Kara śmierci w Pakistanie

Strona główna

Serwis ZSRE czyli UE
Witryna uniosceptyków

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 27.12.207

Pakistan: Prawo o bluźnierstwie młotem na chrześcijan

Radio Watykańskie/J

Kolejny chrześcijanin padł w Pakistanie ofiarą ustawy o bluźnierstwie. Sąd w Lahaurze skazał na karę śmierci i wysoką grzywnę Younisa Masiha. Obrońcy podkreślają, że wyrok został zasądzony bezprawnie, na podstawie zeznań niewiarygodnych świadków. Byli nimi muzułmanie, z którymi Masih wdał się w sprzeczkę. Została ona wywołana przez wyznawców islamu, którzy chcieli zmusić chrześcijan do modlitwy zgodnej z kanonami ich religii. Kiedy chrześcijanie zaczęli bronić swych racji, Masih został oskarżony o zniesławienie Koranu i imienia Mahometa. Zgodnie z obowiązującą w Pakistanie ustawą o bluźnierstwie grozi za to kara śmierci.

Ostatnimi czasy ataki na mniejszości religijne w tym kraju nabierają na sile. Z obawy o bezpieczeństwo oskarżonego był to w Pakistanie pierwszy proces, podczas którego sędziowie rozmawiali z nim za pomocą połączenia wideo. Obrońcy chrześcijanina zapowiedzieli, że odwołają się do sądu najwyższego. Podkreśla się jednak, że naciski ze strony fundamentalistów i partii religijnych są tak silne, iż jest mało prawdopodobne by ten niesprawiedliwy wyrok został zmieniony.

Za serwisem Info -Wiara z dn. 01.06.2007

Do góry...>>


Pakistan: Egzekucja uczestnika nieudanego zamachu na prezydenta

W pakistańskim więzieniu wykonano - przez powieszenie - wyrok śmierci, wydany na żołnierza za udział w nieudanym zamachu na prezydenta kraju, Perveza Musharrafa przed dwoma laty. Spiskowiec, Islam Sadiqqui, został zatrzymany w 2003 roku, niedługo po próbie wysadzenia w powietrze prezydenckiej kolumny samochodowej w Islamabadzie.

Zamach nie powiódł się i nikt nie zginął - w dziesięć dni później (25 grudnia 2003 r.) terroryści ponownie zaatakowali prezydencki konwój, zabijając 16 osób - cywilów i członków ochrony Musharrafa. Szef państwa wyszedł z kolejnego zamachu bez szwanku. Po ataku aresztowano kilkanaście osób, w tym Sadiqquiego i kilku innych żołnierzy armii pakistańskiej, uczestników spisku.

Za serwisem Onet.pl

Do góry...>>


Morderca nie uniknął kary śmierci

Pakistańczyk urządził polowanie na pracowników CIA

Pakistańczyk zabił dwóch, kilku ranił. Wczoraj o 3.07 czasu warszawskiego wykonano na nim wyrok śmierci.

25 stycznia 1993 roku. Tuż przed godz. 8 Aimal Kasi parkuje swój wóz w pobliżu siedziby CIA w Langley w Wirginii. Zna tę okolicę, bo pracuje nieopodal w firmie kurierskiej. Z bagażnika wyciąga kałasznikowa. Ze stoickim spokojem naciska spust. Najpierw celuje do samochodów stojących na czerwonym świetle. Potem do ludzi wychodzących z budynku CIA. Kule trafiają dwóch agentów. 28- i 66-letniego. Obaj siedzieli w firmowym wozie. Pakistańczyk rani też trzy inne osoby, które długo walczą ze śmiercią w szpitalu. Wybucha panika. Kasi wykorzystuje zamieszanie. Ucieka z miejsca zbrodni. Udaje mu się zbiec do rodzinnego Pakistanu. A amerykańscy agenci rozpoczynają obławę.

Czerwiec 1997. Kasi, pewny swej bezkarności, przeciąga się leniwe w hotelu w pobliżu granicy z Afganistanem. Właśnie w rządzonym przez talibów kraju czuje się jak u siebie. Szkoli islamistów w posługiwaniu się bronią.

Ale nie ma pojęcia, że cały czas po piętach depczą mu Amerykanie. Kasi wpada w pułapkę. Zostaje natychmiast przewieziony do Stanów Zjednoczonych.

- Byłem wnerwiony na amerykańską politykę zagraniczną. A w szczególności na przymykanie przez USA oka na zbrodnie izraelskie w Palestynie - przyznaje Pakistańczyk.

Po 10 dniach procesu w 1997 r. zostaje skazany na karę śmierci. W Pakistanie zaczyna się gotować, bo Kasi wśród miejscowych fanatyków religijnych uważany jest za bohatera. To dlatego w dniu jego egzekucji amerykańskie placówki otaczały kordony wojska i policji. Departament Stanu ostrzega też przed aktami zemsty wobec sojuszników USA na całym świecie.

- Nie namawiam swoich rodaków do zemsty - wyznaje w ostatnim udzielonym wywiadzie Kasi.

Tuż przed wczorajszą egzekucją Pakistańczyk miał jeszcze niecodzienne życzenie. Chciał, aby był na niej obecny agent, który go wytropił i ściągnął z powrotem do USA.

- Nie ma innego Boga oprócz Allaha - tak brzmiały ostatnie słowa 38-letniego Pakistańczyka, Aimala Kasi. Chwilę później jego żyłami popłynęła śmiertelna trucizna. Mężczyzna skonał po czterech minutach.

USA | Tomasz Jarosz

Za dziennikiem "Super Express" z dn. 16-17.11.2002 r.

Do góry...>>


Wyrok za bluźnierstwo

Trybunał w Islamabadzie skazał na karę śmierci Junusa Szaikha, profesora medycyny, którego uznał za winnego bluźnierstwa. Z sentencji wyroku wynika, że w czasie wykładu na temat homeopatii wygłoszonego w Islamabadzie, wypowiedział się on "w sposób bluźnierczy" o proroku Mahomecie i jego rodzicach. (PAP)

Za wydaniem papierowym dziennika "Rzeczpospolita" z dn. 20.08.2001 r.

Do góry...>>


W Pakistanie skazano na karę śmierci mężczyznę, który zabił i okaleczył ok. 100 dzieci. Dżabit Ikbal zostanie uduszony, a ciało zostanie włożone do kwasu solnego, tak jak to czynił ze swoimi ofiarami. Egzekucja odbędzie się publicznie, w parku w Lahore.
Z nasłuchu radiowego z dn. 16.03.2000 r.

Do góry...>>

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 16.03.2000 r.