|
Nieformalne wyroki kary śmierci w Polsce AD 2000 |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza |
Aktualizacja 29.11.2010 Rozpuścili ciała swoich ofiar w sodzie kaustycznej. Proces w szokującej sprawie zabójstwa sprzed 10 lat ruszy od nowa. dodano: 28 maja 2010, 13:30 Wojciech Olszewski, 683875287, wolszewski@gazetalubuska.pl Poznański sąd apelacyjny uchylił wyroki w sprawie wstrząsającego zabójstwa z 2000 r. w jednym z nowosolskich zakładów produkujących krasnale. Przypomnijmy czterej oprawcy zabili parę z Kostrzyna - 32-letniego Piotra S. i jego 25-letnią konkubinę. Swoje ofiary wcześniej brutalnie torturowali, a ich ciała rozpuścili w żrącej sodzie kaustycznej. Po kilkuletnim śledztwie i badaniach DNA udało się ustalić sprawców, którzy w kwietniu ubiegłego roku zostali skazani przez Sąd Okręgowy w Zielonej Górze. Odpowiadali nie tylko za to szokujące zabójstwo, ale też za napad na ciężarówkę, kradzieże oraz nielegalne posiadanie broni i materiałów wybuchowch. Główny z oskarżonych - nowosolanin, Andrzej S. - usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności z zastrzeżeniem, że warunkowe przedterminowe zwolnienie może nastąpić po 40 latach. Sławomirowi K. z Jeleniej Góry sąd wymierzył karę 25 lat pozbawienia wolności również z zastrzeżeniem, że przedterminowo celę mógłby opuścić po 20 latach. Towarzyszący im Wiesław K. z Nowej Soli miał odsiedzieć 15 lat. Mołdawianin Valerij L., który swoimi obszernymi wyjaśnieniami ujawnił okoliczności zbrodni, dostał karę 4 lat pozbawienia wolności i karę grzywny. Decyzja poznańskiego sądu apelacyjnego oznacza, że proces musi rozpocząć się od nowa. - Sprawa trafi do ponownego rozpatrzenia. Uchylenie jest częściowe i dotyczy najważniejszej kwestii zabójstwa - potwierdza przewodniczący wydziału karnego Sądu Apelacyjnego w Poznaniu Przemysław Strach. Powodem, jak uznano w apelacji, jest to, że zielonogórski sąd okręgowy w nie do końca sprawdził okoliczności, w jakich doszło do tej zbrodni. Dotyczy to zwłaszcza wyjaśnień Valerija L., które były postawą aktu oskarżenia i konfrontacji ich z innymi dowodami. - Trzeba na przykład na wizji lokalnej zweryfikować wyjaśnienia Valierija L. opisującego okoliczności i przebieg zajść na miejscu zbrodni. To ważne, bo zeznania tego człowieka były podstawą późniejszych ustaleń podjętych przez sąd - dodaje P. Strach. Wszyscy sprawcy pozostaną jednak jeszcze w celach. Są wciąż tymczasowo aresztowani. Zielonogórski sąd okręgowy, jak informuje rzecznik Ryszard Rólka, czeka teraz pisemne na uzasadnienie decyzji poznańskiego sądu apelacyjnego. Wpłynąć ma ono w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Według rekonstrukcji wydarzeń do zbrodni doszło w 2000 roku w wyniku gangsterskich rozliczeń po napadzie na ciężarówkę z telewizorami, którą organizował Andrzej S. Kostrzynianin miał rozprowadzić łup, jednak nie rozliczył się z pieniędzy. Gang zwabił Piotra S. do Nowej Soli. Tu w zakładzie produkującym krasnale, a należącym do Andrzeja S. brutalnie torturowali parę. Kobietę zgwałcili, postrzelili w kolana, by dobić ją drewnianą pałką. Piotra S. zginął od strzału w głowę. Gang postanowił pozbyć ciał rozpuszczając je w sodzie kaustycznej w wykopanym dole na łące w okolicy Lubieszowa. Przez dwa dni urządzili tam makabryczną imprezę z grillem i alkoholem. Gdy byli pewni, że zwłok nie da się rozpoznać spalili ubrania i dokumenty ofiar, a ich samochód utopili w stawie. Za "Gazetą Lubuską" z dn. 28.05.2010 Makabryczny mord w Nowej Soli. Oprawcy przed śmiercią torturowali swoje ofiary dodano: 19 czerwca 2009, 13:45 Piotr Jędzura, 0 68 324 88 80, pjedzura@gazetalubuska.pl Brutalnie torturowali kobietę i mężczyznę. Ofiary były bite pałkami, kobiecie przestrzelili kolano. Na koniec męczarni mężczyznę zabili strzałem w ucho, kobietę zatłukli na śmierć. Do brutalnego mordu doszło w sierpniu 2000 r. w jednej z fabryk krasnali w Nowej Soli. Jak to się zaczęło? W lesie w okolicy Lubieszowa koło Nowej Soli znaleziono ukryte, nieliczne pozostałości szkieletów ludzkich. Początkowo nic na ich temat nie było wiadomo. Teren dokładnie przeszukano. I nic. Dzięki między innymi badaniom DNA ustalono, że znalezione szczątki to zwłoki 32-letniego mężczyzny i 25 letniej kobiety. Oboje byli mieszkańcami Kostrzyna nad Odrą. Intensywne czynności funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego dały obraz makabrycznego podwójnego mordu. Wyjątkowo okrutne morderstwo Poszło o towar ze skradzionego tira. W 2000 r. telewizory warte były 200 tys. zł. Piotr S. kompanom doli jednak nie zapłacił. Zemsta był okrutna. Valeri L. podczas sprawy sądowej opowiadał makabryczną historię. Złodzieje zwabili Piotra S. do jednego z nowosolskich mieszkań. Od razu go obezwładnili przywiązując do krzesła. Piotr był katowany drewnianą pałką. Oprawcy strzelali obok niego z ostrej amunicji, żeby go straszyć. Wystraszonego i dotkliwie zbitego mężczyznę przewieźli do fabryki krasnali w Nowej Soli, należącej do Andrzeja S. Tu nastąpił dalszy ciąg kaźni. Od Piotra S. żądali pieniędzy ze sprzedaży skradzionego tira ze sprzętem. Kiedy ich nie dawał - torturowali go. Oprawcy wbijali w ciało Piotra S. sztylety rozrywając je. Nadal był bity pałkami. Na sam koniec przyłożono mu pistolet do ucha i zastrzelono. Kaci zwabili do fabryki również dziewczynę Piotra. 25-letnia kobieta, absolwentka gorzowskiego AWF została brutalnie zgwałcona. Była bita. Sadyści przestrzelili jej kolano. W końcu zatłukli drewnianymi pałkami. reklama Pozbyli się ciał przy grillu Po makabrycznym mordzie mężczyźni rozebrali zwłoki. Wrzucone do bagażnika zostały przewiezione do lasu. Tam trafiły do wykopanego dołu wyłożonego folią. Ciała zasypali sodą kaustyczna i polali wodą z rzeczki. Dół został zakryty deskami i trawą. Kiedy soda trawiła ciała mordercy bawili się na dobre przy ognisku. Zadbali, aby w okolicy nie roznosił się smród rozpuszczanych zwłok. Spalili w nim ubrania i dokumenty ofiar. Kiedy rozpuszczone zwłoki spływały z rowu do wody wykopanym drenem bandyci jedli kiełbasę i pili wódkę. Na drugi dzień nadal pilnowali dołu. Znowu się bawili. Tym razem przy grillu. W następnym dniu dokupili sody, bo nie wszystko się rozpuściło. Byli pewnie, że dokonali zbrodni doskonałej. I ruszyło śledztwo W listopadzie 2003 r., w Lubieszowie pod Nową Solą jeden z mieszkańców odnalazł worek foliowy z kawałkami ciał. Śledztwo przejęło Centralne Biuro Śledcze. Półtora miesiąca później znano zabójców. Trójkę z nich aresztowali. Jeden z nich wpadł w Hiszpanii. Andrzej S. został zatrzymany w mieszkaniu około 30 km od Madrytu. Był tak zaskoczony, że nie stawiał oporu. Sami podejrzani podczas wizji lokalnej pokazali i opisali mord. Były to tak makabryczne opowieści, że jedna z asystentek zasłabła w trakcie wizji. Ruszył proces Przed zielonogórskim Sądem Okręgowym na ławie oskarżonych zasiadło czterech mężczyzn po 50-tce. Główny oskarżony usłyszał karę dożywotniego więzienia,drugi kompan trafił za kratki na 25 lat, trzeci na 15 lat, a czwarty na 4 lata. Wyrok ogłosił Sąd Okręgowy w Zielonej Górze. Mordercy wszystko dokładnie zaplanowali i podzielili się rolami. 25 lat więzienia usłyszał Sławomir K. z Jeleniej Góry. Będzie mógł ubiegać się o wcześniejsze wyjście z więzienia po odsiedzeniu 20 lat kary. Wiesław K. z Nowej Soli spędzić ma w więzieniu 5 lat. Na najniższą karę skazano Mołdawianina. Sąd orzekł dla niego cztery lata więzienia. To kara za zacieranie śladów zabójstwa i nielegalne posiadanie broni. Wyroki nie są prawomocne Za "Gazetą Lubuską" z dn. 19.06.2009 Sprawcy brutalnego mordu w Nowej Soli skazani dodano: 6 kwietnia 2009, 11:33 (pij) Główny oskarżony usłyszał karę dożywotniego więzienia. Drugi kompan trafi za kratki na 25 lat, trzeci na 15 lat, a czwarty na cztery lata. Skazani brutalnie torturowali kobietę i mężczyznę. Bili ofiary, kobiecie przestrzelili kolano. Potem jego zastrzelili, ją zatłukli kołkami. Wyrok ogłosił Sąd Okręgowy w Zielonej Górze. Dotyczył zabójstwa z 2000 r. w Nowej Soli. Na ławie oskarżonych zasiadło czterech mężczyzn w wieku od 48 do 52 lat. Jednym z nich jest obywatel Mołdawii. Tortury i mord Do okrutnego podwójnego mordu doszło 30 sierpnia 2000 r. w Nowej Soli. Sprawcy zwabili ofiarę do mieszkania jednego z oskarżonych. Mieli zamiar rozliczyć się z pieniędzy pochodzących ze sprzedaży zrabowanego sprzętu. - Wcześniej, razem z ofiarą ukradli tira z ładunkiem telewizorów - informuje rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej Kazimierz Rubaszewski. W 2000 r. sprzęt ten wart był 200 tys. zł. Mordercy wszystko dokładnie zaplanowali i podzielili się rolami. Najpierw zwabili mężczyznę do mieszkania jednego ze skazanych. Został związany i przez wiele godzin był bity. Bandyci cały czas grozili mu bronią. Wystrzelili nawet koło ofiary strasząc go. Do mieszkania mordercy zwabili również dziewczynę katowanego mężczyzny. Kobieta była bita drewnianą pałką. Mordercy kłuli ją sztyletami i gwałcili. Torturowanej kobiecie przestrzelili kolano. Mężczyzna został zabity strzałem w głowę na terenie zakładu produkcji krasnali ogrodowych. Kobietę zakatowali drewnianymi drągami. Ciała ofiar mordercy wywieźli nad rzekę w okolicy Lubuieszowa. Tam wrzucili je do wykopanego dołu i zalali żrącą substancją. W ten sposób chcieli zatrzeć ślady okrutnego podwójnego zabójstwa. Kiedy kwas trawiła ciała, mordercy urządzili sobie... grilla. Czekając na całkowity rozkład ciał biesiadowali. Upewniwszy się, że zwłoki zostały strawione odjechali kilka kilometrów dalej i zatopili w jeziorze audi, którym przewieźli ciała. reklama Ruszyło śledztwo - Żmudne i trudne śledztwo ruszyło w 2003 r. wtedy odnaleziono szczątki ofiary - mówi prokurator K. Rubaszewski. Szczątki w folii odkryli przypadkowo funkcjonariusze CBŚ z komendy w Zielonej Górze we wsi Lubieszów pod Nową Solą. - Przeprowadzono badania genetyczne DNA, wtedy okazało się, że są to szczątki zaginionych w sierpniu 2000 r. - wyjaśnia prokuratora K. Rubaszewski. Ruszyły poszukiwania sprawców mordu. Byli zatrzymywani w różnym czasie i w różnych miejscach. Część wpadła za granicą. Złapano czterech mężczyzn, którym prokuratura postawiła zarzuty. Oprócz mordu zarzucono im rabunki, kradzieże, nielegalne posiadanie broni, amunicji i materiałów wybuchowych. Wyroki nieprawomocne W piątek zielonogórski sąd okręgowy ogłosił wyroki. Główny z oskarżonych, 53-letni nowosolanin Andrzej S. został skazany na dożywotnie więzienie. - Z zaznaczaniem, że będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po odbyciu 40 lat kary - tłumaczy prokurator Rubaszewski. To kara, jakiej prokuratura żądała dla oskarżonego. 25 lat więzienia usłyszał Sławomir K. z Jeleniej Góry. Będzie mógł ubiegać się o wcześniejsze wyjście z więzienia po odsiedzeniu 20 lat kary. Wiesław K. z Nowej Soli spędzić ma w więzieniu 5 lat. Na najniższą karę skazano Mołdawianina. Sąd orzekła dla niego cztery lata więzienia. To kara za zacieranie śladów zabójstwa i nielegalne posiadanie broni. Wyroki nie są prawomocne. Za "Gazetą Lubuską" z dn. 06.04.2009 Lubuskie: Kary 25 lat więzienia za zabójstwo na zlecenie Na kary po 25 lat więzienia skazał w środę Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim dwóch mężczyzn oskarżonych o zabójstwo i jego zlecenie. Rafał R. i Paweł B. odpowiadali za zabójstwo Tomasza K., do którego doszło w 2000 roku w Słubicach (Lubuskie). Wyrok nie jest prawomocny. Poinformował o tym PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gorzowie Marek Rafalski. "W uzasadnieniu sąd uznał, że zabójstwo było swoistą egzekucją na tle porachunków przestępczych. Paweł B. został uznany za winnego dokonania zabójstwa. Sąd,k skazując także na 25 lat więzienia Rafała R., uznał go za jego zleceniodawcę" - powiedział rzecznik. Do zabójstwa doszło w Słubicach w marcu 2000 roku. Blisko 30-letni Tomasz K., znany organom ścigania z tego miasta, został zastrzelony na klatce schodowej bloku, w którym mieszkał. Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa ze Słubic, zostało ono jednak umorzone z uwagi na niewykrycie sprawców. W 2001 roku wątek zabójstwa Tomasza K. pojawił się podczas innego śledztwa dotyczącego dużej narkotykowej grupy przestępczej ze Słubic. Prowadził je wydział ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Gorzowie. Sprawa została z niego wyłączona, a jej finałem jest środowy wyrok. Obaj skazani mężczyźni byli wcześniej karani. Rafał R. jest w więzieniu - sąd skazał go wcześniej na 9 lat pozbawienia wolności za zorganizowanie i kierowanie grupą narkotykową ze Słubic. Za Onet.pl z dn. 12.01.2005 r. Koronny oskarżony Janusz C., niegdyś świadek koronny, stanął wczoraj przed sądem pod zarzutem zabójstwa. Jest oskarżony o zastrzelenie właścicieli firmy, pomagających gangsterom w wyłudzaniu leasingów. Janusz C. to członek gangu wołomińskiego, który przez kilka miesięcy miał status świadka koronnego. Teraz zamiast ochrony, jaka przysługuje skruszonym przestępcom, ma celę w areszcie i proces o zabójstwo. Może dostać karę dożywotniego więzienia. Sprawa dowodzi, że Janusz C. "koronnym" nigdy nie powinien zostać. Zgodnie z ustawą o świadku koronnym, status otrzymuje tylko taki gangster, który nie jest zamieszany w zabójstwo. Prokuratura tłumaczy jednak, że w chwili, kiedy występowała do sądu w tej sprawie, nie miała żadnych informacji wskazujących na udział C. w zbrodni. Kariera Janusza C. jako świadka koronnego zaczęła się od napadu na bank PBK przy ul. Jasnej w 2001 r. Zatrzymany C. zaczął zeznawać przeciwko kolegom. Najpierw "wsypał" organizatorów napadu na bank. Potem opisał m.in. zabójstwo Ilony P. i Andrzeja S. - właścicieli firmy Ilpol. Zeznał, że przedsiębiorcy zginęli na polecenie szefów "Wołomina". W 2002 r. skruszony przestępca wystąpił w krótkim filmie video, podczas którego odwołał zeznania obciążające bossów i ich żołnierzy. Nagranie trafiło do redakcji Życia Warszawy. Wkrótce potem C. stracił specjalny status i trafił do aresztu. Organa ścigania zgromadziły dowody, że Janusz C. sam jest zamieszany w zabójstwo Ilony P. i Andrzeja S. Wczoraj sprawa stanęła na wokandzie, a prokurator odczytał akt oskarżenia. Jego zdaniem, to Janusz C. zastrzelił Ilonę P. i Andrzeja S. Do zbrodni doszło w sierpniu 2000 r. Według ustaleń prokuratora, ofiary pomagały gangsterom z Wołomina w wyłudzaniu leasingów. - Nie przyznaję się - powiedział wczoraj w sądzie główny oskarżony Janusz C. - Nie będę składał wyjaśnień, nie odpowiem na pytania. Dziś sąd przesłucha pozostałych oskarżonych w sprawie. POL Za dziennikiem "Życie Warszawy" z dn. 28.09.2004 r. Skazani za zakopanie żywcem 30-latka Dożywocie, 25 lat i 14 lat więzienia - takie kary dostali dziś trzej zabójcy mieszkańca Leszna. Przed trzema laty porwali, brutalnie pobili i żywcem zakopali w lesie 30-kilkuletniego Eryka W. Sąd Okręgowy w Poznaniu nie miał wątpliwości, że wszyscy są winni, mimo że w sprawie nie było bezpośrednich dowodów zbrodni. W procesie potwierdzono wszystko to, co wcześniej ustalił prokurator. Zabójstwo zlecił swoim kolegom Zbigniew Konieczny. Za wykonanie zlecenia obiecał 20 tysięcy złotych. Motywem zbrodni były porachunki gangsterskie i konflikt o kobietę. Oskarżeni porwali Eryka W. z domu i wywieźli do lasu koło Wolsztyna. Tam brutalnie go pobili i zakopali. Biegli orzekli, że mężczyzna jeszcze wtedy żył i oskarżeni musieli sobie z tego zdawać sprawę. Na najwyższą karę został skazany Zbigniew Konieczny, bo to on był inicjatorem zbrodni. 25 lat więzienia dostał Andrzej Styczyński. W jego przypadku sąd zastrzegł, że będzie mógł starać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 20 latach. Na 14 lat więzienia został skazany Rafał Jurga, który uczestniczył tylko w zakopaniu ofiary. Wyrok nie jest prawomocny. Sąd zezwolił na podanie nazwisk skazanych. Za serwisem Onet.pl z dn. 07.11.2003 r. |
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 26.11.2001 r. |
||