|
Historia kary śmierci na ziemiach polskich |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Prawo karne na
ziemiach polskich we wczesnym średniowieczu opierało się na prawie
zwyczajowym. Zakres przestępstw karanych śmiercią był zbliżony do
istniejących w zachodniej części kontynentu. W sprawach ciężkich,
jak zabójstwo, podpalenie, gwałty, rabunek, wyroki ferował lokalny
władca (książę), w innych sprawach sądy sprawował właściciel domeny
nadanej mu przez panującego. Najstarszą znaną formą karania śmiercią
było ukamienowanie. Wraz z pojawieniem się instytucji kata kary zaczęli
wymierzać specjaliści. Zła sława, która otaczała całą rodzinę, sprawiała,
że zawód ten był często dziedziczny. Bogate miasta same utrzymywały
kata, zaś inne sprowadzały go do wykonywania wyroków. Kary wykonywano
przez ścięcie, powieszenie, łamanie kołem, ćwiartowanie, palenie na
stosie i ukrzyżowanie. Głową płacili za przestępstwa zdrajcy, zabójcy,
złodzieje i fałszerze monet. Statuty Kazimierza Wielkiego przewidywały
karanie śmiercią za wyłudzanie nienależnych świadczeń z żup królewskich,
zagarnięcie podatków czy obracanie obcą monetą. W okresie Rzeczypospolitej
szlacheckiej na mocy konstytucji z 1586 roku karę ostateczną wymierzano
za czyny przeciwko moralności i dobrym obyczajom (sodomia, homoseksualizm),
przeciwko porządkowi publicznemu (gwałtowne najście na dom, napad
na drodze), spiski przeciwko władzom miejskim, porwanie oraz tradycyjnie
zabójstwo umyślne, zwane kryminalnym. Skazańcowi niekiedy ratowała
życie kobieta, jeżeli oświadczyła, że chce z nim zawrzeć związek małżeński,
a zwyczaj ten nazywano "wypraszaniem od kary śmierci". Nadto
co sprytniejsi ze skazanych umawiali się z katem (niebezinteresownie),
by przyszła egzekucja została przeprowadzona niezręcznie. Egzekucji
nieudanej drugi raz nie wykonywano. W okresie stalinowskim
kara śmierci była w ciągłym użyciu i wymierzano ją też za czyny, które
w praworządnych państwach nigdy nie byłyby penalizowane. Tą najsurowszą
sankcją były więc zagrożone np. niewykonanie kontyngentu, obrót obcymi
walutami, "handel łańcuszkowy", spekulacja. I za to skazywano
na śmierć, a co gorsza -wykonywano. Przykłady takich wyroków zostały
wymienione podczas drugiego dnia sesji naukowej "Przestępstwa
sędziów i prokuratorów jako element zbrodni komunistycznych w Polsce
lat 1944-1956". Dzięki uprzejmości Departamentu Organizacyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości RP pod kierownictwem ministra Lecha Kaczyńskiego uzyskaliśmy dane na temat liczby orzeczonych wyroków kary śmierci w następujących latach istnienia PRL: kara śmierci
Obecnie dostępny jest indeks osób represjonowanych przez zbrodnicze komunistyczne władze okupacyjne - skazanych na karę śmierci w latach 1946 - 1955. Został zamieszczony na stronach państwowego Instytut Pamięci Narodowej, dokąd Państwa zapraszamy: kara śmierci Opis wykonywania Kary Śmierci w PRL:
SMAK OSTATNIEGO PAPIEROSA Po raz ostatni wyrok kary śmierci wykonano w Poznaniu we wrześniu 1987 roku. Wówczas to powieszono gwałciciela i mordercę ośmioletniej dziewczynki. Od września tego roku obowiązywać będzie nowy kodeks. Zgodnie z nim nawet najniebezpieczniejszy przestępca nie będzie mógł być skazany na śmierć. CELA ŚMIERCI - Nigdy nie stosowaliśmy określenia "cela śmierci". Było to jedno z wielu pomieszczeń, gdzie wykonywano wyroki - tłumaczy Bolesław Musielak, dyrektor Okręgowy Służby Więziennej. Oczywiście w takiej sali był hak, na którym wieszano więźnia, była także zapadnia pod nogami. W tej chwili cela śmierci przy Młyńskiej to normalne pomieszczenie użytkowe. Aby skazać kogoś na karę śmierci, postępowanie karne trafić musi przynajmniej do sądów dwóch instancji: Sądu Wojewódzkiego oraz Sądu Najwyższego. Najczęściej postępowanie, które ma się zakończyć najwyższym wyrokiem, trwa latami. ŚWIADKOWIE EGZEKUCJI - Przy egzekucji zgodnie z prawem obecny musiał być prokurator, naczelnik więzienia, lekarz oraz wykonawca czyli kat - wyjaśnia B. Musielak. - Na życzenie skazańca obecny przy egzekucji mógł być ksiądz lub inna osoba duchowna, a także obrońca. Ten ostatni pojawiał się jednak bardzo rzadko. Oczywiste było bowiem, że adwokat się nie spisał. OSTATNIE ŻYCZENIE To nie fikcja filmowa. Rzeczywiście więźniowie na kilka minut przed śmiercią chcą zapalić ostatniego papierosa lub napisać list pożegnalny. - Pamiętam przypadek mężczyzny, który przed śmiercią postanowił napisać ostatni list do matki. Skazany był za morderstwo taksówkarza w Gnieźnie - wspomina B. Musielak. - Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. Jednak kiedy spojrzeliśmy na gotowy już list byliśmy zaszokowani. Wszystkie literki były idealnie wykaligrafowane. Oznaczało to, że nawet na chwilę nie zadrżała mu ręka. SKAZANIEC - Musiałem kilkakrotnie osobiście uczestniczyć w wykonywaniu wyroku. Nie jest to przyjemne zajęcie, jednak ze względu na moją funkcję obecność przy egzekucji jest obowiązkiem - mówi dyrektor B. Musielak. Więźniowie przed śmiercią nie krzyczą, nie szarpią się. Wiedzą, że kary nie mogą już uniknąć. - Są spokojni. Widać najwyżej jak trzęsą się im nogi, czasami zdarza się, że płaczą - mówi dyrektor Musielak. SŁUSZNA KARA Osoby, którzy są skazane na taką karę nie nadają się do resocjalizacji. - Więźniowie, który trafiają do tej, powiedzmy, celi śmierci nie dostają się tam przez przypadek. Jestem przekonany, że zasługiwali oni na najsurowszą karę - twierdzi dyrektor. Egzekucją karani są przede wszystkim seryjni mordercy i gwałciciele. Nikt nie pamięta przypadków wykonania egzekucji w Polsce na kobiecie, choć w oczach prawa kobieta i mężczyzna są równi. - W Poznaniu bardzo nagłośnionym przypadkiem był trzykrotny morderca. Przez wiele lat udawało mu się unikać kary. Ciągłe odwołania pozwalały mu przeżyć kilka lat w zakładach karnym. W końcu jednak kara została wymierzona - wspomina więźnia, dyrektor B. Musielak. - Kilkanaście lat temu krążył mężczyzna, który wykopywał zwłoki kobiet i wykorzystywał je do celów seksualnych. Został ujęty wreszcie po tym, jak zgwałcił dziewczynkę. Zawsze istniała instytucja prawa łaski. Kiedyś kary uniknąć można było przez decyzję Rady Państwa. Obecnie prawem łaski dysponuje prezydent. DO WIADOMOŚCI PUBLICZNEJ Jeżeli zapada wyrok skazujący na śmierć, data i godzina zostaje utajniona. - Obawialibyśmy się ataków, presji z zewnątrz - tłumaczy dyrektor. - Natomiast zgodnie z literą prawa po wykonaniu wyroku musimy podać informację do wiadomości publicznej. CICHE MORATORIUM W roku 1988 obowiązywać zaczęło ciche moratorium. Oznacza to, że nie było ono w pełni formalne, ujęte w ramy prawne. Jednak w ciągu ostatnich dziesięciu lat nie wykonano żadnego wyroku śmierci. - W dokumentach mamy zaznaczone, że ostatnie egzekucje wykonano w naszym mieście w roku 1987. Wówczas były trzy przypadki. Ostatni mężczyzna ukarany został we wrześniu 1987 roku. Był to morderca ośmioletniej dziewczynki. UTRZYMAĆ CZY ZNIEŚĆ? Od września tego roku kara śmierci nie będzie orzekana i wykonywana. - Powiem szczerze, jako mieszkaniec chciałbym powrotu tej kary. W tej chwili obserwujemy taki wzrost przestępczości, że ta najsurowsza kara powinna istnieć. Nie oznaczałoby to przecież masowych egzekucji, ale samo istnienie takiej alternatywy mogłoby odstraszać morderców - przyznaje dyrektor Musielak - Jako dyrektor, wolałbym, aby tej kary nie było. Nie musiałbym uczestniczyć w egzekucjach, co jest, niestety, przykrym przeżyciem. JOANNA PĘCHERSKA Za dziennikiem "Głos Wielkopolski" z dn. 20.02.1998 r. |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 10.03.2007 r. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||