Włochy - brak kary śmierci od 1947 r.

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 08.07.2009

31 proc. Włochów za karą śmierci

Prawie jedna trzecia Włochów opowiada się za przywróceniem kary śmierci - wynika z sondażu opublikowanego na łamach "Corriere della Sera". W ciągu trzech lat odsetek ten wzrósł z 26 do 31 procent.

W sondażu 68 procent Włochów nie podzieliło opinii, że kara śmierci powinna być stosowana w przypadku najcięższych zbrodni. Zdania w tej sprawie nie ma 1 procent obywateli.

Kara śmierci została zniesiona we Włoszech po drugiej wojnie światowej.

68 procent respondentów negatywnie oceniło włoski wymiar sprawiedliwości. Pozytywną ocenę wystawiło mu 31 procent ankietowanych. Za szybkim przeprowadzeniem jego reformy opowiedziało się 59 procent badanych. 33 procent twierdzi, że nie jest to priorytet.

Warto zauważyć, że odsetek zwolenników kary śmierci wzrósł o 5 procent w kraju, który na arenie międzynarodowej prowadził przez ostatnie lata batalię o uchwalenie powszechnego moratorium na jej wykonywanie na całym świecie. Rezolucja, wzywająca do wprowadzenia takiego moratorium, została przyjęta z inicjatywy Włoch przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w grudniu 2007 roku.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

Za serwisem INTERIA z dn. 21.09.2008 r.

Do góry...>>


Oskarżony o 13 morderstw wyszedł z aresztu po 4 latach

Oskarżony o dokonanie 13 mafijnych zabójstw mieszkaniec Apulii na południu Włoch odzyskał wolność po czterech latach pobytu w areszcie z powodu opieszałości włoskiego wymiaru sprawiedliwości - poinformowały media.

W wymaganym przez prawo czasie nie zapadł wyrok wobec mężczyzny, z zawodu hodowcy bydła, który przez prokuraturę do walki z mafią uważany jest za płatnego zabójcę. Sprawa nie znalazła sądowego finału, ponieważ nie zdążono przygotować na czas zapisu z tysięcy podsłuchanych rozmów telefonicznych dotyczących wojny mafijnej toczącej się od 1981 roku na półwyspie Gargano.

Oskarżony o wielokrotne morderstwo Gennaro Giovanditto pseudonim Scalfon po wyjściu z aresztu otrzymał zakaz opuszczania swojej rodzinnej miejscowości i wychodzenia z domu w godzinach od 22 do 6 rano. Jego adwokat twierdzi, że Giovanditto jest niewinny i nigdy nie brał udziału w mafijnych porachunkach.

W komentarzach podkreśla się, że jest to najbardziej bulwersujący w ostatnich latach we Włoszech przykład tego, do jakiego stopnia mafiosi korzystają z niewydolności wymiaru sprawiedliwości.

(ap)

Sylwia Wysocka

Za serwisem WP z dn. 11.07.2008 r.

Do góry...>>


Skandal we Włoszech - lekarze zabijali dla pieniędzy

Pod zarzutem zabójstwa oraz oszustw aresztowano w Mediolanie 14 lekarzy prywatnej kliniki, w której ujawniono gigantyczny skandal. Jak się okazało, lekarze przeprowadzali niepotrzebne operacje po to, żeby zarobić i uzyskać zwrot kosztów z publicznej służby zdrowia. Pięć osób zmarło, między innymi 92-letnia kobieta, poddana trzem operacjom w ciągu kilku miesięcy. Zatrzymanym postawiono zarzuty oszustw, wyłudzenia co najmniej 2,5 miliona euro z narodowego funduszu zdrowia i inne przestępstwa.

Dochodzenie ujawniło, że w klinice przeprowadzono całą serię zbędnych, niewytłumaczalnych czy wręcz zabójczych operacji. W 88 przypadkach zabiegi te spowodowały uszczerbek na zdrowiu. Na razie śledczy mówią o pięciu przypadkach, które można zakwalifikować jako umyślne zabójstwa. Wiadomo też o dziesięciu przypadkach leczenia gruźlicy poprzez usunięcie płuca.

Skonfiskowano 4 tysiące kart pacjentów. Wiele z nich zostało prawdopodobnie sfałszowanych.

Sylwia Wysocka

Za serwisem WP 09.06.2008 r.

Horror w prywatnej klinice

Pod zarzutem zabójstwa oraz oszustw w Mediolanie aresztowano 14 lekarzy prywatnej kliniki, w której ujawniono gigantyczny skandal.

Jak się okazało, lekarze przeprowadzali niepotrzebne operacje po to, żeby zarobić i uzyskać zwrot kosztów z publicznej służby zdrowia. Pięć osób zmarło, między innymi 92-letnia kobieta, poddana trzem operacjom w ciągu kilku miesięcy.

Wiadomo o dziesięciu przypadkach leczenia gruźlicy poprzez usunięcie płuca.

Do aresztu trafił także reprezentant prawny kliniki.

Zatrzymanym postawiono też zarzuty oszustw, wyłudzenia co najmniej 2,5 miliona euro z narodowego funduszu zdrowia i inne przestępstwa.

Dochodzenie ujawniło, że w klinice przeprowadzono całą serię zbędnych, niewytłumaczalnych czy wręcz zabójczych operacji. W 88 przypadkach zabiegi te spowodowały uszczerbek na zdrowiu. Na razie śledczy mówią o pięciu przypadkach, które można zakwalifikować jako umyślne zabójstwa.

Skonfiskowano 4 tysiące kart pacjentów. Wiele z nich zostało prawdopodobnie sfałszowanych.

Za serwisem Onet z dn. 09.06.2008 r.

Do góry...>>


Skazany na dożywocie terrorysta napadł na bank

Terrorysta z Czerwonych Brygad, skazany na dożywocie za udział w sześciu zabójstwach i próbę dokonania dwóch innych morderstw, napadł w poniedziałek na bank w Sienie. Został złapany na gorącym uczynku.

57-letni Cristoforo Piancone po tym, jak spędził w więzieniu 25 lat, od 2004 roku korzystał z przywileju ograniczonej wolności i był tylko pod nadzorem policji.

W samym centrum Sieny, w pobliżu Piazza del Campo, wraz ze wspólnikiem, który później zdołał uciec, napadł na centralę wielkiego banku Monte dei Paschi, rabując 170 tysięcy euro.

Policjanci pojmali go, gdy próbował otworzyć do nich ogień. Zrabowane pieniądze odzyskano.

Nie jest jasne, czy motywem napadu była chęć zdobycia pieniędzy na finansowanie działania grupy terrorystycznej, czy też było to pospolite przestępstwo.

Karę terroryście z Czerwonych Brygad złagodzono między innymi dlatego, że sąd przychylił się do jego prośby o możliwość podjęcia pracy.

Szef policji w Sienie wyraził oburzenie tym, że terrorysta, skazany za sześć morderstw, był de facto na wolności.

Sylwia Wysocka

Za serwisem WP z dn. 02.10.2007 r.

Do góry...>>


Strajk skazanych na dożywocie: chcemy kary śmierci

Trzeci dzień trwa we włoskich więzieniach strajk głodowy ponad 750 więźniów odbywających karę dożywocia. Domagają się oni jej zniesienia. Uczestnicy protestu mają dość umierania po trochu każdego dnia i wolą umrzeć raz na zawsze.

Inicjatywa, która miała swój początek w więzieniu w Spoleto, rozszerzyła się na 50 zakładów karnych w całym kraju. Do strajku przyłączyło się na znak solidarności ponad 8 tysięcy innych więźniów.

Protest włoskich więźniów spotkał się z poparciem we Francji; biuro włoskiej agencji prasowej Ansa w Paryżu było przed krótko okupowane przez grupę o nazwie "99/99/9999", walczącą o zniesienie kary dożywocia. Nazwę swą wzięła z dokumentacji więziennej osób odbywających taki wyrok, gdyż tak właśnie określa się długość kary.

Strajk poparło także włoskie stowarzyszenie obrońców praw więźniów Antygona.

Sylwia Wysocka (bart)

Za serwisem WP z dn. 03.12.2007 r.

Do góry...>>


Więźniowie skazani na dożywocie proszą o karę śmierci

Trzysta dziesięć osób odbywających karę dożywocia we włoskich więzieniach zwróciło się w liście do prezydenta Włoch Giorgio Napolitano o jej zamianę na karę śmierci - podał dziennik "La Repubblica".

Wstrząsająca prośba więźniów wywołała ożywioną dyskusję we Włoszech, których władze prowadzą kampanię na rzecz powszechnego zniesienia kary śmierci na świecie.

"Panie prezydencie, mamy dosyć umierania po trochu, dzień po dniu. Postanowiliśmy umrzeć tylko jeden raz i prosimy Pana, by nasza kara dożywocia została zamieniona na karę śmierci" - napisali mafiosi, terroryści i sprawcy najokrutniejszych morderstw w liście ujawnionym przez rzymską gazetę.

List wystosowała jedna czwarta wszystkich Włochów, skazanych na dożywocie. Ogółem jest ich we Włoszech 1294, w tym 25 kobiet.

Autorzy petycji podkreślili, że "dożywocie jest perfidnym wynalazkiem, który przechodzi wszelkie wyobrażenie". "To - jak dodali - śmierć wypijana łykami. To zwycięstwo nad śmiercią, bo jest gorsze od samej śmierci". Ponadto argumentują: "dożywocie to głupia kara, bo nie ma osoby, która pozostałaby cały czas taka sama".

List do prezydenta to nie jedyna inicjatywa więźniów skazanych na dożywocie. Zadedykowali oni również balladę opowiadającą o swym losie wszystkim włoskim senatorom, którzy w najbliższym czasie omawiać będą w parlamencie projekt ustawy o zniesieniu kary dożywocia i ograniczeniu jej do 30 lat pozbawienia wolności.

W komentarzach podkreśla się, że ten prowokacyjny list został wystosowany właśnie w związku z dyskusją, jaka wkrótce toczyć się będzie w Senacie nad propozycją zniesienia dożywocia.

Na petycję odpowiedział w liście do więźniów przedstawiciel kancelarii prezydenta, który podkreślił, że Giorgio Napolitano "z wielką uwagą obserwuje kwestie związane z wymiarem sprawiedliwości oraz funkcjonowaniem kar". Przypomniał, że prezydent wielokrotnie apelował o zmianę sposobu odbywania kar. W odpowiedzi nie ma natomiast mowy o tym, że we Włoszech kara śmierci została zniesiona po drugiej wojnie światowej.

"La Repubblica" zauważyła na marginesie dyskusji, toczącej się wokół listu więźniów, że wiele z osób, skazanych na dożywocie w praktyce ma możliwość warunkowego wyjścia na wolność po odbyciu 26 latach kary. Już natomiast po 10 latach dobrego sprawowania w więzieniu można korzystać z przepustek, a po 20 latach z przywileju tak zwanej ograniczonej wolności, czyli prawa do pobytu poza więzieniem w ciągu dnia.

Za serwisem WP z dn. 31.05.2007 r.

Do góry...>>


Pielęgniarka zabijała

Podawała pacjentom w szpitalu zastrzyki z powietrzem

Sonia Caleffi przyznała się do zabicia pięciu osób. Ale być może jej ofiar jest więcej. Robiła chorym śmiertelne zastrzyki, by ich potem ratować. Włosi są w szoku.

Policja prowadzi śledztwo w sprawie podejrzanych zgonów w szpitalu w Lecco na północy Włoch. Między 1 września a 10 listopada pięć osób zostało zabitych przez Sonię Caleffi. 34-letnia pielęgniarka wstrzykiwała pacjentom powietrze do żył. To powodowało zatory gazowe, które były przyczyną ich śmierci.

Wydały ją statystyki

Sonia Caleffi, w obecności prokuratora okręgowego Lecco przyznała się do zrobienia zastrzyków. Jej ofiarami były kobiety w podeszłym wieku. W trakcie rewizji w mieszkaniu Caleffi w Como policja znalazła stos czasopism z artykułami na temat "lekkiej śmierci", z wieloma podkreślonymi akapitami.

Anoreksja i depresja

Bezdzietna rozwódka Caleffi przyjechała do Lecco w czerwcu i zatrudniła się w szpitalu. Po kilku tygodniach zauważono wzrost zgonów na jej oddziale. Śledztwo wskazało na nią.

Ojciec morderczyni broni córki. - Ona jest zupełnie normalną osobą. Nie uwierzę w te oskarżenia, póki z nią nie porozmawiam - powiedział Nicola Caleffi w wywiadzie prasowym. Przyznał jednak, że Sonia w okresie dojrzewania cierpiała na łagodną formę anoreksji i na depresję.

Rodzice tłumaczą, że Sonia chciała tylko trochę pogorszyć stan zdrowia pacjentek, by potem móc udowodnić, że potrafi je uratować i wyleczyć. - Wstrzykiwała powietrze pacjentom, by nie stracić pracy. Bała się, że ją zwolnią. To byłby dla niej szok - mówią.

Kompleks niższości

Adwokat Soni uważa jednak, że jego klientka ma poważne problemy psychiczne. - Cierpi przede wszystkim na kompleks niższości i w ten sposób próbowała zwrócić na siebie uwagę - twierdzi Claudio Rea. - Mam nadzieję, że ze względu na ten stan psychiczny zostaną jej zapewnione odpowiednie warunki, w których będzie przebywać do czasu wyjaśnienia sprawy. Jest to niezbędne, by dowiedzieć się od niej, co naprawdę się wydarzyło.

Magdalena Nagórska, Ala Źródło "Corriere della Sera"

Za "Życie Warszawy" z dn. 18.12.2004 r.

Do góry...>>


Cierpiąca na depresję pielęgniarka uśmiercała pacjentów

Włosi są wstrząśnięci informacjami o cierpiącej na depresję pielęgniarce ze szpitala w Lecco na północy kraju, która przyznała się do zabicia pięciu pacjentów. Jednak, jak poinformowały w piątek włoskie media, policja prowadzi dochodzenie w sprawie niejasnych okoliczności śmierci 18 osób.

Ogromne ilości pęcherzyków powietrza wstrzykiwane do kroplówki - taką metodą 34-letnia pielęgniarka, której zdjęcia publikuje cała włoska prasa, uśmiercała swoich pacjentów. Kobieta przyznała, że robiła to, by poczuć się ważna i móc potem swoje ofiary ratować.

"Chciałam pogorszyć stan chorych, by wszyscy wokół widzieli, że potrafię im pomóc, że jestem świetna i skuteczna, chciałam być w centrum akcji ratunkowej" - tak według dziennika "Corriere della Sera" miała powiedzieć aresztowana Sonia Caleffi podczas rozmowy telefonicznej z matką. Poprosiła też rodziny swych ofiar o przebaczenie.

Na razie, jak się podkreśla, pielęgniarka przyznała się do zabicia co najmniej pięciu osób. Tymczasem, gdy przez 40 dni pracowała na jednym z oddziałów szpitalu w Lecco, zmarło tam w niejasnych okolicznościach aż 18 osób, dwa razy więcej niż wynosi średnia zgonów. Dlatego policja prowadzi śledztwo, mające wyjaśnić przyczyny ich śmierci.

Ujawniono, że pielęgniarka cierpiała na depresję i leczyła się psychiatrycznie. Prasa podkreśla, że dopiero gdy wyszły na jaw skutki jej szaleńczej działalności, wielu jej współpracowników przyznało, że wszyscy wiedzieli o jej chorobie.

Udało się ustalić, że przeżyła jedna ofiara pielęgniarki. Pacjent, któremu wstrzyknęła do żyły pęcherzyki powietrza, został cudem uratowany przez lekarza, którego ona sama wezwała na pomoc.

Przypuszcza się, że krewni osób, które zmarły we wszystkich szpitalach, gdzie pracowała Sonia Caleffi, będą domagać się sprawdzenia przyczyn ich zgonów, bowiem pielęgniarka-morderczyni wyjątkowo często zmieniała pracę.

Za DI PAP z dn. 17.12.2004 r.

Do góry...>>

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 13.01.2005 r.