|
Kara śmierci w Rosji |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Lekarze: to była masowa psychoza kanibalizmu Eksperci z Instytutu Badań Mózgu Rosyjskiej Akademii Nauk zakwalifikowali zabójstwo uczennicy w Petersburgu jako akt masowej, zaraźliwej psychozy. - W głośnym morderstwie petersburskiej dziewczyny, ciało której po śmierci zjedli zabójcy to przypadek zbiorowej psychozy powiedziała kierująca Instytutem Badań Mózgu Julia Poliakowa. Według psychiatry jeden z podejrzanych mógł zarazić swoim psychopatycznym stanem drugiego przestępcę, kiedy zaczęli jeść ciało ofiary. - Spotkałam się z kanibalami-uczestniczyłam w ekspertyzach medycznych i mogę powiedzieć, że w tym przypadku miał miejsce zbiorowa psychoza, która ma miejsce gdy jedna osobva zaraża drugą swoim psychopatycznym stanem. W nocy z 19 na 20 stycznia Jurij Możnow, który pracuje jako kwiaciarz, i Maksim Gołowackich, rzeźnik, utopili młodą dziewczynę w łazience w mieszkaniu jednego z nich. Pokroili ciało ofiary na wiele części, niektóre z nich jedząc, a inne wyrzucając. Za serwisem Onet z dn. 04.02.2009 r. Makabryczna zbrodnia w Petersburgu W Petersburgu zatrzymano dwóch mężczyzn - z zawodu kwiaciarza i rzeźnika, których podejrzewa się, że utopili 16-letnią dziewczynę i zjedli część jej zwłok. Informację tę podała rosyjska prokuratura. - W nocy z 19 na 20 stycznia Jurij Możnow, który pracuje jako kwiaciarz, i Maksim Gołowackich, rzeźnik, utopili młodą dziewczynę w łazience w mieszkaniu jednego z nich. Pokroili ciało ofiary na wiele części, niektóre z nich jedząc, a inne wyrzucając - głosi komunikat służb śledczych. Dziewczyna zaginęła 19 stycznia. Rosyjski portal internetowy NEWSru.com pisze, że mordercy należeli do jednej z subkultur, a ofiara była ich znajomą. Za serwisem Onet z dn. 03.02.2009 r. Dwaj księża brutalnie zamordowani w Moskwie Dwaj katoliccy księża z zakonu jezuitów zostali brutalnie zamordowani w Moskwie - poinformował sekretarz generalny konferencji episkopatu Rosji, ksiądz Igor Kowalewski. Ksiądz Kowalewski powiedział, że ciała obu duchownych znaleziono we wtorek wieczorem w zajmowanym przez nich mieszkaniu w centrum Moskwy; zmarli od licznych ran zadanych, najprawdopodobniej, ostrym narzędziem. Dodał, że jeden z zabitych był obywatelem rosyjskim, drugi - ekwadorskim. Włoska ANSA podała, że zamordowani jezuici to Rosjanin Otto Messmer i Ekwadorczyk Victor Betancourt. Cytowany przez agencję ANSA rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi oświadczył, że wiele wskazuje na to, iż ksiądz Betancourt został zabity pod koniec zeszłego tygodnia. Za taką hipotezą - wyjaśnił - przemawia to, że duchowny w niedzielę nie odprawił mszy. Wg tego źródła ksiądz Messmer był za granicą, skąd powrócił do Moskwy w poniedziałek wieczorem i wtedy został zamordowany. Zajmująca się sprawą komisja dochodzeniowa w rosyjskiej Prokuraturze Generalnej powiedziała, że ofiary zginęły najpewniej w poniedziałek. Komisja podała, że księżą mogli zostać zaatakowani podczas wspólnego posiłku. Dodała, że ciała znaleziono w mieszkaniu należącym do zakonu jezuitów. Mieszkanie jest położone na tej samej ulicy, co siedziba milicji. Uroczystości pogrzebowe dwóch jezuitów odbędą się w Moskwie w środę po południu, a przewodniczyć im będzie zwierzchnik archidiecezji Matki Bożej w stolicy Rosji abp Paolo Pezzi. Rosyjski Kościół katolicki poniósł ciężką stratę - podkreślono w komunikacie konferencji episkopatu Rosji rozpowszechnionym przez watykańskie biuro prasowe. Kościół modli się za tych, którzy popełnili tę straszną zbrodnię, aby Bóg udzielił im łaski skruchy - dodano w nocie. Mowa jest w niej także o tym, że "Kościół wyraża nadzieję, iż organy rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości będą w stanie ustalić sprawców zbrodni, a sąd oraz społeczeństwo wydadzą obiektywny osąd prawny i moralny". (kab, ap) Za serwisem WP z dn. 28.10.2008 r. Tragedia w Rosji Seryjny morderca zabił dwie kolejne dziewczynki Seryjny morderca, który w całej Rosji zabija dzieci, znów zaatakował. Milicja znalazła niedaleko miasteczka Komsomolskaja ciała dwóch zamordowanych dziewczynek. Wszystkie ślady wskazują, że to ten sam człowiek, który zabił dzieci w Moskwie, Swierdłowsku czy Krasnojarsku. Dziewczynki znaleźli milicjanci nad brzegami Wołgi. Miały ciała pocięte nożami, na głowach reklamówki. Jedna z nich była dodatkowo mocno związana. Śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok. Jednak milicjanci nieoficjalnie mówią agencji Interfax, że schemat zabójstwa jest taki sam, jak w przypadku morderstw z innych rosyjskich miast. Zboczeniec działa według ściśle określonego scenariusza. Porywa dzieci niedaleko domu, potem zabiera w dzikie, opuszczone miejsce i maltretuje je. Rani nożem, potem dusi. To samo spotkało te dziewczynki z Komsomolskaja. Zaginęły tydzień temu, gdy szły do szkoły. Zabójca ma na koncie już kilkanaście ofiar. Andrzej Mężyński Za serwisem "Dziennika" z dn. 21.09.2007 r. Seryjny morderca uznany za winnego 48 zabójstw 33-letni Aleksander Piczuszkin, seryjny morderca z Rosji, został uznany przez ławę przysięgłych sądu w Moskwie za winnego 48 zabójstw i trzech prób zabójstwa - podały rosyjskie media. Sędzia Władimir Usow odczytywał werdykt ławy przysięgłych przez godzinę. Piczuszkin, znajdujący się na sali sądowej w oszklonym boksie, nie pokazał po sobie żadnych emocji. Seryjny zabójca nazywany był "bitcewskim maniakiem" - od nazwy Parku Bitcewskiego w południowej części Moskwy, gdzie mordował swoje ofiary. Według rosyjskich mediów po każdej zbrodni kładł w swym domu na szachownicy monetę, zamierzając zapełnić wszystkie 64 pola. Stąd też drugi przydomek "szachownicowy morderca". Piczuszkin przyznał się, gdy pokazano mu nagranie wideo z kamery zainstalowanej w metrze, na której jest widoczny z przyszłą ofiarą. Jednak nie powinniście przypisywać milicji pojmania mnie; sam się poddałem - zeznał. Wśród ofiar mordercy większość to mężczyźni. Pierwszą zbrodnię Piczuszkin popełnił w wieku 18 lat, zabijając kolegę ze szkoły. Nie oszczędził też trzech kobiet i młodego chłopca. Psychiatrzy uznali seryjnego mordercę za poczytalnego. Grozi mu dożywocie, gdyż w Rosji obowiązuje moratorium na wykonywanie kary śmierci. Piczuszkin jest największym seryjnym mordercą w Rosji od czasu Andrieja Czikatiły - "rzeźnika z Rostowa", którego w 1992 roku skazano na śmierć za 52 zabójstwa i stracono dwa lata później. (js) Za serwisem WP z dn. 24.10.2007 r. Rozpoczął się proces przeciw Rosjaninowi podejrzanemu o 49 morderstw Rozpoczął się proces przeciw Rosjaninowi podejrzanemu o 49 morderstw. - Zabiłem więcej. Około 60 - twierdzi seryjny zabójca. Podejrzany 33-letni Aleksander Piczuszkin jest nazywany w Rosji "Maniakiem Bitsewskim", bo swoje ofiary mordował w Parku Bitsewskim na południu Moskwy. Wielu moskwian jeszcze przed rokiem nie dowierzało, że wszystkie mordy można przypisać jednej osobie, ale wątpliwości zaczęły znikać, kiedy Piczuszkin po aresztowaniu w czerwcu ub.r. przyznał się i zaczął szczegółowo opisywać 62 zabójstwa. Prokuratura była w stanie zdobyć dowody 49 zabójstw z okresu 2002-2006 i dlatego za tylko tyle morderstw będzie sądzony. Wedle prasowych przecieków sam Piczuszkin opowiada, że pierwszego człowieka zamordował w wieku 18 lat w 1992 r. - wyrzucił z okna rywala w zalotach do tej samej dziewczyny, którą potem także zabił za "niewierność". Później, już w Parku Bitsewskim, mordował, uderzając młotkiem lub butelką w głowę. Początkowo dybał na starszych samotnych mężczyzn, których najpierw zapraszał do wspólnego picia wódki, a potem nietrzeźwych zabijał. Kiedy po wstrząsających relacjach prasowych już mało kto zapuszczał się na opustoszałe peryferie parku, Piczuszkin umawiał się tam na spacer ze znajomymi lub kobietami poznanymi wcześniej. W końcowym okresie zabijał głównie kobiety. Piczuszkin opowiada, że najpierw mordował, aby dorównać najsłynniejszemu rosyjskiemu seryjnemu mordercy Andriejowi Czikatiło, którego stracono w 1994 r. za 52 morderstwa. Potem jego "przewodnikiem" miała być szachownica, bo każdemu z 64 pól chciał przypisać jedno morderstwo. Stąd jego inne używane w Rosji przezwisko - "Szachowy Morderca". Piczuszkin aż do aresztowania mieszkał ze swoją matką w Moskwie i pracował jako tragarz w dużym sklepie spożywczym. Eksperci z moskiewskiego Instytutu Psychiatrycznego im. Serbskiego orzekli, że Aleksander Piczuszkin jest zdrowy psychicznie. "Maniakowi Bitsewskiemu" grozi dożywocie, bo Rosja w 1996 r. wprowadziła moratorium na karę śmierci, którego nie może wypowiedzieć bez ryzyka usunięcia z Rady Europy. Wielu rosyjskich polityków wzywało w ub.r. do przywrócenia kary śmierci podczas procesu Nurpaszi Kułajewa, czyli jedynego schwytanego terrorysty z Biesłanu. Kreml nie przychylił się do ich apeli, a Kułajewa skazano na dożywocie. Tomasz Bielecki, Moskwa Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 14.09.2007 r. W Moskwie rusza proces maniaka Zabił ponad 60 osób, by ułożyć ciała na szachownicy Jest oskarżony o 49 morderstw i trzy nieudane próby zabicia ludzi. Ale jego ofiarą padło w sumie ponad 60 osób. Mordował, by układać ofiary na wymyślonej szachownicy. Gdyby go nie złapano, zabiłby jeszcze co najmniej dwie osoby. Rosjanin staje dziś przed sądem. Aleksandr Piczuszkin przyznał się do winy. Jednak jego adwokaci będą próbowali udowodnić, że jest niepoczytalny. Będą musieli przekonać do tego sąd i wszystkich Rosjan, którzy emocjonują się procesem, szeroko opisywanym przez media. A te rozpisują sie o sprawie "bitcewskiego maniaka". Tak groźnego mordercy Rosja już dawno nie widziała. Piczuszkin jest sądzony za 49 mordów. I choć przyznał się do zabicia 62 osób, nie może być skazany za wszystkie zabójstwa, bo część z nich popełnił wcześniej niż przed dziesięciu laty. Przydomek zabójcy wziął się stąd, że pod koniec swojej zbrodniczej działalności ofiary wybierał spośród spacerujących w Parku Bitcewskim. Mordował przede wszystkim mężczyzn. Jednak to właśnie po zabiciu kobiety w 2006 roku milicja wreszcie wpadła na trop maniaka. Jego celem było zabicie 64 osób, które potem chciał ustawić na wymyślonej szachownicy. Dlatego śledczy są pewni, że gdyby go nie złapano, byłyby kolejne ofiary. Magdalena Miroszewska Za serwisem "Dziennika z dn. 13.08.2007 r. Proces rekordowego seryjnego mordercy Dziś rozpoczął się przed moskiewskim sądem proces Rosjanina oskarżonego o 49 morderstw. 33-letni Aleksandr Piczuszkin przyznał się do większości zabójstw - powiedział w poniedziałek agencji Reutera jego obrońca Paweł Iwannikow. Piczuszkin, zgodnie ze swoim wyborem, będzie sądzony przez ławę przysięgłych, a nie przez sędziów zawodowych. Ławnicy muszą orzec, czy 33-latek jest zdrowy psychicznie. Jeśli wina Piczuszkina zostanie udowodniona, będzie największym seryjnym mordercą w Rosji od czasu Andrieja Czikatiło, którego w 1992 roku skazano za 52 zabójstwa. Według dotychczasowych ustaleń Piczuszkin poznawał swoje ofiary proponując im wspólne picie wódki w jednym z moskiewskich parków, po czym je mordował. Rosyjskie media donoszą, że morderca za każdą ofiarę kładł monetę na szachownicy i zamierzał zapełnić wszystkie 64 pola. W czasie wstępnej rozprawy Piczuszkin, zamknięty w szklanym boksie, nie okazywał żadnych emocji, natomiast członkowie rodzin zamordowanych głośno domagali się dla niego surowej kary. "Chcę, żeby Piczuszkin siedział w więzieniu do końca życia" - brzmiało jedno z łagodniejszych żądań, wyrażone przez Aleksandra Fiodorowa, brata mężczyzny zabitego prawdopodobnie przez oskarżonego. Za serwisem Onet z dn. 13.08.2007 r. W Moskwie złapano zabójców 20 imigrantów Policja rozbiła w Moskwie gang podejrzewany o 20 zabójstw na tle rasistowskim. Od początku roku w Rosji zanotowano 31 morderstw z ksenofobicznych pobudek - podała rosyjska organizacja praw człowieka Sowa. To dwa razy więcej niż w pierwszym półroczu 2006 r. Zabójstw dopuszczali się głównie skinheadzi i uzbrojone grupy ultrakonserwatystów. Ofiary to w większości imigranci z Azji Centralnej. W sierpniu 2006 r. trzech studentów podłożyło na jednym z bazarów w Moskwie bombę, która zabiła siedmiu Azjatów. W maju br. 18-letni student grafiki przyznał się do zabicia 37 obcokrajowców. agw Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 09.08.2007 r. Były szef ochrony rosyjskiego koncernu Jukos skazany na dożywocie Były szef służby ochrony naftowego koncernu Jukos Aleksiej Piczugin został wczoraj skazany w Moskwie na dożywocie m.in. za zorganizowanie dwóch zabójstw w latach 90. To już drugi wyrok dla Piczugina, który od marca 2005 r. odsiaduje karę 20 lat więzienia za dwa morderstwa i kilka prób zabójstw. Obrońcy twierdzą, że procesy przeciw byłemu pracownikowi Jukosu to część politycznej zemsty władz na Michaile Chodorkowskim, byłym szefie Jukosu, który - zdaniem opozycji - trafił do łagru za ambicje politycznego konkurowania z Władimirem Putinem. tobi Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 06.08.2007 r. Rosja szuka zabójców Anny Politkowskiej Rosyjska prokuratura sprawdza podejrzenia w sprawie udziału dwóch czeczeńskich dygnitarzy w morderstwie dziennikarki Anny Politkowskiej - ujawnił Siergiej Sokołow, wiceszef "Nowej Gaziety" (gdzie pracowała Politkowska). Dziennikarka, którą zamordowano w Moskwie w październiku ub.r., bezkompromisowo opisywała m.in. zbrodnie Rosjan i prokremlowskich Czeczenów na Kaukazie, narażając się na ich odwet. Dlatego "ślad czeczeński" od początku jest jednym z głównych wątków śledztwa w sprawie jej śmierci. tobi Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 30.05.2007 r. Ilu ludzi zabił rosyjski skin? Rosyjski 18-letni skin przyznał się do zamordowania 37 osób na tle rasistowskim - twierdzi dziennik "Wriemia Nowostiej". Artur Rino miał powiedzieć milicjantom, że zabijał, by "oczyścić miasto z osób pochodzenia kaukaskiego, których nienawidzi od szkoły". Bardzo prawdopodobne, że skin - aresztowany pod zarzutem zamordowania jednego Ormianina - przypisuje sobie nie swoje morderstwa, aby wykreować się na jeszcze większego "obrońcę Rosji". Według szacunków ośrodka Sowa, w Rosji w ub.r. zginęło ok. 55 osób w atakach na tle etnicznym, a ponad 200 zostało pobitych z powodu swej rasy i narodowości. tobi Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 29.05.2007 r. Czeczeńscy milicjanci mordowali dla nagród Rosyjska prokuratura wytoczyła wczoraj proces bandzie milicjantów z Czeczenii, którzy dla poprawy statystyki oraz dla nagród i awansów mordowali cywilów, pozorując walki z kaukaskimi bojownikami Na razie nie wiadomo, ilu ludzi padło ich ofiarą. Oskarżenie prokuratorów opiera się na dwóch morderstwach z 2005 r. - Kapitan wydał rozkaz znalezienia kobiety, którą można by przerobić na szahidkę (terrorystkę samobójczynię). Więc znaleźliśmy - zeznawali w śledztwie podwładni Asłana Asujewa. Ich ofiarą padła młoda Czeczenka, którą milicjanci w biały dzień zatrzymali na przystanku autobusowym w wiosce Taszkała. Świadkowie uprowadzenia nie protestowali, bo ludzie Asujewa byli w mundurach. Pod pretekstem sprawdzania dokumentów przewieźli Czeczenkę Madinę do bazy lokalnego Centrum Walki z Terroryzmem, a po zmroku pojechali z nią na przedmieścia Groznego. Tam, wedle ich własnych zeznań, milicjanci kazali dziewczynie przenieść przez drogę trzymany w ręce pas szahidki, czyli pas z ładunkami wybuchowymi, który terroryści samobójcy owijają sobie wokół ciała. Choć milicjanci obiecywali Madinie szybkie uwolnienie po wykonaniu zadania, dziewczyna odmówiła wzięcia pasa do ręki. Rozstrzelali ją na miejscu, a kapitan Asujew zadzwonił na posterunek FSB z informacją o unicestwieniu terrorystki. Kiedy na miejsce przyjechali rosyjscy pirotechnicy, w rękach martwej Madiny znaleźli pas z ładunkami wybuchowymi. Wkrótce potem banda Asujewa aresztowała Hamzata Gajtukijewa podczas kontroli dokumentów. W piwnicy Centrum Walki z Terroryzmem milicjanci udawali, że namawiają go do współpracy. Tłumaczyli, że chcą sprawdzić jego umiejętności - dlatego dali mu broń i na podmiejskiej drodze kazali strzelać w stronę nadjeżdżającego samochodu z terrorystami. Inscenizacja skończyła się tragicznie dla Gajtukijewa - jego broń była atrapą, a samochodem jechał kapitan Asujew. Milicjanci rozstrzelali Gajtukijewa, a w raportach donieśli o udaremnieniu zamachu na swego szefa. Prokuratorzy wpadli na trop obu morderstw, bo ślady strzałów na ciałach ofiar nie odpowiadały opisom z milicyjnych raportów. Niewykluczone też, że milicjantów wydali koledzy w ramach wewnątrzmilicyjnych porachunków. Choć zdaniem rosyjskich obrońców praw człowieka w ciągu ostatnich dwóch lat w Czeczenii znacznie spadła liczba zabójstw, nielegalnych aresztowań oraz porwań dokonywanych przez siły prokremlowskie i przez bojowników to znęcanie się nad niewinnymi cywilami pod pretekstem walki z terroryzmem nadal jest w Czeczenii powszechne. - Jesteśmy zawaleni takimi skargami - mówi Natalia Estemirowa z fundacji Memoriał. W 2006 r. Memoriał odnotował 186 uprowadzeń i 101 zabójstw w Czeczenii. Okoliczności wielu morderstw są i zapewne pozostaną niewyjaśnione. Tomasz Bielecki, Moskwa Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 26.05.2007 r. Potężny finansista kazał zabić wiceszefa banku centralnego Rosji? Zatrzymaliśmy zleceniodawcę zabójstwa Andrieja Kozłowa - ogłosiła w czwartek rosyjska prokuratura Zatrzymaliśmy zleceniodawcę zabójstwa wiceprezesa banku centralnego Andrieja Kozłowa. Jest Rosjaninem, finansistą. Liczył się w środowisku bankowym - ogłosiła rosyjska prokuratura. Zdaniem moskiewskich mediów zatrzymany to Aleksiej Frenkiel (aresztowanie potwierdza jego adwokat), były dyrektor małego prywatnego banku Vip Bank oraz twórca wielu poza bankowych instytucji kredytowych. Kozłow wycofał Vip Bankowi licencję na działalność bankową na trzy miesiące przed śmiercią, czym - jak twierdzą źródła w prokuraturze - naraził Frenkiela na "miliardowe straty". Morderstwo Kozłowa znanego z uczciwości i odbierania licencji prywatnym bankom podejrzanym o pranie brudnych pieniędzy było w ub.r. jednym z najgłośniejszych zabójstw w Rosji. tobi Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 12.01.2007 r. Kolejne morderstwo urzędnika bankowego w Rosji Szef jednego z oddziałów państwowego banku Wniesztorgbank Aleksander Płochin został zamordowany we wtorek w stolicy Rosji. Przed zaledwie miesiącem także w Moskwie od kul zamachowców zginął wieceszef rosyjskiego banku centralnego Andriej Kozłow. Według przecieków prasowych jego zabójcy zgłosili się już na milicję, ale nie znają nazwisk zleceniodawców morderstwa. Zdaniem prokuratury obaj zamordowani mogli zapłacić życiem za próbę walki z praniem brudnych pieniędzy w rosyjskich bankach. tobi Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 11.10.2006 r. Mord na rosyjskim bankowcu Zabójstwo wiceprezesa banku centralnego Andrieja Kozłowa wstrząsnęło wczoraj Rosją. Zdaniem ekspertów Kozłow zapłacił życiem za zbyt gorliwą walkę z praniem brudnych pieniędzy. Andriej Kozłow zmarł wczoraj nad ranem od ciężkich ran postrzałowych, które w środę późnym wieczorem zadali mu najprawdopodobniej dwaj płatni mordercy. Zabójcy zaczaili się na niego pod moskiewskim stadionem Spartak, gdzie co tydzień drużyna pracowników Banku Centralnego Rosji gra w piłkę nożną z menedżerami prywatnych banków. Wiceprezes banku centralnego nie miał ochroniarzy, bo dobrowolnie z nich zrezygnował przy obejmowaniu posady w 2002 r. Towarzyszył mu tylko kierowca, który zginął na miejscu. Niewykluczone, że zabójcy, którym udało się zbiec, pomylili kierowcę z bankierem i dlatego na niego najpierw skierowali ogień. - Płatne zabójstwo związane z zawodową działalnością Kozłowa to główny kierunek śledztwa - mówili wczoraj nieoficjalnie prokuratorzy. 41-letni Kozłow odpowiadał za nadzór bankowy i - co podkreślali wczoraj jego współpracownicy - radykalnie walczył z praniem brudnych pieniędzy oraz przekrętami finansowymi w bankach prywatnych. Tylko w tym roku wycofał zezwolenia na działalność blisko 40 bankom prywatnym, a kilkanaście kolejnych miało wkrótce utracić licencje . - Być może wśród tych, którzy czekali na decyzje o wycofaniu zezwolenia, należy szukać winnych. Kozłow musiał narazić się potężnej grupie interesów - spekulowali wczoraj moskiewscy bankowcy. Premier Michaił Fradkow nazwał wczoraj zamach na Kozłowa "bezprecedensowym", ale mordy bankowców to nie jest w Rosji nowość. W ostatniej dekadzie zastrzelono tu pięciu prezesów banków prywatnych oraz co najmniej dziewięciu wiceprezesów bądź wysokiej rangi menedżerów, a kilku innym z trudem udało się ujść z życiem. Jednak w ostatnich trzech latach liczba zamachów na polityków i bankierów nieco się zmniejszyła - w Moskwie ostatnim zabitym prominentnym urzędnikiem państwowym był gubernator obwodu magadańskiego Walentin Cwietkow, którego jesienią 2002 r. zastrzelono na jednej z najruchliwszych ulic stolicy Rosji. - Oby przemoc nie zaczęła znów wpływać na rosyjską politykę. To morderstwo może utrudnić reformy i oczyszczanie sektora bankowego. Po latach spokoju urzędnicy znów będą się bać o życie - mówiła wczoraj dziennikarzom Natalia Orłowa, analityczka Alfabanku. Tomasz Bielecki, Moskwa Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 15.09.2006 r. Dlaczego zginął dziennikarz rosyjskiej stacji NTW Reporter śledczy rosyjskiej telewizji NTW został w niedzielę zamordowany w Moskwie. Choć zabójstwo prawdopodobnie miało "zwykłe" kryminalne przyczyny, to postawiło na nogi niemal wszystkie rosyjskie media Zwłoki 34-letniego dziennikarza znaleziono w niedzielę późnym wieczorem w jego mieszkaniu w Moskwie. Pokoje były splądrowane, choć - jak twierdzą rosyjskie media - nic z nich nie ukradziono. Wedle wstępnych ekspertyz Ilję Zimina duszono, a potem dobito uderzeniami w głowę. Popularny dziennikarz telewizji NTW nie zajmował się tematyką polityczną, ale przygotowywał programy interwencyjne i śledcze. Po ciężkim pobiciu w ub.r. trafił na kilkanaście tygodni do szpitala. Jak twierdzą jego koledzy z NTW, Zimin w ostatnim czasie nie zajmował się jednak tematami, które groziłyby odwetem świata przestępczego. Choć obecnie wersja o prywatnych motywach zabójstwa wydaje się - także zdaniem prokuratury - najbardziej prawdopodobna, to śmierć moskiewskiego dziennikarza zaalarmowała ludzi rosyjskich mediów. Rosja jest bowiem jednym z najmniej bezpiecznych krajów dla dziennikarzy - w ubiegłorocznym rankingu Komitetu Obrony Dziennikarzy (z siedzibą w Nowym Jorku) Rosja znalazła się w pierwszej dziesiątce ryzyka wśród ponad 50 obserwowanych krajów. Publikowanie negatywnych opinii o - zwłaszcza regionalnych - politykach i biznesmenach często pociąga za sobą pogróżki, a czasem kończy się nawet pobiciami. Komitet Obrony Dziennikarzy w ub.r. przeprowadził analizę w sprawie 12 rosyjskich dziennikarzy zamordowanych w Rosji od 2000 r. Analizy pokazały, że zabici dziennikarze stali się sławni tylko na krótki czas po swej śmierci, a potem ich sprawy grzęzły w prokuratorskich szufladach. Wyjątkiem jest Paul Chlebnikow, szef rosyjskiego "Forbesa", którego śmierć (w 2004 r.) wciąż wzbudza ogromne zainteresowanie w Rosji - choć zdaniem części obserwatorów prokuratura i sąd unikają badania "niewygodnych" wątków w sprawie jego śmierci. Wielu zamordowanych dziennikarzy usiłowało swymi artykułami lub audycjami uzdrowić prowincjonalne miasta z korupcji, mafijności i przemocy, ale po śmierci byli przedstawiani jako uczestnicy mafijnych porachunków bądź ofiary "zwykłych przestępstw". - Powtarza się ten sam schemat. Wstrząsające morderstwo, powierzchowne śledztwo, które nigdy nie prowadzi do prawdziwych zleceniodawców mordu, i niemal zawsze brak aresztowań - podsumowywała swe badania Ann Cooper, szefowa Komitetu Obrony Dziennikarzy. Tomasz Bielecki, Moskwa Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 27.02.2006 r. W Moskwie ruszył proces zabójców byłego szefa miesięcznika "Forbes" Rozpoczął się proces w sprawie morderstwa Paula Chlebnikowa, szefa rosyjskiej edycji miesięcznika "Forbes". Rosyjska prokuratura utrzymuje, że zastrzelono go na zlecenie Czeczenów. Niektórzy obserwatorzy sądzą, że raczej na rozkaz rosyjskich oligarchów Paul Chlebnikow zginął w lipcu 2004 r. od dziewięciu kul, które wystrzelono w jego kierunku przed budynkiem moskiewskiej redakcji "Forbesa". To było jedno z najgłośniejszych morderstw ostatnich lat w Rosji, a wielu obserwatorów uznało jego śmierć za zamach na wolność słowa. - Nie wiem, kto strzelał. Nie wiem, kto mógł zlecić moje zabójstwo - wyznał przyjacielowi konający Chlebnikow. Wśród wpływowych ludzi, którym mógł się narazić szef rosyjskiego "Forbesa", od początku wymieniano rosyjskich oligarchów (zarówno związanych, jak i skonfliktowanych z Kremlem). Dwa miesiące przed śmiercią Chlebnikowa kierowany przez niego "Forbes" opublikował bowiem listę stu najbogatszych Rosjan, co rozwścieczyło wielu bogaczy wolących utrzymywać swe fortuny w tajemnicy. Chlebnikow planował też wydanie książki o powiązaniach rosyjskiego biznesu z ludźmi władzy i przestępczym podziemiem. Według jednej z hipotez motywem morderców było niedopuszczenie do tej publikacji. Rosyjska prokuratura już przed kilkoma miesiącami porzuciła jednak polityczne wątki śledztwa i poszła śladem czeczeńskim, który prowadzi do Chodży Achmeda Nuchajewa, byłego czeczeńskiego wicepremiera i ponoć byłego głównego finansisty Asłana Maschadowa (zabitego w marcu ub.r. przywódcy Czeczenów). Chlebnikow nieprzychylnie opisał Nuchajewa w książce "Rozmowy z barbarzyńcą" i za to miałby zapłacić życiem. Zdaniem śledczych dwaj schwytani po morderstwie Czeczeni to płatni zabójcy wynajęci przez Nuchajewa. Wczoraj zasiedli na ławie oskarżonych wspólnie z moskiewskim notariuszem, który miał pośredniczyć w zleceniu mordu. Oskarżeni nie przyznają się do winy, a wszelkie dowody zebrane przez prokuraturę uznają za sfałszowane. Prokuraturze nie daje też wiary część rosyjskich obserwatorów zdumionych pośpiechem śledztwa, które toczyło się o wiele szybciej niż w innych sprawach o morderstwa na dziennikarzach. Ich zdaniem prokuratura uległa naciskom wysoko postawionych moskwian, którym mogłoby zaszkodzić uczciwe śledztwo. Podejrzenia budzi m.in. zlekceważenie relacji spowiednika Chlebnikowa, który jesienią ub.r. mówił, że szef "Forbesa" rozpracowywał powiązania części biznesu i moskiewskich elit władzy z mafią i nielegalnymi pośrednikami finansowymi działającymi m.in. na rosyjskim Kaukazie. - Być może dlatego zamknęli mu usta - mówił ojciec Leonid Kalinin. Tomasz Bielecki, Moskwa Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 10.01.2006 r. Wyrok za zabójstwo Starowojtowej Petersburski sąd skazał dwóch zabójców Galiny Starowojtowej. Sędziowie przyznali, że mord na deputowanej miał "charakter polityczny". - Prawdziwi zleceniodawcy są wciąż wolni - twierdzi Michaił Gochman, były asystent Starowojtowej Posłanka rosyjskiej Dumy Galina Starowojtowa została zastrzelona na klatce schodowej swego domu w Petersburgu w listopadzie 1998 r. Była jedną z najsłynniejszych przywódczyń demokratycznej opozycji w czasach ZSRR, a potem niezależną dziennikarką oraz działaczką liberalnych partii w jelcynowskiej Rosji. Jej zabójstwo wstrząsnęło Rosją, choć zamachy na polityków nie są tu rzadkością - w latach 1994-2003 zabito pięcioro rosyjskich deputowanych i próbowano zgładzić trzech następnych. Wielu Rosjan nigdy nie wierzyło w kryminalne motywy mordu i do dziś trwa w przekonaniu, że na sali sądowej posadzono tylko wykonawców "zlecenia na Galę". Prokuratura przez pierwsze lata śledztwa skłaniała się ku wersji, że deputowana padła ofiarą biznesowych porachunków bądź też zabójcy chcieli jej skraść ogromną sumę, którą miałaby mieć przy sobie w chwili śmierci. Hipotezę tę popierały prasowe publikacje będące najpewniej owocem "kontrolowanych przecieków". - To oszczerstwa - protestowała przeciw nim Olga Starowojtowa, siostra zamordowanej. Rodzina, przyjaciele i współpracownicy Starowojtowej wskazywali na kilka możliwych motywów zabójstwa. Deputowana prowadziła dziennikarskie śledztwa (opisywane w piśmie "Siewiernaja Stolica"), które obnażały zaangażowanie polityków i deputowanych (m.in. z partii komunistycznej) w niejasne interesy. Była też w ostrym konflikcie m.in. z deputowanym z partii Władimira Żyrinowskiego. Zdaniem części świadków i obrońców praw człowieka milicja i FSB ignorowały jednak te "polityczne tropy" śledztwa. W 2002 r. aresztowano sześciu podejrzanych o udział w morderstwie Starowojtowej i jednoczesnej próbie zabójstwa jej sekretarza Rusłana Linkowa, któremu udało się przeżyć zamach. Dwa lata po pojmaniu wyznali oni w sądzie, że kierowały nimi pobudki polityczne, a firma ochroniarska, w której pracowali, była przykrywką dla organizacji Nabożny Książę Aleksander Newski. - Wierzyliśmy, że Starowojtowa uczestniczy w żydowsko-masońskim spisku przeciw Rosji - mówił jeden z podsądnych. Byli ochroniarze mieli nawet odprawiać wspólne modły o ratunek dla "Świętej Rusi". Sąd skazał wczoraj Witalija Akiszkina i Jurija Kołczina na 23 i 20 lat ciężkiego łagru. Zdaniem sądu Akiszkin był bezpośrednim wykonawcą mordu, a Kołczin (szef firmy ochroniarskiej) zleceniodawcą. Reszta oskarżonych została uniewinniona bądź otrzymała o wiele mniejsze wyroki, bo "nie wiedziała, że spisek ma prowadzić do morderstwa". Werdykt pozostawia niedosyt. - Nie zaprzeczam, że skazano prawdziwych zabójców. Ale ich mocodawcy pozostają wolni - mówi Michaił Gochman, były asystent Starowojtowej. Sugeruje, że fanatycznie "religijnych ochroniarzy" mógł wykorzystać ktoś na tyle wpływowy, by móc potem zmylić śledztwo i ograniczyć je tylko do grupy Nabożny Książę Aleksander Newski. - Sąd przyznał przynajmniej, że to był mord polityczny, a nie biznesowy - cieszyła się wczoraj natomiast siostra Starowojtowej. Niemal nikt w Rosji nie liczy, by w tej sprawie ujawniono cokolwiek więcej. Tomasz Bielecki, Moskwa Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 30.06.2005 r. Rosja. Sprawa zabójstwa deputowanej Starowojtowej Wierzyliśmy, że deputowana Galina Starowojtowa uczestniczyła w "żydomasońskim spisku przeciw Rosji" - tłumaczy jeden z oskarżonych o udział w najgłośniejszej zbrodni politycznej w nowej Rosji. Czy zabójstwo zlecił deputowany z partii Żyrinowskiego Michaił Głuszczenko? W Sankt Petersburgu rozpoczął się proces sześciu mężczyzn oskarżonych o zorganizowanie i przeprowadzenie zamachu na demokratyczną deputowaną do Dumy. 20 listopada 1998 r. Starowojtową zastrzelono na klatce schodowej jej petersburskiego domu przy bulwarze nad Kanałem Gribojedowa. Oskarżeni to pracownicy petersburskiej firmy ochroniarskiej "Nabożny Książę Aleksander Newski". Na ławie oskarżonych siedzi m.in. jej szef, Jurij Kołczin, uznany przez śledczych i oskarżycieli za głównego organizatora zabójstwa. Jeden z oskarżonych, Aleksiej Woronin, który zakładał podsłuch na telefonie domowym Starowojtowej, opowiedział sądowi o religijno-patriotycznej atmosferze panującej w biurze firmy. Wszędzie wisiały ikony, pracownicy musieli regularnie uczestniczyć w uroczystościach religijnych i patriotycznych. Według Woronina Kołczin stale rozmawiał z podwładnymi o tym, że "Żydzi i masoni walczą o panowanie nad Świętą Rusią"; przekonywał, że jednym z przywódców i sztandarową postacią tego spisku jest Starowojtowa. Zdaniem Woronina na zorganizowanie zabójstwa firma "Nabożny Książę Aleksander Newski" wydała ok. 10 tys. dolarów. Skąd wzięły się te pieniądze i kto zlecił zamordowanie jednego z najwybitniejszych rosyjskich polityków, Woronin nie wie. Powtarza natomiast, że pracownicy firmy uważali, iż rzeczywistym szefem "Nabożnego Księcia" był Michaił Głuszczenko, w roku 1998 deputowany do Dumy, członek skrajnie nacjonalistycznej partii Władimira Żyrinowskiego. W środę świadek oskarżenia, którego nazwiska nie podano do wiadomości publicznej powiedział sądowi, że jego zdaniem zlecenie mógł dać deputowany Głuszczenko. Głuszczenko był kiedyś związany ze znaną z okrucieństwa mafią z Tambowa; prowadził Fundację "Nabożny Książę Aleksander Newski" oraz wspomagał kierowaną przez siostrę Żyrinowskiego Partię Patriotyczną. Głuszczenko rządził się w firmie ochroniarskiej jak u siebie - biuro miał zresztą w tym samym budynku co "Książę". - Czy przed sądem stoją prawdziwi mordercy? - pytam Rusłana Linkowa, asystenta Galiny Starowojtowej, który był świadkiem zamachu i został ciężko raniony przez jej zabójców. - Tak, na sali rozpraw rozpoznałem jednego z nich, Witalija Akiszina. - Do Pana i Galiny Wasiliewny strzelało dwóch ludzi. Co z tym drugim? - To prawdopodobnie Oleg Fiedosow, który jest ścigany listem gończym. - Przez lata śledczy usiłowali wmówić opinii publicznej, że Starowojtowa została zabita, bo miała przy sobie wielką sumę pieniędzy. Teraz wygląda na to, że mordercy działali z pobudek, powiedzmy, "patriotycznych". - Ktoś wykorzystał ich poglądy polityczne, przekonania religijne. Ktoś się nimi posłużył. - Śledczy podejrzewają, że to Głuszkow. Co się z nim dzieje? - Gdzieś przepadł. Ponoć ma dom w Hiszpanii. Ponoć jest w Republice Południowej Afryki. W każdym razie żyje. I to, jak się wydaje, nieźle. I nie jest ścigany listem gończym. - Czy można już z całą pewnością mówić, że zabójstwo Starowojtowej było morderstwem politycznym? - Nigdy nie miałem wątpliwości. Zlecił je ktoś bardzo wysoko postawiony w Moskwie. Ktoś, komu Galina Wasiliewna przeszkadzała swoją działalnością w Dumie, zamówił morderstwo u pośrednika czy pośredników, a ci przekazali zlecenie bezpośrednim wykonawcom. I mam wrażenie, że pośrednicy pozostaną bezkarni, bo teraz szantażują swoich zleceniodawców - uważa Linkow. Wacław Radziwinowicz Za serwisem "Gazety Wyborczej" z dn. 07.07.2004 r. Białoruś: Podejrzany o zabójstwo Chlebnikowa zatrzymany Na Białorusi zatrzymano głównego podejrzanego o zabójstwo Paula Chlebnikowa, szefa rosyjskiego wydania "Forbesa". Informację potwierdziło dziś białoruskie MSW. Zatrzymany jest Czeczenem o imieniu Kazbek. "Biełorusskaja Diełowaja Gazieta" podaje, że nazwisko podejrzanego jest dopiero ustalane, bo Kazbek miał przy sobie 3 paszporty na różne nazwiska. Według białoruskich mediów, razem z Kazbekiem został zatrzymany inny Czeczen, Walid Agajew, poszukiwany przez Rosję listem gończym. Paul Chlebnikow, amerykański dziennikarz rosyjskiego pochodzenia został zastrzelony w lipcu tego roku w Moskwie. Według jednej z wersji, dziennikarz zginął za opublikowanie książki "Rozmowa z barbarzyńcą", w której przedstawił w krytycznym świetle jednego z czeczeńskich dowódców polowych. Za serwisem Onet.pl z dn. 29.11.2004 r. Cztery kobiety uduszone w Moskwie; zapewne seryjny morderca Już cztery kobiety zginęły w podobnych okolicznościach w ciągu ostatniego miesiąca w Moskwie - podała w środę moskiewska milicja. Podejrzewa się, że sprawcą zbrodni jest seryjny morderca. "Morderstwa są identyczne. Sprawca najpierw znęcał się nad ofiarami, a potem je dusił. Tylko chory psychicznie mógł to uczynić" - podaje Itar-Tass, powołując się na źródło w milicji. Najnowsza ofiara, 24-letnia kobieta, została uduszona w nocy z wtorku na środę we własnym mieszkaniu. Milicja podejrzewa, że dziewczyna poznała zabójcę w dniu morderstwa, gdy wracała do domu. Ciało pierwszej uduszonej odnaleziono 1 lipca w ogrodzie botanicznym. Miała knebel w ustach. Następnego dnia milicja znalazła na podwórzu szkoły podstawowej ciało uduszonej 18-latki. Dwa dni później w parku w tej samej dzielnicy odkryto zwłoki 28-letniej pracownicy rady miejskiej. Zginęła uduszona paskiem od własnej torebki. Milicja prowadzi śledztwo. Za Dziennikiem Internetowym PAP, Onet.pl z dn. 09.07.2003 r. Rosja: zabójstwo w obronie własnej legalne kara śmierci W Rosji wchodzi w życie poprawka do kodeksu karnego, która znacznie rozszerza granice obrony własnej, dopuszczając nawet możliwość zabójstwa osoby atakującej. Nowelizację kodeksu popiera większości społeczeństwa. Zgodnie z nowymi przepisami, ofiara ma prawo użyć wszelkich środków do obrony własnej, jeśli uzna , że działalność przestępcy zagraża jej życiu bądź zdrowiu. Jak powiedział wiceminister sprawiedliwości Jewgienij Sidorenko, do tej pory napadnięty człowiek musiał uważać, aby nie przekroczyć granic obrony koniecznej, teraz bać się musi także przestępca. Kontrowersje budzi jednak dopuszczenie możliwości zabójstwa w obronie własnej. Część komentatorów zwraca uwagę, że poprawka umożliwi popełnienie morderstwa, za które nikt nie poniesie odpowiedzialności. Większość społeczeństwa popiera poprawkę do kodeksu. 75% ankietowanych oceniło, że jest ona potrzebna. Większość Rosjan chce też surowszych kar i wykonywania kary śmierci. W Rosji od kilku lat obowiązuje na nią moratorium. Kara śmierci jest orzekana, ale nie jest wykonywana.(ck) Za serwisem portalu Wirtualna Polska Duma chce powrotu kary śmierci kara śmierci Rosyjska Duma Państwowa wezwała w piątek prezydenta Władymira Putina, żeby uchylił funkcjonujące od sześciu lat moratorium na wykonywanie kary śmierci. "W imię interesów polityki zagranicznej nie można ignorować woli narodu, który nie akceptuje zniesienia kary śmierci" - oświadczyli parlamentarzyści i opowiedzieli się przeciwko ratyfikacji przez Rosję szóstego protokołu do konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, który zakazuje zasądzania najwyższego wymiaru kary. Za skierowaniem apelu do prezydenta Putina opowiedziało się 266 deputowanych; przeciwko było 85. Moratorium na karę śmierci Rosja wprowadziła po wstąpieniu do Rady Europy 1996 r. Potem wprowadzono zakaz orzekania najwyższego wymiaru kary do czasu, aż sprawa zostanie uregulowana w nowym kodeksie karnym, którego opracowanie ma się zakończyć w roku 2003. Ponad 70 proc. Rosjan - jak wynika z sondaży opinii publicznej - jest za utrzymaniem kary śmierci. (PAP) Za wydaniem papierowym dziennika "Rzeczpospolita" z dn. 16-17.02.2002 r. Rosja: Moratorium nie zwiększa liczby zabójstw kara śmierci Obowiązujące w Rosji od 1996 r. moratorium na wykonywanie kary śmierci nie spodowałao wzrostu liczby zabójstw - uważa szef komisji do spraw ułaskawień. Anatolij Pristawkin oświadczył, że liczba zabójstw dokonywanych każdego roku w Rosji utrzymuje się od czasu wprowadzenia moratorium na stałym poziomie 30 tys. "Chociaż taka statystyka nie może nas radować, jest oczywiste, że nie nastąpiło pogorszenie" - ocenił Pristawkin. Prezydent Władimir Putin zapewnił na początku lipca, że nie ma zamiaru uchylać moratorium i przywracać kary śmierci, mimo że ostatnie sondaże pokazują, iż pragnie tego 80 proc. społeczeństwa (PAP) Za papierowym wydaniem dziennika "Rzeczpospolita" z dn. 19.07.2001 r. |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 13.08.2001 r. |
||