Hiszpania - unioeuropejski brak kary śmierci

Strona główna

Serwis ZSRE czyli UE
Witryna uniosceptyków

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 20.01.2008 r.

Tylko "żołnierze" skazani za zamachy w Madrycie

Sąd w Madrycie skazał w środę 21 mężczyzn powiązanych z zamachami na pociągi podmiejskie w 2004 r. Rodziny ofiar są oburzone łagodnością wyroków i tym, że nadal nie wiadomo, kto zlecił zamachy

11 marca 2004 r. to najczarniejszy dzień w najnowszej historii Hiszpanii. Tamtego dnia rano zamachowcy podłożyli dziesięć bomb w pociągach podmiejskich wiozących ludzi do pracy w Madrycie. Zginęło 191 osób, w tym czworo Polaków. Rannych zostało 1,8 tys. osób.

Prawicowy rząd José Marii Aznara początkowo obwinił o zamachy baskijską ETA, ale szybko okazało się, że to raczej islamscy terroryści. Prawdopodobnie podłożyli oni bomby po to, by skłonić Madryt do wycofania wojsk z Iraku.

I tak też się stało. W wyborach trzy dni po zamachach wściekli Hiszpanie pozbawili władzy Aznara, a jego socjalistyczny następca José Luis Rodriguez Zapatero nakazał wycofanie wojsk.

Początkowo śledztwo toczyło się błyskawicznie. W jednym z pociągów znaleziono bombę, która nie wybuchła, i śledczy dowiedzieli się, że jako detonatorów użyto telefonów komórkowych. Szybko dotarli też do sklepu, z którego pochodziły telefony. Znaleźli tam odłamany niewielki fragment telefonu-detonatora, który nie wybuchł.

Już dwa dni po zamachach dokonano pierwszego aresztowania - za kratki trafił Marokańczyk Jamal Zougam, właściciel sklepu, który podłożył co najmniej jedną z bomb.

Trzy tygodnie później śledczy ponieśli jednak dotkliwą porażkę. Gdy próbowali wkroczyć do mieszkania na przedmieściach Madrytu, siedmiu przebywających tam mężczyzn wysadziło się w powietrze, a w wybuchu zginął też jeden agent służb specjalnych. Samobójcy zastosowali taki sam materiał wybuchowy, jaki został użyty w pociągach.

Wszystko wskazuje na to, że to oni byli głównymi organizatorami zamachów.

Dlatego też bardzo trudno było ustalić, kto stał za zamachami, i niestety odpowiedzi na to pytanie nie przyniósł też środowy wyrok.

Dwaj oskarżeni o planowanie zamachów ostatecznie zostali skazani tylko za przynależność do komórki terrorystycznej. Trzeci podejrzany - Rabei Osman Sayed Ahmed, znany jako Mohamed Egipcjanin - został oczyszczony z zarzutów. Mężczyzna odbywa karę więzienia we Włoszech za przynależność do organizacji terrorystycznej.

Włoskie władze twierdziły, że mają nagrania rozmów telefonicznych, w których mężczyzna chwalił się w języku arabskim, że to on był pomysłodawcą madryckich zamachów. Szczegółowe tłumaczenie wypowiedzi Mohameda Egipcjanina pokazały jednak, że jego słowa nie były jednoznaczne i nie mogły posłużyć do osądzenia go.

Skoro nikt nie został skazany za organizację zamachów, otwarte jest pytanie, kto za nimi stał. Według hiszpańskich śledczych grupa była inspirowana przez al Kaidę, lecz nie otrzymywała od niej rozkazów.

Rodziny ofiar zamachów są rozgoryczone. - Bardzo nas dziwi to uniewinnienie. Jeśli to nie oni, musimy się dowiedzieć kto. Przecież ktoś wydał rozkaz - mówił w imieniu stowarzyszenia rodzin ofiar José Maria de Pablos.

Na najdłuższe wyroki za morderstwa, usiłowanie morderstw i przynależność do organizacji terrorystycznej skazani zostali trzej "żołnierze" grupy. Jamal Zougam widziany przez trzech świadków w jednym z pociągów. Marokańczyk Othman el Gnaoui skazany za te same przestępstwa co Zougam oraz pomoc w dostarczeniu materiałów wybuchowych do domu pod Madrytem, gdzie przechowywano bomby.

Suarez Trashorras, były górnik, został skazany za dostarczenie materiałów wybuchowych skradzionych z kopalni w północnej Hiszpanii.

Tym trzem sąd wymierzył karę od 34 do 43 tys. lat więzienia, ale według hiszpańskiego prawa za kratkami mogą spędzić maksymalnie 40 lat.

Inni zostali skazani za mniej poważne przestępstwa, np. przynależność do organizacji terrorystycznej, na kary od trzech do 23 lat. Sześciu uniewinniono.

Obie strony mogą jeszcze odwołać się od wyroków.

Policja nadal poszukuje trzech mężczyzn podejrzanych o udział w zamachach, choć w przypadku dwóch z nich śledczy podejrzewają, że zginęli w atakach samobójczych w Iraku.

Dominika Pszczółkowska, Reuters, ap

Za dziennikeim "Gazeta Wyborcza" z dn. 02.11.2007 r.

Do góry...>>


38 656 lat więzienia za zamachy w Madrycie

Po trzech latach arcytrudnego śledztwa w Hiszpanii zaczął się wczoraj proces organizatorów największego zamachu terrorystycznego w dziejach Europy

- Nie mam zamiaru odpowiadać na żadne pytania, nawet od mojego obrońcy - oświadczył na wstępie rozprawy 35-letni Rabei Osman Sajed Ahmed alias "Mohamed Egipcjanin", prawdopodobny pomysłodawca zamachu z 11 marca 2004 roku.

Obok niego na ławie oskarżonych zasiadło 28 osób, a sąd do lipca chce wysłuchać 610 świadków i ponad 100 biegłych. Akt oskarżenia liczy prawie 100 tys. stron. Proces jest transmitowany w internecie.

W Hiszpanii targanej od dziesiątków lat zamachami separatystów baskijskich z ETA nigdy wcześniej nie podjęto tak drastycznych środków bezpieczeństwa. W całym kraju podniesiono poziom zagrożenia terrorystycznego, a sam proces został przeniesiony na przedmieścia Madrytu, do znajdującego się na zamkniętym terenie kompleksu sądowego. Kilkuset policjantów wspartych helikopterami strzeże tam bezpieczeństwa ponad tysiąca prawników, oskarżonych, krewnych ofiar i dziennikarzy z całego świata.

Złapali trzech przywódców

Siedmiu z oskarżonych grozi wyrok od 38 654 do 38 656 lat więzienia, co prokuratura wyliczyła, dodając po 30 lat za morderstwo każdej ze 191 ofiar, po 18 lat za usiłowanie morderstwa każdego z 1824 rannych, 12 lat za członkostwo w organizacji terrorystycznej i jeszcze po blisko 80 lat za wysadzenie w powietrze pociągów. Taka kara miałaby jedynie wymiar symboliczny, bo według prawa w Hiszpanii można pójść do więzienia na maksymalnie 40 lat.

Wśród tej siódemki znajduje się trzech spośród domniemanych 12 przywódców spisku. "Mohamed Egipcjanin" trafił przed sąd z więzienia we Włoszech, gdzie w listopadzie został już skazany za 11 marca na 10 lat więzienia. Najpierw sądzili go Włosi, bo to w Mediolanie został aresztowany trzy miesiące po zamachu.

Pozostali dwaj przywódcy to Marokańczycy Hassan al Haski i Yusef Belhadż. Reszta albo popełniła samobójstwo, chcąc uniknąć aresztowania, albo wymknęła się policji i zdołała opuścić Hiszpanię.

Najwyższa kara grozi też dwóm Marokańczykom i Syryjczykowi podejrzewanym o podłożenie czterech z dziesięciu bomb, które wybuchły w czterech pociągach w pobliżu madryckiej stacji Atocha. Niektórzy z ocalonych pasażerów twierdzą, że rankiem 11 marca 2004 r., na krótko przed eksplozjami, widzieli ich z plecakami w wagonach. Ostatni z siódemki to Hiszpan José Emilio Suarez Trashorras, który miał dostarczyć zamachowcom materiały wybuchowe.

22 pozostałym oskarżonym grożą kary od 4 do 27 lat więzienia za pomaganie organizacji terrorystycznej, nielegalne posiadanie broni, fałszowanie dokumentów itp. Prokuraturze nie udało się zebrać wystarczających dowodów, by oskarżyć ich o sam zamach.

Kłopot z dowodami winy

Zdaniem ekspertów nawet te dowody, które są, mogą nie wystarczyć do skazania, bo opierają się głównie na zapisach połączeń telefonicznych, informacjach, że ktoś kogoś znał lub się z kimś spotkał. Wyjątkiem jest "Mohamed Egipcjanin", którego Włosi podsłuchali, jak chwalił się przez telefon, że zamachy to jego dzieło i podał wiele szczegółów.

- Sama znajomość z terrorystą czy sfałszowanie dokumentu jeszcze nie wystarczy, by uznać kogoś za terrorystę - mówi "Gazecie" Lorenzo Vidino, włoski ekspert i znawca europejskiej al Kaidy. - Prokurator będzie musiał udowodnić związek tych faktów z zamachem i jeśli mu się nie uda, sąd pewnie skaże podejrzanych za mniejsze przewinienia i na krótsze kary.

Problemy ze zdobyciem mocnych dowodów sprawiły, że śledztwo wlokło się aż trzy lata. Kierujący nim prokurator Juan del Olmo był krytykowany za opieszałość i istniała groźba, że zanim się zacznie proces, wszystkich podejrzanych trzeba będzie wypuścić z aresztu.

Do tego prokurator znalazł się na linii ognia między prawicą i lewicą, które wykorzystywały śledztwo do pogrążania siebie nawzajem. Zamach nastąpił trzy dni przed wyborami i dosłownie zmiótł prawicowy rząd premiera José Aznara, murowanego faworyta. Jego lewicowy następca José Luis Rodriguez Zapatero w kilka tygodni spełnił zaś główne żądanie terrorystów i wycofał hiszpańskie oddziały z Iraku.

Proces można oglądać na stronie internetowej http://www.datadiar.tv/juicio11m/

Paweł Szczerkowski

Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 16.02.2007 r.

Do góry...>>


142 lata więzienia

Hiszpański sąd skazał seryjnego zabójcę, który zdobył rozgłos zostawiając na miejscu każdej zbrodni kartę do gry, na łączną karę 142 lat więzienia.

Alfredo Galan został uznany za winnego sześciu zabójstw i usiłowania trzech kolejnych. Zbrodnie popełnił w 2003 r. w Madrycie, najczęściej posługując się bronią palną.

Swe ofiary Galan wybierał przypadkowo w miejscach publicznych. W pierwszych zeznaniach powiedział, że mordował ludzi tylko po to, by pokazać światu, jak jest to łatwe. Potem wycofał te zeznania.

Za WP z dn. 09.03.2005 r.

Do góry...>>


Skazani na ponad 3 tys. lat więzienia

Na ponad 3 tysiące lat więzienia łącznie skazał dzisiaj hiszpański sąd dwoje baskijskich separatystów za zamach bombowy w roku 1986, w którym uśmiercili 12 policjantów i zranili 77.

Trzyosobowy skład sędziowski skazał Santiego Potrosa i Idoię Lopez Riano z baskijskiej separatystycznej organizacji ETA na: odpowiednio - 1920 i 1572 lata więzienia. Długość kary jest czysto teoretyczna, gdyż w Hiszpanii maksymalna kara więzienia to lat 30.

ETA, która od 35 lat walczy o niepodległość Kraju Basków, przyznaje się do zabicia w zamachach ponad 800 osób.

Skazani dzisiaj Santi Potros i Idoia Lopez Riano dokonali zamachu na konwój Gwardii Cywilnej w Madrycie w lipcu roku 1986; zdalnie zdetonowali samochód wypełniony materiałem wybuchowym.

Przed rokiem Idoia Lopez Riano, lepiej znana jako "Tygrysica", została skazana na 87 lat więzienia za zastrzelenie w roku 1986 w Madrycie dwóch oficerów i żołnierza armii hiszpańskiej. 39-letnia terrorystka baskijska swój pseudonim zawdzięcza zimnej krwi w działaniu i licznym romansom. Aby zdobyć informacje o potencjalnych celach zamachu, umawiała się na zabawę z policjantami w barach i dyskotekach.(PAP)

Za INTERIA.PL z dn.09.07.2003 r.

Do góry...>>


Policja poszukuje mordercy z kartami

Hiszpańska policja prowadzi poszukiwania mordercy podejrzanego o zabicie ostatnio dwóch osób i próbę zabójstwa dwóch innych, który przy każdej ofierze pozostawił kartę do gry - podała policja.

W miejscowości Arganda pod Madrytem zastrzelono we wtorek pewnego Rumuna. Postrzelono też kobietę noszącą takie samo nazwisko jak Rumun, powodując jej śmierć kliniczną.Przy ofiarach pozostawiono karty do gry: "trójkę" i "czwórkę".

Rzecznik rządu uważa, że zarówno tych czynów, jak i dwóch poprzednich, gdy w lutym zginął jeden mężczyzna, a w marcu ciężko postrzelono innego, dokonał psychopata, który bawi się z policją.

Przy pierwszej ofierze znaleziono karcianego asa, przy drugiej - "dwójkę".

Za Dziennikiem Internetowym PAP, WP z dn. 19.03.2003 r.

Do góry...>>

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 23.07.2003 r.