|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 29.12.2001 r. Dożywocie za gwałt i zabójstwo 9-letniej Emilki Na karę dożywotniego więzienia skazał w piątek suwalski sąd Mariusza Borowskiego za gwałt i zabójstwo 9-letniej Emilki z Kalinowa (woj. warmińsko-mazurskie). Wyrok nie jest prawomocny. Sąd Okręgowy w Suwałkach orzekł, że dopiero po 30 latach skazany będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe. Zezwolił na publikację jego danych personalnych. Proces w tej sprawie trwał niecałe cztery tygodnie, a wyrok został wydany po trzech rozprawach. Postępowanie przed sądem było utajnione ze względu na dobro osobiste rodziców zamordowanej dziewczynki. "Sąd wydał najsurowszą karę za taki czyn. Nie było żadnych okoliczności łagodzących" - uzasadniał wyrok sędzia Jacek Przygucki. Do zabójstwa doszło w lutym. Według ustaleń prokuratury, Mariusz B., bliski przyjaciel rodziny dziewczynki, zagadnął ją, kiedy szła do szkoły i zwabił z powrotem do domu, w którym nikogo nie było. Zgwałcił dziewczynkę i nieprzytomną utopił w wannie. Potem umył wannę i rozebrał zwłoki, włożył je do plastikowej skrzyni, w której często przywoził ryby z jeziora i skrzynię przewiózł rowerem nad pobliskie jezioro Skomentno, gdzie ukrył ciało. Do poszukiwań Emilki włączyło się ponad stu zbulwersowanych jej zaginięciem mieszkańców Kalinowa. Gorliwie uczestniczył w nich również Mariusz Borowski. Jego matactwa informacyjne o sprawie zainteresowały funkcjonariuszy policji i 1 marca został zatrzymany. Przyznał się wówczas do zabójstwa. Zaprzeczył jednak, by zgwałcił Emilkę. Prokuratura postawiła mu na początku zarzut morderstwa. Dopiero po kilku dniach, kiedy ustaliła, że dziewczynka przed śmiercią została zgwałcona, przedstawiła mu kolejny zarzut oskarżając go także o działanie ze szczególnym okrucieństwem. Sędzia Przygucki podkreślił po ogłoszeniu wyroku, że skazany znał rodzinę dziecka i dlatego jego postępowanie zasługuje na szczególne potępienie. Zaznaczył, że Borowski nie okazał skruchy, skoro po zabójstwie uczestniczył w poszukiwaniach, utrudniając je fałszywymi informacjami. Do końca nie jest znany motyw zbrodni. Sąd przyjął, że motywem zabójstwa była obawa przed konsekwencjami gwałtu. Nieoficjalnie mówi się (sąd nie odniósł się do tego w uzasadnieniu), że Mariusz Borowski już wcześniej miał skłonności seksualne wobec dzieci i niektórzy znajomi o tym wiedzieli. Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 28.12.2001 r. Chcieli linczować Policja musiała
chronić zabójcę Emilki przed mieszkańcami Kalinowa Trzy dni mieszkańcy
Kalinowa koło Ełku żyli nadzieją, że odnajdzie się ośmioletnia Emilka,
córka państwa Pawłowskich. Odnalazła się, ale martwa. Tragiczny wtorek Ośmioletnia Emilka
zaginęła we wtorek przed południem. Tego dnia miała iść do szkoły na
godzinę 12.40. Utopił ją w wannie Zaraz potem policja
zatrzymała podejrzewanego o zabójstwo 25-letniego Marka B. z pobliskiej
wsi Długie. Jest on znajomym rodziny Pawłowskich. Emilka nazywała go
wujkiem. Makabryczna trumna Podczas wczorajszej wizji lokalnej zabójca ujawnił okrutne szczegóły swego czynu. Prawdopodobnie Marek B. wykorzystał dziecko seksualnie. Ten wątek będzie sprawdzony przez biegłego lekarza. Z wyjaśnień podejrzanego wynika, że utopił dziewczynkę w wannie. Ciało zamordowanej włożył do dużego pojemnika na mięso. Tę makabryczną trumnę Marek B. ciągnął po śniegu nad jezioro, aby wrzucić pod lód. Gdy nie udało mu się rozbić lodu, porzucił ciało w trzcinach. Najpierw się przyznał - W pierwszej rozmowie
z policjantami przyznał się do popełnienia zbrodni. Przed prokuratorem
odmówił składania wyjaśnień - mówi Dariusz Piekarski, prokurator rejonowy
w Ełku. DARIUSZ BURLIŃSKI,
TM, OLSZTYN Mężczyzna podejrzany o zamordowanie 8-letniej Emilki Zabójstwo ośmioletniej
Emilki z Kalinowa dokonane ze szczególnym okrucieństwem zarzuciła w
piątek prokuratora rejonowa w Ełku (Mazury) 25-letniemu mężczyźnie,
który był znajomym dziecka. |
Proszę wybrać przejście:
strona utworzona 05.03.2001 r.