Szwecja - dla morderców specjalnie i łagodnie

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 02.12.2004

Sąd Najwyższy skazał zabójcę Lindh na dożywotnie więzienie

Szwedzki Sąd Najwyższy ogłosił wyrok w sprawie zabójcy szwedzkiej minister spraw zagranicznych Anny Lindh, Mijailo Mijailovica, skazując go na dożywotni pobyt w więzieniu.

Sąd miał zadecydować, czy oskarżony będzie odbywać karę dożywotniego więzienia - tak jak orzekł sąd niższej instancji - czy też zostanie umieszczony w szpitalu psychiatrycznym.

Orzeczenie szwedzkiego Sądu Najwyższego jest ostateczne.

W marcu tego roku Mijailovic został skazany na dożywotnie więzienie przez sąd pierwszej instancji. W lipcu sąd apelacyjny w Sztokholmie, do którego odwołała się obrona, uchylił pierwszy wyrok i nakazał zamknięcie Mijailovica w zakładzie psychiatrycznym, gdzie przebywał do dziś.

Od połowy listopada opinie w sprawie zabójcy - 25-letniego Szweda serbskiego pochodzenia - przedstawiali przed sądem biegli. W czwartek rano pięciu sędziów badających sprawę wydało na podstawie opinii ekspertów ostateczne orzeczenie.

Szwedzka minister Anna Lindh została wielokrotnie zraniona nożem przez Mijailovica 10 września zeszłego roku w domu towarowym w Sztokholmie, gdzie robiła zakupy. Nie miała osobistej ochrony. Zmarła po kilkunastu godzinach wskutek wewnętrznego krwotoku i uszkodzenia wątroby.

Mijailovic zaprzeczał początkowo, że to on popełnił morderstwo, i przyznał się dopiero po przedstawieniu niezbitych dowodów winy, opartych na analizie kodu genetycznego DNA. Następnie twierdził, że działał m.in. pod presją "wewnętrznych głosów".

Obrońca zabójcy szwedzkiej minister, Mikael Nilsson, zapowiedział po ogłoszeniu orzeczenia Sądu Najwyższego, że będzie zabiegać, by jego klient odbywał karę nie w Szwecji, lecz w więzieniu w Serbii.

[2004-12-02 09:47]

Za "Dziennikiem Internetowym" PAP


Rozpoczął się proces zabójcy minister Anny Lindh

Wiadomo kto, nie wiadomo dlaczego

Wczoraj w Sztokholmie rozpoczął się proces serbskiego imigranta, oskarżonego o zabicie minister spraw zagranicznych Szwecji

Wczoraj rano przed sztokholmskim Sądem Okręgowym rozpoczął się śledzony z ogromnym napięciem proces serbskiego imigranta Mihajlo Mihajlovicia, oskarżonego o zabicie 10 września ubiegłego roku minister spraw zagranicznych Szwecji Anny Lindh. Rozprawa odbywa się w sali mającej 100 miejsc dla publiczności; 90 zarezerwowano dla mediów.

Procesowi towarzyszą zrozumiałe emocje. Zabicie Anny Lindh wywołało szok. Kojarzyło się z niewyjaśnionym dotychczas zabójstwem premiera Szwecja Olofa Palmego przed osiemnastoma laty. Tamten zamach spowodował głęboką traumę w zbiorowej świadomości Szwedów. Obawiano się, że historia może się powtórzyć i morderca Anny Lindh nigdy nie zostanie wykryty.

Stało się jednak inaczej i cała Szwecja wie już dokładnie, przez kogo i w jaki sposób Anna Lindh została zabita. Dowody rzeczowe są niepodważalne, a podejrzany przyznał się do popełnienia czynu. Nieznane są natomiast motywy zbrodni. Szwedzi oczekują więc z zapartym tchem odpowiedzi na pytanie: dlaczego ciesząca się powszechną sympatią pani minister została napadnięta. Rozprawa ma dostarczyć odpowiedzi na pytanie: czy był to zamach przeprowadzony z premedytacją, czy też popełniony w stanie niepoczytalności. Według szwedzkiej prasy, głównym motywem zabójstwa Anny Lindh mógł być gniew z powodu natowskich nalotów bombowych na Serbię podczas wojny w Kosowie.

To, że 25-letni Mihajlo Mihajlović cierpiał na zaburzenia psychiczne, wiadomo było od dawna. W przededniu rozpoczęcia procesu "Dagens Nyheter" pisała, że w dniu zamachu Mihajlović wędrował samotnie ulicami Sztokholmu. Oskarżony zeznał, że miał za sobą trzy nieprzespane noce i czuł się bardzo źle. Twierdził, że słyszał głosy, które kazały mu kogoś zaatakować.

- Wydawało mi się, że słyszę głos Chrystusa - powiedział Mihajlović. - Wiedziałem, kim ona jest, ale nie miałem nic przeciwko niej. Na jej miejscu mógłby znaleźć się ktokolwiek inny. Nie interesowałem się polityką - mówił.

Obrońca Peter Althin kładzie nacisk na stan niepoczytalności oskarżonego, co jego zdaniem obala tezę prokuratora Agnety Blidberg o morderstwie z premedytacją. Zwraca on uwagę na fakt podnoszony niejednokrotnie w mediach, że jego klientowi nie okazano pomocy psychiatrycznej wówczas, gdy jej najbardziej potrzebował. Sam zabójca potwierdził wczoraj, że przyznaje się do winy. Twierdził, że był przerażony tym co zrobił. - Miałem nadzieję, że pani Lindh przeżyje - mówił.

Prokurator Agneta Blidberg starała się wykazać, iż Mihajlović miał zamiar zabić Annę Lindh. Powołała na świadków oskarżenia, m.in. Evę Franchell, która wraz z minister Lindh robiła zakupy w domu towarowym. Przypomniała ekspertyzę lekarza sądowego, który przeprowadzał sekcję zwłok. Zabójca zadał ofierze wiele ciosów nożem.

Kwalifikacja czynu zadecyduje o wymiarze kary. Za akt przemocy ze skutkiem śmiertelnym oskarżony może zostać skazany na 6 lat więzienia, za morderstwo z premedytacją maksymalnym wymiarem kary jest dożywocie. Obrońca Mihajlovicia zażądał zakazania transmisji radiowej z sali. Pierwszym zdanie wypowiedziane przez jego klienta po rozpoczęciu rozprawy brzmiało bowiem: nie nawykłem do rozmawiania w obecności tylu osób.

N.G., S.G.

Za dziennikiem "Rzeczpospolita z dn. 15.01.2004 r.


Pastor, który namówił kochankę do zabicia żony

32-letni Szwed, pastor Kościoła zielonoświątkowców Helge Fossmo, został skazany przez sąd w Uppsali na dożywocie. Tak wysoką karę dostał za wysłanie opiekunce swoich dzieci i jednocześnie kochance SMS-u od Boga, którym namówił ją do zabicia swojej żony i męża sąsiadki, z którą też miał romans.

Kochanka pastora, 27-letnia Sara Svensson, została skierowana na leczenie psychiatryczne. Kobieta zeznała, że dostała anonimowy SMS, który nakazywał jej popełnienie zabójstw. Przekonana, że otrzymała wiadomość od Boga, zabiła w styczniu br. drugą żonę pastora Alexandrę i postrzeliła jego sąsiada Daniela Linde. Mężczyzna przeżył.

Fossomo przekonał kobietę, że zabicie jego żony i sąsiada to jedyny sposób, żeby zyskać łaskę Boga. Helge Fossomo w okrutny sposób wykorzystał miłość Sary Svensson i jej zaufanie do siebie jako osoby duchownej - sąd uzasadnił wyrok.

Zeznania opiekunki skłoniły policję do powtórnego zajęcia się śmiercią pierwszej żony pastora. W 1999 roku kobietę znaleziono martwą w wannie. Uznano to za wypadek. W piątek sąd oczyścił Fossomo z podejrzeń o to morderstwo.

Za serwisem WP z dn. 30.07.2004 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 14.09.2004 r.