|
Morderstwa pięciu osób z Poznania i Wrocławia |
||
|
Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza
|
Aktualizacja 27.12.2011 r. (...) Krzysztof Gawlik to seryjny morderca, który mury więzienne opuści najpóźniej. O ile w ogóle zdąży. Za swoje zbrodnie został skazany na dożywocie z możliwością warunkowego zwolnienia nie wcześniej, niż po 50 latach. W 2002 roku dostał wyrok za zabicie pięciu osób. Wszystkie zastrzelił z pistoletu typu Skorpion, stąd jego pseudonim. Swoje ofiary wyszukiwał w prasowych ogłoszeniach różnych branż. Oficjalnie pierwszą była niespełna 18-letnia, poznańska prostytutka Sylwia L. Kolejne to ukraińska prostytutka Lesia H. oraz jej towarzysz Tomasz S. Zanim złapano Gawlika, zdążył jeszcze zamordować małżeństwo K. Cztery ostatnie ofiary Skorpion zastrzelił we Wrocławiu. Został złapany, gdy pod wpływem alkoholu spowodował wypadek i próbował uciekać. W jego samochodzie znaleziono pistolet, którym zabijał. W trakcie procesu Gawlik przyznał się jeszcze do trzech innych zabójstw z 1998 roku. Miał wówczas na zlecenie zastrzelić Zbigniewa M. (pseudonim Carrington) oraz dwóch obywateli Białorusi w Zgorzelcu. Przyznał, że zabijał, bo lubił patrzeć jak ludzie umierają. Gawlik wyjdzie na wolność nie prędzej, niż w 2051 roku. (...) Za serwisem Onet - "Na tropie" z dn. 14.12.2011 r. Pięciokrotny zabójca zrezygnował z apelacji Skazany na dożywocie morderca pięciu osób wycofał z Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu swoją apelację. Tym samym 37-letni Krzysztof Gawlik odebrał sobie prawo do apelacji czy kasacji wyroku. Wrocławski sąd już podczas pierwszej rozprawy zezwolił na publikację wizerunku i nazwiska oskarżonego. "Mężczyzna przysłał pismo, w którym informuje nas, że rezygnuje z prawa do apelacji" - poinformował PAP w środę rzecznik Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu Witold Franckiewicz. Przy tak wysokich wyrokach to rzadkość, aby skazany nieprawomocnym wyrokiem rezygnował z apelacji i tym samym godził się na zasądzony mu wyrok - podkreślił. "W tej sytuacji mężczyzna traci prawo do apelacji czy kasacji, gdyż mijają terminy, w których przestępca może ubiegać się o zmianę wyroku" - powiedział Franckiewicz. Dodał, że SA już nawet wyznaczył termin apelacji, ale rozprawa zostanie odwołana. 37- letni Krzysztof Gawlik będzie mógł ubiegać się o przedterminowe warunkowe zwolnienie po 50 latach odbycia kary. Wrocławski Sąd Okręgowy wymierzył Gawlikowi karę łączną dożywotniego więzienia. Zabójca wybierał osoby, które chciał zabić, na podstawie ogłoszeń prasowych. Z rubryki autogiełda wybierał anonse osób zamierzających kupić auto i umawiał się z nimi. Zamordował pięć osób. Wrocławska prokuratura ustaliła, że głównym motywem działania Krzysztofa Gawlika była chęć dokonania zabójstwa. Przy tym biegli orzekli pełną poczytalność oskarżonego. Mężczyznę zatrzymano przypadkowo pod koniec marca 2001 r. Jechał po pijanemu we Wrocławiu, spowodował kolizję i uciekał z miejsca zdarzenia. Policji udało się go zatrzymać, a w jego aucie znaleziono teczkę, w której był pistolet maszynowy typu "skorpion" z tłumikiem - takim właśnie dokonywał zabójstw. Za serwisem informacyjnym portalu Onet.pl z dn. 26.02.2003 r. Dożywocie za pięć zabójstw Na dożywocie skazał wrocławski sąd 37-letniego Krzysztofa Gawlika, oskarżonego o dokonanie pięciu zabójstw. Przewodniczący składu orzekającego sędzia Wiesław Rodziewicz zastrzegł, że oskarżony będzie się mógł ubiegać o przedterminowe warunkowe zwolnienie po 50 latach odbycia kary. Prokurator żądał takiego zastrzeżenia, ale po 40 latach. "Krzysztof Gawlik pięć razy ugodził w najwyższe dobro, jakim jest ludzkie życie, zabijając pięć niewinnych, nieznanych sobie osób, które nic mu nie zrobiły, a których życiowym błędem okazało się umieszczenie ogłoszenia w prasie" - uzasadniał wyrok Rodziewicz. Zabójca typował ofiary na podstawie prasowych ogłoszeń z różnych branż. Zdaniem prokuratury, Krzysztof Gawlik w lutym i marcu 2001 r. zastrzelił pięć osób z pistoletu maszynowego typu skorpion. Pierwsza ofiara - Sylwia L., mieszkała w Poznaniu, pozostałe cztery osoby, w tym małżeństwo, to mieszkańcy Wrocławia. (iza) Za serwisem informacyjnym portalu Wirtualnej Polski z dn. 14.10.2002 r. Rozpoczął się proces oskarżonego o dokonanie pięciu zabójstw Przed wrocławskim sądem rozpoczął się w środę proces Krzysztofa Gawlika oskarżonego o dokonanie pięciu zabójstw na terenie Poznania i Krakowa. Gawlik przyznał się do dwóch zabójstw; stwierdził, że lubi patrzeć, jak ludzie umierają. Wrocławski sąd jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia zezwolił na ujawnienie wizerunku i danych personalnych oskarżonego. Sędzia Wiesław Rodziewicz uznał, że w tej sprawie "zezwala na to interes społeczny". Zdaniem prokuratury, Krzysztof Gawlik w lutym i marcu 2001 r. z pistoletu maszynowego typu skorpion zastrzelił pięć osób. Pierwsza ofiara - Sylwia L. mieszkała w Poznaniu. Pozostałe cztery osoby - w tym małżeństwo - to mieszkańcy Wrocławia. Gawlik opowiadał, że od 1998 r. zajmuje się zabójstwami i ściąganiem haraczy; w 1998 r. - jak utrzymuje - zlecono mu zabójstwo Zbigniewa M. pseud. Carrington. Miał za to otrzymać 30 tys. zł i udział w zyskach z przemytu alkoholu. W środę przed sądem powiedział, że zabił też dwóch Białorusinów w Zgorzelcu w 1998 r. "Na początku robiłem to za określone kwoty pieniędzy, a potem zaczęło mnie to fascynować. Lubię patrzeć na ludzkie cierpienie, jak ludzie umierają. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest całkiem normalne, ale nic na to nie poradzę" - powiedział oskarżony. Mężczyzna był badany przez biegłych psychiatrów i psychologów. Stwierdzono, że ma zaburzoną osobowość, ale może w pełni odpowiadać za swoje czyny. Jego zachowanie oceniono jako typowe dla działania seryjnych morderców. Za "Dziennikiem Internetowym" PAP z dn. 13.05.2002 r. Oskarżony o pięć zabójstw Brak wyraźnych motywów Lubiłem patrzeć, jak ludzie umierają - wyjaśniał w środę przed wrocławskim Sądem Okręgowym 37-letni wałbrzyszanin Krzysztof Gawlik oskarżony o zastrzelenie w lutym i marcu 2001 r. pięciu osób w Poznaniu i Wrocławiu. Ze względu na charakter przestępstwa sędzia Wiesław Rodziewicz zgodził się na ujawnienie danych i wizerunku oskarżonego. Gawlik pierwsze morderstwo miał popełnić 6 lutego 2001 r. w Poznaniu. Po umówieniu się z niespełna 18-letnią prostytutką Sylwią L., której ogłoszenie znalazł w gazecie, Gawlik przyszedł do mieszkania, gdzie przyjmowała ona klientów, i zastrzelił dziewczynę z pistoletu maszynowego. Trzy dni później umówił się w mieszkaniu we Wrocławiu z uprawiającą nierząd 33-letnią Ukrainką Lesią H. Według aktu oskarżenia po przyjściu na spotkanie zastrzelił ją i zabił związanego z kobietą 29-letniego Tomasza S. W marcu 2001 r. we Wrocławiu Gawlik miał natomiast zastrzelić małżonków K. Policja ujęła go przypadkowo. W marcu 2001 r. we Wrocławiu, prowadząc w nocy po pijanemu auto, uderzył w inny samochód, a potem nie stanął do kontroli policyjnej. Gdy zatrzymano go po pościgu, w samochodzie policjanci znaleźli pistolet maszynowy, z którego dokonano pięciu przypisywanych mu zabójstw. Gawlik do 1994 r. pracował w wałbrzyskiej kopalni "Julia". Po jej zamknięciu próbował rozwinąć działalność gospodarczą na własną rękę. Jego firma miała prawie 100 tys. zł długu. W połowie 2000 r. został aresztowany pod zarzutem udziału w wymuszeniach rozbójniczych, potem sąd zamienił mu areszt na poręczenie majątkowe. W czasie śledztwa Gawlik przyznał się do popełnienia pięciu morderstw i opisał ich przebieg. Na sali rozpraw zmienił zeznania, twierdząc, że zabił tylko dwie osoby, zabójstwa dwóch kolejnych był świadkiem, a z piątym morderstwem - w Poznaniu - nie ma nic wspólnego. Prokurator Robert Łęcki, który prowadził śledztwo, powiedział "Rz", że nie potwierdzono, aby ktokolwiek współpracował z Krzysztofem Gawlikiem. Nie ma też dowodów, że działał on na zlecenie. Prokuraturze nie udało się ustalić, jakie były motywy przestępstwa. Rafał Bubnicki Za dziennikiem "Rzeczpospolita" z dn. 13.06.2002 r. Zabijał, bo lubi patrzeć jak umierają ludzie Przed wrocławskim sądem rozpoczął się w środę proces Krzysztofa Gawlika oskarżonego o dokonanie pięciu zabójstw na terenie Poznania i Krakowa. Gawlik przyznał się do dwóch zabójstw; stwierdził, że lubi patrzeć, jak ludzie umierają. Wrocławski sąd jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia zezwolił na ujawnienie wizerunku i danych personalnych oskarżonego. Sędzia Wiesław Rodziewicz uznał, że w tej sprawie zezwala na to interes społeczny. Zdaniem prokuratury, Krzysztof Gawlik w lutym i marcu 2001 r. z pistoletu maszynowego typu skorpion zastrzelił pięć osób. Pierwsza ofiara - Sylwia L. mieszkała w Poznaniu. Pozostałe cztery osoby - w tym małżeństwo - to mieszkańcy Wrocławia. Oskarżony po wysłuchaniu aktu oskarżenia przyznał się jedynie do popełnienia dwóch zabójstw: Sylwii L. i jej konkubenta w mieszkaniu przy ul. Piłsudskiego we Wrocławiu. Reszcie zarzutów mężczyzna zaprzeczył zeznając, że pozostałych zabójstw dokonała inna osoba. Dodał, że podwójne zabójstwo wykonał na zlecenie, ale nie ujawni nazwiska zleceniodawcy. "Od 1998 r. zajmuję się zabójstwami i ściąganiem długów. Na początku robiłem to za określone kwoty pieniędzy, a potem zaczęło mnie to fascynować. Lubię patrzeć na ludzkie cierpienie, jak ludzie umierają, zdaję sobie sprawę, że to nie jest całkiem normalne, ale nic na to nie poradzę" - powiedział oskarżony. Wrocławska prokuratura ustaliła, że głównym motywem działania Krzysztofa Gawlika była chęć dokonania zabójstwa. Przy tym biegli psychiatrzy i psychologie orzekli pełną poczytalność oskarżonego. Oskarżony działał w sposób bardzo brutalny. Do swoich ofiar oddawał kilka strzałów z pistoletu maszynowego, w tym za każdym razem typowy strzał egzekucyjny w tył głowy. Na ciele jednej z ofiar znaleziono też rany zadane nożem. (an) Za serwisem informacyjnym portalu Wirtualna Polska z dn. 12.06.2002 r.
|
|
|
Proszę
wybrać przejście:
strona utworzona 15.06.2002 r. |
||