Aktualizacja
Wyniki
śledztwa: Umorzono
śledztwo w sprawie zabójstwa "Nikosia"
Z powodu niewykrycia
sprawców gdańska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójstwa
Nikodema S., pseudonim "Nikoś" - domniemanego szefa świata przestępczego
na Wybrzeżu. "Nikosia" zastrzelono w 1998 roku.
Śledztwo w sprawie zabójstwa Nikodema S. i próby zabójstwa jego znajomego
Wojciecha K. trwało ponad dwa lata. O jego umorzeniu poinformowała
w czwartek PAP rzeczniczka gdańskiej Prokuratury Okręgowej Maria Kamirska-Jeżowska.
"Śledztwo zostało umorzone wobec niewykrycia sprawców. Był taki
moment, w którym wydawało się nam, że mamy sprawcę - Siergieja S.,
ale wnikliwe czyności procesowe z jego udziałem nie potwierdziły tej
wersji" - powiedziała rzeczniczka.
Ukrainiec Siergiej S., podejrzany o dokonanie kilku zabójstw na zlecenie,
przyznał się jesienią ubiegłego roku (tj. rok po zatrzymaniu) do zastrzelenia
"Nikosia". Prokuratura postawiła mu zarzuty. Z jego udziałem
przeprowadzono wizje lokalną. Wszystko wskazuje jednak na to, że Siergiej
S. kłamał - poinformowała Kamirska-Jeżowska.
Ukrainiec nie opuści aresztu. Jest podejrzany o inne ciężkie przestępstwa:
zabójstwo na zlecenie znanego w światku przestępczym na Wybrzeżu Wiesława
K., pseudonim "Schwarzeneger", znajomego Nikodema S.; zabójstwo Ryszarda
G., pseudonim "Tato", zastrzelonego w 1998 roku w Gdyni, a także o
udział w zamachu na gdyńskiego biznesmena Macieja N.
"Nikoś" - domniemany szef świata przestępczego na Wybrzeżu, zajmujący
się m.in. handlem kradzionymi samochodami, został zastrzelony 24 kwietnia
1998 roku w gdyńskiej agencji towarzyskiej. Dwaj zamaskowani bandyci
oddali do niego sześć strzałów. Postrzelony został wtedy także Wojciech
K., znajomy "Nikosia", jeden z założycieli znanej firmy ubezpieczeniowej.
Obaj mężczyźni obchodzili w agencji imieniny Wojciecha K.
"Karierę" w światku przestępczym "Nikoś" miał rozpocząć
w latach siedemdziesiątych od handlu walutami na Węgrzech. Potem zajął
się handlem samochodami kradzionymi w zachodnich Niemczech. Tam też
w 1991 roku trafił do aresztu, z którego po kilku miesiącach uciekł.
W 1996 roku gdańska prokuratura zarzuciła mu zorganizowanie kradzieży
i sprzedaży ponad 20 samochodów. Proces z udziałem "Nikosia"
nigdy się jednak nie rozpoczął. Na każdej rozprawie brakowało współoskarżonych.
Nikodem S. był posiadaczem tytułu "Zasłużony Obywatel Miasta
Gdańska", który otrzymał w latach osiemdziesiatych za działalność
na rzecz jednego z gdańskich klubów sportowych.
Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 02.06.2000 r.
Śmierć gangstera
Wczoraj przed
południem do agencji towarzyskiej "Las Vegas" przy ul. Chwarznieńskiej
w Gdyni weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Mimo że jest to klub
nocny, drzwi wejściowe były otwarte. W środku napastnicy otworzyli
ogień do siedzących w pokoju na zapleczu dwóch osób: Nikodema S.,
pseudonim Nikoś, i jego przyjaciela Wojciecha K. Tak zginął jeden
z bossów trójmiejskiego świata przestępczego, specjalizujacy się w
kradzieżach samochodów, a jednocześnie chyba najbarwniejsza postać
tego środowiska w Polsce.
- Zgłoszenie
o strzelaninie w lokalu policja w Gdyni otrzymała o 12.24. Przynajmniej
jeden ze strzałów został wymierzony w glowę "Nikosia". Jego kompan
został postrzelony w nogi. Na razie trudno powiedzieć, ile strzałów
oddano. Nie wiadomo też, czy sprawcy odjechali samochodem, czy odeszli
na piechotę - powiedziala ZW kom. Gabriela Sikora z Komendy Wojewódzkiej
Policji w Gdansku. Policja nie wie również, kiedy doszło do strzelaniny.
Przypuszcza się, że zgłoszenie mogło być opóźnione nawet o godzinę.
- Gdy otrzymałem
telefon z informacją o śmierci S., mój rozmówca powiedział: "Zginął
twój najlepszy przeciwnik" - mówi Krzysztof Rutkowski, prywatny detektyw,
specjalizujący się w odzyskiwaniu kradzionych samochodów.
Za dziennikiem
"Życie Warszawy"
Śmierć w "Las Vegas"
"Nikoś" zastrzelony
Nieznani sprawcy
zastrzelili w piątkowe południe w Gdyni Nikodema Skotarczaka pseudonim
"Nikoś", uznawanego za ojca chrzestnego polskich gangów złodziei samochodów.
Według nie potwierdzonych informacji ślady prowadzą do jednej z podwarszawskich
mafii. W policji i prokuraturze zabójstwo "Nikosia" przyjęto z nie
ukrywanym zaskoczeniem.
"Nikoś" przebywał w klubie towarzyskim "Las Vegas" razem ze swym wieloletnim
dobrym znajomym Wojciechem K., jednym z założycieli towarzystwa ubezpieczeniowego
"Hestia". Około południa do lokalu weszło dwóch zamaskowanych osobników,
którzy od razu skierowali się do stolika zajmowanego przez "Nikosia"
i Wojciecha K. "Nikoś" zginął na miejscu od strzałów w głowę. Sprawcy
zbiegli przez nikogo nie zatrzymani. Ranny w nogi Wojciech K. przeszedł
operację. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Zdaniem policji
i prokuratury była to zaplanowana wcześniej egzekucja.
Według niektórych źródeł policyjno-prokuratorskich jest prawdopodobne,
że ślady prowadzą do jednego z podwarszawskich gangów przestępczych.
Chodziło o wyeliminowanie konkurenta. "Rz" powiedziano też, że morderstwo
mógł zaplanować jakiś niewypłacalny dłużnik "Nikosia". W ostatnim
czasie Skotarczak miał pożyczać na przykład w sopockim kasynie pieniądze
na wysoki procent. Brał 5 procent dziennie.
Zamordowanie "Nikosia" przyjęto w gdańskiej policji i prokuraturze
z nie ukrywanym zaskoczeniem. Zarówno policja, jak i prokuratura obawiają
się, że po śmierci czterdziestoczteroletniego "Nikosia", z uwagi
na jego bardzo wysoką i ugruntowaną pozycję, jaką zajmował w całym
polskim świecie przestępczym, w Trójmieście dojdzie do walk grup przestępczych
o władzę.
"Nikoś" zaczynał karierę jako bramkarz w lokalu nocnym "Lucynka",
do którego uczęszczał gdański półświatek i piłkarze "Lechii".
W ocenie jednego z wysokich rangą oficerów Wydziału ds. Walki z Przestępczością
Zorganizowaną gdańskiej policji pierwszą grupę przestępczą zajmującą
się przemytem samochodów z Niemiec do Polski założył "Nikoś" już w
końcu lat siedemdziesiątych. Późniejszym wyczynom zawdzięcza określenie
niepisanego ojca chrzestnego polskiej mafii złodziei samochodów.
Oficjalnie Skotarczakowi udowodniono paserstwo lub kradzież niespełna
30 samochodów. Nioficjalnie mówi się, że on i jego ludzie mogli przemycić
kilkaset aut.
Na początku lat osiemdziesiątych pożyczał pieniądze i wspomagał klub
piłkarski "Lechia". Na mecze zajeżdżał jedynym na Wybrzeżu mercedesem
500. Po zdobyciu przez trzecioligową "Lechię" Pucharu Polski prezydent
miasta Ryszard Rynkowski udekorował "Nikosia" odznaczeniem "Zasłużony
dla Gdańska". Przy pomocy rugbistów "Lechii" "Nikoś" przemycał z Niemiec
samochody.
W połowie lat osiemdziesiątych przeniósł się do Niemiec, z których
dalej kierował przemytem aut. Aresztowany podczas kradzieży samochodu
w Berlinie Zachodnim wyszedł z tamtejszego więzienia Moabit, zamieniając
się ubraniem podczas widzenia z bratem.
Do Polski powrócił nielegalnie na początku lat dziewięćdziesiątych.
Podczas próby aresztowania w 1992 roku w Krakowie uciekł z policyjnego
kotła samochodem na numerach dyplomatycznych. Zatrzymany kilka miesięcy
później w Warszawie, zbiegł z policyjnego konwoju. Poszukiwanego listem
gończym można było spotkać w sopockich nocnych lokalach. Złapany ponowie
odsiedział tylko rok pod nieistotnym zarzutem posługiwania się fałszywym
paszportem. Jego proces w Gdańsku nie mógł się rozpocząć od prawie
dwóch lat. "Nikoś" zawsze zjawiał się w sądzie, brakowało tylko któregoś
ze współoskarżonych.
Wystąpił w filmie Olafa Lubaszenki "Sztos", przedstawiającym środowisko
przestępcze połowy lat siedemdziesiątych. Prasa bulwarowa sugerowała,
że miał współfinansować produkcję.
W ostatnich latach, według źródeł operacyjnych, wycofał się bezpośredniej
działalności, inwestował także w legalne interesy. Miał poważne wpływy
nie tylko w Trójmieście, ale i w kraju oraz w Niemczech. Tajemnicą
poliszynela było, że w razie kradzieży samochodu należącego do VIP
można było przez odpowiednich ludzi poprosić go o pomoc w odzyskaniu
pojazdu. Samochód VIP odnajdywał się gratis.
- Gdyby wszyscy przestępcy byli tacy jak kiedyś "Nikoś", nie byłoby
aż tak źle. On jest przestępcą, a nie przypalał ciała rozgrzanym żelazkiem,
nie oblewał ludzi kwasem - mówił niedawno "Rz" jeden ze znanych gdańskich
policjantów. - Teraz mamy do czynienia z młodymi, posługującymi się
bezwzględnymi metodami, bandytami.
pad
Za dziennikiem
"Rzeczpospolita"