Morderstwo 14-letniej dziewczynki w Lesznie - sierpień 2002 r.

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 25.08.2002 r.

Po zabójstwie nastolatki pod Lesznem

Małgorzata Wyszyńska, Ada Kondratowicz, Jakub Stachowiak; współpraca Tomasz Toboła, sol 25-08-2002

Wojtek kazał Piotrowi patrzeć, jak dwaj mężczyźni gwałcą Wiolettę. - Zobacz, jak twoja lalunia się sypie - powiedział do niego.

Narożna kamienica przy ul. Łaziebnej w Lesznie. Do wąskiej bramy prowadzą trzy drewniane schodki. To na tych schodach lubili przesiadywać niespełna 15-letnia Wioleta i jej o rok starszy chłopak Piotr. W poniedziałek 19 sierpnia też tam siedzieli, kiedy przed północą zatrzymał się przy nich ford. W środku siedzieli trzej mężczyźni - bracia Wojciech (26 lat) i Michał Ś. (28 lat) oraz 28-letni Jerzy N. Zaproponowali przejażdżkę.

We wtorek rano w odległej o 20 kilometrów Górze, tuż przed wyjściem do pracy, pan Władysław, ojciec Wiolety, zatrzymał się przy radiu w kuchni. Usłyszał, że policjanci z Leszna znaleźli w lesie pod Henrykowem ciało brutalnie zgwałconej i zamordowanej 15-latki. Nie skojarzył tej wiadomości z córką, która niedawno wraz z matką wyprowadziła się do Leszna. - Pomyślałem, że to straszne. Ale wyrzuciłem to z pamięci i poszedłem do pracy - opowiada. - Kilka godzin później zjawili się u mnie w pracy policjanci. Pokazali mi zdjęcie córki. Na komisariacie usłyszałem, że Wioletka nie żyje - opowiada.

W tym samym czasie w domu Piotra, chłopaka Wiolety, także wrzało. - Wpadł do nas znajomy z Leszna. Krzyczał, że ci porwani, o których mówiło radio, to Piotrek z Wioletą. Obdzwanialiśmy szpitale w Lesznie. Po południu pojechała do Piotrka siostra. Leżał pobity, zmasakrowany, nieprzytomny. O Wioletcie nikt nic nie wiedział - opowiada rodzina chłopaka.

Sekcja zwłok wykazała, że wielokrotnie gwałcona i bita Wioleta zmarła z powodu poważnych obrażeń klatki piersiowej oraz wewnętrznego krwotoku. Policja trafiła na trop sprawców dzięki zeznaniom Piotra.

W piątek w leszczyńskim szpitalu chłopca już nie ma. Został wypisany. Kolega Piotra: - Stale powtarzał, że musi wyjść ze szpitala, żeby zdążyć na pogrzeb Wiolety.

Wioleta została pochowana w sobotę wczesnym popołudniem na cmentarzu w Górze.

Lubiła krótkie sukienki

Wioleta i Piotr mieszkali w Górze w kamienicach przy Rynku, pięć minut od siebie. Wioleta była najstarsza z czwórki rodzeństwa. Nie zdała do trzeciej klasy gimnazjum, ale podobała się chłopcom, lubiła się bawić. - Niedawno zaczęła nosić krótkie sukienki i mocno się malować - opowiada jej koleżanka.

Sąsiedzi dziewczyny: - Jej mama nie ma stałej pracy, ale starała się jak mogła. Latem zawsze razem z dziećmi pracowała w polu. Niedawno przestało jej się układać z mężem. Były awantury. Kilka dni temu pojechała do siostry do Leszna. Wkrótce miała zabrać wszystkie dzieci do wynajętego mieszkania.

O rodzinie Piotra znajomi mówią podobnie - wielodzietna, trudności z pieniędzmi. O samym Piotrze: - Porywczy chłopak, ale dobry.

Jego ojciec siedzi w więzieniu, matka jest bez pracy. Rok temu Piotr za napad trafił na jakiś czas do schroniska dla nieletnich w Głogowie. Przerwał naukę. W Górze nikogo to nie dziwi. Takie tu środowisko - dzieci rodzą dzieci, prawie każdy ma konflikt z prawem. Ludzie nie mają pieniędzy, nie garną się do pracy, bo i tak jej nie ma. W 12-tysięcznym miasteczku bezrobocie wynosi 25 proc. Odkąd w latach 90. padły państwowe zakłady - maszynowy i zbożowo-młynarskie - młodzi uciekają do Leszna, Głogowa, Lubina.

Udawał, że nie żyje

Wioleta spotykała się z Piotrem od trzech miesięcy. Pan Władysław, ojciec dziewczyny: - Odprowadzał ją do domu i wracał do siebie albo wchodzili do domu, pili kawę i oglądali telewizję. Nie można było na nich narzekać.

Odkąd Wioleta z matką zamieszkały u ciotki, Piotr jeździł do Leszna. To sprzed domu ciotki przy ul. Łaziebnej zabrał ich ford.

Piotr (w leszczyńskim radiu Elka): - Wioleta wsiadła do samochodu, bo znała jednego z tych chłopaków od ośmiu czy dziesięciu lat. Był kiedyś chłopakiem jej kuzynki. Pojechałem, bo sam bym jej nie puścił. Podjechaliśmy najpierw pod Jockera, bo chcieli kupić papierosy. Ale lokal był zamknięty. Powiedzieli, że pojedziemy do Góry, potem, że do Boszkowa, ale zaraz zmienili zdanie. Jeden z nich powiedział, że chce sikać. Wjechaliśmy za Święciechowę do lasu, na parking. Zawołał Wioletę i zapytał, czy da się poruchać. Kiedy odmówiła, kazali nam wracać do domu pieszo. Zaczęliśmy iść w stronę Leszna, kiedy zaczęli do nas podjeżdżać i namawiać, żebyśmy wsiedli. Wioleta nie chciała. Aż w końcu zatrzymali się, wysiadł Wojtek, wyciągnął pistolet i kazał Wioletcie wsiąść do samochodu, a mnie do bagażnika. Zacząłem ściemniać, że mam astmę i nie mogę wsiąść do bagażnika. Powiedział, że go to nie obchodzi i musiałem wsiąść. Pojechaliśmy do lasu. Otworzył bagażnik i zapytał, czy mam jakieś szlugi. Kiedy powiedziałem, że nie mam, uderzył mnie w twarz i zamknął bagażnik. Po chwili kazał mi wysiąść. Wojtek trzymał mnie za ręce i kazał patrzeć, jak pozostali dwaj gwałcą Wioletę.- Zobacz, jak twoja lalunia się sypie - powiedział.

Wojciech Ś. bił Piotra kolbą pistoletu i kopał. Piotr zaczął udawać nieżywego.

- To uratowało mu życie, ta jego wytrzymałość - mówi Tadeusz Pauli, szef leszczyńskiej policji. Bandyci, by mieć pewność, nacinali nożem szyję Piotra i przypalali jego brzuch zapalniczką. Chłopak zemdlał. Widział jednak, jak jego oprawcy wsadzali dziewczynę do bagażnika.

Zabójcy musieli widocznie uznać, że Piotr nie żyje, bo przysypali go ściółką i foliowymi workami.

Zakrwawiony Piotr po jakimś czasie ocknął się i dowlókł do najbliższych zabudowań. Mieszkańcy wezwali pogotowie z Leszna. O 3.55 dyspozytor pogotowia zadzwonił na policję.

Niegroźny, drobny złodziejaszek

Michała Ś. policja zatrzymała we wtorek w Lesznie. Wojciecha Ś. i Jerzego N. kilka godzin później w Ryczeniu koło Góry. Jedna z mieszkanek Ryczenia: - Jurek przyszedł z kolegą. Zamówili piwo, podziękowali, siedli przed sklepem i spokojnie pili. Nagle zjawiła się policja, padły strzały. Wszyscy wybiegliśmy na podwórko. Jurka pakowali do radiowozu, drugi, postrzelony leżał kawałek dalej.

- Wiedzieliśmy, że ten Wojciech może mieć broń, dlatego byliśmy gotowi na wszystko. Oficjalna wersja mówi o ranie rykoszetowej podudzia. Ale to nie był rykoszet - przyznaje jeden z policjantów ścigających bandytów.

Jeden z sąsiadów Jerzego N: - Miał na sumieniu kradzieże, ale nikt nie sądził, że zrobi coś takiego. Ma trójkę dzieci, czwarte wkrótce się urodzi. Najbardziej żal jego rodziny. Ludzie są mściwi i odgrażają się, że coś zrobią jego żonie.

23-letnia Iwona, kuzynka Wiolety, była dziewczyna Wojtka Ś.: - Byle czym można było go zdenerwować. Rzucał wtedy przedmiotami o podłogę. Kiedyś pojechaliśmy razem samochodem do Rydzyny. W drodze powrotnej zażądał, żebym się z nim kochała. Kiedy odmówiłam, wyrzucił mnie z samochodu. Musiałam nocą wracać do Leszna pieszo. Nigdy nie miał stałej pracy. Mówił, że to z powodu oka, które stracił w dzieciństwie, bawiąc się nabojami.

Iwona wyrzuca sobie, że to przez nią Wioleta poznała Wojtka: - Wsiadła do samochodu tylko dlatego, że go znała. Nigdy nie rozmawiała z obcymi. Na dyskoteki nie chodziła sama - zawsze z kimś z rodziny albo z Piotrem. - Wojtek Ś. to był drobny złodziejaszek, raczej niegroźny. Nikt nie przypuszczał, że porwie się na coś takiego - uważa leszczyński oficer policji. Mężczyzna miał już wyrok rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu za próbę napadu na kasjerkę przenoszącą pieniądze.

Kilka tygodni temu ukradł telefon komórkowy. Nie zgłaszał się na przesłuchania, więc 29 lipca prokuratura wydała nakaz doprowadzenia go. Policjanci byli u niego kilka razy, ale nigdy nie było go w domu. - To śmieszne. Kiedy okazało się, że jest zamieszany w gwałt i zabójstwo, znalazł się od razu, pod sklepem z piwem w ręku - komentują mieszkańcy Góry. - Został schwytany dzięki pracy operacyjnej - twierdzi szef leszczyńskiej policji.

Nie mam nawet jej zdjęcia

W środę rodzina Piotrka oglądała w telewizji reportaż o tragedii. Wszyscy płakali, gdy kamera pokazała, jak opowiadając drżącym głosem o Wioletcie, ręką otarł łzy. - Wolałem, żeby to mi zrobili krzywdę, a ją zostawili. Nie mogłem na to patrzeć. Nawet nie mam jej zdjęcia. Mieliśmy sobie pójść je zrobić, ale nie zdążyliśmy.

Trójka mężczyzn jest aresztowana. Leszczyńska prokuratura postawiła im zarzuty zabójstwa Wiolety D., uprowadzenia, gwałtu zbiorowego na nieletniej połączonego ze szczególnym okrucieństwem i usiłowania zabójstwa Piotra M. Grozi im dożywocie.

Rannego Wojciecha Ś. przewieziono do aresztu we Wrocławiu (jest tam więzienny szpital), Michała Ś. do Rawicza, a Jerzego N. do Śremu. - Nie wiadomo jeszcze, kiedy wpadli na pomysł zabicia Wiolety, ale ich zeznania pokrywają się. Podczas przesłuchania nie wyrazili skruchy - mówi prowadząca sprawę prokurator Magdalena Mazur-Prus.

- Już tam w pierdlu na nich czekają. Za to, co zrobili, będą mieli przesrane. Gwałciciel i pedofil pod celą nie ma życia. I wiecie co? Nie żal mi ich - mówi leszczyński policjant.

Niektóre imiona na prośbę rozmówców zostały zmienione.

Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 25.08.2002 r.


Po brutalnym morderstwie czternastolatki w Lesznie

Nie przyznają się do zabójstwa

Mężczyźni, którzy brutalnie zamordowali czternastolatkę pod Lesznem, zostali aresztowani, ale nie przyznają się do zabójstwa. Potwierdzają tylko, że gwałcili dziecko.

Bracia 26-letni Wojciech Ś. i 28-letni Michał Ś., obaj z Leszna, jeździli w poniedziałek w nocy z 28-letnim Jerzym N. z pobliskiej Góry (Dolnośląskie) po mieście. Po godz. 23 zobaczyli na ulicy dziewczynkę i chłopca - także pochodzących z Góry.

- Jeszcze nie jesteśmy pewni, jak doszło do tego, że dzieci pojechały z mężczyznami. Na pewno dziewczynka znała Jerzego N. Może to wskazywać na zaproszenie i dobrowolne wejście dzieci do samochodu. Ale porwania jeszcze nie wykluczamy - mówi prokurator Małgorzata Handke-Maciuk z Prokuratury Rejonowej w Lesznie.

Mężczyźni najpierw pobili do nieprzytomności 16-letniego Piotra M. na leśnym parkingu w miejscowości Święciechowa. Chłopca ukryli pod workami i gałęziami. Potem zgwałcili dziewczynkę i pobili na śmierć. Obnażone zwłoki 14-letniej Violetty D. ukryli w lesie między miejscowościami Henrykowo i Laskowa. Pobity chłopiec ocknął się po kilku godzinach i zaalarmował ludzi, a ci policję. Policja szybko odnalazła sprawców, którzy wskazali miejsce ukrycia zwłok dziewczynki.

- Mężczyźni przyznali się do zgwałcenia dziecka, ale nie przyznają się do zabójstwa. Jeden w ogóle nic nie mówi. Sekcja wykazała, że dziecko zmarło wskutek poważnych obrażeń wewnętrznych. Trwają dalsze czynności, nie wykluczamy dodatkowych wizji lokalnych - mówi prokurator Handke-Maciuk. Według prokuratury zabójstwo miało motyw seksualny. Sąd wydał nakaz aresztowania na trzy miesiące mężczyzn.

Wszyscy mieli normalne rodziny. Tylko Wojciech Ś. był karany za poważne przestępstwa, w tym za napad na agencję bankową w Lesznie. Jerzy N. był karany za jazdę po pijanemu na rowerze.

Harald Kittel

Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 24.08.2002 r.


Aresztowano trzech mężczyzn, którzy zgwałcili i zabili 14-latkę

Sąd w Lesznie aresztował trzech mężczyzn podejrzanych o porwanie, wielokrotne zgwałcenie i zamordowanie 14-letniej dziewczyny. Prokuratura zarzuca im też usiłowanie zabójstwa porwanego z dziewczyną 16-letniego chłopaka.

Do tragedii doszło 19 sierpnia, późnym wieczorem w Lesznie. 26-letni Wojciech Ś. i jego 28-letni brat Michał Ś. - mieszkańcy Wielkopolski - oraz 28-letni Jerzy N. z woj. dolnośląskiego porwali z ulicy 14-letnią dziewczynę i jej dwa lata starszego kolegę. Nastolatki - mieszkańcy Górki w woj. dolnośląskim - byli w Lesznie u swoich rodzin.

20 sierpnia nad ranem do szpitala w Lesznie zgłosił się chłopak z ranami ciętymi głowy, szyi i wstrząśnieniem mózgu.

Policjanci dowiedzieli się od niego, że razem z koleżanką został porwany, zraniony nożem i pobity.

Z relacji chłopaka wynikało, że trzej mężczyźni przekonani, że go zabili, przysypali go w lesie liśćmi. 16-latek doszedł o własnych siłach do jednego z gospodarstw i poprosił o pomoc. Zawieziono go do szpitala.

Na podstawie tych informacji policjanci wytypowali podejrzanych i dzień później zatrzymali mężczyzn, którzy przyznali się do zgwałcenia i zamordowania 14-latki, a podczas wizji lokalnej wskazali miejsce zbrodni. Całej trójce grozi kara dożywotniego więzienia.

Michała Ś. policja zatrzymała w Lesznie, jego brata Wojciecha i Jerzego N. - w Ryczeniu w woj. dolnośląskim.

Jak się okazało już po zatrzymaniu, Wojciech Ś. był poszukiwany listem gończym. Ciąży na nim wyrok trzech lat więzienia za napad na agencję bankową. Skazany nie zgłosił się do więzienia w wyznaczonym terminie; podczas procesu odpowiadał z wolnej stopy.

W trakcie pościgu przestępca został rykoszetem postrzelony w nogę. Jak poinformowała policja, funkcjonariusze wiedzieli, że ścigany ma przy sobie broń.

Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 23.08.2002 r.


Zamordowana na oczach chłopaka

Czwartek, 22 sierpnia 2002 r.

14-letnia Wioletta D. została zamordowana pod Święciechową na oczach swojego 16-letniego chłopaka.

W nocy z wtorku na środę policjanci z leszczyńskiej Komendy Miejskiej zostali postawieni na nogi informacją o uprowadzeniu 14-letniej Wioletty D. z Góry Śląskiej (województwo dolnośląskie), położonej około 20 kilometrów od Leszna. - Dyżurny policji został powiadomiony telefonicznie przez lekarza oddziału ratunkowego szpitala w Lesznie o pobiciu 16-letniego chłopaka. Jego zeznania spowodowały rozpoczęcie pościgu - powiedział nadkomisarz Tadeusz Pauli, komendant miejski Policji w Lesznie. W nocy z wtorku na środę, w lesie pod Święciechową policja znalazła zwłoki dziewczyny. Obnażone ciało, przykryte gałęziami, nosiło ślady licznych ran, głównie na głowie.

Uprowadzeni spod domu

16-letni Piotr w poniedziałek przed północą razem z dziewczyną siedział na schodach kamienicy na ulicy Łaziebnej w Lesznie. Po 23.30 podjechał do nich ford escort. Trójka pasażerów siłą wciągnęła zaskoczoną parę do auta. - Wiola znała dobrze jednego z nich. On już miał sześć lat odsiadki za napad. Ostatnie dwa miesiące się ukrywał. Objechali z nami całe Leszno. Chcieli iść na dyskotekę do Jockera. W końcu stwierdzili, że pojedziemy do Boszkowa - mówi Piotr. Escort odjechał w kierunku podleszczyńskiej Święciechowy. - Chcieli papierosa, czy coś, już teraz nie pamiętam - dodaje Piotr. - Jeśli nie chcesz dać, to idziecie do Leszna z buta - powiedział jeden z mężczyzn. Para wracała przez kilka minut pieszo w stronę Świeciechowy. - Wtedy ford znowu podjechał. Zapakowali mnie do bagażnika, a Wioli kazali wejść do auta. Zajechaliśmy do lasu - relacjonuje Piotr.

Najpierw oprawcy pobili chłopaka. Później cała trójka wielokrotnie gwałciła 14-letnią dziewczynę. Znęcali się nad nią przez dłuższy czas na oczach 16-latka. Po wszystkim został on kolejny raz pobity i uderzony w głowę kolbą pistoletu jednego ze sprawców. Upadł na ziemię. - Napastnicy, żeby sprawdzić czy żyje, nożem nacinali mu skórę na szyi i przypalali zapalniczką okolice brzucha - dodaje Tadeusz Pauli. Bandyci zostawili go przysypanego workami ze śmieciami, uznając, że nie żyje. Zapakowali do auta ciało 14-latki i odjechali z miejsca tragedii. Wiele wskazuje na to, że dziewczyna już wtedy nie żyła.

Pościg i strzały

Po dwóch godzinach pobity i zszokowany chłopak odzyskał przytomność. Udało mu się dotrzeć do święciechowskich posesji. - Zadzwonił do nas. Baliśmy się w nocy otwierać. Przez okno powiedział, że go uprowadzono i pobito. Wspominał coś o dziewczynie. Zadzwoniliśmy po pogotowie. Był cały we krwi - mówi Jarosław Wyrodek, który udzielił pomocy chłopakowi.

Natychmiast powiadomiono leszczyńską policję. Do współpracy włączyli się policjanci z Góry Śląskiej, skąd pochodziła uprowadzona para oraz z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu. Poszukiwania prowadzone były przez cały wtorek. - Jednego z podejrzanych zatrzymaliśmy na terenie Leszna. Dwóch innych dopadliśmy w okolicach Góry w godzinach wieczornych. Policjanci zmuszeni byli użyć broni. Jeden z mężczyzn został rany w nogę - relacjonuje komendant Pauli.

Kula w nodze

Postrzelony mężczyzna trafił do leszczyńskiego szpitala. Tam był operowany. Lekarze usunęli mu kulę tkwiąca w prawym podudziu. Wczoraj przez cały dzień na oddziale ortopedycznym szpitala pilnowała go policja. Nikt poza przedstawicielami organów ściągania i służb medycznych nie miał wstępu do sali chorych. Wiadomo, że po operacji stan mężczyzny jest dobry i nic nie zagraża jego życiu. Dwójkę pozostałych przesłuchiwano w komendzie policji. - Przyznali się do winy. Złożyli dość obszerne wyjaśnienia - powiedział komendant Tadeusz Pauli.

Ranny i zszokowany chłopak, świadek tragedii, został hospitalizowany. - Dopiero pół godziny temu dowiedziałem się o śmierci Wioli. Powiedzieli mi dziennikarze z telewizji. Myślałem, że może gdzieś ją trzymają - głos Piotra się załamuje.

Kim są oprawcy?

Napastnicy przebywają w policyjnej izbie zatrzymań. Być może dzisiaj zostaną aresztowani. Kim są okrutni zabójcy? - Mają po 26 i 28 lat. Najmłodszy z nich to Wojciech Ś. Właśnie on został postrzelony podczas pościgu. Jego o dwa lata starszy brat Michał jest rówieśnikiem trzeciego z oprawców, Jerzego N. - Wiola znała Wojtka. On najbardziej mnie bił - wspomina 16-latek. Wojciech Ś. był chłopakiem kuzynki zamordowanej dziewczyny.

- Jeden z mężczyzn to znany policji w Lesznie przestępca. Był wcześniej sprawcą głośnego napadu na ajencję PKO w Lesznie - wspomina komendant Pauli.

Leszczyńscy funkcjonariusze wciąż prowadzą czynności w sprawie. Prokurator jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji dotyczącej zarzutów, które zostaną postawione mordercom.

Zrozpaczona rodzina

Próbowaliśmy porozmawiać ze zrozpaczoną matką Wioletty. Przyjechała na leszczyńską komendę policji razem z koleżankami dziewczyny i najbliższą rodziną. Właśnie wczoraj miały wspólnie oglądać przydzielone im po miesiącach oczekiwania mieszkanie. Wioletta spędzała w Lesznie wakacje. Za kilkanaście dni miała wrócić do szkoły. Była uczennicą górowskiego gimnazjum.

Matka dziewczyny nie była w stanie rozmawiać na temat tragedii. Sąsiedzi Wioletty z Góry są przerażeni. - To była bardzo ładna dziewczyna. Znałem ją tylko z widzenia. Mieszkała tu, naprzeciwko. Była praktycznie nierozłączna ze swoim chłopakiem. Widywałem ich zawsze razem - mówi Marek Gorwa, z Góry Śląskiej.

- Byliśmy razem od trzech miesięcy. Chciałbym, żeby dali jej teraz jakieś nowe serce, żebym mógł z nią chociaż porozmawiać... ale to przecież niemożliwe - dodaje zrozpaczony Piotr.

Magdalena Mazur-Prus

Prokuratura Rejonowa w Lesznie

- Na pewno, ani prokuratura, ani sąd nie będą pobłażliwe w tych okolicznościach. Jeżeli dostaniemy akta sprawy, po oględzinach miejsca tragedii i zwłok ofiary podejmiemy natychmiast decyzję co do dalszych losów trójki zatrzymanych.

Michał WIŚNIEWSKI - Gazeta Poznańska

Za dziennikiem "Gazeta Poznańska" z d. 22.08.2002 r.


 

Nie musiała zginąć

Jakub Stachowiak, Tomasz Toboła 22-08-2002

Jeden z zabójców nastolatki w Lesznie od ponad trzech tygodni był poszukiwany listem gończym. Miał do odsiedzenia trzy lata za napad na agencję bankową. Policja znalazła go w ciągu kilkunastu godzin, gdy okazało się, że ma na sumieniu brutalny gwałt i zabójstwo.

Zbrodnia wstrząsnęła Wielkopolską. 16-letniego Piotra M. i jego o dwa lata młodszą przyjaciółkę Wioletę D. w poniedziałek wieczorem porwało i wywiozło samochodem z Leszna trzech mężczyzn: bracia Wojciech (26 lat) i Michał (28) Ś. oraz 28-letni Jerzy N.

Para nastolatków wsiadała do ich samochodu, bo dziewczyna znała jednego z mężczyzn. Pojechali do lasu za miastem. Tam mężczyźni ciężko pobili Piotra M. i kilka razy brutalnie zgwałcili w jego obecności Wioletę. Chcieli pozbyć się świadka gwałtu, ale chłopak udawał, że nie żyje. Oprawcy sprawdzali to, m.in. tnąc go nożem, bijąc pistoletem i przypalając zapalniczką. Potem odjechali z dziewczyną, wtedy już najprawdopodobniej martwą.

Piotr M. wydostał się z lasu we wtorek nad ranem i wezwał pomoc. Policjanci dzięki jego zeznaniom zaczęli szukać bandytów. Szybko wytypowali braci Ś. i ich znajomego. Michała złapano we wtorek wczesnym przedpołudniem, Wojciecha i Jerzego N. - kilka godzin później. Obaj spokojnie pili piwo pod sklepem w miejscowości Ryczeń, niedaleko Góry (dolnośląskie). Wojciech Ś. został postrzelony, gdy próbował uciekać. To on miał pistolet w czasie katowania Piotra M. Broni nie udało się odnaleźć.

Cała trójka przyznała się do winy. Ciało Wiolety odnaleziono w lesie w okolicach miejscowości Henrykowo, na południe od Leszna. Było zmasakrowane. Zabójcy ukryli je pod ściółką i przykryli gałęziami.

W środę przeprowadzono sekcję zwłok dziewczyny. - Przyczyną zgonu były poważne obrażenia klatki piersiowej oraz wewnętrzny krwotok - mówi Piotr Rosiński, rzecznik leszczyńskiej policji. - Bili tak, żeby zabić - dodaje Roman Włodarczak, zastępca szefa leszczyńskiej policji.

W czwartek trójka podejrzanych została przewieziona do prokuratury na przesłuchania. Zostaną im postawione zarzuty zabójstwa Wiolety D., uprowadzenia, gwałtu zbiorowego na nieletniej, połączonego ze szczególnym okrucieństwem i usiłowania zabójstwa Piotra M. Grozi im za to dożywocie. O dalszym losie mężczyzn zadecyduje sąd. - W pierdlu skazani już na nich czekają - mówił "Gazecie" policjant z Leszna. Wg niepisanego więziennego prawa gwałciciele (szczególnie dzieci) są ostro szykanowani przez współwięźniów. - Oczywiście słowo "szykanowani" nie odpowiada temu, co ich tam czeka - dorzuca policjant.

Czy tej zbrodni można było uniknąć? Być może tak. Wojciech Ś. bowiem od końca lipca był poszukiwany listem gończym. Miał zgłosić się do aresztu, by odsiedzieć trzyletni wyrok za napad na agencję bankową. W styczniu 2000 r. razem z dwoma mężczyznami został złapany po nieudanej próbie obrabowania kasjerki przenoszącej pieniądze. Gdy zaczął się proces, Wojciech Ś. odpowiadał z wolnej stopy.

Sąd skazał go na trzy lata więzienia. Ale Ś. nie trafił za kratki, bo zniknął. Dopiero 29 lipca tego roku leszczyński sąd wysłał za nim list gończy.

Jednak do 20 sierpnia Wojciecha Ś. nie można było znaleźć. Dlaczego? - Panie, my tu takich poszukiwanych to ponad stu mamy. A ten Wojtek to żaden groźny bandyta nie był - powiedział "Gazecie" anonimowo leszczyński policjant.

Jak zatem zaledwie po kilku godzinach od ujawnienia zabójstwa i gwałtu udało się policji złapać Wojciecha S.? - Dzięki pracy operacyjnej - tłumaczy krótko Włodarczak.

Za dziennikiem Gazeta Wyborcza z dn. 22.08.2002 r.


Bestialstwo w Lesznie

Szukali ofiary

Trzech mężczyzn porwało w poniedziałek w nocy z ulic Leszna dwoje nastolatków. Chłopca ciężko pobili, dziewczynkę prawdopodobnie wielokrotnie brutalnie zgwałcili, a potem zamordowali. Wczoraj przestępców ujęła policja.

Młodzi ludzie - 14-letnia Violetta D. i jej 16-letni kolega Piotr M. - przyjechali do Leszna (Wielkopolskie) na wakacje. W poniedziałek po godzinie 23.00 zostali porwani przez trzech mężczyzn. Porywacze wciągnęli ich do samochodu. - We wtorek o 3.55 dyżurny oficer miejskiej komendy w Lesznie został zaalarmowany przez dyspozytora pogotowia ratunkowego, że mają pobitego chłopca. Chłopiec opowiedział, co się stało - mówi komisarz Jarosław Szemerluk z Komendy Wojewódzkiej policji w Poznaniu.

Mężczyźni zawieźli najpierw chłopca na leśny parking koło Święciechowej. Bili, żeby zabić. Gdy stracił przytomność, sprawdzali, czy jeszcze żyje, nacinając skórę szyi. Potem przypalali nieprzytomnego zapalniczką. Gdy nie reagował, zakryli go workami na śmieci i gałęziami. Przed świtem Piotr odzyskał przytomność i dobrnął do pierwszych domów w Święciechowej. Stamtąd zabrało go pogotowie. - Podał pewne charakterystyczne szczegóły, dzięki nim zidentyfikowaliśmy jednego z mężczyzn - mówi aspirant sztabowy Piotr Rosiński z Komendy Miejskiej Policji w Lesznie.

We wtorek przed północą zatrzymano 28-letniego Michała Ś. z Leszna. Później w nocy w Ryczeniu jego brata - 26-letniego Wojciecha Ś. i 28-letniego Jerzego N. - tak jak młodzi ludzie, mieszkańca dolnośląskiego miasteczka Góra. W czasie zatrzymania Wojciech Ś. - wcześniej karany za napad na kasjerkę agencji PKO w Lesznie oraz za napady i rozboje - zaczął uciekać. Ujęto go dopiero po postrzeleniu w nogę.

Pozostali mężczyźni przyznali się do zamordowania Violetty D. Wskazali obnażone zwłoki pobitej i zgwałconej - prawdopodobnie wielokrotnie - dziewczyny. Policja podejrzewa, że gwałt był motywem zbrodni.

H.K.

Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 22.08.2002 r.


Porwali, zgwałcili, zabili

Jakub Stachowiak, Tomasz Toboła, Leszno 21-08-2002

O porwanie, brutalne pobicie, gwałt i zabójstwo nastolatki podejrzanych jest trzech mężczyzn z Leszna (Wielkopolskie) i Góry (Dolnośląskie). Policja po pościgu postrzeliła jednego z podejrzanych.

We wtorek nad ranem policja w Lesznie dostała sygnał z pogotowia ratunkowego o ciężko pobitym chłopaku. Piotr M. miał obrażenia głowy, rany cięte na szyi, poparzony brzuch i wstrząs mózgu. Policjanci przesłuchali go. Byli zszokowani tym, co im powiedział.

Poprzedniego dnia ok. godz. 23 Piotr szedł ulicą z koleżanką Wioletą D. Oboje przyjechali do Leszna z pobliskiej Góry. W pewnej chwili do nastolatków podjechał ford z trzema mężczyznami. Wioleta znała jednego z nich, więc razem z Piotrem wsiedli do auta. Najpierw jeździli po mieście, potem wyjechali w stronę miejscowości Święciechowa.

Zatrzymali się w lesie. Tam trzej oprawcy pastwili się nad Piotrem i Wioletą. Chłopaka bili kolbą pistoletu, kopali, cięli nożem i przypalali zapalniczką - opowiada Tadeusz Pauli, szef leszczyńskiej policji. - Chłopak był wytrzymały na ból i udawał martwego. To go uratowało - dodaje komendant.

Bandyci myśleli, że nie żyje, i przysypali go ściółką. Wcześniej w jego obecności wielokrotnie brutalnie zgwałcili 14-latkę. Potem odjechali z dziewczyną. Nie jest jasne, czy wtedy Wioleta jeszcze żyła - wykazać to może sekcja zwłok.

Pobity Piotr zdołał dotrzeć do najbliższego domu. Wezwano karetkę.

Policjanci wytypowali podejrzanych. Dwóch braci - 26-letniego Wojciecha i 28-letniego Michała Ś. z Leszna - oraz 28-letniego Jerzego N., mieszkańca Góry.

Około południa we wtorek zatrzymano w Lesznie Michała Ś. Dwóch pozostałych schwytano tego samego dnia w miejscowości Ryczeń niedaleko Góry. Wojciech Ś. został postrzelony rykoszetem w nogę, gdy nie zatrzymał się na wezwanie.

Wszyscy trzej przyznali się do winy i potwierdzili podczas wizji lokalnej przebieg gwałtu i zabójstwa. Zmasakrowane, pokłute nożem ciało Wiolety odnaleziono w lesie, na południe od Leszna - tam ukryli je zabójcy.

Policja poinformowała o wszystkim dopiero wczoraj, gdy ustaliła istotne szczegóły porwania. - W tej chwili możemy stwierdzić, że porywacze mieli jeden motyw - seksualny. Chłopak im przeszkadzał, dlatego go pobili - mówi komendant Pauli.

Zatrzymani są znani policji. Wojciech Ś. był już karany za napad na agencje bankową, pozostali mieli na sumieniu kradzieże i włamania.

Za dziennikiem Gazeta Wyborcza z dn. 21.08.2002 r.


Para nastolatków porwana, dziewczyna zamordowana

Jakub Stachowiak, Tomasz Toboła 21-08-2002

O porwanie, brutalne pobicie, gwałt i zabójstwo nastolatki podejrzanych jest trzech mężczyzn z Leszna (wielkopolskie) i Góry (dolnośląskie). Policja po pościgu postrzeliła jednego z podejrzanych.

W wtorek ok. godz. czwartej nad ranem policja w Lesznie dostała sygnał z tamtejszego pogotowia ratunkowego o ciężko pobitym 16-latku. Chłopak miał liczne obrażenia głowy, rany cięte na szyi, poparzony brzuch i wstrząs mózgu. Policjanci przesłuchali rannego, 16-letniego Piotra M. z Góry (woj. dolnośląskie). To, co opowiedział, zjeżyło im włosy na głowie.

Poprzedniego wieczora ok. godz. 23 Piotr i jego 14-letnia dziewczyna Wioleta D. szli ul. Łaziebną w stronę leszczyńskiej starówki. Wioleta razem z matką do Leszna przyjechały z Góry i mieszkały u krewnych. Miały dostać niebawem mieszkanie komunalne.

W pewnej chwili do nastolatków podjechał osobowy ford z trzema mężczyznami. Wioleta znała jednego z nich, więc razem z Piotrem wsiedli do samochodu. Przez kilkanaście minut jeździli po mieście, potem nieoczekiwanie wyjechali na zachód, w stronę miejscowości Święciechowa.

Zatrzymali się w lesie. Tam zaczął się dramat. - Trzej oprawcy zaczęli pastwić się nad Piotrem i Wioletą. Chłopaka bili kolbą od pistoletu, kopali, cięli nożem i przypalali zapalniczką - opowiada Tadeusz Pauli, szef leszczyńskiej policji. - Chłopak był wytrzymały na ból i mimo tortur udawał, że nie żyje. To go uratowało - dodaje komendant. Bandyci myśleli, że zabili Piotra i przysypali go leśną ściółką. Wcześniej w jego obecności brutalnie zgwałcili 14-latkę. Potem odjechali z dziewczyną.

Piotr M. wydostał się z lasu i dotarł do najbliższego domu. Wezwano karetkę, chłopak trafił do leszczyńskiego pogotowia.

Policjanci zaczęli poszukiwania Wiolety jeszcze we wtorek nad ranem. Wytypowali podejrzanych - braci Wojciecha (26 lat) i Michała Ś.(28 lat) z Leszna oraz 28-letniego Jerzego N., mieszkańca Góry.

Cała trójka ukrywała się. Michała Ś. zatrzymano w Lesznie. Dwóch pozostałych mężczyzn schwytano w miejscowości Ryczeń, niedaleko Góry. Policjanci z Leszna i Góry mieli informację, że Wojciech Ś. może być uzbrojony. Doszło do strzelaniny, gdy mężczyzna nie zatrzymał się na wezwanie policjantów. Odbita rykoszetem kula trafiła o w nogę.

Cała trójka przyznała się do winy i podczas wizji lokalnej odtworzyła przebieg gwałtu i zabójstwa. Ciało Wiolety odnaleziono w lesie w okolicach miejscowości Henrykowo, na południe od Leszna. Było zmasakrowane. Zabójcy ukryli je pod ściółką i przykryli gałęziami.

Trójka zatrzymanych mężczyzn była znana policji. Wojciech Ś. była już karany za napad na agencje bankową, pozostali mieli na sumieniu kradzieże i włamania.

Za dziennikiem Gazeta Wyborcza z dn. 21.08.2002 r.


Nagranie Radia FM88,4 Złote Przeboje na serwerze dziennika "Gazeta Wyborcza"


Zatrzymano trzech mężczyzn, którzy zgwałcili i zabili 14-latkę

Trzech mężczyzn, którzy porwali, wielokrotnie zgwałcili i zamordowali 14-letnią dziewczynę, zatrzymała wielkopolska policja. Do jednego z nich funkcjonariusze strzelali w trakcie pościgu - poinformowała w środę policja.

Do porwania doszło w poniedziałek, 19 sierpnia, późnym wieczorem w Lesznie. 26-letni Wojciech Ś. i jego 28-letni brat Michał Ś. - mieszkańcy Wielkopolski oraz 28-letni Jerzy N. z woj. dolnośląskiego porwali z ulicy 14-letnią dziewczynę i jej dwa lata starszego kolegę. Nastolatkowie - mieszkańcy Górki w woj. dolnośląskim - byli w Lesznie u swoich rodzin, poinformowała rzeczniczka wielkopolskiej policji nadkomisarz Ewa Olkiewicz.

20 sierpnia nad ranem do szpitala w Lesznie zgłosił się chłopak z ranami ciętymi głowy, szyi i wstrząśnieniem mózgu. Policjanci dowiedzieli się od niego, że został porwany razem z dziewczyną, zraniony nożem i pobity. Trzej mężczyźni przekonani, że go zabili, przysypali chłopaka w lesie liśćmi.

Tymczasem 16-latek przeżył i kiedy doszedł do siebie, poszedł po pomoc do szpitala.

Na podstawie jego informacji policjanci wytypowali podejrzanych i dzień później zatrzymali mężczyzn, którzy przyznali się do winy i podczas wizji lokalnej wskazali miejsce zbrodni - powiedziała Ewa Olkiewicz.

Michał Ś. został zatrzymany w Lesznie. Jego brata Wojciecha i Jerzego N. zatrzymano w Ryczeniu w woj. dolnośląskim.

- Mieliśmy informacje, że Wojciech Ś. może mieć przy sobie broń. W trakcie pościgu przestępca został rykoszetem postrzelony w nogę. Leży w szpitalu pod dozorem policji - dodała nadkomisarz Olkiewicz. (mp)

Za serwisem informacyjnym portalu Wirtualnej Polski z dn. 21.08.2002 r.


Zatrzymano trzech mężczyzn, którzy zgwałcili i zabili 14-latkę

Trzech mężczyzn, którzy porwali, wielokrotnie zgwałcili i zamordowali 14-letnią dziewczynę, zatrzymała wielkopolska policja. Do jednego z nich funkcjonariusze strzelali w trakcie pościgu - poinformowała PAP w środę policja.

Do porwania doszło w poniedziałek, 19 sierpnia, późnym wieczorem w Lesznie. 26-letni Wojciech Ś. i jego 28-letni brat Michał Ś. - mieszkańcy Wielkopolski oraz 28-letni Jerzy N. z woj. dolnośląskiego porwali z ulicy 14-letnią dziewczynę i jej dwa lata starszego kolegę. Nastolatkowie - mieszkańcy Górki w woj. dolnośląskim - byli w Lesznie u swoich rodzin - poinformowała rzeczniczka wielkopolskiej policji nadkomisarz Ewa Olkiewicz.

"20 sierpnia nad ranem do szpitala w Lesznie zgłosił się chłopak z ranami ciętymi głowy, szyi i wstrząśnieniem mózgu. Policjanci dowiedzieli się od niego, że został porwany razem z dziewczyną, zraniony nożem i pobity. Następnie trzej mężczyźni przekonani, że go zabili, przysypali chłopaka w lesie liśćmi. 16-latek, kiedy doszedł do siebie, poszedł po pomoc do szpitala. Na podstawie tych informacji policjanci wytypowali podejrzanych i dzień później zatrzymali mężczyzn, którzy przyznali się do winy i podczas wizji lokalnej wskazali miejsce zbrodni " - powiedziała Ewa Olkiewicz.

Michał Ś. został zatrzymany w Lesznie. Jego brata Wojciecha i Jerzego N. zatrzymano w Ryczeniu w woj. dolnośląskim.

"Mieliśmy informacje, że Wojciech Ś. może mieć przy sobie broń. W trakcie pościgu przestępca został rykoszetem postrzelony w nogę. Leży w szpitalu pod dozorem policji" - dodała nadkomisarz Olkiewicz.

Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 21.08.2002 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 23.08.2002 r.