Utrzymanie kary
dla oskarżonych o zabójstwo w lesie pod Rembertowem
To
był zaplanowany mord
25 lat więzienia
dla Piotra K. i po 15 at dla dwójki jego najbardziej aktywnych w zabójstwie
kompanów to od wczoraj kary prawomocne. Tak zdecydował we wtorek warszawski
Sąd Apelacyjny, który utrzymał wyrok pierwszej instancji.
Sebastiana P. zabito
w marcu 1997 r. Ofiara była notowana w związku z włamaniami i rozbojami
na warszawskiej Pradze. Dzięki temu dotarto do Piotra K., kolegi zabitego.
Później zatrzymano sześć dalszych osób, w tym młodą kobietę.
Piotr K. umówił się z przyszłą ofiarą pod pretekstem spotkania w lewych
interesach. Kiedy tylko znaleźli się w rembertowskim lesie, wyszło na
jaw, że powód jest inny. Początkowo Piotr K. wezwał Sebastiana na pojedynek
na pięści. Gdy ten odmówił, Iwona W. uderzyła go w głowę drewnianym
tłuczkiem. To był dopiero początek jego katuszy. Kiedy nie powiodły
się próby skręcenia mu karku, postanowili udusić go, ciągnąc za autem,
gdy sznurek pękł, wymyślili nowy sposób: na jego szyi położono gałąź,
na której stanęly dwie osoby. Po kilku minutach ofiara przestała się
ruszać. Iwona W. stwierdziła, że P. nadal żyje. Wówczas najmłodszy ze
sprawców, 16-letni Sebastain Ł najechał na nią samochodem. Na koniec
Sebastiana P. dobito ciosami saperki.
Część oskrażonych przyznała się do winy, inni twierdzili, że jedynie
byli na miejscu zdarzenia. Wyrok był surowy, ale i sprawiedliwy - stwierdził
w lipcu 2000 r. warszawski Sąd Okręgowy. Mimo prokuratorskich żądań
dożywocia dla Piotra K., skazano go na 25 lat więzienia. Jego dwaj kompani:
Sebastian Ł. i Sebastian K. dostali po 15 lat. Taki sam los spotkał
Piotra D., najstarszego z grupy. Iwonę W. i Eryka K. skazano na 13 lat,
a Rafała W. na 10 lat. Wyrok kwestionowali wszyscy: obrońcy, prokurator
i oskarżyciel posiłkowy. Pierwsi przekonywali o zbytniej surowości kar
i namawiali do zmiany kwalifikacji prawnej czynów zarzucanych ich klientom.
Niemal każdy z mecenasów podnosił kwestię dwóch rozbieżnych opinii biegłych
medyków i to, że nie powołano trzeciego ich zespołu.
Oskarżyciel publiczny i posiłkowy twierdzili z kolei, że kary są zbyt
niskie za bestialski mord.
Sąd Apelacyjny utrzymał wczoraj wszystkie orzeczone przez SO kary. W
uzasadnieniu podkreślał, że nie ma konieczności powoływania kolejnej
ekipy biegłych medyków, kiedy w sprawie pojawiają się dwie różne opinie.
- Obowiązkiem sądu jest wnikliwe przeanalizowanie każdej i przyjęcie
jednej jako podstawy orzeczenia w połączeniu z innymi dowodami - uzasadniał
sędzia Marek Czecharowski. Jeszcze raz podkreślił, że mord był zapalnowanym
zabójstwem, a wszyscy sprawcy od początku do końca byli na miejscu zdarzenia
i każdy z nich brał w nim udział.
Kilku obrońców zapowiedziało kasacje. Wyrok jest prawomocny.
Agnieszka Łukaszewicz
Za wydaniem papierowym
dziennika "Rzeczpospolita: z dn. 16.05.2001. r.