Morderstwo Sebastiana P. w podwarszawskim Rembertowie

Strona główna

Geografia morderstw

Mazowsze

Antysocjalistyczne Mazowsze

Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza

Aktualizacja 16.05.2001 r.

Utrzymanie kary dla oskarżonych o zabójstwo w lesie pod Rembertowem

To był zaplanowany mord

25 lat więzienia dla Piotra K. i po 15 at dla dwójki jego najbardziej aktywnych w zabójstwie kompanów to od wczoraj kary prawomocne. Tak zdecydował we wtorek warszawski Sąd Apelacyjny, który utrzymał wyrok pierwszej instancji.

Sebastiana P. zabito w marcu 1997 r. Ofiara była notowana w związku z włamaniami i rozbojami na warszawskiej Pradze. Dzięki temu dotarto do Piotra K., kolegi zabitego. Później zatrzymano sześć dalszych osób, w tym młodą kobietę.
Piotr K. umówił się z przyszłą ofiarą pod pretekstem spotkania w lewych interesach. Kiedy tylko znaleźli się w rembertowskim lesie, wyszło na jaw, że powód jest inny. Początkowo Piotr K. wezwał Sebastiana na pojedynek na pięści. Gdy ten odmówił, Iwona W. uderzyła go w głowę drewnianym tłuczkiem. To był dopiero początek jego katuszy. Kiedy nie powiodły się próby skręcenia mu karku, postanowili udusić go, ciągnąc za autem, gdy sznurek pękł, wymyślili nowy sposób: na jego szyi położono gałąź, na której stanęly dwie osoby. Po kilku minutach ofiara przestała się ruszać. Iwona W. stwierdziła, że P. nadal żyje. Wówczas najmłodszy ze sprawców, 16-letni Sebastain Ł najechał na nią samochodem. Na koniec Sebastiana P. dobito ciosami saperki.

Część oskrażonych przyznała się do winy, inni twierdzili, że jedynie byli na miejscu zdarzenia. Wyrok był surowy, ale i sprawiedliwy - stwierdził w lipcu 2000 r. warszawski Sąd Okręgowy. Mimo prokuratorskich żądań dożywocia dla Piotra K., skazano go na 25 lat więzienia. Jego dwaj kompani: Sebastian Ł. i Sebastian K. dostali po 15 lat. Taki sam los spotkał Piotra D., najstarszego z grupy. Iwonę W. i Eryka K. skazano na 13 lat, a Rafała W. na 10 lat. Wyrok kwestionowali wszyscy: obrońcy, prokurator i oskarżyciel posiłkowy. Pierwsi przekonywali o zbytniej surowości kar i namawiali do zmiany kwalifikacji prawnej czynów zarzucanych ich klientom. Niemal każdy z mecenasów podnosił kwestię dwóch rozbieżnych opinii biegłych medyków i to, że nie powołano trzeciego ich zespołu.

Oskarżyciel publiczny i posiłkowy twierdzili z kolei, że kary są zbyt niskie za bestialski mord.

Sąd Apelacyjny utrzymał wczoraj wszystkie orzeczone przez SO kary. W uzasadnieniu podkreślał, że nie ma konieczności powoływania kolejnej ekipy biegłych medyków, kiedy w sprawie pojawiają się dwie różne opinie. - Obowiązkiem sądu jest wnikliwe przeanalizowanie każdej i przyjęcie jednej jako podstawy orzeczenia w połączeniu z innymi dowodami - uzasadniał sędzia Marek Czecharowski. Jeszcze raz podkreślił, że mord był zapalnowanym zabójstwem, a wszyscy sprawcy od początku do końca byli na miejscu zdarzenia i każdy z nich brał w nim udział.

Kilku obrońców zapowiedziało kasacje.

Wyrok jest prawomocny.

Agnieszka Łukaszewicz

Za wydaniem papierowym dziennika "Rzeczpospolita: z dn. 16.05.2001. r.

Proszę wybrać przejście:

strona utworzona 16.05.2001 r.

wiedliwość wymiar sprawiedliwości sąd, jurysdykcja, prewencja, zbrodnia, mord