pięciorga dzieci

Na karę dożywotniego więzienia skazał lubelski sąd okręgowy Jolantę K. z Czerniejowa, którą uznał winną zabicia swoich pięciorga noworodków. Jej męża, Andrzeja K., sąd uniewinnił od zarzutów podżegania do tych zbrodni. Wyrok jest nieprawomocny.

Latem 2003 r. zwłoki pięciorga dzieci 41-letniej Jolanty i 47-letniego Andrzeja K. - czterech chłopców i dziewczynki - znaleziono w beczce po kiszonej kapuście. Do zbrodni doszło w latach 1992-1998. Jolanta K. rodziła dzieci w wannie i topiła je. Ich zwłoki przechowywała w domowej zamrażarce. Rodzina K. mieszkała wtedy w Lublinie. Kiedy przenieśli się do Czerniejowa k. Lublina, kobieta przewiozła zwłoki dzieci. Początkowo trzymała je w zamrażarce a potem przełożyła do beczki.

Sąd nie znalazł okoliczności łagodzących dla dzieciobójczyni. Jolanta K. w pełni odpowiada za swoje czyny, dla których nie sposób znaleźć usprawiedliwienia. Na ukształtowanie wymiaru kary miały wpływ liczne okoliczności obciążające przy braku istotnych okoliczności mogących chociaż w minimalnym stopniu wpłynąć na zmniejszenie kary - powiedział uzasadniając wyrok sędzia Włodzimierz Śpiewla.

W ocenie sądu Jolanta K. zabijała swoje dzieci z premedytacją i w niezwykle wyrachowany sposób - starannie przygotowywała się do porodu, miała wszystkie potrzebne przedmioty i przewidywała wszelkie możliwe trudności. Porody odbywały się w łazience, co miało ułatwiać sprzątanie, gdyż bardzo starannie zacierała wszelkie ślady, a woda w wannie miała stłumić krzyk dziecka. Wykazywała się opanowaniem, czego dowodzi nocny poród w obecności wszystkich domowników i decyzja o przechowywaniu uśmierconego dziecka pod wanną do rana, aż domownicy opuszczą mieszkanie - mówił sędzia Śpiewla.

Jolanta K. była badana przez biegłych psychiatrów. Stwierdzili oni, że miała zdolność do rozpoznania znaczenia swoich czynów i mogła kierować swoim postępowaniem. Uśmierciła pięcioro własnych dzieci, z których z każdym była przez dziewięć miesięcy w ciąży. Nie zdobyła się na żadną refleksję i nie powstrzymała się od kolejnych zbrodniczych działań. Nie podejmowała żadnych działań, które mogłyby zapobiec powstawaniu kolejnych ciąż prowadzących nieuchronnie do następnych zbrodni - podkreślił sędzia.

Andrzej K. utrzymywał, że nie wiedział o kolejnych ciążach żony. Jedynym dowodem przeciwko niemu były zeznania żony, które sąd uznał za niewiarygodne i pełne sprzeczności. Twierdziła ona, że mąż nie chciał mieć więcej dzieci, nakłaniał do ich zabicia, bił ją i znieważał. Często zmieniała wyjaśnienia i wycofywała się z wcześniejszych twierdzeń.

Biegli stwierdzili u niej typ "nieprawidłowej osobowości", która ułatwia jej takie zachowania, choćby były one absurdalne i nielogiczne. Przed sądem nie potrafiła wyjaśnić skrajnych sprzeczności w swoich wyjaśnieniach dotyczących zarzutów stawianych Andrzejowi K. - powiedział sędzia. Według sądu Jolanta K. usiłowała wytworzyć obraz żony gnębionej przez męża tyrana i alkoholika, ale konflikty między małżonkami - zdaniem sądu - powstały dopiero po 1999 r. a oskarżona przenosiła je w przeszłość.

O tym, że ciąże Jolanty K. były niewidoczne dla otoczenia mówili przed sądem świadkowie - sąsiedzi, najbliżsi znajomi, członkowie rodziny oskarżonych, jak i sama Jolanta K. Nawet gdyby przyjąć, że oskarżony powinien się zorientować, iż jego żona była w ciąży (...) to należało udowodnić, że chciał nakłonić żonę do zabójstw. Taki zamiar nie został udowodniony - powiedział sędzia.

Andrzej K. po ogłoszeniu wyroku nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Wychodził z sali ze łzami w oczach. Jolanta K. ani jej obrońca nie byli obecni na ogłoszeniu wyroku. Prokurator zapowiedziała, że prawdopodobnie złoży apelację od wyroku na Andrzeja K. Wcześniej jednak chciałabym się zapoznać z pisemnym uzasadnieniem wyroku i argumentami dotyczącymi wszystkich dowodów - powiedziała prokurator Jadwiga Nowak. Proces małżonków K. od lipca 2004 r. toczył się za zamkniętymi drzwiami.

Za serwisami WP i Onet z dn. 02.03.2006

Do góry...>>


Dzieci w beczce: Ojciec uniewinniony

02.03.2006 10:10 (aktualizacja 15:57)

Lubelski sąd skazał na dożywocie matkę pięciorga noworodków, których zwłoki znaleziono w beczce w Czerniejowie. Ojca uniewinnił.

Prokurator zażądał dla 41-letniej Jolanty K. dożywocia za zamordowanie dzieci, a dla jej męża, 47-letniego Andrzeja K., 15 lat więzienia za podżeganie do tej zbrodni. Dzisiejszy wyrok jest nieprawomocny.

- Jolanta K. w pełni odpowiada za swoje czyny, dla których nie sposób znaleźć usprawiedliwienia. Na ukształtowanie wymiaru kary miały wpływ liczne okoliczności obciążające przy braku istotnych okoliczności mogących chociaż w minimalnym stopniu wpłynąć na zmniejszenie kary - powiedział uzasadniając wyrok sędzia Włodzimierz Śpiewla.

W ocenie sądu Jolanta K. zabijała swoje dzieci z premedytacją i w niezwykle wyrachowany sposób - starannie przygotowywała się do porodu, miała wszystkie potrzebne przedmioty i przewidywała wszelkie możliwe trudności.

- Porody odbywały się w łazience, co miało ułatwiać sprzątanie, gdyż bardzo starannie zacierała wszelkie ślady, a woda w wannie miała stłumić krzyk dziecka. Wykazywała się opanowaniem, czego dowodzi nocny poród w obecności wszystkich domowników i decyzja o przechowywaniu uśmierconego dziecka pod wanną do rana, aż domownicy opuszczą mieszkanie - mówił sędzia Śpiewla.

Jolanta K. była badana przez biegłych psychiatrów. Stwierdzili oni, że miała zdolność do rozpoznania znaczenia swoich czynów i mogła kierować swoim postępowaniem. - Uśmierciła pięcioro własnych dzieci, z których z każdym była przez dziewięć miesięcy w ciąży. Nie zdobyła się na żadną refleksję i nie powstrzymała się od kolejnych zbrodniczych działań. Nie podejmowała żadnych działań, które mogłyby zapobiec powstawaniu kolejnych ciąż prowadzących nieuchronnie do następnych zbrodni - podkreślił sędzia.

Andrzej K. utrzymywał, że nie wiedział o kolejnych ciążach żony. Jedynym dowodem przeciwko niemu były zeznania żony, które sąd uznał za niewiarygodne i pełne sprzeczności. Twierdziła ona, że mąż nie chciał mieć więcej dzieci, nakłaniał do ich zabicia, bił ją i znieważał. Często zmieniała wyjaśnienia i wycofywała się z wcześniejszych twierdzeń.

Biegli stwierdzili u niej typ "nieprawidłowej osobowości", która ułatwia jej takie zachowania, choćby były one absurdalne i nielogiczne. - Przed sądem nie potrafiła wyjaśnić skrajnych sprzeczności w swoich wyjaśnieniach dotyczących zarzutów stawianych Andrzejowi K. - powiedział sędzia.

Według sądu Jolanta K. usiłowała wytworzyć obraz żony gnębionej przez męża tyrana i alkoholika, ale konflikty między małżonkami - zdaniem sądu - powstały dopiero po 1999 roku, a oskarżona przenosiła je w przeszłość.

O tym, że ciąże Jolanty K. były niewidoczne dla otoczenia mówili przed sądem świadkowie - sąsiedzi, najbliżsi znajomi, członkowie rodziny oskarżonych, jak i sama Jolanta K. - Nawet gdyby przyjąć, że oskarżony powinien się zorientować, iż jego żona była w ciąży, to należało udowodnić, że chciał nakłonić żonę do zabójstw. Taki zamiar nie został udowodniony - powiedział sędzia.

Zwłoki pięciorga noworodków małżeństwa K. . - czterech chłopców i dziewczynki - zostały znalezione latem 2003 roku w beczce po kiszonej kapuście w ich domu w podlubelskim Czerniejowie.

Według ustaleń prokuratury, do zabójstw noworodków doszło w latach 1992-1998. Jolanta K. pod nieobecność domowników rodziła dzieci w wannie i topiła je. Rodzina K. mieszkała wtedy w Lublinie. Kiedy przeprowadzili się do pobliskiego Czerniejowa, Jolanta K. przewiozła zwłoki dzieci. Przechowywała je w domowej zamrażarce. Potem ciała przełożone zostały do beczki po kiszonej kapuście.

Zwłoki dzieci znalazły dwie córki małżeństwa K., którym babka kazała wyrzucić na pole zawartość beczki, z której rozchodził się fetor.

(INTERIA.PL/RMF/PAP)

Za serwisem INTERII z dn 02.03.2006

Do góry...>>


Zabójstwo 5 dzieci: Proces rodziców odroczony

Sąd Okręgowy w Lublinie odroczył do 13 października proces małżeństwa K. z Czerniejowa. Jolanta K. odpowiada za zabójstwo swoich pięciorga noworodków, a jej mąż Andrzej za podżeganie do zabicia dzieci.

Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.

Sąd rozpoczął przesłuchiwanie świadków.

"Sąd zdążył przesłuchać troje z pięciu wezwanych świadków. Zeznawały m.in. dwie córki małżeństwa K." - powiedziała rzeczniczka lubelskiego Sądu Okręgowego Barbara du Chateau.

Rzeczniczka odmówiła podania jakichkolwiek informacji o treści złożonych zeznań. Poinformowała, że przesłuchanie dwóch synów małżeństwa K., których sąd nie zdążył wysłuchać w środę, zostało zaplanowane na 15 października.

Dzieci małżonków K. mają od 13 do 18 lat. To właśnie ze względu na ich dobro sąd wyłączył jawność procesu ich rodziców.

Na najbliższym wyznaczonym terminie w tym procesie, 13 października, sąd będzie zapoznawał się z zapisanymi na taśmach video nagraniami zeznań Jolanty K. z pierwszej fazy śledztwa. Będzie też odtworzony zapis znalezienia zwłok i przeprowadzonego w śledztwie eksperymentu procesowego przebiegu porodów i zabójstw.

Na pierwszej rozprawie w lipcu Jolanta K. przyznała się do winy, podobnie jak w śledztwie, ale odmówiła składania wyjaśnień. Jej mąż nie przyznał się i podtrzymał swoje wcześniejsze zeznania, że nie wiedział o kolejnych ciążach żony.

Zwłoki noworodków małżonków K. ujawnione zostały w lecie ubiegłego roku. Były przechowywane w piwnicy ich domu w Czerniejowie pod Lublinem, w beczce po kiszonej kapuście. Według aktu oskarżenia, dzieci zostały zabite w latach 1992-1998, gdy rodzina K. mieszkała w Lublinie. Kobieta pod nieobecność domowników rodziła dzieci w wannie i topiła je.

39-letnia obecnie Jolanta K. i jej 45-letni mąż byli poddani dwumiesięcznej obserwacji psychiatrycznej. Biegli orzekli, że oboje są zdrowi psychicznie, a w chwili popełniania zarzucanych im czynów mieli pełną świadomość ich znaczenia i kierowania swoim postępowaniem. Obojgu grozi kara dożywotniego więzienia.

Za serwisem Onet z dn. 15.09.2004 r.

Do góry...>>


Dzieciobójcy pod sąd

Dziś przed lubelskim sądem rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa pięciorga noworodków z Czerniejowa. Na ławie oskarżonych zasiedli rodzice zamordowanych dzieci. Grozi im dożywocie.

O wyłączenie jawności procesu, ze względu na dobro czwórki żyjących dzieci małżonków K., zwrócili się do sądu prokurator i obrona. Sąd przychylił się do tego wniosku.

Makabryczna zbrodnia wyszła na jaw latem ubiegłego roku, gdy zwłoki noworodków zostały znalezione w bekach po kiszonej kapuście.

39-letnia obecnie Jolanta K. przyznała się przed prokuratorem do zarzucanych jej czynów i wyjaśniła okoliczności zabójstw. Jej 45-letni mąż utrzymywał, że nie wiedział o kolejnych ciążach żony. Wcześniej mieli już czwórkę dzieci, które dziś są w wieku 13-18 lat.

Zwłoki noworodków Jolanta K. przechowywała w zamrażarce. Latem 1999 r. rodzina K. przeniosła się na wieś do Czerniejowa pod Lublinem. Małżonkowie K. prowadzili sklep znajdujący się w sąsiedniej miejscowości. Kobieta trzymała ciała noworodków w zamrażarce w domu, ale wiosną 2003 r. przeniosła je do beczki po kiszonej kapuście stojącej w piwnicy. Zostały ujawnione, kiedy babcia kazała dwóm córkom małżeństwa K. wyrzucić na pole zawartość beczki.

Biegli psychiatrzy orzekli, że oboje oskarżeni są zdrowi psychicznie. Obojgu grozi dożywocie - kobiecie za zamordowanie dzieci, mężczyźnie za podżeganie do zbrodni - miał grozić żonie, że nie chce więcej dzieci, a także bić ją i znieważać.

Prokuratura zakwalifikowała postępowanie Andrzeja K. jako znęcanie się nad żoną. Będzie on za to odpowiadał w oddzielnym postępowaniu.

(...)

Za serwisem INTERIA.PL z dn. 05.07.2004 r.

Do góry...>>


Proces oskarżonych o dzieciobójstwo utajniony

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces małżonków Jolanty i Andrzeja K. z Czerniejowa (Lubelskie). Kobieta oskarżona jest o zabicie swoich pięciorga noworodków, a jej mąż, ojciec dzieci, o podżeganie do tych zabójstw. Sąd postanowił, że proces będzie toczył się za zamkniętymi drzwiami.

O wyłączenie jawności procesu wnieśli zarówno prokurator i obrońcy oskarżonych, argumentując wniosek dobrem żyjących dzieci małżonków K. Także oskarżeni prosili o wyłączenie jawności. Mają oni czwórkę dzieci w wieku od 13 do 18 lat.

Prokurator i obrońcy zgodnie utrzymywali, że dzieci są świadkami w tym procesie, a przedmiotem rozpoznawania będą okoliczności dotyczące osobistych, intymnych zdarzeń z życia rodziny. Ich ujawnienie przyniosłoby szkodę dzieciom, które muszą dalej żyć w swoim środowisku.

Zbrodnia została ujawniona w lecie ubiegłego roku, gdy zwłoki noworodków zostały znalezione w beczce po kiszonej kapuście. Z ustaleń prokuratury wynika, że zabójstwa dokonane zostały w latach 1992-1998. Rodzina K. mieszkała wtedy w Lublinie. Kobieta pod nieobecność domowników rodziła dzieci w wannie i topiła je.

39-letnia obecnie Jolanta K. przyznała się do winy i szczegółowo opowiedziała w prokuraturze o okolicznościach zbrodni. Jej 45-letni mąż nie przyznał się i utrzymywał, że nie wiedział o kolejnych ciążach żony. Akt oskarżenia zarzuca mu nakłanianie żony do zabójstw. Miał grozić żonie, że nie chce więcej dzieci, a także bić ją i znieważać.

Prokuratura zakwalifikowała postępowanie Andrzeja K. jako znęcanie się nad żoną. Będzie on za to odpowiadał w oddzielnym postępowaniu.

Zwłoki noworodków Jolanta K. przechowywała w zamrażarce. Latem 1999 r. rodzina K. przeniosła się na wieś do Czerniejowa pod Lublinem. Małżonkowie K. prowadzili sklep znajdujący się w sąsiedniej miejscowości. Kobieta trzymała ciała noworodków w zamrażarce w domu, ale wiosną 2003 r. przeniosła je do beczki po kiszonej kapuście stojącej w piwnicy. Zostały ujawnione, kiedy babcia kazała dwóm córkom małżeństwa K. wyrzucić na pole zawartość beczki.

Jolanta i Andrzej K. byli poddani dwumiesięcznej obserwacji psychiatrycznej. Biegli orzekli, że oboje są zdrowi psychicznie, a w chwili popełniania zarzucanych im czynów mieli pełną świadomość ich znaczenia i kierowania swoim postępowaniem. Grozi im kara dożywotniego więzienia.

Za serwisami WP, Onet.pl z dn. 05.07.2004 r.

Do góry...>>


Proces rodziców zamordowanych dzieci

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces małżonków Jolanty i Andrzeja K. z Czerniejowa. Kobieta oskarżona jest o zabicie swoich pięciorga nowo narodzonych dzieci, a jej mąż o podżeganie do tych zabójstw. Sąd wyłączył jawność procesu

O wyłączenie jawności procesu, ze względu na dobro czwórki żyjących dzieci małżonków K., zwrócili się do sądu prokurator i obrona. Makabryczna zbrodnia została ujawniona w lecie ub.r., gdy zwłoki noworodków zostały znalezione w beczce po kiszonej kapuście. Prokurator zarzucił 39-letniej obecnie Jolancie K., że w latach 1992-1998 utopiła w wannie pięcioro swoich nowo narodzonych dzieci. Jej mąż 45-letni Andrzej K. miał nakłaniać żonę do popełnienia tych zbrodni. Biegli psychiatrzy orzekli, że małżonkowie byli świadomi popełnianych czynów. Obojgu grozi dożywocie.

Za dziennikiem "GW" z dn. 05.07.2004 r.

Do góry...>>


Małżeństwu z Czerniejowa grozi dożywocie

Dożywocie grozi małżeństwu Andrzejowi i Jolancie K. z Czerniejowa. Kobiecie za zamordowanie pięciu swoich dzieci, mężczyźnie za podżeganie do zbrodni. Akt oskarżenia przeciwko obojgu przesłała właśnie do sądu lubelska prokuratura. Makabryczną zbrodnie odkryto w ubiegłym roku.

Wszystko zaczęło się od makabrycznego odkrycia. W sierpniu ubiegłego roku w beczce z kapustą kiszoną znaleziono zwłoki pięciorga noworodków. Beczka stała w piwnicy domu Andrzej i Jolanty K. w Czerniejewie. Badania genetyczne rozwiały wszelkie wątpliwości, których na początku sprawy było sporo.

W śledztwie kobieta przyznała się do winy. Jak zeznała, zabijała w obawie przed mężem, który nie chciał więcej dzieci. Prokurator postawił mu zarzut podżegania do zbrodnii. Jolancie K. natomiast 5-krotne zabójstwo. Kobieta mordowała swoje dzieci w wannie tuż po urodzeniu. Topiła noworodki, a zwłoki przechowywała w domowej chłodziarce. Według biegłych małżonkowie są poczytalni i mogą odpowiadać przed sądem.

Za serwisem RMF.FM z dn. 29.05.2004 r.

Do góry...>>


Rodzice-dzieciobójcy z Czerniejowa - oskarżeni

Do sądu okręgowego w Lublinie wpłynął akt oskarżenia przeciwko Jolancie i Andrzejowi K. podejrzanym o zabójstwo pieciorga swoich dzieci. Prokurator postawił im zarzut popełnienia 10 zbrodni. Jolanta K. oskarżona jest o dokonanie pieciu zabójstw, zaś Andrzej K. o podżeganie do zbrodni.

Poinformował o tym rzecznik lubelskiej Prokuratury Okręgowej Andrzej Jeżyński. Akt oskarżenia skierowany został do Sądu Okręgowego w Lublinie w piątek. Obojgu małżonkom grozi kara dożywotniego więzienia.

Śledztwo prowadzono od września ubiegłego roku, gdy na posesji małżeństwa w podlubelskim Czerniejowie, znaleziono zwłoki pieciorga noworodków.

39-letnia obecnie Jolanta K. przyznała się do zabójstwa swoich dzieci, natomiast jej 45-letni mąż nie przyznał się. Utrzymuje, że nie wiedział o kolejnych ciążach żony. Wcześniej mieli już czwórkę dzieci.

Z ustaleń śledztwa wynika, że zabójstwa noworodków dokonane zostały w okresie od kwietnia 1992 r. do kwietnia 1998 r. w odstępach około półtorarocznych. Małżonkowie K. mieszkali wtedy w Lublinie. Kobieta pod nieobecność domowników rodziła dzieci w wannie i topiła je.

Andrzej K. nie uczestniczył bezpośrednio w zabójstwach noworodków, natomiast nakłaniał żonę do zbrodni. "Mówił, że nie chce tych dzieci i poza sugerowaniem zabójstwa dodatkowo jeszcze znieważał żonę, bił ją i używał gróźb karalnych" - zaznaczył Jeżyński.

Prokuratura kwalifikuje jego zachowania jako znęcanie się nad żoną. "Będzie za to odpowiadał w odrębnym postępowaniu karnym, ponieważ Jolanta K. nie może w tym samym procesie jednocześnie występować jako oskarżona i pokrzywdzona" - powiedział Jeżyński.

Zwłoki noworodków Jolanta K. przechowywała w mieszkaniu na dnie zamrażarki pod żywnością. Latem 1999 r. rodzina przeprowadziła się na wieś do Czerniejowa. Jolanta K. przewiozła zwłoki dzieci i ponownie umieściła w zamrażarce. Wiosną 2003 r., kiedy zamrażarka była niemal pusta, kobieta przeniosła zwłoki do beczki po kiszonej kapuście. Zostały ujawnione w sierpniu ubiegłego roku, podczas domowych porządków.

Jolanta i Andrzej K. byli poddani dwumiesięcznej obserwacji psychiatrycznej. Biegli orzekli, że żadne z małżonków nie jest chore psychicznie ani upośledzone umysłowo. W chwili popełniania zarzucanych im czynów mieli zdolność rozpoznawania ich znaczenia i kierowania swoim postępowaniem. W związku z tym mogą odpowiadać karnie za swoje czyny.

Za serwisem WP z dn. 29.05.2004 r.

Do góry...>>


Zabójstwo 5 dzieci: Konfrontacja rodziców

Na konfrontację Jolanty i Andrzeja K. zdecydowała się dzisiaj lubelska prokuratura. Małżonkowie K. z Czerniejowa są podejrzani o zabicie 5 swoich dzieci.

Konfrontacja przy udziale dwóch prokuratorów odbywa się w areszcie śledczym.

To pierwsze spotkanie Jolanty i Andrzeja K. od chwili ich aresztowania.

Jak powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Andrzej Glepieszko celem konfrontacji jest wyjaśnienie niejasności jakie się nagromadziły w trakcie zeznań złożonych przez obojga małżonków.

Wcześniej Jolanta K. zeznała, że zabijała swoje dzieci w obawie przed mężem, który nie tolerował jej kolejnych ciąż.

Dzisiaj będzie także znany być może wynik badań psychiatrycznych. To na podstawie tych badań zostanie orzeczona sześciotygodniowa obserwacja psychiatryczna małzonków Jolanty i Andrzeja K.

Ciała noworodków, ukryte w beczce, znaleziono w sierpniu w Czerniejowie na Lubelszczyźnie. Badania DNA wykazały, że ich rodzicami byli Jolanta i Andrzej K.

W miniony piątek Sąd Rejonowy w Lublinie zawiesił władzę rodzicielską pozostających w areszcie małżonków K. nad pozostałą czwórką dzieci, umieszczając je w rodzinie zastępczej.

Za serwisem Onet.pl z dn. 05.12.2003 r.

Do góry...>>


Dobra matka śmierć

WŁODZIMIERZ SZCZEPAŃSKI

Ekwipunek zdeprawowanej matki - kołyska i niebieska beczka. Idealna na ciała noworodków

Wszyscy jesteśmy z Czerniejowa. Tak makabryczne dzieciobójstwo mogło zdarzyć się wszędzie. To poraża! Lepiej o tym nie pamiętać - myśli większość. Tak jak w podlubelskiej wsi. Ale pamiętać trzeba.

W Czerniejowie płaczą kobiety. Łzy płyną najczęściej wieczorami, gdy przychodzi chwila refleksji. Mężczyźni kryją ból w sobie. Wystarczy jednak piwo, jedno lub dwa, aby poznać bliżej nie tak znowu twarde męskie serca.

- Ciotka Kowalska aż zanosiła się od płaczu. Było tylko: Ojej! Ojej! Co też ta kobieta zrobiła! I mojej dziewczynie leciały łzy.

- Rozmawiałem o dzieciobójstwie z mamą. Mówiła, że kobieta rodzi dziecko w bólach. Nie może więc zadać bólu dziecku - opowiada młody mężczyzna z Czerniejowa.

Wieś ma już dość czarnej sławy. Ludzie wolą zbierać jabłka i śliwki i zastanawiać się nad siewami, niż rozpamiętywać bez końca makabryczne wydarzenia. Lepiej cieszyć się ostatnimi ciepłymi dniami, niż myśleć o dzieciobójstwie.

Wyciąg ze zbrodni

Ten opis zna już cała Polska: trzydziestoośmioletnia Jolanta K. przyznała się do zabójstwa trójki noworodków. Pozostałe dwa miał zabić jej mąż, 44-letni Andrzej K. Najstarsze z dzieci miałoby dziś około 11 lat. Kobieta rodziła w wannie, a potem noworodkom przytrzymywała główki pod wodą. Ciała zawijała w gazetę i chowała do domowej chłodziarki. Zwłoki małżeństwo magazynowało w piwnicy domu. Z czasem wciśnięto je do beczki z kiszoną kapustą. Beczka przypomina tę z Łodzi. Niebieska, plastikowa, ze szczelnym wiekiem. (Tę łódzką beczkę policjanci znaleźli przez przypadek w szafie jednego z mieszkań. Chcieli złapać poszukiwanego listem gończym lokatora. Małżeństwo N. schowało do beczki ciałka dwójki noworodków i dwóch czterolatków).

Jolanta K. twierdzi, że do zabójstw zmuszał ją mąż. Andrzej K. nie przyznaje się do winy. Małżeństwo może pochwalić się czwórką udanych, "żywych" dzieci. Monika, najmłodsza, ma już 11 lat, starsza z dziewcząt, Justyna - 14. Są też synowie: Marcin, 16 lat i osiemnastoletni Daniel. Pod koniec sierpnia dziewczynki wyniosły z piwnicy beczkę na pole, aby ją wyczyścić. W upalne dni wydobywał się z niej straszny fetor. Andrzej K. powiadomił policję o znalezisku. Twierdził, że nie wie, czyje to dzieci. Badania DNA potwierdziły jego ojcostwo. Przez kilkanaście dni policjanci z całej Polski szukali matki, niewysokiej, korpulentnej brunetki. W ustaleniu miejsca jej pobytu pomogła nagroda pieniężna dla informatora w wysokości pięciu tysięcy złotych. Jolanta K. została zatrzymana 22 września w Lublinie. Do tego czasu ukrywała się. Często uciekała z rodzinnego domu. Policjantom zeznała, że uciekała przed maltretowaniem przez męża. O swoich problemach nie mówiła nikomu. Była osobą skrytą.

Wyjechać z Polski?

Sklep spożywczy z piwem. Wokół budynku toczy się wiejskie życie towarzyskie. Gromadzą się mieszkańcy, by popić i poplotkować.

- Wstydzę się, że jestem z Czerniejowa. Najchętniej wyprowadziłabym się stąd. Chyba jakieś fatum wisi nad tą wsią - mówi Alicja Zych.

Niedawno dzieciobójstwo, a teraz znowu samobójstwo jednej mieszkanki. Czy to przypadek? Pewnie zwykła małżeńska oziębłość. Samobójczyni osierociła czteroletnie dziecko. Mąż na pogrzeb przyszedł w polowym, roboczym ubraniu. Piwosze twierdzą, że kobieta została pochowana w stroju, w jakim została znaleziona. Powiesiła się na drzewie. Ta sprawa mieszkańcom wsi wydaje się prosta. Ich zdaniem mąż desperatki "ma po prostu coś z deklem…"

- To nie fatum wisi nad wsią. Tak jest wszędzie, w całym kraju.

Najlepiej wyprowadź się z Polski - Kazimierz Janiak sprzecza się z kobietą z jasną trwałą.

Sprzeczne teorie

Jaka była przyczyna zabójstw noworodków? Opinie miejscowych są dwie i to sprzeczne.

- To z biedy ludzie mordują - przekonuje pan Józef Cynk. - Powodziło im się, a potem tej kasy zaczęło brakować. Nie chcieli mieć więcej gąb do wyżywienia.

Tylko nieliczni są zwolennikami tej teorii. Kazimierz Janiak mówi wprost: - Mieli za dużo kasy. Gdyby się im nie powodziło, to nie doszłoby do tego. Cały czas pracowali. Wybudowali wielki dom, mieli samochód.

Obok stoją nie mniejsze domy krewnych rodziny K. Małżeństwo K. oddaliło od siebie dzieci. W codziennej gonitwie nie można zapominać o zwykłych rodzinnych obowiązkach. Kto w rodzinie K. jest bardziej odpowiedzialny za zbrodnię?

Rozmówcy długo się wahają.

- Ten Andrzej był naprawdę w porządku facet. Uprzejmy i pracowity. Wyjechał do Włoch, aby zarobić na rodzinę. Wtedy jego żona zaczęła pić. Trwoniła majątek sklepowy. Po powrocie facet się mocno wkurzył. Musiał spłacać gigantyczne długi - tłumaczy młody mężczyzna. Milknie i pociąga długi łyk piwa.

- Ale ona też była miła. Opatrzyła mi nos, gdy zostałem pobity na zabawie - przekonuje Piotr Wysoki.

Nic dziwnego, że uciekała z domu, skoro mąż ją tłukł. Nikt jej nie pomógł. - Nad rodziną Joli ciąży chyba jakiś zły los. W stanie wojennym zginęła jej matka. Zmiażdżyła ją wojskowa ciężarówka. Potem w wypadku samochodowym zginął brat. Teraz tragedia z nią.

- Zostawcie jej ojca w spokoju. Pozostał mu tylko jeden syn. Nie zadawajcie mu pytań. On już dość wycierpiał - przekonują mężczyźni pod sklepem.

W domu rodzinnym Jolanty K. nie ma ojca i jej brata. Wyjechali do pracy.

- Jolanta nie mówiła o swoich problemach. Nie zdradzała się z nimi. To powinien być już sygnał, że jest coś nie w porządku. Jeśli człowiek narzeka, to dobrze. Najgorzej jak się zamknie w sobie - opowiada szwagierka Jolanty K. -

Nie byli patologiczną rodziną. Nie było żadnych symptomów wskazujących na problemy tej rodziny. Nas wszystkich wydarzenia zaskoczyły.

Łatwiej milczeć

Dom K. jest jednym z okazalszych we wsi. W jego sąsiedztwie stoi dom siostry i matki Andrzeja K. Siostra przejmie opiekę prawną nad dziećmi Andrzeja. Pukamy do drzwi.

- My nie chcemy o tej sprawie rozmawiać - mówi ze smutkiem szwagier Andrzeja K.

- Jak traktują was mieszkańcy wsi? - pytamy pospiesznie.

- Dobrze. Nie dali odczuć wrogości czy niechęci. Myślę, że solidaryzują się z nami w bólu - odpowiada.

Najmłodsza córka państwa K. chodzi do miejscowej podstawówki.

Nauczyciele i pedagodzy wypytują ją czasem, czy uczniowie nie są wobec niej agresywni.

- Dziewczynka jest bardzo lubiana, ma bardo dobre oceny. Nieraz pytamy ją o zachowanie uczniów wobec niej. Dzieci zachowują się bardzo dojrzale. Nie pytają jej o wydarzenia rodzinne. Są bardzo taktowne. Przede wszystkim to zasługa rodziców, którzy rozmawiają z dziećmi. Naprawdę najbardziej żal im tej czwórki. Trudno sobie wyobrazić, co dzieje się w ich sercach - twierdzi Urszula Oberda, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Czerniejowie.

W szkole zapamiętano Jolantę jako dobrą matkę. Dzieci zawsze były starannie i czysto ubrane. Składki na czas opłacone.

- To była troskliwa matka - uważa dyrektorka.

Dziewczynki bawiące się przy drodze potwierdzają, że rodzice zabraniali im rozmawiania z córką małżeństwa K. o tragedii. To wystarczy, aby wśród nich nie wyrosły dzieciobójczynie? Czy rodzice powstrzymają zło?

- Zwróciłem uwagę moim dzieciom. Nie wyjaśniałem im tej sprawy szerzej. Jak to wytłumaczyć? Tego nie można wyjaśnić - przekonuje Roman Kowalski. Za wcześnie na mszę Mieszkańcy wsi nie słyszeli i nie widzieli, że w domu K. źle się dzieje.

- Znałem Jolę. Często wracałem z nią z pracy. Przechodziłem koło tego domu. Do głowy mi nie przyszło, że jest coś nie tak. Nie było widać też jej ciąż - zapewnia Tomek, sąsiad K.

Przyznaje, że teraz często spogląda w okna domu. Myśli o tym, co się stało. Zbrodnia K. rzuca cień na całą wieś. Prosty przykład:

- Janek chciał sprzedać kapustę w takiej plastikowej beczce. Identycznej jak ta z noworodkami. Gdy klient usłyszał, że Janek jest z Czerniejowa, szybko odszedł - twierdzi Roman Kowalski.

Oburzają się, gdy pytamy o mszę ogólną dla całej wsi. Może msza oczyści, pozwoli zapomnieć o dzieciobójstwie. Wyrzucą grzech patrzenia tylko na swoje sprawy.

- K…, co tu wyrzucać! Ukręcić mężowi K. łeb i już. To oni mają na sumieniu grzech - twierdzi grubawy jegomość.

Podchmielony Jan dodaje: - Przecież tego nie zrobiłem. Skąd mogłem wiedzieć, że ona morduje dzieci.

Nie widzieli krzywdy kobiety. A ona potrzebowała pomocy. Przez 11 lat żyła w chorej sytuacji, a może nawet sama była chora.

Czerniejowicki kościół stoi na wzgórzu. W pobliżu duża plebania. Rok temu na śliskie schody plebanii podrzucono martwego noworodka. Wtedy też nie odnaleziono dzieciobójczyni. Genetycy sprawdzają, czy jest to dziecko K. Ksiądz proboszcz Marek Żyszkiewicz waha się, czy odprawić mszę w intencji oczyszczenia wewnętrznego wsi. Państwo K. co niedzielę chodzili do kościoła. Proboszcz ścina trawę.

- Nie udzielam wywiadów - mówi, nie schodząc z ciągnika-kosiarki. - Sprawa jest w toku. Pojawiają się wciąż nowe aspekty tego dzieciobójstwa. Za wcześnie na mszę.

Zbrodnia i kara

O zbrodni już wiadomo, a co z karą? Małżeństwu K. grozi dożywocie.

- To dobra kara. W więzieniu będą wiedzieli, co zrobić z dzieciobójczynią. Daj jej Boże długie życie. Oby męczyła się jak najdłużej - mówi Mirek Górski.

Mieszkańcy Czerniejowa są zgodni, że nie można usprawiedliwić dzieciobójstwa. Dożywocie to zdaniem większości mieszkańców wioski najlepsza kara. Są jednak i bardziej radykalne głosy.

- Nie jestem zwolennikiem kary śmierci. Zabiła jednak pięciokrotnie. Nie znajduję dla niej usprawiedliwienia. Za to powinna być kara śmierci - uważa osoba blisko spokrewniona z Jolantą K.

Filozofia z piwa

Mirek Górski i Piotrek Kamiński wypili już kilka piw. Język im się plącze. - Jak mieszkańcy zareagowali na wieść o dzieciobójstwie? Leżałem w łóżku, gdy w telewizji podali wiadomość o znalezieniu dzieci w beczce. Mama powiedziała, że to na pewno nie zdarzyło się w naszym Czerniejowie - opowiada Piotr.

Natychmiast pojawiały się kolejne wersje zdarzenia. - "Z pewnością to nie ich dzieci" - przekonywali ludzie - opowiada Mirek. Kolejna wersja, jaka krążyła po wsi, jest taka, że Jolanta K. przywiozła noworodki z Lublina. Nie mogłaby przecież rodzić w domu. Kolejne odarcie ze złudzeń. Aresztowanie Andrzeja K. Prokuratura postawiła mu zarzut współudziału w zabójstwie.

- Miałem go za fajnego faceta. Miły był - wyznaje Górski.

- A ta Jola to lubiła zadżumić - dodaje Kamiński. - Bardzo się zdziwiłem, że tyle lat przetrzymywali te dzieci w domu. Nie mogę tego zrozumieć. To jest obrzydliwe i okropne. Niemożliwe! Dlaczego nie zostawili dziecka w szpitalu. Ci dwaj mężczyźni znają się na zabijaniu. Krew widzą niemal codziennie.

- Zabijamy świnie. Robimy to szybko, by nie cierpiały. A te dzieci były podobno żywe wkładane do chłodziarki - krzywi się Piotr.

Siadają mocniej na drewnianych pieńkach.

- Ludzie nie wierzyli, że to dotknęło ich wieś. A wy chcielibyście? Przecież to mogło się zdarzyć w każdym innym miejscu. Też bylibyście zaskoczeni - uważa Górski.

Ściemnia się. Przez okno knajpy z trudem przebija światło. Na koniec robimy zakład: Jak długo mieszkańcy wsi będą pamiętali o tragedii? Dajemy tydzień. Zdaniem Mirka pozostanie to w ludziach już na zawsze. Piotr Kamiński: - Uważam, że miesiąc. Może dwa. Potem już wszystko wróci do normy.

Wszyscy mieszkamy w Czerniejowie koło Lublina. Jutro dzieciobójstwo może powtórzyć się za rogiem naszego domu. Czy można zapomnieć o tych beczkach?

PS Nazwiska bohaterów zostały na ich prośbę zmienione.

Szok poza odpowiedzialnością

Rozmowa z Januszem Heitzmanem, biegłym sądowym, psychiatrą z Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jaką trzeba mieć naturę, aby problem z dzieckiem rozwiązać przez pochowanie go w beczce?

Czynów takich dopuszczają się najczęściej ludzie o wysokim poziomie agresji. Chłodni emocjonalnie, egoistyczni. Zabijają, bo dziecko przeszkadza im w planach życiowych. Często osoby te są na granicy upośledzenia umysłowego.

W Czerniejowie małżeństwo wychowało czwórkę dzieci, a pozostałe pięć zabiło. Czy zabrakło im miłości?

Może to być pokłosie lęku przed kolejnymi dziećmi. Wydatkami na nie. Wiadomo, jaki jest obecnie stosunek do aborcji. Dlatego niektórzy rozwiązują problem aborcji na swój sposób.

Czy pięciokrotne dzieciobójstwo można wytłumaczyć szokiem poporodowym?

To nie jest psychoza, ale świadome zabójstwo. Taka matka nie ma instynktu macierzyńskiego. To nie jest naturalne, bo nawet zwierzę chroni swoje potomstwo.

A jak wytłumaczyć reakcję sąsiadów K.? Nie dowierzają, że zabito dzieci w ich miejscowości.

Są zszokowani, to mechanizm obronny. Starają się przerzucić odpowiedzialność na innych, na okoliczności. Mało prawdopodobne, aby nic nie widzieli. Dlatego odsuwają odpowiedzialność. A człowiek musi być odpowiedzialny za drugiego człowieka. Tak nie jest, bo ludzie się boją, albo niby nie mają czasu, aby powiadomić policję. Świadczy o tym przykład ze Starych Babic. Dziecko trzymano w klatce. W końcu ktoś powiadomił policję. Jeden sprawiedliwy na tysiąc.

Dlaczego przestroga z Czerniejowa nie dociera do ludzi? Nie wali po oczach? Nie mówi, ludzie, kochajcie dzieci! Co robicie!

Tak naprawdę, ile osób czyta gazety? Z badań wynika, że 80 procent Polaków nie rozumie przekazu informacyjnego. Nawet jeśli widzi coś w telewizji, to tłumaczy sobie, że morderstwo było daleko. W jego miejscowości nic podobnego się nie zdarzy. Przypadki dzieciobójstwa były i będą, ale trzeba uczulać. Jeśli widzi się dziecko, które potem znika, no to należy powiadomić policję.

Rozmawiał Włodzimierz Szczepański

Za: "Kulisy" - dodatkiem do dziennika "Życia Warszawy" z dn. 03.10.2003 r.

Do góry...>>


Prokuratura postawiła zarzuty dzieciobójczyni

Prokuratura okręgowa w Lublinie postawiła w poniedziałek zarzut współudziału w zabójstwie pięciu noworodków ich matce Jolancie K. - poinformował rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Lublinie Andrzej Lepieszko.

Poszukiwana listem gończym 38-letnia Jolanta K., matka pięciorga noworodków, których zwłoki znaleziono 20 sierpnia w beczce z kiszoną kapustą w Czerniejowie na Lubelszczyźnie, została zatrzymana w Lublinie w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jej mąż Andrzej K. jest od soboty aresztowany pod zarzutem udziału w zabójstwie dzieci.

Prokurator przesłuchiwał podejrzaną przez sześć godzin. Po południu przesłuchanie zostało przerwane. Będzie wznowione we wtorek. "Jolanta K. składa obszerne wyjaśnienia. Była zmęczona i dlatego przesłuchanie przerwano" - powiedział Lepieszko.

Lepieszko odmówił ujawnienia treści wyjaśnień składanych przez Jolantę K. "Nie możemy dopuścić, żeby mąż podejrzanej dowiadywał się z mediów o treści jej zeznań" - dodał.

Od Jolanty K. pobrane zostały próbki materiału genetycznego w celu weryfikacji badań wskazujących, że jest ona matką pięciorga zamordowanych noworodków.

Policja zatrzymała mężczyznę, mieszkańca Lublina, u którego przez ostanie dwa tygodnie ukrywała się Jolanta K. Podczas zatrzymania podejrzana powiedziała policjantom, że ukrywała się, ponieważ mąż się nad nią znęcał. Jolanta K. zniknęła na kilka dni przed odkryciem zwłok noworodków.

"Jolanta K. została zatrzymana na terenie Lublina przez policjantów komendy miejskiej. Miejsce jej pobytu zgłosił informator, któremu zostanie wypłacona nagroda 5 tys. zł., wyznaczona wcześniej przez komendanta wojewódzkiego policji Marka Hebdę" - poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej policji Janusz Wójtowicz.

Wójtowicz dodał, że Jolanta K. nie stawiała oporu. "Wiedziała, że jest poszukiwana"- powiedział Wójtowicz.

Mąż Jolanty K. 44-letni Andrzej K., który został aresztowany w sobotę, nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Prokuratura nie ujawniła dotąd treści złożonych przez niego wyjaśnień. Obojgu małżonkom grozi kara dożywotniego więzienia.

Odkryte 20 sierpnia zwłoki noworodków, czterech chłopców i dziewczynki, były przechowywane w plastykowych torbach w beczce z kwaszoną kapustą w piwnicy domu rodziny K. w Czerniejowie. Zamieszkiwało go małżeństwo z czworgiem dzieci w wieku 12-17 lat i matka gospodarza domu. Szczątki dzieci odkryły dwie dziewczynki, córki małżeństwa K., gdy ze względu na fetor babka poleciła im wyrzucenie zawartości beczki na pole.

Badania DNA wykazały, że rodzicami znalezionych noworodków są gospodarze domu Jolanta i Andrzej K.

Na podstawie m.in. wyników sekcji zwłok prokuratura przyjęła założenie, że dzieci urodziły się żywe i zaraz po urodzeniu zostały zamordowane. Zabójstwa zostały dokonane pomiędzy 1992 r. a 2003 r. Zwłoki dzieci prawdopodobnie były zamrażane.

Za serwisami Onet.pl z dn. 22.09.2003 r.,, WP

Dzieciobójczyni: Mąż się znęcał nade mną

Lubelska prokuratura przesłuchuje Jolantę K., matkę pięciorga noworodków, których zwłoki znaleziono 20 sierpnia w beczce z kiszoną kapustą w Czerniejowie na Lubelszczyźnie.

38-letnia kobieta była poszukiwana listem gończym. Ukrywała się w Lublinie w mieszkaniu znajomego. Zatrzymana nie stawiała oporu.

"Jolanta K. została zatrzymana na terenie Lublina przez policjantów komendy miejskiej. Miejsce jej pobytu zgłosił informator, któremu zostanie wypłacona nagroda 5 tys. zł, wyznaczona wcześniej przez komendanta wojewódzkiego policji Marka Hebdę" - poinformował rzecznik komendy wojewódzkiej policji Janusz Wójtowicz.

Podczas przesłuchania kobieta zeznała, że uciekła z domu, gdyż znęcał się nad nią mąż - dowiedziało się nieoficjalnie radio RMF FM. Matce noworodków zostanie postawiony zarzut zabójstwa dzieci.

Podejrzany o udział w zabójstwie dzieci jest także mąż Jolanty K. 44-letni Andrzej K., który został aresztowany w sobotę. Andrzej K. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Prokuratura nie ujawniła dotąd treści złożonych przez niego wyjaśnień.

Odkryte 20 sierpnia zwłoki noworodków, czterech chłopców i dziewczynki, były przechowywane w plastikowych torbach w beczce z kwaszoną kapustą w piwnicy domu rodziny K. w Czerniejowie. Zamieszkiwało go małżeństwo z czworgiem dzieci w wieku 12-17 lat i matka gospodarza domu. Szczątki dzieci odkryły dwie córki małżeństwa K., gdy ze względu na fetor babka poleciła im wyrzucenie zawartości beczki na pole.

Jolanta K. kilka dni przed makabrycznym odkryciem wyszła z domu i nie wróciła. Jej poszukiwania prowadziła policja w całym kraju.

Badania DNA wykazały, że rodzicami znalezionych noworodków są Jolanta i Andrzej K. Na podstawie m.in. wyników sekcji zwłok prokuratura przyjęła założenie, że dzieci urodziły się żywe i zaraz po urodzeniu zostały zamordowane. Zabójstwa zostały dokonane między 1992 r. a 2003 r.

Za serwisem Onet.pl z dn. 22.09.2003 r.

Matka pięciu zabitych noworodków zatrzymana

Poszukiwana listem gończym 38-letnia Jolanta K., matka pięciorga noworodków, których zwłoki znaleziono 20 sierpnia w beczce z kiszoną kapustą w Czerniejowie na Lubelszczyźnie, została zatrzymana w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jej mąż Andrzej K. jest aresztowany pod zarzutem udziału w zabójstwie dzieci.

"Jolanta K. została zatrzymana na terenie Lublina przez policjantów komendy miejskiej. Miejsce jej pobytu zgłosił informator, któremu zostanie wypłacona nagroda 5 tys. zł, wyznaczona wcześniej przez komendanta wojewódzkiego policji Marka Hebdę" - poinformował w poniedziałek rzecznik komendy wojewódzkiej policji Janusz Wójtowicz.

Dodał, że Jolanta K. nie stawiała oporu. "Wiedziała, że jest poszukiwana" - powiedział Wójtowicz.

Jolanta K. będzie przesłuchiwana. Prawdopodobnie prokuratura przedstawi jej zarzut współudziału z zabójstwie noworodków.

Podejrzany o udział w zabójstwie dzieci jest także mąż Jolanty K. 44-letni Andrzej K., który został aresztowany w sobotę. Andrzej K. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Prokuratura nie ujawniła dotąd treści złożonych przez niego wyjaśnień.

Odkryte 20 sierpnia zwłoki noworodków, czterech chłopców i dziewczynki, były przechowywane w plastikowych torbach w beczce z kiszoną kapustą w piwnicy domu rodziny K. w Czerniejowie. Zamieszkiwało go małżeństwo z czworgiem dzieci w wieku 12-17 lat i matka gospodarza domu. Szczątki dzieci odkryły dwie córki małżeństwa K., gdy ze względu na fetor babka poleciła im wyrzucenie zawartości beczki na pole.

Jolanta K. kilka dni przed makabrycznym odkryciem wyszła z domu i nie wróciła. Jej poszukiwania prowadziła policja w całym kraju.

Badania DNA wykazały, że rodzicami znalezionych noworodków są Jolanta i Andrzej K. Na podstawie m.in. wyników sekcji zwłok prokuratura przyjęła założenie, że dzieci urodziły się żywe i zaraz po urodzeniu zostały zamordowane. Zabójstwa zostały dokonane między 1992 r. a 2003 r. (mag)

Za serwisami WP, Onet.pl, INTERIA.PL z dn. 22.09.2003 r.

Do góry...>>


Zabijali swoje dzieci od 1992 roku

Wstępne ustalenia wskazują, że 5 noworodków zostało zabitych przez rodziców – poinformowało radio RMF FM. Ich ciała znaleziono w sierpniu na terenie posesji w podlubelskim Czerniejowie.

"W sobotę w godzinach nocnych prokurator rejonowy przedstawił Andrzejowi K. zarzut wzięcia udziału w zabójstwie pięciorga noworodków, tj. zbrodni określonych artykule 148 Kodeksu Karnego. Czyny te są zagrożone karą dożywotniego pozbawienia wolności. Andrzej K. został aresztowany" - powiedział rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Lublinie Andrzej Lepieszko.

Lepieszko dodał, że Andrzej K. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Prokuratura nie ujawniła treści złożonych przez niego wyjaśnień.

Jego żona 38-letnia Jolanta, poszukiwana listem gończym, na kilka dni przed makabrycznym odkryciem opuściła dom i zaginęła.

"Ta sama analiza dowodów śledztwa dała podstawę do wydania wobec żony Andrzeja K., Jolanty, postanowienia o przestawieniu zarzutów współsprawstwa w dokonaniu tychże pięciu zbrodni" - powiedział Lepieszko.

"Andrzej K. twierdzi, że nie zna miejsca pobytu swojej małżonki" - dodał.

Prokurator rejonowy w Lublinie zarządził poszukiwanie Jolanty K. listem gończym. "Pomaganie w ukrywaniu się podejrzanej zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu" - przypomniał Lepieszko.

Komendant wojewódzki policji w Lublinie Marek Hebda wyznaczył 5 tys. zł. nagrody za wskazanie miejsca, gdzie ukrywa się Jolanta K. Zgłoszenia przyjmowane są pod numerem policyjnej infolinii 0801-801-997 lub też pod numerem 997.

Odkryte 20 sierpnia zwłoki noworodków, czterech chłopców i dziewczynki, były przechowywane w plastikowych torbach w beczce z kwaszoną kapustą w piwnicy domu rodziny K. w Czerniejowie. Zamieszkiwało go małżeństwo z czworgiem dzieci w wieku 12-17 lat i matka gospodarza domu.

Szczątki dzieci odkryły dwie dziewczynki, córki małżeństwa K., gdy ze względu na fetor babka poleciła im wyrzucenie zawartości beczki na pole.

Badania DNA wykazały, że rodzicami znalezionych noworodków są gospodarze domu Jolanta i Andrzej K. Na podstawie wyników m.in. sekcji zwłok, prokuratura przyjęła założenie, że dzieci urodziły się normalnie i zaraz po urodzeniu zostały zamordowane.

"Zbrodnie te zaistniały pomiędzy 1992 r. a 2003 r. Zwłoki prawdopodobnie były zamrażane" - powiedział Lepieszko.

Policja w całej Polsce prowadzi poszukiwania Jolanty K. Ustalono, że kobieta wyszła z domu 15 lub 16 sierpnia i udała się na przystanek autobusowy. Po drodze zatrzymała tzw. okazję. Prawdopodobnie zabrał ją kierowca czerwonego samochodu dwudrzwiowego wyglądem przypominającego citroena berlingo. Z tyłu w samochodzie siedziała kobieta z dzieckiem. Pojechali w kierunku trasy Lublin - Wysokie - Biłgoraj.

Rok wcześniej w Czerniejowie znaleziono zwłoki noworodka podrzucone pod miejscowy kościół. Matka dziecka nie została ustalona. Prokuratura sprawdza ewentualne związki tamtej śmierci noworodka, ze sprawą zwłok dzieci znalezionych u rodziny K.

Za serwisem Onet.pl z dn. 21.09.2003 r.

Do góry...>>


Ojciec pięciorga noworodków ukrytych w beczce aresztowany

44-letni Andrzej K., ojciec pięciorga noworodków, których zwłoki znaleziono 20 sierpnia w beczce z kiszoną kapustą w Czerniejowie na Lubelszczyźnie, został aresztowany pod zarzutem udziału w zabójstwie dzieci - poinformowała lubelska prokuratura.

"W sobotę w godzinach nocnych prokurator rejonowy przedstawił Andrzejowi K. zarzut wzięcia udziału w zabójstwie pięciorga noworodków, tj. zbrodni określonych artykule 148 Kodeksu Karnego. Czyny te są zagrożone karą dożywotniego pozbawienia wolności. Andrzej K. został aresztowany" - powiedział rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Lublinie Andrzej Lepieszko.

Lepieszko dodał, że Andrzej K. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Prokuratura nie ujawniła treści złożonych przez niego wyjaśnień.

Jego żona 38-letnia Jolanta, poszukiwana listem gończym, na kilka dni przed makabrycznym odkryciem opuściła dom i zaginęła.

"Ta sama analiza dowodów śledztwa dała podstawę do wydania wobec żony Andrzeja K., Jolanty, postanowienia o przestawieniu zarzutów współsprawstwa w dokonaniu tychże pięciu zbrodni" - powiedział Lepieszko.

"Andrzej K. twierdzi, że nie zna miejsca pobytu swojej małżonki" - dodał.

Prokurator rejonowy w Lublinie zarządził poszukiwanie Jolanty K. listem gończym. "Pomaganie w ukrywaniu się podejrzanej zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu" - przypomniał Lepieszko.

Komendant wojewódzki policji w Lublinie Marek Hebda wyznaczył 5 tys. zł. nagrody za wskazanie miejsca, gdzie ukrywa się Jolanta K. Zgłoszenia przyjmowane są pod numerem policyjnej infolinii 0801-801-997 lub też pod numerem 997.

Odkryte 20 sierpnia zwłoki noworodków, czterech chłopców i dziewczynki, były przechowywane w plastykowych torbach w beczce z kwaszoną kapustą w piwnicy domu rodziny K. w Czerniejowie. Zamieszkiwało go małżeństwo z czworgiem dzieci w wieku 12-17 lat i matka gospodarza domu. Szczątki dzieci odkryły dwie dziewczynki, córki małżeństwa K., gdy ze względu na fetor babka poleciła im wyrzucenie zawartości beczki na pole.

Badania DNA wykazały, że rodzicami znalezionych noworodków są gospodarze domu Jolanta i Andrzej K. Na podstawie wyników m.in. sekcji zwłok, prokuratura przyjęła założenie, że dzieci urodziły się normalnie i zaraz po urodzeniu zostały zamordowane. "Zbrodnie te zaistniały pomiędzy 1992 r. a 2003 r. Zwłoki prawdopodobnie były zamrażane" - powiedział Lepieszko.

Policja w całej Polsce prowadzi poszukiwania Jolanty K. Ustalono, że kobieta wyszła z domu 15 lub 16 sierpnia i udała się na przystanek autobusowy. Po drodze zatrzymała tzw. okazję. Prawdopodobnie zabrał ją kierowca czerwonego samochodu dwudrzwiowego wyglądem przypominającego citroena berlingo. Z tyłu w samochodzie siedziała kobieta z dzieckiem. Pojechali w kierunku trasy Lublin - Wysokie - Biłgoraj.

Rok wcześniej w Czerniejowie znaleziono zwłoki noworodka podrzucone pod miejscowy kościół. Matka dziecka nie została ustalona. Prokuratura sprawdza ewentualne związki tamtej śmierci noworodka, ze sprawą zwłok dzieci znalezionych u rodziny K.

Za serwisem Dziennika Internetowego PAP z dn. 21.09.2003 r.

Do góry...>>


Poszukiwania matki 5 martwych noworodków

2003-09-20

Policja w całym kraju poszukuje Jolanty Kowalczyk, matki pięciorga noworodków, których ciała znaleziono w sierpniu na terenie posesji kobiety w podlubelskim Czerniejowie.

Badania DNA wykazały, że ona i jej mąż są biologicznymi rodzicami wszystkich martwych dzieci, które złożono w beczce.

Andrzej Kowalczyk został wczoraj zatrzymany, jego żona jest nadal poszukiwana.

Jak poinformował rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie, nadkomisarz Janusz Wójtowicz, są sprawdzane wszelkie sygnały z całego kraju, dotyczące poszukiwanej.

Po publikacjach w mediach był m.in. telefon z Malborka; kobietę o podobnym rysopisie konduktor poprosił o opuszczenie pociągu ponieważ nie zapłaciła za bilet.

Nadkomisarz Wójtowicz zwrócił się z apelem do policjantów w całym kraju o sprawdzanie wszystkich informacji, które mogłyby ewentualnie pomóc w ustaleniu pobytu Jolanty Kowalczyk.

Kowalczykowie maja jeszcze czwórkę innych dzieci. Obecnie są one pod opieką babci.

Andrzej Kowalczyk jest przesłuchiwany. Był badany m.in. wykrywaczem kłamstwa. Wyniki tego testu będą jednak znane za kilka dni.

Za serwisami Onet.pl, Wp z dn. 20.09.2003 r.

Do góry...>>


Noworodki ukryte w beczce miały tych samych rodziców

Badania DNA pięciorga noworodków, których zwłoki znaleziono 20 sierpnia w beczce z kapustą w Czerniejowie na Lubelszczyźnie, wykazały, że są to dzieci Andrzeja i Jolanty K. - właścicieli gospodarstwa, na terenie którego odkryto szczątki dzieci. Policja zatrzymała w piątek Andrzeja K. Zaginiona Jolanta K. jest nadal poszukiwana.

"Na podstawie przeprowadzonych badań kodu genetycznego ustalono z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że Andrzej K. i Jolanta K. są biologicznymi rodzicami noworodków" - powiedział na konferencji prasowej rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Lublinie Andrzej Lepieszko.

"Oznacza to, że genetycznie nie ma drugiej takiej pary kobiety i mężczyzny, poza Jolantą K. i Andrzejem K., którzy mogliby być rodzicami tych dzieci" - dodał.

Na razie nie wiadomo, kiedy dzieci zostały urodzone i jaka jest przyczyna ich zgonów. Wyniki sekcji zwłok, które dotychczas ujawniono, wykazały, że dzieci były zdolne do samodzielnego życia. "Wszystko wskazuje na to, że ciąże były donoszone" - dodał Lepieszko.

Lubelska policja zatrzymała w piątek Andrzeja K. "Prokurator ma 48 godzin na zdecydowanie o postawieniu zarzutów i ewentualnym aresztowaniu" - powiedział Lepieszko.

Trwają poszukiwania 38-letniej żony Andrzeja K., Jolanty, która opuściła dom na kilka dni przed makabrycznym odkryciem i zaginęła. Policjanci ustalili, że kobieta wyszła z domu 15 lub 16 sierpnia i udała się na przystanek autobusowy. Po drodze zatrzymała tzw. okazję. Prawdopodobnie zabrał ją kierowca czerwonego samochodu dwudrzwiowego wyglądem przypominającego citroena berlingo. Z tyłu w samochodzie siedziała kobieta z dzieckiem. Pojechali w kierunku trasy Lublin-Wysokie-Biłgoraj.

Policja apeluje do kierowcy samochodu o zgłoszenie się. "Zapewniamy mu pełną anonimowość. Interesuje nas jedynie informacja, gdzie wysiadła zaginiona" - powiedział rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej policji w Lublinie Janusz Wójtowicz.

Odkryte 20 sierpnia zwłoki noworodków, czterech chłopców i dziewczynki, były przechowywane w plastykowych torbach w beczce z kwaszoną kapustą w piwnicy domu rodziny K. w Czerniejowie. Zamieszkiwało go małżeństwo z czworgiem dzieci w wieku od 2 do 18 lat i matka gospodarza domu. Szczątki dzieci odkryły dwie córki małżeństwa K. w wieku 8 i 12 lat, gdy ze względu na fetor babka poleciła im wyrzucenie zawartości beczki na pole. Ojciec dziewczynek powiadomił policję.

Rok wcześniej w Czerniejowie znaleziono już zwłoki noworodka podrzucone przed miejscowy kościół. Matka dziecka nie została ustalona. Prokuratura sprawdza ewentualne związki tamtej śmierci noworodka ze sprawą zwłok dzieci znalezionych u rodziny K. (aka)

Za serwisem WP z dn. 19.09.2003 r.

Do góry...>>

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 19.01.2004 r.