Morderstwo Adriana Krzaczyńskiego z Piotrkowa Trybunalskiego 23 lutego 2000 r.

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

 

Aktualizacja 15.06.2002 r.

Wyrok

Trzy dożywocia dla młodocianych zabójców

Zbrodnia sprawiedliwie osądzona
Potulni i przerażeni podczas procesu obciążali się wzajemnie

Na kary dożywotniego pozbawienia wolności skazał wczoraj Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim trzech młodych ludzi odpowiadających za odrażający mord na rówieśniku. Sąd nie znalazł okoliczności łagodzących, uznając, że sadystyczne zabijanie człowieka przez pięć godzin świadczy o głębokiej demoralizacji sprawców.
Do zbrodni doszło 23 lutego 2000 r. Adrian Krzaczyński, uczeń miejscowego liceum, został zaczepiony przez pijanego rówieśnika Tomasza B. Napastnik pobił idącego ulicą chłopca. Potem sterroryzowanej ofierze kazał pójść ze sobą. Wywołał z domu kolejnego rówieśnika Łukasza K. i w dwójkę pastwili się nad Adrianem w piwnicy domu. Podpalali mu włosy, gasili papierosy na policzkach, kazali chodzić na czworakach. Potem wywołali z mieszkania 18-letniego Konrada Ś. Oszołomionego biciem Adriana zawlekli za garaże, gdzie najmłodszy sadysta kopnął go w twarz. Kiedy chłopiec upadł, kopnął go w głowę Tomasz B. Po tym ciosie Adrian stracił przytomność. Na konającym położyli drzwi od lodówki, po których skakał Tomasz B. On też metalowym prętem podanym przez Łukasza K. dobił ofiarę. Ciało zamaskowali starą wersalką i poszli do domu, zabierając kurtkę i zegarek ofiary. Po krótkim czasie Tomasz B. wrócił. Obawiając się, że 19-latek może przeżyć, metalowym łomem uderzył go w głowę.

Sprawców zatrzymano po kilku dniach. W śledztwie przyznali się do zabójstwa. Na procesie potulni i przerażeni próbowali umniejszać winę, obciążając się wzajemnie odpowiedzialnością za ten bezsensowny mord. Sąd próbował dociec, jaki był powód agresji i okrutnego zabójstwa. Okazało się, że Tomaszowi B. nie spodobał się wygląd ucznia. Określił go mianem "frajera" i tak przedstawiał swoim kompanom. Śmiertelnie przerażony i niezdolny do obrony chłopak stał się obiektem okrutnej zabawy. Stan faktyczny został ustalony głównie na podstawie wyjaśnień wszystkich oskarżonych. Sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących. Przepraszanie na sali rozpraw matki ofiary i skruchę uznał za nieszczere. Wziął przy tym pod uwagę także przechwycony gryps Konrada Ś., który prosił brata o wskazanie adresu świadka, który miał zostać "zamieciony". W języku grypsery oznacza to fizyczną likwidację. Sąd uznając, że zbrodni dopuszczono się ze szczególnym okrucieństwem i z pobudek zasługujących na szczególne potępienie, wymierzył wszystkim trzem karę dożywotniego więzienia. Tomasz B. nie będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie wcześniej niż po odbyciu 30 lat kary. Wszystkich oskarżonych pozbawił także na 10 lat praw obywatelskich. - Oni mogą mieć nadzieję, że kiedyś wyjdą na wolność i będą cieszyć się życiem - powiedział sędzia Sławomir Cyniak, uzasadniając surowy wyrok. - Tej nadziei pozbawili Adriana, któremu nie dali żadnej szansy - podkreślił.

Wyrok jest nieprawomocny. Obrońcy zapowiedzieli apelację.

Zbrodnia ta wstrząsnęła opinią publiczną Piotrkowa i stała się przyczyną marszu milczenia przeciw przemocy, w którym ponad tysiąc piotrkowian przeszło w marcu 2000 r. ulicami miasta.

Gustaw Romanowski

Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 16.01.2001 r.



Trzy razy dożywocie

Sędzia był surowszy od prokuratora. Skazał na dożywocie każdego z trzech 19-latków oskarżonych o wyjątkowo bestialskie zabójstwo przypadkowo napotkanego chłopaka

18-letni Adrian Krzaczyński, uczeń technikum, został zamordowany 23 lutego ubiegłego roku przez trzech swoich rówieśników. Siedział na ławce na przystanku, gdy zaczepił go pijany Tomasz B. Do napastnika dołączyli jego dwaj koledzy Łukasz K. i Konrad Ś. Zaciągnęli Adriana do pobliskiej piwnicy. Tam go bili, kazali mu wycierać czapką z podłogi własną krew. Gasili papierosy na policzku Adriana, podpalali mu włosy, uderzali go deską wyrwaną z drzwi. Skatowanego chłopaka zmusili, by chodził na czworakach, udając psa. Nieprzytomnego Adriana oprawcy wynieśli za położone nieopodal garaże. Przykryli go drzwiami starej lodówki, zanim odeszli, kilka razy na nie skoczyli. Potem kupili w sklepie sok, papierosy i znów wrócili tam, gdzie porzucili ciało. Chcąc mieć pewność, że Adrian nie żyje, Tomasz B. uderzył go wtedy dwa razy metalowym prętem w głowę.
Zwłoki znaleziono następnego dnia. Zabójców złapano trzy dni później.

Wczoraj prokurator Elżbieta Majchrowska zażądała dla Tomasza B. i Łukasza K. kary dożywotniego więzienia. Dla trzeciego uczestnika zbrodni Konrada Ś. - 25 lat pozbawienia wolności. - Każde zabójstwo jest okrutne - mówiła - ale to, połączone z wielogodzinnymi torturami fizycznymi i psychicznymi, było okrutne szczególnie. Zwłaszcza że trwający blisko rok proces nie przyniósł odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Według sprawców zbrodni Adrian był "frajerem" i jako frajer tak powinien zostać potraktowany.

Obrońcy oskarżonych sugerowali, by sąd zróżnicował stopień winy zabójców.

Sąd był surowszy od prokuratora. Wyrok - trzy dożywocia.

Sędzia Sławomir Cyniak, uzasadniając orzeczenie, powiedział, że w tej sprawie nie da się zróżnicować stopnia okrucieństwa. Niemniej jednak sąd zdecydował, że Tomasz B., inicjator i główny sprawca morderstwa, będzie się mógł ubiegać o warunkowe zwolnienie dopiero po 30 latach.

- Oskarżeni są młodzi - mówił sędzia. - Kodeks karny zaleca w takim przypadku karę, która by wychowywała. Ale jeśli w tym wieku zrobili to, co zrobili, na wychowanie nie ma nadziei. Obrońcy chcieli, by tym młodym ludziom zostawić szansę. Taka szansa jest, bo nie pozbawiono ich życia. Mogą mieć nadzieję, że kiedyś wyjdą na wolność. Takiej nadziei i szansy nie dali Adrianowi.

Wszyscy obrońcy skazanych zapowiedzieli, że będą się odwoływać.

Wyrok nie jest prawomocny.

Marek Miziak, Piotrków Trybunalski
15-01-2001 20:49

Za dziennikiem "Gazeta Wyborcza" z dn. 16.01.2001 r.



Kary dożywocia za zabójstwo dla  trzech nastolatków

Na kary dożywocia i 10 lat pozbawienia praw publicznych skazał w poniedziałek Sąd Okręgowy w Piotrkowie Tryb. trzech nastolatków za dokonane w lutym 2000 r. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
19-letni Tomasz B., jego rówieśnik Łukasz K. i o rok młodszy Konrad Ś. zamordowali 19-letniego Adriana, bo nie spodobał im się "frajerski" wygląd chłopca. Wspólnie znęcali się nad nim fizycznie i psychicznie, okradli go i zabili.

Zgodnie z orzeczeniem, Tomasz B. który zaczepił Adriana i jako pierwszy go uderzył, będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu kary 30 lat więzienia. Zdaniem sądu sprawcy zbrodni są tak zdemoralizowani, że mimo ich młodego wieku nie można było orzec innej kary niż dożywocie.

Brutalna zbrodnia wstrząsnęła opinię publiczną Piotrkowa i stała się przyczyną marszu milczenia przeciw przemocy, w którym ponad tysiąc piotrkowian przeszło w marcu ub. r. ulicami miasta. Adrian był uczniem II klasy technikum budowlanego. Wieczorem, gdy stał na przystanku autobusowym ze swoją koleżanką, zaczepił go pijany Tomasz B., który uderzył Adriana w twarz. Potem napastnik uderzył jeszcze raz, a następnie poszedł za próbującą oddalić się parą.

Gdy nastolatek zorientował się, że napastnik nie daje im spokoju, zostawił dziewczynę pod opieką przypadkiem spotkanych koleżanek i dalej poszedł sam. Tomasz B. poszedł za Adrianem i znów go zaczepiał. Chłopiec nie stawiał oporu ani nie próbował uciekać. Przez prawie trzy godziny Tomasz B. prowadzał Adriana po różnych miejscach bijąc go i kopiąc.

Potem wywołał z domu swoich kolegó: Łukasza K. i Konrada Ś. Od tego momentu młodzi mężczyźni wspólnie znęcali się nad Adrianem: w szkolnej piwnicy bili go po głowie, podpalili włosy, gasili papierosy na policzkach, zmusili do wykonania 30 pompek, chodzenia na czworakach. Następnie zaciągnęli w okolice garaży, gdzie Tomasz B. podżegany przez Konrada Ś. położył mu na twarzy drzwi od lodówki, po których skakał. Nieprzytomnego chłopca zostawili na śmietniku, zabierając mu kurtkę i zegarek. Po krótkim czasie Tomasz B. wrócił obawiając się, że 19-latek może przeżyć, metalowym łomem uderzył chłopca w głowę. Ciało przykrył kozetką znalezioną na śmietniku.

Zwłoki chłopca następnego dnia znalazł przypadkowy przechodzień. Sprawców zatrzymano kilka dni później w ich mieszkaniach. Nie uczą się, nie pracują. Przyznali się do uczestnictwa w zbrodni, ale oskarżali się nawzajem.

Sąd podkreślił w zachowaniu sprawców brak zahamowań i brak ludzkich odruchów oraz fakt, że nie wykazali skruchy ani poczucia winy. Po dokonaniu zbrodni poszli na dyskotekę. Po zatrzymaniu udzielali dziennikarzom wywiadów. Z aresztu Konrad Ś. przesłał gryps grożący śmiercią osobie, która go wydała. Z tego powodu, choć prokurator żądał dla Konrada Ś. 25 lat więzienia, sąd orzekł dożywocie. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońcy zapowiedzieli apelację.

Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 16.01.2001 r.


Bestialskie zabójstwo ucznia w Piotrkowie Trybunalskim

Dziewczyna wiedziała o zbrodni

Podczas drugiego dnia toczącego się przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim procesu trzech młodych mężczyzn oskarżonych o bestialskie zabójstwo ucznia zeznawali wczoraj świadkowie. Opinie przedstawił też medyk sądowy oraz biegli psychiatrzy.

Oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem trzej młodzi mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego nie ukrywali, że dopuścili się zbrodni. Wczoraj zeznawała była dziewczyna Łukasza K., jednego z podsądnych. Powiedziała, że chłopak pochwalił się jej na dyskotece, że brał udział w zabójstwie Adriana K. Nie mówiła o tym nikomu, gdyż po wyjawieniu ponurej tajemnicy Łukasz K. miał jej grozić. Zeznawała też matka tego oskarżonego. Według niej syn nie mógłby nikogo uderzyć, gdyż sam bał się bicia. Przyznała jednak, że Łukasz K. sprawiał od dawna problemy wychowawcze.

Biegły medyk sądowy uznał, że ofierze zadano kilkanaście silnych ciosów w głowę. Gdyby jednak udzielono pobitemu w porę pomocy lekarskiej, miałby szansę przeżyć, mimo pęknięcia czaszki. Jak ustalono, sprawcy przycisnęli nieprzytomną ofiarę drzwiami i skakali po nich. Potem postawili na leżącym chłopcu wersalkę. Sąd nie mógł dotychczas przesłuchać koleżanki Adriana K., która w momencie napaści towarzyszyła ofierze. Dziewczyna przeżyła silny wstrząs i od kilku miesięcy przebywa na leczeniu. Sąd postanowił zwrócić się do lekarzy o opinię, czy będzie ją można przesłuchać w szpitalu. G.R.

Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 17.11.2000 r.


Proces

Zabójstwo 19-letniego ucznia z Piotrkowa Trybunalskiego

Zginął za spojrzenie

Przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się proces trzech młodych mężczyzn oskarżonych o wyjątkowo bestialskie zabójstwo 19-letniego ucznia. Podsądni, którzy w śledztwie przyznali się do zbrodni i opisali kilkugodzinną gehennę ofiary, odmówili wczoraj składania wyjaśnień, a odpowiadając na pytania, usiłowali umniejszać swoją rolę w przestępstwie.

Prokuratura oskarża trzech piotrkowian w wieku od 18 do 20 lat - Tomasza B. Łukasza K. i Konrada Ś. - o to, że 23 lutego przez kilka godzin znęcali się brutalnie nad 19-letnim Adrianem K., uczniem liceum, a następnie pozbawili go życia. Czołową rolę w bezsensownej zbrodni miał odegrać Tomasz B. Według prokuratury to on zaczepił Adriana K. i zaczął go bić bez powodu. Potem sterroryzowanemu chłopcu kazał iść za sobą. Zaprowadził go do mieszkania Łukasza K. Tam obaj bili dalej śmiertelnie wystraszoną ofiarę, podpalili mu włosy, gasili papierosy na policzkach.
Ostatni akt zbrodni rozegrał się na dzikim wysypisku śmieci. Wziął w nim udział także Konrad Ś., najmłodszy z podsądnych. Kiedy zmaltretowany chłopak stracił przytomność, bandyci przykryli go starymi drzwiami, po których skakali. Konającego miał dobić metalowym prętem Tomasz B.

W śledztwie Tomasz B. tłumaczył, że powodem zaczepki było spojrzenie Adriana K., które mu się nie spowodowało. Motywy tej wstrząsającej zbrodni są jednak nieokreślone. Główny oskarżony i jego ofiara nawet się nie znali.

Wczoraj podsądni odmówili składania wyjaśnień. Odpowiadając na pytania sądu i stron, nie zaprzeczyli jednak udziałowi w przestępstwie. Każdy z nich próbował jednak umniejszać swoją w nim rolę. Matka ofiary, która jest oskarżycielem posiłkowym, nazwała młodych mężczyzn potworami zasługującymi na najsurowszą karę.

Dzisiaj będą zeznawać świadkowie.

G.R.

Za wydaniem papierowym dziennika "Rzeczpospolita" z dn. 16.11.2000 r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 16.01.2001 r.