Morderstwo krakowskiego studenta Michała Łyska
Aktualizacja 19.05.2002 r.
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Pięć lat po śmiertelnym pobiciu Michała Łyska Zabójca na wolności Zabójca krakowskiego studenta Michała Łyska, Wojciech K., opuści dzisiaj zakład poprawczy. - Skończył 21 lat i jest wolny - poinformował sędzia Andrzej Almert. Michał Łysek, wybitnie uzdolniony student matematyki UJ i stypendysta Oksfordu, był przypadkową ofiarą dwójki podpitych 15-latków. Uzbrojeni w kije bejsbolowe Paweł T. i Wojciech K. po wypiciu dwóch piw szukali ofiary. Spotkali jadącego na rowerze studenta. 14 marca 1997 r. ciężko pobity przez nich student trafił do szpitala. Zmarł po dwóch dniach. Po śmierci Michała w proteście przeciwko przemocy ulicami Krakowa przeszedł 50-tysięczny marsz. Po zatrzymaniu sprawców prokuratura przekazała akta do sądu rodzinnego. Obowiązujące wówczas przepisy nie pozwalały na oskarżenie sprawców nawet najcięższych zbrodni, jeżeli nie ukończyli oni 16. roku życia. Obecne pozwalają na sądzenie 15- latków przed sądem dla dorosłych. Sąd rodzinny umieścił zabójców w poprawczaku. Mieli tam przebywać do skończenia 21 lat. Dzisiaj starszy z morderców ma urodziny. - Nie może dłużej przebywać w zakładzie poprawczym - stwierdził sędzia Andrzej Almert, rzecznik sądu w Krakowie. Wychodzący na wolność Wojciech K. otrzymał bardzo dobrą opinię z zakładu poprawczego. Drugi z zabójców Michała Łyska na wolność wyjdzie w październiku. M.KUC. Za dziennikiem "Rzeczpospolita" Jeden z zabójców Michała Łyska odzyskuje wolność Wojciech K., jeden z zabójców krakowskiego studenta Michała Łyska, kończy w sobotę 21 lat i po 5 latach pobytu opuszcza zakład poprawczy - poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie Andrzej Almert. 15-latkowie: Wojciech K. i jego kolega Paweł T. za zabójstwo w marcu 1997 r. studenta Michała Łyska decyzją sądu zostali umieszczeni w zakładach wychowawczych do osiągnięcia przez nich 21. roku życia. Rzecznik sądu poinformował, że zdaniem osób za to odpowiedzialnych, resocjalizacja młodego zabójcy przebiegała bardzo dobrze i otrzymał on bardzo dobrą opinię pedagogów. Zdaniem dyrektora zakładu poprawczego, Wojciech K. był jednym z najlepszych podopiecznych, z jakimi miał do czynienia - powiedział sędzia Almert. Drugi z zabójców, Paweł T. opuści zakład poprawczy w październiku, kiedy skończy 21 lat. W marcu tego roku jego rodzice złożyli wniosek o wcześniejsze zwolnienie syna. Sąd jednak odmówił, kierując się względami społecznymi. Sąd odmówił uwzględnienia wniosku w celu pokazania, że podobne czyny nie znajdą akceptacji - powiedział sędzia Almert. W uzasadnieniu odmowy sąd podkreślił, że Paweł T. skorzystał z kolegą z pewnego rodzaju premii: nie stanął przed sądem powszechnym jako oskarżony z przepisów kodeksu karnego, lecz odpowiadał przed sądem dla nieletnich. 24-letni Michał Łysek, utalentowany student matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, został zaatakowany kijem bejsbolowym przez dwóch 15-latków kiedy wracał na rowerze do domu. Po dwóch dniach w wyniku obrażeń zmarł. Po jego śmierci przez Kraków przeszedł 50-tysięczny marsz milczenia. Za serwisem informacyjnym portalu Wirtualna Polska Morderca Michała Łyska zostanie w poprawczaku Morderca Michała Łyska pozostanie w poprawczaku - postanowił krakowski sąd, oddalając wniosek o przedterminowe zwolnienie 20-letniego Pawła T. Drugi ze sprawców zabójstwa Wojciech K. nie starał się o wcześniejsze opuszczenie poprawczaka. Pięć lat temu 15-letni wówczas zabójcy bez powodu kijem bejsbolowym skatowali Michała Łyska, studenta matematyki UJ. Obowiązujące w 1997 roku przepisy pozwalały jedynie na umieszczenie nieletnich w poprawczaku aż do ukończenia przez nich 21 roku życia. Paweł T. 21 lat kończy w październiku i na pewno wyjdzie wtedy na wolność. Wojciech K. poprawczak opuści w maju. (mk) Za serwisem portalu Wirtualna Polska Zabójcy Michała Łyska wyjdą na wolność Ireneusz Dańko, Kraków Dwaj zabójcy Michała Łyska, wybitnego studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego, opuszczą w tym roku poprawczaki. Rodzina jednego domaga się przedterminowego zwolnienia syna. - Jakby ktoś splunął mi w twarz. Rodzina tego chłopaka nie ma poczucia przyzwoitości. Jak można starać się o coś takiego dokładnie pięć lat po zabójstwie?! - tak Aleksander Łysek, ojciec zamordowanego, komentuje wniosek o warunkowe zwolnienie Pawła T. Sprawę rozpatrzy pod koniec marca krakowski sąd rodzinny. Według krewnych chłopak zachowuje się wzorowo i chce kontynuować naukę w szkole średniej, której nie ma w poprawczaku. - Żadnych kłopotów. Maluje, tworzy grafikę komputerową, pomaga młodszym. W poprawczaku ukończył szkołę zawodową - chwali wychowanka Czesław Łuszczki, dyrektor Zakładu Poprawczego w Głogowie. Sąd skazał Pawła T. i Wojciecha K. na pobyt w poprawczaku w 1998 r. Przyznali się, że 14 marca 1997 roku pobili kijami bejsbolowymi Michała Łyska, który wskutek tego zmarł dwa dni później. Ofiarę wybrali przypadkowo, wcześniej pili piwo i "chcieli zaszaleć". Ponieważ nie mieli ukończonych 16 lat, nie odpowiadali jak dorośli za zabójstwo (dopiero rok po zabójstwie dopuścił to znowelizowany kodeks karny). - Mogą przebywać w poprawczaku do ukończenia 21. roku życia. Wojciech K. wyjdzie więc na wolność najpóźniej w maju tego roku, a Paweł T. w październiku - powiedział wczoraj "Gazecie" sędzia Andrzej Almert, rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie. Skazani korzystali już z przepustek i urlopów. Nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. Rodzice zabitego studenta po jego śmierci przekazali niewykorzystane oksfordzkie stypendium syna do dyspozycji UJ, a rok później założyli Fundację "Jestem", by pomagać potrzebującym studentom i ofiarom przestępstw. Wczoraj Aleksander Łysek poinformował o jej zamknięciu. - Zabójcy wychodzą na wolność, a my nie otrzymujemy znikąd pomocy. Nie mamy już z żoną siły... - wyjaśnił. Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 14.03.2002 r. Nieletni zabójcy Michała Łyska wyjdą wkrótce na wolność Do kogo tu mieć żal Zabójcy Michała Łyska, wybitnie uzdolnionego studenta matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, jeszcze w tym roku wyjdą na wolność. Właśnie mija pięć lat od dnia, w którym krakowscy piętnastolatkowie bez powodu kijem bejsbolowym zakatowali przypadkową osobę. Ojciec Michała, Aleksander, nie wraca wspomnieniami do dnia zabójstwa. - Myślę o Michale, wydaje mi się, że wyjechał. Zadzwoni z Londynu lub Paryża - opowiada, siedząc w pokoju obwieszonym zdjęciami syna. Dodaje, że ciosy drewnianej pałki zabiły nie tylko Michała. - Od tego czasu nie jestem do końca żywy. Niby chodzę, niby coś robię, ale żywy do końca nie jestem - mówi. 14 marca 1997 r. jadący rowerem student piątego roku matematyki UJ spotkał swoich zabójców. - Wypili oni kilka piw. Niewiele, jedno, dwa. Uzbrojeni w kij bejsbolowy szukali ofiary - relacjonował pięć lat temu Dariusz Nowak, rzecznik krakowskiej policji. - Jedna z napotkanych kobiet była za stara, inna potencjalna ofiara skręciła w boczną uliczkę, z dwójką mężczyzn uczniowie nie poradziliby sobie. Michał był idealną ofiarą. Pobity przyszedł jeszcze do domu, gdzie stracił przytomność. Zmarł po dwóch dniach w szpitalu. Zabójstwo dokonane przez 15-latków było szokiem dla Krakowa. Wkrótce w całej Polsce kij bejsbolowy, narzędzie zbrodni, stał się symbolem bezsensownej agresji. Ulicami Krakowa w proteście przeciwko przemocy przeszedł 50-tysięczny marsz milczenia. Obowiązujące w 1997 r. przepisy nie pozwalały na sądzenie 15-letnich morderców przed sądem dla dorosłych. Jedyne, co mógł zrobić sąd rodzinny, to umieścić nastolatków w zakładzie poprawczym. - Obecne prawo pozwala na wydanie wyroku więzienia nawet 15-latkowi - informuje sędzia Jadwiga Osuchowa, wtedy przewodnicząca wydziału rodzinnego dla Krakowa Podgórza, gdzie sądzono nastoletnich zabójców. W tym roku skończą 21 lat i wyjdą na wolność. - Na razie przebywają w zakładach poprawczych, jeden stara się o przedterminowe zwolnienie. Bez względu na decyzję sądu obaj wyjdą za kilka miesięcy na wolność - mówi sędzia Andrzej Almert, rzecznik krakowskiego sądu. - W tym wypadku przepisy są jednoznaczne, tutaj się ich problem od strony prawnej kończy - mówi sędzia J. Osuchowa. - Nie sądzę, żeby się skończył ze strony moralnej - dodaje. Aleksander Łysek zapewnia, że nie myśli o zabójcach syna. - Moim zdaniem odpowiedzialność moralna to coś, co muszą wpoić rodzice. Tymczasem obydwaj myśleli o tym, jak najszybciej wyjść z poprawczaka, nie zastanawiając się nad kwestią swojej odpowiedzialności - mówi ojciec Michała. Jeden z przebywających w poprawczaku morderców samowolnie przedłużył przepustkę, przesyłając do sądu zaświadczenia o leczeniu rzekomo chorego łokcia. Dopiero nagłośnienie sprawy w mediach spowodowało, że sąd wydał odpowiednie postanowienie, a policja zatrzymała chorego i doprowadziła do zakładu poprawczego. - Do kogo tu mieć żal? Do rodziców, że wychowali morderców, do Pana Boga, do tego, że Michał znalazł się w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu? Oczywiście, że mam poczucie krzywdy, tylko nie ma go gdzie skierować. Brakuje adresata - mówi ojciec Michała Łyska, trzymając w rękach przyniesionego przez żonę chorego gołębia. W przedpokoju stoją dwa worki z pszenicą, którą samotni rodzice dokarmiają ptaki. - Zostały jeszcze osierocone kanarki Michała. Posiedzenie w sprawie przedterminowego zwolnienia pierwszego z zabójców sąd wyznaczył na 23 marca. W razie niekorzystnej decyzji osadzony i tak wyjdzie na wolność w maju. Drugi opuści poprawczak najpóźniej w październiku. Maciej Kuciel KOMENTARZ Niezabliźniona niesprawiedliwość Pięć lat temu dwaj krakowscy piętnastolatkowie, po paru piwach, szukając przypadkowej ofiary, zmaltretowali kijem bejsbolowym Michała Łyska, studenta Jagiellonki. Zmarł po dwóch dniach. Obowiązujące w 1997 r. prawo nie pozwalało na ukaranie ich przez sąd dla dorosłych. Jedyne, co mógł zrobić sąd rodzinny, to umieścić ich w poprawczaku. Dostawali przepustki, jeden nawet ją przedłużył pod pretekstem leczenia, sprowadzono go dopiero po ujawnieniu sprawy przez media. W tym roku skończą 21 lat i wyjdą na wolność. - Do kogo mieć żal? Do rodziców, że wychowali morderców? Do Pana Boga? Do tego, że syn znalazł się w nieodpowiednim miejscu? Mam poczucie krzywdy. Tylko gdzie je kierować? Brakuje adresata - mówi ojciec Michała. Każdy byłby rozgoryczony - jeśli śmierć syna w ogóle można sobie wyobrazić. Czy jednak nie ma żadnego adresata tego bólu? Cisną się oczywiście pytania: kiedy młody człowiek powinien odpowiadać jak dorosły? Jak długo należy pochylać się nad jego wybrykami z nadzieją, że uda się go wychować? Dziecka rodzicom nic nie przywróci. Ale mają prawo oczekiwać przynajmniej elementarnej sprawiedliwości. Tego wymaga też moralne zdrowie społeczeństwa. Kilka lat poprawczaka z przepustkami tę wartość jaskrawo narusza. Iluzoryczna kara nie odkupuje zbrodni, tylko pogłębia niesprawiedliwość. Marek Domagalski Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 15.03.2002 r. Sąd odrzucił wniosek o przedterminowe zwolnienie zabójcy Michała Łyska Zostanie w poprawczaku Sąd Rodzinny dla dzielnicy Kraków Podgórze odrzucił wniosek o przedterminowe zwolnienie Wojciecha K., jednego z dwóch zabójców Michała Łyska. Uwolnienia syna domagali się rodzice. Student matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Michał Łysek był przypadkową ofiarą dwóch piętnastolatków. Zginął w marcu 1997 r., zakatowany ciosami kija bejsbolowego. Sąd Rodzinny osadził Pawła T. i Wojciecha K. w zakładach poprawczych. Maksymalnie mogą tam przebywać do ukończenia 21 lat. O wcześniejsze uwolnienie syna wystąpili rodzice Wojciecha K. Sąd odrzucił jednak ich prośbę. Przypomnijmy, że drugi z morderców Paweł T. w ubiegłym roku pod pozorem leczenia chorego łokcia przedłużył wakacyjną przepustkę. Po nagłośnieniu sprawy przez media wrócił do poprawczaka. M.KUC. Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 20.04.2001 r. Przedłużona przepustka Rehabilitacja łokcia w poprawczaku Paweł T., morderca Michała Łyska, może przejść rehabilitację łokcia w poprawczaku - uznał sąd rodzinny nadzorujący wykonanie orzeczenia w stosunku do zabójcy krakowskiego studenta. Paweł T. przedłużył wakacyjną przepustkę, przesyłając zaświadczenia o chorobie łokcia. Student matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Michał Łysek był przypadkową ofiarą dwóch piętnastolatków. Zginął w marcu 1997 r., zakatowany ciosami kija bejsbolowego. Sąd rodzinny osadził Pawła T. i Wojciecha K. w zakładach poprawczych. Nadzorem nad wykonaniem orzeczenia w stosunku do Pawła T. zajmuje się Wydział Rodzinny Sądu Rejonowego dla dzielnicy Kraków Nowa Huta. Podczas wakacji Paweł T. wyszedł na miesięczną przepustkę. Niedługo po opuszczeniu poprawczaka zaczął przesyłać zaświadczenia lekarskie o konieczności operacji łokcia. Na początku października sądowy kurator stwierdził, że Paweł T. został zoperowany, jednak wymaga rehabilitacji. - Po przeanalizowaniu dokumentów sąd uznał, że rehabilitacja może być prowadzona w poprawczaku. Przebywanie na wolności Pawła T. zostało uznane za samowolne przedłużenie przepustki - poinformował sędzia Andrzej Almert, rzecznik krakowskiego sądu. Sędzia nie chciał oceniać prawidłowości opinii mówiącej o konieczności rehabilitacji Pawła T. w warunkach rodzinnych. Pytany, czy jako sędzia karny zdecydowałby o przebywaniu na wolności zabójcy pod pozorem operacji łokcia, stwierdził: - Łokieć jest dość banalnym powodem, jednak w razie złej rehabilitacji może dojść do trwałego kalectwa. Wszystko zależy od okoliczności - dodał rzecznik krakowskiego sądu. Sędzia Andrzej Almert powiedział, że wydany został nakaz natychmiastowego doprowadzenia Pawła T. do poprawczaka. - Policjanci otrzymali informację przed 14.00. Pojechali do mieszkania Pawła T., jednak nie było go w domu - poinformował przed godziną 16.00 podkomisarz Robert Szydło, rzecznik krakowskiej policji. Maciej Kuciel Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 17.10.2000 r. NIELETNI Przedłużona przepustka zabójcy Choroba łokcia i konieczność przeprowadzenia operacji była przyczyną przedłużenia wakacyjnej przepustki jednego z dwóch zabójców Michała Łyska. - Sąd oceni, jak długo Paweł T. powinien przebywać na wolności - powiedział sędzia Andrzej Almert, rzecznik krakowskiego sądu. Michał Łysek, wybitny student matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, zginął w marcu 1997 r. Został zaatakowany przez dwóch 15-letnich uczniów technikum, którzy zakatowali go ciosami kija bejsbolowego. Ponieważ sprawcy nie mieli skończonych 16 lat, odpowiadali przed sądem rodzinnym (teraz już 15-latkowie mogą odpowiadać za zbrodnie przed sądem dla dorosłych), który w styczniu 1998 r. umieścił obu morderców w poprawczaku. Mogą tam przebywać do ukończenia 21 lat. Obecnie jeden z nich, Paweł T., jest na wolności. Przyczyny, dla których pozostawał poza zakładem wychowawczym, sprawdzał specjalnie oddelegowany kurator sądowy. - Otrzymał miesięczną przepustkę wakacyjną. Niedługo po opuszczeniu poprawczaka przyszło pismo mówiące o chorobie Pawła T. - powiedział rzecznik krakowskiego sądu. Andrzej Almert wyjaśnił, że chodziło o operację łokcia. - Proces resocjalizacji przebiega poprawnie. Dyrektorzy placówek nie mają większych zastrzeżeń do zachowania Wojciecha K. i Pawła T. - poinformował rzecznik krakowskiego sądu. M.KUC. Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 11.10.2000 r. APELACJA Zabójstwo Michała Łyska Winni bez skruchy Wydział cywilny odwoławczy krakowskiego Sądu Wojewódzkiego odrzucił apelację złożoną przez Wojciecha K. , jednego z dwóch zabójców Michała Łyska. Uzasadniając orzeczenie sędzia Jerzy Bess stwierdził, że Wojciech K. nie wykazuje skruchy, a o zdemoralizowaniu sprawców zbrodni może świadczyć, że po pobiciu studenta nieletni szukali następnej ofiary. Sprawy apelacji od decyzji sądu rodzinnego rozpatruje wydział cywilny krakowskiego Sądu Wojewódzkiego. Obrońca z urzędu Wojciecha K. twierdził, że nieletni nie może być winny zbrodni zabójstwa, ponieważ stał na czatach, pilnując, czy nikt nie idzie, a śmiertelne ciosy zadawał drugi morderca Paweł T. Wybitnie uzdolniony student piątego roku matematyki UJ Michał Łysek zginął w marcu minionego roku na skutek ran głowy zadanych kijem. Pod koniec stycznia tego roku sąd pierwszej instancji uznał obu 16-letnich uczniów technikum za winnych zbrodni zabójstwa. W stosunku do pierwszego mordercy Pawła T. wyrok się uprawomocni, ponieważ nie wnosił apelacji. Obaj oskarżeni odpowiadali według prawa dla nieletnich i sąd pierwszej instancji orzekł wobec nich najsurowszy przewidywany przez prawo środek, czyli umieszczenie w zakładzie poprawczym. Zabójcy mogą przebywać tam aż do ukończenia 21 lat. Później wyjdą na wolność. Uzasadniając wyrok Jerzy Bess, przewodniczący składu orzekającego, stwierdził, że odwołujący się od wyroku Wojciech K. jest równie winny zbrodni zabójstwa jak jego kolega Paweł T. Owinie świadczy przygotowanie się do przestępstwa, kilkugodzinne poszukiwania ofiary oraz godzenie się na zadawanie ciosów oraz na skutki, jakie one powodowały. Zdaniem sądu oskarżony Wojciech K. po dokonaniu zbrodni, kiedy Michał Łysek umierał w szpitalu, nie wykazywał żadnych oznak skruchy. Spotykał się z kolegami, grał z nimi w piłkę. Sąd stwierdził, że żal wyrażany przez Wojciecha K. jest jedynie wynikiem myślenia życzeniowego spowodowanego aresztowaniem i innymi skutkami znalezienia sprawców zabójstwa. Sędzia Jerzy Bess, powołując się na zeznania świadków, wśród których był świadek incognito, powiedział, że zabójcy po skatowaniu Michała Łyska szukali kolejnej ofiary. Mógł być nim następny rowerzysta. -- Na szczęście dla siebie potencjalna ofiara skręciła w przecznicę i nie spotkała na swej drodze uzbrojonych w kije nieletnich -- podsumował sędzia przewodniczący. Rozprawa apelacyjna toczyła się przy drzwiach zamkniętych. W przeciwieństwie jednak do procesu w pierwszej instancji, gdzie sędzia Zygmunt Długogórski utajnił również uzasadnienie wyroku, sąd odwoławczy pod przewodnictwem Jerzego Bessa zgodził się na udział dziennikarzy przy podawaniu ustnych motywów orzeczenia. Wyrok jest prawomocny. Maciej Kuciel Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 16.06.1998 r. APELACJA Zabójstwo studenta Obrońca wnosi o zmianę kwalifikacji Do krakowskiego Sądu Wojewódzkiego wpłynęła apelacja Wojciecha K. , jednego zzabójców studenta Michała Łyska. Pawłowi T. , drugiemu zabójcy, sąd ponownie odmówił udzielenia przepustki. Krakowski student Michał Łysek został zamordowany kijem bejsbolowym w marcu minionego roku. Pod koniec stycznia tego roku sąd dla nieletnich orzekł umieszczenie obu zabójców w zakładzie poprawczym, gdzie mogą przebywać najdłużej do ukończenia dwudziestego pierwszego roku życia. Obrońca Wojciecha K. zaskarżył w całości wyrok, uznający nieletniego za współsprawcę zabójstwa. Domaga się zmiany kwalifikacji prawnej czynu, argumentując, że jego klient nie bił studenta, tylko stał na czatach, pilnując, czy nikt nie idzie. Zdaniem obrońcy Wojciech K. nie chciał zabić, a wydane w jego sprawie opinie biegłych psychologów świadczą, że szesnastolatek nie potrafił przewidzieć następstw swojego postępowania. Pawłowi T. , wobec którego wyrok uprawomocnił się, sąd po raz drugi odmówił udzielenia przepustki. Chciał on wyjść pod koniec kwietnia na okres majowego weekendu twierdząc, że przesiedział bez przepustek cztery miesiące i obiecywał poprawne zachowanie na wolności. Maciej Kuciel Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 23.04.1998 r. Sprawa o zabójstwo studenta Michała Łyska Dwaj uczniowie przed sądem W III Wydziale Rodzinnym i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Krakowa Podgórza rozpoczęło się wczoraj postępowanie w sprawie Wojciecha K. i Pawła T. , którzy kijem baseballowym śmiertelnie pobili Michała Łyska, studenta matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dziś należy spodziewać się ogłoszenia orzeczenia sądu. Sprawa odbywa się przy drzwiach zamkniętych. Wojciech K. i Paweł T. przywiezieni zostali ze schroniska dla nieletnich w Łańcucie i Pszczynie. Na salę rozpraw weszli pod silną eskortą policjantów. Przed sądem składali wyjaśnienia biegli, świadkowie, a także ojciec zamordowanego. Obaj chłopcy w chwili popełnienia przestępstwa mieli po 15 lat i byli uczniami szkoły zawodowej. 14 marca ubiegłego roku napadli bez żadnego powodu i pobili kijem baseballowym jadącego do domu na rowerze nie znanego im 24-letniego Michała Łyska. Student zmarł w szpitalu. Sprawców zatrzymano pięć dni po napadzie. Nie byli notowani przez policję, nie pochodzą z rodzin patologicznych. Michał Łysek był uzdolnionym studentem matematyki, stypendystą Oksfordu. Jego koledzy zorganizowali "biały marsz". Ulicami Krakowa przeszło ok. 50 tys osób protestujących przeciwko przemocy. j. sad. Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 30.01.2002 r. Podejrzani o zabicie studenta Chcieli kogoś pobić KRAKÓW Do śmiertelnego pobicia Michała Łyska, 24-letniego studenta UJ, przyznali się -- ujęci w środę ok. godz. 18 przez policję -- dwaj uczniowie pierwszej klasy Zespołu Szkół Elektrycznych nr 2 w Nowej Hucie. Wczoraj prokuratura przekazała akta śledztwa do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Krakowa-Podgórza. Wojciech K. i Paweł T. są rosłymi, dobrze zbudowanymi chłopcami. Jeden z nich skończy 16 lat w maju, drugi w październiku. Nie byli dotychczas notowani przez policję, nie mówiono o nich źle w szkole. Pochodzą z normalnych, dobrze sytuowanych rodzin. Jeden z podejrzanych mieszka w Nowej Hucie, a drugi w pobliżu miejsca pobicia studenta. Jak dowiaduje się "Rzeczpospolita", w ubiegły piątek po południu chłopcy pili piwo na Rynku Głównym. Bez żadnego powodu postanowili "dać komuś wycisk". Idąc ulicami w kierunku osiedla Cegielniane, kilkakrotnie przymierzali się do zaatakowania przechodzących osób. Jednak za każdym razem ktoś im przeszkodził, albo oceniali, że ich przyszła ofiara jest zbyt silna, a więc groźna. Wkońcu ok. godz. 19. 30, gdy zrobiło się ciemno, na zacisznej ulicy Do Wilgi zdecydowali się zaatakować Michała Łyska wracającego rowerem do domu. Prawdopodobnie już pierwszy cios kijem baseballowym w głowę powalił studenta na ziemię. Potem posypały się dalsze uderzenia. Kijem bił jeden z chłopców. Drugiemu postawiony będzie zarzut pomocnictwa. Pobitego zostawili na ulicy. Michał Łysek z trudem zebrał siły i wrócił do domu, gdzie zdążył tylko opowiedzieć, że go pobito. Po chwili stracił przytomność. Po dwóch dniach zmarł. Wojewoda krakowski Jacek Majchrowski po zapoznaniu się wczoraj ze szczegółami śledztwa powiedział dziennikarzom, że jest wstrząśnięty. W protokółach przesłuchań nie ma śladu poczucia winy czy jakiejkolwiek refleksji chłopców nad tym, co zrobili. Wojewoda chce wystąpić o wprowadzenie trybu przyspieszonego w rozpatrywaniu spraw o charakterze chuligańskim. Podczas przesłuchań Wojciech K. i Paweł T. przyznali się do winy, nie wykazywali jednak żadnej skruchy, beznamiętnie relacjonowali przebieg wydarzeń. Bali się tylko przyszłej kary -- dowiaduje się "Rzeczpospolita". Policjanci twierdzą, że już następnego dnia po pobiciu studenta podejrzewali jednego z chłopców, a we wtorek poznali nazwisko drugiego. Do środy jednak trwało zbieranie niezbędnych dowodów, które pozwoliłyby na postawienie udokumentowanych zarzutów. Napastnicy nie byli związani z grupami pseudokibiców czy innych gangów młodzieżowych. Tak teraz twierdzi policja, choć wcześniej -- prawdopodobnie dla kamuflażu -- kierowała podejrzenia w stronę "szalikowców". Dzisiaj na cmentarzu w Batowicach odbędzie się pogrzeb studenta. Rektor UJ ogłosił piątek dniem żałoby na uczelni. Podczas wyprowadzania zwłok na cmentarz w całym Krakowie zawyją syreny, wstrzymany będzie ruch. W poniedziałek ulicami miasta przejdzie marsz milczenia w proteście przeciwko przemocy. Jerzy Sadecki Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 21.03.1997 r. Bandycki napad Student zabity pałkami W krakowskim szpitalu zmarł w niedzielę wieczorem Michał Łysek, 24-letni student matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, dwa dni wcześniej brutalnie pobity przez chuliganów. Nie udało się dotychczas ustalić sprawców napadu. W piątek ok. godz. 20 w okolicach stacji kolejowej w Borku Fałęckim, gdy wracał do domu z przejażdżki rowerowej, napadło go kilku chuliganów. Otrzymał silne ciosy w głowę kijami baseballowymi. Gdy dotarł ztrudem do domu, zdążył tylko powiedzieć, że został pobity, po czym stracił przytomność. Nie pomogły zabiegi lekarzy. Nie odzyskawszy przytomności, w niedzielę wieczorem student zmarł. - Była to chuligańska napaść bez żadnego motywu. Michałowi nic nie zginęło, nie miał wrogów, całkowicie wykluczamy motyw zemsty - mówi nadkom. Eugeniusz Szczerbak, komendant KRP Kraków-Południe. Student został napadnięty prawdopodobnie tylko dlatego, że "był inny" - miał brodę i długie włosy spięte w kucyk. Policja podejrzewa, że zaatakowała go grupa pseudokibiców, którzy często grasują w okolicy Borku Fałęckiego. Wielu z nich nosi ze sobą kije baseballowe. Policja prowadzi intensywne śledztwo, szuka świadków zdarzenia. Michał Łysek wkrótce miał obronić pracę magisterską z matematyki. Należał do wybitnych studentów, znajomi mówią, że był typowym mózgowcem, nadzwyczaj przyjaznym dla ludzi. Kilka miesięcy temu wrócił z półrocznego stypendium w Oxfordzie. Uwielbiał jazdę rowerem. Jego przyjaciele i znajomi zapowiadają zorganizowanie białego marszu wproteście przeciwko przemocy. Michał umierając, dał możliwość życia innym. Wiele razy wcześniej wspominał, że gdyby mógł, oddałby swoje serce i inne organy potrzebującym. Tak też się stało - za zgodą jego rodziców. Jerzy Sadecki Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 18.03.1997 r. |
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 15.03.2001 r.