Morderstwo Ukraińca w Krakowie w lipcu 1996 r.
Aktualizacja 25.03.2002 r.
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Kraków: nie zasługuje na życie w społeczeństwie Dożywotnie więzienie za morderstwo na tle przestępczych rozliczeń - to prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie. - Oskarżony nie zasługuje na życie w społeczeństwie - uzasadnił sędzia Andrzej Ryński. W 1996 r. w krakowskim mieszkaniu zastrzelono powiązanego ze światem przestępczym Ukraińca. Zabójca usiłował również zabić niewygodnego świadka. Motywem zbrodni były rozliczenia finansowe. Ukrainiec domagał się zwrotu pieniędzy. Zastrzelił go Andrzej Z. Pomagali mu jego brat Marek oraz Tadeusz Z. - twierdziła prokuratura. Pierwszy wyrok sądu okręgowego został uchylony ze względów proceduralnych. Po drugim rozpoznaniu sprawy Andrzeja Z. skazano go na dożywocie, pozostałych mężczyzn na kary po 25 lat więzienia. SA w Krakowie utrzymał karę dożywocia. - Degradacja osobowości oskarżonego jest tak duża, że nie pozwala na orzeczenie innej kary - stwierdził wczoraj sędzia Andrzej Ryński. Dwa pozostałe wyroki zostały uchylone i sprawa oskarżonych o współudział po raz trzeci toczyć się będzie przed SO w Krakowie. Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 22.03.2002 r. Oskarżony o egzekucję skazany na dożywocie Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał w czwartek w mocy wyrok dożywotniego pozbawienia wolności dla 42-letniego Andrzeja Z., oskarżonego o zastrzelenie Ukraińca i usiłowanie zabójstwa jego dziewczyny - świadka egzekucji. Jednocześnie sąd uchylił wyroki skazujące na kary po 25 lat pozbawienia wolności za współudział w zabójstwie dla brata oskarżonego 41-letniego Marka Macieja Z. i ich kolegi 42-letniego Tadeusza Z. Ich sprawę przekazano do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Krakowie. Zdaniem sądu apelacyjnego, istnieją wystarczające dowody potwierdzające fakt, że Andrzej Z. dokonał zabójstwa. W uzasadnieniu sądu pierwszej instancji nie wykazano natomiast dostatecznie, jaka była rola i zamiary dwóch pozostałych oskarżonych. Do zabójstwa doszło w Krakowie w lipcu 1996 roku. Do mieszkania wynajmowanego przez Siergieja G. z Ukrainy, ps. Sławek, przyszedł w nocy mężczyzna, zastrzelił go w kuchni i usiłował zastrzelić siedzącą w pokoju kobietę. Kobieta uchyliła się i zasłoniła rękami, co uratowało jej życie. Kula zraniła ją w kciuk i bark. Potem wydostała się na ulicę i wezwała pomoc. W śledztwie "na 80 proc." rozpoznała w strzelającym Andrzeja Z. Przeciwko Andrzejowi Z. przemawiały także pociski z tej samej broni, z której zastrzelono "Sławka", znalezione w mieszkaniu, w którym Andrzej Z. strzelał tej samej nocy, kiedy dokonano egzekucji. Na jego kurtce biegli wykryli ślady prochu z broni palnej. Andrzeja Z. i dwóch współoskarżonych widział też na miejscu zbrodni świadek. Zdaniem sądu, wykonawcą był 41-letni Andrzej Z., a pomocnikami jego brat 40-letni Marek Maciej Z. i 41-letni Tadeusz Z., którzy bezpośrednio po zabójstwie wyjechali zagranicę i ujęto ich na Białorusi na podstawie międzynarodowego listu gończego. Tłem zabójstwa były gangsterskie porachunki. Dwukrotnie Sąd Okręgowy uznawał już winę oskarżonych. Za każdym razem apelowali ich obrońcy, kwestionując głównie rolę świadka, który wycofał się potem z zeznań obciążających oskarżonych. Po raz trzeci Sąd Okręgowy rozpozna sprawę dwóch oskarżonych. W stosunku do Andrzeja Z. wyrok jest prawomocny. Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 21.03.2002 r. Zaplanowana zbrodnia Dożywocie za egzekucję Zastrzelenie Ukraińca Siergieja G. to egzekucja wykonana z zimną krwią - uznał krakowski sąd, skazując zabójcę na dożywocie, a jego dwóch pomocników na kary po 25 lat więzienia. Motywem zbrodni były pieniądze, jakie jeden z oskarżonych pożyczył od powiązanej ze światem przestępczym ofiary. Nie mogąc zwrócić długu, nachodzony przez egzekutorów, zdecydował, że jedynym wyjściem będzie śmierć wierzyciela - uznał krakowski sąd. Ofiara została zastrzelona w nocy z 13 na 14 lipca 1996 r. we własnym mieszkaniu przy ul. Brogi w Krakowie. Zabójca chciał zastrzelić również konkubinę Siergieja G. Ta zasłoniła się i wystrzelony w kierunku jej głowy 9-mm pocisk odbił się od jej kciuka, niegroźnie raniąc ją w klatkę piersiową. Kobieta miała zginąć, ponieważ była jedynym świadkiem zbrodni. O dokonanie zabójstwa oskarżono Andrzeja Z., zatrzymanego kilka dni po zdarzeniu, oraz Macieja Z. i Tadeusza Z. Tych dwóch aresztowano na podstawie międzynarodowego listu gończego na Białorusi. Andrzejowi Z. dodatkowo przedstawiono zarzut usiłowania zabójstwa konkubiny ofiary. Oskarżeni nie przyznali się do winy. Przeciwko Andrzejowi Z. świadczyło częściowe rozpoznanie przez postrzeloną kobietę, ślady prochu na kurtce oraz wystrzelone w mieszkaniu znajomych pociski. Porównując łuski znalezione na miejscu zbrodni oraz w mieszkaniu, gdzie strzelał oskarżony, biegli stwierdzili, że wystrzelono je z tej samej broni. Przeciwko pozostałym dwóm oskarżonym świadczyły zeznania świadka, który miał ich widzieć w samochodzie zaparkowanym przed domem ofiary w dniu zabójstwa. - Sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących. Zbrodnia została dokładnie zaplanowana i z zimną krwią zrealizowana - uzasadnił wyrok sędzia Janusz Krok, przewodniczący składu orzekającego. Wyrok nie jest prawomocny. Poprzedni wyrok skazujący uchylił sąd apelacyjny. M.KUC. Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 01.08.2001 r.
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 25.03.2001 r.