Morderstwo 4 osób w Nowym Dworze Mazowieckim - 06.2000

Strona główna

Serwis ZSRE czyli UE
Witryna uniosceptyków

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 27.12.2007

Gang? Jaki gang?

"Twierdza Modlin" to mit - przekonywał Grzegorz K., uznawany za szefa gangu i zleceniodawcę zabójstwa członków konkurencyjnej tzw. grupy nowodworskiej.

Nie przyznaję się do zarzutów - takie słowa sąd słyszał wczoraj co najmniej osiem razy. Gangsterzy oskarżani o spowodowanie eksplozji w nowodworskim pubie EB (mieli tam polować na konkurencyjną bandę), w której wyniku zginęły cztery niewinne osoby, przekonują, że ze sprawą nie mieli nic wspólnego. Podobnie jak ze strzelaniną w klubie Tartak, w której zginęli Paweł G. "Głębik" i Krzysztof B. "Szczur", bandyci konkurencyjnych "nowodworzan".

- Z jakiego powodu miałbym podżegać do zabójstwa G. i B.? - pytał retorycznie Grzegorz K. Podczas wczorajszej rozprawy złożył obszerne oświadczenie. Sąd dowiedział się z niego, że żadnej grupy przestępczej zwanej Twierdzą Modlin w Nowym Dworze Mazowieckim nie ma, a on z żadnym zabójstwem nic wspólnego nie miał.

- Zostałem wrobiony w te zarzuty - rzucił w czasie rozprawy w stronę składu orzekającego. Kompani z ławy oskarżonych byli mniej skorzy do składania wyjaśnień. Daniel E. "Hulio" i Marek N. "Marek z Marek" uznawani przez organa ścigania za wykonawców egzekucji w klubie Tartak nie chcieli nic powiedzieć. Odmówili składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Konrad O., któremu zarzuca się wielokrotne złamanie prawa - nieudany rozbój, paserstwo i posiadanie broni, choć na sali rozpraw niczego nie wyjaśniał, sporo mówił za to w śledztwie. Nie przyznał się do tego, że był członkiem gangu, nie przypominał sobie też, aby miał poważne konflikty z kimś z tzw. grupy nowodworskiej. - Niczego się nie boję, ale czasem na wszelki wypadek noszę kamizelkę kuloodporną - stwierdził jednak.

POL

Za serwisem dziennika "Życie Warszawy" z dn. 11.07.2003 r.

Do góry...>>


Tak się rozliczają gangsterzy

Zarzut podłożenia bomby, która zabiła cztery osoby w czerwcu 2000 roku w pubie w Nowym Dworze Mazowieckim niedaleko Warszawy, postawiła prokuratura Dariuszowi K. i Markowi N. W rezultacie przestępczych porachunków zginęli niewinni ludzie.

"Policjanci z warszawskiego wydziału Centralnego Biura Śledczego i prokuratorzy Prokuratury Okręgowej w Warszawie ustalili przestępców, którzy byli sprawcami wybuchu bomby 23 czerwca 2000 roku w Nowym Dworze Mazowieckim. Zginęło wtedy czterech młodych, niewinnych mężczyzn - powiedział w niedzielę Zbigniew Matwiej z Komendy Głównej Policji.

Z ustaleń policji i prokuratury wynika, że zamach ten był wynikiem wojny dwóch konkurujących o wpływy grup przestępczych - nowodworskiej i modlińskiej. Grupa nowodworska, ściśle związana z warszawskim Żoliborzem, wymuszała tam haracze i prowadziła nielegalne interesy narkotykowe oraz związane z kradzieżami samochodów.

Policja i prokuratura ustaliły, że bombę, która wybuchła w pubie, zamontował Dariusz K., szef grupy modlińskiej. W strukturze przestępczej podlegał on bezpośrednio "Klepakowi" - zastrzelonemu w czerwcu tego roku w Mikołajkach bossowi grupy wołomińskiej. Dariusz K. został zatrzymany przez CBŚ i aresztowany w październiku 2001 roku za usiłowanie zabójstwa dwóch gangsterów z konkurencyjnej grupy - w tym zamachu pomagał mu Marek N.

"N. był zaufanym człowiekiem `Klepaka` do zadań specjalnych - jego rolą było aktywne wspieranie szefa grupy modlińskiej Dariusza K. w zbrojnym usuwaniu z rynku grupy nowodworskiej" - mówił Matwiej. Po zatrzymaniu N. w 2001 roku, w Warszawie i na Mazowszu gwałtowanie spadła liczba eksplozji różnych materiałów wybuchowych.

Bomba, która wybuchła w pubie w Nowym Dworze w 2000 r., była wyjątkowo silna. Składała się z około 5 kilogramów plastiku i była dodatkowo "wzmocniona" o nakrętki i śruby, co znaczenie zwiększało jej siłę rażenia.

"Mało tego, bandyci ułożyli ją pół metra pod powierzchnią tarasu, pod kostką brukową, dodatkowo zwiększając jej moc. Tak silny ładunek przeznaczony był dla kierownictwa grupy nowodworskiej, które w tym miejscu na tarasie pubu - jak wynika z zeznań - miało swoje `stoliki służbowe`" - powiedział Matwiej.

Bomba miała być zdetonowana elektronicznie. Do wybuchu doszło zapewne przypadkowo, gdy czterech młodych mężczyzn przygotowywało lokal do popołudniowej uroczystości zakończenia przez tamtejszą młodzież roku szkolnego i przestawiało stoliki. Jeden z nich zauważył naruszoną konstrukcję tarasu. Chcąc sprawdzić, co się stało, doprowadził do eksplozji. "Wybuch rozrzucił szczątki ciał młodych ludzi w promieniu kilkudziesięciu metrów. Gdyby ładunek wybuchł kilka godzin później, już na festynie młodzieży, zginęłoby co najmniej kilkadziesiąt osób" - podkreślił Matwiej.

Wojnę grupy nowodworskiej z modlińską spowodowała próba przejęcia przez tę ostatnią warszawskiego Żoliborza jako swojej strefy wpływów. "Grupa modlińska zaciekle starała się zdobyć w tej okolicy wpływy i wyprzeć grupę nowodworską. Dlatego używała najbardziej agresywnych sposobów, aby zdobyć monopol na przestępczym rynku. Wielomiesięczna praca operacyjna policjantów doprowadziła do rozszyfrowania struktur obu gangów i ich składu personalnego" - mówił Matwiej.

Obecnie ponad 50 osób związanych z dwoma bandami jest w areszcie i ma postawione zarzuty popełnienia najpoważniejszych przestępstw.

Na Marku N. ciąży zarzut zabójstwa dwóch osób w innym pubie w Nowym Dworze Mazowieckim. Prokuratura uważa, że to właśnie on w listopadzie 2000 roku wtargnął późnym wieczorem do pubu i z broni automatycznej zastrzelił dwóch mężczyzn. To zabójstwo - jak mówią policjanci - było również wynikiem gangsterskich porachunków.(mp)

Za serwisem informacyjnym portalu Wirtualna Polska z dn. 15.12.2002 r.

Do góry...>>


Postawiono zarzuty sprawcom masakry w Nowym Dworze Maz.

Mateusz Zieliński

Wiadomo już, kto podłożył bombę pod pubem EB w Nowym Dworze Mazowieckim. W czerwcu 2000 roku w eksplozji zginęły cztery przypadkowe osoby. Warszawska prokuratura postawiła zarzuty dwóm mordercom

Wybuch przed nowodworskim pubem zaszokował całą Polskę. 23 czerwca 2000 r. o godz. 9 potężna eksplozja zabiła 16-letniego Łukasza C., 18-letniego Konrada B., 25-letniego Krzysztofa K. i 38-letniego Jarosława M. Po dwóch i pół roku od tej zbrodni policji i prokuraturze udało się ustalić, jak doszło do tragedii.

Wybuch bomby był jednym z etapów krwawej wojny o panowanie nad miastem. Starły się wtedy dwa gangi: nowodworski (podporządkowany "Pruszkowowi") oraz modliński (zależny od "Wołomina"). Bandyci obu grup zajmowali się ściąganiem haraczy, kradzieżami samochodów, handlem narkotykami.

- Chcieli mieć monopol i żeby go zdobyć, sięgnęli po bomby i broń - mówi Zbigniew Matwiej z Komendy Głównej Policji.

W pubie EB lubili się spotykać przywódcy grupy nowodworskiej. Na tarasie przed lokalem Artur M. "Karaś" i jego ludzie mieli nawet swój stolik. To pod nim, pół metra pod ziemią, konkurencyjni bandyci zakopali bombę. 5 kg plastiku miało być odpalone, kiedy gangsterzy po raz kolejny pojawią się w pubie.

Zanim do tego doszło, pracownicy knajpy przygotowywali lokal do festynu. Zapewne zauważyli poruszoną kostkę brukową i sprawdzali, co pod nią jest. To spowodowało przypadkową eksplozję.

Prokuratura uważa, że bombę podłożył osobiście przywódca grupy modlińskiej Dariusz K. - To bezwzględny, brutalny zabójca. Nie wahał się strzelać z broni maszynowej w miejscach publicznych - opisują go policjanci.

Dariusz K. bezpośrednio podlegał Jackowi K. "Klepakowi", jednemu z szefów gangu wołomińskiego (zginął w sierpniu br. w Mikołajkach). Do pomocy "Klepak" przydzielił mu swojego zaufanego człowieka Marka N.

Dariusz K. i Marek N. zostali zatrzymani już w 2001 r. za usiłowanie zabójstwa dwóch innych osób. W piątek prokuratura postawiła im zarzut podłożenia bomby i spowodowania śmieci czterech niewinnych osób. Grozi im za to dożywotnie więzienie.

Już dziś Marek N. usłyszy wyrok za inne przestępstwo. W lutym 2001 r. zaplanował podłożenie bomby pod domem kobiety, która nie chciała zapłacić 70 tys. dolarów haraczu. Na szczęście tamta bomba nie wybuchła. Dlatego prokurator zażądał dla niego za to tylko dziewięć lat więzienia.

Za dziennikiem Gazeta Wyborcza 15.12.2002 r.

Do góry...>>

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 15.12.2007 r.